kredka_kredka_kredka
20.12.08, 15:37
zwłaszcza te młode. Do czego im się tak spieszy?
CZY KTOŚ MOŻE ODP.MI NA MOJE JAKŻESZ NAIWNE I GŁUPIUTKIE,ale tylko z pozoru PYT?
Jestem już w szczęśliwym związku kilka lat, a zatem moje dziwienie się nie
wynika z nieumiejętności wczucia się w czyjąś sytuację. Sama czuję się kochana
oraz zakochana jednak absolutnie do niczego mi się nie spieszy...Czy do wynika
z różnic priorytetów?
Zauważyłam taką tendencję- wszystkie moje koleżanki chichoczące na myśl o
pierścionku i wielkim hucznym weselisku nie mają żadnych ambitnych planów na
przyszłość, konkretnych celów zawodowych, związanych z własnym samorozwojem
itp. Mam wrażenie, że ich świat toczy się w okół ciągłych randek z ukochanym i
przygotowywaniem się do owych spotkań;-)Nie myślą za co wyżyją-cieszą się
dniem dzisiejszem i tym ślubem, który ma wkrótce nastąpić. Niektóre już ze
swoimi sympatiami pomieszkują, stąd zatem moje pytanie- bo one jakoś nigdy nie
potrafiły na to logicznie odp-po co im ślub?
Skąd ta radość, czy on tak dużo zmienia?
I czy ta tendencja do zaniedbywania się a szybką ucieczką w poważny
zalegalizowany związek to jakaś korelacja?
Wiem, że to trochę nie po polsku, ale piszę rozemocjonowana w pośpiechu, więc
wybaczcie.