d19-65
21.11.08, 19:12
Powracam do mojego problemu. Pisałam już w kwietniu o pierwszym umorzeniu
sprawy przez prokuraturę.Odwołałam się i była sprawa w Sądzie. Sąd cofnął
umorzenie i nakazał wiele czynności dla prokuratora. I cóż nie wykonano ich,
podmieniono protokoły zeznań męża. Nie mam już prawa odwołać się, więc dałam
sprawę do sądu cywilnego.Zastanawiam się po co tyle szumu że kobiety wycofują
oskarżenia. To nie prawda - to prokuratura umarza. Prokurator w uzasadnieniu
ciągle pisze jaki to on (mój mąż) dobry policjant jaką ma opinię itp (4
strony) opinii z pracy. Boże, on nie znęcał się w pracy tylko w domu.Ja też
mam wspaniałą opinię w pracy, zajmuję kierownicze stanowisko jestem szanowana
i nawet dzielnicowy prosi mnie żebym uważała, kupiła gaz itp.Tak strasznie
boją się przyznać że w swoich szeregach mają kata rodzinnego? Czuję, że źle to
się skończy dla mnie.Teraz pouczyli męża że to on jest ofiarą i chodzi na
terapię. Grozi mi że zwolnią mnie z pracy, zniszczeniem mojej rodziny, oraz
oskarżeniem do prokuratury że oskarżyłam go bezpodstawnie (dobre imię
policjanta).Ja mam dowody rzeczowe na każde moje zdanie (zaś.lekarskie o
pobiciu 2 razy, zdjęcia rozszarpanej bluzki, zeznania dziecka, f-a za kwas
solny którym mi groził)i co i nic to normalne w związku z 21 letnim stażem. ON
MOŻE. Nie poddam się. W Częstochowie cud był jeden, drugiego nie będzie, mój
mąż musi odpowiedzieć za swoje czyny. Robię to dla córki żeby wiedziała, że
małżeństwo tak nie wygląda.Kobiety maltretowane nie poddawajcie się. Jeśli Sąd
przyzna mi rację, to oddam się, wraz ze swoimi doświadczeniami organizacji
przeciw przemocy. To musi się skończyć. Mój adwokat mówi: gdyby mąż był
kierowcą bądź wykonywał inny zawód to Pani dowody starczyłyby dla trzech
kobiet w sprawach o przemoc.Jest policjantem bezkarnym. Dziękuję za wszystkie
wcześniejsze posty z kwietnia pod d1965c. Trzymam się, będę nawet pisać do RPO
i innych, ale potrzebne jest mi Wasze wsparcie, czytając Was wiem, że nie
jestem pierwsza i ostatnia.Dajecie siłę.Pozdrawiam Pana Pawła.