Gość: Roma
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
31.10.03, 08:41
Zapomniał sie i zwariował na "chwilę", która trwała pół roku. W tym czasie
żył jak gdyby nigdy nic, pytany czy coś się dzieje zaprzeczał. Wydało się.
Obiecał że to nic, tylko mnie kocha i tylko ja się liczę, a tamto to była
głupota! Czy wybaczyć? Odejść? Nie mamy dzieci, nikt nie ucierpi, a może
właśnie ja ucierpię?