11.12.08, 22:35
Witam serdecznie! Miesiąc temu wyszłam za mąż, przyjęłam nazwisko męża, teraz
zaczynam żałować że nie mam dwóch nazwisk :/ przyzwyczaiłam się do mojego
panieńskiego nazwiska i za nim tęsknie :/. Czy któraś z Was wie czy mogę
jeszcze zmienić zdanie i mieć dwuczłonowe nazwisko? Na jakieś stronie
przeczytałam że tak, ale może któraś z Was będzie wiedziała na 100% ;). Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • allerune Re: Nazwisko 11.12.08, 22:40
      21 lat za mąż, co za ciemnogród :-/
      • aguuuusia1987 Re: Nazwisko 11.12.08, 22:43
        21 lat to bardzo dobry wiek na małżeństwo! Twoim zdaniem lepiej mieszkać razem
        bez ślubu? itd. ? A może wziąć ślub w wieku 30 lat z pierwszym lepszym i się z
        tego cieszyć niewiadoma jak że ktoś jeszcze taką staruszkę zechciał? :/
        • aguuuusia1987 Re: Nazwisko 11.12.08, 22:55
          Oczywiscie zdarzają się 30latki oraz starsze które wychodzą za mąż z miłości,
          nie chciałam nikogo urazić ale mnie poniosło :/. Hi hi zgody z sądu nie
          potrzebowałam na ślub z powodu za młodego wieku ;).
          • szara1982 Re: Nazwisko 20.12.08, 19:07
            dużo małżeństw zawartych w tym wieku sie rozpada...sporo znam takich małżeństw...
            • karolajna83g Re: Nazwisko 21.12.08, 18:42
              Hmm wydaje mi się ,że koleżanka z forum chciała wiedzieć coś na temat zmiany
              nazwiska, wiec nikt nie powinien jej oceniać co do wieku zawarcia małżeństwa!
              To jest czyjaś indywidualna sprawa. Moja przyjaciółka wyszła za mąż mając 19 lat
              i razem z mężem są bardzo szczęśliwi. Wiek nie jest regułą.
              Pozdrawiam
            • netty2 Re: Nazwisko 30.12.08, 17:32
              Po kiego diabla kraczesz. Zazdrosna jestes czy co ?
              Nikt jej nie zmuszal (jak sie domyslam), szczesliwa jest (tez sie
              domyslam), to po cholere takie glupie pierdoly piszecie.
              • agawa48 Re: Nazwisko 30.12.08, 17:35
                Co do krakania to się zgodzę, że nie należy, ale co do zmuszania to już można
                polemizować. Przeczytaj wszystkie wątki, pani aguuuusia biorąc ślub była w ciąży.
                • gondra Re: Nazwisko 30.12.08, 17:38
                  No ale pani Agusia taka mądra, szczęśliwa i wierząca. No i z mężem będą po wsze
                  czasy, jak wiadomo małżeństwa z wpadki są najszczęśliwsze i najbardziej
                  udane.:))) I ludzie się dziwią, że na dwudziestoletnie żony i matki patrzy się
                  co najmniej pobłażliwie, skoro na każdym kroku udowadniają swoją dojrzałość.
                  • netty2 Re: Nazwisko 30.12.08, 18:00
                    Hm...czemu sluzy twoj komentarz ?
                    Z poblazaniem te mlode matki patrza na 30letnie singielki, ktore
                    wracaja o 4 nad ranem po imprezie albo szukaja swojego ksiecia z
                    bajki albo na te, ktorych nikt nie chcial (nie wiem czy takie
                    istnieja, ale powiedzmy, ze tak)
                    Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia :)
                    Zaszla w ciaze, wyszla za maz, na dzien dzisiejszy jest szczesliwa -
                    i niech to trwa.
                    Co do nazwiska to zadna z was na tyle madra, zeby jej dac konkretna
                    odpowiedz.
                    Ah te baby :):)
                    Jeszcze co do mlodych matek (po wpadce), czasem zazdroszcze takiego
                    luzu w podejmowaniu decyzji, bo ja chyba dopiero na starosc
                    zdecyduje sie na macierzynstwo:)
                    • gondra Re: Nazwisko 30.12.08, 20:43
                      > Z poblazaniem te mlode matki patrza na 30letnie singielki, ktore
                      > wracaja o 4 nad ranem po imprezie albo szukaja swojego ksiecia z
                      > bajki albo na te, ktorych nikt nie chcial (nie wiem czy takie
                      > istnieja, ale powiedzmy, ze tak)
                      > Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia :)

                      A moim zdaniem nie wszystko jest relatywne i dużo zależy od osoby, sytuacji etc.
                      Analfabeta też może patrzeć z pobłażaniem na intelektualistę, że po co on te
                      książki czyta.
                • netty2 Re: Nazwisko 30.12.08, 17:56
                  Ha, to tylko fakt, ale zmuszona do slubu nie byla :)
                  • agawa48 Re: Nazwisko 30.12.08, 18:13
                    Netty ale to nie chodzi już o to, że była w ciąży, tylko o to, że się zarzekała
                    w którymś poście, że ślubu nie brała w ciąży ;). Ot co :)
                    • netty2 Re: Nazwisko 30.12.08, 18:25
                      No, ale co tutaj na forum sady urzadzacie.Hmm...za klamstwo...na
                      stos z nia :):)
                      • agawa48 Re: Nazwisko 30.12.08, 19:47
                        Netty poczytaj wszystkie jej wypowiedzi :). Zaatakowała 30tki, które wg niej
                        desperacko szukają mężów a i tak nikt ich nie chce, a sama wyszła za mąż z
                        miłości, bo uważała, że przyszedł na to czas i nadmieniła, że nie wychodziła za
                        mąż przez wpadkę, bo w ciąży wtedy nie była :)
        • sadosia75 Re: Nazwisko 11.12.08, 23:00
          Troche nie uczciwa jestes. Masz tyle lat ile masz. Wyszlas za maz i gratulacje.
          Ale nie uczciwie podeszlas do tematu :
          Twoim zdaniem lepiej mieszkać razem
          > bez ślubu? itd. ? A może wziąć ślub w wieku 30 lat z pierwszym lepszym i się z
          > tego cieszyć niewiadoma jak że ktoś jeszcze taką staruszkę zechciał? :/

          To juz nie fair w stosunku do innych.

          A co do tematu : tak mozesz zmienic nazwisko.
        • zimowa.net Re: Nazwisko 12.12.08, 07:51
          Nie rzucaj sie tak. 21 lat to piekny wiek na szalenstwo :) Z
          wlasnego doswiadczenia wiem,ze w tym wieku ma sie inne wymagania
          wobec partnera ..a po paru latach inne.
          Masz racje, w wieku 30 lat czasem tak bywa,ze kibity szybko wychodza
          za maz,ale to nie dlatego,ze sa zdesperowane, tylko dlatego,ze sa
          dojrzale emocjonalnie i bardzo szybko potrafia rozpoznac cechy
          partnera ktore im odpowiadaja. Mam starsze kolezanki i wiem to z
          moich obserwacji.
          Wczesne zamazpojscie- takie jak Twoje nie zawsze dobrze rokuje..ale
          ja zycze Ci powodzenia.
        • gondra Re: Nazwisko 12.12.08, 07:55
          > 21 lat to bardzo dobry wiek na małżeństwo! Twoim zdaniem lepiej
          > mieszkać razem bez ślubu? itd. ? A może wziąć ślub w wieku 30 lat
          > z pierwszym lepszym i się z tego cieszyć niewiadoma jak że ktoś
          > jeszcze taką staruszkę zechciał? :/

          To dopiero jest ciemnogród. Mam nadzieję, ze to kwestia
          niedojrzałości, a nie głupoty. Chociaż stawiam na jedno i drugie.

          Mam nadzieję, że będziesz sie cieszyła, jeśli Twój mąż łaskawie
          zechce sie kochać z Tobą, staruszką, gdy bedziesz miała 30 lat, a
          nie poleci bzyknąć jakąś 18latkę. Chociaż nie, bo jak to, bez ślubu?
          No tak, przecież może się z Tobą rozwieść a z nia hajtnać, 18 lat to
          świetny wiek na małżeństwo.
          • gondra Re: Nazwisko 12.12.08, 08:49
            Jeszcze jedno - moja ciotka trzykrotnie wychodziła za mąż. Pierwszy
            raz w wieku 23 lat, drugi raz w wieku - o zgrozo - 32 lat i trzeci
            raz w wieku - o mój Boże - 50 lat! Pewnie te dwa ostatnie bardzo
            pochopnie, no i w ogóe, że ktoś ją zechciał... Co ciekawe, tylko to
            pierwsze małżeństwo w odpowiednim wieku (chociaż może 23 lata to już
            za stara?) zakończyło sie rozwodem, a ostatnie jest szczęśliwe i
            bardzo udane.
            • oldbay Re: Nazwisko 16.12.08, 01:25
              W wieku 50 lat??? Skoro 30latka to staruszka to 50latka to już chyba
              chodzący trup.
              Hehehe
              Autorce wątku życzymy spokojnej starości.
              -
              oldbay
              • jane-bond007 Re: Nazwisko 30.12.08, 19:22
                <...to 50latka to już chyba chodzący trup.>

                hahaha dobre :D no i musiala na swej drodze spotkac innego takiego
                wlasnie trupiaka, ze ja chcial, a nie zywcem zakopał

                caly ten temat to jest jakas komedia ;) autorka watku ma tak pstro w
                łepetynie ;) ze chetnie poczytam sobie jeszcze bo czuje ze bedzie
                nieźle ;P
        • zimowa.net Re: Nazwisko 12.12.08, 07:55
          I tak, moim zdaniem lepiej mieszkac ze soba bez slubu. Wlasnie wtedy
          ludzie najbardziej sie poznaja. Dziewictwo tez trzymalas do slubu?
          Slub Ci jest potrzebny,zeby ze soba mieszkac?? Rozumiem,ze to dobry
          pretekst,zeby sie wyprowadzic od rodzicow ;)albo jawnie sypiac ze
          swoim chlopakiem.. no coz.. obrazilas 30-latki..a tak naprawde
          straszna z Ciebie gó...ara:)
        • tezromantyczka Re: Nazwisko 12.12.08, 10:41

          A co jest nie tak w mieszkaniu ze sobą przed ślubem?
      • starucha_izergiel Re: Nazwisko 11.12.08, 22:52
        Ciemna to Ty jesteś :) Dziewczyna jest dorosła i ma prawo wyjść za
        mąż bez głupich komentarzy.
        • alessia27 Re: Nazwisko 11.12.08, 23:20
          ale pytanie brzmialo czy mozna zmienic
          nazwisko na dwuczlonowe a dyskusja
          rozkreca sie o zamazpojsciu :)

          ♥ Macius 10.05.2002
          • mia.walles Re: Nazwisko 11.12.08, 23:36
            Koleżanka dowiedziała się, że można. A my, że ludziska, na każde pytanie znajdą
            złośliwą odpowiedź; nieważne, że nie na temat, ważne aby opluć. Żenada!
        • siegfriedswaelderin Re: Nazwisko 12.12.08, 00:25
          Jakby była dorosła, to sama nie robiłaby głupich komentarzy.
      • demonii.larua Re: Nazwisko 12.12.08, 07:42
        > 21 lat za mąż, co za ciemnogród :-/
        Jaśnie oświecona się znalazła :/
      • gixera Re: Nazwisko 12.12.08, 11:13
        A co Ciebie to obchodzi?
    • zloty.strzal Re: Nazwisko 11.12.08, 23:44
      Chce Ci się dokumenty jeszcze raz wymieniać?
    • wanilinowa Re: Nazwisko 11.12.08, 23:48
      zawsze można zmienić nazwisko, trzeba tylko podać powód, w Twoim przypadku nie
      powinno być problemu
      • grassant Re: Nazwisko 12.12.08, 00:45
        wanilinowa napisała:

        > zawsze można zmienić nazwisko, trzeba tylko podać powód, w Twoim
        przypadku nie
        > powinno być problemu
        >
        a jaki powód ma podać?
        • tabakierka2 Re: Nazwisko 12.12.08, 07:00
          grassant napisał:

          > wanilinowa napisała:
          >

          > >
          > a jaki powód ma podać?

          Że tęskni za dawnym nazwiskiem i czy zmieniła zdanie?:/
          • wanilinowa Re: Nazwisko 12.12.08, 07:37
            wystarczy opisać sytuację i jako powód podać "bo taka jest moja wola".
        • wanilinowa Re: Nazwisko 12.12.08, 07:36
          ustawa z dnia 15 listopada 1956 roku o zmianie imion i nazwisk (tekst jednolity;
          Dz.U. z 2005 r. Nr 233, poz.1992)

          Wnioskodawca, który ubiega się o zmianę imienia lub nazwiska musi należycie
          uzasadnić swoją prośbę. Katalog powodów zmiany imienia i nazwiska jest
          katalogiem otwartym. W szczególności ustawa przewiduje możliwość zmiany
          nazwiska, w sytuacji gdy aktualne nazwisko wnioskodawcy jest:

          * ośmieszające albo nielicujące z godnością człowieka;
          * o brzmieniu niepolskim;
          * posiadające formę imienia;
          * wnioskodawca pragnie zmienić swoje nazwisko na nazwisko, którego używa,
          lub powraca do nazwiska, które zostało zmienione.

          Wniosek o zmianę nazwiska nie podlega uwzględnieniu, gdy wnioskodawca ubiega się
          o zmianę nazwiska na nazwisko historyczne, wsławione na polu kultury i nauki,
          działalności politycznej, społecznej albo wojskowej, chyba że posiada członków
          rodziny o tym nazwisku lub jest powszechnie znany pod tym nazwiskiem.
        • tezromantyczka Re: Nazwisko 12.12.08, 11:13
          ...że tęskni za starym nazwiskiem i się głowi przy podpisywaniu
          czegokolwiek...
    • oposka Re: Nazwisko 12.12.08, 07:41
      jasne ,ze mozesz :)
    • demonii.larua Re: Nazwisko 12.12.08, 07:44
      Oczywiście, że możesz.
    • nawrocona5 Re: Nazwisko 12.12.08, 08:11
      Po miesiącu stęskniona za starym nazwiskiem. Za kolejne dwa miesiące znów
      zmienisz zdanie?
      A za rozumem nie tęsknisz?
      Pewnie nie, trudno tęsknic za czyms, czego się nigdy nie miało.
      Tak, jak widac wiek 21 lat to najwłaściwsza pora na zamążpójście.
      :D
      • tabakierka2 Re: Nazwisko 12.12.08, 08:13
        nawrocona5 napisała:

        > Po miesiącu stęskniona za starym nazwiskiem. Za kolejne dwa
        miesiące znów
        > zmienisz zdanie?
        > A za rozumem nie tęsknisz?
        > Pewnie nie, trudno tęsknic za czyms, czego się nigdy nie miało.
        > Tak, jak widac wiek 21 lat to najwłaściwsza pora na zamążpójście.
        > :D


        Nie trzeba byc złośliwym - to jej wybór, prawda?
        Dla mnie podejście mało dojrzałe ( "stęskniłam się za własnym
        nazwiskiem"), ale to moje zdanie. Sama od 3 miesięcy noszę nowe
        nazwisko i czasem przedstawiam się jeszcze starym. Wiadomo, że po
        ślubie wiele może się zmienić, ale co bedzie kiedy autorka
        stwierdzi, że tęskni za "starym" stanem cywilnym? Rozwód?
        • nawrocona5 Re: Nazwisko 12.12.08, 08:32
          Złosliwa jestem nie z powodu nazwiska ani slubu, bo to nie mój biznes.
          Chodzi mi o poglądy autorki.
          Rozumiem, że komputery trafiły pod strzechy i bardzo mnie to cieszy.
          Ale jesli ktos przynosi wiejską mentalność na forum, aby obrażać ludzi i
          obwieszczać, że 30 - latki to stare baby bez szans na małżeństwo - to wybacz,
          ale nie będę grzeczna.
          • tabakierka2 Re: Nazwisko 12.12.08, 08:45
            nawrocona5 napisała:


            > Ale jesli ktos przynosi wiejską mentalność na forum, aby obrażać
            ludzi i
            > obwieszczać, że 30 - latki to stare baby bez szans na małżeństwo -
            to wybacz,
            > ale nie będę grzeczna.

            No cóż;) skoro tak napisała, to podejrzewam, że jednak coś jest na
            rzeczy z tym ślubem 21- latki;)
            Moja mama miała 21 lat jak wzięła ślub z moim tatą - są małżeństwem
            już 27 lat i są bardzo szczęśliwi, ale ja nie zdecydowałabym się na
            ślub w takim wieku, bo
            1) nie masz możliwości aby być osobą niezależną ( choćby finansowo)
            2) to piękny wiek....aby próbować różnych możliwości w życiu...

            a jesli ktoś atakuje 30-latki i pisze to, co autorka, to dobitnie o
            czymś świadczy...
            • tezromantyczka Re: Nazwisko 12.12.08, 10:10

              Tabakierka, w czasach naszych rodziców ślub w tym wieku był
              zjawiskiem nieco częstszym niż dzisiaj. :)
              • tabakierka2 Re: Nazwisko 12.12.08, 10:14
                tezromantyczka napisała:

                >
                > Tabakierka, w czasach naszych rodziców ślub w tym wieku był
                > zjawiskiem nieco częstszym niż dzisiaj. :)

                To prawda;) Trochę inaczej się patrzyło na sprawę ślubu, a studia
                nie były tak ważne jak dziś;) Ponadto było więcej ludzi, którzy po
                technikum ( mój tata na przykład) czy liceum zawodowym ( moja mama,
                choć kilka lat temu "zrobiła" mgr-a) zakładali rodzinę, a stanowczo
                mniej osób pobierających się w okolicach 30stki;)
                • aguuuusia1987 Re: Nazwisko 12.12.08, 10:27
                  A co ma ślub wspólnego z studiami? :/ ja w tym roku kończę licencjat i mam
                  zamiar później zrobić również studia magisterskie. He he jak tak to kogoś
                  interesowało to nie nie czekałam z współżyciem do ślubu :P chociaż nie wiem co
                  to akurat ma wspólnego z tematem... . Jestem pewna że z tym mężczyzną chcę
                  spędzić całe swoje życie...i na pewno nie miałam zamiaru sprawdzać go poprzez
                  mieszkanie razem bez ślubu (bo być może się kiedyś rozstaniemy). Jak bym miała
                  takie nastawienie to w ogóle bym z nikim nie była, bo po co skoro i tak się
                  można kiedyś rozstać. Mam zamiar niedługo być w ciąży, i być taką w miarę młodą
                  mamą, chociaż znam młodsze i stworzyć szczęśliwą rodzinę. A pytanie z nazwiskiem
                  przyszło mi do głowy dlatego, bo jakoś nie umiem się przyzwyczaić do
                  podpisywania nowym nazwiskiem...piszę Agnieszka a potem zawsze yyyy w głowie się
                  pojawia....ale jak wyjdziecie kiedyś za mąż to może to zrozumiecie (to
                  oczywiście tylko do niektórych forumowiczek ;)) Mam nadzieję że wyjdziecie
                  kiedyś szczęśliwie za mąż tak jak ja ;).
                  • aguuuusia1987 Re: Nazwisko 12.12.08, 10:29
                    Chodziło mi o ten rok akademicki ;) żeby za chwilkę nie było głupich uwag że ten
                    rok już się kończy :P
                  • tabakierka2 Re: Nazwisko 12.12.08, 10:32
                    aguuuusia1987 napisała:

                    > A co ma ślub wspólnego z studiami? :/ ja w tym roku kończę
                    licencjat i mam
                    > zamiar później zrobić również studia magisterskie.

                    Wiele próbowało - niewiele skończyło niestety:P Sama po sobie widzę,
                    jak chetnie człowiek się uczy, jak mu obowiązków dochodzi:P


                    A pytanie z nazwiskie
                    > m
                    > przyszło mi do głowy dlatego, bo jakoś nie umiem się przyzwyczaić
                    do
                    > podpisywania nowym nazwiskiem...piszę Agnieszka a potem zawsze
                    yyyy w głowie si
                    > ę
                    > pojawia....ale jak wyjdziecie kiedyś za mąż to może to zrozumiecie
                    (to
                    > oczywiście tylko do niektórych forumowiczek ;))

                    Wyszłam za mąż 3 miesiące temu i jestem przeszczęśliwa kiedy mogę
                    zaszpanować i "strzelić" nową parafkę. Poza tym po ślubie już nie
                    ma "moje - twoje" tylko jest "nasze". I ja noszę nasze wspólne
                    nazwisko, a nie nazwisko mojego męża. Ale to ja....Każdy odczuwa
                    inaczej.

                    Mam nadzieję że wyjdziecie
                    > kiedyś szczęśliwie za mąż tak jak ja ;).

                    torszkę nie podoba mi się Twoje podejście. To czy wyszłaś
                    szczęśliwie za mąż bedziesz mogła stwierdzić zamykając oczy, bo,
                    wybacz, ale po miesiącu takie stwierdzenie ma taką ważność jak
                    zeszłoroczny śnieg:/
                    • tezromantyczka Re: Nazwisko 12.12.08, 10:38
                      > Wyszłam za mąż 3 miesiące temu i jestem przeszczęśliwa kiedy mogę
                      > zaszpanować i "strzelić" nową parafkę. Poza tym po ślubie już nie
                      > ma "moje - twoje" tylko jest "nasze". I ja noszę nasze wspólne
                      > nazwisko, a nie nazwisko mojego męża. Ale to ja....Każdy odczuwa
                      > inaczej.

                      To przybij "5", ja też tak mam. :)


                      >
                      > Mam nadzieję że wyjdziecie
                      > > kiedyś szczęśliwie za mąż tak jak ja ;).
                      >
                      > torszkę nie podoba mi się Twoje podejście. To czy wyszłaś
                      > szczęśliwie za mąż bedziesz mogła stwierdzić zamykając oczy, bo,
                      > wybacz, ale po miesiącu takie stwierdzenie ma taką ważność jak
                      > zeszłoroczny śnieg:/

                      Zgadzam się. :)
                      • tabakierka2 Re: Nazwisko 12.12.08, 10:42
                        tezromantyczka napisała:

                        > > Wyszłam za mąż 3 miesiące temu i jestem przeszczęśliwa kiedy
                        mogę
                        > > zaszpanować i "strzelić" nową parafkę. Poza tym po ślubie już
                        nie
                        > > ma "moje - twoje" tylko jest "nasze". I ja noszę nasze wspólne
                        > > nazwisko, a nie nazwisko mojego męża. Ale to ja....Każdy odczuwa
                        > > inaczej.
                        >
                        > To przybij "5", ja też tak mam. :)
                        >
                        >
                        :D może to trochę dziecinne, ale strasznie mi się podoba nowa
                        parafka:)i w ogóle jakos dumę czuję;)i jakieś takie zjednoczenie z
                        mężuśkiem;)




                        • tygrysio_misio Re: Nazwisko 13.12.08, 00:57
                          a ja kiedy mysle o zmianie nazwiska to chce zostac stara panna

                          na szczescie moge zostac przy swoim;]

                          mam jakies silne poczuc mojego JA... ja sie nazywam tak..i nikt nie moze zmusic
                          mnie do wyrzeczenia sie pierwszych 20-paru lat mojego zycia..moje nazwisko wcale
                          nie jest zwiazane z moja rodzina itpe..ja czuje je jako zwiazane z moim
                          doczesnym zycie..nie chce byc innym czlowiekiem..chce byc tym kim bylam
                  • tezromantyczka Re: Nazwisko 12.12.08, 10:37

                    > przyszło mi do głowy dlatego, bo jakoś nie umiem się przyzwyczaić
                    do
                    > podpisywania nowym nazwiskiem...piszę Agnieszka a potem zawsze
                    yyyy w głowie się
                    > pojawia....ale jak wyjdziecie kiedyś za mąż to może to zrozumiecie
                    (to oczywiście tylko do niektórych forumowiczek ;)) Mam nadzieję że
                    wyjdziecie kiedyś szczęśliwie za mąż tak jak ja ;).

                    Wiesz co, ja naprawdę nie rozumiem Twojego problemu, pomimo bycia
                    mężatką. ;) Jeżeli jedynym argumentem za zmianą nazwiska na podwójne
                    jest to, że przy podpisywaniu się "głowisz", to poczekaj jeszcze
                    parę miesięcy i się przyzwyczaisz do tego. Ja bardzo szybko
                    przyzwyczaiłam się do nazwiska męża.

                    A tak na marginesie, to mogłabyś wykazać nieco pokory w tej swojej
                    pewności co do bycia z tym mężczyzną całe życie. Prawie każda
                    wychodząca za mąż tak właśnie myśli, a jak wiadomo, życie pisze
                    różne scenariusze.
                    • tabakierka2 Re: Nazwisko 12.12.08, 10:41
                      tezromantyczka napisała:


                      >
                      > A tak na marginesie, to mogłabyś wykazać nieco pokory w tej swojej
                      > pewności co do bycia z tym mężczyzną całe życie. Prawie każda
                      > wychodząca za mąż tak właśnie myśli, a jak wiadomo, życie pisze
                      > różne scenariusze.


                      Ja tu widzę nieco inny problem - często osoby, które mają
                      wątpliwości próbują przekonać innych do swojego szczęścia poprzez
                      podkreślanie "mam tak wspaniale, wyszłam za mąż" itd. mam nadzieję,
                      ze Was też to spotka. Nie odnosisz wrażenia, że coś tu śmierdzi, że
                      tak powiem???To trochę tak, jak głupiec kupi złe auto, wyda na nie
                      mnóstwo pieniędzy - nie jest z niego zadowoly, ale będzie je chwalił
                      innym - żeby też je kupili. Wiesz, jeśli ktoś inny zrobi to samo,
                      głupiec będzie czuł się lepiej, bo nie jest sam... Ta sytuacja
                      trochę przypomina mi "agitację" Agnieszki niestety:( namawianie do
                      zamążpójścia, stawianie siebie jako lepszą, bo wyszłam za
                      mąz...wszystko to jakieś podejrzane.
                      • aguuuusia1987 Re: Nazwisko 12.12.08, 23:50
                        Ale ja nikogo nie namawiam do zamążpójścia i nie uważam że jestem od kogokolwiek
                        na tym forum lepsza ;)... moim zdaniem 21 lat to idealny wiek na wyjście za mąż
                        (oczywiście jeżeli znalazło się tego jedynego mężczyznę za całe życie i jest się
                        w 100% pewnym że się chce przy nim zestarzeć itd.) i na pewno nie piszę tak ze
                        względu na to żeby samej w to uwierzyć, bo nikt mi przed ołtarzem pistoletu do
                        głowy nie przykładał...
                  • tezromantyczka Trochę statystyki 12.12.08, 10:46
                    > Mam nadzieję że wyjdziecie
                    > kiedyś szczęśliwie za mąż tak jak ja ;).

                    pl.wikipedia.org/wiki/Rozw%C3%B3d
                    Na przykładzie roku 2007, masz szansę 1:4.
                    • wanilinowa Re: Trochę statystyki 12.12.08, 10:48
                      Ty i tabakierka macie dokładnie takie same szanse, można powiedzieć że jedziecie
                      na tym samym wózku, więc może warto zwyczajnie życzyć sobie szczęścia zamiast
                      podgryzać i szukać negatywnych podtekstów?
                      • tabakierka2 Re: Trochę statystyki 12.12.08, 10:51
                        wanilinowa napisała:

                        > Ty i tabakierka macie dokładnie takie same szanse, można
                        powiedzieć że jedzieci
                        > e
                        > na tym samym wózku, więc może warto zwyczajnie życzyć sobie
                        szczęścia zamiast
                        > podgryzać i szukać negatywnych podtekstów?
                        >


                        Ale my nikogo nie przekonujemy jak bardzo szczęśliwe jesteśmy w
                        małżeństwie i, że 30stki to już nie mają w ogóle szans wyjść za mąż
                        z miłości...
                        • wanilinowa Re: Trochę statystyki 12.12.08, 11:02
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=88437230&a=88438251
                          • tabakierka2 Re: Trochę statystyki 12.12.08, 11:04
                            wanilinowa napisała:

                            > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=88437230&a=88438251


                            Ok, hamulce puściły i powiedziała, co myślała:/
                        • aguuuusia1987 Re: Trochę statystyki 12.12.08, 23:54
                          Oczywiście że mają szanse, ale w wielu przypadkach wychodzą za mąż w takim wieku
                          bo "wypada"... . Ja nie próbuje nikogo przekonać że jestem szczęśliwa w
                          małżeństwie tylko życzyłam Wam takiego szczęśliwego małżeństwa jakie mam ja... i
                          co z tego że trwa dopiero miesiąc? Na pewno nie będę się pesymistycznie
                          nastawiać że coś się może nie udać! Bo nie po to się wychodzi za mąż... .
                          • tygrysio_misio Re: Trochę statystyki 13.12.08, 01:01
                            zyjesz na wsi,albo z tamtad pochodza Twoi rodzice?...

                            bo w moim srodwisku nikt nawet nie mysli o ohajtaniu sie w wieku 25 lat... poza
                            tymi ze wsi
                            • aguuuusia1987 Re: Trochę statystyki 13.12.08, 06:26
                              Ani ja ani rodzice nie pochodzimy ze wsi :P
                              • zimowa.net Re: Trochę statystyki 17.12.08, 11:51
                                Owszem pochodzicie..
                      • tezromantyczka Re: Trochę statystyki 12.12.08, 11:05

                        Oczywiście, że mamy takie same szanse. Tyle, że ja nie składam
                        deklaracji, że na pewno nam się uda i na pewno będzie razem do końca
                        życia.
                        • wanilinowa Re: Trochę statystyki 12.12.08, 11:06
                          no to chyba przespałaś własną przysięgę :D
                          • tabakierka2 Re: Trochę statystyki 12.12.08, 11:08
                            wanilinowa napisała:

                            > no to chyba przespałaś własną przysięgę :D
                            >
                            Wiesz, że ja mojej nie pamiętam??? w takim byłam stresie, że gdyby
                            nie film nikt by mnie nie przekonał, że złozyłam przysięgę:D
                          • tezromantyczka Re: Trochę statystyki 12.12.08, 11:09

                            Przysięga przysięgą, oczywiście bardzo bym chciała, żeby było jak w
                            niej.
                            Co nie zmienia faktu, że w przeciwieństwie do autorki wątku, ja
                            sobie zdaję sprawę, że życie pisze różne scenariusze.
                            • aguuuusia1987 Re: Trochę statystyki 12.12.08, 23:58
                              To może trochę więcej optymizmu...
                          • tezromantyczka Re: Trochę statystyki 12.12.08, 11:11
                            Świadoma (-y) praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny,
                            uroczyście oświadczam, iż wstępuje w związek małżeński z (imię i
                            nazwisko przyszłego małżonka) i przyrzekam, że uczynię wszystko, aby
                            nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe

                            Gdzie tu jest, że będziemy razem do końca życia, hę? ;)
                            • wanilinowa Re: Trochę statystyki 12.12.08, 11:19
                              a to przepraszam, nie wiedziałam że zawarliście umowę na czas określony :)
                              tym niemniej uważam że wychodzenie za mąż bez wiary i woli pozostania razem do
                              śmierci nie ma sensu. no ale to tylko moje zdanie
                              • tabakierka2 Re: Trochę statystyki 12.12.08, 11:20
                                wanilinowa napisała:

                                > a to przepraszam, nie wiedziałam że zawarliście umowę na czas
                                określony :)


                                Chyba na czas nieokreślony:)
                                • wanilinowa Re: Trochę statystyki 12.12.08, 11:22
                                  skoro nie do końca życia to chyba jakiś termin sobie wyznaczyli? :)
                                  • tabakierka2 Re: Trochę statystyki 12.12.08, 11:23
                                    wanilinowa napisała:

                                    > skoro nie do końca życia to chyba jakiś termin sobie wyznaczyli? :)
                                    >

                                    No mówię Ci, że na czas nieokreślony...bo nie wiadomo do kiedy;) a
                                    jak by był określony to w "umowie" byłoby np. do 5.02.2010 albo do
                                    15.03.2020...:) a tak czas jest bliżej nieokreślony;)
                                    • tygrysio_misio Re: Trochę statystyki 13.12.08, 01:03
                                      albo byloby "do smierci"...smierc tez jest "podaniem do kiedy"
                                  • tezromantyczka Re: Trochę statystyki 12.12.08, 11:39

                                    Dołożymy wszelkich starań, aby było to do końca życia. A gwarancji
                                    nikt nam nie da, że się uda.

                                    Dotyczy to również ślubów kościelnych. Mało znasz przypadków
                                    rozwodów po ślubie kościelnym i umowie na czas nieokreslony? ;)
                                    • wanilinowa Re: Trochę statystyki 12.12.08, 11:42
                                      oczywiście że znam takie przypadki, nie jestem na tyle naiwna żeby przypuszczać,
                                      że każde małżeństwo przetrwa.
                                      ale istotą wiary w "dopóki śmierć nas nie rozłączy" jest właśnie myślenie że nas
                                      to nei spotka i że zmieścimy się w tych 25%.
                              • tezromantyczka Re: Trochę statystyki 12.12.08, 11:34

                                Można mieć wolę pozostania razem do końca życia, jak również wiarę w
                                to. Jednocześnie, można mieć odrobinę pokory rozumianej jako
                                świadomość tego, co się dzieje i że nas to może również dotknąć.

                                Dla ułatwienia zrozumienia tego co napisałam: mam wolę i wiarę w to,
                                że będę żyła długo. Jednocześnie, jestem świadoma tego, że ludzie
                                umierają w wypadkach, chorują na raka i później starości nie
                                dożywają.
                                • wanilinowa Re: Trochę statystyki 12.12.08, 11:38
                                  a jak ktoś mówi że odkłada na dom i za 20 lat będzie miał piękną chałupę, to też
                                  mu mówisz: nie ciesz się tak bo masz tylko 50% szans dożyć?
                                  • tezromantyczka Re: Trochę statystyki 12.12.08, 11:40

                                    Jako osoba rozsądna powinien liczyć się z tym, że może nie dożyć
                                    tego momentu, prawda? Ale ponieważ jest to sytuacja
                                    nieprzewidywalna, nie powinno mu to odebrać przyjemności odkładania
                                    na ten dom i snucia planów w tym zakresie.
                                    • wanilinowa Re: Trochę statystyki 12.12.08, 11:47
                                      Ale ponieważ jest to sytuacja
                                      > nieprzewidywalna, nie powinno mu to odebrać przyjemności odkładania
                                      > na ten dom i snucia planów w tym zakresie.

                                      dokładnie. to samo dotyczy "gaszenia" szczęścia młodej mężatki
                                      • gondra Re: Trochę statystyki 12.12.08, 11:58
                                        Gorzej, jesli to szczęście jest zbudowane na podstawie typu "ja
                                        robie fajnie, a ci co robia inaczej są be", która to postawa ma
                                        chyba na celu - jak słusznie ktoś napisał - utwierdzeniu siebie
                                        samej w tym średnio trafnym przekonaniu.
                                        • wanilinowa Re: Trochę statystyki 12.12.08, 12:39
                                          czy my czytamy ten sam wątek? bo ja widzę, że dziewczynie się obrywa właśnie za
                                          to że robi coś inaczej niż inni forumowicze (ciemnogród, niedojrzała, bawi się w
                                          dom, z dzieciakiem magisterki nie zrobisz, etc.)
                                          a ona tylko zapytała (zgoda, dość naiwnie, ale na forum były już głupsze
                                          pytania) o jakąś kwestię techniczną.. widać niektórym wystarczył pretekst żeby
                                          zjechać ją za jej własne wybory. rozwiedzie się to się rozwiedzie, zatańczycie
                                          wszyscy na jej rozwodzie :-) ale póki co dajcie jej spokój
                                          • tabakierka2 Re: Trochę statystyki 12.12.08, 13:20
                                            wanilinowa napisała:

                                            rozwiedzie się to się rozwiedzie, zatańczycie
                                            > wszyscy na jej rozwodzie :-) ale póki co dajcie jej spokój

                                            ja nie będę tańczyć :/
                                          • gondra Re: Trochę statystyki 12.12.08, 13:56
                                            > czy my czytamy ten sam wątek? bo ja widzę, że dziewczynie się
                                            > obrywa właśnie za to że robi coś inaczej niż inni forumowicze
                                            > (ciemnogród, niedojrzała, bawi się w dom,
                                            > z dzieciakiem magisterki nie zrobisz, etc.)

                                            Co było odpowiedzia na jej głupawe podejście. Niech sobie będzie
                                            szczęśliwa, że złapała Pana Boga za nogi bo wyszła za mąż (co
                                            zalatuje tzw. zaściankową mentalnością, ale to już jej sprawa), ale
                                            teksty o tych 30latkach, których nikt nie chce.:) Toć to nie tylko
                                            niedojrzałość, głupota, ale i seksizm w kobiecym wydaniu. A panna
                                            sie uważa za dojrzałą, przecież za mąż wyszła.:) Ale chyba
                                            rzeczywiście nie ma co dogryzać, raczej trzeba dziewczynce wspołczuc.
                                            • wanilinowa Re: Trochę statystyki 12.12.08, 13:59
                                              no to chyba drzewko Ci się poprzestawiało, spójrz jeszcze raz co było
                                              odpowiedzią na co.. :)
                            • aguuuusia1987 Re: Trochę statystyki 13.12.08, 00:03
                              Słowa przysięgi brzmią tak: "Ja...biorę Ciebie... za męża i ślubuję Ci miłość,
                              wierność i uczciwość małżeńską oraz to że Cię nie opuszczę aż do śmierci..."
                              może w urzędzie to wygląda inaczej, tylko że myśmy ślubu cywilnego nie brali pod
                              uwagę, bo jak to moja babcia powiedziała ślub cywilny młodzi ludzie biorą na
                              próbę a jak się partner sprawdzi to może wezmą kościelny. Oczywiście są jeszcze
                              ludzie innych wiar, to to ich nie dotyczy ;)
                        • aguuuusia1987 Re: Trochę statystyki 12.12.08, 23:57
                          A pamiętasz jeszcze słowa przysięgi? W przysiędze jeżeli ktoś nie wie ślubuje
                          się miłość DO KOŃCA ŻYCIA? I co wychodzicie za mąż i tak po prostu odklepujecie
                          przysięgę nie biorąc sobie tych słów do serca? Chyba że Wam chodzi o ślub
                          cywilny to nie wiem jak to się odbywa bo ja brałam ślub konkordatowy.
                  • gondra Re: Nazwisko 12.12.08, 10:58
                    > jak wyjdziecie kiedyś za mąż to może to zrozumiecie (to
                    > oczywiście tylko do niektórych forumowiczek ;)) Mam nadzieję że
                    > wyjdziecie kiedyś szczęśliwie za mąż tak jak ja ;).

                    Widzę, że dzieci bawią sie w dom.:)

                    Gratuluje, że udało Ci sie wyjsć za maż w mlodym wieku,
                    dowartościowałaś sie, czujesz sie spełniona i mozesz sie pochwalic
                    koleżankom, że ktoś Cie chciał.:))) A gdyby nikt Cię nie chciał to
                    ojej. Oczywiście, że Twoje małżeństwo będzie udane, przecież rozwody
                    zdarzaja sie innym, Ciebie na pewno to nie spotka. Proponuję zrobić
                    sobie tabliczkę z napisem "wyszłam za maż w wieku 21 lat", wszystkie
                    koleżanki zzielenieją z zazdrości. Tylko spróbuj nie posikać sie ze
                    szczęścia, a jak ktoś popatrzy na Ciebie z pobłażaniem lub
                    stwierdzi, że Twoja postawa jest dziecinna i żałosna, to na pewno
                    nie ma meża i zazdrości.:)))

                    Aha - jestem meżatką. To tak żeby uprzedzić argumenty, że
                    zazdroszczę tego niewyobrażalnego szczęścia jakim jest samo wyjście
                    za mąż.
                  • zimowa.net Re: Nazwisko 12.12.08, 12:03
                    hehehe juz to widze ,ze z dzieckiem na reku zrobisz mgr.. hahah!
                    Jakbys wczesniej mieszkala z chlopakiem to wiedzialabys ,ze zycia
                    wyglada troche inaczej.. a z dzieckiem kochana to juz na nic nie
                    bedziesz miala czasu. Troche męcząca perspektywa..
                    • aguuuusia1987 Re: Nazwisko 13.12.08, 00:12
                      Jeszcze nie jestem w ciąży jak by co :P. A mieszkanie przed ślubem jest grzechem
                      większym niż współżycie a dla mnie wiara jednak coś znaczy... .
                      • phi_phi Re: Nazwisko 13.12.08, 02:34
                        Nie, mieszkanie przed ślubem grzechem nie jest, grzechem jest samo współżycie,
                        nie ważne, czy w mieszkaniu wspólnym, czy nie. Trochę mnie ubawiłaś swoją
                        ignorancją w tym zakresie, zwłaszcza, że wiara taka dla Ciebie ważna jest:)
                        Proponuję się dokształcić, uświadomić i wyspowiadać. Ja nie wierzę już od dawna
                        (wczesne liceum), ale coś tam z katechezy i kazań pamiętam. Sama mieszkam z
                        partnerem już 3lata, grzeszymy, że hej! i fajnie jest, na dodatek ślubu nie
                        planujemy, ale nie z obawy przed rozwodem, tylko przysięgać przy świadkach sobie
                        nie musimy. Trochę Cię poniosło z tymi 30-latkami, ale widać żeś jeszcze troszkę
                        naiwna i zachłyśnięta szczęściem. w każdym razie życzę powodzenia i...
                        zagłębienia praw swojej religii.
                        • aguuuusia1987 Re: Nazwisko 13.12.08, 06:24
                          Mieszkanie przed ślubem jest grzechem cięższym bo przez to dajesz zły przykład
                          innym ludziom którzy widzą że mieszkacie razem. Ksiądz przy pierwszej spowiedzi
                          przedmałżeńskiej może nawet nie dać rozgrzeszenia za wspólne mieszkanie, co
                          raczej nie było by miłe, oczywiście wszytsko zależy od księdza.
                          • phi_phi Re: Nazwisko 16.12.08, 01:16
                            Mieszkanie przed ślubem nie jest grzechem, choć nie jest wskazane, bo to
                            narażanie się na pokusę grzechu, czyli współżycia. Grzech to sprawa
                            indywidualna, a nie sąsiadów. Hipokryzją jest spowiadanie się ze współżycia
                            przedmałżeńskiego i kontynuowanie go mimo rzekomego żalu za grzechy i pokuty, a
                            niemieszkanie ze sobą w tej sytuacji z powodu wiary. A może unikałaś spowiedzi?
                            Jaka więc jest Twoja wiara.
                            J.w. dokształć się, a nie powtarzaj słów niedouczonego kapłana z Koziej Wólki.
                            • netty2 Re: Nazwisko 30.12.08, 17:43
                              Pytanie : gdzie napisane zostalo, ze wspolzycie przed slubem jest
                              grzechem ????
                          • zimowa.net Re: Nazwisko 17.12.08, 11:51
                            Ale bzdura! Dziewczyno przestan pisac, bo pokazujesz jaka jestes
                            glupiutka.. i az wspolczuje Twojemu dziecku jak zaczniesz mu wpajac
                            tajniki Twojej wiedzy religijnej.. i widac,ze pochodzisz ze wsi..
                            bez obrazy.
                      • princessofbabylon Re: Nazwisko 17.12.08, 11:14

                        Jejuu dziecko, nie mieszkałaś z chłopakiem przed ślubem bo to niby
                        grzech, a kilka wątków wyżej oznajmiasz z radością, że z seksem do
                        ślubu nie czekałaś i to już grzech nie jest? Co to za nadawanie
                        rangi grzechom? To jest wybiórcze traktowanie wiary, no albo w jedną
                        w albo w grugą. Widzę, że rzeczywiście ta wiara dużo dla Ciebie
                        znaczy. W główce fiu bździu jeszcze.
                      • zimowa.net Re: Nazwisko 17.12.08, 11:47
                        "A mieszkanie przed ślubem jest grzechem
                        większym niż współżycie a dla mnie wiara jednak coś znaczy... . "

                        Grzechem? hahaha! O matko, umieram ze smiechu.. to rozumiem,ze
                        gzilas sie bez wyrzutow sumienia? To jest taki sam grzech! Do
                        spowiedzi grzesznico!
                      • emmanuella Re: Nazwisko 23.12.08, 12:41
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=87568413&a=87568413
                        Hmmm to jesteś czy nie jesteś w ciąży?
                        • jane-bond007 Re: Nazwisko 30.12.08, 19:33
                          widac ze kłamczuszek... w dodatku głupiutki ;)
                  • leptosom Re: Nazwisko 11.01.09, 12:53
                    Mam nadzieję że wyjdziecie kiedyś szczęśliwie za mąż tak jak ja ;).

                    za mąż wyszłąś miesiąc temu. Co znaczy takie zdanie? Że szczęśliwie
                    przebrnęłaś przez ceremonie ślubne? Że narzeczony nie uciekł od
                    ołtarza (współczuję mu)? Że nie złamałaś nogi? Miesiąc miodowy
                    kończy się, haha.
            • duchess85 Re: Nazwisko 12.12.08, 22:42
              Ja mam 23 lata i jestem całkowicie niezależna finansowo. Tak tylko na
              marginesie:) Poza tym trochę się dziewczyny czepiacie, to wasz problem że za mąż
              wyszła? Co w tym złego?
          • wanilinowa Re: Nazwisko 12.12.08, 09:51
            nawrocona5 napisała:

            > Złosliwa jestem nie z powodu nazwiska ani slubu, bo to nie mój biznes.
            > Chodzi mi o poglądy autorki.
            > Rozumiem, że komputery trafiły pod strzechy i bardzo mnie to cieszy.
            > Ale jesli ktos przynosi wiejską mentalność na forum, aby obrażać ludzi i
            > obwieszczać, że 30 - latki to stare baby bez szans na małżeństwo - to wybacz,
            > ale nie będę grzeczna.

            to była odpowiedź na zaczepkę, zresztą ona po paru minutach przyznała że się
            zapędziła, a Ciebie stać na przeprosiny za tę "wiejską mentalność"? czy może
            20stka przewyższa Cię dojrzałością?
            • nawrocona5 Re: Nazwisko 12.12.08, 11:58
              > to była odpowiedź na zaczepkę, zresztą ona po paru minutach przyznała że się
              > zapędziła, a Ciebie stać na przeprosiny za tę "wiejską mentalność"? czy może
              > 20stka przewyższa Cię dojrzałością?

              Co do dojrzałości - twoja ocena, twoja sprawa. To jest forum, więc wszyscy
              otrzymujemy tu różne recenzje;)

              >A może wziąć ślub w wieku 30 lat z pierwszym lepszym i się z
              tego cieszyć niewiadoma jak że ktoś jeszcze taką staruszkę zechciał? :/

              >Oczywiscie zdarzają się 30latki oraz starsze które wychodzą za mąż z miłości,

              Druga opinia czyli "sprostowanie" nie jest zaprzeczeniem tej pierwszej, niestety.

              I zupełnie czym innym są ludzkie prywatne decyzje odnośnie zycia osobistego, a
              czym innym światopogląd, który każe komuś takie pierdoły publicznie opowiadać.
              To pierwsze mnie nie interesuje, to drugie nazwałam po imieniu.
              • wanilinowa Re: Nazwisko 12.12.08, 12:29
                > I zupełnie czym innym są ludzkie prywatne decyzje odnośnie zycia osobistego, a
                > czym innym światopogląd, który każe komuś takie pierdoły publicznie opowiadać.
                > To pierwsze mnie nie interesuje, to drugie nazwałam po imieniu.

                w takim razie przeoczyłaś także komentarze o ciemnogrodzie, pojawiające się
                licznie w tym wątku.
          • gixera Re: Nazwisko 12.12.08, 11:28
            A dlaczego ona ma szanować Twoje poglądy, skoro ty jej nie
            szanujesz. Chce sobie brać ślub, to może i w wieku 18 lat, a Tobie
            nic do tego. Co w tym złego, że nie chce mieszkac z chłopakiem przed
            ślubem? Teraz takie trendy jest mieć kilku partnerów seksualnych
            wyszaleć sie i dopiero brać ślub?
            Więc miejską mentalnością jest brać ślub w wieku 40 lat, robić
            karierę i w między czasie puszczać się na prawo i lewo? Ludzie
            leczcie się, bo Cosmopolitan wyprało wam mózgi.
            • zimowa.net Re: Nazwisko 12.12.08, 12:18
              Kazdy zwiazek uczy zycia w inny sposob. Bedac tylko w jednym
              zwiazku, ma sie mniej doswiadczenia. majac wiecej zwiazkow.. ma sie
              wieksze pojecie o zyciu.. wiecej pokory, szybciej potrafisz
              porozumiec sie z partnerem.. jestes poprostu doswiadczona. Co nie
              znaczy ,ze puszczsz sie na prawo i lewo. Znam 2 zwiazki,gdzie oboje
              nie mieli nikogo wczesniej i oba zakonczyly sie rozwodem.
              Wychodzenie za maz w tak mlodym wieku bez wczesniejszego
              zamieszkania razem jest ryzykiem..nie mowie ,ze sie nie uda..
              mowie,ze to wieksze ryzyko. w wieku 21 lat szukasz czegs innego a
              wieku 30 lat czegos innego. Autorka watku bedzie juz wtedy 9 lat po
              slubie... stawiam na to,ze bedzie to zwiazek oparty
              na "przyzwyczajeniu"..bo najlepsze lata traci na obiadki i
              pieluchy..
              aa i nie wiem dlaczego piszesz miesjka mentalnosc..? rozumiem,ze
              tylko dziewczyny ze wsi sa bez ambicji i wychodza wczesniej za maz..
              hmm .. dobrze,ze jestem miejska.. aczkolwiek do 40-tki mi jeszcze
              daleko.. chyba przesadzilas troche i Tobie cos wypalilo mozg.. moze
              jakis "Tygodnik rolniczy" albo co..
              • gixera Re: Nazwisko 12.12.08, 22:16
                najpierw przeczytaj cały wątek,a poźniej się wypowiadaj, a nie
                rzucasz jakieś wypowiedzi wyrwane z kontekstu
              • aguuuusia1987 Re: Nazwisko 13.12.08, 00:20
                Jak już będę miała dziecko to na pewno nie stwierdzę nigdy że straciłam czas na
                opiekowanie się nim...na pieluchy itd. bo to będzie najważniejsza iskierka w
                moim życiu i wszystko będę w stanie dla niej poświecić i na pewno nie będę
                żałować że akurat opiekuje się dzieckiem, a nie jestem na imprezie i poznaję
                następną WIELKĄ MIŁOŚĆ za kilka dni lub tygodni co może by mi dało większe
                doświadczenie :/
                • tygrysio_misio Re: Nazwisko 23.12.08, 12:44
                  kilka kobiet juz tak myslalo... i po porodzie wpadalo w depresje i odbieralo
                  sobie zycie..

                  w zyciu niczego nie mozna byc pewnym poza smierci... wiec nie mow hop,bo jak sie
                  na czym przejedziesz to bedzie bardziej bolalo
                  • emmanuella Re: Nazwisko 23.12.08, 12:48
                    Dokładnie i wyszło na to, ze aguuuusia to taki mały kłamczuszek

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=87568413&a=87568413
                    • tygrysio_misio Re: Nazwisko 23.12.08, 13:56
                      fiufiu...jakie piekne wartosci chrzescijanskie;]


                      <hahaha>
          • audrey_kathleen Re: Nazwisko 12.12.08, 12:57
            Ale to ją najpierw sprowokowano, nazwano jej poglądy ciemnogrodem.
            Nie znasz ich historii, więc po co ją oceniać. To jest dopiero
            ciemnogród - wyśmiewać i obrażać osoby, które żyją inaczej niż ja.
            Idąc Twoim tokiem myślenia, równie dobrze wiejską mentalność może
            prezentować 30latka, która ma poglądy podobne do Twoich. Sorry, ale
            mądra, niezależna, mieszczańska 30latka nie sprowokowałaby w tak
            prostacki sposób założycielki wątku.
    • oposka Re: Nazwisko 12.12.08, 08:30
      tylko najpierw sprawdz czy dobrze brzmi ;-)
      nie wcale się nie śmieję bo zdarzają się nazwiska do których nie
      pasuje nijak drugie nazwisko albo ktos ma strasznie długie imie
      długie swoje nazwisko i mąż tez ma długie
      to wówczas zabraknie "okienek" w formularzach urzedowych .
      Wcale się nie dziwie ,ze chcesz zmienić na dwuczłonowe
      Ja nie mogłabym przełamać się aby nosic nazwisko swojego
      przyszłego meza, przyzwqyczajenie robi swoje
      • villemo86 Re: Nazwisko 12.12.08, 11:42
        Hmmm. Ja wyszłam za mojego męża w wieku 22 lat i dla mnie był to dobry czas, ale
        niestety życie bardzo często samo weryfikuje Nasze decyzje. Teraz jestem
        szczęśliwa i mam nadzieję, że tak zostanie. Ja przyjęłam nazwisko męża i od
        pierwszego dnia nie miałam problemu z przestawieniem się na nie. Uważam, że jest
        to dziecinada po takim czasie zmieniać nazwisko, "bo tak" (przecież nie ma
        żadnego konkretnego powodu?).

        A co do Twojej wypowiedzi na temat "późnego zamąż pójścia" to myślę, że powinnaś
        sobie poszerzyć horyzonty myślowe. Nie tylko "tu i teraz", bo ani się obejrzysz
        a 40 będziesz mieć na karku i co wtedy? Będziesz się wybierać na tamten świat.
        Podejrzewam, ze będziesz się czuła dalej młoda i piękna
        • aguuuusia1987 Re: Nazwisko 13.12.08, 00:33
          Moja mama ma trochę ponad 40 lat i jest bardzo atrakcyjną kobietą, więc nie
          uważam że kobiety po 30stce to już staruszki do niczego się nie nadające .. :/
          tylko w wielu przypadkach wychodzą za mąż nie z miłości ale z faktu że jak
          szybko sobie kogoś nie znajdą to mogą życie spędzić w samotności, bo kto im
          pozostanie? rodzeństwo? które już pewnie ma swoją rodzinę. Koleżanki? Koledzy?
          hmm którzy być może też już mają swoje rodziny i nie zawsze będą w momentach
          kiedy tego się naprawdę potrzebuje. Hm czy pozostanie tylko wyżalanie się na
          forum i tu szukanie kogoś do popisania, pocieszenia, do wsparcia itd. w takich
          momentach mąż jest jednak nie zastąpiony, bo to w końcu osoba na którą zawsze
          można liczyć. Pewnie niedługo przeczytam komentarze że wyszłam za mąż tylko po
          to aby miał mnie kto pocieszać :P to nieprawda, chociaż nie powiem wsparcie
          mojego partnera, świadomość że zawsze mogę na niego liczyć jest niezastąpionym
          uczuciem.
          • happy_time Re: Nazwisko 13.12.08, 10:55
            aguuuusia1987 napisała:

            > tylko w wielu przypadkach wychodzą za mąż nie z miłości ale z faktu że jak
            > szybko sobie kogoś nie znajdą to mogą życie spędzić w samotność
            Te "wiele przypadków" to Twoje znajome, rodzina? Skąd masz takie informacje?
            Przeprowadziłaś jakieś badania na ten temat czy znalazłaś gdzieś opublikowane
            wyniki? Moim zdaniem bardzo uogólniasz.
          • alpepe Re: Nazwisko 13.12.08, 11:29
            strasznie mi ciebie żal. Na szczęście jestem po trzydziestce, ale od dawna żoną
            i matką, więc mi nie dogryziesz. Żal mi Ciebie, że jesteś tak niesamowicie
            naiwna. Życzę Ci jednak, byś dalej mogła się tak łudzić, jak się łudzisz dziś.
            Co do głównego postu, to dziwi mnie niezmiernie, że jak w usc miałaś
            zadeklarować, jakie nazwisko będziesz nosić po ślubie, to powiedziałaś, że męża,
            a wystarczyło raptem parę miesięcy, byś zmieniła zdanie w tak błahej kwestii. To
            jakoś tak stawia pod znakiem zapytania twoją świadomość życia w małżeństwie.
            • oldbay Re: Nazwisko 16.12.08, 01:30
              Alpepe co ty na starość po 30tce kazania młodzieży prawisz :-)
              LOL
              -
              oldbay
            • gondra Re: Nazwisko 16.12.08, 07:29
              Dziewczę mogło od razu napisać, że takie kościelne jest - to bardzo
              wiele wyjaśnia, również podejście do owego wielkiego szczęścia jakim
              jest wyjście za mąż, które będzie trwało po wsze czasy. Będzie,
              będzie, będzie! Ja to wiem, a jak ktoś twierdzi inaczej to głupek!:)
              No i jeszcze ta własna interpretacja pojęcia grzechu, bo ksiądz tak
              powiedział. Cudowne.:)
              Tu się nie da pomóc, ale cóż, bądźmy tolerancyjni i co najwyżej
              ignorujmy.
          • zimowa.net Re: Nazwisko 16.12.08, 10:11
            a na jakiej podstwie wysuwasz taie wnioski? Masz kolezanki w tym
            wieku i masz ich tyle,ze generalizujesz?? Smiac mi sie z Ciebie
            dziewczyno chce.. lepiej wez sie za ksiazki i nauke..
    • aguuuusia1987 Re: Nazwisko 16.12.08, 08:34
      Po tych waszych wypowiedziach wiem już dlaczego jest tyle rozwodów ;)... bo nie
      wierzycie że można być z kimś do końca życia, żyjecie pesymistyczne nastawione
      że szczęście się kiedyś skończy, że mąż was zostawi, zdradzi itd. i już się nie
      dziwię mężczyzną którzy zdradzają swoje pesymistycznie nastawione żony lub
      szukają sobie kochanki. Eh należy się cieszyć każdym dniem spędzonym w rodzinie,
      a nie myśleć co będzie za kilka lat, ja wierzę że będzie tak samo cudownie jak
      jest teraz, a nawet cudowniej bo dojdą dzieci... . Więc naprawdę zaczynam
      rozumieć mężczyzn którzy zdradzają :P a potem się pojawia pełno tematów na
      forach że mąż mnie zdradził, mąż smsuje z inną itd.... . A w mieszkaniu przed
      ślubem widzę wiele wad, hm co to niby za plus że ludzie się lepiej poznają?
      Poznać się można przez spotykanie, rozmowę, wychodzenie razem w wiele miejsc
      itd. a nie tylko przez wspólne mieszkanie...
      • tabakierka2 Re: Nazwisko 16.12.08, 08:46
        na forum są też kochanki, a nie tylko żony:P to tak a propos
        negatywnie nastawionych żon:P
        • jane-bond007 Re: Nazwisko 30.12.08, 19:38
          hahaha nie no padam jak czytam ten wątek :D hahaha
      • zimowa.net Re: Nazwisko 16.12.08, 10:14
        hahahha! Ale jests glupiutka!
        Za pare lat, to Ciebie maz zdradzi, bo z taka idiotka na pewno nie
        wytrzyma.
      • wanilinowa Re: Nazwisko 16.12.08, 10:18
        > Poznać się można przez spotykanie, rozmowę, wychodzenie razem w wiele miejsc
        > itd. a nie tylko przez wspólne mieszkanie...

        można też uczyć się gotować oglądając Pascala ;) ale efekty będą mizerne..
        • tabakierka2 Re: Nazwisko 16.12.08, 10:22
          wanilinowa napisała:

          > > Poznać się można przez spotykanie, rozmowę, wychodzenie razem w
          wiele mie
          > jsc
          > > itd. a nie tylko przez wspólne mieszkanie...
          >
          > można też uczyć się gotować oglądając Pascala ;) ale efekty będą
          mizerne..
          >

          A z drugiej strony, gdyby wspólne mieszkanie było gwarantem poznania
          drugiego człowieka, to skąd rozwody po kilku, kilkunastu latach
          małżeństwa? Bo mało się poznali i zaczeli działać sobie na nerwy?
          • wanilinowa Re: Nazwisko 16.12.08, 10:30
            > A z drugiej strony, gdyby wspólne mieszkanie było gwarantem poznania
            > drugiego człowieka, to skąd rozwody po kilku, kilkunastu latach
            > małżeństwa? Bo mało się poznali i zaczeli działać sobie na nerwy?

            a kto twierdzi że wspólne mieszkanie cokolwiek gwarantuje? po prostu zwiększa
            szanse poznania partnera w naturalnych warunkach, a nie tylko z kwiatkiem w teatrze
            • tabakierka2 Re: Nazwisko 16.12.08, 10:35
              wanilinowa napisała:


              > a kto twierdzi że wspólne mieszkanie cokolwiek gwarantuje? >


              oj, wiele osób sądzi, że wspólne mieszkanie gwarantuje sukces w
              małżeństwie - na prawdę, to bardzo popularny pogląd.
              • wanilinowa Re: Nazwisko 16.12.08, 10:44
                ja w każdym razie niczego takiego nie napisałam. "poznać kogoś bardziej" nie
                jest równoważne z "poznać kogoś na wylot", jednak chyba zgodzisz się ze mną że
                lepiej poznać kogoś ciut lepiej niż ciut gorzej?
                • wanilinowa Re: Nazwisko 16.12.08, 10:45
                  za dużo tego "lepiej" mi wyszło w zdaniu;)
                • tabakierka2 Re: Nazwisko 16.12.08, 11:05
                  wanilinowa napisała:

                  > ja w każdym razie niczego takiego nie napisałam. "poznać kogoś
                  bardziej" nie
                  > jest równoważne z "poznać kogoś na wylot", jednak chyba zgodzisz
                  się ze mną że
                  > lepiej poznać kogoś ciut lepiej niż ciut gorzej?
                  >
                  >
                  :) jak tam kto lubi:D ja wolę "lepi":D ( taka forma mojego
                  dziadka "no, lepi się czuję":D )
      • gondra Re: Nazwisko 16.12.08, 10:22
        Rzeczywiście Ciebie to nie dotyczy, Ty jesteś tak zaślepiona i
        naiwna, ze jakby co to nawet sie nie kapniesz, że mąż Cię zdradza.

        > już się nie dziwię mężczyzną którzy zdradzają swoje pesymistycznie
        > nastawione żony lub szukają sobie kochanki

        Patrz, większość zdrad z którymi miałam "do czynienia" dotyczyła
        takich naspeedowanych szczęściem jak Ty, które wierzyły, że maja
        najlepszy związek na świecie.

        > a nie myśleć co będzie za kilka lat,

        Jakie to mądre i jak pasuje do Ciebie!:)

        > ja wierzę że będzie tak samo cudownie jak
        > jest teraz, a nawet cudowniej bo dojdą dzieci...

        O tak, dziecko jak wiadomo umacnia kazdy związek, a posiadanie
        dzieci wyglada tak jak w holywoodzkich filmach familijnych.

        Współczuje Ci. Kiedy zetkniesz sie z prawdziwym życiem, może to byc
        dla Ciebie tak wielki szok, że bardzo cięzko Ci będzie sobie z tym
        poradzić.
        • belli_sima Re: Nazwisko 16.12.08, 14:12
          Agusiu, duzo sie tu naczytałaś złego i musiałas się bronic. Ja
          proponuje, byś odrzucając całą złośliwość niektórych postów wzięła
          sobie do serca sens tych wypowiedzi. Piszą do Ciebie z reguły osoby
          starsze, choc nie tylko "staruszki" trzydziestoletnie. To, co tak
          naprawdę chcą Ci uświadomić, to fakt, że będąc 21-latka z
          jednomiesięcznym stażem małżeńskim nie wiesz jeszcze, jak układa się
          normalne życie w małżeństwie, szczegolnie wtedy, gdy obowiązków
          przybywa a motyli w brzuchu już nie ma. Bo, nie łudź się,
          tego "szcześcia" pewnego dnia ani Ty ani mąz nie będziecie odczuwać.
          Uczucia i odczucia wobec partnera na przestrzeni lat się zmieniają,
          co nie znaczy, że gasną. To, że uwazasz, ze cały czas będziesz w
          euforii - to czyni Cię w oczach osób na forum osobą niedojrzałą
          emocjonalnie i wcale nie gotową na małżeństwo. Pisza to soby z
          większym doświadczeniem życiowym od Ciebie - chociazby dlatego
          mogłabyś nie negować od razu ich poglądów. Takze Twoje spojrzenie na
          wiele spraw zwiazanych ze związkiem za pare lat się zmieni - możesz
          mi uwierzyć. Zycie weryfikuje wiele poglądów. Na razie masz w sobie
          jeszcze młodzieńczy radykalizm i zapał, ktory potem pewnie
          przekształci się w pragmatyzm. Mam nadzieję, że nie w rozgoryczenie,
          że rzeczywistośc wygląda inaczej, niż sobie wyobrażałaś jako
          dwudziestoletnia dziewczyna. Bo ta rzeczywistość na pewno ułoży się
          inaczej. Nie znaczy gorzej tylko inaczej, bo wielu rzeczy nie jesteś
          w stanie przewidzeć w zyciu. Nikt nie życzy Ci źle w małżeństwie,
          ale już nawet po roku małżeństwa i Ty i mąz inaczej będziecie na
          siebie patrzeć. Wszystko się zmienia, emocje też.
          Twoja ocena kobiet trzydziestoletnich jest błędna i oparta na
          stereotypie. Skoro tu się mylisz (a mylisz się, bo kobiety
          trzydziestoletnie wychodzą za maz bardziej świadomie niż
          dwudziestoletnie i prawie nigdy nie jest to "ostatnia deska
          ratunku"), jak możesz bys pewna, że masz takze rację, zakładając, że
          stan Twojej małżeńskiej euforii nie zmieni się za lat pięć lub
          pięćdziesiąt.

          A do Was dziewczyny: nie irytujcie się, taka postawa jak Agusi to
          prawa młodego wieku a czas i tak zweryfikuje jej postawy i poglądy.
          • aniulka8503 Re: Nazwisko 17.12.08, 01:07
            Przeczytałam tutaj dużo mądrych słów...
            Aczkolwiek nie zawsze śluby w młodym wieku kończą się rozwodem...
            Ja wzięłam ślub mając 22 lata...przed ślubem mieszkaliśmy ze sobą
            dwa lata...po ślubie jestem prawie 1,5 roku, więc już nie tak
            krótko...u mnie nic się nie zmieniło...no poza tym, że jest
            dziecko...aguuusiu, nie zawsze wszystko jest pięknie i kolorowo, a
            problemy właśnie pojawiają się najczęściej gdy pojawia się dziecko...
            Boicie się o zdrady...tu niestety ale mogliby się mężczyźni
            wypowiedzieć...
            Ja nie należę do ideałów...wręcz odwrotnie...a po ciąży to już w
            ogóle słonica itp...:) Ale wiem, kogo brałam za męża...wiem, że
            nigdy mnie nie zdradzi...wiem, że za 10 lat nie poszuka sobie 18-
            latki...
            Był przy mnie w najtrudniejszych chwilach mojego
            życia...zaakceptował mnie taką jaka jestem...nie wymaga diet ani
            głodzenia się tygodniami...zna chyba wszystkie moje wady...idzie
            przez życie ze mną i moją dziedziczną chorobą...uciążliwą...i mnie
            kocha...a wiecie dlaczego? Bo ja go kocham za jego wady, bo ja byłam
            przy nim zawsze gdy mnie potrzebował, bo nigdy się na sobie nie
            zawiedliśmy...i dlatego, że cały czas pielęgnujemy nasz związek...
            Dlatego nie uważam, aby wiek odgrywał ważną rolę w zawieraniu
            ślubu...Jeśli związek się pielęgnuje to i za 30 lat będzie to ten
            sam związek...a nawet wzbogacony o kolejne doświadczenia, problemy,
            radości...trzeba tylko dbać o osobę, którą się kocha...bo inaczej
            czymże byłaby miłość?...
            • nawrocona5 Re: Nazwisko 17.12.08, 12:00
              .wiem, że
              > nigdy mnie nie zdradzi...wiem, że za 10 lat nie poszuka sobie 18-
              > latki...

              Zamień "wiem" na "wierzę" i będzie wtedy bardzo mądry i słuszny post:)
              • july-july Re: Nazwisko 17.12.08, 12:10
                > Zamień "wiem" na "wierzę" i będzie wtedy bardzo mądry i słuszny
                post:)


                Chciałam napisać to samo.:)

                A pielęgnowanie związku tak, żeby przez 30 lat był udany, to nie
                jest takie pstryk. I to, że teraz jest fajnie i ma sie dobre chcęci
                niestety nie znaczy, że zawsze tak będzie.
                • aniulka8503 Re: Nazwisko 17.12.08, 14:14
                  No a ja wiem...
                  Mój mąż zna ból zdrady...i sam tego nie zrobi...
                  Jeżeli się kocha i chce się być kochanym to się pielęgnuje...a niby
                  dlaczego za 30 lat nie ma tak być?
                  Rozumiem, że wkrada się rutyna, że są kłótnie i że nie zawsze jest
                  kolorowo...ale wszystko idzie naprawiać...Miłość wszystko naprawia...
                  Tak, jest wiele rozwodów w małżeństwach zawieranych w młodym
                  wieku...tylko nikt nie wziął pod uwagę tego, że gdy już ma się
                  dzieci i jest się starszym to właśnie dla dobra dzieci nie bierze
                  się rozwodów...znam wiele małżeństw, które są ze sobą właśnie tylko
                  dla dzieci...
                  A trzeba robić tak, żeby nie tylko dzieci były szczęśliwe, ale
                  również my...
                  A w dzisiejszych czasach młodzi ludzie wolą się rozstać niż się
                  męczyć...dlatego rozwody są głównie brane przez młode małżeństwa...
                  • grassant Re: Nazwisko 11.01.09, 12:59
                    aniulka8503 napisała:

                    > No a ja wiem...
                    > Mój mąż zna ból zdrady...i sam tego nie zrobi...
                    > Jeżeli się kocha i chce się być kochanym to się pielęgnuje...a
                    niby dlaczego za 30 lat nie ma tak być?

                    może tak być, ale nie musi, haha. Nawet za 15, albo za 5 !
                    I przypadków można podac tysiące!
          • kasienka.b Re: Nazwisko 19.12.08, 21:33
            i to jest najmądrzejsza wypowiedz w tym wątku...
      • kasienka.b Re: Nazwisko 19.12.08, 21:30
        > dziwię mężczyzną

        mężczyznOM !!!!

        a w temacie, to pożyjesz, zobaczysz... nie zawsze jest tak sielsko jak na
        początku ;)
    • galee Re: Nazwisko 20.12.08, 21:16
      Dajcie spokój, są 21 latki i 21 latki. Jedne mogą być dojrzałe, niezależne
      finansowo, kończyć w międzyczasie studia, rozsądne i poukładane, gotowe po
      prostu na taką odpowiedzialność jaką jest małżeństwo, mogą być też roztrzepane
      dziewczęta którym w głowie jedynie szaleństwa, które mentalnie jeszcze nie
      wyrosły z bycia nastolatką, utrzymywane przez rodziców itd. I jedna i druga
      sytuacja jest normalna, nie ma nic w niej złego, każdy inaczej się wewnętrznie
      rozwija i ostatecznie nie ocenia się człowieka po kilku słowach w internecie,
      można najwyżej podejrzewać jaka ta osoba jest. Mam kuzynkę której stuknęło
      właśnie 37 a wciąż ma we łbie siano i mentalność 15latki, znam 22-latkę od
      której wiele kobiet po 40tce mogłoby się uczyć odpowiedzialności i życiowej
      mądrości. Nie ma co dokuczać dziewczynie - czy jej się uda czy nie w
      małżeństwie, to już jej indywidualna sprawa, plucie jadem jest niewskazane :)
      poza tym, co niby, małżeństwa po 30tce to jakieś lepsze są? nie kończą się
      rozwodami? bzdura bzdura bzdura. Wszystko ma swoje plusy i minusy, wyjście za
      mąż za młodu ma tę zaletę że ludzie są jeszcze dość elastyczni, mogą (zaznaczam,
      mogą) się łatwiej do siebie dostosować, "dorosną" razem, według wzajemnych
      potrzeb, im później tym człowiek konkretniej jest ukształtowany, tym więcej ma
      przyzwyczajeń, ciężej przychodzi rezygnowanie z rzeczy do których się
      przyzwyczaiło. Z kolei ciężko odmówić osobom o dłuższym życiowym stażu
      (przynajmniej w teorii) większego przygotowania do życia, większej stabilności o
      co z kolei ciężko, choć przecież nie jest to niemożliwe, w wieku lat 20tu. I tak
      sobie można gdybać teoretycznie, tylko właściwie po co. Można zawrzeć małżeństwo
      z idiotycznych pobudek w każdym wieku, tak samo jak w każdym można zawrzeć udane
      i trwałe. Jeśli o mnie chodzi, to odnoszę się dość nieufnie jedynie do małżeństw
      zawieranych po bardzo krótkim czasie znajomości, choć i te przecież zdarzają się
      bardzo trafione.
      • madziakan1 Re: Nazwisko 21.12.08, 17:54
        Ja wyszłam za mąż w wieku 22 lat, z wilkiej miłości. Nie dlatego, że
        musiałam. Chcieliśmy oboje. Studia skończyłam o czasie, mamy
        wspaniałe dziecko, jestem niezależna finansowo. Od ślubu minęły
        cztery lata i nadal jesteśmy szczęśliwi. Dajcie spokój.
        P.S. Nie pochodzę ze wsi.
    • gunik2000 Re: Nazwisko 20.12.08, 23:10
      Witam,

      Z góry przepraszam jeśli powtórzę już rozwiązanie kwestii nazwiska. Przeczytałam
      kilka postów straaasznie mądrych o wieku Twego zamążpójścia, tak jakby to był
      czyjakolwiek sprawa :-))) Nie wdając się w dyskusje jaki powinien być ów wiek
      (np. 25 lat i 5 mies. vs 26 lat i 8 mies)-możesz zmienić nazwisko. Wymaga to
      napisania pisma do USC z argumentami. Najlepiej się tam przejdź i poproś o radę,
      jak to najlepiej napisać. Potem oczywiście cała jazda ze zmianą dokumentów, ale
      to już pewnie przerobiłaś.
      Pozdrawiam

      PS I warto mieć swoje nazwisko...
      • kashmirek Re: Nazwisko 22.12.08, 22:05
        chyba nas kolezanka agusia troche oklamala, i ten slub to bardziej z przymusu
        niz wyboru byl

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=87568413&a=87568413

        klamanie to tez grzech, podobnie jak spolkowanie poza zwiazkiem malzenskim.
        • july-july Re: Nazwisko 23.12.08, 13:58
          No co Ty! Tylko wspólne mieszkanie przed ślubem jest grzechem!:D
    • july-july Re: Nazwisko 23.12.08, 13:50
      Współczuję naiwności oraz głupiego, dziecinnego podejścia autorce
      wątku, a gratuluje cierpliwości i życzliwości tym, którzy
      dobrodusznie tłumaczyli tej wszystko wiedzącej i jakże mądrej
      dwudziestolatce na czym życie i relacje międzyludzkie polegają.
      Podziwiam. Tych tłumaczących oczywiście.
      • martusia2203 Re: Nazwisko 30.12.08, 12:32
        Ech... Nie ma to jak być taką dewotką... Wiara na pokaz to naprawdę przykład godny naśladowania! Mieszkanie ze sobą przed ślubem jest grzechem, bo wszyscy to widzą i źle o Was myślą, ale seks już nim nie jest, bo jego nikt nie widzi... Wspaniale!

        kashmirek napisała:

        > chyba nas kolezanka agusia troche oklamala, i ten slub to bardziej z przymusu
        > niz wyboru byl
        >
        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=87568413&a=87568413

        Chyba nas trochę autorka oszukała :]
    • masher Re: Nazwisko 30.12.08, 12:52
      nie obraz sie, ale dla mnie kobieta ktora zatrzymuje swoje nazwisko z gory
      zaklada ze bedzie jej do czegos potrzebne. wyjatek ktory uznaje za jakas
      okolicznosc do zachowania panienskiego nazwiska to R O D O W E nazwisko z dluga
      historia pisana zlotymi literami na kartach historii. kazdy inny przejaw to
      przejaw jakiegos skrzywienia;
      - brak zaufania
      - pelnego wzajemnego oddania
      - zakladanie ze to nie ten
      - wyjscie za faceta bo ... ciocia kazala, bo wpadlam, bo za glupia i za mloda
      jestem...
      - bo nie mam wlasnego jestestwa wewnetrzengo mocnego i musze sobie je podbudowac
      bo zapomne nagle kim jestem... a to ze mam meza, w przyszlosci pewnie dzieci...

      a zmieniaj, nawet mozesz zachowac swoje. nikt nie kaze ci w ogole zmieniac czy
      dopisywac kolejnego czlonu. jak dla mnie tos niedojrzala panienka jeszcze jest i
      kielbie we lbie posiadasz :] szczerosc to moja wada, wybacz.
      • mrs.g Re: Nazwisko 30.12.08, 22:56
        masher napisał:

        > nie obraz sie, ale dla mnie kobieta ktora zatrzymuje swoje
        nazwisko z gory
        > zaklada ze bedzie jej do czegos potrzebne. wyjatek ktory uznaje za
        jakas
        > okolicznosc do zachowania panienskiego nazwiska to R O D O W E
        nazwisko z dluga
        > historia pisana zlotymi literami na kartach historii.

        Wiesz co, nazwisko jest jak imie, kazdy ma swoje. moje to jst to
        ktore nosze od dawna. I dlatego do niego chcialam wrocic, ze jest
        moje. czy mi jest potrzebne. Wiecej z nimi cyba teraz problemu, bo w
        sumie nie mieszcze sie w linijce z dwoma.
        To wcale nie jest proste zrzec sie nazwiska, awet na nazwisko
        ukochanej osoby. Mialabym jeszcze wiekszy dylemat gdybym musiala
        wybierac. Jestem odrebna jednostka spoleczna, mam prawo nosic
        nazwisko mojego ojca, bo sie go nie wstydze. Tyle. I chyba do
        niczego nie jest mi potrzebne. Wiem co czuje autorka w tej kwestii,
        bo ja mialam dylemat przez rok. Poprostu jakby mi zabrali tozsamosc.
        • masher Re: Nazwisko 10.01.09, 21:21
          o biedna ty ze musialas zmienic nazwisko i tak cie to zubozylo a wrecz odebrac
          mialo tozsamosc. szkoda tez ze nie pomyslalas jednak o tym wczesniej,
          oszczedzilabys sobie klopotow i zgryzoty ;) a przepraszam przez rok cie to
          dreczylo. heh, nie wiem nawet co... bo nie rozumiem gdzie lezal problem- albo
          sie czegos chce albo nie. gdzie tu problem?

          dla mnie to bardzo proste, ktos chce przyjac nazwisko meza to przyjmuje. nie
          chce to zostaje przy swoim i nikt z tego nie bedzie robil problemow. ale
          noszenie dwuczlonowego jest jakims po...stwem ze sie tak wyraze. albo albo.
          rzeczy tez sie nie nazywaja konweka-zapalniczka. wiec albo ma sie poczucie ze
          chce sie przyjac nazwisko meza bo staje sie z nim jednoscia, albo nie bo jest
          tego jakas przyczyna np. czuje sie ze zadnej jednosci nie ma i chodzi tylko o
          kase albo dobre bzykanie i z zalozenia bedzie to tylko pewien okres czasowy
          trwalo a nie dozywotnio i tylko raz a dobrze. niestety w odniesieniu do wielu
          rzeczy nie ma miejsca na szarosci, jest albo albo. tak przynajmiej uwazam. tak
          samo jest w przypadku tego watka- myslec wypada przed, nie po fakcie.
          • mrs.g Masher 10.01.09, 22:13
            przyznaj sie lepiej, ze bardzo cie boli iz odwazylam sie wylamac i
            nie pozostane do konca zycia wlasnoscia swojego meza, jak wiekszosc
            z was uwaza swoje zony.
            G. mnie obxhodzi co uwazasz na moj temat , b mnie nie znasz.
            Aczkolaiek z niczym co napisales sie nie zgadzam.
            A bledy zawsze mozna naprawiac, co uczynilam.
            • masher Re: Masher 11.01.09, 03:56
              mnie boli? wylamac? nie uwazam aby zachowanie nazwiska bylo czyms
              'wylamywujacym' ze to tak okresle. nie wiem tez z czym sie nie zgadzasz- z tym
              ze masz prawo zostac przy swoim nazwisku i bez cyrkow 'zmienie/nie
              zmienie/zmienie/nie i tak i nie i tak i nie'... litosci. tylko to trzeba sie
              raczej zdecydowac przed a nie po fakcie, nie sadzisz? bo chyba mam do czynienia
              z pelnosprytna i pelnoletnia osobka ktora wie czego chce od zycia, luuuub nie.
              wiec, albo cos sie chce albo nie. nikt ci oka za to nie podbije ani nie opluje
              ze chcesz miec nazwisko panienskie po slubie. jesli z tym sie nie zgadzasz to
              przyjmij moje serdeczne wyrazy wspolczucia lol

              wlasnoscia meza powiadasz:] a nie jest to tak ze oboje- maz i zona- maja na
              siebie dozywotni glejt? oczywiscie kwestia dozywotnosci w dzisiejszych czasach
              jest w wielu przypadkach uluda... ale jak pisalem, pierwszym przejawem tego iz
              kobieta nie traktuje tego powaznie jest to iz chce zostac przy panienskim
              nazwisku. to nie tylko moja opinia. kobieta ktora jest pewna siebie, pewna tego
              co ma, zwiazku, patrnera itd nie zostawia sobie zadnej furtki po prostu pakuje
              sie w to cala. kochac i byc z kims na pol gwizgka sie nie da :]

              jeszcze na koniec, gdzie jest to powiedziane ze to kobieta ma zmieniac nazwisko.
              dlaczego facet nie moze przyjac nazwiska zony? no slucham. problem wlasnie w
              tym, jednosc dwoch osob= jedno nazwisko. nie wazne czyje, jedno.

              zalozmy taka sytuacje: jest sobie malzenstwo, matka dopisala do panenieskiego
              kowalska, wisniewska. maz zmarl w mlodym wieku, pecha mial chlopak. zona wydala
              sie za pana maka. ale zeby bylo smieszniej zostawila sobie poprzednie czlony i
              teraz nazywa sie wisniewska-kowalska-mak. ten tez mial pecha, spadla mu ceglowka
              na lebek, kaplica. ale ze jeszcze byla mloda z niej wdowka wiec wydala sie
              kolejny raz za pana kaczora. i jak w tradycji juz u niej bylo nazywala sie
              wisniewska-kowalska-mak-kaczor... i tak mozna ciagnac ten absurd dalej,
              pomnazajac o dzieci ktore beda owo wieloczlonowe nazwisko dziedziczyc... pozniej
              znow sie zenic zacowujac panienskie i dopisujac kolejne... kraina absurdu to dwa
              pietra wyzej droga pani:] pani kowalska, pani wisniewska, pani mak, pani kaczor.
              i tego sie moze trzymajmy to nie ocipiejemy :]

              co do bledow, uwazam ze raczej nalezy ich nie popelniac :] o ile sie zalozymy ze
              nastepnym bledem jaki bedziesz chciala naprawic bedzie ow nieszczesnik ktory ma
              zludna nadzieje na wieczosc u twego boku ? ;) zycze mimo wszystko ze tak nie
              bedzie i ze sie myle w swojej opini, naprawde, szczerze ci zycze abym sie mylil :)
              • mrs.g Re: Masher 11.01.09, 19:02
                mysle ze sie mylisz, nazwisko jest akurat tu najmiej wazne ;-)
                nastepnego juz nie chce, ale gdyby sie zdazyla sytuacja jaka
                opisales, wracam do panienskiego. Nie wiem moze za staro wyszlam za
                maz, bo baaaardzo jestem z nim zzyta
    • mrs.g miesiac twmu zmienilam 30.12.08, 16:10
      dokladnie taki sam przypadek jak twoj, idziesz do USC z odpisem aktu
      malzenstwa i z podaniem do kierownika USC podajesz przyczyne
      dlaczego chcesz zmienic (ja podalam ze przyzwyczailam sie ),
      wplacasz 37 zlotych, czekasz miesiac i po sprawie, Teraz mam dwa
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka