Dodaj do ulubionych

byc albo nie byc... z soba

IP: 81.21.197.* 09.10.03, 00:30
to post "lolyta" z watku o konkubinacie "3 lata konkubinatu- jak przekonać do
ślubu?"

ale wydaje mi sie ze autorka dotarla do istoty problemu
bo jesli dla dwojga kochajacych sie ludzi papier nie ma znaczenia to czego
sie tak boja...





>Autor: Gość: lolyta IP: *.mia.bellsouth.net
>Data: 07.10.2003 18:15

Oczywiscie nieprawda jest, ze kobieta na drugi dzien po slubie
zaczyna sie szlajac po domu w papilotach i szalfroku a wczesniej chodzila
nago
w szpilkach - pod tym wzgledem faktycznie nie ma zadnej roznicy.
Roznice - ktore, uwazasz, zaczynaja byc z biegiem lat miec coraz wieksze
znaczenie, to konsekwencje wynikajace ze zmiany stanu cywilno-prawnego
(owszem,
kiedy sie ma dwadziescia pare lat i jest sie golodupcem zdorym i wesolym to
to
faktycznie nie ma znaczenia).
I jeszcze jedna roznica - dla mnie ona akurat miala znaczenie: bylam gotowa
przed tlumem waznych dla nas ludzi zlozyc przysiege ze chce z nim spedzic
reszte zycia. Nie zdobylabym sie na taki krok w stosunku do moich poprzednich
partnerow. Poza tym biorac slub stajesz sie w jakis inny sposob czlonkiem
rodziny partnera i nawzajem - a Wasze rodziny, przychodzac na Wasz slub, w
jakis symboliczny sposob przyjmuja Was do swojego grona. I wbrew pozorom nie
jestem panna co nic o konkubinacie nie wie - pobralismy sie po kilku latach
mieszkania razem, nasze dziecko na wlasnych nozkach przyszlo na nasz slub.
Slub niczego nie utrudnia (z wyjatkiem rozstania), wiele rzeczy ulatwia. Wiec
jesli ktos nie widzi tak naprawde roznicy miedzy byciem zona a konkubina, to
dlaczego sie tak strasznie upiera zeby ta konkubina zostac? Nie ma roznicy,
ale
malzenstwo za nic na swiecie? To znaczy, ze jednak jakas roznica jest.
Jaka?????
Obserwuj wątek
    • danka125 Re: byc albo nie byc... z soba 09.10.03, 00:45
      Nie wiem, jaka jest różnica. Niektóre osoby lubią być pod jednym nazwiskiem i
      dotyczy to zarówno kobiet, jak i mężczyzn.
      Ja wyszłam za mąż po kilku latach konkubinatu - powodem był wyjazd
      zagraniczny "konkubenta" (jakie okropne słowo, prawda?) Chodziło o załatwienie
      dla mnie wizy itp itd
      Pierwszy tydzień po ślubie był wspaniały - oboje zapewnialiśmy się, że coś się
      stało, coś ważnego nastąpiło, czuliśmy jakieś dziwne i jednocześnie
      przyjemne "fluidy" krążące wokół.
      Potem wszystko wróciło do codzienności. U nas aurat codzienność nie jest
      zła.... No i 12 lat przeleciało
      pzdrw
      Dana
      • Gość: mala wlasnie o to chodzi, nikt nie potrafi powiedziec IP: 81.21.197.* 09.10.03, 00:55
        jaka jest roznica poza papierkiem ale jesli komus na tym zalezy, albo ktos sie
        tego boi to jakas musi byc...

        nie chodzi o wskazanie konkretnej cechy, ale o przyznanie ze dla niektorych
        ludzi ma to znaczenie i to wcale nie ze wzgledu na wiare, szacunek czy cos
        innego

        ale jakas roznica jest i dla wielu jest bardzo istotna

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka