laurijka
13.10.08, 18:46
Witajcie,
sytuacja moich znajomych: malzenstwo z malym dzieckiem, były
rozmaite problemy, on znalazł sobie kochanke, żona się dowiedziala,
awantury itd. On sie wyprowadził i wynajął sobie mieszkanko. Od
ponad 2 lat mieszka sam osobno.
Ich wspólny dom to pół blizniaka. Wcześniej on placił cały czynsz i
wszystko inne, ona pracowała na pół etatu i miala pojść do
prawdziwej pracy dopiero, kiedy dziecko pojdzie do szkoly. Po jego
wyprowadzce on mial oczywiscie problemy finansowe, bo nagle musial
oplacic swoją kawalerkę. Jednak ustalili, że dla dobra dziecka (duzy
dom, ogrod) ona zostaje w tym ich wspolnym domu, a on placi ok. 3/4
czynszu i daje jeszcze cos na utrzymanie malej. W miedzyczasie żona
zaczęła na swym pol etatu dobrze zarabiać. Ciagle pojawiały sie nowe
meble, dekoracje, ciuszki dla małej, ciuszki dla niej samej (żaden
luksus, ale markowe, poniżej Esprit czy S. Oliver nie schodzi). No i
sie okazalo, ze ona/żona przez cały czas miala jakiegos bogatego
kochanka z nowiutkim audi, a zaczeli /ci kochankowie/ byc ze soba,
zanim jeszcze on/maz ją zdradził.
Mąż się wkurzył, bo do tej pory był ciagle oskarżany przed rodziną,
że jest winny calego rozpadu i stwierdził, że przestanie łożyć na
dom dla żony i dziecka, będzie dawał tylko na małą w wysokości
zwykle zasądzanej przez sąd plus prezenty, ale już w formie
rzeczowej, żeby kasa nie szła na fatałaszki żony. Ona teraz krzyczy,
że on niewdzięczny i okrutny, bo pieniędzy na dziecko i na nią
odmawia.
Kto ma rację?