speedymika
03.07.08, 07:17
nie wiem co sie dzieje z mezem...od jakiegos miesiaca (urodzilam 17 maja i
zaczelam zauwazac to gdzies po 2 tygodniach, maz do przedwczoraj byl na
urlopie ze mna w domu) maz sie dziwnie zachowuje.
ma takie, nie wiem jak to nazwac - napady nerwow. siedzi przy komputerze, cos
tam pisze - i nagle zaczyna napinac miesnie ze sie az trzesie, nerwowo szoruje
rekami po wlosach, inny trik to naciaganie skarpetek i zawsze jest zagryzanie
wargi takie widac ze w zlosci jakby. to trwa pare sekund i powtarza sie co 15
minut czasem rzadziej czasem czesciej.
kiedys tak nie bylo, ngdy wczesnie tego nie widzialam
pytalam go co sie dzieje, unika odpowiedzi konkretnej, raz wydusilam ze on
kiedys bywal nerwowy i musi wrocic na silownie i sport uprawiac, to mu pomoze
(pracuje w wojsku, wczesniej tam co innego robil i bylo to zwiazane z duzym
wysilkiem fizycznym i sportem , teraz bardziej biurowa i do tego naderwal cos
w barku i nie moze chodzic na silownie juz prawie rok).
tyle ze zanim poszedl do tego wojska to tez sie znalismy i nie przypominam
sobie czegos takiego.
jak ma taka 'serie' tych nerwowych zachowan to nie daj boze jak ktorys pies
zacznie szczekac czy cos zrobi nie tak - szarpie je, jest agresywny, udaje
kopniaki a gdybym nie byla w domu pewnie by kopnal!!!
albo jak np ja cos wtedy opowiadam i jest konkluzja ze ktos sie niefajnie
zachowal czy cos takiego - to az zaciska piesci jakby tak go to wkurzalo.
a dzisiaj w nocy to juz nie wiem..
wczoraj bylo spiecie miedzy nami, caly dzien bylo niesympatycznie. maz mial
focha po powrocie z pracy bo nie udalo mi sie zdazyc z obiadem (dziecko..). on
sobie zaplanowal ze zjemy szybko jak wroci i wyjdziemy z Ola na spacer, a
musial poczekac i przez to byl zly, a ja tez nie w sosie (brak seksu, to nasz
osobny powazny problem od dawna..) a potem jeszcze nie zgodzilam sie na
spacerze zeby usiasc w knajpie w parku zeby piwko sobie wypil (codzienny
rytual 1-3 piwa), to juz calkiem nerwa zlapal (zapewne tylko po to chcial
wychodzic z Ola, ja bylam na spacerze rano z nia, ale chodzilo o piwo, w domu
od kiedy jest dziecko nie pozwalam mu pic).
no i w nocy do 3 godziny caly czas sie tak trzasl od nerwow, tzn tak napinal
sie ze az lozko sie trzeslo, i odpowiadal mi agresywnie jak pytalam co jest -
ale w koncu sie jakos przytulilismy i zasnelismy jedno i drugie
co jest grane z facetem, wczesniej nigdy czegos takiego nie widzialam u niego,
pojawienie sie dziecka? zakaz piwny?
moj ojciec pil i bil i az sie boje coraz powazniej ze moj maz zaczyna byc na
tej drodze, te jego nerwy mnie przerazaja, nie wiem czy cos mam dzialac, czy co?
pomozcie, kto cos wie na takie tematy?
nie pisze na forum psychologia bo tam poziom dyskusji spadl tragicznie...