Dodaj do ulubionych

System wartości - może się zmienić?

IP: *.acn.waw.pl 05.11.03, 12:51
Spotkałam się niedawno z taką sytuacją: dziewczyna z bliskiej rodziny,
ateistka, wychodzi za mąż za wierzącego chłopaka. Ślub ma być cywilny a na
pytanie o wychowanie ewentualnych dzieci powiedziała, że może je ochrzcić
bo "to tylko trochę wody, co mi szkodzi". Jestem ateistką i takie podejście
to: hipokryzja, naigrywanie się z cudzej wiary i cudzych sakramentów i
radykalna zmiana systemu wartości.
Nie komentowałam ale zastanawiam się. Dla mnie zgoda na chrzest własnych
dzieci przez osobę niewierzącą jest jakąś pomyłką, to tak jakby głęboko
wierzący człowiek nie starał się wpoić wiary potomstwu.
Nie odsyłajcie mnie na forum dziecko, bo chodzi o kwestię bardziej etyczną
niż dziecięcą.
Obserwuj wątek
    • fitit Re: System wartości - może się zmienić? 05.11.03, 12:57
      Przesadzasz, zmienić wiarę można zawsze.
    • angoba Re: System wartości - może się zmienić? 05.11.03, 13:00
      Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

      > Spotkałam się niedawno z taką sytuacją: dziewczyna z bliskiej rodziny,
      > ateistka, wychodzi za mąż za wierzącego chłopaka. Ślub ma być cywilny a na
      > pytanie o wychowanie ewentualnych dzieci powiedziała, że może je ochrzcić

      > Jestem ateistką i (...) dla mnie zgoda na chrzest własnych
      > dzieci przez osobę niewierzącą jest jakąś pomyłką, to tak jakby głęboko
      > wierzący człowiek nie starał się wpoić wiary potomstwu.


      Skoro on jest wierzący to dlaczego ona ma mu odmawiać prawa do ochrzenia ich
      wspólnych dzieci? Dla niej to tylko troche wody dla niego sakrament. Dlaczego
      uważasz ze jej system wartości jest ważniejszy niz jego? Czy on żeniac sie z
      osoba niewierzącą musi sie automatycznie wyrzec wiary? A moze tym sposobem ona
      pokazuje ze szanuje jego wiare choć jej nie podziela.

      A
      • Gość: Triss Merigold Re: System wartości - może się zmienić? IP: *.acn.waw.pl 05.11.03, 13:07
        Widzisz dla mnie szacunek to jedno a obojętność to drugie. Jej jest to
        obojętne, tego nie rozumiem. Chrzest to deklaracja wychowania dziecka w wierze
        (w tym posyłania na religię, do pierwszej komunii itd.). Ja jestem przywiązana
        do własnego systemu wartości i nawet dla kochanej osoby nie wyraziłabym zgody
        na chrzest. Jednak taka odmienność rodzi jakieś konflikty.
        • rose2 Re: System wartości - może się zmienić? 05.11.03, 13:10
          powiem Ci tyle ze moja babcia nalezala do kosciola ewangelickiego, a dziadek
          rzymsko-katolickiego, zyli dlugo i szczesliwie.
          Czyli mam rozumiec, ze zanim sie spotkasz z facetem pytasz jakiego jest
          wyznania i czy zamierza ochrzcic dzieci?
          • Gość: Triss Merigold Re: System wartości - może się zmienić? IP: *.acn.waw.pl 05.11.03, 13:16
            Oczywiście, że pytam (nie na początku znajomości ale pytam). Ma to dla mnie
            znaczenie - nie mogłabym się związać z człowiekiem głęboko wierzącym i
            praktykującym. Łatwiej chyba o porozumienie wśród osób, które jednak wyznają
            jakąś wiarę, tak jak w przypadku Twoich dziadków.
        • angoba Re: System wartości - może się zmienić? 05.11.03, 14:07
          Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

          > Widzisz dla mnie szacunek to jedno a obojętność to drugie. Jej jest to
          > obojętne, tego nie rozumiem. Chrzest to deklaracja wychowania dziecka w
          wierze
          > (w tym posyłania na religię, do pierwszej komunii itd.). Ja jestem
          przywiązana
          > do własnego systemu wartości i nawet dla kochanej osoby nie wyraziłabym zgody
          > na chrzest. Jednak taka odmienność rodzi jakieś konflikty.

          Mnie dziwi tylko jedno twoje zdanie "nawet dla kochanej osoby nie wyraziłabym
          zgody na chrzest". Dlaczego? Co by ci to przeszkadzało? Wiesz dla osoby
          wierzącej chrzest dziecka jest naprawde ważny.

          Mam znajomych gdzie on jest niewierzący a ona głeboko religijna, dzieci są
          ochrzczone i chodzą na religię, były do komunii itd. ale wiedzą ze tatuś nie
          wierzy, nie chodzi do kościoła i nie mają z tym problemu, jak dorosną pewnie
          świadomie wybiorą swoj swiatopogląd.


          Mam też koleżankę, ktorej rodzice sa niewierzący, (czy też precyzyjniej
          utracili wiare), ona została ochrzczona przez dziadków, chyba w tajemnicy, bo
          rodzice nie chcieli, czy tez rodzice zgodzili się pod presją (nie pamietam
          dokladnie) dziadkowie nie wyobrazali sobie że można dziecka nie ochrzcić. Jej
          młodsza siostra nie została ochrzczona w dzieciństwie, rodzice juz sie
          wtedy "postawili".
          Obie nie chodziły na religie, obie zreszta przez to slyszaly wiele docinków od
          kolegow. Kiedy młodsza siostra była w liceum poznała ludzi wierzących, którzy
          sie z niej nie nasmiewali tylko ją "nawrócili" i wtedy ona sama z własnej woli
          sie ochrzciła, jako niemal pełnoletnia osoba. Rodzice wcale nie byli tym
          zachwyceni, ale potem kiedy brała ślub to byl on kościelny to pamietam jej
          rodziców, którzy cali dumni i bladzi uczestniczyli w tej mszy, jakby byli
          głeboko wierzący.
          A ta koleżanka ochrzczona jako dziecko jest niewierząca. Wiec chrzest w
          dziecinstwie o niczym nie przesądza.

          Pozdrawiam
          A



        • mike_mike Re: System wartości - może się zmienić? 05.11.03, 16:53
          Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

          > Widzisz dla mnie szacunek to jedno a obojętność to drugie. Jej jest to
          > obojętne, tego nie rozumiem. Chrzest to deklaracja wychowania dziecka w
          wierze
          > (w tym posyłania na religię, do pierwszej komunii itd.). Ja jestem
          przywiązana
          > do własnego systemu wartości i nawet dla kochanej osoby nie wyraziłabym zgody
          > na chrzest. Jednak taka odmienność rodzi jakieś konflikty.

          I właśnie w celu zabicia konfliktów w zarodku, zgodziła się na chrzest. Dla
          ateisty, chrzest jest obojętną ceremonią...
    • rose2 Re: System wartości - może się zmienić? 05.11.03, 13:07
      Moze jednak dziewczyna nie jest ateistka, tak do konca...
    • matrek Re: System wartości - może się zmienić? 05.11.03, 13:29
      Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

      Dla mnie zgoda na chrzest własnych
      > dzieci przez osobę niewierzącą jest jakąś pomyłką, to tak jakby głęboko
      > wierzący człowiek nie starał się wpoić wiary potomstwu.


      Moim zdaniem mylisz sie. Jesli nie wierzysz, takie symbole jak chrzest, czy -
      dajmy na to - krzyz na scianie klasy szkolnej nie maja zadnego znaczenia. To
      faktycznie jedynie woda, lub kawałek drewna na scianie, w drugim wypadku. Cala
      symbolika bowiem, zwiazana jest z wiara, co oznacza, ze symbole te, nie powinny
      budzic jakichkolwiek emocji wsrod niewierzacych, czy to pozytywnych, czy
      negatywnych - bo jakie emocje w koncu moga w koncu budzic dwa skrzyzowane
      kawalki drewna.
      • Gość: ziom Re: System wartości - może się zmienić? IP: *.wro.vectranet.pl / 213.199.196.* 05.11.03, 14:03
        tu przesadzasz
        nawet dla ateisty krzyz powinien być czyms wiecej niz tylko deseczkami
        podobnie jak półksięzyc czy gwiazda Dawida
        nie mozna nie doceniac roli religii dla rozwoju kultury i cywilizacji

        wracając do tematu
        jezeli jest milosc i dzieci, to pewinie jest i szacunek dla przekonań partnera
        widocznie ta ateistka uznala, ze religia nie zaszkodzi jej dzieciom
        choc sama nie wierzy, ufa męzowi
        a dzieci i tak same zdecydują o swojej wierze jak dorosną, zwłaszcza ze bedą
        mialy dwa wzorce zachowań
        dla mnie to absolutnie naturalne
        tez bym pozwolił ochrzcic dzieci gdymbym był ateistą
        • matrek Re: System wartości - może się zmienić? 05.11.03, 16:29
          Równiez pozwoliłbym na to. Co wiecej, nawet chcialbym aby było ochrzczone -
          chociazby w imie tego, ze ja nie jestem nieomylny, a niech ono samo w
          przyszłości zdecyduje, czy chrzest ma dla niego jakies znaczenie. Twierdzę
          jednak, że nie mylę sie w kwestii obojetności krzyza czy chcrztu dla
          niewierzacych - tak sie jakos bo wiem dziwnie sklada, że ludzie deklarujacy sie
          jako niewierzący, w przewazającej większoszci - co widać na tym forum m.in. -
          palaja niezrtozumiala dla mnie nienawiscia do takich symboli jak krzyz, mimo ze
          moim zdaniem - jesli w niego nie wierza - nie powinien budzic w nich większych
          emocji niż owe dwa kawałki drena nie połaczone w jedna calosc. Przypomnij sobie
          zaciekłe spory o krzyże w klasach szkolnych, czy szpitalach - dla mnie
          kompletnie niezrozumiałe postawy niewierzących, oburzajacych sie na to że na
          ścianie wiszą jakieś dwa - nic nie znaczące przecież w kontekście ich braku
          wiary - kawalki drewna.
    • mamalgosia Re: System wartości - może się zmienić? 05.11.03, 14:04
      Jeśli chodzi o pytanie w tytule postu, to uważam, że system wartości może się
      zmienić.
    • aguszak Re: System wartości - może się zmienić? 05.11.03, 16:48
      Po krótce moja sytuacja wyglądała tak:
      Wychowywałam się w rodzinie niewierzącej, ale byłam ochrzczona przez moich
      rodziców, za niewielką namową moich dziadków. Nie chodziłam na religię, nie
      przystąpiłam do pierwszej komunii, nie byłam bieżmowana... Pomimo to, mój
      światopogląd ewoluował w liceum w kierunku wiary chrześcijańskiej, tylko...
      może zabrakło mi odwagi, albo czyjegoś wsparcia i pokierowania, abym mogła
      dopełnić sakramentów oraz, żebym miała możliwość w pełni uczestniczyć w życiu
      duchowym.
      Stało się jednak tak, że poznałam mojego przyszłego męża i można powiedzieć, że
      on trafił na podatny grunt - byłam gotowa na to, żeby on mi pomógł
      przyjąć "jego" wiarę w pełni.
      Ślub wzięłam już jako świadoma i pełnoprawna chrześcijanka...
      Pozdrowionka :)
    • mike_mike Re: System wartości - może się zmienić? 05.11.03, 16:50
      Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

      > Spotkałam się niedawno z taką sytuacją: dziewczyna z bliskiej rodziny,
      > ateistka, wychodzi za mąż za wierzącego chłopaka. Ślub ma być cywilny a na
      > pytanie o wychowanie ewentualnych dzieci powiedziała, że może je ochrzcić
      > bo "to tylko trochę wody, co mi szkodzi". Jestem ateistką i takie podejście
      > to: hipokryzja, naigrywanie się z cudzej wiary i cudzych sakramentów i
      > radykalna zmiana systemu wartości.
      > Nie komentowałam ale zastanawiam się. Dla mnie zgoda na chrzest własnych
      > dzieci przez osobę niewierzącą jest jakąś pomyłką, to tak jakby głęboko
      > wierzący człowiek nie starał się wpoić wiary potomstwu.
      > Nie odsyłajcie mnie na forum dziecko, bo chodzi o kwestię bardziej etyczną
      > niż dziecięcą.

      Nie masz racji. W takiej sytuacji jedna ze stron musi ustąpić drugiej. Łatwiej
      ateiście zgodzić się na chrzest, niż wierzącemu z niego zrezygnować - nie
      prawdaż? Zatem zgoda ne tę ceremonię jest logicznym rozwiązaniem zadawalającym
      obie strony.
      Jestem ateistą, żeby było jasne.
    • l2m Re: System wartości - może się zmienić? 05.11.03, 17:56
      Triss, naprawdę nie widzę problemu. Jeśli Twoja koleżanka uważa, że "to tylko
      trochę wody", to w czym tu hipokryzja lub brak szacunku? Po prostu chce
      wyświadczyć uprzejmość swemu mężowi. Dla niego to jest ważne, dla niej - nie ma
      znaczenia zasadniczego. Dlaczego by nie ustąpić?
      Tym bardziej że ateiści, jak, z pewnością wiesz, wcale nie są taką jednolitą
      swiatopoglądowo grupą.
      Jedni nie wierzą i uważają religię za coś szkodliwego - dla takich zgoda na
      chrzest dziecka byłaby nie do pomyślenia.
      Dla innych należeć do jednej czy innej, lub do żadnej w ogóle - to kwestia
      przyzwyczajenia (na przykład, "bo moi rodzice byli wierzący (niewierzący), to i
      ja też"), z reguły osoby takie naprawdę żadnych religijnych przekonań nie mają,
      choc i całkiem szczerze deklarują się jako chrzescjanie (muzulmanie, ateiści,
      buddyści - potrzebne podkreślić); dla nich ewentualny chrzest dziecka i jego
      religijne wychowanie - to kwestie tej samej wagi, co wybór tapety: ta jest
      niezła, i ta ładna, nie mogę się zdecydować, więc jak mężulek (żoneczka) powie,
      tak zrobimy.
      Jeszcze inni sami nie wierzą, ale wiarę uważają za nieszkodliwe dziwactwo, w
      rodzaju chodzenia na ryby, filatelii, zamiłowania do gry w szachy czy
      jakiegokolwiek innego hobby, i nie mają nic przeciwko chrztu i religijnemu
      wychowaniu dzieci, bo dla nich to byłoby jak, na przykład, zakaz gry w berka.
      Są też inne wariacje na temat "ateista", ale pełnej klasyfikacji chyba nie da
      się wykonać, dla mnie przynajmniej ;-)
      Dla Ciebie wyznanie ma znaczenie zasadnicze, to znaczy, że Ty chyba nie
      będziesz miała dziecka od glęboko wierzącego mężczyzny, bo po prostu nie
      dojdziecie z nim do takiego poziomu porozumienia, żeby przejść do jakichkolwiek
      kontaktów natury intymnej. Więc dla Ciebie problem chrztu lub nie-chrztu
      dziecka nie zaistnieje, o ile nie zmienisz systemu wartości. A to się może
      przydarzyć nawet tym, co uważają, że nigdy ich coś takiego nie spotka.
      Pozdr.
    • Gość: camillo Re: System wartości - może się zmienić? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.11.03, 18:58
      Obawiam się, że większość dyskutantów nie za bardzo rozumie, o co Triss chodzi.
      Tymczasem dla wielu ludzi decyzja o byciu niewierzącym jest świadomym i
      przemyślanym wyborem światopoglądu, tak samo głębokim, jak dla innych osób
      wyznawanie takiej albo innej religii.
      Życie wymaga kompromisów, także ideowych, ale podejście prezentowane przez
      bohaterkę postu Triss mnie również szokuje.
      • Gość: Triss Merigold Re: System wartości - może się zmienić? IP: *.acn.waw.pl 05.11.03, 19:06
        Nareszcie ktoś załapał. Dla mnie ateizm jest światopoglądem i nie jest mi
        obojętne czy w moim domu znajdują się symbole religijne (nie znajdują), czy mój
        facet jest wierzący (nie jest) i czy przyszły mąż chciałby religijnego
        wychowania dzieci. To nie kwestia tolerancji czy jej braku. Cudza wiara jest mi
        obojętna o ile nie dotyczy mojego życia. Stąd nawet z miłości nie wyraziłabym
        zgody na ślub kościelny czy chrzest dziecka, tym bardziej na posyłanie na
        religię (na religioznawstwo tak). Sa granice kompromisów i nie widzę żadnego
        powodu dlaczego akurat ateista miałby ustępować.
      • neque Re: System wartości - może się zmienić? 05.11.03, 21:18
        Gość portalu: camillo napisał(a):
        > Tymczasem dla wielu ludzi decyzja o byciu niewierzącym jest świadomym i
        > przemyślanym wyborem światopoglądu, tak samo głębokim, jak dla innych osób
        > wyznawanie takiej albo innej religii.

        Dla mnie nie był to żaden wybór, po prostu dawno temu - we wczesnej młodości -
        stwierdziłam, że nie wierzę, mimo że byłam wychowana "tradycyjnie" w wierze
        katolickiej. I odkąd to stwierdziłam, uznałam, że byłoby oszustwem dalej
        chodzić do kościoła i w ogóle zachowywać się jak osoba wierząca. Z mężem mamy
        tylko ślub cywilny, natomiast córkę ochrzciliśmy, co prawda dosyć późno, bo w
        wieku 7 lat. Prawdę mówiąc najbardziej na chrzcie zależało mojej teściowej,
        która jest głęboko wierząca i to z nią córka chodziła do kościoła na msze.
        Chrzest załatwialiśmy w duszpasterstwie rodzin niesakramentalnych, żebym mogła
        uniknąć mówienia formułek typu "wierzę w boga, wyrzekam się szatana".
        Przyznam, że też miałam spore wątpliwości dotyczące zasadności tego chrztu.
        Doszłam jednak do wniosku, że dlaczego miałabym jej tego pozbawiać? Tym
        bardziej że córka była już na tyle duża, że wiedziała o co chodzi i sama też
        chciała tego chrztu.
        Możecie nazwać mnie konformistką, ale nie widzę w tym nic złego.

        Acha, jeszcze jedno: wprawdzie sama nie wierzę, ale mam dużo szacunku do
        wierzących, więc także do ich symboli religijnych.

        I jeszcze: "nie wierzę" dla mnie znaczy tyle co "nie wiem, czy bóg istnieje",
        nie zaś "wiem/wierzę że go nie ma"
    • reniatoja Re: System wartości - może się zmienić? 05.11.03, 21:39
      Odwrocmy pytanie. Czy osoba wierzaca moglaby zgodzic sie na to, zeby na
      zyczenie niewierzacego partnera nie chrzcic swoich dzieci? Dla mnie nie, ja na
      pewno ochrzcilabym swoje dzieci, nawet w tajemnicy przed mezem. Moja wiara mi
      to nakazuje, nie moglabym spokojnie zyc, gdybym nie ochrzcila swojego dziecka.
      Nie wiem jak ocenic zachowanie Twojej kolezanki. Mnie sie ono bardzo podoba,
      wydaje mi sie, ze jest wyrazem wielkiej tolerancji i szacunku wlasnie, a nie
      kpiny z czyjejkolwiek wiary. Ona w to nie wierzy, ale nie wierzy tez, ze moze
      zaszkodzic, wiec nie zabrania zrobic czegos, na czym z pewnoscia zalezy jej
      mezowi. Mnie sie to podoba, ze nie narzuca sila ateizmu w rodzinie. Ale sama
      nie wiem, czy mam racje. Moja ciocia wyszla za maz za ateiste i on tez zgodzil
      sie na chrzest dzieci, na zasadzie robcie sobie co chcecie, mnie to nie
      przeszkadza. Mysle, ze nie jest to zdradzenie swoich wartosci. Prawdopodobnie
      ona po prostu nie ma zadnego przymusu wewnetrznego, zeby chronic swoje dzieci
      przed chrztem, wierzacy zas czlowiek ma przymus wewnetrzny, zeby swoje dzieci
      ochrzcic wiec w czym problem. Wydaje mi sie, ze bardziej konfliktowa moglaby
      byc sytuacja , kiedy malzonkowie sa roznych wyznan i koniecznosci podjecia
      decyzji w ktorym kosciele ochrzcic dziecko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka