envi Re: szczyty skapstwa :) 15.11.03, 22:27 ja i mój chłopak wynajmujemy mieszkanie i razem z nami mieszka mój kolega ze studiów.Kolega ten(o czym nie miałam pojęcia) jest skąpy i bardzo oszczędny;) Mój facet wydrukował u kolegi 1 stronę A4,za co kolega kazał zapłacic i był bardzo zły-że zużylismy mu tusz w drukarce!w kuchni trzymamy nasze wspólne rzeczy,my i kolega mamy osobny płyn do mycia naczyń.Ostatnio zauważyliśmy,że nasz współlokator rysuje kreskę na tym swoim płynie,zaznacza ile mu zostało jeszcze płynu,(boi się ze mu go zużywamy??)i po każdym myciu naczyń ją przerysowuje.Na patelni z olejem smaży kilka razy i ta patelnia stoi tak kilka dni brudna az nie zostanie ani kropelka oleju!wszystkie rzeczy które tylko może chowa u siebie w pokoju-włącznie z jedzeniem,a ostatnio oskarżył nas o to że coś tam mu zjedliśmy???rzecz jasna nikt tego nie robi,a kolega ma schizy!z tym płynem to już przesada(jeszcze nadmienię ze od miesiąca kolega ów ma prawie pełną butelkę!!i nie wiem skąd te podejrzenia,że ktoś mu go podbiera??? a najgorsze jest to,ze fatalnie sie czujemy,jak złodzieje,którym cały czas ktoś patrzy na ręce!chyba trzeba szukać kogoś nowego... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Brookie Re: szczyty skapstwa :) IP: *.tnt1.per1.da.uu.net 16.11.03, 08:24 Moj wujek kiedys przez przypadek zbil butelke taniego czerwonego wina. Szkoda mu sie zrobilo wiec wzial szmatke i wycieral podloge po czym "wino" wyciskal z powrotem do butelki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ropsu Re: szczyty skapstwa :) IP: 194.134.21.* 16.11.03, 12:19 Wszystko co opisane powyzej, to jeszcze nic. Otoz w niektorych holenderskich domach(nieczesto ale jednak} zdarza sie, ze po zalatwieniu malej potrzeby nie spuszcza sie od razu wody. Robi to dopiero druga lub trzecia korzystajaca z toalety osoba. Innym chociaz mniej drastycznym przykladem jest fakt, ze wiele starszego typu apartamentow czy domow jest pozbawionych jakiegokolwiek ogrzewania w sypialniach. Pewnie w Polsce wie o tym malo kto ale wiele kawalow, ktore w Polsce dotycza Szkotow Belgowie opowiadaja o Holendrach. Maja zreszta blizej do jednych i drugich wiec chyba maja troche racji... Odpowiedz Link Zgłoś
hernandez i odwrotnie tak samo tj. holendrzy te same kawaly 16.11.03, 13:20 opowiadaja o Belgach ale co fakt Holendrzy sa dosyc oszczedni np. jak yapraszaja na urodziny do restauracji-domu to trzeba funduja np tylko kawe lub ciastko Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: emel nastepny przyklad skapstwa IP: *.acn.pl 16.11.03, 14:02 opowiadal mi moj wujek. umowil sie z dziewczyna na randke w kawiarni. ona zamowia sobie herbatke, i jak sie herbatka zaparzyla laska wziela ta zmoczona torebke zawinela w serwetke i wlozyla do torebki z komentarzem ze z jednej torebki mozna "wyciagnac" dwie alboo nawet trzy filizanki herbaty i po co sie ma marnowac. moze wynikalo to z tego ze sytuacja ta miala miejsce jeszcze w PRL-u, polowa lat 80 :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CS Skapstwo "bogatych" ? IP: 194.255.20.* 19.11.03, 12:50 Pare glupot z Danii, badz co badz kraju o wysokim standardzie zycia: - Slyszalem o kilku facetach, ktorzy spuszczaja wode w toalecie 1 raz dziennie. - Kapanie sie calej rodziny w tej samej wodzie we wannie, ale to juz wymysl naszych rodakow. Najglupsza ale powszechna rzecz, to uganianie sie za przecenami, np: jedzie facet do sklepu na drugim koncu miasta, bo tam jest tanie maslo i zaoszczedzi 1 Euro na 4 paczkach. Ale na benzyne musi wydac 2 Euro... czysty zysk, prawda ? Rekord swiata pobil znajomy prywaciarz, organizowal swoje 40 urodziny, to zaprosil ok 60 gosci do restauracji na wystawna kolacje, nawet wynajal autobus, aby ich dowiezc tam i z powrotem, koszt ok 3,000 Euro !!! Ale mnie prosil, zeby mu w Polsce kupic karton papierosow, bo to taniej i moze zaoszczedzic pare Euro :o) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: savena Re: i odwrotnie tak samo tj. holendrzy te same ka IP: 5.5D7DEBUG* / 194.78.255.* 04.12.03, 17:52 to fakt , ze holendrzy i belgowie sa oszczedni ale te przedstawione posty sa tak samo oznakami pewnego psychologicznego bledu , ktory wystepuj/oj/e /sory moj polski jest uczony nie nabyty/ w kazdej nacji. ja jestem bardzo szczesliwa , ze odziedzizcylam dom po mojej babci gdzie znalazlam mnostwo malych mebelkow i porcelany z okresu art-deco. dalo to mi inspiracje do urzadzenia wlasnego domu. wiec nie wszysstko co jest troche stare nadaje sie do wyrzucenia. np. w tym momencie jest moda na dvd, cd itp. byc moze za piedziesiat lat szcszyty techniki dzisiejszej beda antykami. mam bardzo nowoczesny dom ale mam tez dom na soboty i niedziele, ktory urzadzilam w stylu art-deco i wlasnie tam czuje sie zrelaksowana i zdrowa. konkluzja: nie wszystko zbieractwo da sie przyporzadkowane skrajnej oszczednosci. 50% postow jest o skapstwie a reszta o sentymentalnym spojrzeniu na rzeczy uzyte i schowane na pozniej. ja uwielbiam stare rzeczy. kupie wszystko stare, szczegolnie ciuchy z lat 20-tych.kapelusze, suknie,zabawki,koronki, itd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nazwa6 Re: szczyty skapstwa :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.11.03, 13:39 to o ocokrajowcach- moj kolega mieszkal przez rok u zamoznej protestanckiej rodziny w niemczech, mercedesy-sresy, willa, takie klimaty, ale poza tym jak zostawaly resztki z obiadu /pol kotleta, troche kartofli/ byly zamrazane i do nastepnego razu ;]... cos chyba jest w tej protestanckiej mentalnosci, bo w holandii powszechne jest mycie naczyn w misce a nie pod biezaca woda... Odpowiedz Link Zgłoś
sunday To chyba normalne... 21.11.03, 13:29 > ale poza tym jak zostawaly resztki z obiadu /pol kotleta, > troche kartofli/ byly zamrazane i do nastepnego razu ;]... To chyba normalne? Tez nie lubie wyrzucac jedzenia, niezepsutego oczywiscie. Kartofelki, jesli zostaly, mozna sobie zawsze odsmazyc i nie trzeba kolejnego dnia wieczorem obierac i gotowac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kocianna Re: szczyty skapstwa :) IP: *.chello.pl 16.11.03, 13:46 To wszystko jeszcze Gogol w "Martwych Duszach" opisał, i to rzeczywiście choroba jest. Mojej Babci, jak owdowiała, nie miał już kto kontrolować (mieszkała ponad 1500 km od nas, przez dwie granice). Pod koniec życia został jej na 70m mieszkania wąski korytarzyk między łóżkiem, telewizorem, łazienką i kuchnią. Reszta zastawiona "skarbami". Co gorsza, to się udzielało podczas odwiedzin, a już kiedy mama przyjechała opiekować się nią w ostatnich miesiącach, to bardzo poważnie zastanawiała się, czy jednorazowych strzykawek naprawdę można używać tylko raz. Na szczęście się opanowała :) Po śmierci Babci trzeba było wynająć trzy kontenery na śmieci...które następnego dnia były praktycznie puste (chociaż MPO było umówione na inny termin). Zdarto nawet sukienkę z lalki, która miała potłuczoną główkę. Ale to już chyba bieda :( Odpowiedz Link Zgłoś
l2m Re: szczyty skapstwa :) 18.11.03, 21:22 > ...został jej na 70m mieszkania wąski korytarzyk między łóżkiem, telewizorem, > łazienką i kuchnią. Reszta zastawiona "skarbami"... Mamy podobną sąsiadkę. Miała w mieszkaniu właśnie tak, jak opisujesz. Skończyło się to w spośób tragikomiczny. Pewnego dnia w jej mieszkaniu zaczął się pożar, całe szczęście, że nie w nocy, kiedy spała, boby się chyba przy życiu nie pozostała. Przyjechała straż pożarna, zagaszono to, mieszkanie piętro niżej zostało właściwie zatopione, a jej własne bardzo ucierpiało od ognia. Przez dłuższy czas prąd na całej klatce był wyłączony, bo ściany były mokre. Oczywiście, przyjechali jej synowie, powyrzucali niedopalone łachy i graty na śmietnik. A ona poszła sobie na ten śmietnik, "bo to oni tak pochopnie powyrzucali, a coś jednak się przyda", i część tych zwęglonych szczątków przytargała z powrotem do mieszkania... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zgaga Re: szczyty skapstwa :) IP: 62.29.136.* 21.11.03, 14:16 co do mycia naczyn - ponoc Polacy sa zdajsie jedyna nacja, ktora myje naczynia pod biezaca woda. przeciez to jest nie tylko nieekonomiczne ale i nieekologiczne! tysiace m2 wody ucieka "niepotrzebnie! oczywiscie nie nalezy przesadac- jak pewna moja znajoma, ktora jak rano naleje wody do zlewu to myje w niej i szklanki i podloge... i tak do wieczora. a czasem ta woda nawet na drugi dzien stoi - brrr. Odpowiedz Link Zgłoś
quba Re: szczyty skapstwa :) 01.06.04, 09:52 Gość portalu: zgaga napisał(a): > co do mycia naczyn - ponoc Polacy sa zdajsie jedyna nacja, ktora myje naczynia > pod biezaca woda. przeciez to jest nie tylko nieekonomiczne ale i > nieekologiczne! tysiace m2 wody ucieka "niepotrzebnie! no ja bym sie tak nie martwila kiedy uciekalyby metry2 gorzej gdyby uciekały sześćienne pozdrowka Odpowiedz Link Zgłoś
allek60 Re: szczyty skapstwa :) 17.11.03, 14:00 Hahahahaha :) Moja ciocia 'wycierala' czy raczej zbierala w podobny sposob mleko :) A dziadek mojego przyjaciela (wiekowy jegomosc) po kazdym posilku zgarnial okruszki i resztki jedzenia ze stolu na lyzke, po czym "palaszowal" je - chyba jako deser... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: skapiec Na wlasnym gazie usmazyc wlasne jaja, hehehe IP: *.tor.primus.ca 19.11.03, 07:10 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zyzio Re: szczyty skapstwa :) IP: *.polsl.gliwice.pl / *.polsl.gliwice.pl 19.11.03, 12:57 Nie uważam się za skąpca, ale: -kończące się mydło przyklejam do nowego kawałka, -opakowania z serków i jogurtów wykorzystuję do karmienia osiedlowych kotów, -kupuję mleko (0.5%) w nieco dalszym sklepie, bo tam kosztuje 0.89 zł/l, -piwo kupuję w jeszcze dalszym, bo tam jest po 0,99/0,5 i to niezłe, -na targu zawsze sprawdzam ceny i kupuję gdzie najtaniej, -w odzież zaopatruję się w szmatexach lub u wietnamczyków, -buty kupuję na targu za 30 zł (rekord 7(siedem!) lat użytkowania), -czasem kupię anchovis za 16.- słoiczek (uwielbiam!)- bo mnie na to stać, -jestem emerytem. PENS JEST OJCEM GWINEI, TEK! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mask Re: szczyty skapstwa :) IP: 217.153.134.* 22.11.03, 00:41 To Wy nim się po prostu opiekujecie. I własnie uznaj, że taką może misję pełnisz. Jeśli nie nie uwierzysz, że Tu też komuś pomagasz, będziesz tylko go podglądać, Tego nieszczęśnika, który byc może daję Ci okazję by się wykazać. Powiedz Czym. M Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nika Re: szczyty skapstwa :) IP: 195.187.102.* 16.11.03, 16:19 W zasadzie to część opisanych tu objawów niekoniecznie musi świadczyć o skąpstwie - ja np. też w pracy do notatek używam różnych jednostronnie zadrukowanych papieró, zdarza się, że i kartek z kalendarza. Nie dlatego, że jestem skąpa, tylko po diabła zużywać czysty papier na podręczne bazgroły. Podobnie pół mojej rodziny kolekcjonuje puste opakowania po jogurtach czy śmietanie, bo dziadek przygotowuje w nich rozsady ogórków czy pomidorów. Natomiast co do skąpstwa, to w rodzinie mojego męża krążą opowieści o jego ciotce. Z jednej strony była skąpa, z drugiej strasznie nadęta i dumna ze swojego "rodu" (była podobno szlacheckiego pochodzenia). No i ten honor nie pozwalał jej na spotkaniach podejmować rodziny byle czym, więc podawała np. szynkę, tyle, że po plasterku na osobę i pokrojone tak cienko, że krajobraz można było przez nie oglądać. Jak ktoś popełnił nietakt i wziął sobie dwa plasterki to wypominała mu brak kultury i łakomstwo, z westchnieniem szła do kuchni i przynosiła stamtąd dodatkowy (jeden!) plasterek... A szczyt stanowi jej zachęcanie do jedzenia "No weź, weź sobie ten TRZECI kawałek sernika" - do tej pory w rodzinie używamy tego w formie dowcipu. Za to kiedy ciotka z rodziną odwiedziła rodziców mojego męża, to przejedli się tak, że aż się pochorowali... Odpowiedz Link Zgłoś
orvokki Re: szczyty skapstwa :) 16.11.03, 17:23 Pracowałam przez jakiś czas (krótki... niezgodność charakterów) w firmie, w której szef kazał pracownikom zostawiać torebki po zaparzeniu herbaty - bo jeszcze można z nich zaparzyć herbatę, oraz właśnie nastawał na to, żeby nie spuszczać w kiblu wody za każdym razem (co tłumaczył ekologią). No, a jak przyszło mu nasze pensje spod serca sobie wyrwać, to dopiero był dramat! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Linn Re: szczyty skapstwa :) IP: *.dialup.tiscali.it 17.11.03, 10:58 Do niektorych rezerwuarow / chyba ta to sie nazywa / mozna wlozyc 2-litrowa butelke: oszczednosc 2 litrow przy kazdym splukaniu. Tak robia niektorzy we Wloszech: raczej z powodow ekologicznych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kalina Re: szczyty skapstwa :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.03, 18:21 Koleżanka na basenie zameldowała swemu chłopakowi; Siusiu mi się chce. No to co- padła odpowiedź Toaleta kosztuje 2zł To idź pod prysznic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: em Re: szczyty skapstwa :) IP: *.icpnet.pl 16.11.03, 18:45 mój teść oszczędzał prąd, na liczniku energii elektrycznej był magnes, który powodował, że licznik wolniej się kręcił no i zużycie prądu wskazywał mniejsze, a tesciowa niechętnie przyznawała się, że kupiła nową np. bluzkę choć była wzorem gospodarności Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: duzer Re: szczyty skapstwa :) IP: *.era.pl 20.11.03, 15:30 Twój teść nie oszczędzał prądu. On go kradł. W sumie to też jest jakiś pomysł na oszczędzanie. Pieniędzy. Odpowiedz Link Zgłoś
ann.k Re: szczyty skapstwa :) 17.11.03, 21:53 No to był bardzo przyzwoity chłopak. Mógł jej powiedzieć, żeby się wysikała do basenu. Zaoszczędziłaby również czas i energię :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czapski Re: szczyty skapstwa :) IP: *.utp.pl 20.11.03, 12:08 ale po co kolezanka pytala sie chlopaka o siusiu? nie mogla pojsc sam bez pytania sie chlopaka? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: duzer Re: szczyty skapstwa :) IP: *.era.pl 20.11.03, 15:31 Ale wtedy musiała by sama zapłacić 2 zł. A widać oszczędna była. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cinka Re: szczyty skapstwa :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.03, 22:30 wg mnie skapstwem jest takie postepowanie aby na basenie kazac sobie placic 2zl! za toalete. rezultatem tego sa obszczane prysznice czy wrecz woda w basenie. szczytem tez sa platne toalety w pubach, gdzie na dodatek placi sie wjazd i niemalo za [moczopedne badz co badz] piwo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: LMB Re: szczyty skapstwa :) IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 17.11.03, 11:41 > czy znacie zabawniejsze przyklady? Zabawniejsze? Nie rozumiem. Co w tym zabawnego, ty nie oszczędzasz na czymkolwiek i nie wyciskasz tubki do końca? OK, twoja strata. Ale żeby jeszcze się tym chwalić - to coś dziwnego. A poza tym co ma oszczędzanie do skąpstwa - piszesz o skąpstwie, a potem piszesz, że gość oszczędza. Nie ma mowy w ogóle o tym, czy dawał pieniądze na cokolwiek, czy np. Twój mąż dostał od niego jakiś prezent - pomieszały się definicje skąpstwa i może nieco przesadzonej oszczędności? Odpowiedz Link Zgłoś
alcine Re: szczyty skapstwa :) 17.11.03, 17:58 A co powiecie na to- to z ostatniej "Polityki": Czysta oszczędność W Zambrowie od roku działa piękny nowoczesny basen. Jednak zbyt pochopne władze miasta przyznały korzystającym z niego mieszkańcom 10 darmowych minut na tzw. przygotowania. Skończyło się na tym, że część Zambrowa przychodziła na basen tylko na te przygotowania. Spora grupa pływaków, chcąc zaoszczędzić na domowych rachunkach za wodę i energię, wpadała z rana, w ciągu 10 minut brała prysznic, goliła się, robiła szybką przepierkę, korzystała z toalety i wracała do domu. Niektórzy zdążyli jeszcze przepłynąć kilka metrów. Oburzone władze po odkryciu procederu zabrały gratisowe minuty. I niesłusznie. Zambrów mógłby stać się kuźnią pływackich mistrzów na światową skalę. No bo jakiż doskonały czas na 50 m mógłby uzyskać doświadczony amator sportów wodnych, który w ciągu 10 minut potrafiłby wziąć prysznic, ogolić się, uprać rzeczy dla całej rodziny, wysuszyć je suszarką do włosów, zjeść przyniesiony z domu posiłek, pozmywać po sobie naczynia, a na koniec dla przyzwoitości przepłynąć kilka basenów żwawą żabką. A, i jeszcze przypomniało mi się coś: koleżanka w pracy westchnęła, że tak lubi kotlety schabowe, ale ich nigdy nie robi, a na pytanie dlaczego powiedziała, że na dwie osoby to szkoda jajka rozbijać! Odpowiedz Link Zgłoś
igaaaa Re: szczyty skapstwa :) 17.11.03, 19:22 ostatnio odwiedziłam z samego rana empik , dział z kosmetykami i perfumami. Właśnie wąchałam jakieś perfumki, gdy zajerestrowała mastępującą scenę: pani, ok. 40-tki, zadbana czyściutka, podchodzi do próbników z paletą kosmetyków, rozśiada się na stołku i przystępuje do porannego makijarzu - podkład, tusz , kredka do oczu, cienie. zadowolona z efektu podeszła do półki gdzie dokładnie wiedziała co leży:jej ulubione perfumy eternity rose. niestety nie było ich , butelka próbnik była PUSTA!!! pani ta wielokim ghłosem wrzasnęła na całe gardło: gdzie jest próbka tych perfum!!! panna sprzedająca szybciutko wyciągnęła z szufladki, po czym pani spryskana od stóp do głów zadowolona skierowała się do wyjścia, zapewne do pracy, o0 czym świadczył laptop i sterta papierów pod pachą. Stałam jak wryta przez te całe 15 min. Panna sprzedajająca widząc mnie wrośniętą w ziemię podeszła z uśmiechem i powiedziała: ta pani tak codziennie ... zresztą jest jedną z wielu...nic jeszcze nie kupiła... pomijajac wszystko, ja nigdy nie zrobiłabym sobie makijarzu z palet stojących w sklepach, gdzie brud, syf i malaria, a po tej historii to juz napewno. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Camille Re: szczyty skapstwa :) IP: *.SNVACAID.dynamic.covad.net 17.11.03, 21:14 Opowiem co jest praktykowane przez wiekszosc ludzi w tym skadinad bogatym kraju jakim jest USA. 1. Skladkowe imprezy- ktos postanawia "wydac" party, po czym wysyla e-mail albo dzwoni do zaproszonych i pyta co ze soba przyniosa.Gospodarz podaje jakies jedno danie, generalnie cieple. Alkohol w wiekszosci przynosza zaproszeni mezczyzni. Braknie czegos? Trudno...... 2. Urodziny w restauracji - wysyla sie zaproszenia wraz z adresem restauracji tudziez dokladna cena posilku za ktory nalezy samemu zaplacic. No i oczywiscie wypada przyniesc prezent. 3. Slub na np. Hawajach- panstwo mlodzi postanawiaja sie pobrac w miejscu egzotycznym, wiec wysylaja zaproszenia gdzie, kiedy, wraz z ulotka i cenami hotelu. Kto chce, niech kupuje bilety, rezerwuje hotel i samochod, kupi prezent z listy wczesniej wybranych przez mlodych interesujacych ich rzeczy z konkretnego sklepu. Dostana w zamian kartke z podziekowaniem, oh, jakies 6 miesiecy po slubie, jesli oczywiscie nie zapomna jej wyslac. 4. Imprezy na ktorych nalezy cos kupic/np. plastikowe pojemniki do kuchni, swiece, przyrzady do kuchni, Amway,itp/ bo ma sie ochote zarobic na znajomych troche grosza, albo pomoc kolezance rozwinac business. Sa to tez generalnie imprezy skladkowe. Przyniesc jakies danie i jeszcze cos kupic....marzenie kazdego marketingowca, nieprawdaz???? 5. Nie wiem czy nizej podany przyklad sie kwalifikuje, ale jest tez szalenie powszechny- przed slubem i narodzeniem dziecka kolezanki z pracy lub najblizsza przyjaciolka "sponsoruje" party na ktore sprasza inne kolezanki panny mlodej lub przyszlej mamy. Rzecz dzieje sie albo w jej domu, kiedy to zamienia sie w impreze skladkowa lub wyjscie do restauracji, gdzie kazdy placi za siebie. Oczywiescie nalezy przyjsc z prezentem. W wypadku panny mlodej, drugi prezent od tych samych osob jest wymagany przy slubie. Oczywiscie panna mloda/przyszla matka nic nie przynosi na impreze skladkowa od siebie, a w razie wyjscia do restauracji reszta dzieli sie i sklada na jej rachunek. Z reka na sercu przyznaje sie, ze uczestniczylam we wszystkich wyzej wymienionych sytuacjach, klnac pozniej, ze juz nigdy wiecej nie dam z siebie zrobic wariata...No coz, ciagle jeszcze co jakis czas mi sie przydazy..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maciejka Re: szczyty skapstwa :) IP: 217.153.159.* 17.11.03, 22:07 Ja opiszę przykład z mojej pracy: kolega postanowił zrezygnowac z ROR-u, ponieważ obliczył sobie, że za duzo pieniedzy wydaje na benzynę jeżdżąc do bankomatów. Chłop jest młody a myślenie starca, szok. Pozdrawiam wszystkich :)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: baba Re: szczyty skapstwa :) IP: *.acn.waw.pl 18.11.03, 11:29 Coz, co kraj to obyczaj. Jesli wszyscy tak robia, to nie jest skapstwo, tylko rodzaj lancuszka, szczerze powiem, dosc wygodnego ( nie dotyczy sytuacji, gdy sama juz nie bede przyszla matka czy panna mloda :-)). Czy w Polsce nie zaprasza sie tylko tych, ktorzy zapraszaja ciebie? A jesli jestes sama zaproszona, przyjdziesz, a pozniej nie wyprawiasz sama, to nie jestes traktowana jak sknera ? A nie daj Boze wyprawic, a tej osoby nie zaprosic... Kiedy pierwszy raz spotkalam sie z ym za granica, tez bylam troxcge zszokowana, ale po przemysleniu sprawy stwierdzilam, ze to nie takie glupie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AA Re: szczyty skapstwa :) IP: 157.25.78.* 26.11.03, 11:32 Przykład z Polski. Impreza: urodziny dziecka. Oczywiście zaproszeni sami dorośli (w domyśle - dzieci też zjedzą a prezent kupią tylko jeden). Na wejście wszyscy goście częstowani są "przystwaką". Wg. Pani domu jest to specjane danie chińskie tzn. pół kilograma ryżu (na osobę!). Oczywiście reszta zostanie podana jak już wszyscy skończą. Czułam sie zakłopotana, bo nie byłam w stanie pochłonąć tej ilości, a reszta gości musiała czekać na podanie deseru, ponieważ "jeszcze nie wszyscy skończyli" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sol_bianca Re: szczyty skapstwa :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.04, 18:22 Gość portalu: Camille napisał(a): > Opowiem co jest praktykowane przez wiekszosc ludzi w tym skadinad bogatym > kraju jakim jest USA. > 1. Skladkowe imprezy- ktos postanawia "wydac" party, po czym wysyla e-mail > albo dzwoni do zaproszonych i pyta co ze soba przyniosa.Gospodarz podaje > jakies jedno danie, generalnie cieple. Alkohol w wiekszosci przynosza > zaproszeni mezczyzni. Braknie czegos? Trudno...... Norma wśród polskiej młodzieży, głownie biednych studentów. Nie każdego stać na wydanie przyjęcia i zapłacenie za wszystko. Moim zdaniem w porządku, pod warunkiem że każdy przynosi tyle, na ile go stać. > 2. Urodziny w restauracji - wysyla sie zaproszenia wraz z adresem restauracji > tudziez dokladna cena posilku za ktory nalezy samemu zaplacic. No i oczywiscie > wypada przyniesc prezent. To już gorzej, nie stać cię na przyjęcie w restauracji, to zrób w domu. > 3. Slub na np. Hawajach- panstwo mlodzi postanawiaja sie pobrac w miejscu > egzotycznym, wiec wysylaja zaproszenia gdzie, kiedy, wraz z ulotka i cenami > hotelu. Kto chce, niech kupuje bilety, rezerwuje hotel i samochod, kupi prezent > z listy wczesniej wybranych przez mlodych interesujacych ich rzeczy z > konkretnego sklepu. Dostana w zamian kartke z podziekowaniem, oh, jakies 6 > miesiecy po slubie, jesli oczywiscie nie zapomna jej wyslac. Nie do pomyślenia dla mnie. > 4. Imprezy na ktorych nalezy cos kupic/np. plastikowe pojemniki do kuchni, > swiece, przyrzady do kuchni, Amway,itp/ bo ma sie ochote zarobic na znajomych > troche grosza, albo pomoc kolezance rozwinac business. Sa to tez generalnie > imprezy skladkowe. Przyniesc jakies danie i jeszcze cos kupic....marzenie > kazdego marketingowca, nieprawdaz???? TRZEBA? A jak odmówisz zakupu, to co? > 5. Nie wiem czy nizej podany przyklad sie kwalifikuje, ale jest tez szalenie > powszechny- przed slubem i narodzeniem dziecka kolezanki z pracy lub > najblizsza przyjaciolka "sponsoruje" party na ktore sprasza inne kolezanki > panny mlodej lub przyszlej mamy. Rzecz dzieje sie albo w jej domu, kiedy to > zamienia sie w impreze skladkowa lub wyjscie do restauracji, gdzie kazdy placi > za siebie. Oczywiescie nalezy przyjsc z prezentem. W wypadku panny mlodej, > drugi prezent od tych samych osob jest wymagany przy slubie. Oczywiscie panna > mloda/przyszla matka nic nie przynosi na impreze skladkowa od siebie, a w > razie wyjscia do restauracji reszta dzieli sie i sklada na jej rachunek. Norma. Klasyczny wieczór panieński. Ja się tylko raz wkurzyłam, jak przyjaciółka odpowiedzialna za przygotowanie imprezy zabrała nas do sushi baru. Oczywiście nie wypadało nie zamówić do sushi dobrego wina, w sumie rachunek był astronomiczny, a że nie można siedzieć w restauracji w nieskończoność, padła propozycja, by iść potem na dyskotekę. Odmówiłam, kasy na wstęp mi zabrakło :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: siedem Re: szczyty skapstwa :) IP: 213.216.66.* 18.11.03, 11:34 gostek obcina sie maszynką [sam!] na 9mm BO wtedy mniej szamponu idzie na mycie włosów. 5040 Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: szczyty skapstwa :) 20.11.03, 15:52 mój maż obcina się maszynka sam na 3 mm, tez z oszczędności, U fryzjera zapłaci minimum 10 zł. za TAKIE SAMO strzyżenie bo inne gonie obchodzi:) Za maszynke na stadionie sapłacilismy 20 zł, słuzy już dobre trzy lata. Jakbyśmy mieli na Philipsa to bym mu kupiła, po 6-8 strzyżeniach zwraca się całkowicie :) Czyli spokojnie jakies pół roku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maggie-c Re: szczyty skapstwa :) IP: *.27-151.libero.it 18.11.03, 12:41 trzeba rozroznic miedzy skapstwem a oszczednoscia. Ale trzeba tez rozroznic miedzy powodami oszczedzania - jesli powodem jest bieda, to szczerze wspolczuje i chetnie pomagam, jesli powodem jest ekologia to popieram jak najbardziej jesli oczywiscie nie jest ekstremalna...typu recycling wszystkiego co wpadnie w rece zagracajac wlasne srodowisko. Dobry jest pomysl podany przez Linn z butelka aby splukujac wode w wc zuzywac jej jak najmniej - ludzie pamietajcie ze woda jest cenna i kiedys sie skonczy! Segregacja smieci - obowiazkowa. Zuzywanie jednostronnie zapisanych kartek w celach notatek itd. - jak najbardziej sluszne. Wyrzucanie dobrego jedzenia i kupowanie przesadnej ilosci tylko po to zeby polowe pozniej wyrzucic bo np. zgnije - bzdura, marnotrawnosc. Tak samo lepsze jest gotowanie tylko tyle ile potrzeba, a nie porcji dla calej armii zolnierzy. Odpowiedz Link Zgłoś
diab.lica Re: szczyty skapstwa :) 18.11.03, 14:53 > trzeba rozroznic miedzy skapstwem a oszczednoscia. Ale trzeba tez rozroznic > miedzy powodami oszczedzania - jesli powodem jest bieda, to szczerze wspolczuje > > i chetnie pomagam, jesli powodem jest ekologia to popieram jak najbardziej > jesli oczywiscie nie jest ekstremalna...typu recycling wszystkiego co wpadnie w > > rece zagracajac wlasne srodowisko. Dobry jest pomysl podany przez Linn z > butelka aby splukujac wode w wc zuzywac jej jak najmniej - ludzie pamietajcie > ze woda jest cenna i kiedys sie skonczy! > Segregacja smieci - obowiazkowa. Zuzywanie jednostronnie zapisanych kartek w > celach notatek itd. - jak najbardziej sluszne. > Wyrzucanie dobrego jedzenia i kupowanie przesadnej ilosci tylko po to zeby > polowe pozniej wyrzucic bo np. zgnije - bzdura, marnotrawnosc. > Tak samo lepsze jest gotowanie tylko tyle ile potrzeba, a nie porcji dla calej > armii zolnierzy. w ramach wyjasnienia, jesli ktos mnie mogl zle zrozumiec. tez segreguje smieci, jest tez ok pisanie na odwrotnych stronach notatek. ale przyklad z kalendarzem uznalam za ekstrematlny. zreszta chlopak kupil kiedys ojcu kalendzarz na mikolaja, ktory on schowal do szuflady i powiedzial, ze najpierw musi zuzyc ten sprzed 14 lat, bo ma tam jeszcze wolne rubryki na zapiski. on nie uzywal starego kalandarza do robienia luznych noatek, tyklko jako kalendarza (a zeby mu sie spotaknia nie pomylily z tymi z przed siedmiu lat uzywal innego koloru dlugopisu. a prezent lezal w szufladzie i pewnie jeszcze lezy do dzis. nie ma tez nic zlego w wyciskaniu do konca tubki pasty do zebow. ale gdy ktos gotow jest znecac sie nad ta tubka prze pol godziny, gdy juz jest pusta i z duma obwieszczac swiatu, ze jeszcze odrobina sie znalazla i terroryzowac tym cala rodzine (grzebanie w smieciach i awantury ) to cos tu jest nie tak. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ultra75 Re: szczyty skapstwa :) IP: 207.159.92.* 18.11.03, 16:21 Zgadzam sie w 100 % z dia.blica, ze nalezy rozroznic oszczedzanie - z roznych powodow, a czasem z koniecznosci i zwyczajne skapstwo. Popieram jak najbardziej zdrowo pojete oszczedzanie i w zyciu by mi nie przyszlo do glowy wysmiewac sie z kogos, kto musi oszczedzac z powodow ekonomicznych, ale nie cierpie skapstwa. I tutaj przyklad moich znajomych - kiedys calkiem bliskich, ostatnio niestety coraz dalszych. Znam ta pare (malzenstwo) od dobrych kilku lat i wiem, ze ich sytuacja finansowa jest naprawde dobra (oboje zarabiaja znacznie powyzej sredniej krajowej), a sa praktycznie utrzymywani przez rodzicow rencistow - chodzi mi przede wszystkim o jedzenie, bo kumpela sama sie jeszcze tym chwali, jak to oni malo wydaja miesiecznie na zycie (bo tesc biega codziennie z dostawa swiezych obiadkow - powaznie!)! Oczywiscie idac do nich na impreze trzeba samemu przyniesc sobie piwo lub inne napoje alkoholowe, a z jedzenia mozna liczyc jedynie na paluszki. I nie mowie tutaj o improwizowanych "dzamprezach", ktore sie w naszym towarzystwie zdarzaja, bo w takim przypadku byliby usprawiedliwieni - w koncu nie kazdy musi byc przygotowany na taka okolicznosc :-) i trzymac w domu zapasy jedzenia - ale "proszone" imprezy typu urodziny itd. Zreszta zeby bylo smieszniej, urodziny maja oboje tego samego dnia, co jest duza zaleta - jedna impreza, a 2 prezenty - i ten fakt tez juz byl powodem do zartow! Wiem tez, ze kiedy mieszkali na czas remontu mieszkania u rodzicow, to "swoje" rzeczy (typu keczup, musztarda, soki itd.) trzymane we wspolnej lodowce mieli podpisane! Powaznie, to juz mnie rozwalilo zupelnie. Nie dosc, ze i tak byli i sa zywieni praktycznie prawie wylacznie przez rodzicow, to jeszcze chyba bali sie, zeby im ktores z nich czegos nie wyjadlo! I takich przykladow uzbieralo sie przez te lata naszej znajomosci naprawde mnostwo i szczerze mowiac takie ich zachowanie jest tez miedzy innymi powodem tego, ze nie sa juz takimi bliskimi znajomymi. I w dodatku mam wrazenie, ze im lepiej im sie powodzi, tym bardziej skapi sie staja, a moze to wlasnie tak w zyciu jest, nie wiem. Pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
diab.lica Re: szczyty skapstwa :) 18.11.03, 16:50 u mojej znajomej gosci od czasu do czasu kuzynka z mezem. wiadomo, ze jak przyjezdzaja w gosci to nikt im niczego nie zaluje. kiedys w zwiazku z taka wizyta przywiezli dla gospodarzy pudelko czekoladek w prezencie a pod koniec tygodnie te kilka czekoladek ktore zostaly ze soba zabrali z powrotem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: baba Re: szczyty skapstwa :) IP: *.acn.waw.pl 18.11.03, 17:47 Ci ludzie musza miec jakas pogieta osobowosc i to na dodatek identycznie w tym samym miejscu (bliznieta astralne ?-chodzi o te sama date urodzin ). Zdaje sie, ze takich coraz dalszych znajomych bedzie im przybywac, dziwie sie, ze w ogole jeszcze jakichs maja. Samo imprezowanie na koszt gosci to jeszcze jest tylko smieszne, ale objadanie rodzicow i niechec do podzielenia sie nimi czymkolwiek jest poprostu obrzydliwe. Sama podobnych ludzi po prostu unikam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sol_bianca Re: szczyty skapstwa :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.04, 18:33 Zreszta zeby bylo smieszniej, urodziny maja oboje tego samego > dnia, co jest duza zaleta - jedna impreza, a 2 prezenty - i ten fakt tez juz > byl powodem do zartow! Ej no bez przesady, jak mają urodziny tego samego dnia to trudno żeby robili imprezy osobno. A prezent można dać jeden wspólny. Zresztą i tak obserwuję ostatnio (z niejakim żalem) tendencję do przynoszenia prezentów w postaci flaszki czy pudełka czekoladek. Odpowiedz Link Zgłoś
jakasik Re: szczyty skapstwa :) 20.11.03, 09:42 Ja też w pracy robię sobie notatki lub coś bazgrzę na odwtornych kartkach z kalendarza! Nie jestem właścicielem firmy, w której pracuję więc co niby mnie obchodzi oszczędność. A robię to dlatego, że żal mi drzew, które wciąż trzeba zcinać. Jestem skąpa? Odpowiedz Link Zgłoś
martyynka Re: szczyty skapstwa :) 23.11.03, 00:09 Jaksik - sprawa skąpstwa i oszczędności oraz zachowan pro-ekologicznych i recyklingu została już wyjaśniona. Nie jesteś skąpa. Przypomniało mi się - istnieje jeszcze zachłaność. Zachłanność/skąpstow/oszczędnośc... Odpowiedz Link Zgłoś
quba Re: szczyty skapstwa :) 20.11.03, 17:12 > >- ludzie pamietajcie > ze woda jest cenna i kiedys sie skonczy! woda sie skończy ? co Ty pleciesz ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maggie-c Re: szczyty skapstwa :) IP: *.27-151.libero.it 20.11.03, 17:57 nie zdajesz sobie sprawy, radze sie doksztalcic. Zasoby wody pitnej na kuli ziemskiej sa ograniczone, perspektywy nie sa rozowe. Naprawde nie slyszales nigdy o kryzysie wodnym? Bardzo niedobrze, bo jest to realny problem ktoremu wkrotce bedzie trzeba stawic czola... przesylam Ci pierwszy link jaki znalazlam na ten temat, to tylko przyklady... zastanow sie nad tym nastepnym razem nalewajac wanne pelna wody albo zostawiajac kran otwarty kiedy myjesz zeby.... news.bbc.co.uk/1/hi/sci/tech/755497.stm www.thirdworldtraveler.com/Water/Crisis_BG.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewaewa Re: szczyty skapstwa :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.04, 19:55 istnieje alternatywna teoria mówiąca o tym, że woda "zmarnowana" np. w trakcie mycia naczyń pod kranem a nie w misce ma bardzo poważne zadanie do spełnienia. mianowicie rozcieńcza ścieki. gdybyśmy maksymalnie oszczędzali to ścieki płynne byłyby bardzo silnie stężone i nie nadawałyby się do oczyszczania, a tak to nie potrzeba stosować bardzo kosztownych i nieekologicznych sposobów oczyszczania wody (osady z chemicznych oczyszczalni są baaaardzo paskudne). a w ten sposób część wód powraca do obiegu i powtórnie płynie w naszych kranach. a kryzys wodny w Polsce istnieje od lat i już niedługo bardzo poważnie nas dotknie. i nie jest to spowodowane tylko nadmiernym zużyciem wody ale także zmianami całego środowiska, jak wycinanie lasów, betonowanie coraz większych obszarów itp. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica29 Re: szczyty skapstwa :) 23.11.03, 12:51 quba napisał: > > > > >- ludzie pamietajcie > > ze woda jest cenna i kiedys sie skonczy! > > > woda sie skończy ? co Ty pleciesz ! on ma rację! Odpowiedz Link Zgłoś
quba Re: szczyty skapstwa :) 25.11.03, 12:03 kochanica29 napisała: > quba napisał: > > > > > > > > >- ludzie pamietajcie > > > ze woda jest cenna i kiedys sie skonczy! > > > > > > woda sie skończy ? co Ty pleciesz ! > on ma rację! nieprawda, bilans wody jest staly od początku swiata wiec nie piszcie tu glupot prosze ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cinka Re: szczyty skapstwa :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.03, 20:09 natomiast wody zdatnej do picia jest coraz mniej... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maggie-c Re: szczyty skapstwa :) IP: *.27-151.libero.it 26.11.03, 09:19 i o to chodzi, chodzi o wode pitna, chyba to oczywiste. Poczytaj wiecej na ten temat quba, doucz sie zamiast oskarzac o pisanie bzdur. i zakrecaj kran, bierz prysznic a nie kapiel, wlaczaj pralke tylko z pelnym bebnem i nie przesadzaj z detergentami... gdyby wszyscy mieli tego swiadomosc, sytuacja moglaby sie znacznie poprawic, ale na razie wiekszosc ludzi mysli tak jak ty... totalna ignorancja. Odpowiedz Link Zgłoś
quba Re: szczyty skapstwa :) 27.11.03, 09:47 i o to chodzi, chodzi o wode pitna, chyba to oczywiste. Poczytaj wiecej na ten temat quba, doucz sie zamiast oskarzac o pisanie bzdur. i zakrecaj kran, bierz prysznic a nie kapiel, wlaczaj pralke tylko z pelnym bebnem i nie przesadzaj z detergentami... gdyby wszyscy mieli tego swiadomosc, sytuacja moglaby sie znacznie poprawic, ale na razie wiekszosc ludzi mysli tak jak ty... totalna ignorancja. Nie było mowy o tym ze woda jest coraz bardziej zanieczyszczona, tylko że się kończy, ( co jest ewidentną bzdurą) {a o oczyszczalniach ścieków slyszałas?] Powiem Ci że Twój post mnie zraził do Ciebie bardzo 1. Nie znasz mnie więc nie wiesz co czytam i jaki jest stan mojej wiedzy. 2. Nie wiesz czy u mnie woda kapie, ścieka, czy nie. 3. Nie wiesz jaką stosuję kopiel – czy w wannie czy pod prysznicem 4. ani jak robie pranie – ile jest „wdasu” do bębna 5. nie wiesz ile i jakich detergentów używam Gdyby wszyscy byli grzeczniejsi sytuacja w stosunkach między ludżmi mogłaby się znacznie poprawić, ale na razie pewni ludzie myślą że zjedli wszystkie rozumy. Totalna kompromitacja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Julka Re: szczyty skapstwa :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.03, 13:09 Pośmiałam się czytając niektóre listy. Otóż: Mój mąż każe mi wyłączać światła na drodze dojazdowej do domu i mam jechać po ciemku żeby oszczędzać żarówki.Sam dopiero włącza na głównej drodze.Uważa też, że od jazdy po dziurach, których pełno na tej drodze moga się popsuć.Dodam tylko że jeżdzę nowym, sprawnym samochodem. Mówi,żebym nie nadużywała kierunkowzkazów bo też za mocno się zużywają. Fajne nie?! Odpowiedz Link Zgłoś
goska_d Re: szczyty skapstwa :) 18.11.03, 13:46 Mam takiego wujka, który nie włącza zbyt często nie tylko świateł, ale i wycieraczek w samochodzie bo też się zużywają. A w ogóle to samochodem prawie nie jeździ bo: latem za gorąco i lakier na słońcu płowieje, a zimą to solą sypią i przecież samochód strasznie się brudzi. W efekcie sprzedaje 5-6 letni samochód z przebiegiem nie większym niż 5-6 tys. km. Niedawno (w ub. r.) kupił nowy (nie wiem po co) i - o zgrozo - zrobił nim JUŻ chyba z 1 tysiąc km. Aha - rodziny nim nie przewiezie bo by tył siadł... Ale worek ziemniaków (zapas na zimę...) przewiózł, tyle że na tylnym siedzeniu starannie owinięty żeby nie zabrudzić, ale i żeby bagażnika nie obciażać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Julka Re: szczyty skapstwa :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.03, 14:43 Dobre! A najlepsze jest to,że to wszystko prawda! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Młody kierowca Kierunkowskazy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.11.03, 01:19 Z kierunkowskazami ma troszke racji. Po co go właczać gdy stoi się na światłach na 10-tej albo dalszej pozycji? pozatym zanim się skręci to 2 razy się światła zmienią, więc komu się mruga. Osobiście gdy stoje na skrzyżowaniu włączam kierunkowskaz przy pomarańczowym świetle, albo kilka metrów przez skrętem (w większości przypadków stoje na oznaczonym pasie, tzn takim ze strzałką na asfalcie, tak że każdy wie w którą strone pojade). Gdy dojeżdżam do skrzyżowania a mam zielone to właczam wystarczająco wcześnie "migacz", a gdy zaświeci się czerwone to automatycznie odrazu wyłaczam : )) i właczam przed startem. Pozdrawiam (i sorry że się tak rozpisałem) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: uncja Re: Kierunkowskazy IP: *.pl.ibm.com / *.de.ibm.com 19.11.03, 14:43 Na pasie tylko do skrętu nie włączam często w ogóle, bo po prostu mi się nie chce. Ale jesli pas jest nie tylko do skrętu, ale i do jazdy prosto to włączam zawsze - choćbym stała dalej - żeby inni (ci jadący prosto) niepotrzebnie nie marnowali czasu, i zjechali wcześniej na inny pas. A takim, którzy w takiej sytuacji wrzucają kierunkowskaz w ostatniej chwili strzelałabym w tył głowy bez ostrzeżenia. A poza tym - chryste co to ma być za oszczędność??? Samochodami jeżdżę od wielu lat, i żarówki wymienia się raz na rok albo i rzadziej, poza tym kosztują grosze. Samochód kosztuje kilkanaście albo kilkadziesiąt tysięcy, a gościowi szkoda kilku zł??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Młody Kierowca Re: Kierunkowskazy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.03, 21:42 Coż : )) chciałem powiedzieć mniejwiecej to, że irytuje mnie stanie za samochodem który mruga mi kierunkowskazem przez dłuższy czas (po 2 mrugnięciach wiem gdzie pojedzie, a w sumie nie pojedzie bo stoi : ))). Przez nie właczanie może oszczędzam innym nerwy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nika Re: szczyty skapstwa :) IP: 213.25.159.* 20.11.03, 09:02 Mam szczerą nadzieję, że ktoś wjedzie-i to jak najszybciej-twojemu mężowi w zad i z pewnością wtedy zaoszczędzi jeszcze na benzynie. Na egzaminach zamiast jazdy po łuku powinnni odpytywać z takich właśnie rzeczy, bo tacy psychole są zagrożeniem nie tylko dla siebie. Moje kondolencje. Odpowiedz Link Zgłoś
wogrodrycha Re: szczyty skapstwa :) 03.02.04, 11:17 stanie przed skrzyzowaniem za gosciem który ma przez 10 min właczone kierunkowskazy jest drazniące, tak jak jazda gdy nie ma mgły za gościem który ma włączone tylne światła przeciwmgielne. Tu nei chodzi przecież o o chwalenie się działającymi migaczami tylko o zasygnalizowanie skrętu przed wykonaniem manewru Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aa Re: szczyty skapstwa :) IP: 157.25.78.* 26.11.03, 11:59 z tą jazdą po ciemku to nie oszczędzaj bo jak poobijasz zderzaki to będzie więcej kosztowało. A od jazdy po dziurach to naprawdę może się coś popsuć. Nie tylko żarówki. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a psik Re: szczyty skapstwa :) IP: *.zrpa.com / *.zrpa.com 18.11.03, 20:10 1) w czasie zakupow urywa ogonki z jablek i pomidorow zeby mniej wazyly 2) usunal z zegarka wskazowke sekundowa zeby baterie sie nie wyczerpywaly tak szybko ave zaslyszane od mojej zony o jej znajomym Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Różowa lisica MOJA BABCIA PRZEZ SKĄPSTWO TO BRUDASKA. IP: *.dywizjon.net / 192.168.1.* 18.11.03, 20:25 autentycznie myje wlosy raz na 2, 3 tygodnie, ze jak przejdzie obok mnie to czuc pot. a jak na dwor wychodzi to zaklada bere zeby widac nie bylo, wody w toalecie nie spuszcza tak jak powinno sie tylko lapie do wiadra z kranu- kropelka po kropelce by licznik sie nie krecil i potem splukuje to tzn mocz i inne kubeczkiem plastikowym 250 ml. szok, smród na całego i kibelek zasyfiony, a rury zapchane i jak tu żyć?!, na kontach ma full kasiory, i potrafi sama zeżreć 0,5kg łososia norweskiego, ale na higienie oszczędza! a póżniej dopisuje przy rozliczeniu wody wiecej metrów by nie podpadło, ze tak mało, gdzie tu sens?!!! to samo ma sie ze zmywaniem naczyń , myje to wszystko w syfiastej wodzie w misce, a pozniej malym strumykiem zimnej wody płucze, także jak chce zrobić se herbatke, to muszę najpierw umyć dobrze kubek, bym nie miała rosołku. pozdrawiam!! Jak tu z taka żyć? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: renia konkluzja. IP: *.ath.spark.net.gr 18.11.03, 20:30 Jakze latwo nam dostrzegac skapstwo u innych osob i nasmiewac sie z niego. Czy chociaz jedna osoba napisala cos o sobie? Jakis szczyt skapstwa, ktory sama osiagnela? Nie, tylko nasi sasiedzi, ciocie, babcie kolezanki... Jestesmy niesamowici. Nikt nie widzi skapstwa u siebie samego. Przyznam szczerze, ze ja tez nie :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: corgan a u mnie to... IP: 217.8.191.* 18.11.03, 22:45 - mam znajomych ktorym swietnie sie powodzi - willa, 2 samochody, oboje maja niezla prace, zamoznych tesciowych itp. ale jak robia imprezy u siebie w domu, to najpierw wystawiaja wylacznie to co przyniosa goscie - ciasto, piwo, zarcie na cieplo; kiedys ich obserwowalem i zauwazylem, ze prawie zawsze cos im zostaje, czesto ponad polowa przyniesionego alkoholu, z tego oczywiscie ten ktory sami kupili jakby co; sknerstwo to czy zapobiegliwosc? nie wiem, a poza tym - to bardzo sympatyczni ludzie :) - moja matka miala durny nawyk dojadania resztek z obiadu po mnie lub ojcu, bo "szkoda wyrzucic"; dlugo musialem ja oduczyc tego chlipania resztek rosolu czy ziemniakow na sile az jej sie przelewalo ;)) no i te pieprzenie "no i komu to zostawiles?" a poskutkowalo jak narobilem jej obciachu przy rodzinie; - z podobnych powodow - moj ojciec wylizywal talerz; tzn nie przy gosciach ale jak bylismy sami; no wies spiewa i tanczy na calego; niestety, byl niereformowalny i tak mu zostalo az do smierci 7 lat temu - moja matka czasami przejezdzala palcami talerze albo szklanki, bo "szkoda gabki a to przeciez bylo wczoraj myte"; wiec czasami jak wpadam do domu i aby napic sie kawy musze wyszorowac szklanki z brunatnych zaciekow od herbaty; no i sam jej kupuje gabke i plyn - jeszcze raz ojciec; wq...wialy mnie jego teksty pt "znowu idziesz sie kapac?" [tzn kapalem sie raz dziennie, rano] z gownem sie biles?", to dziwne o tyle ze woda byla placona ryczaltem, zel pod prysznic tez moj... a on sam kapal sie co 3 dzien; na szczescie - nie smierdzial... - dziadek - zbieral wszystko metalowe co mu sie nadarzylo, bo "wszystko sie moze przydac" - stary zardzewialy rower, uszkodzona uzda, grabie, zlamana lopate; po jego smierci potrzeba bylo niezly woz aby to wszysto wywiesc; ale nic w przyrodzie nie ginie - moj wujek a jego syn ma to samo :) - ja mam jednego jerdolca - niechec do wyrzucania starych gazet; stad czasami w domu mam tony makulatury :)) nie wyrzucam z mysla ze "kiedys przeczytam to co nie przeczytalem wczoraj" :)) hehehe Tak to jest mieszkac z jerdolnieta rodzinka Odpowiedz Link Zgłoś
capa_negra Corgan - nie rozumiem 21.11.03, 12:29 - mam znajomych ktorym swietnie sie powodzi - willa, 2 samochody, oboje maja > niezla prace, zamoznych tesciowych itp. ale jak robia imprezy u siebie w domu, > to najpierw wystawiaja wylacznie to co przyniosa goscie - ciasto, piwo, zarcie > na cieplo; kiedys ich obserwowalem i zauwazylem, ze prawie zawsze cos im > zostaje, czesto ponad polowa przyniesionego alkoholu, z tego oczywiscie ten > ktory sami kupili jakby co; sknerstwo to czy zapobiegliwosc? nie wiem, a poza > tym - to bardzo sympatyczni ludzie :) A ja sie dziwie, ze ty sie dziwisz - powaznie ..... Bywam na imprezach składkowych i zdarza sie że sama takie robie - to że gospodarz wystawia na stół rzeczy przyniesione przez gości wcale nie jest dziwne. Jak bys sie czuł gdybys przyniósł cos ze soba a gospodarz upchnął głeboko w lodówce ??? Dla mnie jest to zupełnie normalne, że rzeczy przyniesione ląduja od razu na stole - nie oznacza to , ze ja nic nie mam i nic nie daje. Kwestia alkoholu - również często na imprezach zdarza sie ze goście przynosza alkohol i zdarza się ze on zostaje. Przepraszam a jak to widzisz - pojadłes popiłes a to co zostało ma ci ktos na droge zapakowac?? Zresztą jesli to sa imieniny czy inne święto to byłby to mocny nietakt , a jesli impreza składkowa.. to nie pomyslałeś , że gospodarzom zostaje oprócz tego co nie poszło cały bajzel do posprzatania?? Dzis impreza u nich , nastepna u ciebie i tobie zostanie .... Przynajmniej tak to sie kręci w moim swiatku Biorąc jednak pod uwage jak glosno domagasz się poimprezowych resztek to było nie było ale wychodzi że to ty jestes tym skapiradłem Odpowiedz Link Zgłoś
daisy123 Re: konkluzja. 18.11.03, 22:52 trudo u nas samych zauwazyc nasze skapstwo. I mnie zdarza sie oszczedzac piszac na drugiej stronie kalendarza (w przedszkolu mojej còrki rysuje sie na wydrukach komputerowych i nikogo to nie dziwi). Przyklady z zycia wziete: moja szwagierka slynie ze skapstwa (mloda, bogata z domu dziewczyna ktòrej nigdy niczego nie brakowalo), po smierci swojej mamy przyszla zabrac rzeczy, ktòre ja interesowaly. Zabrala min. swieczke w ksztalcie pajacyka, ktòra rok pòzniej podarowala mojej còrce pod choinke. Mòj komentarz byl taki: mogla przeciez tego nie zabierac a od razu zostawic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dojotka Re: konkluzja. IP: *.lang-comm-div.sc.maricopa.edu 19.11.03, 03:36 Moja ciocia chodzi do supermarketow na "wyzere", podje troche z promocji i juz nie musi robic obiadu. Kiedys dostalam od niej na gwiazdke 5 rolek papieru toaletowego (!), zuwazcie, az piec. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Linn Re: konkluzja. IP: *.dialup.tiscali.it 19.11.03, 10:23 Ciekawa propozycja. Pomysle, gdyz na razie nic mi nie przychodzi do glowy. Mam nadzieje, ze nie jest zle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aa Re: konkluzja. IP: 157.25.78.* 26.11.03, 12:10 Przecież o to właśnie chodzi. Pisze ciocia, babcia, znajoma a i tak każdy (domyślny) wie kto. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maryna Re: szczyty skapstwa :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.03, 09:08 Trudno będzie chyba przebić moją teściową, która cerowała podarte reklamówki i suszyła na kaloryferze (zużyte) chuteczki higieniczne (starannie rozprostowane). Albo moją babcię, która gromadziła w osobnych,opisanych na wieczkach pudełkach zupełnie zdawałoby się bezużyteczne przedmioty, jak korki od pasty do zębów, stare żytetki. Miała też posegregowane fragmenty koszul dziadka (osobno mankiety, rękawy, itd), które ten wyrzucił do śmieci. Zarówno moja babcia, jak i moja teściowa robiły nieustannie remanent w koszu na śmieci, w którym zostawały jedynie obierki po ziemniakach... Obie jednak nie robiły tego wszystkiego ze skąpstwa, raczej z oszczędności. Choć okropnie mnie wkurzały, były arcydobrymi osobami,pomagającymi biednym i rodzinie. Przeżyły wojnę, biedę. Były przekonane, że cieżkie czasy zaraz powrócą i wszystko, co skrzętnie zbierały na pewno sie przyda. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marta Re: szczyty skapstwa :) IP: *.acn.waw.pl 19.11.03, 09:26 Pewnego razu Ciocia z Ameryki zapragnęła złożyć nam wizytę. W charakterze prezentu przywiozła jedną butelkę koniaku, połowę odlała do pustej butelki po coca-coli (butelkę musiałam zorganizować ja) i w ten sprytny sposób obdarowała swoje obydwie siostry. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nazwa6 Re: szczyty skapstwa :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.11.03, 09:36 moj braciak ma kolege, ktorego rodzina - dzieli husteczki higieniczne na warstwy - dzieli gume do zucia na polowki - po domu chodzi w starych znoszonych ubraniach a sa naprawde zamozni a z wlasnego podworka? raczej skapy nie jestem, szkoda mi na takse po nocach to jezdze nocnymi , co na pewno zabiera wiecej czasu nie kupuje jedzenia w sklepach osiedlowych ale supermarketach, mam wrazenie ze zawsze ta dycha w kieszeni zostanie, chociaz z drugiej strony z godzina zycia utracona... Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: szczyty skapstwa :) 19.11.03, 10:23 Mój mąż ma obsesję na punkcie oszczędzania oleju opałowego (mamy ogrzewanie i ciepłą wodę na piec olejowy). Staram się kąpać kiedy jego nie ma w domu, inaczej mam gwarantowane, że po 3 minutach wpadnie z wrzaskiem do łazienki "co ty robisz w tej wodzie tyle czasu???!!!" Mamy dwie łazienki, w jednej jest prysznic, a w drugiej wanna, dość duża, zatem nie używa się jej w ogóle, bo za dużo oleju by wyszło na nagrzanie takiej ilości wody. Trudno powiedzieć, żeby był skąpy, bo nieraz np. na zakupach potrafi nieźle zaszaleć, tylko z tym olejem tak mu odbija.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Linn Re: szczyty skapstwa :) IP: *.dialup.tiscali.it 19.11.03, 10:25 Moj post o ciekawej propozycji dotyczyl podania przykladow wlasnego skapstwa. Odpowiedz Link Zgłoś
frywolna Re: szczyty skapstwa :) 19.11.03, 10:36 Może nie szczyt, ale uciązliwe. Moje kochanie donasza bieliznę. Ostatnio zrobiły się w niej dziury, więc miałam nadzieję, że wyrzuci (tak mi zapowiadał). No ale kiedy dziury się pojawiły, zaproponowal mi... ich zaszycie. Zaprotestowałam, na co on stwierdził, że będzie wobec tego nosił tę bileiznę... po domu. Ręce mi opadły. Bo wygląda baaardzo nieapetycznie. Poza tym jest dośc oszczędny (na sobie również). Ale z przejawami skąpstwa będę walczyć. Nie wiem jeszcze jak, ale jestem pełna dobrej mysli ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: qwe Re: szczyty skapstwa :) IP: *.aster.pl / *.acn.pl 20.11.03, 12:15 nie wygrasz!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: uncja Re: szczyty skapstwa :) IP: *.pl.ibm.com / *.de.ibm.com 19.11.03, 14:54 Może to niekoniecznie jednoznaczne skąpstwo - ale zawsze się wkurzam, jak idziemy gdzieś większą grupą i pada propozycja "płacimy razem, dzieląc na osobę". W rezultacie zawsze jest ten sam scenariusz - towarzystwo sobie nie żałuje, alkohol zazwyczaj stanowi jakieś 40% ogolnego rachunku (znajomi raczą się np. czarnym jasiem wedrowniczkiem, a my nie lubimy mocnych alkoholi i wypijemy po piwku albo lampkę wina). To samo np. na wycieczce w górach - my tylko kawkę i herbatkę, oni kawa, ciastko i po 3 śliwowice na rozgrzewkę - no i rachunek też dzielimy na wszystkich po równo. Wychodzimy na tym interesie zawsze jak zabłocki na mydle, ale głupio się wyłamać i liczyć osobno, jak grupa jest np. 16 -osobowa. Odpowiedz Link Zgłoś
maggie-c Re: szczyty skapstwa :) 19.11.03, 17:00 taki zwyczaj jest dosc rozpowszechniony we Wloszech zwlaszcza wsrod mlodych. Nazywa sie to placeniem po rzymsku (alla romana). Rachunek na rowne czesci. Raczej nie ma z tym problemow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zaza Re: szczyty skapstwa :) IP: *.dywizjon.net / 192.168.1.* 21.11.03, 21:01 Gość portalu: uncja napisał(a): > Może to niekoniecznie jednoznaczne skąpstwo - ale zawsze się wkurzam, jak > idziemy gdzieś większą grupą i pada propozycja "płacimy razem, dzieląc na > osobę". W rezultacie zawsze jest ten sam scenariusz - towarzystwo sobie nie > żałuje, alkohol zazwyczaj stanowi jakieś 40% ogolnego rachunku (znajomi raczą > się np. czarnym jasiem wedrowniczkiem, a my nie lubimy mocnych alkoholi i > wypijemy po piwku albo lampkę wina). To samo np. na wycieczce w górach - my > tylko kawkę i herbatkę, oni kawa, ciastko i po 3 śliwowice na rozgrzewkę - no i > Noto po jakiego hu..a nie chlejecie, wy cieniasy zaje...ane.hahaha cioty!!! > rachunek też dzielimy na wszystkich po równo. Wychodzimy na tym interesie > zawsze jak zabłocki na mydle, ale głupio się wyłamać i liczyć osobno, jak grupa > > jest np. 16 -osobowa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Allegra Re: szczyty skapstwa :) IP: 195.245.213.* 22.11.03, 23:03 Ja też dzielę chusteczki na warstwy. A bierze się to stąd, że taka niepodzielona chusta strasznie drapie mi nos. Wolę cieńsze.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sol_bianca Re: szczyty skapstwa :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.04, 18:41 Hmm pewne nawyki się z domu wynosi... Mój były pochodził z "oszczędnej" rodziny. Kiedyś otworzyłam puszkę ananasa, podzieliłam zawartość na dwie połowy i nałożyłam do salaterek. A ten do mnie: "co?? całą puszkę??" nie z pretensją, a raczej zdziwieniem. Okazało się że u niego w domu każdy dostawał po plasterku, reszta do lodówki, to starczało na dłużej. Swoją drogą, dla mnie to żadna przyjemność. Nawet jakby mnie nie było stać na ananasy, wolę raz na jakiś czas się opchać, niż sobie wydzielać i ślinić się na widok tej resztki zachowanej "na potem". Zresztą kolega uważał się za intelektualistę, ale nigdy nie kupował książek. Pożyczał od znajomych i nie oddawał. Najadłam się wstydu, bo musiałam ostrzegać MOICH znajomych, żeby nic mu nie pożyczali. Odpowiedz Link Zgłoś
frywolna moim zdaniem hit!!! 19.11.03, 11:16 Niestety z mojego podwórka :( W bardzo dobrej restauracji mój luby kazał zapakować to co zostało na talerzu. fakt, że zostalo sporo, bo już nie mogliśmy zjeść... Następnego dnia było do odgrzania na obiad... ach, i "zapomniał" dopisać napiwku. Klener czekał, i na moją uwagę, żeby dal mu parę groszy odparł "następnym razem" teraz to tak glupio Odpowiedz Link Zgłoś
plucha Re: moim zdaniem hit!!! 19.11.03, 11:58 frywolna napisała: > Niestety z mojego podwórka :( > W bardzo dobrej restauracji mój luby kazał zapakować to co zostało na talerzu. > fakt, że zostalo sporo, bo już nie mogliśmy zjeść... > Następnego dnia było do odgrzania na obiad... Słyszałam, że taki zwyczaj jest szeroko stosowany i akceptowany na zachodzie, tylko u nas postrzega się to jako przejaw skąpstwa i złego wychowania. Są nawet specjalne torebki i pudełeczka, aby pozostałości ładnie zapakować i nikt się temu nie dziwi. W sumie - dlaczego miałoby to być naganne? W końcu zapłaciłaś za całe danie i dlaczego je wyrzucać? Odpowiedz Link Zgłoś
yawokim Re: moim zdaniem hit!!! 19.11.03, 12:30 a ja spotkalem sie z takim zwyczajem w Anglii, ze niedojedzone porcje oddaje sie bezdomnym albo biedakom ktorzy poprosza o to na zapleczu. co to za przyjemnosc jesc odgrzewane spagetti z wczoraj? albo cokolwiek? Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: moim zdaniem hit!!! 19.11.03, 12:37 yawokim napisał: > > co to za przyjemnosc jesc odgrzewane spagetti z wczoraj? albo cokolwiek? Bez przesady, wiele potraw nic nie traci na odgrzewaniu, niektóre nawet zyskują. A w domu jak ci zostanie obiadu to wyrzucasz od razu ? Chyba raczej zostawia się na drugi dzień. Odpowiedz Link Zgłoś
beba3 Re: moim zdaniem hit!!! 19.11.03, 20:38 > > > co to za przyjemnosc jesc odgrzewane spagetti z wczoraj? albo cokolwi > ek? Cokolwiek to nie wiem ale taki bigos czy wlasnie spagetti to pycha! Zawsze tocze boje z mezem o koncowke tego dania. Lubimy sobie podjesc i na dwie osoby dorosle i jedna mala robimy paczke makaronu, sporo miesa i warzyw. Zawsze zostaje cosik. Na drugi dzien nawet lepiej smakuje - przegryza sie! Polecam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bzyka Re: szczyt" oszczędzania" IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 17.01.04, 23:13 Ja napisze o mojej teściowej:)W szafie ma upchane nowe ręczniki nie wyciagane od lat(bo sie zniszczą),nowe video stoi na szafie w oryginalnym opakowaniu(bo moze się popsuć) ubranka mojego męża z dzieciństwa zapychają szafki(może się jeszcze przydadzą - według niej oczywiście. Mogłabym mnożyć przyklady ale to wystarczy aby zobaczyć jaka jest"oszczędna":)Zastanawiam się tylko po co jej te wszystkie rzeczy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: qwe Re: moim zdaniem hit!!! IP: *.aster.pl / *.acn.pl 20.11.03, 12:18 Racja. Sam sie przelamalem i to stosuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kacha Re: moim zdaniem hit!!! IP: *.dialsprint.net 21.11.03, 06:35 to prawda, sa specjalne steropianowe pudelka, korzystam z tego w knajpkach gdzie porcje sa rzeczywiscie duze i nigdy nie pomyslalam, ze biorac je na potem jestem skapa. Po prostu jest tyle tego na talerzu, ze nie zjem na jeden raz, a jedzonko jest dobre, dlaczego wiec nie pojesc sobi etego w domu, pozniej, wieczorkiem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sol_bianca Re: moim zdaniem hit!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.04, 18:43 To prawda, w niektórych krajach wręcz kelner pyta czy dać pudełko na resztki. Po co dobre żarcie ma się marnować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dosia Re: moim zdaniem hit!!! IP: 195.217.253.* 19.11.03, 13:25 Nie wiem co w tym zlego. W wiekszosci dobrych restauracji, gdy kelner widzi, ze porcja jest niezjedzona - proponuje zapakowanie do domu. Mysle, ze stalo sie to bardzo, bardzo naturalne. Robia tak nawet w zwyklej pizzy hut. Oczywiscie lepiej nie robic tak na proszonym obiedzie, za ktory sami nie placimy (bo to rzeczywiscie nieladnie), ani na lunchu biznesowym, ale jezeli idziemy do restauracji sobie pojesc, to nie widze nic zlego w zabraniu resztek do domu, no oczywiscie pod warunkiem, ze to nie jest pol ziemniaka, albo trzy czarte pajdki chleba. A napiwek nie jest obowiazkowy - napiwek jest nasza gratyfikacja za mila obsluge. Ja czasem tez nie daje, jak mnie kelner wkurzy, albo mnie olewal przez caly czas. Odpowiedz Link Zgłoś
abi_gail Re: moim zdaniem hit!!! 19.11.03, 14:31 W Stanach takie postępowanie faktycznie nie jest postrzegane jako nietakt. Czasami kelner sam zapyta czy przynieść pudełko na zapakowanie reszty niezdjedzoneg dania. Czasami ja proszę. Ma to o tyle sens, że porcje są naprawdę duże i zwykle zjadam połowę. Czasami nawet nie. Podczas wyjściowych kolacji na ogół nie bywam głodna:) A dzielenie gumy na pół zdarza mi się kiedy mam ostatni listek i córka też chce dostać trochę. To chyba tyle z przykładów mojego quasiskąpstwa. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Linn Re: moim zdaniem hit!!! IP: *.dialup.tiscali.it 19.11.03, 14:47 To sie nazywa "dog bag ". We Wloszech tego nie zauwazylam z wyjatkiem porcji weselnego tortu. Jest najbardziej oczekiwany, a malo kto moze go jeszcze zjesc. Kelnerzy sami proponuja zapakowanie i nawet pytaja ile porcji. Odpowiedz Link Zgłoś
maggie-c Re: moim zdaniem hit!!! 19.11.03, 17:38 ostatnio mowiono wlasnie w tv (chyba w tg2 costume e società) ze we Wloszech nie ma takiego zwyczaju choc w innych krajach to normalne. Byly wypowiedzi roznych osob z ulicy i wiekszosc mowila ze wstydzilaby sie poprosic o zapakowanie nie dokonczonego jedzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: leana Re: szczyty skapstwa :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.11.03, 15:14 Zużyć wszystko aż do końca! Mam koleżankę, która tak żałuje paru groszy na waciki,że zmywając makijaż, płucze wacik pod wodą. A potem wielokrotnie płukanym wacikiem nakłada sobie jeszcze tonik na twarz! Kiedy u niej bylam zasugerowała mi,że jeśli chcę skorzystać z jej wacików, powinnam zrobic tak samo... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: baba Re: szczyty skapstwa :) IP: *.acn.waw.pl 19.11.03, 17:25 Nie uwazam donaszania troche powyciaganych,wygodnych rzeczy po domu za skapstwo!!! Jest to szalenie wygodne. Oczywiscie ubrania nie sa brudne czy podarte. Robienie zakupow w supermarketach jest przejawem zdrowego rozsadku, nie skapstwa.Pod warunkiem, ze sie nie "zarabia" tam 5 zlotych, tracac 3 godziny. Mam na mysli osoby pracujace. Moim szczytem skapstwa jest oszczedzanie na ogrzewaniu- w sezonie sprawdzam, czy licznik jest na srednio i musi byc naprawde chlodno, zebym zwiekszyla... To okolo 50 zl miesiecznie- mam za to oplacona gimnastyke. Odpowiedz Link Zgłoś
maggie-c Re: szczyty skapstwa :) 19.11.03, 17:43 ja nie lubie marnotrawstwa - zostawiania swiatel wlaczonych jesli nikogo nie ma w pomieszczeniu, wlaczonych kaloryferow zostawiajac otwarte okna itd. itp. Poza tym przecinam tubki z kremami poniewaz w srodku zostaje go mnostwo. Nie robie tego ze skapstwa lecz dlatego ze chce wykorzystac do konca to za co zaplacilam a nie lubie placic za cos czego nie zuzywam. ot tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
wana Re: szczyty skapstwa :) 21.11.03, 13:39 Weź tylko pod uwagę, że kremy są środkami chemicznymi, jak przetniesz tubkę, to zaczynaja zachodzić w nich procesy, które mogą doprowadzić do zmiany ich właściwości, co może skończyć się tragicznie dla skóry. Warto tak ryzykować? Nie jestem specjalistą, ale wiem to od mojej teściowej, która ma doktorat z dermatologii i zajmuje się kosmetologią. Ja już bym wydała na nowy krem... Pozdrawiam wana Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cinka Re: szczyty skapstwa :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.03, 14:06 ja tez przyznaje sie do rozcinania tubek, zwlaszcza tych balsamow ktore bardzo polubilam - ale to co w ten sposob wygmeram zuzywam juz 'na raz'. poza tym miewam glupie napady oszczednosci np jesli chodzi o ubrania, w sklepie znajde fajny ciuszek ale dochodze do wniosku ze jeszcze przeciez mam sie w co ubrac i nie kupuje... tylko potem jak gdzies wychodze to placze ze nie mam sie w co ubrac. plaszcz na zime nosze przez kilka sezonow az wreszcie mama nie powie ze nie wyglada juz dobrze i zabierze mnie na zakupy :) bardzo lubie tez [nie wiem czy z oszczednosci czy skapstwa] przerabiac ze starego na nowe. daje mi to naprawde niesamowita satysfakcje - przeszyc bluzke, uplesc chodnik z galgankow, obszyc nowym materialem fotel, uszyc ozdobna poduszke ze scinkow czy chociaz zacerowac skarpetke :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tosia Re: szczyty skapstwa :) IP: *.waw.pdi.net / *.waw-smy.leased.ids.pl 20.11.03, 10:32 A ja nie ogrzewam sypialni, hihihi. Po pierwsze, lubię spać w chłodzie, po drugie, i tak tylko tam śpię. I to jest mój szczyt skąpstwa. Odpowiedz Link Zgłoś
loel Re: szczyty skapstwa :) 19.11.03, 20:44 Mó wujek jak miał (na szczęście w miare lekki) zawał pojechał na pogotowie autobusem, bo żal mu było na taksówkę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jakin Re: szczyty skapstwa :) IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 20.11.03, 08:35 Mój ojciec kupił video i pilota zapakował w folię i tak było przez kilka lat aż wideo się zepsuło - potem korzystał z mojego videa i mojego pilota juz nie zapakował w folię (bo nie on za nie płacił) W szafie wisza koszule sprzed 30 lat rozmiar M a dziś nosi XXXL - udało nam się z mamą wyrzucić ale tylko jedną z nich I ciągłe: - nie świeć światła, nie kąp się codziennie - znowu myłaś głowę?! - nie myj po bieżącą wodą - nie trzaskaj drzwiami a może to upierdliwość a nie skąpstwo? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Linn Re: szczyty skapstwa :) IP: *.dialup.tiscali.it 20.11.03, 15:16 Takie opakowanie na pilota jest bardzo wygodne, szczegolnie w kuchni. Ja nie lubie czyscic wszystkich zakamarkow i kiedys udalo mi sie kupic pokrowiec plastikowy / pilot jest niestety siedliskiem bakterii /. Jesli byla to oszczednosc, to raczej czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jakin Re: szczyty skapstwa :) IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 25.11.03, 07:54 No to powiedzmy to był jakiś tam szczyt - a TV w kuchni to też wg mnie jakiś szczyt - może rozrzutności :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maggie-c Re: szczyty skapstwa :) IP: *.27-151.libero.it 25.11.03, 11:12 moze dla Ciebie! We Wloszech (gdzie mieszka oprocz mnie rowniez Linn) w kazdym domu jest tv w kuchni, poniewaz tam spedza sie najwiecej czasu i tam oglada sie wiadomosci ktore nadaja w godzinach posilkow, ktore sa jadane o stalych porach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: duzer Re: szczyty skapstwa :) IP: *.era.pl 20.11.03, 16:10 Niechęć do trzaskających drzwiami nie wynika chyba ze skąpstwa tylko z tego, że trzaskanie drzwiami niektórym przeszkadza (na przykład mnie). Odpowiedz Link Zgłoś
maggie-c Re: szczyty skapstwa :) 20.11.03, 09:01 ooooo! przypomnialo mi sie w tym momencie ze kiedys wyprzedzajac zauwazylam ze jadacy przede mna samochod mial...folie na zaglowku!!!!!!!!! I nie byl nowy prosto z fabryki ale mial przynajmiej roczek..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cinka Re: szczyty skapstwa :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.03, 21:53 tak sie robi jesli kupujesz samochod do sprzedania np po roku, wtedy wezmiesz za niego wieksze pieniazki. tato mial kiedys poloneza trucka i w planach kupienie wiekszego dostawczego i osobowego jak firma sie bardziej rozwinie. wiec jezdzilismy przez rok z folia na siedzeniach :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: elKa Re: szczyty skapstwa :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.03, 09:07 A widzieliście dywan pokryty folią, żeby nie pobrudzić? Albo wyłożony chodniczek "szmaciak" na dywanie tam, gdzie częściej się przechodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
mindzia Re: szczyty skapstwa :) 28.11.03, 15:01 Tak! ja widziałam w Grecji. W jednym z ateńskiech hoteli wszystkie chodniczki (dywanowe) na korytarzach były zafoliowane :-) A dodam, że hotel był ***. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ad Re: szczyty skapstwa :) IP: *.wszib.poznan.pl 20.11.03, 09:05 ja mam kilka przykładów skąpstwa: 1.moja koleżanka oszczędzała w ten spoób, że nie wyrzucała zużytych patyczków higienicznych do uszu, tylko zdejmowała waciki i nawijała z waty nowe 2.starsza pani wynajmująca mi kiedyś stancję zbierała: reklamówki (które czasem służyły jako worki na śmieci, ale w większości zapychały pół szafy), pudełka po margarynie, stare opakowania po lekach (papierki po tabletkach, fiolki, wyciśnięte tubki po maściach), no i najważniejsze - słodycze, które latami zalegały w jej barku, a którymi to skamieniałymi cukierkami czy przykurzonymi ciastkami raczyła swoich gości... pycha;))) Odpowiedz Link Zgłoś
azm2 Re: szczyty skapstwa :) 20.11.03, 11:36 To było jeszcze w latach 80. Do mojej znajomej przyjechała kuzynka z Hameryki z mężem i dwójką dzieci. Przez dwa tygodnie mieszkali u znajomej (dwa małe pokoje ze ślepą kuchnią, razem 26 metrów; do tego mąż i dziecko znajomej) i krytykowali, że u nich Murzyni w slumsach mają większe mieszkania (do tej pory nie rozumiem, że znajoma nie wyrzuciła ich po jednym dniu do hotelu). Przy końcu wizyty syn kuzynki wygadał się, że jemu bardzo się podobało, że tu (w Warszawie) mógł codziennie wykąpać się w całej wannie wody, bo u nich (w Hameryce) mama by nie pozwoliła, bo to byłoby zbyt drogo. Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: szczyty skapstwa :) 20.11.03, 15:55 Taka dygresja. To ciekawe, że skąpi chętnie i bez umiaru korzystają z cudzej hojności i gościnności. Miałam ciotki mieszkające we Francji, każdego roku przyjeżdżały do Polski na wakacje. Jedna mieszkała u nas, 2 pozostałe wynajmowały mieszkanie u znajomej, ale przychodziły do nas na obiady nawet kilka razy w tygodniu. Ta co mieszkała u nas, także stołowała się oczywiście codziennie i to wszystkie posiłki. Nie były osobami szaleńczo zamożnymi, niemniej żyły na niezłym poziomie. W sumie spędziły u nas prawie wszystkie wakacje gdzieś tak od 1970 do 1981 roku. W prezencie przywoziły nam jakieś horrendalne ciuchy z wyprzedaży, w koszmarnych kolorach i wzorach, których nigdy nikt nie nosił, ale w sumie też nie specjalnie się tym przejmowaliśmy. Kiedyś moja mama rzuciła zupełnie luźną uwagę (tym bardziej że miałam wtedy dopiero 8 lat!) "no, jak Kasia dorośnie to może was tam kiedy odwiedzi..." W ciotki jakby piorun strzelił! Chłodno wytłumaczyły mamie (nie kryjąc oburzenia), że życie jest drogie, że one mają małe mieszkania (nasze - 40 m2), że one już widziały jak znajomi zapraszali rodziny z Polski i jaki to kłopot, one nie mogą sobie pozwolić, żeby im się ktoś zwalał na głowę. Szybko dokończyły obiad i wyszły i mimo że potem sprawa poszła w zapomnienie i ciotki nadal przyjeżdżały, niesmak pozostał. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sol_bianca Re: szczyty skapstwa :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.04, 18:53 A propos wakacji. Pojechałam kiedyś na wakacje do mojej ciotki. Ciotka uznała, że skoro już jestem, to będę zajmować się jej dwójką dzieci. Wykonywałam wszystkie obowiązki baby sitter: przewijanie, gotowanie, karmienie, spacer, bóg wie co jeszcze. Ogólnie cały dzień zasuwania. W lodówce zawsze było tylko jedzenie dla dzieci na ten dzień, ciotka wracając z pracy robiła jakiś obiad, no ale to było około 19, i też nie jakieś imponujące ilości. W ciągu dnia walczyłam z chęcią zeżarcia dziecku bobo fruta ;) Wróciłam wyglądając jak anorektyczka, z anemią. Ostatnio ciotka nas odwiedziła. Przywiozła mi prezent :) reklamowany nastepująco: "kupiłam ci ten dżem co lubisz. Ale był drogi!". Zaznaczm: bogata jest. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: www.sejm.gov.pl Mój osobisty szczyt skapstwa :) IP: 80.51.247.* 21.11.03, 23:51 a ja myję głowę pod bieżącą wodą, ale ta woda leci do zatkanej wanny i zaraz po umyciu głowy wchodzę do tej wanny się wykąpać w tej wodzie od mycia głowy (no, dodaję trochę cepłej dla odpowiedneij temperatury :_____________________)))) [ozdr. 0szczednych]]]]]]]]]]] a ostatnio przez gópie skompstfo rze zwlekalem 1 dzień straciłem 150 zeta bo zotuffka piepszła i w naszej argetynie zotuffka leci na łeb na szyje ełro dzień w dzięń i zwklełakemem 1 dzień na zamienę zotuffkuff na jewro i nazajócz ztofffka pieprzy i ełro drosze!!!!!!!!!!!!!!!!! beeeeeeeeeee:(((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((g Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Linn Re: szczyty skapstwa :) IP: *.dialup.tiscali.it 20.11.03, 15:19 We Wloszech torebki plastikowe maja napis "uzyj mnie kilka razy, a potem wyrzuc pelnego smieci" - sens jest taki /. Odpowiedz Link Zgłoś
astrit Re: szczyty skapstwa :) 20.11.03, 11:51 Skąpstwo jak skąpstwo, ale ja też zbieram foliowe torby po zakupach - bez sensu jest wywalać je od razu, zwykle przydają mi się do pakowania różnych rzeczy, np. jedzenia w lodówce, segregowanych śmieci itp. Skąpstwem za to można nazwać to, ze przez jakiś czas tankowałam za 10 zł i jeździłam na stację kilka razy w tygodniu - miałam wtedy wrażenie, że mniej na paliwo wydaję :-) Inna sprawa, że wtedy byłam w strasznym dołku finansowym i cały czas czekałam na jakąś kasę... Za to niedoścignionym wzorem oszczędności jest moja babcia. Mieszka sama, ma 750 zł.( po 50 latach pracy!) emerytury i z tych "pieniędzy" utrzymuje dom, płaci za prąd, wodę, gaz, węgiel, ostatnio zrobiła remont - ocieplenie domu i wymiana pieca, zawsze jest coś pysznego do jedzenia, nie chodzi ani obszarpana ani brudna i jeszcze próbuje wspierać finansowo swoje wnuki. Nie wiem, jak ona to robi, ale przyznam, że chętnie bym się tego nauczyła, bo jestem raczej okropnie rozrzutna... Odpowiedz Link Zgłoś
maggie-c Re: szczyty skapstwa :) 20.11.03, 12:27 wyrzucanie raz uzytych torb foliowych to po prostu marnotrawstwo i brak szacunku dla srodowiska. Ja je zuzywam do wyrzucania smieci glownie i nigdy nie kupilam jeszcze worka na smieci. Faktem jest ze w Polsce w sklepach daja torebki bardzo male, cienkie i ogolnie nic nie warte, we Wloszech sa o wiele wieksze i mocniejsze, nawet takie do ktorych sie pakuje warzywa w markecie. Poza tym na wielu jest czesto obrazek lub napis ' Nie wyrzucaj mnie, zuzyj mnie ponownie' itp. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: annika Re: szczyty skapstwa :) IP: *.dial.pl 20.11.03, 14:26 zasłyszane: ludzie mieszkali na wsi w starym domu z kibelkiem na zewnątrz, wybudowali nowy dom z łazienką i ubikacją oczywiście ale nie korzystali z tego wc tylko dalej chodzili do tego polowego, bo im tego w środku było szkoda. Raz w pewnym domu widziałam na podłodze dywan owinięty folią, pewnie pomyslałabym, że szykują się do remontu ale wyjaśnili mi, że szkoda dywanu bo się brudzi i niszczy, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: (gość portalu) Re: szczyty skapstwa :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.03, 14:33 z ta folia to dosyc powszechne chyba, wiele osob zostawia fabryczne okrycia na wypoczynkach, fotelach samochodowych etc...to nie skapstwo a raczej przsadna dbalosc o czystosc Odpowiedz Link Zgłoś
gosiik Re: szczyty skapstwa :) 21.11.03, 11:14 Ale przecież to są tylko RZECZY. Dla niektórych celem staje się to, co dla innych jest środkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Linn Re: szczyty skapstwa :) IP: *.dialup.tiscali.it 20.11.03, 15:21 Wlasnie, ja sie do tego przyzwyczailam i nie dziwi mnie to. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Linn Re: szczyty skapstwa :) IP: *.dialup.tiscali.it 20.11.03, 15:23 Do torebek. Do folii na pewno nie przyzwyczailabym sie. Za bardzo szelesci. Odpowiedz Link Zgłoś
ramm.stein Re: szczyty skapstwa :) 20.11.03, 17:28 A dla mnie to nie jest, delikatnie rzecz ujmując, zbyt mądre. Idąc dalej tym tropem może owiniemy wszystkie sprzęty domowe w folię? Przecież się kurzy! Trzeba sprzątać i tyle :) Odpowiedz Link Zgłoś
ramm.stein Re: szczyty skapstwa :) 20.11.03, 17:33 Natomiast torebki foliowe, reklamówki z hipermarketów -jestem jak najbardziej za. U mnie też się to wysypuje z szafki i też nie kupuję worków na śmieci. Wiele razy podczas szybkiego pakowania, chowania i tym podobnych dziękowałam sobie za tę manię... Odpowiedz Link Zgłoś
gosiik Re: szczyty skapstwa :) 21.11.03, 11:19 Ja też nigdy nie kupuję worków na śmieci - używam różnych kerfurów, czy żantów. Biorę też do sklepu swoje torby (nawet foliowe), co nie wynika ze skąpstwa, bo za folię się u nas jeszcze nie płaci, a z szacunku dla środowiska. pozdrv. Gośka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dolores hardcore IP: *.pl / 10.2.15.* 21.11.03, 11:53 slyszalam z ekobieta u ktorej moja znajoma wynajmowala stancje uzywala miednicy do zalatwiania potrzeb fizjologicznych bo jej sie nie chcialo chodzic do ubikacji no i oszczedniej. na szczescie tylko drobnych, ale znajoma wyprowadzila sie i tak po 2 tygodniach. nic dziwnego w sumie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: onaa Re: szczyty skapstwa :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.03, 16:24 U mnie w domu (mieszkam z babcia) kupujemy wiele sprzetow do kuchni ( uzywanych powszechnie w kazdym domu) typu: krajalnica, mikser, toster, opiekacz do kanapek ale niestety nigdy ich nie ma pod reka ( i w konsekwencji sa nie uzywane) bo babcia wszystko chowa po szafkach _ "zeby sie nie kurzyło" w konsekwencji nikomu nie chce sie szukac np. opiekacza do kanapek po calej kuchni, odwijac ze steropianu i woli aby opiec sobie 2 kanapki Dobrze ze mikrofalowka jest dla babci za ciezka aby ja schowac! Chociaz przykrywa ja ulotkami abu sie nie kurzyla... wielokrotne tlumaczenie babci wygody uzytkowania nic nie zmienia :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: www.sejm.gov.pl skapstwo po peruwiańsku :) IP: 80.51.247.* 22.11.03, 00:01 Jan Sztolcman opisywał swoją podróż do Peru w 1877 roku (książka pt. "Czwarty Polak za Kordylierami" - czytałem wydanie chyba z 1984). Miejscowi Indianie uznawali tylko srebrne monety (żadnych niklowych ani tym bardziej papierów), jak zaoszczędzili to zakopywali i nie pamiętali gdzie ;))))))) sprzedawali co się dało żeby zaoszczędzić. często też zapadali np. na malarię. Sztolcman dał jednemu chininę, to ten ją sprzedał, kasę zakopał a sam wziął i wkrótce umarł. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mask Re: skapstwo po peruwiańsku :) IP: 217.153.134.* 22.11.03, 00:44 i to Cię bawi Tak? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piasia torebki i inne takie IP: 10.30.68.* 22.11.03, 18:51 Uwaga - foliowa reklamoweczka-jednorazówka w moim mieście nosi nazwę ZRYWKA! (dlatego, że są one - te reklamóweczki - produkowane w grubych plikach do zawieszenia na gwoździu, i ekspedientka zrywa po jednej dla klienta). Gdy przyjedziecie do Częstochowy i pani w sklepie zapyta czy chcecie zrywkę, to nei dziwcie się - chodzi o reklamówkę. Nazwa super, a jeszcze jakoś sie nie rozpowszechniła i bywały już zabawne sytuacje, gdy częstochowianin np. w Warszawie prosił o zrywkę a dostawał w dziób (no, prawie w dziób) bo pani nie wiedziała co on jej proponuje ;))) Szczyt skąpstwa mojego dziadka - przez 40 lat używał aparatu telefonicznego z czarnego ebonitu, z parcianym przewodem słuchawkowym. Zawsze miałam wrażenie, że ten telefon lepi się od brudu, błe. Szczyt szczytów o którym słyszałam - pewien facet położył nowy tynk w łazience, a że mu nie bardzo wyszło, więc skuł i MIELIŁ w maszynce do mięsa, zeby wymieszać z wodą i położyć jeszcze raz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wrednadonosicielka znany mi szczyt skąpstwa IP: 62.233.197.* 22.11.03, 23:57 Moja ciocia opowiadała z zachwytem o swojej siostrze mieszkającej w Niemczech, że kiedy ugotuje jajka,to wodę (jeszcze gorącą oczywiście) przelewa do miseczki, w niej myje naczynia (bez spłukiwania oczywiście),następnie podłogę,a potem jeszcze wleje do klozetu zamiast tej z rezerwuaru. Nie pytajcie mnie,jak często owa pani gotuje jajka :) Chyba wybiorę się do owej cioci,to jeszcze czegoś ciekawego się dowiem :) A ciocia...Nigdy nie miała żadnego zwierzęcia,bo trzeba mu dać jeść,a to kosztuje.Nie ma śmietnika,bo wszystko pali w piecu.Wszystkie ubrania przerabia po kilka razy (dorabiane rękawki,czy nogawki,wstawki itp) Dla wyjaśnienia,to pani z zasobnym kontem. Może to z tej "oszczędności"? :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wrednadonosicielka Re: znany mi szczyt skąpstwa IP: 62.233.197.* 23.11.03, 00:27 Jeszcze coś z Holandii. Moja znajoma mieszkająca tam rodzina,czyta gazetę raz w tygodniu (w sobotę). I co w tym dziwnego, powiecie,ale...Oni oddają ją po przeczytaniu ojcu,a ten kolejnej córce i synowi.Dlatego ci znajomi kupują gazetę raz w miesiącu (każdy z nich ma swoją kolejkę kupna)i są bardzo dumni ze swojego pomysłu. Dodam,że mieszkają blisko siebie:) Gdy kiedyś zaniosłam owej pani kilka kolorowych gazet,to przeżyła szok,że można na nie wydać taką fortunę (!!!) Jak pomyślę,to może jeszcze coś mi się przypomni :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: baba Re: znany mi szczyt skąpstwa IP: *.acn.waw.pl 23.11.03, 09:51 Akurat przyklad z gazeta bardzo mi sie podoba, bo odbieram go ekologicznie. Jaka oszczednosc papieru, lasow, itd.jeslibysmy wszyscy tak robili... A kolorowych gazet sama nie kupuje,tylko czytam, kiedy cos mnie zainteresuje (bardzo rzadko) przecenione na Dworcu Srodmiescie. Bardzo boli mnie ta nasza papierowa cywilizacja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Allegra Re: znany mi szczyt skąpstwa IP: 195.245.213.* 23.11.03, 10:11 To z gazetami ma swoje uzasadnienie (nie mówie o dzienniku raz w tygodniu, ale o kolorowych). Gdyby chcieć kupić wszystkie kolorowe tygodniki, miesięczniki i inne, które znęcą czytelnika, można pozbyć się połowy niezłej pensji.. Ja wymieniam się z koleżankami, każda kupuje co innego. A ponieważ periodyki nie tracą aktualności z dnia na dzień, to spokojnie moga przejść przez parę rąk.. Ulga dla kieszeni oraz dla drzewek.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jot6 Re: znany mi szczyt skąpstwa IP: *.chello.pl 23.11.03, 13:09 co innego choroba a co innego gospodarność! Żyjemy niestety w cywilizacji przedmiotów jednorazowego użytku i tym samym powodujemy narastanie kolosalnej góry śmieci. Przyznaję się: torebki foliowe (całe i czyste) zwracam do ponownego użytku w zaprzyjaźnionych sklepach,np warzywniakach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wrednadonosicielka Re: znany mi szczyt skąpstwa IP: 62.233.197.* 23.11.03, 17:18 Wymienianie sie kolorowymi gazetami,rozumiem i sama je praktykuję,ale takie rodzinne kupowanie sobotniego wydania,to już dla mnie przesada... Skoro uważacie inaczej,to widac jestem super rozrzutna :) Odpowiedz Link Zgłoś
azm2 Re: znany mi szczyt skąpstwa 23.11.03, 17:50 W Londynie widziałem, jak Anglik dobrze ubrany w stylu biurowym (garnitur, teczka) wyciągnął z kosza na śmieci gazetę i zaczął przeglądać idąc ulicą. Może po iluś takich akcjach zaoszczędził na nowy krawat? I czy to już skąpstwo, czy jeszcze dobrze pojęta oszczędność? Odpowiedz Link Zgłoś
studio.beret Skapy facet, nie-skapa kobita 24.11.03, 15:38 Skąpy był facet, na nie-skąpął trafił, mowią, że się zeszmacił; On sam mówi, że jeszcze nigdy takiego seksu nie uraczył. Od tamtej pory bardzo hojny się stał. Oddaje jej się bez reszty... Ostatnio za resztę pozwolił jej kupić sobie nową sukienkę. pozdrowienia od bereta Odpowiedz Link Zgłoś
ysengrin Re: szczyty skapstwa :) 25.11.03, 01:01 A ja jak byłem w USA na Work&Travel, to mój pracodawca po dniu b. ciężkiej pracy zaprosił nas (ośmioro obcokrajowców -Polacy, Słowak, Bułgar, Rosjanki) na 'bonusowy' obiad do restaracji za który miał zapłacić. Już przy stole poprosił nas 'to keep it reasonable' (niby ok, ale przecież i tak nikt nie zamówiłby 4,5 funtowego steku z przystawkami za 40$, nie?). Już podczas konsumpcji stwierdził, że byłoby fajnie, jakbyśmy się wszyscy dorzucili do napiwku. Po posiłku poprosił o rachunek i dłuższą chwilę obliczał dokładnie 12% od kwoty (dlaczego akurat 12 to nie wiem), po czym skrzętnie tę kwotę podzielił na 9 osób (my+on) i skasował od każdego odpowiednią ilość $$. I teraz najważniejsze: Bułgarowi bardzo się spodobała kelnerka (bardzo miła, bardzo ładna młoda dziweczyna) i postanowił zostawic dla niej ekstra 10$. Zostawilismy pieniadze i zbieralismy sie do wyjscia, keidy Hamerykaniec po raz ostatni rzucił okiem na stosik pieniedzy, zorientował się, że ktoś z nas zostawił extra tip, wrocił do stołu i wziął te 10$ !!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MSC Re: szczyty skapstwa :) IP: *.proxy.aol.com 25.11.03, 03:55 MNie sie przypomnial taki szczyt skapstwa z dawnych czasow studenckich. Kiedys we Wroclawiu byly takie kasowniki ze kasowaly dziewiec dziurek w kwadracie 3 na 3. Jedna kolezanka obliczyla ze daje to mozliwych 1024 kombinacje dziurek. Nazbierala wiec cala torbe starych biletow i przy wejsciu do tramwaju sprawdzala jaka jest kombinacja i potem z torebki wyszukiwala taki sam bilet z taka kombinacja i jak przyszedl kanar to ona miala dobry bilet. Inny szczyt skapstwa to jak bylem kiedys w Polsce i jechalem taksowka poza miastem to taksowkarz zgasil swiatla drogowe aby oszczedzac zarowki bo stwierdzil ze ta droga i tak nic nie jezdzi wiec po co mu swiatla. Odpowiedz Link Zgłoś
quba Re: szczyty skapstwa :) 25.11.03, 08:06 przychodzi facet do psychiatry i mowi - panie doktorze wszyscy mowia ze ja jestem zachlanny prosze mi dac na to jakies tabletki, ... tylko duzo duzo duzo !!! :)))) pozdrowka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wia Re: szczyty skapstwa :) IP: *.cpu-zeto.com.pl 25.11.03, 09:35 Słuchajcie, mam tak skąpych sąsiadów, że kupują tylko rozbite jajka (bo taniej). Mało tego , lodówki wcale nie włączają - bo prąd drogi, więc kiedyś stanął sąsiad w moich drzwiach , trzymając "jajecznicę" w słoiku i spytał , czy nie może ich wsadzić do mojej lodówki :))) Odpowiedz Link Zgłoś
silverstone Re: szczyty skapstwa :) 25.11.03, 16:23 Kiedys umowilam sie na randke. Temat zszedl na kino i facet po 2 (dwoch!) godzinach znajomosci zrobil mi awanture (!!!), ze gdybysmy byli np czteroosobowa rodzina, to zaplacilibysmy tyle a tyle za bilety i co ja sobie wogole wyobrazam! Potem jeszcze dorzucil kilka zdan o basenie tanszym o zlotowke w drugim koncu miasta itp. Ja z kolei uwielbiam wyrzucac - jesli cos nie jest mi potrzebne to po prostu usuwam i tyle. Niestety moi bliscy sa podrecznikowym wrecz typem kolekcjonerow stad "porzadki" sa nieco klopotliwe. Ostatni patetnt to wieczorne ognisko ku uciesze sasiadow ;) Odpowiedz Link Zgłoś
yagienka Re: szczyty skapstwa :) 26.11.03, 10:49 silverstone napisała: > Kiedys umowilam sie na randke. Temat zszedl na kino i facet po 2 (dwoch!) > godzinach znajomosci zrobil mi awanture (!!!), ze gdybysmy byli np > czteroosobowa rodzina, to zaplacilibysmy tyle a tyle za bilety i co ja sobie > wogole wyobrazam! Potem jeszcze dorzucil kilka zdan o basenie tanszym o > zlotowke w drugim koncu miasta itp. yezoooo! domyślam się, że trzeciej godziny randki nie było ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agix Re: szczyty skapstwa :) IP: 217.96.10.* 03.02.04, 09:10 podciągam ten fantastyczny temat ;) Odpowiedz Link Zgłoś
conena prosto z Poznania 25.11.03, 21:20 o nas mówią, że jesteśmy Szkotami wywalonymi ze Szkocji za skąpstwo... aby więc zadośćuczynić tej opinii podaję kilka przykładów. Poznaniak, podejmując kogoś u siebie w domu na twz. kawie zadaje pytanie "chcez kawę słabą czy z łyżeczki?" ponadto biedak ma ciężki dylemat, ponieważ albo9 zrobi tą kawę tak, że naleje wody do pół szklanki, wtedy zaoszczędza wodę, ale gość może sobie posłodzić! albo naleje wody z czubkiem i wtedy zaoszczędzi na cukrze (bo juz sie nie mieści) ale ile wody wychodzi;) no i na porządku dziennym jest robienie co najmniej dwóch herbatek z jednej tytki:)) prosto z serca miasta ludzi oszczędnych pozdrawiam :)) Odpowiedz Link Zgłoś