emma.gee
21.09.08, 13:38
aspołeczna jakaś jestem. mam może dwie koleżanki: jedną ze studiów,
drugą z liceum, z którymi mogę wyjść powiedzmy na jakąś imprezę, ale
wychodzimy naprawdę sporadycznie. Poza tym jacyś tam dalsi znajomi,
z którymi widuję się nie częściej niż raz do roku (mam na myśli
takie spotkania zaplanowane, bo of kors zdarza się że spotkamy się
na ulicy).
W gimnazjum miałam przyjaciółkę, poszłyśmy do różnych liceów, ona
znalazła sobie koleżanki z takiej "półki" do której sama aspirowała,
mnie zostawiając na lodzie. ("Och, no wiesz, nie mogę z tobą wyjść
bo idę na wernisaż Józefiny"). Potem w liceum było towarzystwo typu
tuning i białe kozaczki, więc odstawałam. Myślałam, że na studiach
znajdę sobie dobrych znajomych a tu kupa. Tak sobie czasem myślę że
po prostu do kogoś zagadam, ale zawsze mam wrażenie że jestem za
mało wylansowana/ za głupia/ zbyt kiepsko ubrana jak na ich
towarzyskie wymagania (bo kierunek mam nieźle wylansowany, to fakt)
Co się z tym robi? Psycholog? Psychiatra? Terapeuta? A może od razu
kawał sznurka i sucha gałąż? Wkurzam się na siebie, frustruję, to
jakieś błędne koło :-/