Dodaj do ulubionych

Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie?

20.12.08, 15:37
zwłaszcza te młode. Do czego im się tak spieszy?
CZY KTOŚ MOŻE ODP.MI NA MOJE JAKŻESZ NAIWNE I GŁUPIUTKIE,ale tylko z pozoru PYT?
Jestem już w szczęśliwym związku kilka lat, a zatem moje dziwienie się nie
wynika z nieumiejętności wczucia się w czyjąś sytuację. Sama czuję się kochana
oraz zakochana jednak absolutnie do niczego mi się nie spieszy...Czy do wynika
z różnic priorytetów?

Zauważyłam taką tendencję- wszystkie moje koleżanki chichoczące na myśl o
pierścionku i wielkim hucznym weselisku nie mają żadnych ambitnych planów na
przyszłość, konkretnych celów zawodowych, związanych z własnym samorozwojem
itp. Mam wrażenie, że ich świat toczy się w okół ciągłych randek z ukochanym i
przygotowywaniem się do owych spotkań;-)Nie myślą za co wyżyją-cieszą się
dniem dzisiejszem i tym ślubem, który ma wkrótce nastąpić. Niektóre już ze
swoimi sympatiami pomieszkują, stąd zatem moje pytanie- bo one jakoś nigdy nie
potrafiły na to logicznie odp-po co im ślub?
Skąd ta radość, czy on tak dużo zmienia?
I czy ta tendencja do zaniedbywania się a szybką ucieczką w poważny
zalegalizowany związek to jakaś korelacja?

Wiem, że to trochę nie po polsku, ale piszę rozemocjonowana w pośpiechu, więc
wybaczcie.
Obserwuj wątek
    • wanilinowa Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 20.12.08, 15:42
      bo jeden lubi zapach fiołków a drugi jak mu nogi śmierdzą.
      one czują się lepsze bo się zaobrączkowały, a Ty czujesz się lepsza bo "masz
      ważniejsze priorytety".. i tak łypiecie na siebie z różnych stron płotu mając
      nadzieję że wybory tej drugiej odbiją jej się czkawką.
    • sadosia75 Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 20.12.08, 15:44
      Jedne maja parcie na spodnie w szafie. Inne chca wyjsc za maz bo tak im wpajano
      od zawsze. inna grupa chce brac slub bo to wg ich religii taka jest kolejnosc
      rzeczy. a jeszcze inne dlatego, ze chca wejsc w nowy etap zwiazku.
      niestety ilosciowo najwiecej jest tych z chcica na spodnie.
    • jj1978 Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 20.12.08, 15:44
      impreza, sukienka, prezenty, podroz poslubna - it's all about me!!! ja tez tak
      do tego podchodze, malzenstwo jako instytucja nie wydaje mi sie szczegolnie
      pomocne w zyciu ale idea dnia slubu, czemu nie?
    • petshopgirl Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 20.12.08, 15:47
      eh, też mnie to dziwi
      ja mam chyba jakąs ślubo-zaręczyno-fobię, bo ilekroć ktoś mi o tym wspomina,
      pyta itp. dopiero wtedy się nad tym zastanawiam, jakoś nigdy nie zaprzątałam
      sobie główki moim wiekiem (jestem starą panną) czy urodą (jestem brzydką stara
      panną), mieszkam z chłopakiem i w dużym poważaniu mam papiery. Jesli nie zmieni
      się prawo pewnie trzeba będzie coś z tym zrobić, ale teraz? Po kiego grzyba
    • blue_phoebee Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 20.12.08, 16:07
      duży wpływ na tego typu wybory ma otoczenie, społeczeństwo i
      łatwowierność niektórych dziewczyn. Do póki nie zetkną się one z
      rzeczywistością wierzą w królewiczy na białym koniu ewentualnie chcą
      wierzyć... często kobieta rezygnuje ze swoich pasji dla faceta...
      DUŻY BŁĄD!!! często wystarczy im spełnienie w miłości, nie mówiąc o
      tym, że rodzice, rodzina itd mówią im, że najważniejszy ślub, a
      największym wstydem jest bycie starą panną. Otórz nie moje drogie,
      najgorszym powodem do wstydu jest życie na koszt męża i stanie się
      kurą domową, która po czasie przestaje być dla spełnionego zawodowo
      męża atrakcyjna. Dlatego ja - młoda kobieta mam w planach zdobycie
      tytułu inżyniera, a dopiero potem wzięcie ślubu;) ponad to w klasie
      maturalnej miałam okropnie zaściankowego katechetę i nie muszę
      dodawać, że kłóciłam się z nim prawie na każdej lekcji o prawa
      kobiet;) uważał on, że w wieku 18 lat trzeba już myśleć o
      małżeństwie, a w wieku 22 wyjść za mąż... cóż za brednia!! i teraz
      pomyślcie: bywa, że dziewczyna w tym wieku jest podatna na wpływy,
      szuka dopiero własnego światopoglądu... i często przyjmuje do za
      dogmat iż w wieku 22 lat musi być mężatką... nic bardziej mylnego;)
      to każda z nas powinna decydować o tym kiedy jest jej czas na
      małżeństwo, mój jeszcze nie nadszedł chociaż nie narzekam na brak
      powodzenia;) pozdrawiam Forumowiczki;)
      • intern-autka Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 20.12.08, 16:29
        Brawo!Nic dodac,nic ujac!W pelni sie zgadzam,a jesli mi cos
        przyjdzie do glowy co dodac do tej odpowiedzi to dorzuce swoje trzy
        grosze.
      • liliana_17 Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 20.12.08, 16:36
        blue_phoebee napisała:
        > najgorszym powodem do wstydu jest życie na koszt męża i stanie się
        > kurą domową, która po czasie przestaje być dla spełnionego
        zawodowo męża atrakcyjna. Dlatego ja - młoda kobieta mam w planach
        zdobycie tytułu inżyniera, a dopiero potem wzięcie ślubu;)

        Wyłuskałaś sedno sprawy;)
        • jak-kania-dzdzu Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 20.12.08, 16:50
          Hmm,też się zastanawiam nad tym pytaniem i dziwi mnie niezmiernie
          wszechobecne ostatnio parcie na ślub.
          Może to wynika po części z tego, że to popularny temat ostatnio. W
          dojrzałość wchodzi wyż lat 80. i śluby bierze, media to podchwyciły
          i w każdym śniadaniowym programie, w każdej kolorowej gazetce porady
          dotyczące organizacji wesela, wedding plannerki itd.
          Ci, co już ślub wzięli nakręcili to szaleństwo, a ci, którzy jeszcze
          nie, to wpadli w panikę, że powinni.
          Zaobserwowałam to szaleństwo i u mnie na studiach, na wakacjach
          kilkoro znajomych się pobrało, na wiosnę planują następni, a po
          kolejnych wakacjach to już pół roku będzie zaobrączkowane.
          Tylko, że 90% tych małżeństw mieszka z rodzicami i na ich koszt :/ I
          po cóż im były te śluby?
      • gunik2000 Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 21.12.08, 21:07
        Fajna wypowiedź, zwracam jednak uwagę, że żaden tytuł naukowy i kariera nie
        uchroni Cię, od stania się nieatrakcyjną dla ewentualnego małżonka, który na
        przykład będzie miał ciekawsza karierę i lepiej zarabiał. Od stania się kurą
        domową w sensie dosłownym lub mentalnym też nie.

        blue_phoebee napisała:

        > duży wpływ na tego typu wybory ma otoczenie, społeczeństwo i
        > łatwowierność niektórych dziewczyn. Do póki nie zetkną się one z
        > rzeczywistością wierzą w królewiczy na białym koniu ewentualnie chcą
        > wierzyć... często kobieta rezygnuje ze swoich pasji dla faceta...
        > DUŻY BŁĄD!!! często wystarczy im spełnienie w miłości, nie mówiąc o
        > tym, że rodzice, rodzina itd mówią im, że najważniejszy ślub, a
        > największym wstydem jest bycie starą panną. Otórz nie moje drogie,
        > najgorszym powodem do wstydu jest życie na koszt męża i stanie się
        > kurą domową, która po czasie przestaje być dla spełnionego zawodowo
        > męża atrakcyjna. Dlatego ja - młoda kobieta mam w planach zdobycie
        > tytułu inżyniera, a dopiero potem wzięcie ślubu;) ponad to w klasie
        > maturalnej miałam okropnie zaściankowego katechetę i nie muszę
        > dodawać, że kłóciłam się z nim prawie na każdej lekcji o prawa
        > kobiet;) uważał on, że w wieku 18 lat trzeba już myśleć o
        > małżeństwie, a w wieku 22 wyjść za mąż... cóż za brednia!! i teraz
        > pomyślcie: bywa, że dziewczyna w tym wieku jest podatna na wpływy,
        > szuka dopiero własnego światopoglądu... i często przyjmuje do za
        > dogmat iż w wieku 22 lat musi być mężatką... nic bardziej mylnego;)
        > to każda z nas powinna decydować o tym kiedy jest jej czas na
        > małżeństwo, mój jeszcze nie nadszedł chociaż nie narzekam na brak
        > powodzenia;) pozdrawiam Forumowiczki;)
      • justysialek Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 21.12.08, 22:41
        Dla mnie największym wstydem byłoby lansowanie się na forum, jaka to
        jestem inteligentna i zaradna, żadna tam kura domowa, tylko
        wykształcona pani inżynier - po czym napisanie: "otórz"...

        Zanim zostaniesz tym inżynierem - to się naucz zasad ortografii.
    • panismok Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 20.12.08, 17:20
      A patrz, właśnie Ci odpowiem jako wyjątek. Jestem bardzo zainteresowana swoim rozwojem m.in. zawodowym - ciągle się uczę, dokształcam, jakieś nowe byki za rogi biorę. A na wiosnę wychodzę za mąż. Żadnego "parcia jednostronnego" nie było, po prostu podjęliśmy decyzję, że chcemy się pobrać.
      Co to dla nas znaczy? Przede wszystkim podkreśla, że podchodzimy do związku poważnie, zamierzamy go rozwijać, starać się - pokazujemy w ten sposób, ze ten związek jest dla nas wyjątkowy, nieporównywalny z poprzednimi.
      I myślę, że każdemu z nas będzie bardzo miło publicznie usłyszeć, że partner "zrobi wszystko, by małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe"(ślub będzie cywilny). Dla mnie to jakaś wartość. Porównanie mam - nieudany "wolny" związek ze wspólnym mieszkaniem.
      Nie dostaję na tym tle jakiejś histerii/euforii czy innych zaburzeń, ani nie przesłania mi to świata, ale dużo znaczy.
      Pozdrawiam.
    • sumire Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 20.12.08, 19:25
      a czym tu się emocjonować?...

      proste. ludzie marzą o różnych rzeczach. jedni o własnym samolocie, inni o Malezji, a jeszcze inni o ślubie właśnie. nie marzy się po coś :)
      znam sporo dziewczyn, które po prostu chciałyby przejść się w tej białej bezie przez kościół i żeby ktoś o nich mówił 'moja żona'. absolutnie nie podzielam ich pragnień, ale ok, niech sobie takie mają. ja mam swoje, które pewnie dla nich byłyby dość niezrozumiałe, może głupie nawet, ale - live and let live ;)
    • alajna85 Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 20.12.08, 19:35
      Śmieszne trochę to, co piszesz..
      Po pierwsze, pozwól innym cieszyć się z tego, z czego się cieszą i nie właź im z
      butami w życie.
      Po drugie-zauważyłaś tendencję, że dziewczyny, które mają w planach wyjście za
      mąż i cieszą się z tego, nie mają większych planów, aspiracji życiowych..- w
      kiepskim towarzystwie wobec tego się obracasz, naprawdę współczuję..
      Rzeczywiście-małżeństwo zamyka drzwi do spełniania się w innych rolach..
      Po trzecie-może tylko wydaje Ci się, że żyjesz w szczęśliwym związku, a
      pomyślałaś o tym, że może Twój facet nie bierze Cię na poważnie, mimo tego
      "szczęścia", dlatego nie proponuje małżeństwa?
      Nie przyszło Ci na myśl, że po ślubie miłość umacnia się, i szczęście jest
      jeszcze większe??? Może one o tym wiedzą, czują to, dlatego pragną ślubu z
      ukochanym mężczyzną, a Ty żyjesz tylko na poziomie "papierka", i stąd Twoje
      rozterki??
      • jj1978 Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 20.12.08, 19:48
        moze sa pary ktorych milosc umacnia sie po slubie, nie slyszalam jeszcze o takim
        przypadku ale pewnie jest to mozliwe, zwiazki ewoluja ale nie wydaje mi sie zeby
        slub byl wyzwalaczem 'wiekszej milosci'.
        co do traktowania powaznie - jak para wspolnie planuje przyszlosc, kupuje dom,
        funkcjonuje jako zwiazek w zyciu codziennym to nie wiem jak bardzo powazniej
        mozna sie traktowac. jezeli para jako dowod traktowania sie powaznie bierze slub
        ale nie inwestuje we wspolne zycie (bo zycie na garnuszku u rodzicow po slubie
        to chyba dalej dosc normalna sytuacja w polsce) to nie wiem gdzie tu powaga,
        zobowiazanie tak naprawde bycie razem:)
        • panismok Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 20.12.08, 20:22
          Tutaj się zgadzam - po ślubie para musi wziąć za siebie odpowiedzialność, zamieszkać osobno i sama się utrzymywać - oczywiście, jeśli nie "wyfrunęli" wcześniej z gniazda. Masz rację, że codzienne "zwykłe" życie, to, jak ludzie razem funkcjonują, jak rozwiązują problemy - świadczy o poważnym lub niepoważnym podejściu. Ale czasem do tego dochodzi potrzeba jakiegoś uroczystszego podkreślenia, że nam zależy, trafiliśmy, to jest to i chcemy się razem zestarzeć.

          Jak w XVII wieku hrabia miał jakieś "anse" do markiza, mógł oczywiście wpakować mu kulę w łeb w ciemnym zaułku (albo nasłać na niego zbira). Ale honorowo wolał go wyzwać na pojedynek, żeby pokrojenie markiza miało jakiś społeczny wydźwięk i żeby wszyscy widzieli, że hrabia jest chłop z jajami.
          Podobnie jest ze ślubem - można go nie brać i się publicznie nie "ogłaszać", można wziąć. Efekt ten sam, markiz nie żyje. :-)
        • alajna85 Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 20.12.08, 20:41
          No tak, ale autorka pyta o to, dlaczego młode dziewczyny wychodzą za mąż. Jakby
          to było coś nienormalnego. Do tego stawia je w taki świetle, jakby młode mężatki
          nie miały żadnych aspiracji życiowych poza małżeństwem. Wiadomo, że są ludzie,
          którzy się kochają i bez ślubu jak i tacy, co się nienawidzą po nim. Ale nie o
          to tu chodzi. Nie zawsze osoba, która wychodzi za mąż ma parcie na ślub. Tutaj
          juz jest przesada w drugą stronę. Jeśli ludzie się kochają, i akurat się tak
          zdarzy, że kilka par z naszego otoczenia planuje ślub, to już dla niektórych
          parcie. Trochę rozsądku
        • niedosniona Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 22.12.08, 15:31
          To z punktu widzenia kobiet. A z własnego doświadczenia wiem, ze
          większość mężczyzn nic sobie nie robi z mieszkania razem. Tzn. nie
          traktują tego jako krok przed ślubem, ale jako ich wygodę (ugotowane
          jest? jest, fajne towarzystwo jest? jest, seks częściej jest? jest.
          Więc czego chcieć więcej?)
    • artemisia_gentileschi Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 20.12.08, 20:29
      Najpierw pare watkow nizej czepiasz sie singli, teraz dziewczyn
      ktore chca sie wydac. Co sie tak emocjonujesz zyciem innych ludzi,
      nie masz wlasnych problemow?
    • 83kimi Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 20.12.08, 22:06
      Dziwne podejście do sprawy. Dlaczego ślub ma świadczyć o tym, że
      kobieta chce zostać kurą domowową, nie chce się rozwiajać? Wg nie ma
      to związku. Znam kobiety, które pokończyły tylko zawodówki i nie są
      męzatkami, mężatki, które są kurami domowymi, mężatki, które są
      wykształcone i robią karierę. Każdy wybiera taką drogę jak mu pasuje.
      • mijo81 Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 20.12.08, 23:07
        Ale te które nie chcą ślubu własnie tak myślą
        • kredka_kredka_kredka mijo81 20.12.08, 23:20
          Zostań moim prywatnym terapeutą.
          Dzięki. Czytasz mi w myślach normalnie:D
          Hahaha
      • kredka_kredka_kredka Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 20.12.08, 23:19
        Dzięki za wszystkie odpowiedzi.
        Nie wtrącam się w życie innych tylko zwyczajnie trochę mnie to dziwuje, a że
        nikt nigdy nie odp.mi sensownie na moje pyt.wynikające z czystej ciekawości i
        niezrozumiałości dla otaczającego mnie świata, stąd też mój wątek.
        Dla współczujących mi moich znajomych- cóż, wydaje mi się, że z własnej woli
        wybiera się tylko przyjaciół, ludzi bliskich-znajomych ma się różnych.
        Ktoś kto zarzuca mi ocenę wszystkich młodych dziewczyn wychodzących wcześnie za
        mąż-również jest w błędzie. Nie napisałam przecież, że jest to faktem, tylko że
        WYDAJE mi się poza tym tylko i wyłącznie w gronie MOICH koleżanek. Nie mówię,
        że tak jest,ale zauważyłam pewną tendencję.
        Że dziwne podejście do sprawy? Taką już mam naturę, że nawet i wścibska być
        potrafię:P mam się tego wstydzić? Zwyczajnie jestem ciekawa,przecież to nie
        przestępstwo i nie robię chyba nic niemoralnego zastanawiając się nad motywami
        ludzkich zachowań?

        Btw, znalazła się także osoba, która stwierdziła, że być może mój facet nie
        traktuje mnie poważnie. Otóż z całą powagą muszę powiedzieć-że wspólnie
        traktujemy się bardzo serio, mamy wspólne plany, myślimy o przyszłości. Mojemu
        facetowi nie można zarzucić, że jest nieodpowiedzialny czy też, jego uczucie do
        mnie nie jest duże. To informacja dla tych, którzy twierdzą, że tak być właśnie
        może. Skąd to wiem? Sama jestem na razie temu przeciwna. Myślałam, że z tonu
        wypowiedzi da się to wyczuć. Po prostu troszkę mnie życie już doświadczyło i
        nauczyło pokory, że właściwie nigdy niczego nie można być pewnym. Nie, nie
        sparzyłam się, nie zostałam zdradzona. Zwyczajnie wiem, że różnie to bywa i na
        razie jestem zbyt smarkata by móc podejmować tak poważne życiowe decyzje, które
        zaważą na moim dalszym losie. Zbyt mało się poznało, przeżyło by móc stwierdzić,
        że w wieku 20+lat to jest właśnie TO.
        • petshopgirl Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 21.12.08, 00:11
          z "refleksyjnym" podejściem do narzeczenstwa i małżeństwa jest podobnie jak z,
          przynajmniej chwilową, niechęcią do posiadania dzieci. Wygłoszenie takich
          herezji wśród zdecydowanej większości zwolenników nieskrepowanych slubów i
          płodzeń daje efekt w postaci piorunujacego spojrzenia - co najmniej. I
          faktycznie, na nic zapewnienia że dobrze jest jak jest.

          Oglądam zdjęcia kolezanek z liceum na n-k i spośród 19 dziewczyn jestem jedną z
          trzech które nie mają zdjęcia, tfu, męża i dziecka/dzieci. 26 lat i siedmio,
          ośmioletnie dziecko, kątem u rodziców/teściów, niedokończone studia, Anglia albo
          Włochy i w tym wszystkim facet o wyglądzie galernika. Jasne - ich wybór, a ja
          wybiorę swoje.
          • alajna85 Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 21.12.08, 01:54
            I znowu widzimy tylko jedną stronę medalu;) Gdzie szcześliwe, kochane i
            kochające kobiety przed 30stką, z odchowanymi dziećmi, spełnione zarówno w pracy
            jak i na płaszczyźnie rodzinnej? Zaręczam, że jest takich wiele. Sama obracam
            się w takim towarzystwie (także), i nie widzę, by osoby te miały złamane życie,
            mając dzieci, skończone studia (lub też nie). Chyba stąd moja postawa-po prostu
            widząc je nie boję się tego wszystkiego, o czym piszecie-nieodpowiedzialne
            decyzje, dzieci, itd. Co do wieku-20latka może mieć o niebo bogatsze spojrzenie
            na życie, bogatsze doświadczenie niż 30 latka, tego chyba nie trzeba tłumaczyć.
            Więc nie generalizujmy, że 20 lat to za mało, by wiedzieć, czy to to, czy nie
            to. Zależy od człowieka.
            A jeśli chcesz wiedzieć, czy Twój facet na prawdę bierze Cię na poważnie,
            zaproponuj mu małżeństwo, tu i teraz.. Jeśli odpowie :nie ma sprawy" to możesz
            się w tej kwestii czuć pewnie. Nawet, jeśli nie masz zamiaru tego robić. Znam
            wiele par, które kupowały razem domy, brały kredyty, ale ślubu nie chciały, a
            potem się rozeszły i z innymi osobami stawały przed ołtarzem po kilku miesiącach:)
            Pozdrawiam wszystkich potrafiących myśleć nieco szerzej:) Zaobrączkowanych lub nie:)
            • sadosia75 Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 21.12.08, 18:15
              A jeśli chcesz wiedzieć, czy Twój facet na prawdę bierze Cię na poważnie,
              > zaproponuj mu małżeństwo, tu i teraz.. Jeśli odpowie :nie ma sprawy" to możesz
              > się w tej kwestii czuć pewnie

              Bzdura! Chec slubu nie oznacza tego, ze facet traktuje dziewczyne powaznie! slub
              to slub a codzienne zycie to zupelnie inna sprawa! facet moze miec parcie na
              slub ale to NIE oznacza, ze traktuje dziewczyne powaznie! to co piszesz to jedna
              wielka bzdura!
              • alajna85 Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 21.12.08, 18:31
                Mówimy o poważnych mężczyznach.. Zwykle, jeśli facet się oświadcza oznacza to,
                że jednak chciałby spędzić z tą kobietą życie.. Takie jest założenie ślubu,
                jakby nie patrzeć.. Jeżeli facet myśli o kobiecie na poważnie, nie ma problemu z
                zalegalizowaniem związku, z deklaracją. Natomiast, jeśli kobieta jest dla niego
                przystankiem w poszukiwaniach, to niekoniecznie, żyją w tzw. wolnym związku, w
                każdej chwili mając otwartą furtkę do "wolności". Nie mówię, że tak jest zawsze,
                ale generalnie, niestety tak
                • sadosia75 Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 21.12.08, 22:10
                  Jezeli potrzebujesz oswiadczyn czy slubu do tego aby byc pewna wlasnego
                  mezczyzny to naprawde przykre.
                  • alajna85 Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 21.12.08, 23:00
                    Jeżeli myślisz, że mężczyzna żyjący z kobietą w wolnym związku myśli o niej
                    poważniej, niż gdyby się z nią ożenił, to jest dopiero przykre..
                    • sadosia75 Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 21.12.08, 23:03
                      A co zmienia slub? Powiem Tobie, ze nic. od ponad 10 lat jestem mezatka. i nic
                      sie nie zmienilo. no moze tylko to, ze mam tesciow. nic wiecej. maz jak mnie
                      kochal tak kocha jak ja go kochalam tak nadal kocham.
                      przykre jest jednak to, ze Ty piszesz,ze inni widza jedna strone medalu. Ty z
                      kolei widzisz tylko slub i nic wiecej.
                      I przykre jest to, ze nie zastanawiasz sie nad tym dlaczego ludzie zyja w
                      zwiazkach wolnych i nie biora slubu. a powodow jest miliard. w szczesliwych
                      zwiazkach mysl o tym, ze jest to zwiazek nie powazny nie jest zadnym powodem.
                      Mloda jestes i niestety ale w tym temacie glupiutka.
                      • alajna85 Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 21.12.08, 23:28
                        Niesamowite, jakie informacje o mnie posiadasz, ciekawe, skąd.. Młoda jestem, to
                        fakt, ale też jestem mężatką. I mam zupełnie inne spostrzeżenia. Z resztą-na
                        wymianie poglądów chyba polega dyskusja, chyba, że się mylę, pani
                        wszystkowiedząca i życiowo doswiadczona
                        • sadosia75 Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 21.12.08, 23:32
                          chyba, że się mylę, pani
                          > wszystkowiedząca i życiowo doswiadczona
                          A teraz oddychaj, spokojnie bez nerwow.
                          Mezatka jestes maz musial udowodnic czy tam chcial udowodnic, ze jestes dla
                          niego powaznym zwiazkiem i sie ciesz. a innym pozwol zyc tak jak oni chca i nie
                          wmawiaj im takich glupot jakie teraz starasz sie wmowic. Widzisz swiat w czarno
                          bialych kolorach. z czasem sie zdziwisz bo zycie ma tez inne barwy.

                          Z resztą-na
                          > wymianie poglądów chyba polega dyskusja
                          wymiana pogladow a wmawianie komus, ze nie jest postrzegany powaznie przez
                          faceta to dwie rozne sprawy.
                          Serio dorosnij do zycia bo ono na Ciebie nie zaczeka. i nie oceniaj ludzi po ich
                          stanie cywilnym. bo sie mozesz baaardzo zdziwic.
                          • alajna85 Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 22.12.08, 00:04
                            sadosia75 napisała:

                            > chyba, że się mylę, pani
                            > > wszystkowiedząca i życiowo doswiadczona
                            > A teraz oddychaj, spokojnie bez nerwow.
                            > Mezatka jestes maz musial udowodnic czy tam chcial udowodnic, ze jestes dla
                            > niego powaznym zwiazkiem i sie ciesz. a innym pozwol zyc tak jak oni chca i nie
                            > wmawiaj im takich glupot jakie teraz starasz sie wmowic. Widzisz swiat w czarn
                            > o
                            > bialych kolorach. z czasem sie zdziwisz bo zycie ma tez inne barwy.

                            > Jeśli dla Pani głupotą jest to, co myślą inni, a nie zgadza się to z Pani
                            zdaniem, to już nie mój problem. I nie narzucam nikomu, co ma myśleć, wyrażam
                            swoje zdanie na temat. Mimo młodego wieku jestem mocno doświadczona życiowo,
                            wiec proszę mi nie wmawiać, w jakich barwach postrzegam świat.

                            > Z resztą-na
                            > > wymianie poglądów chyba polega dyskusja
                            > wymiana pogladow a wmawianie komus, ze nie jest postrzegany powaznie przez
                            > faceta to dwie rozne sprawy.
                            > Serio dorosnij do zycia bo ono na Ciebie nie zaczeka. i nie oceniaj ludzi po ic
                            > h
                            > stanie cywilnym. bo sie mozesz baaardzo zdziwic.

                            Nikogo nie oceniam po stanie cywilnym. Kłania się czytanie ze zrozumieniem.
                            Oceniam to, czy małżeństwo jest związkiem poważniejszym niż związek wolny. I to
                            nie wynika z tego, że sama jestem mężatką, ale ogólnie z obserwacji życia. Przy
                            czym wcześniej wspomniałam, że nadal jest to kwestia relatywna.
                            Wg mnie jednak nadal jest to relatywne, gdzieś już o tym pisałam. Jeśli jednak
                            dla Pani małżeństwo nie ma takiego znaczenia, to współczuję, jeśli Pani z przymusy
                            • alajna85 Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 22.12.08, 00:08
                              bez dwóch ostatnich linijek. Na czym kończę tę dyskusję, bo zmierza donikąd.
                    • july-july Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 22.12.08, 09:15
                      Njabardziej zgodne i udane małżeństwo jakie znam (nie tylko moim
                      zdaniem, wszem i wobec wśród rodziny i znajomych stawiane za wzór)
                      zostało małżeństwem po około 20 latach bycia razem i to tylko
                      dlatego, że w ten sposób jest im łatwiej sie rozliczać (podatki
                      etc.). Jeśli ktoś musi sie hajtnąć żeby byc pewnym związku to
                      rzeczywisce jest to przykre. I złudne. Ale niestety częste.
          • july-july Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 22.12.08, 09:09
            > Oglądam zdjęcia kolezanek z liceum na n-k i spośród 19 dziewczyn
            > jestem jedną z trzech które nie mają zdjęcia, tfu, męża i
            > dziecka/dzieci. 26 lat i siedmio, ośmioletnie dziecko, kątem u
            > rodziców/teściów, niedokończone studia, Anglia albo Włochy i w tym
            > wszystkim facet o wyglądzie galernika. Jasne - ich wybór, a ja
            > wybiorę swoje.

            O, to to!
            Ostatnio koleżanka (lat 25, studia w zawieszeniu, 3 lata w
            Anglii "na zmywaku", narzeczony po zawodówce lat 40) strasznie
            współczuła swojej kuzynce, która ma 33 lata, nie ma faceta, nie lubi
            chodzic na imprezy i ciagle się dokształca - bo po co jej te
            wszystkie kursy i dyplomy? Nie jest już taka mloda i nie wiadomo czy
            kogoś znajdzie.

            Ostatnio też widze wysyp zaręczyn i ślubów. Jedna dziewczyna z
            facetem - kątem u jej rodziców (oni, rodzice i siostra dziewczyny na
            50 m2), mają zaoszczędzonę 3 tys. zł ale weselisko oczywiscie trzeba
            wyprawić i pobrać sie trzeba no bo jak to bez ślubu, trzeba mieć
            poukładane życie. Znajomy miał prawie roczny romans, który zaczął
            sie 2 miesiace po tym jak został "szczęśliwym" mężem. Inna
            dziewczyna - chłopak ja zostawił, później do niej wrócił, rok po tym
            sie pobrali - teraz juz nie ucieknie tak łatwo. Jeszcze inna - ona
            niby chce sie hajtać, ale boi sie, że po ślubie on przestanie sie
            starać bo związek powinien cięgle wygladać tak jak na pierwszej
            randce, poza tym to jej pierwszy facet, więc moze nie spotkać
            drugiego, co z tego, że ciagle sie kłócą.

            Ja mam kiepskie obserwacje odnośnie ślubów i zaręczyn.
        • panismok Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 21.12.08, 08:03
          Niektórzy stwierdzają, ze spotkali właściwą osobę, bardzo wcześnie. A potem piszą na forum: "Jestem od 7 lat mężatką, zakochałam się w koledze z pracy, chyba nie kocham męża"... Pewnie trochę Twoich mało ambitnych znajomych znajdzie się w tej grupie.

          Jak się ktoś czuje się jeszcze nie "na siłach" do podejmowania takich decyzji - niech czeka.

          Oczywiście jest jeszcze grupa osób płci obojga, którzy dążą do zwykłego wykorzystania partnera po ślubie.
          Panie, które wymagają od mężów tyrania po 16 godzin, bo chciałyby jeszcze to i owo kupić. Potem zarzucają jeszcze mężowi, ze z nimi nie rozmawia (najczęściej nie ma o czym), i że nie poświęca im czasu.
          Z drugiej strony panowie, zmieniający hotel "mama" na bezpłatną obsługę w wykonaniu żony.

          Reasumując, naprawdę nie zawsze przyczyną ślubu jest miłość.......

          Pozdrawiam
          • alajna85 Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 21.12.08, 17:51
            panismok napisała:

            > zą na forum: "Jestem od 7 lat mężatką, zakochałam się w koledze z pracy, chyba
            > nie kocham męża"...

            Zakochać się w kimś innym można niezależnie od stażu małżeńskiego i tego, ile
            lat się miało w momencie zamążpójścia...
            • panismok Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 21.12.08, 20:26
              Tak, można się zakochać zawsze. Ale jeśli ktoś jest już trochę doświadczony, to
              potrafi odróżnić miłość od zauroczenia. I zdaje sobie sprawę, że książęta z
              bajki nie istnieją. Że każdy ma jakieś wady, a zainteresowanie innym facetem to
              zwykle sygnał, że w stałym związku czegoś brak. Można brnąć w zakochanie, można
              pracować nad "starym" związkiem.

              Tylko trzeba mieć tę świadomość: zakochujemy się wtedy, gdy NAM czegoś brakuje,
              a nie wtedy, gdy pojawia się wspaniały człowiek. Przegapiamy wielu wspaniałych
              ludzi, ponieważ pojawiają się w niewłaściwym momencie. (oczywiście nikt się z
              tym zgadzać nie musi,to taka moja częściowo zbadana teza).

              A osoba, która ma jednego partnera od czasów licealnych, i zakochuje się po tych
              kilku latach, ma dużo większy problem z nabraniem dystansu do sprawy. Częściej
              idealizuje "tego drugiego", a poza tym urok nowości bardziej na nią działa. I
              jeśli decyzję o małżeństwie podejmowało się niezbyt świadomie, to dużo łatwiej
              potem o takie sensacje.

              • nawrocona5 Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 21.12.08, 20:42
                panismok napisała:
                Tylko trzeba mieć tę świadomość: zakochujemy się wtedy, gdy NAM czegoś brakuje,
                > a nie wtedy, gdy pojawia się wspaniały człowiek.

                Niekoniecznie. Czasem dopiero pojawienie się innego człowieka uświadamia nam, że
                czegos nam dotąd brakowało. A gdyby się nie pojawił, nie byłoby takich
                wątpliwości.:)
                Nie zapominaj, że po latach związku każdy jest trochę innym człowiekiem, niz w
                momencie zawierania małżeństwa. I pewna wiedza o sobie, swoich potrzebach i
                priorytetach jest - dla osób które nie miały dużego doświadczenia- zwyczajnie
                niemożliwa wczesniej, niż po kilku latach wspólnego zycia.
                • panismok Dlatego jestem za zdobywaniem doświadczeń 22.12.08, 21:26
                  przed ślubem:-)
                  Żeby, że tak to kompromisowo ujmę, ta świadomość większa była...
                  Bo potem, jeśli "ktoś nam uświadamia, że czegoś w naszym życiu brak", to inna
                  osoba, niewinna i kochająca, może paść ofiarą.
                  Lepiej łamać serca niezobowiązująco w liceum i na studiach (tudzież mieć
                  złamane), niż fundować komuś i sobie nieudane małżeństwo.
    • lena186 Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 21.12.08, 00:03
      Moje uczucia są czasem jeszcze bardziej skrajnie bo przy okazji rozmów o
      zaręczynach, ślubach i pytaniach 'kiedy się wreszcie zaręczycie' jestem dumna,
      że naprawdę nie planuję ślubu. Nie czuję się gorsza od koleżanek z
      pierścionkami. Lubię piękną biżuterię ale bez przesady, jestem w szczęśliwym
      związku już ponad 6 lat i póki co chciałabym skończyć drugie studia. Pozdrawiam
      wszystkie zakochanie nie-zaobrączkowane!
      • mordeczka88 Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 21.12.08, 18:19
        co widzą?obietnicę, że to juz ten, że nie zostawi itd...tak to widzą
        moje koleżanki
        na obok zostaja zepchnięte własne plany i marzenia-tez to kiedys
        zrobiłam, ale otrząstnełam sie w pore:)
        miłośc to piękna rzecz ale życ i robic cos w zyciu trzeba dla
        siebie..:)
        • envi Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 21.12.08, 19:04
          odnosnie calej tej dyskusji o slubach, to zawsze mi sie nasuwa jedna
          mysl do glowy - Bogu dzieki zyje w tych czasach!! I moge sobie
          wybrac, chce slub czy nie chce?? Chce z facetem mieszkac bez slubu
          czy nie?? Seks przedmalzenski/ one night standy/ chce miec dzieci
          czy nie??i wiele innych... Za czasow mojej mamy, a nawet jeszcze ze
          30 lat temu nie do pomyslenia bylo zeby dziewczyna lat 20 pare
          namyslala sie w takich kwestiach bo byl tylko jeden mozliwy wybor.
          Dzis mamy ta swobode i mozemy z niej korzystac i sie z tego ogromnie
          ciesze:))) mam tylko wrazenie ze to nasze obecne pokolenie jeszcze
          czasem ulega wplywom tego starszego ktore zyje tradycja i
          katolickimi zabobonami - stad tyle pytan, rozterek itp. Podejrzewam
          ze za kolejne 30 lat kazdy bedzie juz zupelnie sam podejmowal taka
          decyzje i nikogo nie bedzie to obchodzilo dlaczego jest sam/albo
          dlaczego ma meza/zone??
    • gunik2000 Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 21.12.08, 21:28
      Może event widzą. Bo ślub to w sumie niezła impreza :-))) A tak na poważnie to
      się w sumie nie czemu dziwować i stawiać barykady: my mądre, wykształcone versus
      te głupie gąski. Wiek nie jest ani gwarancją dojrzałości ani sukcesu udanego
      małżeństwa. I nie wszyscy chcą robić karierę, cokolwiek to nie znaczy. Niektórzy
      wolą zamiast dalekosiężnych planów to co jest tu i teraz. I co, gorsi są z tego
      powodu? No i wreszcie, może być jeszcze jedna przyczyna: może się po prostu
      kochają i mają poczucie, ze na siebie trafili :-)?

      kredka_kredka_kredka napisała:

      > zwłaszcza te młode. Do czego im się tak spieszy?
      > CZY KTOŚ MOŻE ODP.MI NA MOJE JAKŻESZ NAIWNE I GŁUPIUTKIE,ale tylko z pozoru PYT
      > ?
      > Jestem już w szczęśliwym związku kilka lat, a zatem moje dziwienie się nie
      > wynika z nieumiejętności wczucia się w czyjąś sytuację. Sama czuję się kochana
      > oraz zakochana jednak absolutnie do niczego mi się nie spieszy...Czy do wynika
      > z różnic priorytetów?
      >
      > Zauważyłam taką tendencję- wszystkie moje koleżanki chichoczące na myśl o
      > pierścionku i wielkim hucznym weselisku nie mają żadnych ambitnych planów na
      > przyszłość, konkretnych celów zawodowych, związanych z własnym samorozwojem
      > itp. Mam wrażenie, że ich świat toczy się w okół ciągłych randek z ukochanym i
      > przygotowywaniem się do owych spotkań;-)Nie myślą za co wyżyją-cieszą się
      > dniem dzisiejszem i tym ślubem, który ma wkrótce nastąpić. Niektóre już ze
      > swoimi sympatiami pomieszkują, stąd zatem moje pytanie- bo one jakoś nigdy nie
      > potrafiły na to logicznie odp-po co im ślub?
      > Skąd ta radość, czy on tak dużo zmienia?
      > I czy ta tendencja do zaniedbywania się a szybką ucieczką w poważny
      > zalegalizowany związek to jakaś korelacja?
      >
      > Wiem, że to trochę nie po polsku, ale piszę rozemocjonowana w pośpiechu, więc
      > wybaczcie.
    • justysialek Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 21.12.08, 22:37
      A ty już 78 raz o tym samym - to się nazywa obsesja!
    • july-july Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 22.12.08, 08:09
      No bo wszyscy tak robią. Bo jest taki szowinistyczny pogląd, że
      meżatka jest lepsza bo ją ktoś 'chciał'. Bo ma to zwiazek z wiarą.
      Bo kobietom jest wpajane, że muszą mieć meża. Bo wtedy czuja sie
      pewniej w związku. Bo jest to dla nich naturalny etap związku. Wiele
      powodów.
    • kachna79 Czemu wyszłam za mąż? 22.12.08, 08:38
      Spotkałam wspaniałego mężczyznę, przeżyłam z nim kilka lat, nasz
      związek dojrzewał. Dlatego chciałam publicznie zadeklarować: to jest
      wybrany przeze mnie mężczyzna, z nim chcę dalej budować, z nim chcę
      iść przez życie, z nim chcę wychowywać dzieci... A czemu ślub? Dla
      mnie to nie tylko obietnica trwałości związku, to również prośba do
      rodziny i przyjaciół: wspomagajcie nas, uszanujcie to co nas łączy i
      w końcu dzielcie naszą radość w dniu ślubu i wesela, a najlepiej
      przez resztę życia.
      Aspekt religijny przemilczę, bo dla mnie jest istotny, ale nie jset
      argumentem obiektywnym.
      I jeszcze jedno: małżeństwo nie wymaga od nas rezygnacji z własnego
      rozwoju - właściwie jest wręcz odwrotnie: teraz mój osobisty rozwój
      jest inwestycją dla dobra całej rodziny.
    • justysialek Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 22.12.08, 09:31
      Ja wyszłam za mąż w wieku 23 lat - na 5 roku studiów.
      (Już nie raz to pisałam, bo ten głupi temat wraca na tym forum, jak
      bumerang - następnym razem polecam wyszukiwarkę!)
      Otóż nie zniszczyło mi to życia, nie przerwałam edukacji, nie
      zostałam kurą domową. Faktycznie możnaby powiedzieć, że nie mam
      zawodowych ambicji - kariera nie jest dla mnie priorytetem i nigdy
      nie była, do niczego mi nie jest potrzebna... no chyba, że kiedyś po
      prostu osiągnę sukces zawodowy poprzez fakt, że dobrze wykonuję
      swoją pracę, bo ją lubię! Jednak nie zamierzam "robić kariery" i
      dążyć na siłe do sukcesu zawodowego, bo mi to wisi i powiewa - 1000
      rzeczy jest dla mnie dużo ważniejszych. Choćby bycie dobrym
      człowiekiem, dobre relacje z ludźmi dookoła, zadowolenie z siebie,
      rozwijanie zainteresowań, zdrowie, rodzina, nawet moja świnka morska
      jest dla mnie ważniejsza niż "robienie kariery" itd.

      Ja akurat pracuję ale w sumie nie rozumiem co takiego złego jest w
      byciu kurą domową?! Jeśli któraś chce, jest w tym świetna, kasy jej
      nie brakuje, a mąż to popiera - to co innym do tego? Argumenty o
      zaniedbaniu, o tym, że mąz odejdzie można wrzucić między bajki:
      ZAWSZE może odejść!!! Nie ważne czy się jest kurą domową,
      karierowiczką, żoną, kochanką czy kimkolwiek innym! Od Gisselle
      Bundchen też faceci odchodzą - ani uroda ani kariera jej od tego nie
      uchroniły. Znam tez wiele kobiet pracujących, które wyglądają
      koszmarnie i są strasznie zaniedbane, to akurat nie zależy od
      zatrudnienia!

      Natomiast wnioski, że młode małżeństwa się częściej rozpadają są
      dużym uogólnieniem - kiedyś wszystkie małżeństwa zawierane były
      przed 23 rokiem życia i jakoś było mniej rozwodów niż teraz!
      • july-july Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 22.12.08, 09:44
        Ależ oczywiscie, każda moze sobie być kura domową czy wychodzić za
        mąż w wieku 20 lat, jej sprawa. I każdy moze mieć opinię na ten
        temat - dla mnie bycie kurą domową jest upokarzajace, ale dla kogos
        moze to byc spełnieniem marzeń.

        Ja widze więcej zaniedbanych kur domowych niz kobiet pracujących,
        chociaż rzeczywiscie to zalezy. Praca daje Ci nie tylko zarobki -
        zmienia Twoje spojrzenie na wiele rzeczy, daje poczucie, że jesteś
        samowystarczalna, uczysz sie czegoś w niej, masz kontakt z kimś
        innym niz domownicy czy znajomi, jestes niezależna fifnansowo.
        Dzieki temu nie traktujesz faceta jako pana i władcy, który moze
        odejść, a Ty nie wiesz co ze sobą zrobic bo nie masz źródła dochodu.
        • justysialek Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 22.12.08, 20:09

          Ja widze więcej zaniedbanych kur domowych niz kobiet pracujących,
          > chociaż rzeczywiscie to zalezy. Praca daje Ci nie tylko zarobki -
          > zmienia Twoje spojrzenie na wiele rzeczy, daje poczucie, że jesteś
          > samowystarczalna, uczysz sie czegoś w niej, masz kontakt z kimś
          > innym niz domownicy czy znajomi, jestes niezależna fifnansowo.
          > Dzieki temu nie traktujesz faceta jako pana i władcy, który moze
          > odejść, a Ty nie wiesz co ze sobą zrobic bo nie masz źródła
          dochodu.

          Wszystkie te cechy zależą od chatrakteru! Pewnie, że charakter wiąże się z
          wyborem drogi życiowej ale człowiek jest zbyt złożony, żeby go tak prosto oceniać!

          Nie widziałaś zaniedbanych pracujących? Przyjrzyj się paniom na poczcie, na
          kasach, sprzątaczkom, sprzedawczyniom w spożywczym i na bazarach, urzędniczkom
          skarbówki - przykłady można mnożyć - a wśród nich wiele zaniedbanych! Natomiast
          kur domowych nie widujesz, bo siedzą w domu ;-P a jeśli nie siedzą, to skąd
          wiesz, że ta kobieta na ulicy to akurat kura domowa?! Wiesz tylko wtedy, gdy to
          twoja znajoma!

          Istnieją kury domowe, które są bogate a po rozwodzie będą jeszcze bogatsze -
          bieda to nie jest cecha przypisana do siedzenia w domu!
          Są też rózne rodzaje pracy - nie każda praca rozwija i daje szerokie horyzonty
          (np siedzenie na kasie albo przekładanie papierków). Natomiast kura domowa może
          mieć dość czasu na rozwijanie ciekawych zainteresowań i znajomości nie
          związanych z pracą! Ja np niespecjalnie się przyjaźnię z ludźmi z pracy - szkoda
          mi, że nie mam czasu na pogaduchy z prawdziwymi przyjaciółkami, spoza miejsca pracy!

          Bawi mnie to, jak niektóre kobiety kurczowo trzymają się swojej pracy i oceniają
          swoją wartość przez jej pryzmat - smutne i śmieszne - ale same radzą innym: nie
          oceniaj siebie poprzez pryzmat posiadania męża, bo to żałosne... hhmmm, pachnie
          hipokryzją ;-PPP

          • july-july Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 22.12.08, 21:14
            > Nie widziałaś zaniedbanych pracujących?

            Nie napisałam, że nie widziałam, czytaj ze zrozumieniem. I nie mam żadnej
            znajomej kury domowej, wiec też pudło. Siedzenie na kasie też daje pieniądze,
            więc przyczyna się od bycia niezależnym lub też częściowo niezależnym finansowo.
            A bogata kura domowa "leżę, pachnę i przymierzam perły" to zjawisko niezbyt
            częste w polskiej specyfice, a ja pisze o przypadkach typowych.

            Nie oceniam swojej wartości przez pryzmat pracy bo nie jest ona dla mnie jakimś
            mega osiągnięciem, ewenementem czy czymś nadzwyczajnym. Dla mnie to, że pracuje,
            zarabiam na siebie, jestem niezależna i nie jestem na utrzymaniu partnera jest
            tak oczywiste jak to że oddycham. Dla Ciebie nie, widocznie inaczej Cie
            wychowano. I tyle.
            • justysialek Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 23.12.08, 16:52
              Ha ha ha
              Już poczułaś się lepsza ode mne a tu pudło - ja mam pracę - czytaj ze
              zrozumieniem ;-PPP
              • july-july Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 27.12.08, 16:25
                Ło matko...:)))
      • kredka_kredka_kredka Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 22.12.08, 16:53
        Dla mnie "robienie kariery" to nic innego jak samorozwój oraz dalsze brnięcie we
        własne zainteresowania. Dzięki temu praca to tak naprawdę coś co lubimy i za co
        nam płacą lub samodzielnie otrzymujemy zapłatę:-) Przecież ona
        (praca)determinuje nasze życie, podobnie jak sen i ważny jest chyba komfort jej
        wykonywania-a zatem sztuką jest robienie czegoś co się lubi. Człowiek
        szczęśliwszy, czas przyjemnie upływa. To niekoniecznie musi być utożsamiane z
        wyścigiem szczurów i dążeniem do celu choćby po trupach.

        Co jest złego w byciu kurą domową? Otóż, owszem, nielicznym taka sytuacja
        odpowiada, jednak b.często mąż taką kobietą zwyczajnie się nudzi i jest to
        absolutnie normalne! Bowiem ciekawa praca to nasze gł.miejsce spotkań
        towarzyskich, szansa na znalezienie się w ciekawych sytuacjach, o których można
        opowiadać itp. Wzbogaca, rozwija, uszlachetnia. Jest NIEZBĘDNA do prawidłowego
        rozwoju społecznego każdego człowieka. A siedząc w domu, niestety, ale się
        cofamy. Kto dziś jest bierny, bezczynnie stoi, ląduje w końcu na bruku. COFA
        SIĘ. Btw, o czym z taką żoną można rozmawiać?!
        Dużo by tu pisać, sprawa wydaje się oczywista.

        Co do ostatniego akapitu- skąd masz info o tym,że związki małżeńskie były
        zawierane przed 23 r.ż? To ciekawe. Mówisz o Polsce czy o świecie?O jakiejś
        konkretnej dacie historycznej, przedziale czasowym? Z tego co mi wiadomo kiedyś
        warunki ekonomiczne były cięższe, a młode dziewczęta wychodziły za mąż nie
        rzadko ze względów praktycznych. Rzadko kiedy ludzi łączyła miłość. Stąd było
        pełno zdrad, dzieci pozamałżeńskich, ale nie było także mediów, które by o tym
        mówiły, rozpowszechniały to w świadomości ludzkiej.
        Poza tym, czy trzeba tłumaczyć, że czasy były inne?Jeszcze nigdy dotychczas seks
        nie był tak łatwy jak dziś. Na wyciągnięcie ręki, tak jak i innych cała chmara
        "ulepszaczy życia", które rujnują rodziny.

        • justysialek Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 22.12.08, 20:23
          kredka_kredka_kredka napisała:

          Bowiem ciekawa praca to nasze gł.miejsce spotkań
          > towarzyskich, szansa na znalezienie się w ciekawych sytuacjach, o których można
          > opowiadać itp. Wzbogaca, rozwija, uszlachetnia. Jest NIEZBĘDNA do prawidłowego
          > rozwoju społecznego każdego człowieka.

          Sama napisałaś ciekawa!!! Ja bym jeszcze dodała specyficzna - bowiem w wielu
          miejscach pracy nie ma czasu na spotkania towarzyskie i pogaduchy. Zdajesz sobie
          sprawę z tego ilu ludzi w Polsce ma "ciekawą" pracę, którą lubi?! Wg mnie może z
          dziesięć procent!


          A siedząc w domu, niestety, ale się
          > cofamy. Kto dziś jest bierny, bezczynnie stoi, ląduje w końcu na bruku. COFA
          > SIĘ. Btw, o czym z taką żoną można rozmawiać?!

          Masz słabą wyobraźnię. A tak na marginesie - ty rozmawiasz ze swoim facetem o
          swojej pracy?! <zonk> To dopiero jesteś nudna! Ja nie znoszę ludzi, którzy
          ciągle tylko paplają o swojej robocie. ;-PPP

          > Dla mnie "robienie kariery" to nic innego jak samorozwój oraz dalsze brnięcie w
          > e
          > własne zainteresowania. Dzięki temu praca to tak naprawdę coś co lubimy i za co
          > nam płacą lub samodzielnie otrzymujemy zapłatę:-) Przecież ona
          > (praca)determinuje nasze życie, podobnie jak sen i ważny jest chyba komfort jej
          > wykonywania-a zatem sztuką jest robienie czegoś co się lubi.

          Gratuluję ci - myślę, że jesteś w mniejszości - znaczna większość ludzi nie lubi
          swojej pracy. Jest wiele zawodów, w których trudno znaleźć coś ciekawego,
          zajmującego i rowijającego (księgowa, osoba analizująca dane, pani w okienku na
          poczcie, sprzątaczka, opiekunka w domu poprawczym lub w domu opieki społecznej
          itd). Niestety nie każdy może zostać fotografem gwiazd czy pilotem odrzutowca ;-(
          Ja osobiście lubię swoją pracę ale tylko lubię. Mam mnóstwo innych
          zainteresowań, ciągle wpadam na nowe pomysły i chcę się w nie angażować. Gdybym
          rozwijała się tylko w kierunku swojej pracy to z czasem przestało by to mnie
          "rozwijać". Prawdziwy rozwój to poszukiwanie nowości i sprawdzanie się w różnych
          sytuacjach. Ponownie żal mi, że nie mam na to wystarczająco dużo czasu - no ale
          trzeba za coś żyć.
          Nie uważam swojej pracy za sens życia, coś co mnie determinuje i gdybym zaczęła
          to bym poszła do psychologa!
          • kredka_kredka_kredka Do justysialek 23.12.08, 02:08
            > Gratuluję ci - myślę, że jesteś w mniejszości - znaczna większość ludzi nie
            lubi swojej pracy.
            Dzięki za gratulacje-ale w moim przypadku niechybione. Sama jestem w trakcie
            poszukiwań takiej fascynującej pracy, której mogłabym się oddać:-)Owszem, praca
            mnie nie definiuje, ale od zawsze mam dość ambitne plany i wysoko mierzę-to się
            ma po prostu we krwi. Na pewno jest dużą częścią mojego życia. Najczęściej jest
            tak,że uprawiamy jakąś formę prostytucji- ktoś wynajmuje nasz czas, nasz wkład,
            posiadaną wiedzę. Ja tak nie chcę.

            <Masz słabą wyobraźnię. A tak na marginesie - ty rozmawiasz ze swoim facetem o
            swojej pracy?! <zonk> To dopiero jesteś nudna! Ja nie znoszę ludzi, którzy
            ciągle tylko paplają o swojej robocie. ;-PPP
            Nie wiem czy aby na pewno stawiasz na rozwój tak jak to deklarujesz, skoro tyle
            w Tobie jadu i uszczypliwości podszytej cynizmem. Oczywiście, że rozmawiam ze
            swoim facetem o pracy. Jednak pomiędzy zwyczajną rozmową, a "ciągłym
            paplaniem"jest chyba jakaś duża granica z obszernym chyba marginesem swobody?
            Btw, nie jestem górnikiem tudzież magazynierem, stąd także nie nazywam swojej
            pracy "robotą". Gdyby tak było, byłoby raczej pewne, że nie miałabym o czym
            opowiadać. Więc w sumie mogę Cię zrozumieć.

            >Prawdziwy rozwój to poszukiwanie nowości i sprawdzanie się w różnych
            > sytuacjach.
            Wybacz, ale na to nie masz ochoty ani siły kiedy siedzisz w chałupie, robisz za
            sprzątaczkę, kelnerkę, praczkę i można by tak wymieniać bez końca. Jest takie
            porzekadło, że jeśli się nie ma czasu, winno się znaleźć dodatkowe zajęcie. A za
            robienie przy domu nikt nam przecież nie płaci, najczęściej nie docenia, nie
            chwali, nie widać efektów, nie wodzi nas za nos i każe zrobić "coś na już tu i
            teraz"stąd niska motywacja i bardzo powolne regularne staczanie się na dno jako
            zaniedbany człowiek i kobieta.
            Więc raz jeszcze powtórzę już za niejedną tęgą głową
            KAŻDEMU POTRZEBNA JEST PRACA, by mógł godnie żyć i w pełni kształtować się jako
            istota społeczna.
            • raohszana Re: Do justysialek 23.12.08, 03:14
              A jak ja sobie siedze w domku, niewiele robię, a mi za to płaca - czasu multum i
              jeszcze ździebko mam, to czy jestem kurem domowym czy nie? I czy juz mam
              odganiac wszystkich facetow, bom nudna i nie rozwijam sie, czy nie? :D
              • kredka_kredka_kredka raohszana 23.12.08, 15:42
                prawdopodobnie nie.
                Wtedy jesteś bodajże 'nierobem' czy jak to się tam zowie:D
                • raohszana Re: raohszana 23.12.08, 16:45
                  Co "nierobem", jak "nierobem"? Toż ja robię i mi płacą nawet za to. Wiec jestem
                  "robem", tyle, ze pracę mam akurat na tyle wygodną, ze w domu i na tyle dla mnie
                  prostą, że szybko idzie. Wiec jestem, kobieta pracująca, żadnej pracy sie nie
                  boję i proszę mi tu nierobstwa nie wytykąc, a konkretnie odrzec na zapytanie -
                  czy ja juz jestem nudna i mam gonic facetow, czy jednak moze, skoro pracuję za
                  wynagrodzeniem, to jednak taka nudna nie jestem i coś ze mnie będzie dla
                  potencjalnego kandydata na partnera? :D
                  • justysialek Re: raohszana 23.12.08, 17:06
                    Przykro mi, muszę cię zmartwić - jesteś nudna! Nie spotykasz ciekawych ludzi i
                    nie rozwijasz się społecznie. Cofasz się w rozwoju i gnuśniejesz, niestety -
                    nawet praca zarobkowa ci nie pomoże...przynajmniej wg dyskusantek w tym wątku ;-)
                  • kredka_kredka_kredka Re: raohszana 24.12.08, 22:21
                    :D
                    "czy ja jestem już nudna, czy nie"
                    Hmmm....nie mnie to oceniać:P
                    Ale z pewnością jesteś szczęściarą:]
                    Ale co dla niektórych na tym forum na pewno możesz taka być-na pewno nie dla mnie:P
                    'żeby mi nie było' ;-)
            • justysialek Re: Do justysialek 23.12.08, 17:02
              kredka_kredka_kredka napisała:
              > <Masz słabą wyobraźnię. A tak na marginesie - ty rozmawiasz ze swoim facete
              > m o
              > swojej pracy?! <zonk> To dopiero jesteś nudna! Ja nie znoszę ludzi, któ
              > rzy
              > ciągle tylko paplają o swojej robocie. ;-PPP

              > Nie wiem czy aby na pewno stawiasz na rozwój tak jak to deklarujesz, skoro tyle
              > w Tobie jadu i uszczypliwości podszytej cynizmem. Oczywiście, że rozmawiam ze
              > swoim facetem o pracy. Jednak pomiędzy zwyczajną rozmową, a "ciągłym
              > paplaniem"jest chyba jakaś duża granica z obszernym chyba marginesem swobody?
              > Btw, nie jestem górnikiem tudzież magazynierem, stąd także nie nazywam swojej
              > pracy "robotą". Gdyby tak było, byłoby raczej pewne, że nie miałabym o czym
              > opowiadać. Więc w sumie mogę Cię zrozumieć.

              ehhhh widać, że traktujesz siebie i swoją pracę nazbyt serio ;-/
              Widziałaś znaczek ;-P po mojej wypowiedzi - taki z przymrużeniem oka?! Wyluzuj!
              I dlaczego piszesz "mogę cię zrozumieć"? Ja nie pracuję w magazynie - mam pracę
              umysłową ale z mężem wolę rozmawiać o czym innym po prostu i nie uważam tego za
              coś złego ani nawet za wyznacznik, że moja praca jest nudna. Praca to jedno a
              życie osobiste to drugie - ja to rozgraniczam i już. I jakoś mi z tego powodu
              tematów do rozmów nie brakuje.
            • justysialek Re: Do justysialek 23.12.08, 17:15
              > KAŻDEMU POTRZEBNA JEST PRACA, by mógł godnie żyć i w pełni kształtować się jako
              > istota społeczna.

              Całkowicie się zgadzam z tym stwierdzeniem. Podkreślę tylko, że praca! -
              niekoniecznie praca zawodowa.
        • sumire Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 23.12.08, 17:34
          myślę, że jest jeszcze mnóstwo pośrednich możliwości między ślubem a karierą
          zawodową, tym samym mnóstwo opcji samorozwoju - a już na pewno innych tematów do
          rozmowy niż praca :) bo nawet mój lowelas, który pracę ma fantastyczną i zgodną
          z zamiłowaniami (a dla mnie absolutnie wymarzoną), nie lubi o niej rozmawiać.
          uważa, że nie po to przychodzi się do domu. woli pogadać o nartach, podróżach,
          książkach, meczu piłki nożnej. czymkolwiek. no, ale my jeszcze nie jesteśmy
          małżeństwem i nigdy nim nie będziemy ;)
          co więcej - nie uważam, żeby praca jakoś cudownie socjalizowała. może w idealnym
          świecie, w którym wszyscy lubiliby swoje stanowisko i współpracowników, tak
          byłoby. ale w tym - zdarza się, że praca alienuje. ludzie się izolują. nawet nie
          rozmawiają ze sobą, a jeśli już, to o pierdołach przy robieniu kawy.
    • naokomidori Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 22.12.08, 10:03
      kredka_kredka_kredka napisała:
      >
      > Zauważyłam taką tendencję- wszystkie moje koleżanki chichoczące na
      myśl o
      > pierścionku i wielkim hucznym weselisku nie mają żadnych ambitnych
      planów na
      > przyszłość, konkretnych celów zawodowych, związanych z własnym
      samorozwojem
      > itp. Mam wrażenie, że ich świat toczy się w okół ciągłych randek z
      ukochanym i
      > przygotowywaniem się do owych spotkań;-)

      Wiesz, chyba coś w tym jest. Ja ostatnio mam wrażenie, że ślub jest
      taką jakby ucieczką w coś bezpiecznego, w coś "znanego",
      powszechnego i ładują się w to kobiety, którym ma to w jakiś sposób
      dopełnić tożsamość. Hm, trudno mi to wyrazić. W każdym razie o mało
      sama nie wylądowałam w takim "bezpiecznym" układzie i dzięki bogu do
      tego nie doszło - mam jeszcze tyyyyle ciekawszych rzeczy do
      zrobienia, niż bycie tylko żoną :) Ale oczywiście zdaję sobie
      sprawę, że nie można uogólniać. (oj chaotyczne to, kac mnie
      męczy... ;))
    • kamyk-zielony Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 22.12.08, 10:51
      Ale uogólniłaś i spłaszczyłaś temat. Mężatki - zaniedbane, nieambitne, bez
      poczucia własnej wartości. I oczywiście nie znasz innych mężatek jak tylko
      zapuszczone kury domowe. Jest to fałszywy obraz sytuacji i naprawdę nie warto
      dowartościowywać się w ten sposób.
    • kredka_kredka_kredka Dzięki panismok i nawrocona5 22.12.08, 17:06
      Przeczytałam całą dyskusję raz jeszcze dokładnie i bardzo mi się ona
      podoba:-)Tyle zdań ile ludzi. Jednak pod tymi słowami mogę z całą pewnosćią się
      podpisać i dziękuję Wam, że słowa te padły-dla mnie są jakby esencją całej dysputy!

      panismok:
      <A osoba, która ma jednego partnera od czasów licealnych, i <zakochuje się po
      tych kilku latach, ma dużo większy problem z <nabraniem dystansu do sprawy.
      Częściej idealizuje "tego drugiego", <a poza tym urok nowości bardziej na nią
      działa. Ijeśli decyzję o <małżeństwie podejmowało się niezbyt świadomie, to dużo
      łatwiej <potem o takie sensacje.

      nawrocona5:
      <Niekoniecznie. Czasem dopiero pojawienie się innego człowieka <uświadamia nam,
      że czegos nam dotąd brakowało. A gdyby się nie <pojawił, nie byłoby takich
      wątpliwości.:)
      <Nie zapominaj, że po latach związku każdy jest trochę innym <człowiekiem, niz w
      momencie zawierania małżeństwa. I pewna wiedza o <sobie, swoich potrzebach i
      priorytetach jest - dla osób które nie <miały dużego doświadczenia- zwyczajnie
      niemożliwa wczesniej, niż po <kilku latach wspólnego zycia.

      Po tych słowach doszło do mnie, że to co napisała nawrocona5 jest b.proste,
      logiczne, ale tak ciężko dostrzegalne na co dzień! Ludzie przecież cały czas
      obiwniają siebie za zmianę ("już nie jesteś taki jak dawniej", "zmieniłaś się").
      Przecież to naturalna kolej rzeczy. I nierzadko zdarza się, że o zgrozo, osoba,
      która pokazała nam nowy, nieznany dotąd świat, wpłynęła na rozkwit naszej
      kobiecości, tudzież męskości sprawiła, że i my odkryliśmy w sobie bardziej
      kobietę/mężczyznę niż człowieka i dzięki temu bagażowi doświadczeń zdajemy sobie
      sprawę z naszych uświadomionych już potrzeb. Czasem też dochodzimy wtedy do
      wniosku, że ten "to nie jest to" i szukamy dalej,z tym, że tamta osoba
      ukształtowała nas w tym danym kierunku i jakby nie patrzeć przyczyniła się do
      naszego odejścia od niej(!). A jednocześnie dziękujemy jej za to, bo chyba to
      winni jesteśmy:-)Rozwój naszej osobowości i poznanie siebie samego.

      Ludzie dojrzali, tzw."po przejściach" są już bardziej ukształtowani, wiedzą
      czego chcą i o pomyłki trudniej.
      Czyżby zatem cała ta monogamia, nagonka na miłość do grobowej deski, seks
      wyłącznie po ślubie, wytwór wzoru miłość oparty na kanwie chrześcijaństwa w
      świetle tych faktów byłaby bez sensu?
      • justysialek Re: Dzięki panismok i nawrocona5 22.12.08, 20:33
        Jeśli wam się wydaje, że ludzie się zmieniają tylko w wieku 20 - 30 lat to
        jesteście naiwne. Nie słyszałyście o przypadkach rozwodów w wieku 40, 50 lat? ja
        słyszałam nawet o przypadkach rozwodu w wieku 75 lat po 40 latach małżeństwa!

        Ludzie dojrzali, tzw."po przejściach" są już bardziej ukształtowani, wiedzą
        > czego chcą i o pomyłki trudniej.

        Mnie się wydaje, że po 30tce ludziom trudniej się rozejść, wiedzą, że już jest
        późno, że mogą sobie nikogo nie znaleźć, o głupią zdradę trudniej! W wieku 25
        lat jeszcze wszystko przed człowiekiem, dzieci są rzadko, szybko można sobie
        życie poukładać od nowa - więc i rozwód przychodzi łatwiej!
      • panismok Re: Dzięki panismok i nawrocona5 22.12.08, 21:41
        Monogamia - tak, jak już się zdecydujemy na małżeństwo. Ale wcześniej proponuję
        hulaj dusza i wolnoć Tomku:-)

        Miłość do grobowej deski - pewnie, możliwa między DOJRZAŁYMI i ŚWIADOMYMI
        ludźmi. Dlaczego nie? Ale nie twierdzę, że każdy jest do niej zdolny.

        Seks wyłącznie po ślubie - moim zdaniem bez sensu. Taki zakaz ukierunkowuje
        myślenie właśnie w stronę seksu - a kiedy, a już niedługo, a jak to będzie... A
        jeśli para normalnie współżyje, to po kilku miesiącach seks nie jest już wcale
        głównym tematem i ludzie starają się poznać inne strony partnera. A gdy im "nie
        wolno", to zamiast podejmować poważną decyzję, myślą wiadomo czym...

        Poza tym, seks to też jest pewna wiedza i umiejętności. Chociażby - jeśli miałaś
        kliku partnerów, będziesz potrafiła wykryć np. że się ktoś zmusza do seksu z
        Tobą, albo że Cię traktuje instrumentalnie. Dziewica tego nie rozpozna, bo nie
        ma porównania.

        Czytałam kiedyś o plemieniu - niestety nazwy nie pamiętam - które miało takie
        "pozytywnie zakręcone" układy społeczne. Po inicjacji młodzi mężczyźni musieli
        zamieszkać w jednym wielkim "domu", a dziewczyny w drugim. Mogli się do woli
        spotykać, a także uprawiać seks. Mogli w tych "męskich" lub "żeńskich"
        wspólnotach zostać całe życie. Ale jeśli jakaś para chciała założyć trwałą
        rodzinę, wyprowadzała się do własnej chaty, i od tej pory byli traktowani jak
        normalne małżeństwo, istniało pojecie zdrady itp.
        Moim zdaniem niegłupie :-)
    • prom_do_szwecji Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 22.12.08, 20:47
      jestem w poważnym związku od ponad roku. Trzy dni od momentu poznania
      zamieszkaliśmy razem. Zaręczona - tak z pierścionkiem od paru dni. Chcę wyjść za
      niego za maż, ale nie wiemy kiedy ślub. Wiemy, że w przyszłym roku, pewnie na
      jesieni.
      Nie boje sie, że stanę sie kurą domowa - przeciwnie z przyjemnością spędzałabym
      w nim wiecej czasu, bo mam fajny dom, fajnego faceta i w moim domu cudnie dziś
      pachnie wanilią, cynamonem i choinką. Kariera? Nie czuję, że to rozwój, czuję że
      to ciężka orka. .
      Parę lat pracowałam na nzawisko i bywam rozpoznawalna. Zarobki? Bez rewelacji
      ale sporo powyżej średniej krajowej. Rodzina? Fantastyczna sprawa, żałuję, że
      zakładam ją tak późno. Mam 31 lat. Od kiedy jestem w związku, mam mega powera do
      życia. Przez ten rok osiągnęłam więcej niż dotychczas. Wyładniałam i schudłam.
      Co widzę w zaręczynach i ślubie? szczeście
      • kitek_maly Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 23.12.08, 17:24

        Fajny i bardzo optymistyczny post. :-)
        Oby tak dalej Promyku, trzymam kciuki. :-)
    • winomusujace Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 23.12.08, 10:15
      Dawno nie czytałam tak pełnego uprzedzeń i stereotypów wątku na tym
      forum, aż się zalogowałam :)

      Po pierwsze jestem mężatką :), po drugie mam pracę którą bardzo
      lubię, która na dodatek zapewnia mi pieniądze na realizowanie moich
      pasji i życie na poziomie który mi odpowiada. Ślub wzieliśmy z mężem
      z miłości. Nie mieliśmy wesela, bo nie chcieliśmy - woleliśmy za te
      pieniądze przez parę tygodni jeździć po świecie. Obowiązkami w domu
      dzielimy się w zależności od czasu jakim dysponujemy ( tak było też
      z innymi mężczyznami z któymi mieszkałam), ślub nie spowodował
      również że mamy jakiekolwiek ograniczenia których nie mieliśmy
      wcześniej (i które były również w związkach z innymi mężczyznami - a
      wynikają one ze specyfiki stałego związku), kończę kolejne studia.

      W moim środowisku nie ma takich przykładów o jakich mówicie - moje
      dzieciate i po ślubach znajome czy przyjaciółki spełniają się
      zawodowo, pordróżują ze swoimi mężami tak jak wtedy gdy tylko razem
      mieszkali czy chodzii, chodzą do kina czy na imprezy. Dwie
      dziewczyny które znam nie pracują, ale jedna z nich nie pracowała
      już gdy przez 4 lata żyła w konkubinacie ze swoim aktualnym mężem -
      mieszkają daleko od miasta, mają 2 dzieci a ona w wolnym czasie
      maluje obrazy (po asp), a że stać ich na to żeby ona nie pracowała a
      ona woli być w domu to taką decyzję podjeli. Druga koleżanka nie
      pracuje, zajmuje się domem i dzieckiem i nieraz gdy spotykamy się na
      babskich plotach to właśnie ona wygląda z nas najkorzystniej bo
      wiele dziewczyn przy dziecku i pracy jest tak zagoniona, że nie mają
      czasu na masaże, fryzjera raz w tygodniu czy regularną siłownię na
      co nasza niepracująca koleżanka zawsze ma czas. Dodatkowo jako
      prawdziwy pochłaniacz książek, zawsze jest na bieżaco z nowościami w
      księgarni itp itd

      Wd mnie nie ma co generalizowć, to jak wygląda nasze życie nie jest
      uzależnione od tego czy żyjemy ze ślubem czy bez, czy jesteśmy z
      kimś lub same, ale od naszych indywidualnych cech charakteru. I od
      tego jak chcemy żeby nasze życie wyglądąło i co w tym kierunku
      robimy.
      • naokomidori Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 23.12.08, 11:48
        Serdeczne dzięki za tak pozytywny przykład :)
      • s3tonline Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 24.12.08, 12:42
        Gsus, a juz zaczalem watpic czy sa normalne kobiety. Dzieki winomusujace :)
        • lily_lou Re: Co młode kobiety widzą w zaręczynach i ślubie 26.12.08, 02:08
          a jak sie ma DLUGIE BYCIE SINGLEM do SZYBKIEGO SLUBU ZARAZ PO UPOLOWANIU FACETA?

          a ja sie zastanawiam. mam 21 lat i od baaardzo dawna stalego faceta i nawet mi sie nie sni zeby wyjsc za niego przed skonczeniem studiow (z wiadomych, racjonalnych powodow)
          ALE..
          zauwazam ze moje kolezanki, rowniez te mlodsze, ktore przez dlugi czas (ze 3,4 lata) nie mogly znalezc faceta i teraz jakims trafem go mają, od razu planuja slub.
          przyklad: znajoma, ktora wczesniej nie miala dlugo nikogo, choc szukała doscy rozpaczliwie, ma teraz faceta (od 5 miesiecy). facet ok 30, ustawiony, ona ma ze 20 lat. slub za poltora roku. no ale zakochani ponoc sa.

          inna kolezanka. 19 lat. nie miala nikogo przez 3 lata. teraz ma od paru miesiecy faceta. slub za 2 lata, po licencjacie. jak znam dziewczyne to dopnie swego, serio. bo to ona rzadzi w tym zwiazku a facet, mimo ze inteligentny i dobrze zapowiadajacy sie (w jej wieku) ma malo do gadania i chyba mu odpowiada taki stan rzeczy. juz ze soba mieszkaja, jezdza na obiadki do swoich "tesciow", wizyty u rodziny, prezenciki, wigilia itp. zabawa w doroslosc?

          czy one sa tak wyposzczone ze chca szybko sie zaoobraczkowac? a moze to dobrze bo nie maja takich watpliwosci jak np ja. w koncu im dluzej jestes z kims tym wiecej widzisz wad. a one sa w szale pierwszego zakochania o jakim po 5 latach bycia z kims mozesz tylko pomarzyc.
          ja nie pojmuje.
          • kredka_kredka_kredka Do lily_lou 26.12.08, 22:32
            mnie się wydaje,że to co opisujesz to właśnie nic innego jak naiwne przekonanie
            małoletnich i głupiutkich niedoświadczonych dziewojek, które wierzą, że ślub
            zagwarantuje im wierność mężczyzny i szczęście pt"żyli długo i szczęśliwie". To
            chyba ten rodzaj kobiet, który po ślubie nie goli już nóg bo nie musi, bo i po co;-)

            Oczywiście, aby wyprzedzić co niektóre zaczepki- nie mówię, że wszystkie, że
            zawsze... Tak bywa.
            • lily_lou Re: Do lily_lou 27.12.08, 01:08
              ale czemu niektorzy ludzie nie poczekaja, nie sprawdza jak im ze soba jest tylko
              od razu: jestem taka zakochana, to na pewno ten jedyny, biore slub! dziewczyna
              ma 20 lat i takich "zakochan" bedzie miec jeszcze tysiace. wierze ze moze to byc
              prawdziwa milosc ale kurcze, slub to tak wazna decyzja. nie mozna chyba
              podejmowc jej AZ TAK spontanicznie. "Grzesio jest fajny, kupil mi misia, chyba
              go kocham, wyjde za niego".
              • dohdoh Re: Do lily_lou 27.12.08, 17:23
                a zaręczające się 18-latki?
                jakie dziewczyna/kobieta ma pojęcie o świecie mając 18 lat?
                • lily_lou Re: Do lily_lou 27.12.08, 23:29
                  wydaje mi sie ze jesli dziewczyna jest na zaocznej administracji w pcimiu,
                  pracuje w miesnym i ma faceta od 1 liceum to juz nic innego jej nie pozostaje
                  jak slub po maturze. wychowalam sie na wsi i wiekszosc moich kolezanek z
                  podstawowki tak skonczyla. i czasem jak wracam do domu i one mnie obsluguja w
                  tym miesnym to az mi glupio, ze ja wyjechalam do warszawy, studiuje dziennie,
                  nie jestem zareczona i jestem tak skromnie ubrana (bez zlotego paska itp), no i
                  ze nie musze pracowac (mimo ze niektore z nich gdyby sie pouczyly do matury to
                  tez by sie dostaly na studia)
                  • lily_lou Re: Do lily_lou 27.12.08, 23:32
                    jejku. serio czasem naprawde mi przy nich glupio.
                    a moze to wlasnie ja wiem duzo mniej o prawdziwtym zyciu od nich?
                    • kredka_kredka_kredka Re: Do lily_lou 28.12.08, 00:17
                      To akurat, że nie musisz pracować traktowałabym jako luksus i raczej bym się tym
                      nie chwaliła;-)
                      Tzn. jak dokładnie utrzymujesz się w tej W-wie?

                      A to czy Ty czy one wiedzą więcej o życiu-to cóż, wyjdzie w praniu za kilka lat,
                      bo przecież wszystko się jeszcze zdarzyć może;-)
                      W tym wypadku bardziej od tej 'wiedzy' liczą się rezultaty, które często są
                      dziełami przypadku lub zwykłego farta.

                      Za kilka lat kiedy po tych studiach dziennych zaczniesz poszukiwać pracy...z
                      resztą, co ja Ci będę mówić! Się po prostu zobaczy;-)
                      • lily_lou Re: Do lily_lou 28.12.08, 23:18
                        chodzi mi o bardziej powazna prace na etat i te sprawy. na drugim roku studiow
                        ciezko pracowac w swoim zawodzie i ZARABIAC. na razie pomagaja mi rodzice. i nie
                        chwale sie tym bo widze wokol siebie spojrzenia pelne pogardy. wiec widzisz.
                        malo jeszcze wiem o prawdziwym zyciu :D

                        czasem skok do glebokiej wody niektorym dobrze robi. ale nadal nie wiem co
                        ciekawego dziewczyny widza w szybkim i wczesnym slubie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka