Gość: Triss Merigold
IP: *.acn.waw.pl
05.11.03, 12:51
Spotkałam się niedawno z taką sytuacją: dziewczyna z bliskiej rodziny,
ateistka, wychodzi za mąż za wierzącego chłopaka. Ślub ma być cywilny a na
pytanie o wychowanie ewentualnych dzieci powiedziała, że może je ochrzcić
bo "to tylko trochę wody, co mi szkodzi". Jestem ateistką i takie podejście
to: hipokryzja, naigrywanie się z cudzej wiary i cudzych sakramentów i
radykalna zmiana systemu wartości.
Nie komentowałam ale zastanawiam się. Dla mnie zgoda na chrzest własnych
dzieci przez osobę niewierzącą jest jakąś pomyłką, to tak jakby głęboko
wierzący człowiek nie starał się wpoić wiary potomstwu.
Nie odsyłajcie mnie na forum dziecko, bo chodzi o kwestię bardziej etyczną
niż dziecięcą.