Dodaj do ulubionych

Kobiety z HR

13.09.08, 12:45
Witam,
chciałbym usłyszeć tutaj wypowiedzi kobiet pracujących w HR (a
ściślej Dziale Kadr, nie wszystko musi mieć angielską nazwę). Otóż z
moich doświadczeń wynika, że nie zawsze zachowują się racjonalnie...
przykładowo, jestem dość niski (171 cm) i zauważyłem, że rozmowa z
wyższą ode mnie przedstawicielką HR jeszcze nigdy nie zakończyła się
sukcesem. Natomiast pewnej Pani, mierzącej jakieś 155 cm, bardzo
zależało na "przepchnięciu" mojej kandydatury - i udało się:>
Chociaż wcale nie uważam, żebym był najlepszym kandydatem na tamtą
pozycję. Czy prawdą jest, że liczy się dla Was głównie pierwsze
wrażenie? Mam jednakże nadzieję, że są takie kobiety wśród Pań,
które kierują się głównie rozsądkiem, a nie tym, czy dany kandydat
nadawałby się na dobrego męża...
Obserwuj wątek
    • sadosia75 Re: Kobiety z HR 13.09.08, 12:53
      Liczy sie to czy czlowiek nadaje sie do pracy a nie to czy ma 180cm wzrostu czy
      170cm. Pierwsze wrazenie jest wazne ale ja zwracam uwage na profesjonalizm,
      podejscie do pracy i do czlowieka. a czy jest wysoki czy niski czy chudziutki
      czy pulchny nie ma zadnego znaczenia.
      ale sa ludzie i ludziska. wiec dla kazdego cos innego jest wazne
    • horpyna4 Re: Kobiety z HR 13.09.08, 13:03
      Kochaniutki, u facetów jest z tym jeszcze gorzej. Większość kieruje
      się wyglądem kobiety, którą mają zatrudnić. A niektórzy to zwalniają
      te w średnim wieku i to w dość chamski sposób, uzasadniając głośno
      swoją decyzję jej wyglądem. Na przykład niejaki Targalski...
      • darmozjadek Aż za dużo zależy od wyglądu..... 09.12.08, 16:44
        Jeśli ktoś sądzi, że nie ma związku między wyglądem a tzw.
        "szansami" w życiu to się myli. Pewnie bleblolodzy socjolodzy mają
        na to tysiące badań i pewnie znakomita większość właśnie na to
        wskazuje!

        Wygląd ma znaczenie i koniec. To durne ale prawdziwe. Gdyby Lech
        Kaczyński mierzył 189cm i był przystojny to dużo trudniej byłoby
        spin doktorom z np. PO robić z niego debila (bez względu na to czy
        jest czy nie jest debilem - uprzedzam komentarze). A gdyby miał
        jeszcze piękną, 10 lat młodszą żonę :). Ha byłyby komiksy, że się
        pewnie musi nią dzielić z Jarkiem :)
    • dziewice ale masz problem :) 13.09.08, 15:10
      • vijet Re: ale masz problem :) 13.09.08, 15:23
        Mam pewien problem - wystarczy mi, że jestem zniechęcony do kobiet w
        życiu prywatnym. Jeżeli w dodatku mam nie zdobyc danej pracy, tylko
        dlatego, że przez pierwsze 3 sekundy rozmowy Pani z HR nie
        poczuła "tego impulsu", który by jej nakazał zaprosić mnie na
        rozmowę z menadżerem, to moja niechęć się tylko pogłębi. No ale
        jestem na początku swojej kariery zawodowej, więc staram się póki co
        być optymistycznie nastawiony i właśnie czekam na jakieś rozsądne
        wypowiedzi, które by mi dały nadzieję, że jednak nie liczy się
        tylko "TO COŚ", lecz przede wszystkim rzetelna i w miarę obiektywna
        ocena całej rozmowy. Czy są takie kobiety z HRu?
        • dziewice Re: ale masz problem :) 13.09.08, 15:26
          a co soba reprezentujesz zeby je do tego przekonac ? :) moze zamiast wchodzic
          jak nadasany kutafon, zmien podejscie :)

          cya
        • barenaked.lady Re: ale masz problem :) 13.09.08, 15:27
          przykro mi.

          nie będziesz miał "swojej kariery zawodowej". bo jesteś "zniechęcony do kobiet".
          to znaczy że jesteś głupi. a kretynów na żadne stanowiska chętnie nie przyjmują.

          bez względu na wzrost.
          • mocnawisnia Re: ale masz problem :) 13.09.08, 16:18
            zarozumiałych kwok też nikt nie potrzebuje
            • vijet Re: ale masz problem :) 13.09.08, 16:31
              Właśnie się zastanawiam, czy nie jestem zbyt wesoły na tych
              rozmowach, staram się mieć pozytywne nastawienie.
              I lepiej żeby moje zniechęcenie do kobiet minęło z czasem, niż żebym
              miał się na jakiejś istocie wyżywać, co nie?
              A karierę zacznę, nie martw się o mnie... chamko jedna.
              • vijet Re: ale masz problem :) 13.09.08, 16:33
                I mojego zniechęcenia raczej nie objawiam, inne kobiety traktuję jak
                koleżanki. Po prostu mam dość jakichkolwiek związków.
    • nom73 Re: Kobiety z HR 13.09.08, 23:12
      Nie wiem jaka jest Twoja specjalność, ale teraz to raczej pracodawca szuka
      pracownika niż pracownik pracy.
      Ja kiedyś jadąc samochodem z pracy usłyszałem ogłoszenie o pracę, a że akurat
      przejeżdżałem koło tej firmy to postanowiłem, że wpadnę popytać o szczegóły.
      Pani sekretarka umówiła mnie z dyrektorem, a ten po 15 minutach rozmowy chciał
      mnie zatrudnić, a stawkę jaką powiedziałem nie była taka mała. :-)
      Tak więc raczej rozmawiaj zawsze z szefem, a nie z paniami z działu kadr, które
      mają blade pojęcie o tym co robię (branża IT). :-)
      • vijet Re: Kobiety z HR 14.09.08, 00:25
        No i masz rację - wolałbym rozmawiać od razu z menadżerem, który by
        ocenił moją przydatność do pracy rozmawiając o konkretach, niż z
        Paniami z HR, które kierują się sobie tylko znanymi kryteriami
        (słyszałem o jednej kobiecie, która decyzję podejmuje TYLKO na
        podstawie pierwszego wrażenia i potem bardzo trudno ją jej
        zmienić...). Idę teraz na ostatni rok esgiehu, byłem do początku
        sierpnia na stypendium w Niemczech, więc nie mogłem aplikować na
        wakacyjne praktyki (wiele z możliwością przedłużenia na umowę o
        pracę), a teraz ofert jest dość niewiele. Niemniej jednak broni nie
        składam, tylko chciałem się tutaj na forum dowiedzieć od Pań
        pracujących w HR, jakie one stosują kryteria wyboru - na jakiej
        podstawie przepuszczają dalej kandydata i czy przynajmniej starają
        się postępować w miarę racjonalnie, czy też kierują się instynktem -
        Czekam na wypowiedzi Pań z HR! :)

        P.S. Gdybym miał firmę i dowiedział się, że kobieta z Działu Kadr
        wybiera kandydata na podstawie pierwszego wrażenia trwającego 10
        sekund, natychmiast bym się z nią pożegnał.
    • tygrysio_misio Re: Kobiety z HR 14.09.08, 00:31
      jeju, chlopie..nauczy sie polskiego!!
      • vijet Re: Kobiety z HR 14.09.08, 00:51
        Trochę wypiłem, wiem, że ta wypowiedź była nieskładna;)
        • vijet Re: Kobiety z HR 14.09.08, 00:53
          Ale i tak na maturze miałem z polskiego 3, a z matmy 6;)
          • tygrysio_misio Re: Kobiety z HR 14.09.08, 01:17
            ja tam jestem techniczna i caly czas jakies wzory i wykresy..ale wiem,ze
            dyrektor nazywa sie dyrektor a kierownik - kierownik....a dzial kadr dzialem
            kadr...:D:D:D
            • vijet Re: Kobiety z HR 14.09.08, 01:54
              Szkoda, że jesteś "techniczna" - jeżeli jednak masz jakąś koleżankę
              z HR (czy też z działu kadr, naprzemiennie używam tych określeń,
              żeby się nie powtarzać), poproś ją o wypowiedź w tym temacie.
              Po prostu chciałbym się dowiedzieć, jakimi kryteriami kierują się te
              kobiety, jakie metody są stosowane. Według mnie czasami mamy do
              czynienia z "pseudo-psychologią". Podałbym przykład rozmowy sprzed
              dwóch tygodni i niejakiego testu na stres (który w mojej opinii był
              testem na czytanie ze zrozumieniem), ale jestem trochę zbyt zmęczony
              i już będę szedł spać. Bardzo bym prosił o wypowiedzi
              przedstawicielki omawianego zawodu. Pozdrawiam.
              • tygrysio_misio Re: Kobiety z HR 14.09.08, 02:00
                ja Ci powiem,ze Bolek to dziala tak..baby do biura, facety na budowe....

                dlaczego facety nie nadaja sie do biura? bo on nie umie obslugiwac ksero i ma
                brzydkie zeby;]
    • rychu_taxi_drajwer Re: Kobiety z HR 14.09.08, 11:38
      HR to stanowisko idealne dla współczesnych kobiet. Nie wymaga zbytniego
      intelektu ani inwencji, a przy tym sprawia wrażenie, że ma się jakikolwiek wpływ
      na procesy decyzyjne dzisiejszego świata (choćby w skali mikro).
      Też wspominam wszystkie spotkania z nimi jako stratę czasu - debilne pytania
      rodem z kolorowych podręczników do HR, zero znajomości zagadnień z branży do
      której się rekrutuje. Zupełnie nie wiem po co szefowie firm je wynajmują -
      strata pieniędzy. Zresztą nawet kiedyś na drugim etapie się tymi przemyśleniami
      z szefem podzieliłem.

      Niemniej nie ma co się na nie boczyć - zawsze ktoś zostanie przyjęty, a komuś
      się podziękuje. Nie ma co robić z tego afery i robić jakiejś szczególnej aury
      wokół pań z HR.
    • czarnebzy83 Re: Kobiety z HR 14.09.08, 17:35
      dlaczego tylko paniom zarzucasz brak rozsądku? nigdy nie spotkałeś się z
      mężczyzną rekruterem? naprawdę uważasz że wynik byłby na pewno inny gdybyś
      rozmawiał z facetem? może zastanów się czy nie zostałeś zapraszany na kolejne
      rozmowy, bo jesteś zarozumiały i wydaje Ci się, że Twoją jedyną "wadą" jest
      wzrost? a może wręcz przeciwnie - jesteś za bardzo zakompleksiony z powodu
      swojego wzrost? a może po prostu jesteś w pewnym stopniu ograniczony i Twoje
      stereotypowe myślenie było problemem?
      • vijet Re: Kobiety z HR 14.09.08, 20:38
        Nic nie zarzucam, czekam na wypowiedzi kobiet z HR i tyle. Chce sie
        od nich dowiedziec, kiedy podejmuja decyzje o losie kandydata i czym
        sie kieruja. I o to tylko prosze.

        A jesli chodzi o wzrost to moje myslenie nie jest tez do konca
        stereotypowe, gdyz badania wykazaly, ze zarobki sa dodatnio
        skorelowane ze wzrostem. Natomiast jesli bede sie niedobrze czul we
        wlasnym ciele, zawsze moge isc na operacje wydluzenia nog - 7 cm i
        osiagne srednia dla populacji w moim wieku - 178 cm, przy czym
        proporcje z racji moich obecnych wymiarow nadal beda OK :)

        Poza tym jak na studenta esgiehu jestem naprawde wyluzowany i wiele
        mi brakuje do bycia nadetym bufonem. Co ciekawe, widze ze w tym
        temacie wspieraja mnie glownie panowie;)
        • vijet Re: Kobiety z HR 14.09.08, 20:43
          I znowu wyszlo jakies niepotrzebne powtorzenie, caly czas zapominam,
          ze na tym forum nie ma opcji "edytuj". To dla osob, ktore chca
          zarzucic mi nieznajomosc naszego ojczystego jezyka.
          • vijet Re: Kobiety z HR 14.09.08, 21:07
            Ponadto napisalem wyraznie, ze czasami zachowania kobiet z HR (z
            mezczyzna nigdy nie mialem do czynienia) wydaja mi sie
            nieracjonalnie, ALE nie placze nad tym szczegolnie, gdyz jak sie
            okazuje, moge na tym rowniez skorzystac! Otoz raz zdobylem wlasnie
            prace dzieki pewnej pani (tej o glowe nizszej ode mnie;)), na ktorej
            zrobilem najwidoczniej takie wrazenie na pierwszej rozmowie, ze
            kolejna z menadzerem byla tylko formalnoscia, pomimo sporej liczby
            kandydatow. I co wiecej, wcale nie uwazam, zebym byl jakas swietna
            osoba na tamto stanowisko... brakowalo mi wiedzy merytorycznej, na
            szczescie wszystko nadrobilem i bylo OK.
        • czarnebzy83 Re: Kobiety z HR 14.09.08, 21:50
          powinny kierować się predyspozycjami, wiedzą, motywacją kandydata. a jeśli ktoś
          podejmują decyzje o "przepchaniu" Cie do dalszych rozmów na podstawie wzrostu
          tzn ze jest tak samo nieprofesjonalny jak, prawdopodobnie Ty, na stanowisku, do
          objęcia którego Cie "przepchała" , skoro sam uważasz ze nie miałeś
          wystarczających umiejętności.
          z tego co wiem, a wiem w tym temacie trochę, przedłużenie nóg to nie są operacje
          dla ludzi, którzy tak porostu stwierdzili, ze chce i tyle..

          > Poza tym jak na studenta esgiehu jestem naprawde wyluzowany i wiele
          > mi brakuje do bycia nadetym bufonem.
          hmm, widzę ze lubisz podkreślać gdzie studiujesz...
          • vijet Re: Kobiety z HR 14.09.08, 22:29
            I wlasnie chcialbym sie dowiedziec od kobiet z HR, czy kieruja sie
            glownie "predyspozycjami, wiedza i motywacja" kandydata, czy tez
            inne czynniki odgrywaja role, a jezeli juz, to w jakim stopniu.
            Oczywiscie odrzucam skrajne przypadki, jak spoznienie sie na
            spotkanie, czy przyjscie w nieodpowiednim ubraniu.
            Sytuacja w sprawie wspomnianej pracy wygladala tak, ze kluczowe
            znacznie w jej dobrym wykonywaniu odgrywala bardzo dobra znajomosc
            Accessa i makr w Excelu (wowczas kiepska), jak rowniez jezyka
            angielskiego. Na temat wymienionych programow rozmawialem z
            rekrutujacymi moze przez... minute... natomiast angielski gruntownie
            przetestowali, tutaj nie mialem sie na szczescie czego wstydzic. Do
            sprawy podszedlem powaznie i mozliwie szybko nadrobilem zaleglosci,
            wiec generalnie rzecz biorac pozytek ze mnie byl, jak i sam wiele
            sie nauczylem. Natomiast chcialbym wiedziec, co tak urzeklo pania z
            HR, ze dosc mocno forsowala moja kandydature - jezeli rzeczywiscie
            zrobilem na niej dobre wrazenie jako kandydat do pracy, jezeli
            widziala we mnie kogos, kto nawet jesli ma braki wiedzy w danym
            temacie i szybko je nadrobi, to jest mi bardzo milo i taka postawe
            jak najbardziej pochwalam. Natomiast jezeli to byla kwestia ladnych
            oczu, czy "tego czegos", to za taki wybor dziekuje... Dlatego juz
            od 25 postow prosze o wypowiedzi przedstawicielki tego zawodu.

            Jezeli chodzi o przedluzanie nog, sa lekarze, ktorzy dokonuja tego
            ze wzgledow estetycznych (ze sporymi sukcesami) - niestety nie ma
            ich w naszym kraju. Wydluzenie do 10 cm nie powinno w drastyczny
            sposob zaburzyc proporcji - przykladowo, mam kolege, ktory jest o 8
            cm wyzszy ode mnie tylko dzieki temu, ze ma dluzsze nogi -
            wzrost "siedzacy" mamy identyczny - 92 cm. Moze kiedys sie
            zdecyduje, tak czy siak nie mam zamiaru sie zamykac w domu do tego
            czasu ;)
            • lena575 Re: Kobiety z HR 14.09.08, 23:07
              Kobiety z HR zwykle/zawsze badają "kompetencje miekkie" kandydata.
              Na tym powinny się znać. Muszą tylko wiedzieć,ze kandydat ma
              pracować np. w dużej grupie albo być szefem grupy, ma miec pracę w
              ogromnym stresie, musi podejmować np. szybkie decyzje. I właśnie ich
              rolą jest wyłapannie kandydatów o pożadanych cechach
              osobowościowych. Czasem sprawdzają dostępną im wiedzę np. za pomocą
              testów znajomość programów lub np. znajomość językową. Potem już
              fachowcy zbadają jego (czy innych "wybrańców") kompetencje twarde.
              Brałam kiedyś udział w takim "konkursie", potrzebowałam dwóch
              pracowników do mojego działu gdzie potrzebna jest duża fachowa
              wiedza techniczna i znajomośc przepisów, trzeba mieć predyspozycje
              do pracy w ogromnym stresie, być zdecydowanym, umieć podejmować
              szybkie decyzje, kierować ludźmi i w ogóle współpracowac z ludźmi.
              Dla pań z HR-u do współpracy z innymi nadają się ludzie mili,
              sympatyczni, otwarci a dla mnie to cechy drugorzędne, mój pracownik
              ma byc kompetentny, zdecydowany, pewny siebie i tą współpracę
              sam "ustawiać". Dokładne przeciweństwo tego co "obstawiają" panie z
              HR-u. Ci "najmilsi" (nie mówię nawet,ze najprzystojniejsi) mieli
              zwykle marne "kompetencje twarde". Wybrałam jednego (jeśli chodzi o
              wygląd to wygolony mna łyso, 160 cm, z angielskim dowcipem) i po
              niecałym roku uważam,ze wybrałam OK :)))
              Wzrost tu nie ma nic do rzeczy, może nie masz osobowości mile
              widzianej przez panie z HR-u. Może powinieneś wykazywać więcej luzu,
              swobody, nie mówić o nikim źle. Jesli masz wspólpracować z innymi to
              powinieś podkreślać jak dobrze pracował ci się z innymi (grasz np. w
              gry zespołowe) , gdy do pracy za którą sam będziesz odpowiadał -
              najlepiej być "solistą" nastawionym na sukces.
              Powodzenia.
              • vijet Re: Kobiety z HR 14.09.08, 23:36
                Dzieki za konkretna odpowiedz. Lubie takie zdecydowanie kobiety.
                Aczkolwiek z tego co napisalas wynika, ze ... panie z HRu jeszcze
                nie jeden raz mi pomoga, jak juz to mialo miejsce ;) Moze nie
                sprawiam wrazenia najbardziej sympatycznego w swoich wypowiedziach
                na forum, niemniej jednak na zywo jest znacznie lepiej - jestem
                raczej dusza towarzystwa i otwartym czlowiekiem (w bezposredniej
                rozmowie). Juz we wczesniejszych postach pisalem, ze moglem byc
                wrecz zbyt wesoly na poprzednich spotkaniach. Poki co jeszcze tych
                konfrontacji za duzo nie bylo, wiec nie jestem szczegolnie
                zniechecony, raczej szukam wskazowek, starajac sie siegnac do samego
                zrodla:> W kazdym razie chodzilo mi wlasnie o tego typu wypowiedzi,
                wskazujace na to, co sie liczy dla kobiet z HR, za co serdecznie
                dziekuje. Bede musial popracowac nad swoim bajerem, poki nie
                zrobilem jeszcze tej operacji ;)
                • czarnebzy83 Re: Kobiety z HR 15.09.08, 00:10
                  dla rekruterów powinno liczyć się to co w ofercie pracy napisane jest w części:
                  wymagania:) nigdy nie widziałam żeby była tam mowa o wzroście (chyba, że chcesz
                  być modelem lub testować foteliki dla dzieci). jeśli masz podstawy, żeby
                  udowodnić że wygląd miał decydujące znaczenie to możesz iść z tym do sądu
                  a jeśli zdecydujesz się na operacje, to weź pod uwagę to, że spowoduje ona dość
                  długą przerwę w Twojej karierze i jeśli w rozmowie rekrutacyjnej powiesz, że
                  była ona spowodowana wydłużaniem nóg (=w Twoim wypadku, niczym innym jak
                  leczeniem kompleksów) to będzie to również informacją o, hmmm, próżności/braku
                  pewności siebie..-to również, przynajmniej przy niektórych stanowiskach, może
                  mieć znaczenie

                  aha, co prawda stosunkowo krótko, ale pracuje w rekrutacji
                  • vijet Re: Kobiety z HR 15.09.08, 00:28
                    Przerwa trwalaby 4 miesiace i postaralbym sie o urlop bezplatny w
                    tym czasie, nawet jakbym mial odejsc po jego zakonczeniu. Na pewno
                    rozegram to z glowa i zadnej wiekszej przerwy w CV nie bedzie. A
                    jezeli chodzi o moj wzrost, tu chodzi po prostu o to, zebym dobrze
                    sie czul w swoim ciele, a nie o jakies kompleksy - przykladowo moja
                    ostatnia dziewczyna byla dokladnie mojego wzrostu i uwielbialem, jak
                    zakladala buty na obcasie. Co wiecej - sam je jej kupowalem :>
                    • vijet Re: Kobiety z HR 15.09.08, 00:32
                      Ech czemu tu nie ma opcji edytuj? ;) Zbyt sie przyzwyczailem z
                      innych for internetowych wklejac najpierw post, a potem go
                      poprawiac. Widze te powtorzenia i noz w kieszeni mi sie otwiera...

                      Natomiast Tobie rowniez polecilbym spytac sie kolezanek (i samej sie
                      zastanowic), czy umowilyby sie z facetem mojego wzrostu, nawet jakby
                      byl dobrze zbudowany i przystojny. Moze wtedy zmienisz o mnie nieco
                      zdanie.
                      • lena575 Re: Kobiety z HR 15.09.08, 14:51
                        Obawiam się,ze masz tak jak dzieczyny które uważają,że jak zrobiłyby
                        operacje nosa czy też powiększyłyby biust to ich szansa na rynku
                        pracy byłaby większa. Może rzczeywiście nabrałyby pewności
                        siebie ... więc moze lepiej pracować nad pwnoącią siebie ...
                        Moja córka (informatyk i fotograf), fajna laska, 170 cm wzrostu,
                        gustuje tylko w chłopakach nie wyższych od niej. Obecny jej chłopak
                        jest niższy od niej o kilka cm. Moja córka chodzi zawsze w butch na
                        szpilkach i nie widzę by z tym mieli jakiś problem. Problemy w
                        związku lub ich brak nie ma nic wspólnego ze wzrostem któregokolwiek
                        z partnerów:)))
                        • vijet Re: Kobiety z HR 15.09.08, 15:33
                          Niestety fakty sa takie, ze moj wzrost (171) akceptuje okolo 40-45%
                          kobiet. Wynika to z pewnych badan przeprowadzonych na kobietach z
                          USA, jak rowniez moich osobistych obserwacji, np. preferencji kobiet
                          z agencji matrymonialnych ;) Natomiast przy 178 cm odsetek ten
                          skoczylby do... 80% ! Jest to sredni wzrost dla mezczyzn w moim
                          wieku. Ale i tak najbardziej za zabiegiem przemawialaby niewatpliwa
                          znaczna poprawa mojego samopoczucia - aczkolwiek nie jest na tyle
                          zle, zeby mialo wplywac to na moja pewnosc siebie w zyciu
                          codziennym, jak np. na rozmowie z przedstawicielka HR:) Juz
                          wspominalem, ze jestem raczej dusza towarzystwa.
                          Natomiast po raz kolejny przekonuje sie, ze kobiety postepuja po
                          prostu nielogicznie. Najpierw bardzo negatywnie wypowiadaja sie na
                          temat niskich facetow (moge przytoczyc cytaty jak chcecie), po czym
                          jak jakis stara sie to zmienic, poddajac sie drogiemu zabiegowi,
                          chcac spedzic pare miesiecy za granica, co wymaga sporych nakladow
                          finansowych, determinacji i sily (spotkalem sie z opiniami, ze na
                          zabieg jedzie chlopak, a z powrotem, po 4 miesiacach, wraca
                          mezczyzna:>), jest krytykowany za bycie rzekomo pustym. O co chodzi?
            • irma223 Programow łatwiej się nauczyć niż angielskiego 09.12.08, 13:26
              vijet napisał:


              > Sytuacja w sprawie wspomnianej pracy wygladala tak, ze kluczowe
              > znacznie w jej dobrym wykonywaniu odgrywala bardzo dobra znajomosc
              > Accessa i makr w Excelu (wowczas kiepska), jak rowniez jezyka
              > angielskiego. Na temat wymienionych programow rozmawialem z
              > rekrutujacymi moze przez... minute... natomiast angielski
              > gruntownie przetestowali, tutaj nie mialem sie na szczescie czego
              > wstydzic. Do sprawy podszedlem powaznie i mozliwie szybko
              > nadrobilem zaleglosci, wiec generalnie rzecz biorac pozytek ze
              > mnie byl, jak i sam wiele sie nauczylem. Natomiast chcialbym
              > wiedziec, co tak urzeklo pania z HR, ze dosc mocno forsowala moja
              > kandydature

              Nauczenie się obsługi programu to naprawdę nie jest skomplikowana
              sprawa. Wiedza tematyczna z zakresu w jakim będziesz pracował -
              owszem. I pewnie tę wiedzę tematyczną brano pod uwage po pierwsze, a
              po drugie dobra znajomość języka angielskiego, jeśli jest faktycznie
              potrzebna na twoim stanowisku pracy.

              W ogłoszeniach sporą ilość wymagań "koniecznych" równie dobrze mozna
              byłoby wyrzucić lub przełożyć do rubryki "mile widziane" "dodatkową
              zaletą będzie", ale umieszcza się je w rubryce "konieczne" by
              zgłaszali się kandydaci najlepsi.

              Sam widzisz, że nadrobienie braku znajomości "wymaganych" programów
              nie zabralo Ci dużo czasu.

              Masz jednak spore problemy osobowościowe, ale to nie temat na to
              forum.
      • wanilinowa Re: Kobiety z HR 09.12.08, 13:13
        czarnebzy83 napisała:

        > dlaczego tylko paniom zarzucasz brak rozsądku? nigdy nie spotkałeś się z
        > mężczyzną rekruterem? naprawdę uważasz że wynik byłby na pewno inny gdybyś
        > rozmawiał z facetem? może zastanów się czy nie zostałeś zapraszany na kolejne
        > rozmowy, bo jesteś zarozumiały i wydaje Ci się, że Twoją jedyną "wadą" jest
        > wzrost? a może wręcz przeciwnie - jesteś za bardzo zakompleksiony z powodu
        > swojego wzrost? a może po prostu jesteś w pewnym stopniu ograniczony i Twoje
        > stereotypowe myślenie było problemem?

        przecież napisał wprost że ma uraz do kobiet. myślę że na tym polega cała głębia
        jego problemu
    • pijawka_lekarska Re: Kobiety z HR 15.09.08, 15:32
      Nie pracuję w prawdzie w HR, ale jak przeczytałam dzis tego posta,
      to aż się za głowę złapałam...

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=84622175&a=84668593
      • vijet Re: Kobiety z HR 15.09.08, 15:49
        "no więc opowidała mi jakie one cuda wyczyniały, np. wyrzucały CV,
        bo koleś ma
        wąsy, bo one lubią brunetów, a ten był blondynem jasnym"

        Dokladnie o to mi chodzilo! I wzrost podalem jedynie jako przyklad.
        Rownie dobrze moglyby to byc wspomniane wasy, czy kolor wlosow.
        Na szczescie az tak zle ze mna nie jest, zebym idac na rozmowe
        myslal o tym, czy nie okaze sie przypadkiem za niski;) Natomiast gdy
        dowiedzialem sie, ze mozna zmienic ten fakt, przeczytalem od deski
        do deski pewne forum internetowe temu poswiecone i jakos nie
        przestaje mi to chodzic po glowie. Zwlaszcza jak zmierzylem sie w
        roznych miejscach (bez skojarzen;)) i okazalo sie, ze proporcje
        bylyby w dalszym ciagu OK! Ale to juz jest inny temat.

    • mahadeva Re: Kobiety z HR 15.09.08, 15:34
      no nizsi od Ciebie robia kariery wiec sie nie martw
    • bez_cukru_tak_jak_lubisz Re: Kobiety z HR 15.09.08, 15:43
      Baby sa glupie z natury i świety boze nie pomoze...
    • 10iwonka10 Re: Kobiety z HR 15.09.08, 17:21
      Napoleon byl maly i Kaczory ....a daleko zaszli
      • vijet Re: Kobiety z HR 15.09.08, 17:40
        Ech zle mnie chyba zrozumialyscie (aczkolwiek doceniam dobre
        intencje:)). Ja tutaj nie mialem zamiaru sie zalic z powodu mojego
        wzrostu, lecz po prostu chcialem uslyszec szczere wypowiedzi kobiet
        z HR (albo osob wiedzacych, jak sie tam pracuje) w stylu:
        - pracuje w HR, patrze sie glownie na kompetencje
        - pracuje w HR, ale szukam tez meza i na tej podstawie promuje
        wybranych kandydatow, wiec nizszy ode mnie nie ma szans
        - moja kolezanka pracuje w HR, liczy sie dla niej pierwsze wrazenie
        trwajace 10 sekund, potem juz nie zmienia zdania

        A ze przy okazji rozwazam mozliwosc operacji w przeciagu
        najblizszych kilku lat, to zupelnie inna sprawa. Chyba wolicie
        faceta, ktory potrafi sobie radzic z problemami, niz narzekajacego
        na caly swiat frustrata, co nie? ;)
        • cich-awoda Re: Kobiety z HR 16.09.08, 15:39
          pracuje w HR, męża nie szukam, patrzę głównie na kompetencje:) jesli
          stanęłoby obok siebie 2-óch równie kompetentych panów, jeden
          przystojny, a drugi mniej szansę na prace ma ten przystojniejszy -
          ale to juz podręcznik do psychologii się kłania:))
          • pijawka_lekarska Re: Kobiety z HR 16.09.08, 15:45
            jesli
            > stanęłoby obok siebie 2-óch równie kompetentych panów, jeden
            > przystojny, a drugi mniej szansę na prace ma ten przystojniejszy -
            > ale to juz podręcznik do psychologii się kłania:))

            Ja w takim przypadku wybrałabnm raczej tego, któremu lepiej z oczu
            patrzy :P
          • princessjobaggy Re: Kobiety z HR 16.09.08, 15:47
            jesli
            > stanęłoby obok siebie 2-óch równie kompetentych panów, jeden
            > przystojny, a drugi mniej szansę na prace ma ten przystojniejszy -
            > ale to juz podręcznik do psychologii się kłania:))

            Moze sie i klania, ale np. u mnie w pracy, z tego co wiem, glownym
            zadaniem dzialu HR jest ocena czy dany kandydat oprocz kompetencji
            ogolnie pasowalby do zespolu. Ktos moze byc i kompetentny, i
            przystojny, ale zwyczajnie nie pasowac do firmy. Wtedy odpada bez
            dwoch zdan.

            Moze autor watku nie byl idealnym kandydatem wlasnie z tego powodu,
            a cala ideologie wokol calego procesu rekrutacji sobie dorobil.
    • vandikia Re: Kobiety z HR 16.09.08, 15:56
      Jak nie ma etatu, to chociazbys byl najprzystojniejszym, najwyzszym
      i najmadrzejszym, to Cie pani z kadr spławi, takie realia.
      Chyba nie sądzisz, ze kadrowa przepusci Cie do kogos na wyzszym
      stanowisku, w momencie gdy ma jasno nakazane, ze nie moze?
      • vijet Re: Kobiety z HR 16.09.08, 16:14
        Dzieki za odpowiedzi, ja nie mam do nikogo pretensji ani zalu, jak
        juz wspomnialem rozmowy z kobietami z HRu koncza sie w moim
        przypadku rowniez i powodzeniem. Po prostu chcialem uslyszec szczere
        opinie, co ma dla Was znaczenie w wyborze kandydata, po cichu
        liczylem na wypowiedz jakiejs pani, ktora przyznalaby sie do
        wybierania pracownikow pod katem przyszlego meza, ale poki co
        cichutko :>
        • squirrel9 Re: Kobiety z HR 17.09.08, 00:06
          Wolałbyś mieć poczucie,że bardziej nadajesz się na pracownika niż na
          męża? I uważasz,że dlatego cię nie wybierają bo chcą miec innego
          mężą (wyższego) ale jako pracownik byłbys ok? Nie wierzę w to! Jako
          kobieta przeszłam kiedyś kilka rozmów kwalifikacyjnych na typowo
          męskie stanowiska, a raczej kierownicze stanowiska w męskim zawodzie
          (chciałam zmienić pracę) i poza jedną firmą rekrutacyjną(krakowską)
          gdzie panie chyba w ogóle pogubiły się kto na jakie stanowisko,
          ludzie dokładnie potrafili określić predyspozycje kandydata na te
          staniowiska. Mam testy oosobowościowe i na tych rozmowach dokładnie
          wychodziło to co mam w testach. Nawet do głowy by mi nie przyszło,ze
          gdzieś odpadłą albo byłam forowana bo jestem kobietą i
          dyskredytowane sa moje umiejętności lub forowane bo jestem np.
          ładną lub brzydką kobietą.
        • wanilinowa Re: Kobiety z HR 09.12.08, 13:25
          muszę Cię zmartwić.. ta nadzieja jest wyraźnie widoczna od pierwszego Twojego
          postu:) po prostu szukasz potwierdzenia swoich smutnych wniosków. mogę Cię
          pocieszyć jedynie stwierdzeniem, że kobiety mają gorzej, bo nie dosyć że mogą
          okazać się za brzydkie dla potencjalnego szefa, to jeszcze pani rekrutująca może
          uznać kandydatkę za zbyt ładną.. i też źle. w dodatku w ocenie kobiet wygląd gra
          o wiele większą rolę w wielu sytuacjach, także w procesie rekrutacyjnym
    • swinka-morska Re: Kobiety z HR 09.12.08, 12:24
      Przestrzegałabym przed podejściem, że każde Twoje niepowodzenie jest
      spowodowane głupotą pań z HR.
      Łatwo wtedy dojść do wniosku, że samemu jest się the best (zwłaszcza
      że idzie się na ostatni rok esgiehu, więc klękajcie narody), tylko
      te wstrętne wysokie HRzyce się uwzięły.

      A na poważnie - rekruter rozliczany z efektów swojej pracy jest
      zainteresowany kompetencjami, doświadczeniem, nastawieniem i
      motywacją kandydata, jego dopasowaniem do danej branży, firmy,
      zespołu.
      Oczywiście, że pierwsze wrażenie jest ważne. Co nie zmienia faktu,
      że zdarzało mi się rekomendować menedżerowi kandydatów, z którymi ja
      sama nie chciałabym pracować, ale wiedziałam, że danym miejscu będą
      dobrze pasowali.

      (tak, pracuję w HR)
    • irma223 Niepewny siebie jąkający się, bezradny... 09.12.08, 13:01
      vijet napisał:

      ... jest spławiany niezależnie od tego, czy ma 180 czy 160 cm
      wzrostu.

      Zresztą - to zależy od stanowiska, jakie ma zajmować.

      Ale człowiek w miarę konkretny, sprawiający wrażenie inteligentnego
      i pewnego siebie (choć nie zadufanego z gatunku młodzi-gniewni-bez
      doświadczenia) ma większe szanse.

      Firma wybiera spośród kandydatów, jacy się zgłaszają.

      Jeżeli byłeś w miarę najkonkretniejszym kandydatem na stanowisko
      nawet twoim zdaniem nie będące najidealniej do Ciebie dobrane to i
      tak firma zdecydowała się na Ciebie.

      Jak Ci nie pasuje - szukaj dalej czegoś lepszego.

      Jak Ci pasuje - nauczysz się na tym stanowisku może jakichś nowych
      rzeczy - zawsze to jakiś rozwój.
    • artemisia_gentileschi Re: Kobiety z HR 09.12.08, 14:07
      Nie jestem na szczescie HRowcem, ale ostatnio przeprowadzalam
      rekrutacje do mojego dzialu, wiec sie wypowiem. Wzrost, wyglad i
      inne parametry kandydata kompletnie mnie nie obchodza, licza sie
      kwalifikacje zawodowe przede wszystkim, ale jest cos jeszcze. Jezyk,
      sposob wypowiadania sie, kultura osobista - jesli do panienki z HR
      odnosisz sie (nawet podswiadomie) pogardliwie (bo Ty jestes zrazony
      do kobiet, jejku jejku) to sie nie dziw, ze odpadasz, i nie ma to
      nic wspolnego z Twoimi kompleksami z powodu wzrostu.
      • amuga Re: Kobiety z HR 09.12.08, 20:13
        artemisia_gentileschi napisała:
        >kultura osobista - jesli do panienki z HR
        > odnosisz sie (nawet podswiadomie) pogardliwie (bo Ty jestes
        zrazony
        > do kobiet, jejku jejku) to sie nie dziw, ze odpadasz, i nie ma to
        > nic wspolnego z Twoimi kompleksami z powodu wzrostu.

        Wybacz ale troche mnie to rozsmieszylo zwazywszy na twoj dopisek:
        "All men are idiots. I married their king. "

        Czyli jedziecie na tym samym wozku.
        • silowka Re: Kobiety z HR 09.12.08, 21:18
          Do oceny "kompetencji" wystarczą mi życiorysy.
          Po tym etapie, jak już zapraszam na rozmowę to kieruję się TYLKO
          intuicją i pierwszym wrażeniem.
          I jakoś się złożyło, że większość firmy to przystojniacy i ładne
          dziewczyny.
        • artemisia_gentileschi :))))))))))) 10.12.08, 10:51
          Tamta sygnaturka to napis z mojej ulubionej koszulki. Nie jedziemy,
          to nie ja sie tu na panow HRowcow wyzalam;)
    • wilk11 Re: Kobiety z HR 10.12.08, 18:26
      W niektórych branżach wygląd (czy wzrost) są istotne.
      Ale jak rozumiem nie pchasz się na modela ani zabawiacza wysokich pań.
      To wiedz, że firmy HR dostają pieniądze za znalezienie DOBREGO kandydata.
      Udzielają gwarancji. Nie będą w ciebie wierzyć, bez względu na to co sądzisz o
      swoim emploi, jeśli nie zadowalasz ich jako specjalista.
      • vijet Re: Kobiety z HR 10.12.08, 21:51
        Niestety na przykładzie tej rozmowy widzę, jak wiele wypowiedzi
        potrafi być przekręconych. W związku z tym sprostowanie:
        - na pewno nie zwracałem sie pogardliwie do kobiet z HR. Zresztą
        staram się w ogóle unikać takiej postawy.
        - nie jestem z gatunku młodych gniewnych bez doświadczenia. Wiem, że
        póki co mam go mało i jak na razie na rozmowach deklarowałem czasami
        wręcz zbyt niskie porządane zarobki.
        - pracę znalazłem i to dawno temu. Dokładnie taką, jaką chciałem - w
        sensie stanowiska. Zarobki mam wyższe, niż podana przeze mnie
        propozycja. Kobieta z HR bardzo miła :) Myślę, że gdyby nie ona, to
        chyba bym tej pracy nie dostał - miałem wrażenie, że menadżer nie
        był mną specjalnie zachwycony.
        - pomimo że nie chcę jakiegokolwiek związku, kobiety traktuję jak
        najbardziej w porządku. Jak mi jakaś nie pasuje po prostu
        kulturalnie zrywam kontakty.
        - panie w firmie są z reguły miłe i ładnie się do mnie uśmiechają :)
        Włącznie z działem HR ;)
        • mary-muu Re: Kobiety z HR 11.12.08, 01:17
          a ja mam żonę HR - CEE z grubej korporacji. I naprawdę z nimi " HR-
          ówami" da się żyć. Bo logiczne są. Prawie jak facet :)

    • kochamkobiety Re: Kobiety z HR 11.12.08, 01:33
      vijet napisał:

      > Witam,
      > chciałbym usłyszeć tutaj wypowiedzi kobiet pracujących w HR (a
      > ściślej Dziale Kadr, nie wszystko musi mieć angielską nazwę). Otóż
      z
      > moich doświadczeń wynika, że nie zawsze zachowują się
      racjonalnie...
      > przykładowo, jestem dość niski (171 cm) i zauważyłem, że rozmowa z
      > wyższą ode mnie przedstawicielką HR jeszcze nigdy nie zakończyła
      się
      > sukcesem. Natomiast pewnej Pani, mierzącej jakieś 155 cm, bardzo
      > zależało na "przepchnięciu" mojej kandydatury - i udało się:>
      > Chociaż wcale nie uważam, żebym był najlepszym kandydatem na tamtą
      > pozycję. Czy prawdą jest, że liczy się dla Was głównie pierwsze
      > wrażenie? Mam jednakże nadzieję, że są takie kobiety wśród Pań,
      > które kierują się głównie rozsądkiem, a nie tym, czy dany kandydat
      > nadawałby się na dobrego męża...


      Na rekrutacji wygląd ma duże zanczenie, ale przede wszystkim
      szczęście i determinacja własna. Nigdy nie wybrałem słabo
      wyglądającego nieudacznika. Szczęście jest ważne, bo np. za 100 cv
      połowę wywalam do kosza a drugą połowę szczęśliwców czytam:) To nie
      jest żart.
    • kwiczolina Re: Kobiety z HR 11.12.08, 11:59
      Ja pracuje w firmie rekrutacyjnej i ci powiem ze upatrujesz powodow porazki nie
      tam gdzie trzeba. Liczy sie doswiadczenie i papiery, wyglad jest sprawa
      drugorzedna, chyba ze jest sie skrajnie otylym albo ma sie fizyczne oznaki
      silnej sklonnosci do pijanstwa. Wzrost kogokolwiek nie ma tu nic wspolnego z
      jakims ew sukcesem i angazem. Widac niszej pani brakowalo kandydatow i na
      zasadzie kompromisu miedzy wymaganiami a kandydatami, wybrano ciebie. A wyzszym
      paniom udalo sie znalesc lepszych kandydatow. Popracuj nad swoim cv, poczytaj
      jak dobrze siebie zareklamowac, a nie upatruj porazek w czyms na co masz wplyw
      jak na pogode.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka