Dodaj do ulubionych

Narzędzia do samoobrony

20.10.03, 13:07
W związku z pytaniami na ten temat zamieszczam fragmenty naszej
książki "Zawsze Bezpieczna".

Na filmach sensacyjnych często oglądamy sceny, w których zupełni dyletanci
chwytają do rąk upuszczony przez bandytę pistolet i w ten sposób przejmują
kontrolę nad sytuacją. W rzeczywistości jest to niemożliwe. Nie zdołaliby
nawet odbezpieczyć tego pistoletu, nie mówiąc już o przeładowaniu go czy
celowaniu. Osoba nieobyta z bronią palną po pierwszym swoim wystrzale jest
przez dwie albo i trzy sekundy kompletnie oszołomiona hukiem, dymem i
odrzutem. Często taki ktoś upuszcza pistolet, zaskoczony siłą jego uderzenia
w dłoń. W ciągu tych dwu, trzech sekund po strzale jest się niezdolnym do
jakiejkolwiek reakcji. Celność takiego wystrzału jest w sytuacji napadu
praktycznie rzecz biorąc losowa. Broń jest takim samym urządzeniem
technicznym jak wszystkie inne i żeby się tym urządzeniem sprawnie posłużyć,
trzeba to wcześniej dokładnie przećwiczyć. Pozornie naciśnięcie spustu
miotacza gazu jest proste. Pozornie jazda na nartach także jest prosta.
W sytuacji prawdziwego napadu jest się w olbrzymim stresie. Orientacja jest
ograniczona, często jest się szarpniętym, chwyconym lub uderzonym a czasu
jest bardzo mało. Możesz wtedy zrobić tylko i wyłącznie to, czego się
wcześniej wyuczyłaś. Mnóstwo ludzi zostało podczas napadu rażonych z własnej
broni, którą posiadali, ale której nie umieli skutecznie użyć.
Nie chcę przez to powiedzieć, że zakup takich urządzeń jest zupełnie
bezsensowny. Jeśli wybierzesz dobry sprzęt, dobrze przemyślisz jego wybór,
zadasz sobie trud wytrenowania się w używaniu go i w sytuacjach groźnych
będziesz go nosić w odpowiednim miejscu, to na pewno Twoje bezpieczeństwo się
zwiększy. Jeżeli jednak nie spełnisz tych warunków, bezpieczniej jest nie
mieć żadnej broni, bo nie ma wówczas niebezpieczeństwa, że zostanie użyta
przeciw Tobie.

Miotacze gazu
Miotacze gazu dzielą się na trzy podstawowe rodzaje, ze względu na formę
wystrzelonej substancji:

1. Miotacze aerozolowe
To najbardziej rozpowszechniony rodzaj gazów, ponieważ ta technologia
pojawiła się na rynku jako pierwsza. Wyrzucają one gaz w postaci chmury,
podobnie jak dezodoranty w sprayu. Ich wadą jest mała szybkość wyrzucanej
substancji, jej duże rozproszenie i niewielki zasięg. Taki dezodorant działa
skutecznie na odległość do dwu metrów. Napastnik przebywa tę odległość jednym
krokiem. Nie można użyć tego urządzenia w pomieszczeniu zamkniętym, jest ono
wrażliwe na kierunek wiatru, a strumień gazu jest na tyle wolny, że można
uchylić się przed nim i zasłonić na przykład rękawem kurtki. Cena waha się od
20 do 60 złotych. Nie warto kupować.

2. Miotacze aerozolowe z generatorem gazowym
Przykładem takiego urządzenia jest szwajcarski Guardian Angel. Osobiście
bardzo lubię to urządzenie. Zamiast stałego ciśnienia aerozolu, w urządzeniu
zamontowano generator, który wytwarza ogromną siłę strzału w chwili
naciśnięcia spustu. Szybkość wyrzucanej substancji dochodzi do 145 kilometrów
na godzinę. Dla porównania - przy aerozolach jest to tylko 8 kilometrów.
Przed strzałem z tego miotacza nie sposób się uchylić. Strumień jest mocniej
skoncentrowany i urządzenia można używać przy niewielkim bocznym wietrze.
Guardian Angel jest dwustrzałowy. Jego strzał jest dość głośny. Dużą zaletą
tego urządzenia jest jego wygląd. Ta broń nie ma kształtu dezodorantu i z
wyglądu w ogóle broni nie przypomina. Nie wystaje i o nic nie zahacza. Jest
całkowicie płaska, mniej więcej grubości telefonu komórkowego. Na obudowie ma
specjalny klips, który umożliwia noszenie go przy pasku czy spódnicy. Można z
tym siadać, wstawać i poruszać się zupełnie swobodnie. Jeśli masz na sobie
spodnie i Guardian Angel przypięty jest do paska, to przy bluzce nawet z
cienkiego materiału jest on całkowicie niewidoczny. Klips jest tak
wyprofilowany, że za pasek lub sukienkę wsuwasz go jednym, szybkim ruchem.
Wyjęcie go i wycelowanie jest o wiele szybsze niż wyciąganie pistoletu. Spust
wyzwalający strumień gazu jest tak umieszczony i ukształtowany, że nie ma
możliwości przypadkowego uruchomienia. Można tym rzucać, kłaść się z
Guardianem zapiętym za pasek, siadać i wstawać, zahaczać o ubranie, potrącać
ręką i opierać na nim dłoń - nie ma żadnej obawy, ze spust przypadkiem
zadziała. Tymczasem wystarczy wyciągnąć go zza paska i już jest ułożony w
dłoni tak, że jeden ruch palca pozwala na strzał. Nie jest podobny do broni
kształtem, kolorem ani fakturą materiału, z którego wykonano obudowę. Możesz
wyjść na ulicę w bluzce całkowicie odsłaniającej brzuch i mieć to urządzenie
zapięte przy pasku spodni lub przy spódnicy - przechodnie będą gotowi
przysiąc, że masz pager.
Wadą tego sprzętu jest jednak niemożność użycia pod wiatr, ograniczenie do
dwu strzałów i niemożność użycia w niewielkich pomieszczeniach zamkniętych.
Od ideału dzieli ten sprzęt także użycie kapsiciny (forma gazu pieprzowego)
zamiast gazu paraliżującego. Różnice między tymi substancjami opisane są
niżej. Cena Guardian Angel wynosi około 200 złotych. Nie jest to broń
idealna, ale z wielu powodów na pewno lepsza niż miotacze aerozolowe.

3. Miotacze żelowe.
Miotacz żelowy to najlepsza wersja miotacza. Wyrzucana substancja ma tu formę
płynną. Miotacza można używać niezależnie od kierunku wiatru i w zamkniętych
pomieszczeniach, o ile jest możliwość natychmiastowego wycofania się po
strzale. Nie można tego użyć w windzie czy samochodzie, ale na przykład na
szerokim korytarzu czy w sali restauracyjnej można już strzelić bezpiecznie.
Wygląd miotaczy żelowych jest taki sam jak aerozolowych. Nie znalazłem na
rynku miotaczy żelowych o niepozornym wyglądzie Guardian Angel. Cena sprzętu
od 70 do 200 złotych.

Oprócz formy wystrzeliwanej substancji miotacze gazu dzielą się ze względu na
jej rodzaj. Zarówno w żelu jak w chmurze może występować:

1. Gaz pieprzowy lub substancja drażniąca CS.
Obie substancje są często przez sprzedawców określane jako „gaz łzawiący”.
Zarówno substancja CS jak i gaz pieprzowy powodują podrażnienia skóry,
odczuwane jako piekący ból, wycieki z oczu, nosa, ust i problemy z
oddychaniem. Gaz pieprzowy jest skuteczniejszym środkiem - powoduje
natychmiastowy ból i jest trudniejszy do usunięcia. Wystrzelony prosto w
twarz może spowodować nawet poparzenia I stopnia. Z drugiej strony,
udowodniono, że środek ten powoduje w organizmie zmiany chemiczne, wywołując
przy tym uczucie gniewu - w rezultacie niedokładnie trafiony osobnik, który
znalazł się w zasięgu rozpylonej chmury gazu a wciąż jest zdolny do
działania, może pod wpływem tego środka dążyć do eskalacji konfliktu. Poważną
wadą tych substancji jest ich niepewne działanie na osobników będących pod
wpływem alkoholu lub narkotyków. Zdarzało się, że na taką osobę substancja CS
nie zadziałała. Działanie gazu pieprzowego na osoby pod wpływem alkoholu, o
ile mi wiadomo, nie zostało dotychczas przebadane.

2. Alkaloid.
Alkaloid jest skuteczniejszą substancją niż gazy wymienione wyżej. Działa
obezwładniająco także na osoby pod wpływem alkoholu i narkotyków. Reasumując:
najskuteczniejszym rozwiązaniem w grupie ręcznych miotaczy gazu jest miotacz
żelowy, zawierający alkaloid.

Pistolety RMG.
Pistolety RMG są nowością na rynku. Z zewnątrz pistolet taki wygląda
identycznie jak broń na ostre naboje. W środku ma zbiornik z gazem łzawiącym
(pieprzowy lub CS) lub alkaloidem. W odróżnieniu od klasycznych pistoletów na
naboje gazowe aktualnie pistolety RMG nie wymagają zezwolenia policji. W dniu
zakupu należy sprawdzić tę informację w koncesjonowanym sklepie z bronią.
Przy wystrzale dźwięk jest nieco cichszy, niż przy zwykłym pistolecie. Zasięg
strzału to dwa, maksimum trzy metry. Skuteczniejszy będzie oczywiście
pistolet zawierający alkaloid. Trudno porównać zalety pistoletu RMG z żelowym
miotaczem gazu. Miotacz żelowy m
Obserwuj wątek
    • wojciech.kruczynski Re: Narzędzia do samoobrony 20.10.03, 13:08
      Trudno porównać zalety pistoletu RMG z żelowym miotaczem gazu. Miotacz żelowy
      ma lepszy zasięg i jest bardziej odporny na wiatr. Z drugiej pistolet RMG ma
      wygląd prawdziwej broni, co może dodatkowo odstraszać napastnika. To ostatnie
      trudno jednak przewidzieć, bo nigdy nie wiemy, jak zareaguje przestępca na
      widok skierowanej w siebie lufy pistoletu. Pamiętaj, że efektywny zasięg to
      tylko dwa metry a wystrzelony ładunek ma formę chmury, nie żelu. W
      pomieszczeniu zamkniętym ani pod wiatr nie można tego używać. Poza tym wadą
      pistoletu jest niewygoda przy jego noszeniu. Należałoby przy takim zakupie
      pomyśleć o jakimś rodzaju kabury, a jest raczej nieprawdopodobne, byś chciała
      chodzić tak wyekwipowana na codzień. Ceny pistoletów RMG: od 400 do 900
      złotych. Osobiście podchodzę do tego sprzętu raczej sceptycznie.

      Szokery elektryczne
      Jestem wielkim zwolennikiem szokerów. Urządzenie tego rodzaju ma wielkość
      golarki elektrycznej i jest zewnętrznie nieco do niej podobne. W środku
      znajduje się bateria elektryczna. Na zewnątrz są dwie elektrody rozstawione na
      odległość około 5 cm. Po dotknięciu do ciała lub ubrania napastnika i
      naciśnięciu przycisku, przez elektrody przepływa prąd o ogromnym napięciu.
      Atakujący osobnik zostaje porażony prądem. Jeśli dotknięcie trwa dłużej niż
      dwie sekundy, napastnik nie może ruszać się o własnych siłach przez dziesięć do
      dwudziestu minut. Prąd z szokera przechodzi bez problemu przez grube ubranie.
      Jeśli napastnik ma bardzo grubą, skórzaną kurtkę, może być konieczne
      przytrzymanie elektrod o ułamek sekundy dłużej. Nawet jeśli napastnik dotyka
      Twojego ciała prąd Cię nie porazi, ponieważ przebiega on tylko na długości
      pomiędzy elektrodami. Przeciwnicy szokerów twierdzą, że konieczność dotknięcia
      tą bronią do ciała napastnika jest wadą, szczególnie w przypadku użycia broni
      przez kobietę. Argumentują oni, że kobieta nie przełamie się i nie zmusi do
      fizycznego kontaktu z napastnikiem. Nie zgadzam się z tym argumentem. Napastnik
      jest napastnikiem właśnie dlatego, że to on wymusił fizyczny kontakt, na
      przykład chwytając Cię za ubranie. Jeśli wyjmiesz gaz to reakcją agresywnego
      osobnika może być właśnie zasłonięcie się rękawem kurtki i szybkie ruszenie do
      przodu. W wypadku szokera napastnikowi nie opłaca się zbliżać, bo właśnie przy
      zbliżeniu ryzykuje najwięcej. Nie musisz wkładać żadnej siły, wyprowadzać
      ciosu, celować itp. Wystarczy, że d o t k n i e s z tą bronią człowieka,
      który cię chwycił.
      Ważne jest przemyślane użycie tej broni. Tak, jak z każdą inną bronią, użycie
      szokera należy przećwiczyć. Poważnym błędem taktycznym jest oczywiście
      wysunięcie szokera przed siebie w wyciągniętej ręce, bo w ten sposób napastnik
      bez trudu chwyci Cię za rękę i zabierze szoker. Może też w tę rękę uderzyć i go
      wytrącić. Ręka z szokerem powinna być napastnikowi pokazana (po naciśnięciu
      guziczka zobaczy on iskrzenie łuku elektrycznego i usłyszy nieprzyjemny dźwięk
      wyładowania) po czym rękę tę należy schować z tyłu, za siebie, robiąc drugą
      gest powstrzymujący przed podejściem. Jeśli się tak ustawisz, napastnik nie ma
      możliwości chwycenia ręki z szokerem i chcąc do Ciebie podejść musi narazić się
      na uderzenie prądem.
      Trzeba jednak przyznać, że konieczność fizycznego kontaktu jest wadą
      klasycznego szokera. Dużo lepiej byłoby zneutralizować napastnika zanim się
      zbliży. Pozwalają na to dwa typy urządzeń

      1. Szoker z wbudowanym miotaczem gazu.
      Na rynku znalazłem tylko jeden typ takich urządzeń, o nazwie Skorpion. Taki
      szoker ma identyczną wielkość jak poprzednik, posiada jednak wbudowany miotacz
      gazowy z gazem pieprzowym (niestety, nie żelowy) działający na odległość do
      trzech metrów. Taka broń uniemożliwia napastnikowi rzucenie się do przodu na
      oślep. Jeśli to zrobi po wystrzale chmury gazu będzie częściowo zdezorientowany
      (musi mieć zasłonięte oczy) i natknie się na uderzenie prądem. Osobiście nie
      podjąłbym się zaatakowania osoby uzbrojonej w ten sprzęt. Cena Skorpiona to
      około 300 złotych. Użycie tej broni wymaga dokładnego przećwiczenia.

      2. Air taser.
      Skuteczność rażenia jak gromem. Dosłownie i w przenośni. Air taser w działaniu
      przypomina broń z filmów fantastyczno-naukowych. Urządzonko wielkości pistoletu
      wystrzeliwuje w stronę napastnika dwa cienkie druciki przewodzące prąd, których
      końcówki przyczepiają się do każdego ubrania i do gołej skóry. Po wystrzeleniu
      przez druciki przelatuje prąd o dużym napięciu, który działa podobnie jak
      szoker - zwala napastnika z nóg. Zasięg air taserów w zależności od modelu waha
      się od 5 do 8 metrów. Jeśli jest więcej niż jeden napastnik, po wystrzeleniu
      drucików można air tasera używać jak zwykłego szokera w bezpośrednim kontakcie.
      Jako opcję do air taserów dodaje się celownik laserowy, czyli urządzenie
      wysyłające wąziutki promień czerwonego światła. Kiedy wymierzysz air taser w
      napastnika widzisz czerwony punkcik - taki sam, jaki na filmach widzą
      snajperzy - i strzelasz, kiedy ten punkcik znajdzie się na jego ciele.
      Dziecinnie proste i naprawdę bardzo skuteczne. W przypadku broni palnej musisz
      trafić w konkretne miejsce, aby uzyskać efekt. Air taser działa tak samo
      efektywnie niezależnie od tego, w które miejsce na ciele napastnika trafią
      elektrody. Wadą air tasera jest głównie niemożność użycia go po raz drugi. Z
      broni, którą aktualnie udało mi się znaleźć na rynku, można było wystrzelić
      tylko jeden raz, po czym należało kupić nowy ładunek w cenie niemal równej
      całemu urządzeniu. A cena ta jest drugą ważną wadą. W chwili obecnej waha się
      ona od dwu do trzech tysięcy złotych, zależnie od opcji. Mógłbym go śmiało
      polecać, gdyby nie był tak strasznie drogi. Podsumowując, w grupie szokerów
      elektrycznych najlepszym rozwiązaniem jest szoker z miotaczem gazu.


      Alarmy osobiste
      Są to urządzonka wielkości walkmana, z wyciąganą zawleczką. Po jej wyciągnięciu
      uruchamia się bardzo głośna, przenikliwa syrena i miga światło. Raz
      uruchomionego alarmu nie daje się wyłączyć przez kilka minut a dźwięk jest
      bardzo donośny. Sprzęt tego rodzaju ma wiele zalet. Nie musisz podejmować z
      napastnikiem walki, nie prowokuje to go do kontrataku, wzywania pomocy nie
      można przerwać. W mieście, w ogromnej większości przypadków, napastnik zostanie
      tym odstraszony, mimo, że wątpliwe jest, by ktoś naprawdę zareagował na dźwięk.
      Trudno jednak wyobrazić sobie dokonywanie gwałtu przy asyście wyjącej syreny.
      Niektórzy specjaliści jako zastępstwo alarmu osobistego polecają gwizdek.
      Osobiście jestem sceptyczny w stosunku do gwizdków, ponieważ u agresora może
      pojawić się chęć przerwania gwizdu przez zaatakowanie gwiżdżącej kobiety. W
      wypadku alarmu mechanicznego, po uruchomieniu możesz go właściwie oddać
      napastnikowi do dyspozycji. Nawet jeśli go daleko odrzuci, to o ile nie
      jesteście nad wodą, nie zdoła znaleźć się poza zasięgiem jego skuteczności.
      Cena alarmów to około 100 złotych. Zdecydowanie polecam to urządzenie każdej
      kobiecie, niezależnie od jej zdolności obronnych.
    • kot.behemot Odradzam miotacze gazu itp. !!! 18.12.03, 07:48
      "Bóg stworzył mężczyznę i kobietę. Samuel Colt uczynił ich równymi."

      Ze statystyk amerykańskich wynika, że liczba przypadków UŻYCIA broni w
      samoobronie jest niewspółmiernie mała w stosunku do liczby przypadków samego
      ZAGROŻENIA użyciem broni. Zagrożenie bronią wystarcza. A to, pokuszę się o
      wyjaśnienie, dlatego, że Amerykanie bez większych ceregieli mogą kupić
      prawdziwą broń, a nie zabawki na gaz. Napastnik skonfrontowany z lufą pistoletu
      ma podstawy myśleć, że tylko ułamek sekundy dzieli go od cmentarza. Tego efektu
      odstraszania nie ma w przypadku miotaczy gazu lub elektrycznych paralizatorów.
      Ofiara potraktuje napastnika gazem? No to co, najwyżej się ucieknie.

      Osobom chcacym poprawić sobie bezpieczeństwo doradzam postaranie się o
      prawdziwą broń i darowanie sobie czytania opinii "ekspertów" (z których
      większość, z podziwu godną hipokryzją, pisze o niebezpieczeństwach związanych z
      posiadaniem broni palnej, ale sama ją nosi).
      • pawel.drozdziak Re: Odradzam miotacze gazu itp. !!! 18.12.03, 12:05
        > Osobom chcacym poprawić sobie bezpieczeństwo doradzam postaranie się o
        > prawdziwą broń

        co wiecej - przestepca tez moze postarac sie o pistolet. Dlatego osobom naprawde
        chcacym poprawic sobie bezpieczenstwo doradzam postaranie sie o karabin
        maszynowy. Praktyczny prezent na swieta. Nizej kilka przykladow.
        web.tiscali.it/ladiesweapons/weapons.html
        A jak juz kazdy czlowiek w Polsce bedzie mial wlasny karabin maszynowy to
        bezpieczenstwo na ulicach stanie sie tak wielkie jak jest na ulicach w USA a
        nawet wieksze. Nie to co na przyklad w tej strasznej Kanadzie ;-)

        > i darowanie sobie czytania opinii "ekspertów" (z których
        > większość, z podziwu godną hipokryzją, pisze o niebezpieczeństwach związanych
        z> posiadaniem broni palnej, ale sama ją nosi).

        i analogicznie - nie wierzcie ekspertom ktorzy wysmiewaja noszenie karabinow
        maszynowych doradzajac pistolety polautomatyczne ale sami nosza na plecach
        maszynowce i tasmy z nabojami zwisaja im spod kurtek. To oszusci.

        Bo ja na przyklad nie jestem hipokryta i jezdze po ulicy czolgiem. Kazdemu radze
        to samo. Rosnie agresja na ulicach? - bron sie i ty.

        Zdrowych, wesolych i spokojnych swiat zycze.
        • kot.behemot Temat wątku to "bezpieczeństwo kobiet". 19.12.03, 03:50
          Żona lubi Marlina .22, z CZ-75 jeszcze postrzela, ale już z VEPRa (7.62x51,
          konstrukcja zaiste wzorowana na karabinie maszynowym RPK) po prostu się boi.
          Trudno więc, w przypadku kobiet wyścig zbrojeń nie wchodzi w grę, polecam im
          zgrabną broń na naboje niezbyt dużej mocy. :-)

          Wesołych Świąt i karabinu pod choinkę,
          B.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka