Dodaj do ulubionych

Goście bez kultury...

10.12.08, 07:04
Kochane kobitki,
mam dziś mega fatalny nastrój :/ chciałabym się nieco wyżalić.
Sytuacja wygląda tak:
przyjechali do nas szwagier ze szwagierką z dwójką dzieci ( syn 2,
córka 6). Jako, że mamy nowe mieszkanie ( od kilku tygodni)
zapraszamy małe grupki znajomych i rodziny na taką mikro -
parapetówkę.
Ze szwagrem i szwagierką mamy kontakt bardzo rzadki ( jak i reszta
rodzeństwa mojego męża)- bo nijak się z nimi dogadać nie możemy (
pomimo, że są koło 30stki - trochę tylko strasi od nas). Problem
tkwi w tym, że to straszne betony:/ tzn. mają swoje algorytmy,
których się trzymają ( +chore koncepcje), ale tylko oni, nikt poza
tym.
Otóż, wracając do tematu. Byli u nas wczoraj. Mówilismy, żeby nie
przynosili nam kwiatów ( a już na pewno nie w doniczce, bo
mozliwości mieszkania dwupokojowego są ograniczone, ponadto mamy
zupełnie inne gusta)- a oni co??? Nie dość, że spóźnieni 1,5h (
mieszkamy w tym samym mieście, dzieli nas około 15km)to jeszcze z
wielką donicą z kwiatem ( obrzydliwy!).Przygotowaliśmy się z mężem
na to spotkanie - mieszkanko wysprzątane, wypachnione, ciasto
kupione... Nasi goście wchodzą, rozbierają sieibie i dzieci...Ich
2letni syn biegnie do pokoju gościnnego ( my stoimy w korytarzyku)
siada na kanapie i..............zaczyna "macać" ciasto- kawałek po
kawałku!!!!!!!!!!!!! i nakłada sobie! a rodzice nic!!!!! zero
tematu, zero nic! ( ja wkurzona na maxa, maż też!, ale tow koncu
brat, trzeba zachować spokój). Siadamy do kawy - mały przestawia
wszystko na stole - wkłada wszystkim łyżeczki do filiżanek z kawą i
nadal maca jedzenie. Rodzice zero reakcji. Dobiera się do misy z
owocami -przynosi jabłko, szwaggierka mu je obiera, mały zjada, ale
przy okazji wdeptuje część jabłka w naszą wykładzinę :/ podobnie jak
ciasto, które wcześniej zjadł. Łazi z kubkiem niekapkiem po
mieszkaniu - ostatecznie kubek mu wypada z ręki i zachlapuje naszą
piękną ścianę :( ( sok chyba jakiś malinowy, bo widzę czerwone plamy
na ścianie;( ) - to ma być kubek niekapek??? Oczywiście w trakcie
spotkania wspaniali rodzice wszystko komentują - że to nie takie, że
tamto nie takie.... Wychodzą, a ja umieram ze zmęczenia :( Szkody-
zalana ściana, "wymemłane" narzuty na kanapę i fotele ( mały je
nuplał w buzi), wdeptane w wykładzinę kawałki ciasta i jabłka. A
szwagierka zapatrzone w tego obrzydliwego dzieciaka jak w obrazek :/
Moja refleksja na dziś: NIE CHCĘ MIEĆ DZIECI W NAJBLIŻSZYM CZASIE!

Przepraszam, że się tak rozpisałam, ale tego nie było trzeba :/
Obserwuj wątek
    • tabakierka2 Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 07:09
      aha, jeszcze mam takie dziwne nieco pytanie - chyba głównie do mam,
      ale niekoniecznie. Czy dzieci w wieku 2 lat mogą być złe? ( w sensie
      złośliwe, no złe po prostu, dwulicowe, obłudne???). Wydaje mi się,
      że to dziecko jest złe. Nie dlatego, że wczoraj mnie wkurzało - ono
      zawsze takie jakieś było, odpychające dla innych ludzi ( nie tylko
      dla mnie).
      • terazkasia Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 07:25
        Nic gorszego niż wredny i niewychowany bachor - ale uważaj, zaraz
        niektórzy będą chcieli cię tu zlinczować.
        • tabakierka2 Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 07:29
          ale czy nie mam racji? Jak rodzice zapanują na d takim dzieckiem za
          kilka lat, skoro już teraz dają się nim manipulowac ( np. " no nie
          podnoś na niego głosu - zobacz jaki się smutny zrobił" :/ - tekst to
          mojego męża, który po raz chyba 10 powiedział małemu żeby nie brał
          juz trzeciego jabłka - pozostałe dwa oskubał i nie chciał już
          zjeść)???
        • zimowowkolo Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 07:29
          to nie dziecka wina ze tak sie zachowywalo tylko rodzicow
          • zimowowkolo Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 07:31
            wniosek nasuwa mi sie taki, ze takich gosci nie zaprosilabym juz wiecej do siebie
          • tabakierka2 Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 07:35
            zimowowkolo napisała:

            > to nie dziecka wina ze tak sie zachowywalo tylko rodzicow


            wiem, też tak uważamy z mężem.
            Ale jak już pytałam, czy możliwe, że dziecko 2-letnie jest złe/
            obłudne/ dwulicowe? On ma w sobie coś takiego, co każe innym trzymać
            się od niego na dystans - nie wiem, jak to opisać - jest złośliwy (
            także w stosunku do swojej straszej siostry, on zachowuje się się w
            stosunku do niej prowokująco, a ona zbiera bury od rodziców),
            jęczący i ryczący ( jesli coś dzieje się nie po jego myśli - np.
            wczoraj poszedł ze mną do mniejszego pokoju < na chwilkę>- pozostali
            siedzieli w pokoju gościnnym i zaczał majstrować przy kontakcie -
            powiedziałam kilka razy "chodź, idziemy" a on nic i jakby na złość
            jeszcze bardziej majstrował -w końcu wzięłam go za rękę i
            wyprowadziłam z pokoju, po czym zamknęłam drzwi,żeby nie mógł
            wrócić. Szedł ze mną kawałek, wszedł do pokoju, i .....zaczął
            ryczeć! oczywiście mama od razu wzięła go na ręce " och, kochanie,
            co się stało?" a on wskazał na mnie palcem i powiedział "bebe" -
            mały manipulator :/)
            • zimowowkolo Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 07:39
              odpowiedz jest bardzo prosta, to dziecko jest rozpieszczone do potegi x. dzieci
              to b. dobrzy psychologowie o czym b. czesto rodzice zapominaja.
            • erba Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 09:17
              Nie, dziecko w wieku dwóch lat nie może być dwulicowe czy obłudne, bo nie
              wykształciło jeszcze teorii umysłu - pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_umys%C5%82u

              To co opisujesz, to wynik braku wychowania, dziecku wszystko wolno, więc
              podejmuje skuteczne sposoby działania, skuteczne tzn. takie, które dawały
              pożądany rezultat w przeszłości. Przeciętne dziecko w tym wieku nie jest w
              stanie umyślnie działać na złość/obłudnie, bo nie wie, że to złe. To tylko ty
              określasz tymi słowami jego działania, ale dziecko świadomie nie robi ci na
              złość. Słowem winni są rodzice, którzy nie umieją wychowywać.
              • tabakierka2 Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 09:36
                erba napisała:

                > Nie, dziecko w wieku dwóch lat nie może być dwulicowe czy obłudne,
                bo nie
                > wykształciło jeszcze teorii umysłu -

                Masz rację, ale mimo to wydaje mi się, że on jest wyrachowany,
                pomimo swoich dwóch lat - perfidnie wrabia siostrę i to ona obrywa
                za jego przewinienia ( więc kiedyś, w ramach rewanżu zepchnęła go ze
                schodów); na mnie też "nakablował", że nie pozwoliłam mu grzebać w
                przewodach i w kontakcie :/


                > To co opisujesz, to wynik braku wychowania, dziecku wszystko
                wolno, więc
                > podejmuje skuteczne sposoby działania, skuteczne tzn. takie, które
                dawały
                > pożądany rezultat w przeszłości. Przeciętne dziecko w tym wieku
                nie jest w
                > stanie umyślnie działać na złość/obłudnie, bo nie wie, że to złe.

                Przeciętne może tak. Mówię, nigdy się nie spotkałam z tak wrednym
                dzieckiem, na prawdę!To nie jest to, że go nie lubię -on po prostu
                już od poczatku był jakiś taki perfidny w swoich zachowaniach...Jest
                mało dziecięcy, taki stary mały.
                • erba Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 09:42
                  No ale jakie ma być 2letnie dziecko rodziców chamów? Dla takiego dziecka rodzice
                  są całym światem i na razie tylko od nich uczy się życia, bo z nimi przebywa
                  prawie non stop. To ty chcesz żeby malutkie dziecko, nawet nie przedszkolak
                  zachowywał się grzecznie i życzliwie, skoro ono nawet nie wie, że takie postawy
                  istnieją.

                  Po drugie, to że ci się wydaje, to nie znaczy, że tak jest. Ludziom powszechnie
                  się wydaje, że nie ulegają reklamom, a życie pokazuje co innego.

                  W sytuacji, którą opisujesz jest 100% winy rodziców.
                  • tabakierka2 Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 09:46
                    erba napisała:


                    >
                    > Po drugie, to że ci się wydaje, to nie znaczy, że tak jest.
                    Ludziom powszechnie
                    > się wydaje, że nie ulegają reklamom, a życie pokazuje co innego.
                    >
                    No wiem, wiem...Mimo to, to dziecko samo w sobie jest jakieś takie
                    odpychające, w przeciwieństwie do straszej siostry, która przecież
                    wychowali ci sami rodzice:/

                    > W sytuacji, którą opisujesz jest 100% winy rodziców.

                    Hmm..chyba masz rację, a fakt, że dzieciak wytknął mnie i
                    powiedział "be be" o mnie kiedy nie pozwoliłam mu broić może
                    świadczyć o tym, że rodzice na wszystko mu pozwalają i potwór nie
                    zna słowa "nie" ( a jeśli nawet zna, to krzykiem, jęczeniem i rykiem
                    wszelkie zakazy znosi)
                    • erba Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 09:55
                      tabakierka2 napisała:
                      > Hmm..chyba masz rację, a fakt, że dzieciak wytknął mnie i
                      > powiedział "be be" o mnie kiedy nie pozwoliłam mu broić może
                      > świadczyć o tym, że rodzice na wszystko mu pozwalają i potwór nie
                      > zna słowa "nie" ( a jeśli nawet zna, to krzykiem, jęczeniem i rykiem
                      > wszelkie zakazy znosi)

                      A wyobraź sobie, że lubisz pić herbatę trzymając kubek za uszko, dotąd widzisz,
                      że wszyscy tak piją i na dodatek uważają, że to super sposób i nagle idziesz do
                      kogoś i ta osoba mówi ci, nie trzymaj za uszko, trzymanie za uszko jest złe. No
                      absurd, nie? Patrzysz, jak na idiotę z miną "ale o co chodzi" i odczuwasz
                      narastający bunt ;-)))
                      • tabakierka2 Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 10:00
                        erba napisała:

                        > tabakierka2 napisała:
                        > > Hmm..chyba masz rację, a fakt, że dzieciak wytknął mnie i
                        > > powiedział "be be" o mnie kiedy nie pozwoliłam mu broić może
                        > > świadczyć o tym, że rodzice na wszystko mu pozwalają i potwór
                        nie
                        > > zna słowa "nie" ( a jeśli nawet zna, to krzykiem, jęczeniem i
                        rykiem
                        > > wszelkie zakazy znosi)
                        >
                        > A wyobraź sobie, że lubisz pić herbatę trzymając kubek za uszko,
                        dotąd widzisz,
                        > że wszyscy tak piją i na dodatek uważają, że to super sposób i
                        nagle idziesz do
                        > kogoś i ta osoba mówi ci, nie trzymaj za uszko, trzymanie za uszko
                        jest złe. No
                        > absurd, nie? Patrzysz, jak na idiotę z miną "ale o co chodzi" i
                        odczuwasz
                        > narastający bunt ;-)))
                        >
                        >
                        No ale jak w takim razie się zachować kiedy znów będą chcieli
                        przyjść? Jak by nie było to brat męża ( z moralnością Dulskiej, ale
                        zawsze). czy powiedzieć im dosadnie, że nie chcemy żeby ich dziecko
                        demolowało nam mieszkanie? Czy kłamać? Nie chcę więcej się męczyć z
                        tym małym potworem, a fakt, że nie są generalnie zbyt chętnie
                        zapraszani przez pozostałą część rodziny chyba też o czymś świadczy,
                        co?
                        • erba Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 10:20
                          To jest twój dom, włożyliście w niego dużo pieniędzy i czasu i macie prawo
                          wymagać, aby inni to uszanowali. Ja bym powiedziała, że brat może sobie
                          wychowywać dziecko jak chce, bo to nie twoja sprawa (chociaż ja uważam inaczej,
                          ale mamy takie czasy, że nie można się wtrącać niestety), ale w twoim domu ty
                          ustalasz zasady i oczekujesz, że przez 1-2 godziny zapanują nad dzieckiem. Nie
                          wiem, jak u ciebie z asertywnością, ale ja bym nie pozwoliła na takie
                          zachowania, bo milczące przyzwolenie to bierne pochwalanie bezmyślności. Myślę,
                          że raczej nie zrozumieją o co chodzi, ale chyba nie będziesz się strasznie
                          martwić, jak się obrażą ;-))
                          • tabakierka2 Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 10:27
                            erba napisała:

                            Nie
                            > wiem, jak u ciebie z asertywnością, ale ja bym nie pozwoliła na
                            takie
                            > zachowania, bo milczące przyzwolenie to bierne pochwalanie
                            bezmyślności.

                            Mąż powiedział stanowczo " X, zostaw to jabłko" a jego brat, a
                            ojciec dziecka na to "No nie krzycz na niego, zobacz jaki sie smutny
                            zrobił"...Ręce opadają! i zaczął Xa tulić, bo trauma to straszna, że
                            mąż potwora upomniał. Ja tez ingerowałam - miałam później na sobie
                            wzrok "rozżalonej" mamusi ( wtedy kiedy powiedziałam, że ma zostawić
                            przewody i kontakt i wyprowadziłam go z pokoju, a potwór na mnie
                            doniósł)

                            Myślę,
                            > że raczej nie zrozumieją o co chodzi, ale chyba nie będziesz się
                            strasznie
                            > martwić, jak się obrażą ;-))

                            o, co to to nie:) To byłoby nawet super;) Nic nowego z resztą, bo na
                            każdego się obrażają;)
                            • erba Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 10:41
                              Pozostaje rozmowa na spokojnie, bez fochów z rodzicami dziecka, ale bez
                              obecności dziecka. Jak nie dotrze, to trzeba zrezygnować z zapraszania, bo
                              problem nie w tym, że dzieciak coś tam zdemolował, ale że jego rodzice
                              kompletnie was nie szanują (co zresztą potwierdzili prezentem i spóźnieniem).
                              Uważam, że trafili wam się niereformowalni, a od takich trzeba się izolować.
                            • kochanica-francuza Znaczy, rozp...yłby wam elektrykę? 10.12.08, 15:44
                              Niezłe.
                          • a.bc Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 10:31
                            O tak, też to przełam, jak moja ciocia bezgranicznie wpatrzona w
                            swojego wnuka nosiła go po całym mieszkaniu i oczywiscie trafiło na
                            moja sypialnię i na biały puszysty dywan. Ciotka latała w butach
                            prosto z podwórka- do dzisiaj go nie moge doprać.
                            Ale ja w końcu zaprotestowałam i zostałam od razu potraktowana jak
                            niewychowany gospodarz...
                            I od tej chwili uwazam,ze goscie nie maja prawa latac po cudzych
                            sypialniach, nie maja prawa pokładac sie na lózkach gospodarzy na
                            drzemkę a dzieci muszą być trzymane w ryzach, bo nie zamierzam
                            malowac ścian po wizycie maluchów.
                            Moze zwrócenie uwagi jest bezczelne ale w ekstremalnych sytuacjach
                            jestem zwolenniczką takiego rozwiazania.
                    • miang Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 11:34
                      odpychajaca to jest stara baba ktora w dziecku krzywdzonym przez rodzicow widzi
                      szatana
                • insomnia0 Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 11:03
                  nie on nie jest wyrachowany..on swietnie obserwuje i uczy sie ze moze uniknąć
                  kary. Jesli dziecko np płacze my podbigamy - bierzemy na rece.. to sygnał dla
                  dziecka- ze jak bedzie chciało na rece to musi płakac- bo to działa. czy to jego
                  wew jezyk z dorosłym.:)Prosty przekaz płacz - przyjemnosc - rodzic tuli małego.
                  Nie dziwne ze płacze?;) chce się poprzytulac.
            • insomnia0 dzieci są dobre.. 10.12.08, 10:56
              jezeli cos takiego zauwazyłaś.. to te symptomy swiadczą ze cos złego się dzieje.
              Moze mały jest o cos zazdrosny, moze jest bity- to wywołuje złosc u
              dziecka..powodów moga byc setki..
              Dzieci cos chcą pokazac..zwrócić nasza uwagę.
              Dzieci nie są złe.
              tami przykład:
              Miałam praktyki z małymi chorymi dzieecmi- jeden chłopczyk jak sie wchodziło i
              dochodziło do niego- krzyczał- pluł..jak złapał za raczkę to gryzł- szczypał..
              nikt go nie lubił..( mały miał 2 latka)
              był złosliwy , niegrzeczny.
              Mimo to zaczełam do niego podchodzić usmiechąc się.dawać mu rękę.. i zaczełam go
              obserwować.. Przychodzili studenci - rozbierali dziecko-badali- nie raz byłam
              swiadkiem ze wysmiewali się z niego - mały miał jedną nóżkę krótszą i wiekszą.
              Miał także przerost paluszka srodkowego u rączki- nie muszę wam mowić ze
              nabijaniu nie było konca- bo jak mały trzymał rączkę do góry wyglądało jakby
              pokazywał - fucka. I te smiechy, szydzenia dziecko bardzo zle znosiło.. Poza tym
              nikt go nie dotykał nie przytulał..Miał swoje buciki-ortopedyczne - ale nikt nie
              zadawał sobie trudu aby młego brac na spacerki.
              Zaczełam ja z kolezanką się nim zajmować.. zacząl sie usmiechać.. bawić sie z
              nami... okaząło sie ze on nie szczypał ale - probował przyciagac do siebie
              dorosłych- bo pragnąl ich ciepła- dotyku czułosci (dziecko było odrzucone przez
              rodzinę)
              Zaczełyśmy brac go na rece, zakładać buciki- chodzic za raczkę. Czytać
              ksiązeczki..etc.. Dziecko zmieniło się nie do poznania...Usmiechniete,
              radosne..nauczyłysmy mowić go dzien dobry jak sie ktos pokazywał..i robić "pa-
              pa" jak wychodziła jakas osoba.
              Z małego "potwora" ..sworzył się kochany chłopczyk.

              To co sie działo- to był jego mechanizm obronny- tak on był złosliwy bo sie bał
              dorosłych- studenci rozbierali go - badali- smieli sie- zostawiali nie ubranego
              a jak ubierali - to szybko - dziecko sie tego bało- niejednokrotnie wykrecali
              rączki aby ubierac szybko..echh my ludzie dorosli- moze nie zdając sobie z tego
              sprawy- krzywdzimy dzieci..a pozniej zastanawiamy sie czemu one są złośliwe..
              One takie nie są!!!!
              Widocznie rodzice robią coś co powoduje taki stan...
              Dzieci z natury są dobre i kochane..:)
              sor ze sie rozpisałam...
              • tabakierka2 Re: dzieci są dobre.. 10.12.08, 11:02
                Wiesz, fajnie, że się tak rozpisałaś:) Dziś potrzeba mi takich
                wypowiedzi, bo jestem w stanie dość chwiejnym i nawet doszłam do
                wniosku, że NIGDY dzieci mieć nie będę!


                Sama pracowałam jako wolontariuszka - najpierw opiekowałam się
                dzieckiem z zespołem Downa - śliczny, kochany, madry chłopczyk.
                Później pracowałam w przedszkolu integracyjnym - fajne dzieciaki,
                choć niektóre pokrzywdzone przez los i to mocno:( ALE POWTARZAM -
                takiego dziecka jeszcze nie spotkałam NIGDY!!! on już jako niemowlę
                wzbudzał niechęć innych dorosłych i dzieci też. Rodzice go nie bija,
                ba1 nawet na niego głosu nie podnoszą. Wychowali go na małego
                potwora - egoistę! Współczuję im, bo z wiekiem będzie coraz trudniej
                nad nim zapanować.
                • insomnia0 Re: dzieci są dobre.. 10.12.08, 11:10
                  powodow moze byc setki.. nie ma dzieci złych- no chyba ze opetane ;) to
                  egzorcyste mu!!;)

                  > Wiesz, fajnie, że się tak rozpisałaś:) Dziś potrzeba mi takich
                  > wypowiedzi, bo jestem w stanie dość chwiejnym i nawet doszłam do
                  > wniosku, że NIGDY dzieci mieć nie będę!
                  >

                  o nie!!!!! nie miałam takiego celu..:((((( swoje sie bardzo kocha..niezniechecaj
                  się..małym potwornym bąblem rodziny...
                  To Ty masz wpływ jakie dziecko bedzie..
                  Moje jak sie usmiechnie... to wszystko mi przechodzi..cała negatywna energia
                  wylatuje..
                  Jezeli nie chces zmiec dziecka i to swiadomy wybor to ok.. ale jesli
                  zniecheciłaś sie tylko tym dziekiem -
              • justine4 Re: dzieci są dobre.. 10.12.08, 15:28
                Insomnia, to jest przerażające, co napisałas o studentach, w
                kontekście tego dziecka. Rozumiem, że to studenci medycyny. Jak
                można wyśmiewać się z maleńkiego, kalekiego dziecka? Zostawiali go
                bez ubrania po badaniu? Czy nikt tych ludzi nie nadzorował, nikomu
                to nie przeszkadzało? Nikt im nie zwrócił uwagi? Przecież to są
                zachowania bezmyślych prymitywów, głupich i okrutnych..Kurczę, chcę
                mi się płakać po Twoim poście. Kochana jesteś, że się nim opiekujesz.
              • anaisanais Re: dzieci są dobre.. 11.12.08, 10:48
                kochana jestes, dobrze ze dobrzy ludzie jeszcze sa
            • wana Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 13:44
              Nie, dziecko nie jest złe, poprostu w wieku 2 lat zaczyna próbować,
              co mu wolno. I tutaj powinni wkroczyć rodzice i odpowiednio je
              ukierunkować (wiem, co mówię, mam dwójkę 5 i 10). To trudne, ale
              możliwe - dziecko tylko idealnie dostosowuje się do sytuacji i tego,
              na co mu sie pozwala. Jeżeli traktuje sie dzieciaka jak Małego
              Księcia, to tym księciem będzie. I już.

              A Ty się nie łam, gości nie wpuszczaj za próg, uwierz, że są i
              dobrze wychowane dzieci. A rodzicom, hm... są takie sztuki nie
              reformowalne, którym nic nie przetłumaczysz, niestety...
      • insomnia0 Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 10:31
        Nie dzieci nie są złe.. to rodzice są niekonsekwentni i nie potrafią dziecko
        zająć zabawić.
        Maluchy w tym wieku są ciekaw wszystkiego..i zwłąszcza w gościach trzeba sie
        nimi zajmować a nie ostawiać samym sobą- bo wtedy one chcą byc w centrum
        zainteresowania..i robią to co przykuwa uwage dorosłych.
        Poza tym dzieci nasladują rodzicow.. jesli Ci szanują dobra innych i ucza tego
        dzieci- rozmawiają z nimi.. to dziecko takei zachowanie wyniesie z domu.
        Normalne jest ze małemu wypadło ciastko na dywan. Ja sie tylko pytam czemu
        dziecko jadło- chodząc?
        Chciało zjesc.. mama powinna posadzic obok siebie dac ciacho. dac popic i tyle.
        Co to za łazikowanie z kubkiem? jabłkiem? ciachem? takie dziecko powinno byc
        nauczone ze jest czas na jedzenie- na chodzenie itd.
    • tabakierka2 Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 08:01
      aha, jeszcze mi się cos przypomniało.
      Na nasze dziwne spojrzenie ( odrapane jabła ze skórki)ojciec małego
      potwora powiedział" no, przecież takie jabłko możecie jeszcze zjeść"
      i odłożył do misy z owocami :/ jak ktoś lubi to niech takie je - ja
      jestem u siebie i nikt mnie nie zmusi.

      Co zrobić żeby więcej do nas nie przychodzili? Jak im uświadomić, że
      nie są mile widzianymi gośćmi???
      • wbita_w_jego_cien Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 08:13
        Ja bym zaprosila ale bez dzieci, a na pytanie dlaczego odpwoeidlza nie umieja
        zapanowac nad potomkeim i nie chce ponosic wiekszych szkod, nie po to zaraviasz
        i wyposazasz dom zeby ulegl ruinie.
        • tabakierka2 Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 08:28
          wbita_w_jego_cien napisała:

          > Ja bym zaprosila ale bez dzieci,

          To już kiedyś przerabialiśmy niestety. Na wesele zaprosiliśmy tylko
          córkę ( miała wtedy 5 lat, mały potwór rok). Rodzice byli oburzeni,
          że potwora nie zaprosiliśmy ...i i tak z nim przyszli, a później (
          do dziś z resztą ) mieli sugestię, że powinniśmy zrobić wesele tak
          na 15 żeby potwór mógł dłużej posiedzieć <!!!> wiem, że brzmi to tak
          niewiarygodnie, że wierzyc się nie chce - sama nie wierzyłam własnym
          uszom!


          • bubster Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 15:21
            NIE ZAPRASZAĆ ICH WCALE.
            I koniec.
            Są niereformowalni.
            Musicie utrzymywać z nimi serdeczne stosunki?
            Nie.
            Więc po co się męczyć?
      • tylna.szyba Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 19:20
        > Na nasze dziwne spojrzenie ( odrapane jabła ze skórki)ojciec
        małego
        > potwora powiedział" no, przecież takie jabłko możecie jeszcze
        zjeść"
        > i odłożył do misy z owocami :/

        Mnie sie przypomnial 6 letni synek kolezanki, ktory pil mineralna z
        gwinta a potem jego mama rozlewala nam do szklanek z tej przez
        syncia wyciumkanej butli.....bleeeeeeeeeeee
    • vandikia Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 08:12
      Myślę, że masz syndrom nowego, pierwszego mieszkania :)
      Przejdzie Ci po jakimś czasie. Też bywałam chora jak sie co takiego
      w domu dzialo, ale na szczescie w krotkim czasie mi przeszlo. Teraz
      przychodzą dzieci ze znajomymi i jak dwulatek wypaprze cale rece
      czekoladą, a pozniej wymaze tym kanape, to nie jest to problem.
      Zawsze mozna umyc.
      To tylko male dziecko, mozna zwrocic uwage, ale rodzice przychodzą
      tez sie odprezyc, a nie ganiac za pociechą, ciut zrozumienia :)

      a prezenty i spoznienie to inna kwestia, no coz..
      • tabakierka2 Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 08:19
        vandikia napisała:

        > Myślę, że masz syndrom nowego, pierwszego mieszkania :)

        Ja po prostu włozyłam z mężem mnóstwo pieniedzy i czasu w urządzenie
        tego mieszkania. Nie po to żeby jakiś niewychowany bachor je
        dewastował. Z resztą inne dzieci, które do nas przychodziły jakoś
        umiały się zachować - a może to rodzice potrafili nad nimi zapanować?

        > Przejdzie Ci po jakimś czasie. Też bywałam chora jak sie co
        takiego
        > w domu dzialo, ale na szczescie w krotkim czasie mi przeszlo.
        Teraz
        > przychodzą dzieci ze znajomymi i jak dwulatek wypaprze cale rece
        > czekoladą, a pozniej wymaze tym kanape, to nie jest to problem.
        > Zawsze mozna umyc.


        > To tylko male dziecko, mozna zwrocic uwage, ale rodzice przychodzą
        > tez sie odprezyc, a nie ganiac za pociechą, ciut zrozumienia :)
        >
        Ale to nasze mieszkanie i my tez mamy prawo się odprężyć, prawda??
        Ponadto ta konkretna rodzina nie jest miłym gościem również u reszty
        rodziny - własnie ze względu na ich krytykanctwo i rozpuszczone
        dzieci, które nie znają granic.


        • vandikia Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 10:05
          O jeju, to po co zapraszacie kogos nielubianego na siłę? nie
          rozumiem?
          Wiesz jak zabrzmiał pierwszy post? Posprzątałam, więc jak już
          przyszliście to zachowujcie się tak, żeby okruszek nie spadł na
          podłogę, a ja Was będę bacznie obserwować. Przeciez dziecko głową
          muru nie przebije, jeżeli ą to szkody: wymiędolona narzuta i kawałek
          jabłka na kanapie, to zwyczajnie przesadzasz.
          I nie piszę tego złośliwie, albo tak organizuj sobie czas, zeby się
          nie denerwowac takimi bzdurami, albo uodpornij się i spójrz na to
          inaczej. Takie rzeczy po prostu nie mogą denerwować, z założenia :)
          • tabakierka2 Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 10:11
            vandikia napisała:

            > O jeju, to po co zapraszacie kogos nielubianego na siłę? nie
            > rozumiem?

            To nowe mieszkanie i zapraszamy całą rodzinę. Zaczęliśmy od
            wszystkich pozostałych, których bardzo lubimy, ich zostawiliśmy na
            koniec, a i tak mieli pretensje,że wszyscy już byli, tylko nie oni.

            > Wiesz jak zabrzmiał pierwszy post? Posprzątałam, więc jak już
            > przyszliście to zachowujcie się tak, żeby okruszek nie spadł na
            > podłogę, a ja Was będę bacznie obserwować.

            Posprzataliśmy bo chcieliśmy żeby było shcludnie i czysto. I zawsze
            tak własnie jest - lubimy mieć porządek.

            Przeciez dziecko głową
            > muru nie przebije, jeżeli ą to szkody: wymiędolona narzuta i
            kawałek
            > jabłka na kanapie, to zwyczajnie przesadzasz.

            Narzuta została przez niego ośliniona ( a jadł wcześniej pączka z
            marmoladą), ściana w kleksach ( po soku malinowym), oskubane owoce i
            wtarty w wykładzinę sernik ( wdeptany właściwie). Wiesz, to nasze
            mieszkanie i chyba mamy prawo decydować czy chcemy je mieć
            zdemolowane czy nie? Wspomniana rodzina ma w domu zawsze syf, a
            zanim usiądzisz lepiej się dwa razy zastanów, bo możesz się
            przykleić. Jakoś mało kto chetnie ich zaprasza i chetnie do nich
            wpada - to nie daje do myślenia?



            • vandikia Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 10:18
              Tabakierka - to Wy ich zaprosiliscie. Moim zdaniem to nie są szkoda
              przez ktore bedziesz sie teraz niewiadomo ile denerwowac i je
              przezywac. Wiekszosc lubi porzadek, ja nawet lubie sprzatac. Tyle,
              ze to ze na drugi dzien po imprezie bede miala w chałupie meksyk
              jest wpisane w rachunek, są porozwalane czipsy, okruchy, czasem
              wyleje sie piwo gdzies, do przezycia.
              Na parapetówce na moją nowiutką, wychuchaną kanapę kolega upuścił
              pieroga z kapustą i grzybami odsmażanego na smalcu. Bywa i
              przynajmniej jest sie z czego później pośmiać.
              • tabakierka2 Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 10:24
                vandikia napisała:

                > Tabakierka - to Wy ich zaprosiliscie. Moim zdaniem to nie są
                szkoda
                > przez ktore bedziesz sie teraz niewiadomo ile denerwowac i je
                > przezywac. Wiekszosc lubi porzadek, ja nawet lubie sprzatac. Tyle,
                > ze to ze na drugi dzien po imprezie bede miala w chałupie meksyk
                > jest wpisane w rachunek, są porozwalane czipsy, okruchy, czasem
                > wyleje sie piwo gdzies, do przezycia.
                > Na parapetówce na moją nowiutką, wychuchaną kanapę kolega upuścił
                > pieroga z kapustą i grzybami odsmażanego na smalcu. Bywa i
                > przynajmniej jest sie z czego później pośmiać.


                Vandikia, OK:)
                Ale co zrobić z nowomalowaną ścianą na której teraz są czerwone
                kleksy? malować jeszcze raz? całą ścianę? Jutro znów mamy gości (
                sezon parapetówek:P) - jak mam im pokazać nowiuście mieszkanie,
                kiedy wyglada jakby przez nie piorun przeszedł??? Kanapa wyglada
                koszmarnie, a nie mamy pralki żeby wyprać narzutę :/ Sernika z
                wykładziny nie moge wydłubać...:/
                Problem w tym, ze to są ludzie absolutnie nieobyci. Nie lubię ich i
                nie chcę więcej zapraszać do nas. Pozostali goście są zawsze mile
                widziani.Jak im powiedzieć, że nie chcę żeby do nas wpadali? Mówię
                tylko i wyłącznie o tej konkretnej rodzinie! To brat męża, więc on
                nie chciałby zrywac z nimi kontaktu, jak pozostała część rodziny.
                Teściowa też jest cała chora, jak oni mają przyjechac, bo teść
                czyścioch na maxa i po ich wizycie zawsze ma migrenę :/
                • vandikia Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 10:53
                  Wiesz co, ściany sprawdź czy nie możesz umyć zwykłą wodą, z odrobiną
                  ludwika, użyj miękkiej szmatki. Teraz są właśnie takie farby, że
                  można delikatnie myć ściany i kolor nie zejdzie, a ślad tak -
                  przetestowane, u mnie działa.
                  Narzutę wytrzep moze miejscowo ją przetrzyj czymś - wilgotną szmatką
                  i rozłóż równo żeby nabrała kształtu. Nie wiem jaką masz wykładzinę -
                  ale sernik chyba łatwiej zejdzie jak go czymś lekko namoczysz, jak
                  jest zaschnięty, to nie skrob, bo zrobisz dziurę.
                  I tych ludzi wiecej nie zapraszaj, o :) A w ogole robisz sobie
                  masakrytyczną robotę - no chyba, ze lubisz. Trzeba bylo powiedziec,
                  zeby przyszli wszyscy naraz, albo na 2 tury, ze bedzie impreza na
                  stojąco. Zrobic stol szwedzki z przekąskami - jak to bywa na roznych
                  wernisazach. Raz bys sprzatala przed, raz po. A pozniej moglabys
                  zapraszac juz tylko tych, ktorych lubisz - na dluzsze posiedzenia.
              • lewa.czka Re: Goście bez kultury... 11.12.08, 10:54
                vandikia napisała:
                wychuchaną kanapę kolega upuścił
                > pieroga z kapustą i grzybami odsmażanego na smalcu. Bywa i
                > przynajmniej jest sie z czego później pośmiać.

                hahaha, ale wysmalcowana kanapa!
      • lewa.czka Re: Goście bez kultury... 11.12.08, 10:51
        jak dwulatek wypaprze cale rece
        czekoladą, a pozniej wymaze tym kanape, to nie jest to problem.
        Zawsze mozna umyc.

        chyba nie masz takiej kanapy. Rodzice dziecka umyją?
    • powiewlata Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 09:36
      współczuję takich gości, ale co do dziecka to nie jest jego wina
      tylko rodziców i tego jak go wychowują..
      • kasia.s3 Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 10:38
        Jestem w szoku, że są rodzice, którzy na takie zachowanie pozwalają.
        Mam dwie córeczki - półroczną i dwuletnią. Ta starsza w domu jest bardzo grzeczna, ale poza domem - różnie bywa. Jeżeli jest niegrzeczna i widzę, że sytuacja wymyka mi się spod kontroli, robię "ewakuację" i przepraszam za zachowanie dziecka. Kiedy nie miałam jeszcze swoich dzieci do furii doprowadzały mnie koleżanki, które będąc u mnie nie pilnowały swoich pociech. Tłumaczyłam sobie jednak, że byc może tak musi być. Mając swoje dzieci wiem, że to był brak kultury u niektórych osób. Nie pozwalam, żeby męczące (nieraz) zachowanie moich dzieci psuło wizytę u znajomych.

        Co do manipulacji dwuletniego dziecka, uważam, że jest możliwe, chociaż to pewnie nie wynika z wyrachowania. Moja mama rozpieszcza swoją dwuletnią wnuczkę do granic możliwości i to przy niej właśnie nie mogę sobie z dzieckiem poradzić. Takiego zachowania, jakie ma miejsce przy babci, nigdy nie ma w domu, kiedy jesteśmy same.

        Współczuję Ci bezkrytycznej "rodzinki". Pozostaje chyba po prostu ograniczyć kontakty do niezbędnego minimum, co pewnie i tak robisz.
        Pozdrawiam serdecznie.
        • tabakierka2 Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 10:41
          kasia.s3 napisała:

          > Jestem w szoku, że są rodzice, którzy na takie zachowanie
          pozwalają.

          Wierz mi, ja też jestem w szoku, choć widziałam ich zachowanie u
          teściowej, więc miałam próbkę.


          >
          > Współczuję Ci bezkrytycznej "rodzinki". Pozostaje chyba po prostu
          ograniczyć ko
          > ntakty do niezbędnego minimum, co pewnie i tak robisz.
          > Pozdrawiam serdecznie.


          Tak właśnie robimy. Dlatego zaprosiliśmy ich jako ostatnich.
          Spotkania u nich - OK, skoro pozwalają na niszczenie domu, ich
          sprawa.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 10:07
      Proponował bym z miejsca strofować rodziców i grzecznie prosić aby sprzątali po
      swoim dziecku - za każdym razem! Przynosisz ściereczkę i niech wycierają, i
      jeszcze raz, i jeszcze raz itd.
      • kochanica-francuza Raz w życiu się zgadzam z grafzero 10.12.08, 15:50
        Za szkody dziecka materialnie odpowiadają rodzice.

        A jak wam dziecko już tak coś upaprze, że nie da siły odczyścić i musicie kupić
        nowe - niech oni za to płacą.

        Musicie odmalować ścianę? Oni kupują farbę.
    • insomnia0 Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 10:24
      Trzeba było zwrocić uwagę tej matce- polce!! co to jest ? Poza tym powinas
      powiedziec ze za szkody wykonane przez dziecko trzeba zapłacić: czyszczenie
      dywanu, odmalowanie sciany!!!
      Nie rozumiem takich ludzi, mam małe dziecko i zasze bardzo uwazam o ono robi(
      choc jeszcze nie chodzi)
      Uwazam ze za "wyczyny " dziecka- całkowitą odpowiedzalnosc ponosza rodzice. W
      tym przypadku który opisałaś powinni zapłacić za szkody i tyle. Sama mam nowe
      mieszkanko - nowe meble i dbam o nie.. Sadzając dzieco klade blisko pieluche aby
      moc zareagować. Małego sadzam na kocyku coby "łapki" wycierał o niego a nie o
      nowa kanape.. Dbam o swoe..a o dobra innych - dbam jescze bardziej. Mysle ze
      powinas zwrocić uwage im, jesli sami nie dostzregają że ich dzieci zachowują się
      przynoszac szkody Wam.
      Nie mozna milczec!!
      Od razu tzreba było zwracać uwagę "Jasiu nie wolno dotykać kazdego ciastka,
      Jasiu nie wolno tego - nie wolno tamtego. A jakby mi wylali na nową sciane
      sok-
      • tabakierka2 Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 10:30
        insomnia0 napisała:

        > Trzeba było zwrocić uwagę tej matce- polce!! co to jest ? Poza tym
        powinas
        > powiedziec ze za szkody wykonane przez dziecko trzeba zapłacić:
        czyszczenie
        > dywanu, odmalowanie sciany!!!
        > Nie rozumiem takich ludzi, mam małe dziecko i zasze bardzo uwazam
        o ono robi(
        > choc jeszcze nie chodzi)
        > Uwazam ze za "wyczyny " dziecka- całkowitą odpowiedzalnosc ponosza
        rodzice. W
        > tym przypadku który opisałaś powinni zapłacić za szkody i tyle.
        Sama mam nowe
        > mieszkanko - nowe meble i dbam o nie.. Sadzając dzieco klade
        blisko pieluche ab
        > y
        > moc zareagować. Małego sadzam na kocyku coby "łapki" wycierał o
        niego a nie o
        > nowa kanape.. Dbam o swoe..a o dobra innych - dbam jescze
        bardziej.

        I tak właśnie powinno być! Tak też robi większość osób, które
        przychodzą do nas z dziećmi, poza tą rodziną.

        Mysle ze
        > powinas zwrocić uwage im, jesli sami nie dostzregają że ich dzieci
        zachowują si
        > ę
        > przynoszac szkody Wam.
        > Nie mozna milczec!!
        > Od razu tzreba było zwracać uwagę "Jasiu nie wolno dotykać kazdego
        ciastka,
        > Jasiu nie wolno tego - nie wolno tamtego. A jakby mi wylali na
        nową sciane
        > sok-
        • insomnia0 Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 10:39
          Powiedziec w takim razie rodzicom : bardzo Was prosimy abyscie pilnowali dzieci,
          poniewaz bardzo sie staralismy i wydaliśmy fortune dla nas na urzadzenie
          mieszkania, a kazda szkoda nas tez bedzie smucić.
          I nie przejmowac się ze mamusia ma rozzaloną minkę a taka wpobuje wzbudzic
          wyrzuty sumienia! co to jest?
          Byc stanowczym - jak widzisz ze żle się dzieje.. mowisz do rodzica- zareaguj
          prosze.. ten dywan był bardzo drogi czy oby napewno stac was na wydatek kupienia
          nowego dywanu.
          Za chwilkę " zwroc uwagę za to ze mały się wywali i zachlapie nam scianę - farba
          kosztowała 100 zł za puszkę.. i Tyle!! niech sobie myslą co chcą.. to wy macie
          byc stratni?
          J miałam taką sytuację
          Szwagra coczka zaczeła bawić się nszym laptopem... a on mowi "o zaraz wam
          zepsuje tego laptopa"- ubawiony po pachy.. na co ja mowie" To tata odkupinowego
          laptopa" mina zrzedła .. i zabrał corci laptopa.
          Musisz dbac o swoj interes i pamietaj jak teraz popuscisz.. to pozniej dzieci
          bedą miały ciekawsze pomysły a ty bedziesz umierała ze strachu.. jak oni beda
          przychodzić. Ustal zasady teraz.
          • tabakierka2 Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 10:46
            insomnia0 napisała:

            > Powiedziec w takim razie rodzicom : bardzo Was prosimy abyscie
            pilnowali dzieci
            > ,
            > poniewaz bardzo sie staralismy i wydaliśmy fortune dla nas na
            urzadzenie
            > mieszkania, a kazda szkoda nas tez bedzie smucić.
            > I nie przejmowac się ze mamusia ma rozzaloną minkę a taka wpobuje
            wzbudzic
            > wyrzuty sumienia! co to jest?
            > Byc stanowczym - jak widzisz ze żle się dzieje.. mowisz do rodzica-
            zareaguj
            > prosze.. ten dywan był bardzo drogi czy oby napewno stac was na
            wydatek kupieni
            > a
            > nowego dywanu.

            Wiesz, to są ludzie mega dziwni:/
            Wyobrażasz sobie, żeby któryś z gości weselnych wyszedł z tekstem "
            Trzeba było zrobić wesele ( wesele!!! nie ślub) o 15, to nasz X
            mógłby się pobawić ( X miał wtedy rok!!!)"
            Z nimi się rozmawiac nie da po prostu :/ mają swoje koncepcje i
            tyle. Demoluja własny dom ( tzn. pozwalają dzieciom niszczyć dom,
            zabawki, ubrania - u mnie w domu, rodzice, którzy pieniędzy nie
            mieli tyle, żeby szastać na prawo i lewo, nigdy by nie dopuścili do
            takiej sytuacji)i cudze też jest dla nich do zdemolowania :/
            • dwausmiechy Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 11:04
              To ich nie zapraszaj. Oni umieją dbac o swoje interesy i narzucac to innym a Ty
              o swoje nie umiesz. Możecie "spotykać się" grzecznościowo na miescie, na
              pikniku, gdziekolwiek "tiu tiu tiu i do widzenia" a do swojego mieszkania ich
              nie zapraszaj. Bo "święte oburzenie" nie poparte konkretnymi działaniami z
              Twojej strony jest "biciem piany".
            • insomnia0 Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 11:05
              no coz to chyba spotykac się na miescie;) nie masz duzego wyboru skoro chcesz
              miec niezniszczone mieszkanko.
              • tabakierka2 albo u nich 10.12.08, 11:12
                w mieszkaniu;)

                Tylko jak im powiedzieć, że nie chcemy się u nas spotkać?
                wprost? tzn "sorry, ale nie chcemy, żeby wasze dziecko demolowało
                nam mieszkanie, więc jeśli chcecie się spotkac to na mieście"? już
                widzę jak potwór "rozwala" knajpke/ kawiarnię - chyba wstyd by było
                z takim potowrem publicznie gdzieś iść:/
                zawsze możemy się umówić u teściow:D "pon. nam nie pasuje, jedziemy
                do teściów, to co? moze też wpadniecie?":D
                • insomnia0 Re: albo u nich 10.12.08, 11:18
                  nie musisz sie tłumaczyc.. jk chcecie sie spotkać mozesz powiedziec" wpadniemy
                  do was u was taka super atmosfera ;) lubie u was przebywac"
                  bedzie wam wygodniej , bo taki wypad do nas to cała wyprawa dla was "
                  Albo wersja druga.." własnie uprałam kanape i sie suszy"
                  "pzyjechalismy do Was bo u nas sasiad robi remont - taki huk ze nie da sie
                  wysiedziec".. Wersja dla odwaznych:
                  sorry ale mamy lakierowana podłogę, bo dziecko kolezanki zarysowało zabawką- i
                  niestety musieli poniesc koszta i napawić szkodę"
                  oj mozna wymyslac do woli!!!!!
                  • insomnia0 Re: albo u nich 10.12.08, 11:20
                    spokojnie ja tez mam problemy z aserwywnoscia
                  • tabakierka2 Re: albo u nich 10.12.08, 11:22
                    insomnia0 napisała:

                    > nie musisz sie tłumaczyc.. jk chcecie sie spotkać mozesz
                    powiedziec" wpadniemy
                    > do was u was taka super atmosfera ;) lubie u was przebywac"
                    > bedzie wam wygodniej , bo taki wypad do nas to cała wyprawa dla
                    was "
                    > Albo wersja druga.." własnie uprałam kanape i sie suszy"
                    > "pzyjechalismy do Was bo u nas sasiad robi remont - taki huk ze
                    nie da sie
                    > wysiedziec".. Wersja dla odwaznych:
                    > sorry ale mamy lakierowana podłogę, bo dziecko kolezanki
                    zarysowało zabawką- i
                    > niestety musieli poniesc koszta i napawić szkodę"
                    > oj mozna wymyslac do woli!!!!!


                    :D
                    Muszę tylko męża namówić - nie jest zbyt asertywny, więc może być
                    ciężko, a to on głównie umawia swoją rodzinę do nas:P

                    tak w ogóle strasznie mi głupio, bo byłam dla niego straszna wczoraj
                    po wyjściu moich "ulubionych" gości :/ Tak, jaby to była jego wina:(
                    a on winny tyle tylko, że stwierdził, że trzeba ich zaprosić :P
                    • horpyna4 Re: albo u nich 10.12.08, 12:18
                      Jeżeli napadłaś na męża, to go przeproś i powiedz, że się nieco
                      zagalopowałaś, bo Ci nerwy puściły. Ważne, żebyś miała męża po swojej
                      stronie, kiedy oni znów będą się wpraszać, a Ty odmówisz. Po kiego
                      licha masz utrzymywać znajomość z nimi?
                      Jeżeli jednak mąż ich znowu zaprosi, to po prostu idź na ten czas do
                      kina. Szkoda nerwów, a chyba ich podejście do całej sytuacji bardziej
                      Cię zdenerwowało, niż nawet najbardziej uporczywe plamy. I dasz im
                      dosadnie do zrozumienia, gdzie ich masz. Oni też Cię mieli gdzieś.
                      I wiesz co Ci powiem na pocieszenie? Dzieci chowane w ten sposób
                      kiedyś dorastają i zaczynają traktować swoich rodziców gorzej, niż
                      Twoją wykładzinę. Skoro im wszystko wolno...
                      • tabakierka2 Re: albo u nich 10.12.08, 12:26
                        horpyna4 napisała:

                        > Jeżeli napadłaś na męża, to go przeproś i powiedz, że się nieco
                        > zagalopowałaś, bo Ci nerwy puściły. Ważne, żebyś miała męża po
                        swojej
                        > stronie, kiedy oni znów będą się wpraszać, a Ty odmówisz.

                        Mąż uważa tak samo jak ja, ale ja jestem bardziej wybuchowa i jak
                        tylko wyszli puściły mi nerwy - w końcu i tak długo wytrzymywałam:P
                        Ale muszę go faktycznie przeprosić.

                        Po kiego
                        > licha masz utrzymywać znajomość z nimi?

                        To brat męża, więc chyba nie uknie się kontaktu?:/ swoją drogą jakie
                        to dziwne, że jedno dziecko ( brat meża) to kompletny nieokrzesany
                        burak, a drugie ( mój mąż) ma poczucie co jest OK, a co nie :P a
                        rodzice ci sami ich wychowywali ( choć zawsze mówią, że szawgier był
                        trudnym dzieckiem).


                        Szkoda nerwów, a chyba ich podejście do całej sytuacji bardziej
                        > Cię zdenerwowało, niż nawet najbardziej uporczywe plamy. I dasz im
                        > dosadnie do zrozumienia, gdzie ich masz. Oni też Cię mieli gdzieś.
                        > I wiesz co Ci powiem na pocieszenie? Dzieci chowane w ten sposób
                        > kiedyś dorastają i zaczynają traktować swoich rodziców gorzej, niż
                        > Twoją wykładzinę. Skoro im wszystko wolno...


                        Wiesz, oni mają dom zdemolowany, pomimo, że mieszkają tam dopiero
                        kilka lat. Po prostu nie dbają o to, zeby było ładnie i schludnie, z
                        resztą patrząc na nich samych wiele można powiedzieć ( zarabiają
                        mnóstwo pieniędzy, żeby nie było:P)
                        • roburb1 Re: albo u nich 11.12.08, 02:01
                          tabakierka2 napisała:

                          > Wiesz, oni mają dom zdemolowany, pomimo, że mieszkają tam dopiero
                          > kilka lat. Po prostu nie dbają o to, zeby było ładnie i schludnie, z
                          > resztą patrząc na nich samych wiele można powiedzieć ( zarabiają
                          > mnóstwo pieniędzy, żeby nie było:P)

                          A może po prostu nie są niewolnikami przedmiotów i nie rozdzielają szat z powodu
                          brudnej szmaty czy plamki na ściance...

                          W.
    • sadosia75 Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 12:32
      Male dzieci maja to do siebie, ze sa ciekawskie. Za to ich winic nie mozemy.
      Jednak od tego ma rodzicow, zeby to oni pilnowali czy nie przekraczaja granic
      ciekawosci. Moja mlodsza corka byla zachwycona tym w jaki sposob gruszka znika w
      dywanie. i nie mogla zrozumiec dlaczego tego robic nie wolno az jej wyjasnilam
      na zasadzie niszczenia jej zabawek.
      Rodzice powinni posprzatac po swoim dziecku. Sa w Twoim domu, przestrzegaja
      Twoich zasada i tyle. Dziecka mi szkoda bo rodzice zapomnieli co to wychowanie.
      Nastepnym razem wrecz szmateczke kochanej mamusi ew tatusiowi niech sprzataja po
      swoim brzdacu. moze to nie jest szczyt kultury ale skoro ich dziecko nabroilo to
      niech sprzataja po nim.
      Do nas przychodzilo malzenstwo z dzieckiem 3 letnim, on palil jak smok. choc
      miliony razy mowilam, ze u nas sie NIE pali to on i tak wiedzial lepiej bo
      przeciez smrod z peta nie utrzymuje sie dlugo. az wreszcie im powiedzialam, ze
      chca przyjsc ok? chca sie truc dymem z papierosa ok. ale nie w moim domu. no i
      nie przyszli juz nigdy wiecej :)
      Stanowczo powiedz rodzicom, ze takich sytuacji sobie nie zyczysz.
      • tabakierka2 Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 12:38
        sadosia75 napisała:


        > Stanowczo powiedz rodzicom, ze takich sytuacji sobie nie zyczysz.


        hmm...jak już pisałam - to brat męża. Sama nie wiem, jak miałabym to
        powiedzieć. Wiesz, ja sobie nie wyobrażam sytuacji gdyby oprócz nich
        byli u nas jeszcze inni goście ( macanie jedzenia - KAŻDEGO KAWAŁKA
        PLACKA przez małego potwora).

        Mam dość tych przemądrzałych ludzi, na prawdę. Moralność Dulskiej -
        nas "wychowują",a swoich dzieci nie potafią. I oczywiście mają
        pretensje, że ich nikt nie zaprasza ( ciekawe dlaczego???).
        • sadosia75 Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 12:50
          Tabi nie mozesz byc jak ciasteczko i smakowac kazdemu. czasem trzeba postawic na
          swoim. obraza sie? no to trudno. moze to i lepiej, ze sie obraza. nie licza sie
          z Waszymi zasadami wiec smialo Ty mozesz nie liczyc sie z ich glupimi wymyslami.
          jesli ich zdaniem jest ok no to wyprowadz ich z bledu i po klopocie. czesc
          rodziny pozbyla sie problemu teraz Wasza kolej. postaw wyrazna granice i jesli
          sie nie dostosuje to nie zapraszaj.
          • tabakierka2 Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 12:56
            sadosia75 napisała:

            postaw wyrazna granice i jesli
            > sie nie dostosuje to nie zapraszaj.


            Masz rację oczywiście, tyle, że nie wiem, jak to zrobić?:P Co mam
            powiedzieć? "Dopóki nie wychowacie dzieci, nie przyjeżdżajcie do
            nas" czy jak?:/
            • sadosia75 Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 12:59
              Az tak to nie :) jak maluch zacznie rozrabiac to podaj Mamie czy Tacie szmatke
              do sprzatania z usmiechem na twarzy i powiedz, ze rozumiesz,ze maluch lubi sobie
              cos rozlac itp i tyle :) im sie glupio zrobi i mozesz po cichu liczyc na to, ze
              juz nigdy do Ciebie nie wroca :)
              A jak wolisz po "kulturalnemu" to powiedz rodzicom, ze cieszysz sie z ich wizyty
              i liczysz na to, ze tym razem dziecko nie zdewastuje wam mieszkania.
              jak sa inteligentni to zalapia a jak nie to wracasz do pomyslu nr 1 :)
              • tabakierka2 Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 13:03
                sadosia75 napisała:

                > Az tak to nie :) jak maluch zacznie rozrabiac to podaj Mamie czy
                Tacie szmatke
                > do sprzatania z usmiechem na twarzy i powiedz, ze rozumiesz,ze
                maluch lubi sobi
                > e
                > cos rozlac itp i tyle :)

                Hmm...właściwie to powinnam przynieść im odkurzacz:P albo klatkę dla
                małego monstera:/


                im sie glupio zrobi i mozesz po cichu liczyc na to, ze
                > juz nigdy do Ciebie nie wroca :)

                Nie ma na co liczyć:/ raczej nie zrobi im się głupio, a jeszcze mnie
                przed rodziną oczernią, że jestem wariatką i nie lubię ich kochanego
                brzdąca :/


                > A jak wolisz po "kulturalnemu" to powiedz rodzicom, ze cieszysz
                sie z ich wizyt
                > y
                > i liczysz na to, ze tym razem dziecko nie zdewastuje wam
                mieszkania.
                > jak sa inteligentni to zalapia a jak nie to wracasz do pomyslu nr
                1 :)


                Nie złapią. Oni nawet nie -aluzji nie łapią.

                Sadosia, wiesz to takie betony, że koniec:( ich córka wskoczyła w
                kozakach na fotel ( narzuta w kolorze ecru!!!) i szwagierka ani
                słowem się nie odezwała. Po prostu dzieci zachowują się tak, jak w
                domu, czyli jak dzikusy.
                • sadosia75 Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 13:06
                  Na dzikusow nie ma rady :) no moze poza jedna wieczne unikanie. jak spotkania to
                  u nich albo na miescie. a u was to nie bo nie macie czasu nie ma was, jestescie
                  chorzy na straszliwa zarazliwa chorobe, ktora na bank pozabija ich urocze
                  brzdace ;] cokolwiek wymyslaj i nie zapraszaj.
                  a moze powinnas wyslac im rachunek za naprawe szkod po ich ukochanym dzieciatku?
                  • tabakierka2 Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 13:21
                    sadosia75 napisała:


                    > a moze powinnas wyslac im rachunek za naprawe szkod po ich
                    ukochanym dzieciatku
                    > ?

                    Chyba tak:) ale to jeszcze muszę iść do psychologa żeby szkody
                    moralne też pokryli. Ależ ja się zdenerwowałam wczoraj - chyba
                    jeszcze nie jestem gotowa na dzieci... te przynajmniej są hałaśliwe
                    i nieznośne.
                    • sadosia75 Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 13:23
                      Uwierz nie wszystkie dzieci to demolatorzy domow :) dzis odwiedza nas moja
                      znajoma, ma przesliczna coreczke 4 letnia. jest tak spokojna i grzeczna, ze mam
                      chec ja porwac i nie oddawac :)
                      I nie denerwuj sie . Zlosc pieknosci szkodzi ;) a botoks coraz drozszy :)
                      • muck Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 13:51
                        "Przygotowaliśmy się z mężem
                        na to spotkanie - mieszkanko wysprzątane, wypachnione, ciasto
                        kupione..."


                        no wiesz, Ty się przygotowałaś i KUPIŁAŚ ciasto?
                        ja bym się wstydziła dawać gościom kupione ciasto, ze wstydu bym się
                        spaliła

                        tylko domowe, upieczone przeze mnie
                        • sadosia75 Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 13:52
                          Nie kazdy potrafi upiec smaczne ciasto :) Wiec lepiej kupic niz truc gosci
                          zakalcem. Choc przyznam, ze wole domowe ciasta niz kupne.
                          • tabakierka2 Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 13:53
                            sadosia75 napisała:

                            > Nie kazdy potrafi upiec smaczne ciasto :) Wiec lepiej kupic niz
                            truc gosci
                            > zakalcem. Choc przyznam, ze wole domowe ciasta niz kupne.

                            Gdybym miała czas, to bym upiekła - ciasto nie jest tematem tego
                            watku;)
                            • sadosia75 Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 13:54
                              Ciasto juz stalo sie tematem watku :) i mam chec teraz na czekoladowe ciasteczko
                              z polewa marcepanowa. I dieta poszla w las :(
                        • bubster Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 15:26
                          Niech żyja Matki Polki!
                          Tylko domowe ciasto!
                          I nawet majtki prasujemy!
                          • insomnia0 Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 17:00
                            no Ty sie nie smiej..moja tesciowa zapytała mnie kiedys czy prasuję mezowi - jej
                            synowi -majtki i skarpetki;) na co ja pytam "a po co?"
                            popatrzyła dziwnie i mowi "tak tylko pytałam"
                            hihihiihih
                            tym bardziej ze ja wlasciwie w ogole nie prasuję.. no chyba ze gdzies idziemy....

                            https://suwaczki.maluchy.pl/li-17938.png
    • jestem_mama Jak wychowasz tak masz.. 10.12.08, 13:06
      j/w.
    • obrotowy zamiast pare godzin ciagnac ten watek 10.12.08, 13:21
      to juz dawno daloby sie pomalowac ten kawalek sciany.
      • tabakierka2 Re: zamiast pare godzin ciagnac ten watek 10.12.08, 13:22
        obrotowy napisał:

        > to juz dawno daloby sie pomalowac ten kawalek sciany.


        :D

        Zobaczę jak wyglada dziś, po nocy;)
        A jak będzie brudna, to dzwonię do szwagierki - niech przyjeżdża i
        maluje:)
        • alessia27 Re: zamiast pare godzin ciagnac ten watek 10.12.08, 13:51
          a nie moglas zaproponowac dziecia jakiejs zabawy ?
          Zalaczyc im bajke, dac gre.Pomysl co maja robic
          2 i 6 latki jak rodzice siedzai dyskutuja.Nie bronie
          tutaj rodzicow dzieci bo powinni tez sie nimi zajac albo
          poprostu zostawic u dziadko.Ale w tej sytuacji dzieci sa bogu
          ducha winne to rodzice i do nich miej pretensje i nieladnie
          nazywac dzieci ze sa obrzydliwe ty nie wiesz jakie beda twoje.
          Moja ciotka tez zawsze mowila o moim macku ze jest okropny
          ale swojego wnusia nie widziala co wyprawial z tym ze ja nigdy
          nie musialm sie w sklepie za swoje dziecko wstydzic bo to nie
          moje dziecko sie kladlo na podlodze w sklepie i darlo sie ze chce cukierka !

          ♥ Macius 10.05.2002
          • tabakierka2 Re: zamiast pare godzin ciagnac ten watek 10.12.08, 13:57
            alessia27 napisała:

            > a nie moglas zaproponowac dziecia jakiejs zabawy ?
            > Zalaczyc im bajke, dac gre.Pomysl co maja robic
            > 2 i 6 latki jak rodzice siedzai dyskutuja.

            Ja nie jestem animatorem zabaw i gier dla dzieci. Zapraszaliśmy
            rodziców na spotkanie, a skoro wzięli dzieci, to sami powinni sie
            nimi zająć. bajki załączyć nie mogłam, bo ogladaliśmy film ze ślubu/
            wesela.



            > nazywac dzieci ze sa obrzydliwe ty nie wiesz jakie beda twoje.


            Nie wiem jakie będą - na razie nie mam ochoty ich mieć w ogóle:P
            Poza tym nie tylko ja nie lubie tego małego potwora i kabla. - cała
            rodzina mówi, że jest memeją.

            • alessia27 Re: zamiast pare godzin ciagnac ten watek 10.12.08, 14:08
              A mowiliscie im ze maja przyjsc bez dzieci ?
              Gdyby mnie kts zaprosil na kawe i ciasti i
              kazal przyjsc bez dziecka to bym tam wogole nie poszla.
              No chyba ze to jakas miala byc impreze zakrapiana to co inne.
              ale skoro oni maja dzieci to albo ich zapraszasz z dzecmi albo wcale.
              Ja tez mam kolezanke ma corke nie moge tej malej strawic
              bo niszczy wszystko,rzuca zabawkami, krzyczy trzaska drzwiami
              ale ja koelzanki po prostu do siebie nie zapraszam.
              Zazwyczaj ja jade do niej wtedy mi nie przeszkadza co jej dziecko robi.a jak mam
              dosyc krzykow to po prostu mowie ze musze leciec.

              ♥ Macius 10.05.2002
              • tabakierka2 Re: zamiast pare godzin ciagnac ten watek 10.12.08, 14:10
                alessia27 napisała:

                > A mowiliscie im ze maja przyjsc bez dzieci ?
                > Gdyby mnie kts zaprosil na kawe i ciasti i
                > kazal przyjsc bez dziecka to bym tam wogole nie poszla.


                Ale mi podrzuciłaś dobry pomysł!!! Juz wiem, co zrobić, żeby nie
                przyszli więcej:D
                Nie mówiłam, żeby przyszli bez dzieci, ale skoro je biorą, to chyba
                nie moja broszka, żeby się nimi zająć?

                • justysialek Re: zamiast pare godzin ciagnac ten watek 10.12.08, 14:38
                  Specyficznie postrzegasz goszczenie ludzi.
                  Jako gospodyni powinnaś się zająć wszystkimi gośćmi tak, by czuli
                  się dobrze w twoim domu. Wcześniej należało zaytać, czy przyjadą z
                  dziećmi - jeśli tak, to masz obowiązek "ugościć" również je. Jeśli
                  nie chcesz tego robić, to jasno stawiaj sprawę - nie przyjeżdżajcie
                  z dziećmi, bo u mnie nie ma warunków!

                  Jeśli by przyjechali np z kimś jeszcze - np spotkaną po drodze
                  przyjaciółką (tak się nie robi ale gdyby) to czy kazałabyś jej stać
                  przed drzwiami albo siedzieć na podłodze i się nie odzywać - bo
                  zaprosiłaś tylko ich - czy jednak postawiłabyś przed nią talerz,
                  poczęstowała i zabawiała rozmową, jak innych?
                  • roburb1 Re: zamiast pare godzin ciagnac ten watek 11.12.08, 02:56
                    justysialek napisała:

                    > Specyficznie postrzegasz goszczenie ludzi.
                    > Jako gospodyni powinnaś się zająć wszystkimi gośćmi tak, by czuli
                    > się dobrze w twoim domu. Wcześniej należało zaytać, czy przyjadą z
                    > dziećmi - jeśli tak, to masz obowiązek "ugościć" również je. Jeśli
                    > nie chcesz tego robić, to jasno stawiaj sprawę

                    Nie widzisz, że 'goszczenie' jest głownie po to żeby odbębnić 'parapetówkę' i
                    żeby 'rodzina' nie gadała?

                    Dotarłaś do tego miejsca wątku i nie widzisz, że opinia 'rodziny' jest
                    najważniejsza?

                    I ludzie się dzielą na tych co ich rodzina lubi i ich nie lubi...
                    Małomiasteczkowe 'Polactwo' w najczystrzej formie...

                    W.
                    • tabakierka2 Re: zamiast pare godzin ciagnac ten watek 11.12.08, 06:39
                      roburb1 napisał:


                      > Nie widzisz, że 'goszczenie' jest głownie po to żeby
                      odbębnić 'parapetówkę' i
                      > żeby 'rodzina' nie gadała?

                      Dokładnie jest tak jak napisałaś - w przypadku tej konkretnej
                      rodzinki.

          • kochanica-francuza a do czego miała tę bajkę załączyć? 10.12.08, 15:52
            do rachunku za szkody? ;-)

            załączyć można załącznik, bajkę (w domyśle: telewizor czy odtwarzacz) się WŁĄCZA

    • justysialek Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 14:00
      Zgadzam się, że oni zachowują się niewłaściwie i źle wychowują swoje
      dziecko. Jako goście powinni szanować czyjąć właśność i zwyczaje w
      czyimś domu! Jednak... no właśnie...
      szkody takie jak: poplamiona narzuta, poplamiona wykładzina, kleksy
      na ścianie i parę wymacanych jabłek to naprawdę małe szkody przy
      2letnim dziecku. Mogłyby się przydarzyć nawet wtedy, gdy rodzice
      trzymaliby malucha na kolanach i upominali za każdym razem. Takie
      rzeczy przy małym dziecku się po prostu zdarzają, tak samo przy
      psie. Zresztą dorosłym też się różne wpadki zdarzają - np kiedyś
      wujek nam stłukł muszlę klozetową przez przypadek, teściowa
      porysowała mi szyby w nowiutkim mieszkaniu itp - żadne z nich nie
      płaciło mi za to, nie sprzątało mieszkania na kolanach i nie
      wysłuchiwało tyrad - no cóż...zdarza sie i tyle.

      Oczywiście powinni przeprosić i zaproponować sprzątnięcie ale ty,
      jako dobra gospodyni, powinnaś odmówić.
      Wybacz ale gdyby ktoś się na mnie obraził za to, że mu upuściłam
      sernik na dywan to uznałabym, że jego dywan jest dla niego
      ważniejszy niż ja i więcej bym nie przyszła.
      IMO za bardzo się przejmujesz drobiazgami - może faktycznie lepiej
      na razie nie miej dziecka ani psa - przynajmniej dopóki nie
      wyluzujesz trochę z tą wykładziną i ścianiami ;-)
      • tabakierka2 Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 14:08
        justysialek napisała:

        Mogłyby się przydarzyć nawet wtedy, gdy rodzice
        > trzymaliby malucha na kolanach i upominali za każdym razem. Takie
        > rzeczy przy małym dziecku się po prostu zdarzają, tak samo przy
        > psie.

        Hmm...uważasz, że tak? gdyby nie biegał z tym sernikiem to by go nie
        upuścił i nie wdeptał w wykładzinę. Jabłka podotykane OK - ale on
        jest odziobał ( dla nie wtajemniczonych - pozrywał z kilku skórkę,
        pomimo, że został upomniany, że ma ich nie ruszać - twedy rodzice
        zareagowali obroną > nie krzycz na niego - zobacz jaki smutny<!!!!!
        czy jak weźmie zapałki i podpali im chatę, też nic nie powiedzą,
        żeby nie był smutny???


        >
        > Oczywiście powinni przeprosić i zaproponować sprzątnięcie

        Ani nie przeprosili, ani tym bardziej nie zaproponowali, że
        posprzątają.

        > Wybacz ale gdyby ktoś się na mnie obraził za to, że mu upuściłam
        > sernik na dywan to uznałabym, że jego dywan jest dla niego
        > ważniejszy niż ja i więcej bym nie przyszła.

        Nie obraziłam się za ten sernik - w ogóle się nie obraziłam, uważam,
        że są to ludzie niewychowani, którzy nie wychowują swojego syna -
        anioła. Na wszystko mu pozwalają - on nie zna słowa nie. Sernik
        upuścił ( chyba zwykle w takich sytuacjach matka powinna go
        podnieść, szczególnie, jesli leży pod jej nogami?!) a później go
        wdeptał w wykładzinę. Ścianę polał sokim ( gdyby matka nie pozwoliła
        mu biegać z kubkiem, pewnie by się to nie stało). Narzutę oślinił a
        matka to widziała, tylko nie reagowała.


        > IMO za bardzo się przejmujesz drobiazgami -


        Bo za te drobiazgi ( narzuta, wykładzina, ściana - farba) to ja
        płaciłam i ja to szanuję.

        może faktycznie lepiej
        > na razie nie miej dziecka ani psa - przynajmniej dopóki nie
        > wyluzujesz trochę z tą wykładziną i ścianiami ;-)

        Psa mam;)
        Czyli, że mam mieszkać w syfie i jeszcze się do tego przyzwyczaić?
        Wybacz, ale nie jestem fleją i nie odpowiada mi mieszkanie w norze.
        • justysialek Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 14:28
          Ja nie mieszkam w syfie, nie przesadzaj.
          Też płaciłam za to, co mam w domu.

          Sytuacja, która opisałaś, nie jest ok - głównie ze względu na to,
          jak się zachywali rodzice. Jednak ty wciąz podkreślasz szkody,
          jakich doznałaś. IMo takie szkody moga się zdarzyć zawsze. Dziecko
          siedzące na rękach u mamy tez może coś obślinić, upuścić, a mama to
          przydepcze zanim zauważy itd - chyba mało masz/miałaś do czynienia z
          maluchami.

          Nasz pies kiedyś obdarł ze skóry wersalkę, nie mówiąc o oleju
          wylanym na parkiet, poobgryzanych butach itd. Nadal żyje i ma się
          dobrze - mieszka z rodzicami. Wcale to nie znaczy, że żyją oni w
          syfie - naprawili szkody i już, po sprawie. Nie trzeba robić z tego
          dramatu. Chcesz mieć psa - licz się ze szkodami. Zaprosiłaś gości -
          licz się, że moga coś zniszczyć, poplamić, stłuc.

          Dzieci podczas wizyt w naszym domu pomalowały ściany kredkami
          świecowymi (spuszczone z oczu na 3 min), jedno stłukło lustro. I
          były to rodziny, które zachowywały się dobrze i pilnowały dzieci.
          Takie rzeczy, jak obślinienie czy uplamienie czegoś nawet nie były
          brane pod uwagę jako wyrządzenie szkód! Sama też czasem coś upuszczę
          na dywan albo wyleję/prysnę na ścianę.

          Podkreślę, że oni źle się zachowywali aczkolwiek szkody nie były
          duże - mogły być dużo gorsze!
          Masz prawo nie tolerować takich szkód w swoim domu. Masz prawo nawet
          się zamknąć w 4 ścianach, nie wpuszczać nikogo i napawać się swoimi
          dobrami w samotności!
          Nie tolerujesz tego, że dzieko może coś obślinić to nie zapraszaj
          ludzi z dziećmi!

          Uważam, że jak będziesz juz miała własne dziecko to zmienisz zdanie
          na temat "mieszkania w syfie", zmienią ci się priorytety i
          tolerancja na obślinione kocyki. Zrozum, że oni to widzą inaczej po
          prostu.
          BTW ja jeszcze nie mam dzieci i też mam nowiutkie mieszkanie.
      • alessia27 Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 14:09
        Zapomnialam napisac a to ze dzieci sa takie a nie inne
        to wina rodzicow nie dzieci wiec powinnas nazwac rodzicow
        dziecka glupkami niezdolnymi do wychowania dziecka.
        Dziecko robi to na co mu rodzice pozwalaja i co mu pokazuja,
        rodzice sa przykladem dla dziecka, wiec nie obwiniaj dzieci
        za zle zachowanie ale rodzicow za zle wychowanie.

        ♥ Macius 10.05.2002
        • tabakierka2 Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 14:13
          alessia27 napisała:

          > Zapomnialam napisac a to ze dzieci sa takie a nie inne
          > to wina rodzicow nie dzieci wiec powinnas nazwac rodzicow
          > dziecka glupkami niezdolnymi do wychowania dziecka.
          > Dziecko robi to na co mu rodzice pozwalaja i co mu pokazuja,
          > rodzice sa przykladem dla dziecka, wiec nie obwiniaj dzieci
          > za zle zachowanie ale rodzicow za zle wychowanie.

          Już pisałam o tym małym. On od poczatku nie był lubiany przez
          większość ludzi z rodziny. Małą lubię, toleruję, zwykle jest
          posłuszna - wychowani są przez tych samych rodziców.

          Wiesz, tak mi się teraz przypomniało jak parę lat temu starsza
          siostra mojego męza wychowywała z meżem swoją córkę, brat też już
          miał córkę ( tę własnie 6 letnią) i strasznie krytykował, że siostra
          ogranicza córkę, że nie pozwala jej na wszystko itd.a dziś proszę -
          inny styl wychowania i efekt jest jaki jest:/
        • alessia27 Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 14:14
          no nie twoja broszka jasne ze nie.
          Ja tez wychodze z moim synem do ludzi ale go raczej pilnuje
          zeby jadl przy stole nie biagal z piciem i jedzieniem,zeby nie
          bral do reki wazonow pilotow itp.
          po prostu pilnuje go i basta.
          Zazwyczaj u znajomych robimy tak ze dzieciaki jedza w kuchni
          bo jak tam co se wyleje to idzie ino podloge umyc.
          Tez bym sie wkurzyla gdyby mi spaskudzily dywan i sciane
          ale pamietaj ze rodzice winni sa oboje ojciec i matka.

          ♥ Macius 10.05.2002
          • alessia27 Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 14:16

            proponuje ich nastepnym razem zaprosic na
            zakrapiana imprezke i wtedy mowisz otwarcie
            ze bedzie wodeczkai ogoreczki i zeby bez
            dzieciakow bo bedzie glosniej, pozniej,i huczniej :))
            no i sie nie denerwuj tyle.


            ♥ Macius 10.05.2002
      • mysz.koscielna Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 14:34
        Tak, ale co innego szkody, które stały sie przez przypadek, a co
        innego celowe działanie i złośliwe ich powodowanie.
        Jest różnica, prawda?
        Rozumiem, że dziecko to nie manekin, ale brak reagowania ze strony
        rodziców na jego niedopuszczalne zachowanie, to zdecydowanie nie
        jest w porządku. Zawsze może się coś wydarzyć i dziecku i dorosłemu,
        ale należy za to przynajmniej przeprosić.
        Tabakierko, współczuję naprawde, ale nie zrażaj sie do posiadania
        własnego potomstwa:)
        Z dziećmi jest jak z walizką - ile włożysz, tyle wyjmiesz:)
        • justysialek Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 14:48
          Myślisz, że on złośliwie wylał sok na ścianę, rzucił sernik na
          podłogę i wdeptał w dywan i poślinił narzutę? Ja myślę, że to wynik
          normanych acz niekontrolowanych przez rodziców zachowań dziecka. To
          normalne, że dzieci się wywracają, upuszczają rózne rzeczy - nie
          robią tego złośliwie. Oczywiście kontrola ze strony rodziców pozwala
          na złagodzenie skutków dziecinnych wypadków i zwyczajów ale zawsze
          może się coś "wymsknąć".
          Rozumiem oburzenie zachowaniem rodziców ale wg mnie nie ma róznicy
          między plamą na dywanie zrobioną przez przypadek a naumyślnie czy
          przez nieuwagę rodzica. Plama to plama - tak samo wygląda i tak samo
          się nie będzie chciała sprać niezależnie od okliczności jej
          powstania. Akurat plamy na dywanie nie uważam za jakiś koszmar,
          przełknęłabym też opryskaną ścianę. Rzeczy to tylko rzeczy.
    • tukata Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 14:35
      Z takim stosunkiem do ludzi, dzieci, rodziny to najlepiej nikogo nie
      zapraszaj. Będzie bezpiecznie i dla ciebie i dla nich.
    • panistrusia Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 14:49
      Dziwne, rodzice tacy źli, a córeczka jakoś nie obdrapywała jabłek...

      Po pierwsze, to Ty bardzo nie lubisz szwagra i jego rodziny. A że na
      dwulatku się skupiasz - no nie wiem o czym to świadczy.
      Wiedz tylko, że nawet najlepiej wychowywany dwulatek potrafi zadziwić
      swoją kreatywnością. Jak się jest małym, to zdarza się coś upaćkać,
      rozlać... Obdrapując skórki dzieciak uczy się świata, paluszki uczą
      się precyzyjnych ruchów - jeśli Ty nie masz ochoty potem takich
      jabłek jeść, to trzeba było zapakować na drogę gościom, albo po
      prostu wyrzucić (ileż kosztuje kilogram jabłek?). Jeśli jabłka miały
      pełnić tylko funkcję dekoracyjną, to następnym razem może przemyśl
      sztuczne?

      Odczep się od dzieciaka i zastanów się, nad tym, dlaczego Ty tak
      reagujesz.
    • amuga Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 18:57
      Jak to przeczytalam to przypomnialo mi sie jak moj syn byl maly.
      Jedyna roznica to taka ze ja ciagle go kontrolowalam co robil przez
      co wszelkie odwiedzania znajomych byly katorga dla mnie nie dla
      nich. Zero relaksu. Wolalam by przychodzili do mnie bo ja mialam
      przystosowane mieszkanie dla malych dzieci i wszelkie rozlania
      plynow czy ciastka na dywanie to nie byl problem. Ty nie masz
      dzieci i nie wiesz ze pewnych rzeczy przy dziecku sie nie wyjmuje.
      Zadnych kolorowych plynow! Kazdemu talerzyk z jednym kawalkiem a
      reszta w kuchni. Przypuszczalnie rodzice nie wzieli zabawek dla
      niego to co on mial robic, czym mial sie bawic? Te jablka i ciasto
      to bylo jedyne zajecie dla niego.
      Musisz miec jakies zabawki w rezerwie jak wiesz ze dzieci
      przychodza.
      Sama pamietam jak kolega syna polamal mi moj ulubiony kwiatek ale
      winilam siebie ze go nie wynioslam do innego pokoju kiedy oni
      bawili sie rzucaniem pilka. Trzeba przewidziec pewne rzeczy. Musze
      nadmienic ze jeden szkodnik i drugi wyrosli na bardzo fajnych
      mlodych ludzi. Dziecinstwo ma swoje prawa i nie nalezy zniechecac
      sie do dzieci a jedynie wymagac od rodzicow.
      Nas tez czesto nie zapraszano do siebie ze wzgledu na bardzo
      energiczne dzieci ale jak sytuacja sie zmienila i sami wreszcie
      mieli dzieci to nie mialam przynajmiej skropulow nie zapraszac ich
      z dziecmi.
      Ostatnio jedna znajoma ktora dosyc pozno dorobila sie dzieci (3 i 5
      lat) ogromnie dziekowala za zaproszenie bo jak strwierdzila nikt
      ich ostatnio nie zaprasza ze wzgledu na dzieci. Rzeczywiscie
      wszystko krazylo wokol nich ale nie bylo tragedia. Moze dlatego ze
      mama dzieci chodzila krok w krok za nimi. Tatus zreszta tez.
    • tylna.szyba Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 19:17
      Moj dwulatek tez lecial z lapami do ciasta i innych rzeczy ale byl
      przeze mnie uczulany na to, ze jedzenie dotyka sie dopiero na
      wlasnym talerzu i nie wolno obmacywac potraw ze wspolnego. Ale on
      byl na etapie nauki tzn. niestety wypadki i wpadki sie zdarzaly - za
      co zawsze przepraszalam gospodarzy i staralam sie zniwelowac szkody.

      Z drugiej strony zapraszajac dwulatka i mlodszego musisz sie liczyc
      z tym, ze bedzie dotykal brudnymi lapkami szyb w witrynie, lustra i
      innych, ze to sie moze zdarzyc. Tkie male dziecko pcha paluchy do
      buzi i potem obsmarowywuje slina np. lustro. Wie na pewne "zmywalne"
      szkody nalezy przymknac oko. Rozwalanie jedzenia na stole i
      wkladanie lyzek do cudzych filizanek jest jest niedopuszczalne ale
      to, ze niekapek zawiodl to sie zdarza.
      • tylna.szyba Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 19:28
        Dla mnie odwiedziny u kogos z moim 1,5 roczniakiem czy pozniej
        dwulatkiem to byl koszmar bo polegalo to tylko na odwodzeniu go od
        roznych dziwnych pomyslow.... Z drugiej strony byl taki wierszyk
        Brzechwy "Kwoka"...
    • szalona.manuela Re: Goście bez kultury... 10.12.08, 20:48
      "Proszę pana, pewna kwoka
      Traktowała świat z wysoka
      I mówiła z przekonaniem:
      "Grunt to dobre wychowanie!"
      Zaprosiła raz więc gości,
      By nauczyć ich grzeczności.
      Pierwszy osioł wszedł, lecz przy tym
      W progu garnek stłukł kopytem.
      Kwoka wielki krzyk podniosła:
      "Widział kto takiego osła?!"
      Przyszła krowa. Tuż za progiem
      Zbiła szybę lewym rogiem.
      Kwoka gniewna i surowa
      Zawołała: "A to krowa!"
      Przyszła świnia prosto z błota.
      Kwoka złości się i miota:
      "Co też pani tu wyczynia?
      Tak nabłocić! A to świnia!"
      Przyszedł baran. Chciał na grzędzie
      Siąść cichutko w drugim rzędzie,
      Grzęda pękła. Kwoka wściekła
      Coś o łbie baranim rzekła
      I dodała: "Próżne słowa,
      Takich nikt już nie wychowa,
      Trudno... Wszyscy się wynoście!"
      No i poszli sobie goście.
      Czy ta kwoka, proszę pana,
      Była dobrze wychowana?"
    • facettt Znowu Rosjanie atakuja jak w 1968 ? 10.12.08, 20:50
      Czechoslowacje?

      gdyz po 100 wpisach zaczynam sie juz bac :)
    • oldbay Re: Goście bez kultury... 11.12.08, 06:25
      Rozumiem cię bardzo.
      Nie zapraszaj ich po prostu więcej.
      Mój siostrzeniec też jak był mały to zawsze chciał napoczynać
      wszystkie owoce, kawałki ciasta itp, nie kończąc oczywiście żadnego
      z nich. Ze strony dorosłych zawsze była zdecydowana reakcja i
      tłumaczenie, że tak nie wolno. Jakoś nie pamietam też specjalnego
      sprzątania po jego wizytach a ja baaardzo lubie mieć czyściutko.
      Czasem przychodzili do nas na długie posiadówki po kilka godzin.
      Pilnowalismy go i tyle. Może ze dwa razy rozlał coś na obrus, ale to
      przypadkowo.
      Nie sądzę, żeby mały był z natury wyrachowany. Rodzice go po prostu
      tak nauczyli. Wychowanie bezstresowe.
      -
      oldbay
    • qw994 Re: Goście bez kultury... 11.12.08, 06:30
      Dlatego właśnie nie chcę widzieć bachorów w swoim mieszkaniu.
      • tabakierka2 Dziękuję;) 11.12.08, 07:10
        za wszystkie Wasze wypowiedzi - nawet, te krytykujace mnie - czasem
        dobrze spojrzeć z dystansem jak inni widzą takie sytuacje.
        dziś już mi lepiej - dobrze, że mogłam się wygadać na forum;)

        Rozmawiałam z Mężem na temat naszych gości ( tej rodziny). Mąż
        potwierdził, że dla niego to spotkanie też było bardzo męczące i, że
        na razie na pewno się z nimi nie spotkamy. Tyle, że dla niego nie do
        zniesienia były "porady/ uwagi/ pretensje" brata ( np. że powinniśmy
        zrobić wesele < nie ślub!> o 15, tak żeby jego roczny wtedy syn mógł
        dłużej na nim być <!!!>; albo że nie kupili nam deski do prasowania
        na ślub < pytali co byśmy chcieli>, bo oni wola prasować na stole <!
        >i tak się lepiej prasuje niż na desce <!>). jak już pisałam są to
        ludzie z którymi jakoś nie da się dogadać :/ ja przynajmniej na
        razie nie będę próbować. Wychowują innych ( bo nie tylko nam robią
        uwagi) a swoich dzieci nie potrafią ( nie chcą?).
        No, to tyle, dziś jestem już mniej anty;)
        • malibu1984 Re: Dziękuję;) 11.12.08, 10:30
          tabakierka2 napisała:

          Tyle, że dla niego nie do
          > zniesienia były "porady/ uwagi/ pretensje" brata ( np. że
          powinniśmy
          > zrobić wesele < nie ślub!> o 15, tak żeby jego roczny wtedy syn
          mógł
          > dłużej na nim być <!!!>; albo że nie kupili nam deski do
          prasowania
          > na ślub < pytali co byśmy chcieli>, bo oni wola prasować na stole <
          > !
          > >i tak się lepiej prasuje niż na desce <!>). jak już pisałam są to
          > ludzie z którymi jakoś nie da się dogadać :/ ja przynajmniej na
          > razie nie będę próbować. Wychowują innych ( bo nie tylko nam robią
          > uwagi) a swoich dzieci nie potrafią ( nie chcą?).


          no, to się często zdarza, że niektórzy próbują innych wychować, sami
          nie mając kultury za grosz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka