Dodaj do ulubionych

Czy pożyczyłybyście samochód?

27.01.09, 11:29
W tym roku kupiliśmy z mężem samochód, za własne pieniądze. Teść
zapłacił 3/4 kwoty ubezpieczenia, bo tyle pieniędzy nam zabrakło.
Niedawno okazało się, że chce od nas ten samochód pożyczyć na kilka
dni (ma swój własny, ale dosyć stary i w nie najlepszym stanie). Ja
wolałabym go nie pożyczać, mąż nie widzi w tym nic złego.
Jakie jest Wasze zdanie na ten temat?
Obserwuj wątek
    • sadosia75 Re: Czy pożyczyłybyście samochód? 27.01.09, 11:31
      Zalezy od tego jakim kierowca jest tesc, jak sie z tesciem dogaduje i czy
      pozyczenie auta tesciowi nie skomplikowaloby mi czy tez mezowi dojazdu do pracy itp.
      Jesli wszystko jest na plus to pozyczam bez obaw.
      • cus27 Re: Czy pożyczyłybyście samochód? 27.01.09, 11:34
        Slusznie!
    • wanilinowa Re: Czy pożyczyłybyście samochód? 27.01.09, 11:33
      przecież się nie wymydli
      • tezromantyczka Re: Czy pożyczyłybyście samochód? 27.01.09, 11:49

        Ale może się porysować albo rozwalić.
        • wanilinowa Re: Czy pożyczyłybyście samochód? 27.01.09, 11:57
          jeśli masz poważne podstawy do obaw (teść nie widzi, nie słyszy,
          miał już kilkanaście stłuczek, etc) to nie pożyczaj i powiedz wprost
          dlaczego. chociaż z drugiej strony, gdyby istniały obiektywne
          przesłanki do obaw, to Twój mąż też by o nich wiedział i nie zgodził
          się tak ochoczo żeby jego nowe auto trafiło w niepowołąne ręce
          • tezromantyczka Re: Czy pożyczyłybyście samochód? 27.01.09, 11:59

            Masz rację ;( I w ten sposób, chcąc nie chcąc, będę musiała
            pozyczyć ;(
    • iberia.pl a czemu nie ? 27.01.09, 11:36
      tyle tylko, ze ja nie mam problemu zeby jezdzic cudzym autem, i tak
      samo nie mam problemu zeby pozyczy auto osobie, ktorej ufam.

      Inne pytanie:gdyby to byl Twoj ojciec- pozyczyalabys mu auto ?
      • tezromantyczka Re: a czemu nie ? 27.01.09, 11:42

        Czemu nie? Bo wolałabym się nie bać, że ktoś ten samochód rozwali /
        porysuje.

        Mój ojciec by o to nie poprosił, ale tak, pożyczyłabym, do niego i
        jego stylu jazdy mam większe zaufanie.
        • iberia.pl czyli polityka Kalego..... 27.01.09, 12:17
          tezromantyczka napisała:

          >
          > Czemu nie? Bo wolałabym się nie bać, że ktoś ten samochód
          rozwali / porysuje.

          A maz nie rozwali i nie porysuje ? Tez taka opcja jest chocby nie
          wiem jakim super kierowca by byl.
          Kiedy tesc ostatnio porysowal auto albo mial stluczke?
          Jak auto ma ubezpieczenie to czym sie martwisz?


          >
          > Mój ojciec by o to nie poprosił, ale tak, pożyczyłabym, do niego i
          > jego stylu jazdy mam większe zaufanie.

          Polityka Kalego....
          • tezromantyczka Re: czyli polityka Kalego..... 27.01.09, 12:33

            Jak mąż rozwali i porysuje to co innego, bo jest współwłaścicielem.
            • iberia.pl Re: czyli polityka Kalego..... 27.01.09, 12:40
              tezromantyczka napisała:

              >
              > Jak mąż rozwali i porysuje to co innego, bo jest współwłaścicielem.


              ale jakbys swojemy tacie pozyczyla i by rozwalil to co?
              • tezromantyczka Re: czyli polityka Kalego..... 27.01.09, 12:42

                To też bym się wkurzyła, ale z całą pewnością mniej.
            • grassant Re: czyli polityka Kalego..... 27.01.09, 13:03
              tezromantyczka napisała:

              >
              > Jak mąż rozwali i porysuje to co innego, bo jest współwłaścicielem.

              a jak ktoś rozwali auto na parkingu? Najlepiej nie wyjeżdżać z
              garażu.
      • sadosia75 Re: a czemu nie ? 27.01.09, 11:44
        Iberia o jakie zaufanie chodzi? ufasz tej osobie jako Twojemu znajomemu czy
        ufasz tej osobie bo wiesz,ze jest dobrym kierowca?
        Mimo wszystko auto to kosztowa "zabawka" zarysowania zdarzaja sie kazdemu,
        kolizje tez. Jednak jesli pozyczamy auto kierowcy tzw nie0dzielnemu to obawy o
        uszkodzenie auta sa wieksze.
        • iberia.pl do sadosi 27.01.09, 12:20
          jesli mam pozyczyc komus auto na kilka dni to chcialabym wiedziec
          jak jezdzi.Jesli do tego auto ma pelne ubezpieczenie to generalnie
          nie widze przeszkod.Wiem, ze jak sie sameu uszkodzi auto to jest
          mniejszy bol niz jak zrobi to ktos inny.
          • sadosia75 Re: do sadosi 27.01.09, 12:22
            I o to mnie tez chodzilo :) Ale wolalam sie dopytac, zeby nie wyszlo jakies
            nieporozumienie. Uszkodzenie auta to norma. Przeciez nie da sie jezdzic autem
            tak, zeby chocby jedna mala rysa nie powstala. No chyba, ze znajda sie takie
            talenty :)
    • stara-a-naiwna Re: Czy pożyczyłybyście samochód? 27.01.09, 11:42
      Zastanów się sama przed sobą dlaczego nie chcesz mu pozyczyć.
      PO co mu auto skoro ma swoje? w dalsza trasę jedzie czy jest wygodny?

      ja swój samochód pożyczam sosobom które lubię, do których mam
      zaufanie (że są odpowiedzialne i jeżdzą ostrożnie) i jeśli wiem, że
      tego naprawde potzrebują.
      • tezromantyczka Re: Czy pożyczyłybyście samochód? 27.01.09, 11:46

        Jedzie w dalszą trasę, z dwójką dzieci-wnuków.
      • wanilinowa Re: Czy pożyczyłybyście samochód? 27.01.09, 11:46
        jeśli autorka nie lubi teścia i nie ma do niego zaufania to czemu
        pozwoliła mu zapłacić za ubezpieczenie?
        • tezromantyczka Re: Czy pożyczyłybyście samochód? 27.01.09, 11:48

          To mąz pozwolił. ;)

          Jak widać jednak teść miał w tym biznes, mogliśmy zapłacić z karty
          kredytowej, ale on się uparł, że pomoże.
          • wanilinowa Re: Czy pożyczyłybyście samochód? 27.01.09, 11:51
            trochę asertywności.. po prostu nie bierzcie kasy od kogoś kogo nie
            lubisz i podejrzewasz o "węszenie biznesu"
            • tezromantyczka Re: Czy pożyczyłybyście samochód? 27.01.09, 11:53
              masz rację, ale teraz to już musztarda po obiedzie :(
          • sadosia75 Re: Czy pożyczyłybyście samochód? 27.01.09, 11:53
            Zastanow sie jakim kierowca jest tesc. i nie mysl w kategorii jak ja tego tescia
            nie lubie bo to taki i smaki. tylko szczerze sie zastanow jakim jest kierowca.
            jesli jest dobrym kierowca i wiesz,ze mozesz mu ufac ( uprzedzenia do niego
            schowaj do kieszeni ) to pozycz mu to auto.
            nie dosc, ze unikniesz pretensji to jeszcze moze zapunktujesz. a jak cos sie z
            autem stanie to tesc pokryje koszty naprawy i po klopocie.
            • tezromantyczka Re: Czy pożyczyłybyście samochód? 27.01.09, 11:54

              Pomijając moje "wątki" do niego, to kierowcą jest dosyć dobrym,
              jeździ na co dzień, z tego co wiem, od bardzo dawna nie miał żadnej
              stłuczki czy wypadku.

              Masz rację, powinnam się jednak zgodzić. Chociażby po to, żeby nie
              powodować kłótni z mężem, który nie widzi w tym żadnego problemu. ;(
              • sadosia75 Re: Czy pożyczyłybyście samochód? 27.01.09, 11:56
                Skoro jest dosyc dobrym kierowca to pozycz auto. porozmawiaj z mezem i tesciem i
                uprzedz tescia, ze za jakiekolwiek uszkodzenie on pokryje koszty naprawy ( choc
                to powinno byc oczywiste dla obu stron )
                Maz nie widzi problemu bo to jest jego ojciec. Ty z kolei masz jakies ale do
                faceta. uprzedzenia do kieszeni ;) czasem to ulatwia zycie :)
                • tezromantyczka Re: Czy pożyczyłybyście samochód? 27.01.09, 11:57

                  Masz rację. Dzięki za wsparcie. :)
                  • sadosia75 Re: Czy pożyczyłybyście samochód? 27.01.09, 11:59
                    :) nie ma za co :)
                    auto rzecz nabyta choc kosztowna. a spokoj w rodzinie bezcenny ;) za to nie
                    zaplacisz karta mastercard ;)
              • iberia.pl rozumiem, że teścia można nie lubić 27.01.09, 12:22
                tezromantyczka napisała:

                >
                > Pomijając moje "wątki" do niego, to kierowcą jest dosyć dobrym,
                > jeździ na co dzień, z tego co wiem, od bardzo dawna nie miał
                żadnej stłuczki czy wypadku.


                ale czy tak trudno jest rozgraniczyc dwie rzeczy?
                Dla mnie Twoje NIE to czysta zlosliwosc w tym przypadku, a potem sie
                dziwic, ze na forach jest tyle watkow o nieporozumieniach
                malzenskich...
                • tezromantyczka Re: rozumiem, że teścia można nie lubić 27.01.09, 12:34

                  Ależ ja nie mam nieporozumień małżeńskich. Aby go uniknąć w tym
                  konkretnym przypadku powiedziałam mężowi, że się nad tym zastanowię
                  i dałam sobie czas na przemyślenie.
                • grassant Re: rozumiem, że teścia można nie lubić 27.01.09, 13:05
                  iberia.pl napisała:

                  > Dla mnie Twoje NIE to czysta zlosliwosc w tym przypadku, a potem
                  sie
                  > dziwic, ze na forach jest tyle watkow o nieporozumieniach
                  > malzenskich...
                  >
                  w tym wypadku rodzinnych ;))
    • vandikia samochodu i żony się nie pożycza :D 27.01.09, 11:54
      mam w rodzinie faceta, który tak mówi i dobrze na tym wychodzi :)

      ja bym chyba pożyczyła, nawet bez znaczenia, że ktoś pożyczył na
      część ubezpieczenia, bo transakcji wiązanych w życiu prywatnym nie
      uskuteczniam
      ale zrozumiałabym, gdyby mi ktoś odmówił pożyczenia :)
      • tezromantyczka Re: samochodu i żony się nie pożycza :D 27.01.09, 11:55

        ale mój mąż może nie zrozumieć, że ja nie chcę pożyczyć ;(
        • iberia.pl nie tylko Twój mąż 27.01.09, 12:23
          tezromantyczka napisała:

          >
          > ale mój mąż może nie zrozumieć, że ja nie chcę pożyczyć ;(

          ja tez nie rozumiem, bo wg mnie nie masz powodu.
          • tezromantyczka Re: nie tylko Twój mąż 27.01.09, 12:35

            Tak, ale jak się domyślasz jego zrozumienie czy też brak odgrywa w
            moim życiu większą rolę niż Twoje. :)
            • iberia.pl Re: nie tylko Twój mąż 27.01.09, 12:43
              skoro zalozylas taki watek, to chyba jedna opinia innych tez ma
              znaczenie.
              • tezromantyczka Re: nie tylko Twój mąż 27.01.09, 12:43

                Po prostu byłam ciekawa, jaki inni będą odbierać tę sytuację.
    • zmora_nocna Re: Czy pożyczyłybyście samochód? 27.01.09, 11:58
      pozyczylabym. samochod to tylko samochod, rzecz nabyta. pozyczalam samochod
      tacie mimo ze ma swoj, ale mniejszy i na dluzsze trasy niewygodny. po prostu
      wymienialismy sie na jakis czas. pozyczalam od czasu do czasu bratu, jak akurat
      nie byl mi potrzebny. masz AC (tak przypuszczam bo to nowy samochod), OC, wiec w
      razie czego nie ma problemu. a samochod wczesniej czy pozniej i tak sie
      porysuje, nie zwracaj na to az takeij uwagi. samochod ma ulatwiac zycie, a nie
      byc powodem udreki, a przeciez go nie ofoliujesz.
      wiecej dystansu do rzeczy materialnych
      • tezromantyczka Re: Czy pożyczyłybyście samochód? 27.01.09, 13:58

        > masz AC (tak przypuszczam bo to nowy samochod), OC, wiec
        > w
        > razie czego nie ma problemu.

        Tak, tylko w razie skorzystania z ubezpieczenia stracę zniżki na
        przyszły rok.
    • joanna182-0 Re: Czy pożyczyłybyście samochód? 27.01.09, 12:00
      To zależy kto jest jakim kierowcą. Mój ostatnio dał poprowadzić
      auto mojemu bratu (prawko od 4 lat) i powiedział, że już mu auta nie
      da, bo jeździ zbyt agresywnie i się boi o swoje auto.
    • bablara Re: Czy pożyczyłybyście samochód? 27.01.09, 12:06
      Przeczytalam caly watek i powiem szczerze,ze jestem zaskoczona. Ja nie
      pozyczylabym auta. Ale ja jestem nienormalna na jego punkcie.
    • tarantinka Re: Czy pożyczyłybyście samochód? 27.01.09, 12:21
      jedzie z wnukami w dalszą podróż a ty masz dylemat czy pożyczyć
      auto ?????, musisz go bardzo a to bardzo nie lubić, nie ufac mu czy
      cos tam jeszcze jesli ci przyszło do głowy oponować.
      • tezromantyczka Re: Czy pożyczyłybyście samochód? 27.01.09, 12:36

        Ale te wnuki to nie moje dzieci. ;)
        • iberia.pl Re: Czy pożyczyłybyście samochód? 27.01.09, 12:42
          tezromantyczka napisała:

          >
          > Ale te wnuki to nie moje dzieci. ;)


          ale gdyby byly twoje to pewnie bys sie 5 minut nie zastanawiala,
          prawda?
          Bezinteresownosc-znasz takie pojecie?
          Przypuszczam, ze tesc gdyby nie potrzebowal to by sie nie prosil o
          pozyczenie auta...
          • tezromantyczka Re: Czy pożyczyłybyście samochód? 27.01.09, 12:46

            Na pierwszym miejscu stawiam interesy swoje i swojej rodziny
            (rozumianej w wąskim znaczeniu, czyli mąż, dzieci). Interesy rodziny
            dalszej są na dalszym planie. Nie widzę w tym podejściu niczego
            nagannego i nie zamierzam tego zmieniać.

            W związku z tym jest chyba zrozumiałe,że bardziej mi zależy, aby to
            MOJE dzieci, miały dobrze i wygodnie, a na CZYICHŚ dzieciach tak mi
            nie zależy.

            Bezinteresownośc - ok, ale powinna być obustronna.
            • iberia.pl Re: Czy pożyczyłybyście samochód? 27.01.09, 12:54
              pomylilas zdrowy egoizm (ktory popieram) z byciem nieużytą albo
              wrecz zlosliwa.Mozna i tak, tylko po co? Moze kiedys Ty bedziesz w
              takiej sytuacji i co?
    • soulshunter Re: Czy pożyczyłybyście samochód? 27.01.09, 12:38
      Najpierw przeczytaj moja sygnature jako odpowiedz na swoj post. Jako rozwiniecie dodam, ze masz 50% szans na to, ze ktos wjedzie w tescia, ktos porysuje wasze auto na parkingu itd, itp. I teraz odpowiedz sobie sama jak sie bedziesz czula ty i tesc jesli taka sytuacja zaistnieje. Jesli auto traktujecie tylko i wylacznie jako srodek transportu i nie stresujecie sie tego typu sytuacjami to odpowiedz jest prosta.
    • garraretka Hehe syndrom 'pierwszego auta' ;) 27.01.09, 12:46
      Nad każdym następnym już się tak trząść nie będziesz ;)

      A rys na aucie nie unikniesz. Nawet myjnia automatyczna zostawia rysy więc
      traktuj je jak coś zupełnie naturalnego. To tak jak z podeszwą buta - nie można
      chodzić w butach i ciągle mieć nowe, niezdarte podeszwy :)

      Ja bym pożyczyła - sama napisałaś, że teść będzie wieźć dwójkę wnuków - więc na
      pewno będzie jechał jeszcze ostrożniej niż zwykle.
      • tezromantyczka Re: Hehe syndrom 'pierwszego auta' ;) 27.01.09, 12:47
        > Nad każdym następnym już się tak trząść nie będziesz ;)

        Pewnie tak. :)
      • iberia.pl Hehe syndrom 'pierwszego NOWEGO auta' ;) 27.01.09, 12:55
        ja mam pierwsze uzywane, moze dlatego sie nad nim nie trzese, co nie
        znaczy, ze o nie nie dbam:-).
      • dzioucha_z_lasu Re: Hehe syndrom 'pierwszego auta' ;) 27.01.09, 13:07
        Niekoniecznie - ja mam juz czwarte auto - i nie pożyczam. Nikomu.
        Kilka razy pożyczałam mój poprzedni samochód i za każdym razem było
        coś nie tak. Nie pożyczam, bo nie chcę się z rodziną kłócić, czy ta
        rysa przez pół maski albo wgnieciony zderzak to już tak było, czy
        nie. Poza tym - każdy jeździ inaczej i to czuć, potem jakoś inaczej
        samochód pracuje. Następna rzecz - pożyczę komuś, czyli sama jestem
        uziemniona. Pożyczę, będzie miał stłuczkę - to z mojego
        ubezpieczenia pójdzie i to ja stracę zniżkę. Jeśli rozbije samochód -
        to ja będę miała problemy, załatwianie ubezpieczenia, remont na
        głowie no i brak transportu. Samochodu, męża i gaci się nie pożycza
        i tyle. Ja zawsze bardzo chętnie pomogę i podwiozę, jak ktoś
        potrzebuje, ale kierownicy w cudze ręce nie oddam :D
        • dzioucha_z_lasu Re: Hehe syndrom 'pierwszego auta' ;) 27.01.09, 13:08
          Pewnie, że rys sie nie uniknie, ale to zupełnie co innego, jak się
          samemu porysuje, a jak zrobi to ktoś, komu się pożyczy autko :)
        • iberia.pl czyli cudzymi autami też nie jeździsz? 27.01.09, 13:44
          no coz mozna i tak.
          Pomijam pozyczenie auta i bycie samemu uziemionym.
          • dzioucha_z_lasu Re: czyli cudzymi autami też nie jeździsz? 27.01.09, 13:46
            Cudzymi też nie jeżdżę - z tych samych powodów :)
            • iberia.pl to współczuję, to chyba 27.01.09, 13:48
              dziwne uczucie jezdzic 4 autami w calym zyciu:-D
              • tezromantyczka Re: to współczuję, to chyba 27.01.09, 13:56
                A po co ma pożyczać, skoro ma swoje?
                • iberia.pl Re: to współczuję, to chyba 27.01.09, 14:04
                  tezromantyczka napisała:

                  > A po co ma pożyczać, skoro ma swoje?

                  tez mam swoje, ale ostatnio moje auto bylo w warsztacie, musialo tam
                  zostac na 2 dni a jakos przemieszczac sie musze.Kolega akurat
                  jezdzil sluzbowym wiec pozyczyl mi swoje auto.Nic sie nie stalo,auto
                  w calosci wrocilo do wlasciciela, dla mnie to normalne, ze sie
                  czasem innym pomaga.
                  Nie uwazam sie za superkierowce, ale wieloma obcymi autami
                  jezdzilam -prawie zawsze sa to auta duzo lepsze niz moje wlasne-i
                  zadnemu nawet pol rysy z tego powodu nie przybylo.
              • dzioucha_z_lasu Re: to współczuję, to chyba 27.01.09, 14:11
                Jeździłam wieloma autami :) Do pożyczanych nie wliczam firmowych, to
                zupełnie inna kategoria, piszę o prywatnych samochodach
                • iberia.pl Re: to współczuję, to chyba 27.01.09, 14:47
                  a ja pisze i o jednych i o drugich.
                  Choc troche nie rozumiem czemu firmowym mozesz jechac a prywatnym
                  juz nie.
                  • dzioucha_z_lasu Re: to współczuję, to chyba 27.01.09, 15:13
                    Bo firmowy u mnie jest wspólny :)
                    • grassant Re: to współczuję, to chyba 27.01.09, 15:16
                      dzioucha_z_lasu napisała:

                      > Bo firmowy u mnie jest wspólny :)
                      >
                      wspólny to nie pożyczkowy :P
                      • dzioucha_z_lasu Re: to współczuję, to chyba 27.01.09, 15:18
                        Wspólny = należy do firmy i wszyscy mamy prawo korzystać, jeśli jest
                        taka potrzeba. Czyli pożyczyć od firmy :)
    • modonia Re: Czy pożyczyłybyście samochód? 27.01.09, 12:55
      Noo, czytam Twoje wpisy i nadziwić się nie mogę. Niestety według
      mnie jesteś małostkową osobą, która poza czubkiem własnego noska nic
      nie widzi. A może tak po prostu trochę więcej ludzkiej zyczliwości?
      Pozdrawiam
    • grassant Re: Czy pożyczyłybyście samochód? 27.01.09, 13:01
      tezromantyczka napisała:

      > Jakie jest Wasze zdanie na ten temat?

      Też nie widzę nic orginalnego w pożyczeniu, tym bardziej, że
      zapłacił za ubezpieczenie. Z drugiej strony funkcjonowało
      powiedzenie: żony, grzebienia i samochodu nie pożycza się - mówiła
      moja babcia. Ale teraz jest zupełnie inaczej! :))
    • powiewlata Re: Czy pożyczyłybyście samochód? 27.01.09, 14:41
      tak pożyczyłabym i pożyczam w razie potrzeby..
    • dzikoozka Re: Czy pożyczyłybyście samochód? 27.01.09, 14:49
      trzeba było nie brac pieniędzy od teścia albo oddac pożyczkę. Skoro
      wzieliście -w takiej sytuacji wstyd byłoby nie pożyczyć.
    • eevita Re: Czy pożyczyłybyście samochód? 27.01.09, 15:14
      Spokojnie. mam sąsiada, który notorycznie pozycza ode mnie samochód
      jak gdzies na krótko jedzie, bo swój ma daleko w garazu, i nie chce
      mu się chodzić, a mój zzawsze stoi pod domem. Raz mi go nawet nieźle
      rozwalił, przez prawie miesiąc stał w grazu, i wtedy byłam troche
      zła, bo skomplikowało mi to zycie. Ale przecież to tylko samochód:)
      • eevita Re: Czy pożyczyłybyście samochód? 27.01.09, 15:18
        W garazu, czyli w warsztacie stał oczywiscie samochód, a nie mój
        sąsiad:)
    • kozica111 Re: Czy pożyczyłybyście samochód? 27.01.09, 15:26
      Ze względu na bezpieczeństwo członków rodziny /tak, teraz no Twoja
      rodzina/... pozyczyłabym.To ze napisałaś ze masz dzieci w
      d....brzydko swiadczy o Tobie.
      • tezromantyczka Re: Czy pożyczyłybyście samochód? 27.01.09, 15:41

        A gdzie ja napisałam, że mam dzieci w d?
        • kozica111 Re: Czy pożyczyłybyście samochód? 27.01.09, 15:47
          "a na CZYICHŚ dzieciach tak mi
          nie zależy."

          Czyichś...hmm, zakladam ze to bratankowie lub siostrzency/ce Twojego
          męża....Nie zalezy Ci na ich bezpieczeństwie, no w sumie faktyczne
          to TYLKO rodzina męża.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka