Dodaj do ulubionych

co sie z nim dzieje/ktos tak mial?

03.07.08, 07:17
nie wiem co sie dzieje z mezem...od jakiegos miesiaca (urodzilam 17 maja i
zaczelam zauwazac to gdzies po 2 tygodniach, maz do przedwczoraj byl na
urlopie ze mna w domu) maz sie dziwnie zachowuje.
ma takie, nie wiem jak to nazwac - napady nerwow. siedzi przy komputerze, cos
tam pisze - i nagle zaczyna napinac miesnie ze sie az trzesie, nerwowo szoruje
rekami po wlosach, inny trik to naciaganie skarpetek i zawsze jest zagryzanie
wargi takie widac ze w zlosci jakby. to trwa pare sekund i powtarza sie co 15
minut czasem rzadziej czasem czesciej.
kiedys tak nie bylo, ngdy wczesnie tego nie widzialam
pytalam go co sie dzieje, unika odpowiedzi konkretnej, raz wydusilam ze on
kiedys bywal nerwowy i musi wrocic na silownie i sport uprawiac, to mu pomoze
(pracuje w wojsku, wczesniej tam co innego robil i bylo to zwiazane z duzym
wysilkiem fizycznym i sportem , teraz bardziej biurowa i do tego naderwal cos
w barku i nie moze chodzic na silownie juz prawie rok).
tyle ze zanim poszedl do tego wojska to tez sie znalismy i nie przypominam
sobie czegos takiego.
jak ma taka 'serie' tych nerwowych zachowan to nie daj boze jak ktorys pies
zacznie szczekac czy cos zrobi nie tak - szarpie je, jest agresywny, udaje
kopniaki a gdybym nie byla w domu pewnie by kopnal!!!
albo jak np ja cos wtedy opowiadam i jest konkluzja ze ktos sie niefajnie
zachowal czy cos takiego - to az zaciska piesci jakby tak go to wkurzalo.
a dzisiaj w nocy to juz nie wiem..
wczoraj bylo spiecie miedzy nami, caly dzien bylo niesympatycznie. maz mial
focha po powrocie z pracy bo nie udalo mi sie zdazyc z obiadem (dziecko..). on
sobie zaplanowal ze zjemy szybko jak wroci i wyjdziemy z Ola na spacer, a
musial poczekac i przez to byl zly, a ja tez nie w sosie (brak seksu, to nasz
osobny powazny problem od dawna..) a potem jeszcze nie zgodzilam sie na
spacerze zeby usiasc w knajpie w parku zeby piwko sobie wypil (codzienny
rytual 1-3 piwa), to juz calkiem nerwa zlapal (zapewne tylko po to chcial
wychodzic z Ola, ja bylam na spacerze rano z nia, ale chodzilo o piwo, w domu
od kiedy jest dziecko nie pozwalam mu pic).
no i w nocy do 3 godziny caly czas sie tak trzasl od nerwow, tzn tak napinal
sie ze az lozko sie trzeslo, i odpowiadal mi agresywnie jak pytalam co jest -
ale w koncu sie jakos przytulilismy i zasnelismy jedno i drugie

co jest grane z facetem, wczesniej nigdy czegos takiego nie widzialam u niego,
pojawienie sie dziecka? zakaz piwny?
moj ojciec pil i bil i az sie boje coraz powazniej ze moj maz zaczyna byc na
tej drodze, te jego nerwy mnie przerazaja, nie wiem czy cos mam dzialac, czy co?
pomozcie, kto cos wie na takie tematy?
nie pisze na forum psychologia bo tam poziom dyskusji spadl tragicznie...
Obserwuj wątek
    • kr_ka_11 Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 08:09
      a mial kiedys jakis uraz glowy? od kiedy ma takie napady bywa senny? ja bym
      poszla do neurologa i wykonala badanie EEG.
      • kr_ka_11 Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 08:18
        takie napinanie miesni i agresja czesto moze byc wynikiem jakis malych napadow
        padaczkowych, ktorych nota bene jest kilkadziesiat rodzajow (wlacznie z
        sekundowymi wylaczeniami, dretwieniem ciala i dziwnym zachowaniem). jego
        ucieczka w alkohol moze byc spowodowana tym wlasnie, ze zdaje sobie sprawe ze
        cos niedobrego sie z nim dzieje. sprobuj z nim porozmawiac na spokojnie przy
        sprzyjajacej okazji. jesli nie zachowywal sie tak do teraz to cos napewno jest
        nie tak. moze ja jestem przewrazliwiona (ale tak sie sklada, ze troche o tej
        chorobie wiem) i jesli ta opcja odpada to tylko sie cieszyc. bez rozmowy sie nie
        obejdzie tak czy inacze.
        • speedymika Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 08:29
          maz mial trudne dzeicinstwo z trudna matka - wladczą osobą, ktora z ojca robila
          szmate i zero w domu, we wszystko sie wtrąca, narzuca swoje zdanie itd,
          mąz byl podobno zdiagnozowany jako nadpobudliwy i cos w tym jest bo np on nie
          ustoi spokojnie tylko sie kolysze jak przy chorobie sierocej, chodzi w kolko,
          nie ma szans zeby stal np w kolejce, nieruchomo, jak inni ludzie. tesciowa
          podobno wtedy w dziecinstwie faszerowala go jakimis tabletkami na uspokojenie,
          to bylo cos dla doroslych dostala od znajomej i mu dawala, moze to jest jakas
          przyczyna?
          co do urazu glowy to nie wiem jak w tej poprzedniej pracy w wojsku - mial tam
          duzo zajec ze sztuk walki, moze kopali sie tam po glowch, albo na misji cos sie
          stalo, albo na poligonach... nie wiem nie mowi mi o swojej pracy zbyt wiele.

          jego brat mlodszy ma jakies zaburzenia psychiczne, tez z agresja zwiazane, nawet
          byl w szpitalu, teraz na odwyku bo mial problem z narkotykami... wszyscy uwazamy
          ze pierwotnym zrodlem problemow jest wlasnie matka...

          nie wiem jak go namowic na badania i rozmowe z lekarzem, juz raz to
          zasugerowalam to sie napial...
          a co do alkoholu to 'od zawsze' bylo piwko. tylko ze wczesniej w domu normalnie,
          a teraz przy dziecku ja juz nie pozwalam - nie chce zeby MLoda widziala go
          codziennie z browarem w lapie...
          • malutka_kropka82 Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 08:58
            No i właśnie to mi wygląda na głód alkoholowy. Nie pozwalasz w domu to nim
            trzęsie, dlatego był taki zły, że nie zdążyłaś z obiadem. Nerwowy jest, bo tego
            piwka w domu mu brakuje...
          • bertrada Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 09:07
            To raczej nie jest kwestia trudnego dzieciństwa tylko jakiś uwarunkowanych
            genetycznie zaburzeń psychicznych albo neurologicznych. Prawdopodobnie jego
            matka ma tą samą przypadłość.
            Musisz z nim rzeczowo porozmawiać i postawić sprawę na ostrzu noża. Alkohol nie
            zastąpi mu profesjonalnych leków. I albo zaczyna się leczyc albo się
            rozstajecie. Dopóki na własnej skórze nie odczuje konsekwencji swojej choroby,
            dopóty nie będzie mu ona przeszkadzała i nie będzie miał motywacji do leczenia.
            Z zaburzeniami psychicznymi jest dokładnie tak samo jak z alkoholizmem. Ludziom
            się wydaje że są zdrowi, tylko inni mają w stosunku do nich jakies urojone
            problemy.
    • bertrada Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 08:14
      Najwyraźniej jest chory. Na początek wystarczy lekarz rodzinny, bo powinien
      sobie zrobić podstawowe badania. A jak wszystko będzie dobrze to do psychiatry.
      Można się także skonsultować z neurologiem jak to radzi ktoś w poprzednim poście.
    • fantastyczna Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 08:47
      Biedne psy!!!!!!!!!!!i ty pozwalasz na takie ich traktowanie?to sie
      nadaje to towarzystwa opieki nad zwierzetami
      • speedymika Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 08:54
        nie pozwalam. ale to sa sekundy czasem kiedy sie podrywa z miejsca. a ja np
        siedze z dzieckiem przy piersi, i jestem uziemiona co do reakcji...
        normalnie jak on nie ma tych napadow to jest oki, glaszcze je, mowi cos do nich,
        czasem cos dobrego podrzuci do jedzenia..to nie jest facet ktory by sie znecal
        nad zwierzetami. lubi zwierzaki i zajmuje sie nimi bardzo dobrze. tylko ostatnio
        od kiedy ma te zachowania, jak psy trafia w te 'zle' momenty to jest gorzej....
        i szczerze mowiac bardziej martwi mnie co bedzie jak dziecko zacznie sie platac
        pod nogami i tez bedzie w 'niewlasciwych' chwilach mu przeszkadzac...
        • fantastyczna Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 14:14
          Moj narzeczony jak tylko postraszy psa to dostaje po glowie.na pewno
          twoj maz ma b stresujaca prace ale to nie moze sie przeciez odbijac
          na tobie dziecku i psach.ja bym byla stanowcza w takiej sytuacji
          czyli marsz na terapie a jak to nie skutkuje to rozwod(mam nadzieje
          ze mozesz sie sama utrzymac)
      • kr_ka_11 Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 09:09
        moze porozmawiaj najpierw sama z psychologiem - to nie lekarz wprawdzie ale
        powinien doradzic jak moznaby na mowic go na wizyte u specjalisty. mozesz tez
        porozmawiac z psychiatra (zreszta przypuszczam, ze psycholog bedzie Cie do tego
        namawiał bo jego zachowania nie mozna zbagatelizowac). wizyta u neurologa wg
        mnie bedzie konieczna, adhd w dziecinstwie tez moze miec podloze neurologiczne
        czasami jest leczone, nie wiadomo o jakich lekach uspokajajacych mowa a zle
        dobrane leczenie moze wyrządzić wiecej szkody niz pozytku. nie zazdroszcze Ci
        sytuacji, ciezko gdybac co oznacza jego zachowanie i jaka jest jego przyczyna,
        jesli prawdopodobna wersja padaczki sie sprawdzi konieczne bedzie wlaczenie
        leczenia, poniewaz kazdy napad toruje droge nastepnemu. on powinen wiedziec ze
        musi dac sobie pomoc, ze jego zachowanie jest nie do zaakceptowania. badania
        beda niezbedne.

        trzymaj sie jakos
        pozdrawiam.
        • mozambique Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 09:28
          a swoją droga sparwdz ( jesli masz jak ) czy mąz nie faszeruje sie
          sterydami ( wojsko, sztuki walki , budowanie agresji i muskulatury )
          albo np. amfetaminą
          • speedymika Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 09:40
            niee, niczym sie nie faszeruje raczej.. jesli juz czyms to bromem... :(
            zreszta od prawie roku nie pracuje juz tam, tylko w pracy umyslowej w wojsku, a
            do tego ma ta kontuzje barku i nawet na silke nie chodzi wiec i nie mialby po co
            sie faszerowac ostatnio...fete bym zauwazyla ze cos jest na rzeczy po oczach...
            • alpepe Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 09:50
              a ja bym na twoim miejscu poleciła odrobaczyć męża, szczególnie, jeśli macie
              zwierzęta. Na moje oko to on jest poważnie struty toksynami pasożytów. Kał na
              pasożyty, test Elisa z krwi, test plasterkowy na owsiki, posiew z kału, to na
              początek. W ciemno to jest balsam kapucyński, chyba na alkoholu, więc mąż będzie
              wniebowzięty.
              A neurolog i eeg też by się przydały, to co się dzieje z twoim mężem, nie jest
              normalnym wkurwem.
              • speedymika Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 09:56
                hmmm.. on byl w Afryce na misji wojskowej, i przytargal jakas lamblie, ale to
                wyplenil metronidazolem czy jakos tak. mial w szpitalu tym zakaznym w Wawie
                dokladne badania na pasozyty i te inne tam swinstwa ale nic wiecej nie wyszlo,
                do tego mial wojskowe badania po misji...ale to bylo w 2006 roku...a nerwy sa od
                1,5 miesiaca...
                • alpepe Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 10:07
                  masz dzidzię, więc ci dzidzia druga niepotrzebna, ale niestety, musisz sie i ta
                  dorosłą dzidzią zająć. Wprowadź sobie obserwację męża i porównaj z fazami
                  księżyca. Do tego te badania, co ci napisałam, a jak mąż się wzbrania przed
                  badaniami, to choć ten ORYGINALNY balsam kupcie i niech zażywa, gdzieś w necie
                  znajdziesz, to chyba kapucyni z Krakowa robią.
                  No i to eeg, to faktycznie może być padaczka, choć objawy padaczki występują
                  również przy pasożytach. Ciekawe, co takiego się stało te półtora miesiąca temu.
                  • speedymika Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 10:15
                    dziecko sie urodzilo. innych zdarzen nie bylo. siedzial w domu ze mna glownie.
                    a, i nie zdal na prawko jazdy na poczatku czerwca. nie jestem w stanie skojarzyc
                    czy przed egzaminem tez taki byl ale wydaje mi sie ze juz byly te tiki nerwowe...
              • kr_ka_11 Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 09:58
                wow.. zaskoczylas mnie - nie wpadlabym nigdy na to, ze to moze byc przyczyna.
                jedno mnie tylo zastanawia, ze jak on ma jakies badziewia w organizmie to
                speedymka by nie zlapala tego rowniez?
                • kr_ka_11 Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 09:59
                  *speedymika - przepraszam.
                  • mozambique Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 10:04
                    na misji , mówisz ?

                    a jak wygląda tzw. syndrom bojowy , czy jakos tak ?
                    bo zdaje sie ze głowneym punktem jest nagła , niekontrolowana
                    agresja takze do najblizszych , bezsennosc abo koszmary senne ,
                    skłonnosc do alkoholu itp
                    • speedymika Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 10:09
                      tam nie bylo bojowo :)
                      to bardziej jak wakacje bylo a nie jak misja bojowa :)
                      tyle ze jakas paskude mogl przytargac
                      • mozambique Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 10:32
                        a moze .... chorobe weneryczną ????

                        coby nie mówić z Afryki rózne rzezcy żołnierze przywożą
                        • speedymika Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 10:36
                          nie, badal sie po przyjezdzie :) zreszta ja tez sie badalam przy ciazy i jest oki :)
                • alpepe Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 10:03
                  niekoniecznie. Są ludzie bardziej podatni na pasożyty i ci mniej. Gdzieś nawet
                  doczytałam,że u prawie wszystkich schizofreników zdiagnozowano pasożyty (przy
                  czym grzybicę ukł. pok. też się do nich zalicza), ciekawe, nie?
                  Podobnie z dziećmi autystycznymi i z ADHD.
                  • kr_ka_11 Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 10:06
                    no bardzo ciekawe.. w zyciu bym nie pomyslala.
                    • kr_ka_11 Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 10:11
                      podobno jak ktos przez sen zgrzyta zebami to to jest objaw owsikow, ale nie wiem
                      na ile to prawda. jako dziecko mialam adhd ale wyroslam - wtedy to nie bylo adhd
                      tylko nadpobudliwosc psychoruchowa - mialam problemy z koncentracja, na niczym
                      sie nie moglam skupic. jedyne co mi z wtedy zostalo to trzęsienie kolnem jak sie
                      czyms zaczytam. smieja sie ze mnie :) i w dziecinstwie jakies tam owsiki raz czy
                      dwa razy zlapalam ale to niestety jak wszystkie inne syfy z przedszkola sie znosilo.
                  • speedymika Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 10:13
                    ja sie juz nad candidia zastanawialam. moja Ola ma AZS, i skaze bialkowa,
                    wyczytalam ze grzyb to czesty powod. moja Mama ma silne podejrzenie kandydozy
                    (multum objawow zaawansowanej choroby, nietolerancja mleka, drozdzy, nadwrazliwe
                    jelito i moge tak wymieniac w nieskonczonosc), i tak zaczelam sie interesowac
                    tematyka...
                    jego czesto brzuch boli ale poza tym chyba nic takiego charakterystycznego nie
                    ma z objawow.
                    niemniej jednak wydaje mi sie ze takie nagle pojawienie sie tych zachowan
                    nerwowych to chyba nie pasozyt bo to raczej latami by narastalo?
                    • kr_ka_11 Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 10:18
                      on musi przejść badania, te o ktorych alpepe mowila, morfologie, eeg. wg mnie
                      nie problem bedzie z diagnoza, to zostaw lekarzom tylko kwestia lezy w
                      namowieniu go do poddania sie im i w wizycie u specjalisty.
                  • mozambique Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 10:22
                    alpepe - bardzo ciekawe to co piszesz

                    czy w necei mozna znależć jakeis materiały na ten temat ?
                    • alpepe Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 10:26
                      ło, lepiej w to nie wchodzić, bo człowiek się przerazi, ale jak masz ze dwa
                      tygodnie czasu, to poczytaj sobie choćby ten wątek, tylko przewiń do początku
                      www.dzieci.org.pl/cgi/forum/ikonboard.cgi?act=ST;f=12;t=5401;st=820
                      to topic z podforum autyzmu.
                      • mozambique Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 12:13
                        mnie nie przerazi ,
                        biolog jestem i nie o takich paskudztwach sie uczyłam :)))))

                        dzieki za linka !
                  • aire1 Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 12:22
                    Puknij się w głowę, facet ma poważne problemy a ty tu o owsikach,
                    ciekawe gdzieś ty wyczytała takie mądre rzeczy, pewnie na forum
                    wyznawców candidy.
    • minasz Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 10:23
      doskonale rozumiem twojego meza bo jestem troche podobny tzn nie cierpie
      stagnacji jestem uzalezniony od wysiłku fizycznego intelektualnego i roznorakich
      wypraw - kiedy pojawia sie dziecko nagle na pewne aktywnosci brakuje czasu i to
      powoduje olbrzymia nerwowosc

      zorganizujcie czas tak zeby chociaqz 1,5 godziny mogł sie dziennie wyszalec bo
      inaczej eksplodujue
      • speedymika Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 10:35
        wiesz on ciagle sie wybiera pobiegac po parku ale jakos konczy sie na siedzeniu
        przed komputerem wiec nie sadze zeby to byla taka wielka potrzeba ruchu, chyba
        by nie wybieral siedzenia w domu?
      • kitek_maly Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 10:53

        > zorganizujcie czas tak zeby chociaqz 1,5 godziny mogł sie dziennie wyszalec bo
        > inaczej eksplodujue

        Niezły jesteś. A co z NIĄ? Skoro i tak cały dzień spędza z dzieckiem?
        • speedymika Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 12:40
          to bez znaczenia, niech leci sie wyszalec, tyle ze u niego konczy sie na gadaniu
          jak to on by pobiegal. poza tym po misji siedzial 3 miechy w domu na urlopie i
          nawet tylka nie ruszyl od kompa zeby ogarnac w mieszkaniu, a co dopiero wyjsc
          sie poruszac.. jakby go tak nosilo to by cale dnie spedzal na jakims basenie czy
          cos, czasu mial w opor a dziecka jeszcze nie bylo
          • kitek_maly Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 15:02

            O kurczę, Twój mąż był na misji?
            Może w ten sposób teraz wychodzi stres z tym związany?
            • speedymika Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 15:08
              jaki stres, kurna.. cale dnie glownie popijal z francuskimi zolnierzami spiryt
              rozrobiony i te ich anyzowki...
              raz za murem murzyny strzelaly i byla wieksza zadyma ale to nie irak ani
              afganistan...spokoj i cisza cale dnie. sama bym sobie tak pojechala, Kongo fajny
              kraj...
              • kitek_maly Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 15:45

                > raz za murem murzyny strzelaly i byla wieksza zadyma ale to nie
                irak ani
                > afganistan...

                Kurczę, wyglądasz mi na bardzo do rzeczy kobietę, ale jak coś
                takiego czytam, to ręce mi opadają. :-(
                • speedymika Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 16:01
                  yyy? a dokladniej od czego Ci opadly? niepoprawnosc polityczna , Murzyni albo
                  Afrykanczycy powinno byc? czy olewanie jego przezyc? sam mowil ze to wczasy byly
                  a nie misja...
                  • kitek_maly Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 16:21

                    Chodzi mi o podejście do tego tematu.
                    To że mówił, że to wczasy były, to może faktycznie oznaczać, że się
                    nie przemęczał albo po prostu zgrywa chojraka. Dziwi mnie takie
                    bagatelizowanie sprawy. Kiedyś oglądałam reportaż o żołnierzach
                    wracających z misji i niestety zdarzało się, że te przeżycia
                    odciskały piętno na całym życiu. Oczywiście była tam mowa o naprawdę
                    ciężkich i ryzykownych wyjazdach. Jednak jak piszesz, że co jakiś
                    czas były tam jakieś strzelanki, to myślę, że w takich momentach
                    niestety chcąc nie chcąc człowiek myśli o tym, że za chwilę może
                    zginąć, nawet przez przypadek.

                    Po prostu ja ten aspekt też wzięłabym pod uwagę.
                    • speedymika Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 18:55
                      oj.. to byla misja EUFOR, Murzyni demokratycznie wybierali prezydenta (tzn
                      demokratycznie sie kandydaci wzajemnie probowali odstrzelic) i czasem wynikalo z
                      tego wieksze zamieszanie w Kinszasie, ale EUFOR sie w to nie mieszal a oni nie
                      interesowali sie EUFOREM. i tyle. nikt do nich nie strzelal , nikt nie robil
                      zasadzek, jedynie widzieli i slyszeli co sie dzieje na miescie... wiec mysle ze
                      wcale nie bagatelizuje, szczegolnie ze maz mial szczegolny tryb szkolenia w
                      poprzedniej jednostce i wiem ze tam wiecej mu kul kolo ucha latalo na
                      szkoleniach, niz w tej Afryce calej...
                      :)
        • minasz Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 15:05
          a co ma byc z nim kiedy mu odwala?
          a moze według ciebie powinna mu pozwolic zostac z dzieckiem
          hehe
    • edwarddyp Do neurologa 03.07.08, 10:57
      Jeśli odstawił po wielu latach piwka to już jest duża zmiana. Takie codzienne
      picie piwka to lekka postac alkoholizmu.

      To może być poczatek padaczki, częstej choroby u alkocholików . Nie pisze żeby
      deprecjonować twojego męża, zle żeby pomóc

      Widziałem co się dzialo z jednym moim przyjacielem i wyglądalo to bardzo podobnie
    • stedo Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 12:05
      Słuchaj, ponieważ on nie chce pójść do lekarza, to nawet jak pójdzie/a powinien
      bezapelacyjnie/, to i tak nie naświetli wszystkich okoliczności i objawów. Wg
      mnie powinnaś Ty spisać sobie dokładnie wszystkie aspekty sprawy, o których tu
      pisałaś, począwszy od dzieciństwa, objawów itp. i pójść sama do jego lekarza
      pierwszego kontaktu i mu to przedstawić i zapytać, co masz z tym zrobić.Wtedy
      gdy uda się namówić Męża na wizytę u lekarza, to lekarz będzie miał już jakiś
      pogląd na sprawę. Bo sytuacja jest bardzo złożona,niejednoznaczna i
      skomplikowana i oprócz zdrowia Twojego męża może też być zagrożeniem dla
      dziecka, bo nie wiadomo jak to się może rozwinąć i czy np. nie będzie
      zagrożeniem dla otoczenia.
    • slodkatrucizna Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 12:38
      Przeczytalam prawie wszystki komentarze do Twojego pytania
      problematycznego. Otóż sądze ze powinnas namowic Meza jakos na
      spotkanie ze spercjalista. Powodów jego zchowania moze byc wiele,
      zerówno te genetyczne jak i nabyte. Calkiem prawdopodobna wydaje sie
      padaczka. Ta choroba ma wiele odmian. Jednak bez wiedzy lekarza nie
      podawalabym zadnych "leków babuni". Kto wie, czy wlasnie Mu nie
      zaszkodzisz. Radze szybko wziać sie do roboty, zeby Jego stan sie
      nie pogarszal, oraz by nie zrobil wam w "napadzie" jakiejs krzywdy.
      Mysle, ze pije dlatego, zeby "uciec" od mysli, ze coś Mu dolega.
      Takie "lekarstwo" na problemy. Sadze, ze nie jest glupi i wie, ze
      cos jest z Nim nie tak. Tylko zadziwiajace jest to, ze nie chce sie
      leczyć...
      Dzialaj kobietko i trzymaj sie :)
      • speedymika Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 12:45
        wlasnie taka dziwna rzecz mi sie skojarzyla jak czytalam Twojego posta -
        kilkakrotnie pytalam go co sie dzieje, wymyslal jakies pseudopowody np. ze
        swedzi go glowa, i dlatego tak sie szoruje po niej rekami. a w koncu zaczal
        mowic nie wiem i zmieniac od razu temat.
        dokaldnie jak piszesz-jakby wiedzial ze cos jest nie tak i staral sie o tym nie
        mowic.
        • bertrada Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 14:23
          Tutaj masz podstawowe informacje o padaczkach:
          www.emedycyna.info/padaczka
          Ale to co jemu jest może być wszystkim. Niezbędna jest konsultacja lekarska i
          przeprowadzenie kompleksowych badań. Nie tylko neurologicznych ale także
          hormonalnych i metabolicznych.
    • iberia.pl nie rozumiem... 03.07.08, 14:41
      speedymika napisała:

      > jak ma taka 'serie' tych nerwowych zachowan to nie daj boze jak
      ktorys pies zacznie szczekac czy cos zrobi nie tak - szarpie je,
      jest agresywny, udaje kopniaki a gdybym nie byla w domu pewnie by
      kopnal!!!

      to miej swiadomosc tego, ze teraz to jest pies, na drugi raz to
      bedziesz Ty albo dziecko....
      Psycholog potrzebny od zaraz.


      > wczoraj bylo spiecie miedzy nami, caly dzien bylo niesympatycznie.
      maz mial focha po powrocie z pracy bo nie udalo mi sie zdazyc z
      obiadem (dziecko..). on sobie zaplanowal ze zjemy szybko jak wroci i
      wyjdziemy z Ola na spacer, a musial poczekac i przez to byl zly,


      ile czekal ? pol godziny?

      > a ja tez nie w sosie (brak seksu, to nasz
      > osobny powazny problem od dawna..)

      brak seksu ? a jednak zaszlas w ciaze....

      > a potem jeszcze nie zgodzilam sie na
      > spacerze zeby usiasc w knajpie w parku zeby piwko sobie wypil
      (codzienny rytual 1-3 piwa), to juz calkiem nerwa zlapal (zapewne
      tylko po to chcial wychodzic z Ola, ja bylam na spacerze rano z nia,
      ale chodzilo o piwo, w domu
      > od kiedy jest dziecko nie pozwalam mu pic).


      ukryty alkoholizm ?

      Problem macie nie dosc, ze powazny to nie jeden a wiecej.Czym
      predzej terapia, psycholog itd., wydaje mi sie, ze bez tego ani rusz.
      • speedymika Re: nie rozumiem... 03.07.08, 14:54
        iberia.pl napisała:

        > speedymika napisała:

        >
        > to miej swiadomosc tego, ze teraz to jest pies, na drugi raz to
        > bedziesz Ty albo dziecko....
        > Psycholog potrzebny od zaraz.

        dlatego sie juz zaczelam powaznie martwic...


        >


        > ile czekal ? pol godziny?

        niecala godzine


        > brak seksu ? a jednak zaszlas w ciaze....

        jak wymusze i wymarudze to raz na tydzien- dwa sie zmusi do tych 10 minut
        wysilku pod koldra... to zreszta dluzszy temat, o wiele dluzszy. w kazdym razie
        sam z siebie potrzeb nie wykazuje,


        > Problem macie nie dosc, ze powazny to nie jeden a wiecej.Czym
        > predzej terapia, psycholog itd., wydaje mi sie, ze bez tego ani rusz.
        >

        to jeszcze mi podpowiedz jak go namowic - bo chyba musi tez chciec zeby to
        przynioslo efekt?...
        • iberia.pl Re: nie rozumiem... 03.07.08, 15:15
          speedymika napisała:


          > dlatego sie juz zaczelam powaznie martwic...

          slusznie niestety:-(.

          > niecala godzine

          to naprawde nie jest powod zeby strzelac fochem...jak nastolatek.


          > jak wymusze i wymarudze to raz na tydzien- dwa sie zmusi do tych
          10 minut wysilku pod koldra... to zreszta dluzszy temat, o wiele
          dluzszy. w kazdym razie sam z siebie potrzeb nie wykazuje,

          no coz, wspolczuje...a czy znasz to forum:
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15128

          > to jeszcze mi podpowiedz jak go namowic - bo chyba musi tez chciec
          zeby to przynioslo efekt?...


          Speedymika obawiam sie, ze wyjscie jest jedno i w dodatku malo
          elegenackie : postawic ultimatum: albo cos z tym zrobi czyli pojdzie
          do psychologa/terapeuty albo....z Wami koniec. Nie jestem
          zwolenniczka szantazowania czy stawiania warunkow bo uwazam, ze
          dwoje doroslych ludzi powinno umiec sie dogadac, ale niestety czasem
          nie ma wyjscia i takie postawienie sprawy na ostrzu noza skutkuje
          jak kubel zimnej wody.

          Badz dzielna i walcz, ale jesli bedziesz w tej walce sama to
          niestety ale ja przegrasz.Wierze, ze Wam sie uda przezwyciezyc ten
          kryzys.
        • stedo Re: nie rozumiem... 03.07.08, 15:19
          speedymika napisała:

          to jeszcze mi podpowiedz jak go namowic - bo chyba musi tez chciec zeby to
          > przynioslo efekt?...
          >
          Już go nie pytaj, co mu jest, bo to bez sensu. Po prostu powiedz ,że uważasz że
          z nim coś jest nie w porządku i to poważnie, że nie kontroluje swoich zachowań i
          odruchów,i jeśli on nie chce zadbać o swoje zdrowie to trudno, ale Ciebie to
          przeraża, że boisz się o bezpieczeństwo swoje i dziecka i sama jesteś zmuszona
          podjąć jakieś działanie w tym zakresie dla dobra rodziny.Uświadom mu, że to, że
          on nie zdaje sobie sprawy ze swej choroby może być jednym z jej objawów, bo
          rzadko kiedy ktoś chory psychicznie zdaje sobie z tego sprawę.I zrób to
          maksymalnie spokojnie, nie daj się sprowokować. Jak to nie da rezultatów może
          idż do psychologa, przedstaw sytuację i poproś/najlepiej prywatnie i żeby była
          to kobieta, bo możesz ją przedstawić jako koleżankę/,by przyszła do Was do domu
          i rozpocznij ponownie rozmowę z mężem na ten temat przy niej.A wcześniej, aby
          zrobić odpowiednią atmosferę, zacznij tak, aby on słyszał zwierzać się rzekomo
          tej" koleżance", jakie masz obawy na temat jego zachowania.Może sam zareaguje i
          z tego ta psycholog będzie mogła wyrobić sobie opinię.
          • speedymika Re: nie rozumiem... 03.07.08, 15:36
            wiesz problematyczne jest to ze on nie cierpi sie uzewnetrzniac przed nikim,
            nawet mi kiedys zapowiedzial ze nie o wszystkim bedzie chciec ze mna rozmawiac.
            i kazda taka powazna rozmowa miedzy nami, a pare ich juz bylo, nasz zwiazek w
            ogole jest ciezki, to naprawde jest okupione wczesniejszymi podchodami, fochami,
            i roznymi cyrkami zeby tylko go otworzyc. wlacznie z upijaniem, co teraz odpada
            - karmie piersia :(
            a juz pojscie do psychologa czy psychiatry - to obawiam sie ze jak tu ktos
            zauwazyl wczesniej - musialabym stac za jego plecami i dpowiadac to czego nie
            powiedzial, albo przekrecil. chbya ze faktycznie zrozumie potrzebe leczenia - i
            tu wlasnie pies pogrzebany...
            mysle ze pojde najpierw sama i razem z lekarzem poszukam sposobu jak z nim
            porozmawiac zeby dotarlo.
            • bertrada Re: nie rozumiem... 03.07.08, 15:42
              W takim wypadku lepszy byłby chyba psychiatra mężczyzna a nie kobieta. Bo przy
              kobiecie to faktycznie może się w sobie zamknąć. I być może, faktycznie dobrze
              by było jakbyś najpierw ty pogadała z lekarzem.
    • bertrada Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 14:49
      A może to jest jakaś ostra reakcja na stres. Podejrzewam, że przed wysłaniem go
      na misję przeszedł wszelkie możliwe badania. Włącznie z neurologicznymi.
      Padaczkę pewnie by wykryto, bo to dyskwalifikuje delikwenta z działań bojowych.

      A jak sama piszesz, skupiło się na nim na raz wiele problemów. Przesunęli go,
      aktywnego człowieka do pracy papierkowej, nie zdał egzaminu na prawo jazdy, co
      pewnie dla faceta jest ujmą, urodziło się dziecko, które wywróciło jego świat do
      góry nogami, konflikty z rodziną -w innym wątku opisywałaś przecież problem
      chrztu, sióstr i teściowej.

      Do tego trzeba jeszcze dołożyć specyficzną osobowość, którą mają wojskowi. Jak
      ktoś lubi porządek, dyscyplinę i życie zgodne z odgórnie wyznaczonymi zasadami
      to w domu będzie mu ciężko. Bo po pierwsze nikt mu niczego nie każe i sam musi
      sobie organizować zajęcie, życie jest pełnie niespodzianek i niczego nie może
      zaplanować od a do z. A po drugie wszyscy go olewają i nikt nie staje przed nim
      na baczność.
      Podobny problem miała moja znajoma ze swoim ojcem, który całe życie pracował w
      wojsku i przeszedł na emeryturę. Wojskowi przechodzą dość wcześnie na emeryturę,
      więc facet był stosunkowo młody i pełny sił. I też go nosiło, wszystko go
      drażniło, popadał z całą rodziną w konflikty. W końcu jakoś go skłonili do
      wizyty u psychiatry i po kuracji jakoś doszedł do siebie. Więc się da, tylko
      trzeba go jakoś nakłonić do wizyty u lekarza.
      • speedymika Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 15:00
        bertrada napisała:

        > A może to jest jakaś ostra reakcja na stres. Podejrzewam, że przed wysłaniem go
        > na misję przeszedł wszelkie możliwe badania. Włącznie z neurologicznymi.
        > Padaczkę pewnie by wykryto, bo to dyskwalifikuje delikwenta z działań bojowych.
        >

        dokladnie, nic nie bylo. za to po studiach (prawo) chcial byc kuratorem ale go
        zdyskwalifikowali ze wzgledu na wynik testow psychologicznych - cos tam nie tak
        bylo, nie powiedzial mi dokladnie co.


        > > aktywnego człowieka do pracy papierkowej,

        yyy.. tutaj to troche moja robota.. nie chcialam wiecej wyjazdow na misje, wiec
        sie przeniosl do tej nowej pracy w zeszlym roku. nawet zreszta na poczatku byl
        zadowolony bo troche wykorzystuje studia i swoja wiedze.

        > konflikty z rodziną -w innym wątku opisywałaś przecież problem
        chrztu, sióstr i teściowej.

        ale ta zadyma to teraz na wekend byla, to swiezutka sprawa.

        >
        > Do tego trzeba jeszcze dołożyć specyficzną osobowość, którą mają wojskowi. Jak
        > ktoś lubi porządek, dyscyplinę i życie zgodne z odgórnie wyznaczonymi zasadami


        on owszem ma od poczatku tendencje do rzadzenia i ustawiania mnie - patrz
        pierwszy post. ja tez aniolek nie jestem i lubie postawic na swoim wiec owszem,
        iskrzy czasem. z tym ze ostatnie pare miesiecy, ciaza i potem do niedawna - bylo
        sielsko-anielsko. i ja bylam spokojna bardzo i on.

        > Wojskowi przechodzą dość wcześnie na emeryturę

        mam wujka co cale zycie w woju wiec wiem i dlatego tej jego roboty tak nie
        lubie...w ogole to mi sie wydawalo ze sie z prawnikiem wiaze a nie z
        wojskowym...ale to inna bajka
    • mrs.solis Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 16:25
      Ja widze co najmniej kilka mozliwosci dlaczego twoj maz sie tak
      zachowuje. Po pierwsze skoro on juz taki byl od malego to moze
      cierpi na ADHD. Po drugie zakaz picia alkoholu w domu. PO trzecie i
      chyba najwazniejsze,brak seksu. Nie uprawia sportu z powodu
      kontuzji,wiec nie ma gdzie rozladowac nagromadzonej energii.
      Zaloze sie ,ze gdybys mu "dala" to by sie troche wyciszyl,ale ja cie
      doskonale rozumiem ,ze to nie bedzie latwe (sama mam malutkie
      dziecko).
      • stedo Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 16:42
        Kobitko, czy Ty umiesz czytać ze zrozumieniem, czy tylko dajesz głos, by
        zaznaczyć swoje istnienie? Przecież autorka wyrażnie napisała, że problemy z
        częstotliwością współżycia to oni mają od dawna i to on się ociąga i leni, co
        notabene też może być jednym z objawów choroby.Oj. ludzie, ludzie, jakie to
        irytujące takie wtręty ni "w 5 ni w 9";((
        • iberia.pl Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 16:59
          stedo napisała:

          > Kobitko, czy Ty umiesz czytać ze zrozumieniem, czy tylko dajesz
          głos, by zaznaczyć swoje istnienie? Przecież autorka wyrażnie
          napisała, że problemy z częstotliwością współżycia to oni mają od
          dawna i to on się ociąga i leni, co notabene też może być jednym z
          objawów choroby.Oj. ludzie, ludzie, jakie to
          > irytujące takie wtręty ni "w 5 ni w 9";((

          po prostu nie przeczytala calego watku...zdarza sie.
        • mrs.solis Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 17:28
          I co ulzylo ci,jak sobie po mnie pojechalas/es? Po jaka qurwe ten
          komentarz? Masz cos do mnie to na priva mi napisz,bo tylko
          zasmiecasz watek.
      • iberia.pl Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 16:58
        mrs.solis napisała:

        > Po drugie zakaz picia alkoholu w domu.

        wybacz, ale jak ktos codziennie pija 1-3 piwa to wg mnie to jsa
        poczatki alkholizmu.

        > PO trzecie i chyba najwazniejsze,brak seksu. Nie uprawia sportu z
        powodu kontuzji,wiec nie ma gdzie rozladowac nagromadzonej energii.
        > Zaloze sie ,ze gdybys mu "dala" to by sie troche wyciszyl,ale ja
        cie

        problem w tym, ze to autorka ma wieksze potrzeby niz on....pisala o
        tym kilka postow wyzej.
        • mrs.solis Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 17:34
          > wybacz, ale jak ktos codziennie pija 1-3 piwa to wg mnie to jsa
          > poczatki alkholizmu.

          No jak najbardziej sie z toba zgadzam,dlatego uwazam,ze jest nerwowy
          z tego powodu,bo ma "utrudnione" picie.

          > problem w tym, ze to autorka ma wieksze potrzeby niz on....pisala
          o
          > tym kilka postow wyzej.

          Prosze o wybaczenie mi glupiej poniewaz przyznaje bez bicia nie
          przeczytalam calego watku tylko glowny.
    • fantastyczna Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 17:00
      Nie rozumiem niektorych z was:wymyslacie choroby mozliwe przyczyny
      takiego zachowania a ja widze zwyklego frustrata.speedymika na pewno
      przed slubem troche go znala i nie wierze zeby nie zauwazyla jakichs
      niepokojacych zachowan zanim powiedziala "tak"
      naprawde b wspoczuje bo sytuacja jest nieciekawa uwazam ze jedyne
      wyjscie to postawienie ultimatum
    • wilk11 Re: co sie z nim dzieje/ktos tak mial? 03.07.08, 17:16
      Frustracja.
      Strach przed odpowiedzialnością po urodzeniu dziecka.
      Życie bez "wrażeń".
      Brak męskiego potwierdzenia się w roli kochanka.
      Początki depresji.
      Alkoholizm.

      Kolejność przypadkowa. Aż nadto, żeby się nie spinać. Współczuję.
      • claratrueba Spokojnie! To depresja połogowa męska 04.07.08, 08:38
        Trochę Cie upokoję. Mężczyżni źle znoszą urodzenie dziecka- stary świat sie
        zawalił do nowego nie zdążyli sie przystosować. Te drapania, biegania to objaw
        nerwowości, może nerwicy ale nic więcej. Ty pewnie reagujesz na nie zbyt
        nerwowo- hormony jeszcze nie wróciły do normy. Argument o braku siłowni- dla
        mnie przekonujący. Powtarzalne ćwiczenia uzależniają (wydziela sie serotonina-
        hormon szczęścia). Kiedy zamknęli basen, na który chodziłam kilka razy w
        tygodniu byłam kłębkiem nerwów. Wrzeszczałam na psy, zdzierałam lakier z
        paznokci, czepiałam się o byle co. Wyślij go na tę siłownię- on się wyżyje na
        złomie, a Ty pokażesz, że zależy Ci na jego dobrym samopoczuciu. Drugi powód
        nerwowości- piwo, a raczej brak. Jeśli pił je codziennie- uzależnił się. Być
        może tylko psychicznie, może fizycznie. Trudno powiedzieć. A tu nagle dziecko
        pozbawiło go tego "lekarstwa na stres"- znaczy dziecko jest nr 1 ja muszę sie
        przystosować, trudne do zaakceptowania. Tu nie doradzę nic- mój mąż tez pije
        piwo a ja nigdy nie zabraniałam po prostu. Nie widzę w tym nic złego, że dziecko
        to zobaczy. Widzi od 14 lat i nic (uczy się super, żadnych problemów
        wychowawczych nie mam) Co do specjalisty- odradzam na razie. Po pierwsze- pewnie
        samo wspomnienie o tym wywoła agresję i żal, który będzie miał długo. Po drugie-
        jeśli nie pomoże to tylko pogorszy sprawę- "byłem, zrobiłem co swoje więc jestem
        w porządku, nie muszę się starać" Co do różnych "obciążeń rodzinnych"- czy warto
        się zagłębiać? Czy nie jest tak, że im więcej analizujesz tym więcej potworów
        widzisz? Przypomnij sobie raczej jaki był kilka miesięcy, lat wcześniej. To jest
        stan do którego wróci jak mu "depresja połogowa" minie. Generalnie życzę Ci dużo
        cierpliwości i wyrozumiałości. Ty do dziecka miałaś czas się przyzwyczaić przez
        całą ciążę, nawiązałaś z maleństwem więź emocjonalną. Dla niego to "obcy",
        którego nie rozumie, który go pozbawił jego pozycji w rodzinie, którego on
        dopiero musi pokochać. Przepraszam,że sie tak rozpisałam, ale miałam to samo
        kiedy urodziłam syna. Którego mój mąż chciał bardzo, którym się wspaniale
        zajmował. Minęło po kilku miesiącach. Cierpliwości. A na pewno minie kiedy twoja
        córeczka powie "tata"- zobaczysz co wtedy dzieje się z facetem, nawet takim
        "trudnym" jak Twój. Serdecznie pozdrawiam.
        • kr_ka_11 Re: Spokojnie! To depresja połogowa męska 04.07.08, 08:49
          hmm... czyli Ty tez spokojnie bys patrzyla na napady agresji w stosunku do psa,
          drapanie wslosow, apatie? nie przeczytalas chyba, ze facet od komputera prawie
          nie odchodzi, z wlasnej woli do zadnego ruchu sie nie garnie, nie reaguje na
          zachete zony do bliskosci (gdzie czesto to mezczyzna narzeka na brak seksu po
          porodzie - tu ona ledwo moze sie doprosic). Ty mialas swoje przejscia, ulozylo
          sie tak a nie inaczej ale Twoj maz nie byl agresywny. nie generalizuj. nie mow
          ze doswiadczenia dziecinstwa nie maja znaczenia, zwlaszcza ze jako dziecko mial
          problemy z nadpobudliwoscia a teraz jego zachowania jako normalne nazwac nie
          mozna. sugerujesz cierpliwosc ale do kiedy? do momentu gdy nie da jej w twarz bo
          z obiadem spozni sie poltorej godziny nie godzine? rozmowa to podstawa a na to
          on rowniez kiepsko reaguje. jesli to depresja to tym bardziej nie mozesz pisac,
          ze minie sama bo to nie przelewki. jak do teraz wszystkie tego typu sugestie o
          braku ruchu sprostowane byly przez autorke topicu, tym maz sam nie podejmuje
          zadnch dzialan - wrecz przeciwnie - jego aktywnosc ogranicza sie do klikania
          myszka i denerwowania sie na wszystko z brakiem browara w reku na wstepie.
    • speedymika po rozmowie... 04.07.08, 08:47
      zrobilam wieczorkiem klimat - a i w dzien staralam sie go jak najbardziej
      odprezyc, na szczescie mial jakis super efektywny dzien w robocie wiec
      zadowolony byl sam z siebie juz. rozmawialam spokojnie, bez stawiania ultimatum
      czy cos, na zasadzie 'martwie sie o Ciebie kochanie'.
      a wiec - w dziecinstwie to go przebadali i powiedzieli ze musi miec zapewnione
      ciagle zajecie - cos jak Minasz napisal. podobno eeg mial robione ale pewny nie
      jest. Jeszcze na 100% sie nei zgodzil na pojscie do lekarza, ale nie bylo oporu
      ani zmiany tematu i ma sobie to przemyslec. podsunelam mu ta padaczke - i
      widzialam po reakcji ze go to ruszylo.
      z ciekawych rzeczy:
      - tak jak myslalam - wczesniej nie wykazywal objawow bo piwko uspokaja i
      wycisza, to jego slowa.
      - wczoraj - po pracy zjedlismy (zrobilam mu jego przysmak) i poszlismy do
      marketu cala rodzinka na zakupy odziezowe - byl bardzo rozprezony, wyglupial sie
      w sklepach, ludziska mieli chyba z nas ubaw :)
      dawno go takiego radosnego nie widzialam. ciekawi mnie czy to po tej nocnej
      akcji, jakies przesilenie, czy fakt ze w pracy 'cos sie dzieje' i jest pozytywnie.
      i przez caly dzien ANI RAZU nie mial tych swoich tikow nerwowych i zachowan.
      dawno takiego dnia nie bylo. szkoda tylko ze wieczor nie zakonczyl sie .. no
      wiadomo jak.. ale to juz nadmiar szczescia by byl chyba.

      ufff... szczerze mowiac jestem podbudowana, moze to naiwne ale mam wrazenie ze
      on sie tez napinal bo nie do konca artykuowalam ze nie czepiam sie a
      martwie..(jestem DDA wiec tez latwo mi nie jest). po wczorajszym wieczorze
      wydaje mi sie ze bedzie dobrze i czuje ze pojdzie sie pbrzebadac, na poczatek
      ozcywscie nie mowie nic o psychologu, zeby nie spalic tematu, tylko neurolog i
      ta padaczka, od czegos trzeba zaczac.
      pozdrawiam
      • kr_ka_11 Re: po rozmowie... 04.07.08, 08:52
        no i brawo - powodzenia zycze!! :)
        • claratrueba Re: po rozmowie... 04.07.08, 09:15
          Odpowiadam. Ja czekałam cierpliwie, powtarzając sobie "to jest ten sam facet, za
          którego wyszłaś, bo chciałaś, jemu jest też ciężko, on też nie śpi bo dziecko
          płacze, on pracuje i w pracy nie jest słodko". Nie potrafiłam rozmawiać,
          płakałam po dwóch słowach. Też zastanawiałam sie nad jego dzieciństwem- matka
          chorowała, ojcu zdarzało sie picie dość często. I tylko gorzej mi było, szukałam
          genetycznych obciążeń, Bóg wie czego. Seksu też mi, a nie jemu brakowało.
          Minęło. I uważam, że dobrze zrobiłam nie próbując niczego załatwiać na siłę.
          Uważam, że w małżeństwie tak się nie da. A poza tym ja go po postu kocham i
          szanuję, a nie traktuję jak kogoś kto chce mnie zniszczyć i celowo sprawia
          przykrość. A po głowie czy dupie niech się drapie. To jego ciało.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka