Dodaj do ulubionych

Jak żyć z pedantem?

17.10.03, 09:34
Obserwuj wątek
    • pajdeczka Re: Jak żyć z pedantem? 17.10.03, 09:36
      nie da się na dłuższą metę.
      • vaunti Re: Jak żyć z pedantem? 17.10.03, 09:48
        da się i na dłuższą metę.
        • Gość: brenda Re: Jak żyć z pedantem? IP: *.pl.ibm.com / *.de.ibm.com 17.10.03, 10:19
          Żywiołowo się zainteresowałam. Proszę o dalsze instrukcje. No jak???
          • pajdeczka Re: Jak żyć z pedantem? 17.10.03, 10:23
            Gość portalu: brenda napisał(a):

            > Żywiołowo się zainteresowałam. Proszę o dalsze instrukcje. No jak???

            No jak jak? Pedantowi trzeba się podporządkować czyli zaakceptować jego sposób
            życia i bycia. I nie mówię tutaj o zwykłych porządkach, jak żadnych garów
            zlewie, ciuchów porozrzucanych, śmierdzącym kibleku tylko o sterylnej
            czystości, równo ułożonych ciuchach w szafie, sztućcach w szufladzie i innych
            pierdołach, które w życiu nie mają większego znaczenia a służą jedynie
            dręczeniu innych.
            • emilya Re: Jak żyć z pedantem? 17.10.03, 10:34
              Z pedantem może żyć tylko inny pedant.
              • pajdeczka Re: Jak żyć z pedantem? 17.10.03, 10:38
                emilya napisała:

                > Z pedantem może żyć tylko inny pedant.

                Wymyśliłaś to czy coś wiesz po prostu na ten temat, bo z moich życiowych
                obserwacji wynika co innego.
                • emilya Re: Jak żyć z pedantem? 17.10.03, 10:44
                  No popatrz, jak to możliwe, że ktoś ma inne obserwacje życiowe niż ty.

                  Piszę tylko to co wiem. Nie zmyślam.
            • Gość: brenda Re: Jak żyć z pedantem? IP: *.pl.ibm.com / *.de.ibm.com 17.10.03, 10:37
              Tego nie jestem w stanie zrobić. Tzn. nie jestem w stanie przejąć takiego
              modelu porzadku, jaki ma mój facet. Ja wchodząc do domu widzę czyste i schludne
              wnętrze, on wchodzi i widzi np. okruszki pod stołem. Dramat!!! W sumie nie jest
              to niby aż taki problem, są gorsze; jeśli chce mu się odkurzać cały dom po 10
              godzinach pracy, to przecież nie odbiorę mu tej przyjemności, ale po co tyle
              przy tym mówi? Ja zastrzegłam na wstępie, że nie zamierzam przy tego typu
              rzeczach palcem kiwnąć i konsekwentnie się tego trzymam. Jemu przeszkadza, to
              niech sobie sam sprząta. Mój chłop uważa, że ma "lekkie skrzywienie na punkcie
              porzadku", dla mnie to on ma paranoję. Tyle, że oprócz tego jest najukochańszym
              facetem pod słońcem i naprawdę dobrym partnerem, co nie zmienia faktu, że jak
              zaczyna taką jazdę to mam ochotę go udusić... Może tak jakaś psychoterapia?
              • pajdeczka Re: Jak żyć z pedantem? 17.10.03, 10:39
                Gość portalu: brenda napisał(a):

                > Tego nie jestem w stanie zrobić. Tzn. nie jestem w stanie przejąć takiego
                > modelu porzadku, jaki ma mój facet. Ja wchodząc do domu widzę czyste i
                schludne
                >
                > wnętrze, on wchodzi i widzi np. okruszki pod stołem. Dramat!!! W sumie nie
                jest
                >
                > to niby aż taki problem, są gorsze; jeśli chce mu się odkurzać cały dom po 10
                > godzinach pracy, to przecież nie odbiorę mu tej przyjemności, ale po co tyle
                > przy tym mówi? Ja zastrzegłam na wstępie, że nie zamierzam przy tego typu
                > rzeczach palcem kiwnąć i konsekwentnie się tego trzymam. Jemu przeszkadza, to
                > niech sobie sam sprząta. Mój chłop uważa, że ma "lekkie skrzywienie na
                punkcie
                > porzadku", dla mnie to on ma paranoję. Tyle, że oprócz tego jest
                najukochańszym
                >
                > facetem pod słońcem i naprawdę dobrym partnerem, co nie zmienia faktu, że jak
                > zaczyna taką jazdę to mam ochotę go udusić... Może tak jakaś psychoterapia?

                A ile lat to trwa?
                • Gość: Bolek Re: Jak żyć z pedantem? IP: 195.205.132.* 17.10.03, 11:15
                  Ja jestem pedantem.
                  Schludna to może być dla mnie wiejska chata, albo biuro klasy B minus gdzieś na
                  przedmieściu.
                  Każdy jest przyzwyczajony do pewnego standardu. To co dla jednego jest
                  luksusem, dla drugiego jest czymś normalnym i oczywistym. To jest kwestia
                  wychowania. Dlatego uważam, że skrajny bałaganiarz ze skrajnym pedantem nigdy
                  nie dojdą do porozumienia. Po jakimś czasie pójdzie na noże.
                  • Gość: brenda Re: Jak żyć z pedantem? IP: *.pl.ibm.com / *.de.ibm.com 17.10.03, 13:09
                    Oczywiście że trudno byłoby pogodzić skrajności, ale żyć tez trzeba. Nie jestem
                    jakąś szczególną bałaganiarą, tyle że istotnie mam inne standardy porządku.
                    Przykład - po większej imprezie nie zmieściły się do zmywarki wszystkie
                    naczynia. I mój mąz był bardzo zdziwiony, że nie zamierzam myć tej sterty
                    ręcznie o 1 w nocy, tylko zamierzam nastawić rano 2 turę. U nas w domu nic nie
                    leży na wierzchu i to jest standard. Dla mojego chłopa cukiernica na stole to
                    już nieporządek... A ja po prostu uważam, że skoro mamy tak mało czasu wolnego -
                    i czasu dla siebie, to szkoda go tracić na np. odkurzanie domu o 8 wieczór,
                    skoro następnego dnia przychodzi sprzątaczka. Jeśli mu to przeszkadza - to
                    niech sobie sprząta, bo to on ma z tym problem nie ja, ale niech nie peroruje
                    po raz tysięczny przez pół godziny, jak ja mogę spokojnie oglądać film mając
                    świadomość, że w przedpokoju się trochę napiaszczyło. Dodam dla ułatwienia, że
                    nie chodzi o bryłę błota, tylko o pojedyńcze ziarenka piasku, które się wniosło
                    na butach... Ja nie przywiązuję takiej wagi do dupereli i nigdy nie będę (a
                    gdybym zaczęła, to znak, że należy mnie odstawić jak najszybciej do lekarza).
    • Gość: Kasia Re: Jak żyć z pedantem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.03, 10:38
      Raczej się nie da, chyba, że sama jesteś pedantką. W takiej sytuacji spełnianie
      życzeń pedanta jest zgodne z Twoją naturą i rozumiecie się bez słów. Jeśli nie
      jesteś pedantką, pr5zykro mi Pajdeczka ma rację: żyć się nie da.

      • pajdeczka Re: Jak żyć z pedantem? 17.10.03, 10:52
        Gość portalu: Kasia napisał(a):

        > Raczej się nie da, chyba, że sama jesteś pedantką.

        Wyobrażasz sobie dwoje pedantów pod jednym dachem? Bo ja nie. Tak samo, jak
        dwoje furiatów czy dwoje flegmatyków. Taki związek to flaki z olejem, żadnego
        ognia.
        • Gość: Kasia Re: Jak żyć z pedantem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.03, 11:36
          Znam taką parę. On 2 x w miesiącu myje okna, raz na 2 miesiące maluje parapety,
          raz w roku okna (to jest tylko to co widać na zewnątrz). Mają tak ok. 50 więc
          już kawał życia wspólnego za sobą, chyba jakoś im idzie nie?
          • diab.lica Re: Jak żyć z pedantem? 17.10.03, 13:59
            Gość portalu: Kasia napisał(a):

            > Znam taką parę. On 2 x w miesiącu myje okna, raz na 2 miesiące maluje
            parapety,
            >
            > raz w roku okna (to jest tylko to co widać na zewnątrz). Mają tak ok. 50
            więc
            > już kawał życia wspólnego za sobą, chyba jakoś im idzie nie?

            znam osobe, ktora okna myje _codziennie_ jak rowniez odkurza dywany i pastuje
            podlogi. ale malowanie to parapetow jest jeszcze lepsze :)
    • Gość: Kasia Re: Jak żyć z pedantem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.03, 10:38
      Raczej się nie da, chyba, że sama jesteś pedantką. W takiej sytuacji spełnianie
      życzeń pedanta jest zgodne z Twoją naturą i rozumiecie się bez słów. Jeśli nie
      jesteś pedantką, pr5zykro mi Pajdeczka ma rację: żyć się nie da.

    • Gość: Kasia Re: Jak żyć z pedantem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.03, 10:38
      Raczej się nie da, chyba, że sama jesteś pedantką. W takiej sytuacji spełnianie
      życzeń pedanta jest zgodne z Twoją naturą i rozumiecie się bez słów. Jeśli nie
      jesteś pedantką, pr5zykro mi Pajdeczka ma rację: żyć się nie da.

      • Gość: Kasia Sorry, dziecię mam zdolne :))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.03, 10:39
    • Gość: kohol Re: Jak żyć z pedantem? IP: *.crowley.pl 17.10.03, 11:01
      Hm. Znam osoby, którym to wychodzi. Zdają sobie sprawe z tejże cechy, traktując
      to jak niegroźne zboczenie. Widzi okruszki - musi posprzątać. Jeśli taką ma
      potrzebę - prosze bardzo. Ja tam wrzeszczę na swojego faceta, gdy rozwala
      wszędzie swoje ubrania (na szczęście przekazano mi genetycznie część tej
      przypadłości), jakos sobie dajemy z tym radę :)
      • emilya Re: Jak żyć z pedantem? 17.10.03, 11:05
        Właśnie ludzie powinni być podobni do siebie w takich sprawach, żeby czuć się
        rozumiani i żeby było dobrze im ze sobą. A po co flegmatykowi ogień w zyciu, on
        woli spokój, partner z temperamentem zmęczyłby go tylko.
        • diab.lica Re: Jak żyć z pedantem? 17.10.03, 11:11
          emilya napisała:

          > Właśnie ludzie powinni być podobni do siebie w takich sprawach, żeby czuć
          się
          > rozumiani i żeby było dobrze im ze sobą. A po co flegmatykowi ogień w zyciu,
          on
          >
          > woli spokój, partner z temperamentem zmęczyłby go tylko.

          roznie bywa. ja jestem osoba energiczna oraz wielka balaganiara. moj
          mezczyzna-uosobienie spokoju i moze nie pedant ale poukladany. z tym, ze jak
          mu cos przeszkadza to po prostu to posprzata a nie truje mi d... w jakis posob
          na mnie tez wplynal, na pewna zrobilam sie troszke bardziej uporzadkowana, ale
          to akurat pozytywny wplyw.
          • emilya Re: Jak żyć z pedantem? 17.10.03, 11:18
            Właśnie czasami ludzie zupełnie odmienni mogą mieć dobry wpływ na nas, masz
            rację. Uzupełniają nas i uczą nowych dla nas rzeczy.
            Ale może też związek rozsypać się w pył na odmiennościach bo nie jest się
            w stanie zaakceptować czyjegoś sposobu bycia. Pedantyzm to rodzaj obsesji, a
            obsesje są najbardziej wkurzające w życiu codziennym. Z moich obserwacji wynika
            że pedantyzm zazębią się dobrze tylko z innym pedantyzmem:)
      • rose2 Re: Jak żyć z pedantem? 17.10.03, 11:12
        moj facet zakrawa na pedanta, a ja sie tylko smieje pod nosem, zobaczymy jak
        sobie poradzi jak beda dzieci :o)) a na razie jak cos mu przeszkadza to sprzata
        i tyle. Ale jego pedantycznosc jest troche dziwna przykladowo uklada dokumenty,
        sortuje srednio pare razy w tygodniu, a potem nic nie moze znalezc :o), sprzata
        kuchnie, przed rozpoczeciem pichcenia :o) chyba zeby moc potem nabrudzic,

        Uwazam, ze dwoch pedantow pod jednym dachem to mieszanka wybuchowa :o)
        • emilya Re: Jak żyć z pedantem? 17.10.03, 11:23
          rose2 napisała:

          > Uwazam, ze dwoch pedantow pod jednym dachem to mieszanka wybuchowa :o)
          _--__--
          Znam małżeństwo dwóch pedantów i uwierz mi, że lepiej być nie może. Mieszkanie
          wygląda jak laboratorium a oni są bardzo ze soba szczęśliwi. Mają dyżury bo co
          drugi dzień któreś myje auto, powiedz jaki nie-pedant by to wytrzymał?
          • rose2 Re: Jak żyć z pedantem? 17.10.03, 11:28
            a jestes pewna ze obydwoje to pedanci, czy moze jeden podporzadkowal sie
            drugiemu, bo widzisz z pedantami nie ma porozumienia, a kazdy moze miec
            przeciez swoj wlasny styl w utrzymywaniu czystosci.
            • emilya Re: Jak żyć z pedantem? 17.10.03, 11:38
              W tym wypadku oboje to pedanci, zresztą sami siebie tak nazywają i twierdzą,
              że nie potrafią inaczej.
              Nikt juz z nimi nie chce jeździć na wakacje, bo zamęczają otoczenie swoją
              akuratnością:) Ale są naprawdę dobrym, nierozłącznym wręcz małżeństwem.
              • rose2 Re: Jak żyć z pedantem? 17.10.03, 11:48
                moz moze, ale wszyscy pedanci jakich znam (tacy prawdziwi) to straszni egoisci
                i czepialscy, wiec nie chodzi o to czy jest czysto czy nie, chodzi o zachowanie.
                • Gość: Iza Re: Jak żyć z pedantem? IP: *.visp.energis.pl 17.10.03, 12:25
                  Może z pedantem jest trudno ale z bałaganiarzem chyba jeszcze gorzej, no
                  chyba, że ktoś jest w stanie zaakceptować życie w chlewie.
                  • Gość: brenda Re: Jak żyć z pedantem? IP: *.pl.ibm.com / *.de.ibm.com 17.10.03, 13:32
                    Zapewniam cię, że życie z pedantem nie jest prostsza ani przyjemniejsze... Bo
                    pedant prawdziwy jest w stanie skutecznie zatruć życie rodzinie - i naprawdę
                    nie rozumie w czym problem - przecież porządek to zaleta, więc czemu wszyscy
                    mają pretensję jak o tym mówi. Tyle, że czasem nie zdaje sobie sprawy, że to
                    mówienie (po raz setny tego samego i przez 40 minut) sprawia, że ci inni
                    chowaja się przed nim po kątach, byle tego zrzędzenia nie słuchać... Ja wiem,
                    że mój mąz ma rację. Istotnie kubek po herbacie można od razu schować do
                    zmywarki. Tylko czy to naprawdę warte jest jego przemowy - która skutkuje tym,
                    że mi się już nie chce w ogóle z nim gadać ani pytać jak mu minął dzień? Nie
                    chcę czekać na męża zastanawiając się do czego się tym razem przypieprzy.
                    Chciałabym cieszyc się z tego, że już jest w domu - to wszystko. Zresztą
                    odcieni pedanterii jest wiele, jedne można zaakceptować, inne mogą doprowadzać
                    kogoś do szału. To, że ktoś nie jest pedantem nie oznacza jednak automatycznie,
                    że żyje w chlewie. Ja po prostu nie chcę być niewolnikiem rzeczy i obrazu domu
                    jak z katalogu "dom i wnętrze" (który notabene u nas jest standardem). Mój dom
                    wygląda zawsze tak, jak z takiego zdjęcia - i szczerze mówiąc mam wrażenie, że
                    mój maż byłby najszczęśliwszy w otoczeniu nietkniętym ludzka stopą, które by
                    wyglądało jak wystawa w ekskluzywnym salonie meblowym. A dla mnie to ma być dom
                    a nie muzeum!!!
                    • rose2 Re: Jak żyć z pedantem? 17.10.03, 13:40
                      bardzo dobrze mowisz brenda! Moja mama codziennie szorowala podlogi w domu.
                      Zawsze jej mowilam, aby wyluzowala, a ona mi odpowiadala "w chlewie zyc nie
                      bede". Teraz juz nie ma sily na codzienne pucowanie i wiecie co? Sama
                      stwierdzila, ze "glupia" byla...
                      • Gość: Iza Re: Jak żyć z pedantem? IP: *.visp.energis.pl 17.10.03, 13:49
                        Fakt, Brenda, że to rzeczywiście przesada. U mnie niestety jest problem
                        chlewu. Wystarczy, że mój chłopak przestąpi próg mieszkania i już robi się
                        totalny chaos. Naprawdę nie wiem jak on to robi... Ile można chodzić i
                        wiecznie czegoś szukać? Potykać się o coś? Kleić się do podłogi? Ja też
                        zostawiam naczynia w zlewie czy ciuchy na krześle ale bez przesady! Gdy dom
                        notorycznie wygląda jaby przeszło po nim tornado to już chyba coś jest nie
                        tak.
                        • Gość: brenda Re: Jak żyć z pedantem? IP: *.pl.ibm.com / *.de.ibm.com 17.10.03, 14:28
                          No więc właśnie - przegięcie w żadną stronę nie jest dobre. O jezu - ale ty
                          masz dobrze - możesz sobie położyć ciuchy na krześle (nie pamiętam, kiedy to
                          ostatnio zrobiłam)... U mnie nawet 1 łyżeczka na wierzchu urasta do kwestii
                          życia lub śmierci. No bo czy naprawdę nie można jej umyć od razu? Że za 15
                          minut bedę robiła kolejną herbatę i muszę wyciągnąć nową, to już inna sprawa.
                          Mój ukochany ma w ogóle dość specyficzne poglądy - np. według niego nikt
                          normalny nie trzyma szlafroka w łazience, bo to nieestetyczne (odwiesza się do
                          garderoby dodam dla ułatwienia, jakby ktoś miał wątpliwości). Gwoli wyjaśnienia
                          dodam, że ściereczka do naczyń i gąbka do zmywania tez są schowane w szafce. A
                          na moją uwagę, że chyba z byka spadł, jeśli sądzi że będę 600 razy dziennie
                          otwierać dzrzwiczki i zamykać drzwiczki, był autentycznie zdziwiony - a jakiż
                          to problem??? Jak reaguję - na zmianę ignoruję, wyśmiewam albo robię awanturę.
                          Tylko że pomaga na bardzo krótko. Bo przede wszystkim mój chłop nie wierzy, że
                          zrzędzi (JA przesadzam!) Przecież on tylko zwrócił uwagę! To już odezwać się
                          nie wolno? Chyba kupię dyktafon, nagram go i puszczę na jakiejś imprezie u
                          znajomych, niech się pośmieją... A tak na serio - to jest to dobry temat do
                          anegdot, ale tak naprawdę to ciężko to znieść. Pozdrawiam.
                          • lolyta Re: Jak żyć z pedantem? 17.10.03, 20:55
                            A moze poswiec jeden dzien i pedantycznie notuj czas - co do sekundy - ktory
                            poswiecisz na odkladanie wszystkiego na z gory upatrzone pozycje (ale bez
                            sciemy: kazda herbatke mieszac swieza lyzeczka umyta przy pomocy wyciagnietej i
                            schowanewj potem gabeczki, zakladam ze jeszcze musisz ta gabeczke osuszyc za
                            kazdym razem), potem zrob pedantyczna tabeleczke w excelu czy innym programie
                            tego typu, zlicz ile czasu dziennie to zabiera, pedantycznie wydrukuj - tylko
                            zeby mi marginesy byly rowne! - i na pytanie "a co ci to przeszkadza" przedstaw
                            mu te wyliczenia (koniecznie wsadz wydruk wczesniej w foliowa koszulke zeby sie
                            nie "popalcowal!) i powiedz, ze w tym czasie to mozesz sobie znalezc kupe
                            alternatywnych, o niebo zabawniejszych zajec.
    • eeva1 Re: Jak żyć z pedantem? 17.10.03, 15:28
      Dziękuję Wam za Wasze opinie. Po części wiem już, że nie jestem przypadkiem
      odosobnionym zyjąc z partnerem, dla którego "przesadny" porządek jest ważny.
      Mój mężczyzna po każdym posiłku woli pozmywać, wyszorować czy wręcz doprowadzić
      kuchnię do idealnego wyglądu niż posiedzieć ze mną i za jakiś czas zabrać się
      do porządkowania kuchni. Nie jestem bałaganiarą, nie przewracam się o rzeczy,
      ale też nie przykładam uwagi do tego gdzie położę książkę czy kubek. Jest to
      przykra dla mnie sytuacja gdy mój partner sprząta to co ja posprzątałam,
      przełoży ksiązkę inaczej niż ja ją położyłam czy też powiesi coś inaczej w
      szafie. Jak dotąd milczę... to chyba mój błąd.
      Ale mogę znaleźć i plusy takich sytuacji. Dom jest idealnie posprzątany, w
      szafie idealny porządek... Ale wiem też, że nie jest to warte mijającego czasu,
      który moglibyśmy spędzić razem, a od brudnych naczyń przecież świat się nie
      zawali. Pozdrawiam
      • Gość: Abi Re: Jak żyć z pedantem? IP: *.va.client2.attbi.com 17.10.03, 16:38
        Coś dla mnie! Mój mężczyzna codziennie po przyjściu z pracy wyciera
        niewidzialne kurze, odkurza niezauważalne pyłki z podłogi w kuchni. Nawet
        jeżeli ja to zrobiłam przed jego przyjściem, albo przy nim. On zrobi to jeszcze
        raz. Codziennie robi przegląd wieszaków w szafie , czy wiszą równo, to znaczy z
        jednakowymi odległościami pomiędzy nimi. Jego kolekcja płyt jest ułożona w
        porządku nie tylko alfabetycznym, jakimś pudełkowym i czym to jeszcze. Po
        każdym moim (albo kogo innego) posiedzeniu na kanapie, rozkłada ją na części i
        układa od początku. Ma jeszcze mnóstwo innych bardzo ciekawych zachowań.
        Jego brat jest dokładnie taki sam (może trochę jednak bardziej cywilizowany:) -
        choć ma dwójkę małych dzieci. Takie wesołe życie pedanta.
        Ja nie należę do pedantów, mam inne standardy czystości, jak to ktoś ładnie
        nazwał, co nie oznacza, że jestem bałaganiarą. Wprost przeciwnie, dopóki go nie
        spotkałam, myślałam, że przesadzam z czystością. Jakże się myliłam!
        Pozdrawiam
        • Gość: bb.prv.pl Re: Jak żyć z pedantem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.10.03, 17:18
          niezle historie!

          z dziecinstwa pamietam sasiadow-czysciochow /zostawiali buty na klatce zeby nie
          pobrudzic mieszkania/
          jedyna rada to dokladnie te sprawe omowic zeby potem nie bylo glupich
          sytuacji...
          • Gość: Zuzka Znam lepsza historie IP: *.sylwex.pl / 192.168.4.* 19.10.03, 15:34
            Znam kobiete,ktora poza codziennym sprzataniem mieszkania na przyslowiowy
            blysk, wytresowala meza i syna,by kleczeli przy muszli podczas siusiania(zeby
            czasem deska sie nie zachlapala),a swoim gosciom myje buty (niestety nie
            pastuje i nie poleruje ;-) )pewnie zeby jej podlogi nie zabrudzily.zostawianie
            butow na klatce schodowej to u niej standard.To nie zadna bajka!To
            najprawdziwsza prawda!Hehe!Ciekawe co musza robic maz i syn,kiedy chca zrobic w
            lazience cos wiecej niz siusiu...
    • summa Re: Jak żyć z pedantem? 17.10.03, 20:36
      słayszałam teorię, że pedantyzm wywodzi się z nieuświadomionej chęci dominacji
      albo niespełnionej potrzeby uznania :)
      • julla Re: Jak żyć z pedantem? 17.10.03, 20:40
        To często jest rodzaj fobii, ale faktycznie dziwne, że pedanci na ogół są
        niesympatyczni i jakby rozdrażnieni innymi ludźmi...Coś się chyba za tym kryje,
        ale co?
        • Gość: Abi Re: Jak żyć z pedantem? IP: *.va.client2.attbi.com 17.10.03, 20:42
          on to tłumaczy tym, że w ten sposób spełnia swoją potrzebę kontroli nad
          otoczeniem. Chodzi o to, że niewiele ma do kontrolowania w kwestii emocji, czy
          życia osobistego...itd, dlatego sprzątanie (notoryczne) zapewnia mu jakiś tam
          komfort psychiczny.
    • kurczak1976 Re: Jak żyć z pedantem? 17.10.03, 21:18
      Czytajac wasze wypowiedzi przypomnial mi sie wlasnie film "Sypiajac z
      wrogiem". Pamietacie pewnie scene z tymi rowno wiszacymi reczniczkami brrr!!

      Ja osobiscie nie wytrzymalabym czegos takiego jak te lyzeczki i szmatki w
      szafce czy okruszki pod stolem. Do tej pory uwazalam mojego znajomego za swira
      bo odkurzal dywan z dwoch stron ale po waszych postach to on wydaje sie byc
      zupelnie normalny:o)
      • fcuk-me Re: Jak żyć z pedantem? 18.10.03, 03:51
        kurczak1976 napisała:

        Do tej pory uwazalam mojego znajomego za swira
        > bo odkurzal dywan z dwoch stron ale po waszych postach to on wydaje sie byc
        > zupelnie normalny:o)


        hehehehe
    • ada296 Jak żyć z pedantem? 18.10.03, 15:24
      jestem w związku z kimś bardzo uporządkowanym (tak on siebie sam nazywa)
      dla mnie jest pedantem
      jestem typem artystycznej bałaganiary
      też mi nie przeszkadza rzucony gdzieś ciuch czy piasek w przedpokoju
      ale ponieważ nie mieszkamy razem jakoś się dogadujemy
      on chodzi za mną i składa moje bluzy
      układa równo papcie przed łóżkiem
      ale nie wiem czy miałabym odwagę z nim zamieszkać
      pewnie jego porządnictwo by mnie drażniło
      pozdrawiam :-)
    • luiza-w-ogrodzie Re: Jak żyć z pedantem? 20.10.03, 07:13
      Moj ojciec jest pedantem. Straszliwym. Oswiadczam ze z pedantem zyc sie nie da.
      Tapetowanie mieszkania co trzy lata bo tapety brudne, malowanie okien co rok,
      ukladanie przed snem zegarka rownolegle do portfela na starannie wyrownanej
      koronkowej serwetce, buty stojace w szafce rowniutko rownolegle, naczynia
      umyte, wytarte i schowane do szafek (wg wielkosci) zaraz po posilkach... brrr

      Mialam zaczatki pedantyzmu, zwalczylam je uswiadomiwszy sobie ze zmierzam w
      strone rodziciela. Teraz wystarczy mi odkurzanie raz na dziesiec dni a naczynia
      pietrzace sie w kuchni odsuwam na bok gdy chce uzyc blat szafki ;oD

      Pedantyzm zabija radosc zycia pedanta i jego otoczenia, zabiera czas, ktory
      mozna by spedzic w przyjemniejszy sposob i uniemozliwia/zniecheca do kontaktow
      z pedantem, ktory zawsze znajdzie powod do zrzedzenia.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·...¸><((((º>¸.
      .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
      • rose2 Re: Do pedantow :o) 20.10.03, 11:48
        Sluchajcie drodzy pedanci, mam do was pytanie. Jak to jest, ze jestescie tacy
        upierdliwi w temacie czystosci i porzadku, a ciuchy ktore nosiliscie przez caly
        dzien skladacie w kosteczke pomiedzy te czysciutkie, przeciez bakterie, ktore
        nazbieraliscie w ciagu dnia i smrodek, przejda na czyste ubrania :o)
        Mozna przeciez zostawic ubranie na krzesle aby sie troche przewietrzylo ;o)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka