hotally
29.07.08, 22:20
Jak już wiadomo, bo chwaliłam się kilka dni temu- kupiłam sobie rolki. No i
jezdze sobie w nich, dzis po poludniu wybrałam się na nich do dużego miasta-
WARSZAWA (jadąc autobusem). Pojezdzilam sobie w centrum, spotkalam sie ze
znajomymi i wieczorem czas wracac do Mnie na wieś. Przejechałam sobie od
centrum do FORT PIąTEK na Modlińskiej i tam postanowiłam się przesiąść w DKM
(darmową komunikację miejską), gdyż zrobiło się ciemno, zblizala sie 21:30.
Wsiadam i prawie umarłam! Kierowca- gbur i prostak- wyskoczył na Mnie,
krzycząc przy tym, pyskując i wyzywając, że albo zdejmuję wrotki, albo
wysiadam (a siedziałam!). Ja przestałam oddychać, pełna zdumienia i szoku,
zdołałam z siebie tylko wydukać, że "chyba sobie Pan żartuje, że będę siedzieć
w skarpetkach, rposzę najpierw umyć autobus". A ten cham i prostak zatrzymał
autobus i chciał Mnie wysadzić! Cały autobus po Mojej stronie, jacyś dresiarze
chcieli go lać, jeśli się nie odczepi, wszyscy go wyzywają i każą Mi
siedziec... normalnie MEKSYK NA KółKACH!
Do czego zmierzam- jesli faktycznie są takie przepisy, ze nie mozna jezdzic w
rolkach, to wychodzi na to, że rolkarze, ze najbardziej dyskryminowaną grupą
poruszających się osób!
Bo- skoro juz ustalilismy, ze rolkarze to nie rowerzysci i nie mogą się
poruszac po ulicy, w ogole nie ma Nas uwzglednionych w kodeksie ruchu
drogowego, a przyjelo sie umownie, ze jesteśmy traktowani jako piesi, to jakim
prawem ztm stosuje przepis, ze rolki nie mogą jechac w autobusie, kiedy nieraz
widzialam, ze przewozone są rowery!
zbulwersowałam się, sprawdzę czy wygrałam te 35 mln...