Dodaj do ulubionych

stało się ! ! !

25.08.08, 15:13
Pisałam tu jakiś czas temu o tym, że po kilku latach związku mój mężczyzna
odszedł ode mnie. Powiedział, że zawsze bede dla niego wazna, ale ze nie czuje
tego co kiedys i chce bysmy nadal byli przyjaciółmi. Od maja utrzymywalismy
intensywny kontakt. On bo bylam dla niego wazna, ja bo wciaz go kochałam i
łudziłam sie, ze wrocimy do siebie. Nie sprzeczalismy sie. Bylo rewelacyjnie,
ale bylo, bo to byla tylko przyjazc. Od wczoraj on ma kogos. Jest z nia. Ona
dostała to wszystko co dla mnie było wazne, najdrozsze, jedyne. Juz w sobote
bylo inaczej podczas rozmowy, w sumie poklocilismy sie. Pozniej dostałam smsa,
w ktorym on stwierdzil, ze go wyprowadzialam z równowagi. Odpisałam, ze to nie
tak. W niedziele nie odezwal sie. Dzisiaj tez nie pisał. Ale wiem, on jego
kolegi, ktory wygadał sie, ze pojawiła sie kobieta. To co teraz czuje to taki
bol, ze nie umiem go opisac. Nie umiem przestac płakać. Nie umiem sobie z tym
poradzic. Prosze pomodlcie sie ze mnie, bo jedyna mysl jaka mi do glowy
przychodzi to zeby polknac cala fiolke leków nasennych i nic juz nie czuc.
Kochałam go tyle lat, pamietam kazdy wspolny dzien, kazde jego słowo, jego
wzrok i dotyk, a teraz to wszystko juz nie jest wazne, nie moje. Nie potrafie
sie z tym pogodzic!!! Kilka ostatnich miesiecy pomimo rozstania próbowałam zyc
normalnie. Spotykac sie z ludzmi, bywac na koncertach, ale zyłam bo wciaz
wierzyłam, ze wrocimy do siebie, a teraz tak jakby zabrakło powodu do zycia.
Czy ktos mnie rozumie?
Obserwuj wątek
    • tam.ta Re: stało się ! ! ! 25.08.08, 15:17
      prosze niech ktos cos napisze, cokolwiek.......
      • agaoki Re: stało się ! ! ! 25.08.08, 15:24
        rozumiem cię. to minie, zobaczysz. to jest prawda, że czas leczy rany.
    • widokzwenus Re: stało się ! ! ! 25.08.08, 15:19
      Rozumie cię połowa ludzkiej populacji.
      Co można powiedzieć?
      • idasierpniowa28 Re: stało się ! ! ! 25.08.08, 15:27
        No ale co mamy powiedzieć? Tak już jest ten świat urządzony, że ktoś
        się rozstaje, ktoś łaczy w pary, ludzie się rodzą ,umierają,
        chorują, nic nie poradzisz.
        Nie jest to może zbyt optymistyczne ale ostatnią rzecza jaką możesz
        teraz zrobić to usiaść i użalać się nad sobą. Skoro od jakiegoś
        czasu nie jesteście razem to można bylo się domyśleć że prędzej czy
        poźniej kogoś znajdzie.... Ty pewnie też, ależeby tak się stalo,
        musisz wyjść do ludzi.
    • m.nikla Re: stało się ! ! ! 25.08.08, 15:20
      wszystko minie
      • tam.ta Re: stało się ! ! ! 25.08.08, 15:25
        Dziewczyny z tego forum pisały mi wtedy, ze powinnam zerwac z nim kontakt, ze
        jemu jest wygodnie bez zobowiazan wciaz mnie miec jako przyjacila, ale ja nie
        umialam tego zrobic, myslalam, ze on zobaczy jak nam razem jest cudownie i
        zmieni zdanie, tym czasem on powoli przyzwyczajal sie do mysli, ze jestesmy
        przyjaciolmi, ze on jest wolny i pojawila sie ona. Od teraz nic juz nigdy nie
        bedzie takie jak bylo. Moje zycie bardzo sie zmienilo. Natłok mysli jest
        porazajacy. Miałyscie racje, ze jak w koncu dojdzie do takiej sytuacji to peknie
        mi serce. Mialyscie racje, ze mialam sie odciac i powoli radzic sobie z
        rozstaniem. Teraz wszystko uderzylo podwojnie, bo wciaz go kocham, bo traktuje
        to jak zdrade. O Boze, jak to strasznie boli!!!
        • widokzwenus Re: stało się ! ! ! 25.08.08, 15:28
          I miały rację. Bezsensowne odpalanie pogorzeliska to idiotyczny
          pomysł.
          De facto facet był uczciwy a ty dopowiedziaas sobie historyjkę.
          Palenie mostów w pewnych wypadkach bywa sensowne.
          Ale madry Polak po szkodzie...

          Przykro mi że ci źle, ale to faktycznie minie.
          • tam.ta Re: stało się ! ! ! 25.08.08, 15:29
            Teraz to on spali ten most....
        • aquamineralle Re: stało się ! ! ! 25.08.08, 16:38
          serce Ci nie pęknie.
          Teraz pójdziesz do szkoły, zajmiesz się lekcjami.
          Nawinie się jeszcze jakiś.
          Klina klinem.
          • tam.ta Re: stało się ! ! ! 25.08.08, 16:40
            To chyba jakas ironia albo sama nie wiem co. Juz skonczylam studia, a na
            nastepne przynajmniej na razie sie nie wybieram.
        • niespodziana Re: stało się ! ! ! 25.08.08, 18:21
          widocznie nie bylo mu tak cudownie jak Tobie z nim, musisz pomyslec ze lepiej to
          stalo sie wczesniej niz pozniej
    • marzeka1 Re: stało się ! ! ! 25.08.08, 15:25
      Że chcesz się truć przez faceta? Nie, nie rozumiem.Aha, zakochana bywałam i jestem, więc odpada argument,że "nie rozumiem".
      • tam.ta Re: stało się ! ! ! 25.08.08, 15:28
        Chce przestac czuc, bo to czuje mnie zabija. Jak uslyszalam w sluchawce, ze on
        ma kogos to najpierw zrobilo mi sie ciemno przed oczami, potem sie rozłączyłam.
        Zwymiotowałam, miałam drgawki, a teraz leże i płacze, chociaz moze bardziej -
        wyje! Czuje sie otumaniona. Wzielam leki uspokajajace. Daj Boze zeby pomogły.
        • widokzwenus Re: stało się ! ! ! 25.08.08, 15:29
          Idź może do terapeuty bo ewidentnie histeryzujesz. Niezłośliwie
          mówię tylko całkiem poważnie.
          • tam.ta Re: stało się ! ! ! 25.08.08, 15:31
            Wiem, ze histeryzuje, bo nigdy wczesniej sie tak nie czułam. Mam swoje lata i
            myslalam, ze jestem ponad takie zachowania, ale najwyrazniej nie powinnismy byc
            tacy do przodu dopoki czegos sami nie przezyjemy. Teraz płace za te wszystkie
            rady np. kolezance ktora maz zostawił - nie ten, nastepny. Jak moglam jej cos
            takiego powiedziec. Teraz wiem co czuła.
            • widokzwenus Re: stało się ! ! ! 25.08.08, 15:36
              zapewniem Cię że doskonale wiem co przeżywasz i jestem żywym dowodem
              na to, że to mija.
              Truć się może nie chciałam ale było bardzo źle. Ja poszłam szybko do
              lekarza bo wyznaję zasadę że jeśli od czegoś jest lekarz to należy
              to u niego leczyć.

              I miałas racje - jesli nie ten to następny, a jeśli następny nie, to
              kto powiedział że bez partnera jesteś bezwartościowa. Naucz się
              cieszyc innymi rzeczami - ten proces zajmuje czas ale jest skuteczny.
              Tylko weź się w garść i zacznij cos robić zamiast histeryzować w
              pościeli bo w ten sposób to na pewno do niczego nie dojdziesz.
              A jeśli wyskoczysz w tym stanie do tego kolesia to porażka kompletna.

              Co do trucia, jesli chcesz go wziąć na współczucie to zaręczam że
              niedorżniętej gęsi nikt nie kupi.
              • tam.ta Re: stało się ! ! ! 25.08.08, 15:38
                On nie wie co ja czuje. Od rozstania ani razu nie podjełam tematu. Napewno nie
                dowie sie o tym co teraz przezywam. Nie dopuszcze do tego, zeby widział mnie
                zapłakaną.
                • widokzwenus Re: stało się ! ! ! 25.08.08, 15:41
                  Jak masz siłę siedzieć przy kompie i wypłakiwać to na pewno nie
                  trzeba się o Ciebie obawiać. Poradzisz sobie.
                  Tylko na litość boską przestań się mazać w chałupie tylko rusz się
                  gdzieś.

                  • tam.ta Re: stało się ! ! ! 25.08.08, 15:49
                    Staram sie nie mazac. Słowo daje. Mysle, ze te leki uspokajajace zadziałały, bo
                    czuje sie walnieta obuchem i czuje wiekszy spokoj.
        • marzeka1 Re: stało się ! ! ! 25.08.08, 15:30
          Długo masz zamiar się tak katować? Nie jesteś z nim już parę miesięcy, to ty dorabiałaś ideologie do waszych kontaktów,że zrozumie, naprawi się...wypłacz się i stań na nogi, zachowaj trochę godności i zrób to dla siebie.
    • 1.xxx12345 marudzisz jak dzieciak, któremu... 25.08.08, 15:35
      ...zabrano zabawkę.

      truć się chcesz?? palnij ty się w głowę, a mocno, żebyś poczuła.
      czego chcesz. facet ZAKONCZYŁ romans z tobą w maju. teraz mamy 4 miesiące
      później. co, łudziłaś się, że jesteś tak wspaniała, że wróci? nie, nie wracają!
      co mieliście przez następne 50 lat tak czekać?

      zamiast siedzieć w domu i rozpaczać idź lepiej z jakimś swoim towarzystwem do
      np. pubu, poplotkuj, pośmiej się i WYBIJ sobie faceta z głowy.
      • tam.ta Re: marudzisz jak dzieciak, któremu... 25.08.08, 15:40
        Myslisz, ze to takie proste wybic go sobie z głowy. Ja kocham tego czlowieka.
        Chciałam z nim zycie dzieclic, pasje, podróze, marzenia. To ze odszedl nie
        oznacza, ze przestałam go kochac, a rady typu idz na imprezy i wyrywaj facetów.
        Kurde, w jakim my swiecie zyjemy? Strasznie to płytkie jest!
        • 1.xxx12345 Re: marudzisz jak dzieciak, któremu... 25.08.08, 15:44
          "głębia" jest taka, że do kochania i życia wspólnie trzeba DWOJGA.
          sama, to możesz się zakochać się co najwyżej we własnym lustrzanym odbiciu.
          ale to twoje życie. jak się nadal chcesz katować, to proszę, droga otwarta.
          skoro nie dotarły do ciebie wcześniejsze rady, to i nie dotrą teraz te obecne.
          • tam.ta Re: marudzisz jak dzieciak, któremu... 25.08.08, 15:48
            Nie martw sie. Dociera do mnie az za bardzo. Pewnie stad ta histeria i
            wyobrazenia tego co sie teraz tam dzieje. Boli mnie to cholernie!!! Straszne
            jest uczucie gdy jest sie porzuconym i zastapionym. Nie umiem sie z tym
            pogodzic. Licze na czas, bo napewno od jutra nie bede wieźć beztroskiego zycia
            tak jakby nigdy nic.
            • kitek_maly Re: marudzisz jak dzieciak, któremu... 25.08.08, 15:51

              Straszne
              > jest uczucie gdy jest sie porzuconym i zastapionym. Nie umiem sie z tym
              > pogodzic.

              99% ludzi przeżywała to co najmniej raz.

              Licze na czas, bo napewno od jutra nie bede wieźć beztroskiego zycia
              > tak jakby nigdy nic.

              Przede wszystkim powinnaś z nim zerwać kontakt.
              • tam.ta Re: marudzisz jak dzieciak, któremu... 25.08.08, 15:59
                Mnie jakos los szczędził do tej pory. Co do kontaktu, to on od soboty z niego
                sie wycofal srastycznie. Od tamtej pory milczy. Ja wyslalam kilka smsow, ale
                dzisiaj dowiedziałam sie od jego kolegi, ze on ma kogos i juz napewno nie
                napisze. Nie wazne jak bardzo tego chce. Nie napisze. Ale kompletnie nie wiem
                jak sie zachowac jak on zadzwoni albo napisze? Doradzcie cos. Powiedziec mu
                prawde? Powiedziec ze wciaz go kocham, ale wiem, ze nie bedziemy juz razem i
                potrzebuje czasu zeby dojsc do siebie czy cos innego powiedziec? Boje sie tego
                telefonu. Nie wiem czy on mi powie, ze jest ona i nie wiem jak powinnam sie
                zachowac. Boje sie, ze sie rozplacze :(
                • kitek_maly Re: marudzisz jak dzieciak, któremu... 25.08.08, 16:19

                  Nie napisze. Ale kompletnie nie wiem
                  > jak sie zachowac jak on zadzwoni albo napisze? Doradzcie cos. Powiedziec mu
                  > prawde?

                  Ale jaką prawdę?
                  Przecież on zdaje sobie sprawę z tego, że go kochasz.
                  TY MASZ dążyć do urwania kontaktu z nim, chyba, że lubisz się męczyć. Jak będzie
                  dzwonił - nie odbieraj, jak napisze - nie odpisuj.
                  W innym wypadku nigdy się z tego nie podniesiesz. Wbij sobie do głowy, że to
                  KONIEC i już niczego z tego nie będzie.

                  Boje sie tego
                  > telefonu. Nie wiem czy on mi powie, ze jest ona i nie wiem jak powinnam sie
                  > zachowac.

                  Jakiego telefonu? Przecież on do Ciebie nie zadzwoni, mimo że tak bardzo na to
                  liczysz.
                  • tam.ta Re: marudzisz jak dzieciak, któremu... 25.08.08, 16:38
                    Hm.. Nie powiedzialam ani razu od rozstania, ze go kocham, ze chce zeby wrocic.
                    Dałam nam czas. Nie wracalismy do tematu nas. Moze to zle. Nie wiem i nie dowiem
                    sie. Bylam z nim 6 lat. Dla mnie to bardzo duzo, dlatego jest mi ciezko sie w
                    tym odnalezc. Dziekuje za wasze wsparcie i kubel zimnej wody - chociaz to nie
                    pomaga, bo wtedy chce bronic siebie, jego i tego co bylo miedzy nami. Heh,
                    czlowiek to naprawde jest glupi!!!
                • 1.xxx12345 Re: marudzisz jak dzieciak, któremu... 25.08.08, 16:21
                  i po kiego diabła jeszcze ten telefon?

                  "Powiedziec ze wciaz go kocham, ale wiem, ze nie bedziemy juz razem i potrzebuje
                  czasu zeby dojsc do siebie czy cos innego powiedziec?" - jak nie dostaniesz po
                  głowie to nie będzie ważne, czy jak mam to rozumieć?
                  • tam.ta Re: marudzisz jak dzieciak, któremu... 25.08.08, 16:39
                    Chodzi o to, ze od maja utrzymywalismy dobry, swietny kontakt, codziennie i
                    wydaje mi sie jakies takie dziwne po prostu nie odbierac gdyby dzwonil.
                    Oczywiscie pod warunkiem, ze jednak zadzwoni. Ciekawe.
            • stedo Re: marudzisz jak dzieciak, któremu... 25.08.08, 16:13
              Więc słuchaj ludzi gdy Ci dobrze radzą. I nie są to rady z kosmosu, lecz
              najczęściej poparte własnym doświadczeniem lub przykładami z życia.Tu co kilka
              dni pojawiają się wątki że ktoś kogoś zostawił, zdradził.Twój jest jeszcze mało
              dramatyczny.Nie byliście małżeństwem, nie macie dzieci, ani wspólnych kredytów
              do spłacania. Facet był uczciwy,powiedział że wypalił się/bywa i to niczyja
              wina, serce nie sługa/odszedł, nie oszukiwał.Trzeba było wtedy zerwać
              kontakt,gdy był jeszcze wolny.Mniej by bolało,odzwyczaiłabyś się i do tej pory
              byłabyś, jeśli nie wyleczona, to podleczona. A teraz masz kurację wstrząsową, bo
              nie wykorzystałaś czasu, jaki Ci zostawił facet, by dojść do siebie, tylko żyłaś
              złudzeniami, oszukiwałaś siebie. Więc teraz nie oburzaj się, gdy Ci tutaj radzą,
              abyś zaczęła własne życie. Może nie od jutra, bo trzeba trochę odczekać,
              przeboleć.Ale zadbaj o siebie, zmień fryzurę, kup sobie coś fajnego, idż do SPA,
              posprzątaj mieszkanie, usuń wszystko co kojarzy się z nim, jakieś zdjęcia,
              pamiątki. Może wyjedż gdzieś na trochę.Czas leczy rany, uwierz, tylko trzeba
              zająć się czymś, a nie w zamknięciu maltretować się swoim bólem.I za szybko nie
              szukaj nowego, bo to się nie sprawdza na dłuższą metę i wprowadza dodatkowe
              komplikacje. Najpierw musisz dokładnie wyleczyć się, stanąć na nogi, by móc
              stworzyć zdrowy następny związek.Trzymaj się:)) Pozdrawiam:))
          • wanilinowa Re: marudzisz jak dzieciak, któremu... 25.08.08, 15:48
            dokopanie jej i mądre rady nie pomogą, przecież kiedyś sama takie dawała i
            teorię ma opanowaną. musi minąć czas żeby znów w nią uwierzyła

            trzymaj się i spójrz na to w ten sposób że Ty nie potrafiłaś spalić mostu więc
            zrobił to on - koniec życia w zawieszeniu
            • tam.ta Re: marudzisz jak dzieciak, któremu... 25.08.08, 15:50
              wanilinowa - dziekuje za to co napisalas!!!
              • lirene1 Re: marudzisz jak dzieciak, któremu... 25.08.08, 16:02
                wiem jak to jest i rozumie cie doskonale bo tez tak kiedys mialam. Powiem ci ze
                ze mna to bylo tak : dopóki utrzymywalismy "kolezeńskie" kontakty to ja strszeni
                sie meczylam, przezywalam cierpialam...poznie po kilku misiacach stracilismy ze
                soba kontakt (on tak chcial).bylo jeszcze gorzej, ale minely 2 miesiace i juz
                prawie zapomnialam. mysle, ze gdybysmy utrzymywali nadal kontakty to moglabym
                sie meczyc do dzisiaj tak, a tak moge teraz zyc normalnie i cieszyc sie zyciem.
                minelo juz ponad 2 lata i teraz to ja zaluje ze tak szlochalam i przezywalam to
                rozstanie bo facet nie byl tego warty (ale wtedy kochalam i nic sie nie liczylo
                - tak tez zycie). za kilka miesiecy ty tez bedziesz wspominala z usmiechem na
                twarzy stara milosc i powiesz "dobrze sie stalo" czas leczy rany - pamietaj!
                a tak w ogole to ile lasz lat?
                • tam.ta Re: marudzisz jak dzieciak, któremu... 25.08.08, 16:06
                  Mam 28 lat. Razem bylismy 6 lat. Ciezko mi. Ciezko mi tez dlatego, ze
                  rozstalismy sie w maju, a jest dopiero sierpien, a on wlasnie sie z kims
                  zwiazal. Myslalam, ze nie tak szybko przyjdzie mu przekreslic 6 lat zycia,
                  dlatego pewnie w nas wciaz wierzylam. Czuje sie wypalona, smutna. Dziekuje ze
                  jest takie forum i ze wy tu teraz jestescie.
                  • lirene1 Re: marudzisz jak dzieciak, któremu... 25.08.08, 16:10
                    wiem ze im jest sie starszym tym gorzej sie pogodzic z taka sytuacja, bo kobieta
                    snuje sobie pewne plany z ta osoba na przyszlosc, nie jest to jakas "glupia
                    szczeniaca milostka" ale i z tego sie wychodzi. podowdzenia zycze, 3mja sie
                    cieplutko, bedzie dobrze
                  • madziula201 Re: marudzisz jak dzieciak, któremu... 25.08.08, 16:19

                    Odczep sie juz od chłopa.Przeciez nie zadzwoni do Ciebie,po co te nadzieje?On
                    teraz ma nowa dziewczyne i ma nowe zycie.Teraz nie w glowie mu kontakt z
                    Toba.Nie pisz esemesow One i tak nic nie dadza,nie szukaj kontaktu.Zaden Twoj
                    ruch nie naprawi sytuacji}NIE PONIZAJ SIE.Zycie nie konczy sie na 1 facecie.
                    • tam.ta Re: marudzisz jak dzieciak, któremu... 25.08.08, 16:34
                      Dlaczego uwazasz, ze sie ponizam? Od naszego rozstania minelo kilka miesiecy.
                      Byl miedzy nami intensywny kontakt i z mojej strony, ale tez z jego. Sama nie
                      wychodzilam z telefonem, to on czesciej dzwonil. W sobote sie posprzeczaliśmy,
                      nie wiem o co. Pierwsze nieporozumienie od maja! On napisal potem smsa, ja na
                      niego odpisała. W niedziele sie nie odezwal, wiec napisałam, ze myslalam, ze
                      przy wolnym dniu sie odezwie, ale on nie odpisał. Dzisiaj juz nic nie napisałam
                      i nie bede pisała, bo wiem od kolegi, ze jest ona. Takze nie wydaje mi sie,
                      zebym sie ponizała. On nie widzi, ze płacze! i ze boli mnie to! I napewno nie
                      zobaczy!!!
                  • stedo Re: marudzisz jak dzieciak, któremu... 25.08.08, 16:32
                    A co do jego ew. telefonu. Nie licz na niego, postaraj się nie myśleć o tym. Jak
                    sądzisz że nie będziesz w stanie zachować zimnej krwi gdyby jednak zadzwonił,
                    nie odbieraj, dopóki nie nabierzesz dystansu. A gdy w końcu zdecydujesz się
                    odebrać, zachowaj klasę. Powiedz że wiesz że już kogoś ma, że jest to dla Ciebie
                    nadal bolesne i dlatego chcesz zerwać definitywnie kontakt, by szybciej
                    zapomnieć, dojść do siebie. Niech nie dzwoni.I zrób to krótko, nie polemizuj,
                    nie dyskutuj, nie roztrząsaj.Takie zerwanie pozwoli Ci zachować poczucie własnej
                    godności, a to ułatwi odzyskanie pewności siebie. I nie przesadzaj z prochami i
                    nie mieszaj z alkoholem.Trzymam kciuki.:))
                    • tam.ta Re: marudzisz jak dzieciak, któremu... 25.08.08, 16:36
                      Staram sie juz nie analizowac. To co napisalas o ew. telefonie bardzo mi
                      pomoglo. Dziekuje.
                  • aquamineralle Re: marudzisz jak dzieciak, któremu... 25.08.08, 16:41
                    50% tego to przyzwyczajenie a nie miłość
                    • wanilinowa Re: marudzisz jak dzieciak, któremu... 25.08.08, 16:50
                      skąd masz taką dokładną miarkę CUDZYCH uczuć? :)
                      • tam.ta Re: marudzisz jak dzieciak, któremu... 25.08.08, 17:03
                        Zadzwonil. Powiedzial halo, a potem zapytal co slychac? Powiedzialam, ze
                        wszystko ok i ze milo, ze sie odzywa i tez zapytalam co slychac, a on na to, ze
                        ok. Powiedzialam, ze od jakiegos czasu chcialam z nim porozmawiac i ze wydaje mi
                        sie ze jest to dobra chwila. Powiedzialam, ze doszlam do takiego momentu w
                        ktorym nie chce juz z nim utrzymywac kontaktow - zadnych. Podziekowalam za nasze
                        6 lat i zyczylam mu powodzenia. Rozlaczylam sie.
                        • tam.ta Re: marudzisz jak dzieciak, któremu... 25.08.08, 17:06
                          a teraz rycze, to byla najtrudniejsza rozmowa w moim zyciu, a wlasciwie monolog.
                          • wanilinowa Re: marudzisz jak dzieciak, któremu... 25.08.08, 17:09
                            daj sobie trochę czasu i mocno odbij się od dna, teraz będzie już tylko lepiej
                          • stedo Re: marudzisz jak dzieciak, któremu... 25.08.08, 17:23
                            Brawo dziewczyno! Świetnie! Tylko bądż konsekwentna.A teraz wyjdż. chociaż na
                            chwilę.Wiem że trudno. Nie wiem gdzie mieszkasz, ale wyjdż i albo przeleć się
                            aby się trochę zmęczyć, albo idż popatrzeć na wystawy, albo do fryzjera. Nie
                            zostawaj sama w domu. A gdy wrócisz, zjedz coś, wykąp i połóż spać. Odeśpij.
                            Teraz już z górki. Młoda jesteś, wbrew pozorom że myślisz coś innego. Całe życie
                            przed Tobą. Masz już doświadczenie i jakieś zahartowanie. Teraz trzeba nauczyć
                            się to wykorzystywać. To tylko na początku tak żle wygląda. Świetnie to
                            zakończyłaś, możesz być z siebie dumna. Teraz bądż dobra dla siebie, sprawiaj
                            sobie przyjemności. Minie trochę czasu i świat znów nabierze barw. Powodzenia.:))
                            • tam.ta Re: marudzisz jak dzieciak, któremu... 25.08.08, 19:12
                              Po tamtej rozmowie zostawilam tel komorkowy w domu i wyszlam na miasto tak jak
                              stalam. Zaszlam do fryzjera, obcielam wlosy, zjadlam wielkie ciastko z kremem i
                              pospacerowalam. Wrocilam do domu. Sprawdzilam komorke, a tam sms od niego o
                              tresci: Nie rób tego!

                              Co ja mam na ten temat myslec? Jestem juz tak zagubiona, ze mam wrazenie, ze
                              zwariuje.
                              • stedo Re: marudzisz jak dzieciak, któremu... 25.08.08, 20:53
                                Spoko, spoko. To w końcu on odszedł i zostawił Ci ofertę ochłapów przyjażni. To
                                skrajnie egoistyczne podejście. Nie kontaktuj się z nim słownie. Jeśli jesteś w
                                stanie wytrzymać np. do jutra, a lepiej jeszcze dłużej z odpowiedzią, to możesz
                                odpisać spokojnie i chłodno że masz dość czekania aż on znajdzie sobie
                                kogoś/udaj że nie wiesz o jego znajomości/ i sama chcesz zacząć układać sobie
                                życie bez niego, skoro on Ci może ofiarować tylko przyjażń.To dla Ciebie za
                                mało. Jak staniesz na nogach to ew. odnowisz kontakty a teraz, w takiej sytuacji
                                żądasz by dał Ci spokój, pozwolił zapomnieć w imię waszej przyjażni.I nie
                                odpuszczaj, bo to co on robi to skrajny egoizm.
                                • tam.ta Re: marudzisz jak dzieciak, któremu... 25.08.08, 22:55
                                  Napisał drugiego smsa, ze jestem dla niej najlepszym przyjacielem, ze tak wiele
                                  razem przeszlismy i ze on chce bysmy byli w stalym kontakcie tak jak zawsze.
                                  Mowi, ze nie rozumie dlaczego chce sie odciac od niego.

                                  Jestem załamana tym wszystkim. Przyjdzie mi sie z tym zmierzyc i beda straty :(
                                  • liliann_a Re: marudzisz jak dzieciak, któremu... 25.08.08, 23:23
                                    Niech nie rozumie, faceci są od tego żeby nie rozumieć. Jeśli chociaż trochę
                                    wytrzymasz, żeby się do niego nie odzywać, zobaczysz że z czasem będzie coraz
                                    lepiej. Tylko musisz wytrzymać, bo życie samą nadzieją zawsze obróci się
                                    przeciwko tobie. To, że on chce się przyjaźnić, nie znaczy że ty musisz
                                    cierpieć. On pozwolił cierpieć tobie przez te miesiące, pomyśl o tym.
                                  • koteczek_83 Re: nie odpisuj mu! 26.08.08, 11:28
                                    Nie odpisuj mu. Czy ten gość się nie zastanawia jak ty się czujesz?
                                    Czy to o nim nie świadczy, że z emocjami jest jakoś hmm...nie teges?
                                    Bardzo, bardzo Ci współczuje, trzymam kciuki. Wierzę, że będzie
                                    dobrze. Ale tak jak napisał ktoś w jakimś poście - te kobiety, które
                                    udają niezdobyte mają czasem większe powiedzenie, niż te, które
                                    udają najlepsze kumpele facetów.
                                    Trzymaj się i pamiętaj - nie odpisuj mu!!! W końcu może zacznie się
                                    zastanawiać nad tym co zrobił i co Ty czujesz.
                                    Odpisując mu utwierdzasz go w przekonaniu, że "przecież nic takiego
                                    się nie stało", podtrzymując złudzenie przyjaznych kontaktów. Daj
                                    sobie i jemu szansę - dla niego, aby zaczął się zastanawiać, a dla
                                    siebie - aby nabrac dystansu.
                                    Wiem, świetnie jest dawać dobre rady...
                                    • tam.ta Re: nie odpisuj mu! 26.08.08, 18:47
                                      Nie odpisalam mu, bo nie mialam z czego. Jak przyszla kolezanka to oddalam jej
                                      moj tel na jednodniowe przechowanie. Dzisiaj mi go oddala. Ex napisal 6 smsow,
                                      wszystkie o tresci przyjacielksiej. Nie zmienia to tego co czuje. A czuje sie
                                      fatalnie. Ciagle o nim mysle, o tym co robi, czy jest z tamta kobieta, czy juz
                                      sie z nia kochal. Swira dostaje :(((( Sprzatam, gotuje, piore, prasuje, spotykam
                                      sie z ludzmi i rzucialam sie w wir pracy - niestety nie zmienia to faktu, ze
                                      wciaz o nim mysle, rozpamietuje i zalewam sie łzami. Help.
                                      • stedo Re: nie odpisuj mu! 26.08.08, 21:18
                                        Tak niestety przez jakiś czas będzie. Ale czas pomoże.Dobrze robisz że zajęłaś
                                        się intensywnie różnymi pracami. To pomaga.Bądż konsekwentna.Nie odzywaj się.
                                        Zachowałaś się z godnością.Nie zepsuj tego.I pisz nadal tutaj, gdy będzie Ci
                                        zbyt ciężko.Pozdrawiam:))
                        • wanilinowa Re: marudzisz jak dzieciak, któremu... 25.08.08, 17:07
                          super z tego wybrnęłaś, mam nadzieję że teraz czujesz się trochę lepiej.
                          pozdrawiam:)
                          • marzeka1 Re: marudzisz jak dzieciak, któremu... 25.08.08, 17:29
                            Świetnie sobie poradziłaś. Boli? Pewnie że boli, jesteś ciągle jeszcze zakochaną kobietą, ale potrafiłaś w tak trudnej chwili zachować klasę. Powodzenia:)
    • niespodziana Re: stało się ! ! ! 25.08.08, 18:20
      rozumiem Cie
      bo ja tez musze sie pogodzic z rozstaniem
      czasem tak bywa niestety
      swiat nie jest sprawiedliwy
      • stedo Re: stało się ! ! ! 25.08.08, 18:51
        Ty, to na własne życzenie;))Za młoda jesteś na tamten związek;))
    • izabelkaf Re: stało się ! ! ! 25.08.08, 18:55
      Wspolczuje ci naprawde w sumie tez przechodze kryzys w zwiazku nie
      wiem jak to sie zakonczy niby moj facet zapewnia mnie ze chcialby
      zyc ze mna w przyjazni i w ogole ze nie znalazlby sobie kogos zbyt
      szybko ale czy w to wszytsko wierzyc???nie wiem Powodzenia trzymaj
      sie !!!!
      • piano00 Re: stało się ! ! ! 25.08.08, 19:07
        Najgorsze to co mozna zrobic to utrzymywac "przyjacielski" kontakt z
        byłym .Jakbys go olała,zamilkła,nie dążyła do kontaktu z nim to moze
        by wtedy sie zastanawial co i jak.Setki kobiet to
        przezywalo,zobacz,najwieksze wziecie mają kobiety ktore udają ,ze
        pogardzaja ,pomiataja lub nie interesują sie danym
        facetem....prawdziwe...
    • andzia224 Re: stało się ! ! ! 25.08.08, 20:40
      Parę miesięcy temu byłam w podobnej sytuacij jak ty po 9 latach zakończyłam
      znajomość z facetem który przestał mnie kochać.Też zawalił mi się świat on
      chciał mnie mieć jako "przyjaciółkę",a ja umierałam z miłości do niego.Po bardzo
      długim czasie takiej przyjazni zerwałam całkowicie z nim kontakt.Przepłakałam
      wiele dni i nocy ale z biegiem czasu jest coraz lepiej.Pamietaj jeśli go kochasz
      a on ciebie nie to spotykając się z nim zmarnujesz sobie życie.Nie ma czegoś
      takiego jak "przyjażń"jeśli jedna ze stron jest zakochana.
      • tam.ta Re: stało się ! ! ! 25.08.08, 21:25
        Wytrzymam. Wypisałam sobie wszystkie zle sytuacje, w ktorych on zrobil mi
        krzywde i ciagle sobie o nich przypominam, zeby sie nie zlamac.
        • stedo Re: stało się ! ! ! 25.08.08, 22:17
          Odpisałam Ci po Twoim poście o smsie od niego.Trzymaj się:))
        • staryigruby Re: stało się ! ! ! 26.08.08, 09:11
          Związek, to w dłuższej perspektywie układ równowazny....co dajesz,
          musisz brać. W tej lub innej formie. Róznica potencjałów jest nie do
          utrzymania przez dłuższy czas, bo dusi.
          Wiem, ze takie sprawy bolą. Ale spójrz na to z drugiej strony: nie
          możesz ciągle dawać. Musisz dostawać to samo w zamian. Inaczej
          wpuszczasz się w kanał, w sytuację bez wyjścia... To nawet kwestia
          jakiejs elementarnej godności osobistej, której nic nie jest cię w
          stanie pozbawić. On nie chce, ale to nie oznacza, ze nie ma nikogo
          innego, kto zechce ci dawać w zamian to, co sama dajesz.
          Świat jest pełen mężczyzn z którymi możesz być szczęsliwa :).
          Pozdrawiam
    • lili716 Re: stało się ! ! ! 26.08.08, 10:55
      Nie sądze zeby imprezy i inne towarzystwo bylo odpowiednie w takim
      okresie, a tym bardziej wyrywanie facetow, za to spotkanie z
      przyjaciółka jak najbardziej i wypłakanie sie porządnie.
      Trzeba przecierpiec wyplakac tak zeby łez zabrakło, a czas pokaze
      swoje.. moze nie za tydz, nie za miesiac, znajdzie sie ten jedyny,
      tylko nie mow ze ten był tym jedynym, bo gdyby tak bylo to
      bylibyscie razem.
      I zobaczysz ze za jakis czas powiedz i podziekujesz sama sobie ze
      nie wzielas tych lekow, i ze bedziesz zalowac ze wczesniej ze
      zerwalas z tym facetem by szybciej poznac tego ktory gdzies czeka na
      ciebie.

      Pozdrawiam i trzymaj sie ciepło
      • blue_monique Re: stało się ! ! ! 26.08.08, 11:40
        Wiem co czujesz... Znam TAKI ból, po jakimś czasie maleje... Trzymaj
        sie dzielnie, kiedyś przestaniesz budzić się z myślą, że ON
        ODSZEDŁ... Nie zrób nic głupiego! Naprawdę nie warto... ułożysz
        sobie życie, mnie sie udało to i Tobie się uda...
        Trzymam kciuki za Twoje szczęście...
        • moonbp Re: stało się ! ! ! 26.08.08, 13:09
          Pisałem o tym niedawno, więc powtórzę krótko -

          Jeżeli Miłością będzie kierował strach, może to owocować takim
          właśnie żalem i bólem.
          Starch niszczy. A bierze się z potrzeb - z błędnego przekonania, że
          kogoś się potrzebuje. Mylicie Miłość z Potrzebą, tak się składa, że
          choć Wy to utożsamiacie, są to przeciwieństwa. Potrzeba rujnuje
          Miłość, bo zaprasza doń Strach, Wymagania, Zobowiązania. A one
          wszystko rujnują. Prawdziwa Miłośćć - nieznana Wam, bo od tysięcy
          lat nie możecie się zorientować, żę Wasze definicje nie sprawdzają
          się, i ciągle powielacie te same błędy, dziwiąc się potem, że
          pojwiają się te same skutki - nie zna potrzeb, ponieważ jest
          Całośicą w Całości, tak jak każde z Was. Wystarcz to sobie
          uświadomić.
          Dopiero, kiedy nie ma się Potrzeb można prawdziwie Kochać.
          Inaczej Strach będzie snuł się pośród Was, tak jak ciągle to czyni.
          Mylicie Miłość z Potrzebą. MIłości nie potrzebuje nikogo ani
          niczego, jest idealnie wolna, nawet odejście drugiej osoby jej nie
          martwi, Miłość zawsze uwalnia, otwiera, Strach więzi i zamyka.
          Miłość to Radość, Strach to niewola. Miłość nie zna waszych
          warunków i ograniczeń, doskonale sama się reguluje, nie wymaga
          zabezpieczeń. Im bardziej będziecie starali się usidlić Miłość, tym
          bardziej będzie się ona wyrywać zza krat. Miłość zawsze błogosławi,
          nawet partnerowi, który odszedł, każemu.
          Każda Miłość to dar, nawet jeśli nie trwa długo. Zawsze jest
          bezcenna. Droga autorko tamtau - jesteś Całością w Całości, weź ze
          swej Miłości to co otwiera, uwalnia, weź ten dar, możesz uścisnąć
          rękę żalowi, ale nie depresji. Przygarnij swój żal z Miłością
          właśnie, i idź dalej, bo Miłości nie brakuje nigdy, i dla Ciebie
          także jest jej nieskończenie wiele:)
    • brak.slow ....................... 26.08.08, 15:16
      tacy są faceci, co poradzić..
      ktoś wyżej dobrze napisał, ze sie poniżasz pisząc ciągle do niego.nie oszukujmy sie..facet sie uwolnił, teraz ma jakąś przelotną miłostkę, zapewne chodzi tylko o seks, a potem bedą takich tuziny...po prsotu sobie uswiadomil ze byl tak dlugo z jedną kobietą a nie wyszalał sie az tak jak jego koledzy...kto wie moze to co zrobil to wplyw kolegów?(u mnie tak było)mysle ze on jednak Cie nie kocha...skoro tak postąpil, nawet jesli sie z toba kontaktuje, to tylko dlatego zeby Cie podtrzymac przy zyciu...mam propozycję przeczytaj dwie fajne książki i zmień swoje postępowanie, bo takim użalaniem się nie pomożesz sobie i kazdy byle chłystek pozamiata twoimi uczuciami. trzymaj sie dziewczyno. wiem co czujesz, wiem jak ci źle ale czas zacząć MYśLEć O SOBIE !!!

      rapidshare.com/files/140248177/Greg_Behrendt__Liz_Tuccillo_-__Nie_zalezy_mu_na_Tobie.pdf.html

      rapidshare.com/files/140248453/Dlaczego_m__281___380_czy__378_ni_kochaj__261__zo__322_zy.pdf.html

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka