Dodaj do ulubionych

Przygoda na jedna noc - a jednak boli

17.02.09, 21:37
Sluchajcie, jestem nowa na forum i po prostu musze sie wypisac, moze
ktos mi cos poradzi!

A wiec, kolezanka poznala mnie ze swoim znajomym, bo stwierdzila, ze
na pewno sie sobie spodobamy. I ja to sobie kompletnie wbilam do
glowy! Normalnie nigdy bym na takiego goscia nie spojrzala - maly,
sredniej urody, glupawe teksty i obrzydliwie bogaty. Bylismy we 4 (z
jego kolega, potem w 3 - moja kol, on i ja), poszlismy do klubu,
oczywiscie duzo alkoholu, troche sie pocalowalismy i moja kol.
prawie sie juz przewracala, wiec pojechalysmy do domu.

Poprosil o moj nr tel, ja mu nie dalam, ale jakies trzy dni pozniej
wzielam jego nr od kol i wyslalam mu esa, ze sie dobrze bawilam.
Zero odpowiedzi.

Jakies dwa tyg pozniej nagle przychodzi sms, ze znow jestesmy
zaproszone do nich na kolacje. Poszlysmy tam, a pozniej do baru
nieopodal. I znow alkohol oczywiscie. Znow sie troche pocalowalismy
i mowimy,ze idziemy do nich do domu na jeszcze jednego drina. Ja z
nim przodem, a kol z kolega za nami. Weszlismy do jego domu, a za
jakies 2 min jego kolega wchodzi sam i mowi, ze moja kol pojechala
do domu. Ja do niej dzwonie, a ona juz siedzi w taksowce. Kolega
poszedl spac, a miedzy nami sprawy potoczyly sie bardzo szybko, tzn.
ja bylam tak pijana, ze nawet nie pamietam jak mnie rozebral.
Pozniej tylko obudzilam sie w srodku nocy i powiedzialam, ze ide do
domu. On mi mowil, zebym zostala, ale ja sie uparlam. Dal mi kase na
takse i poszlam.

Nastepnego dnia napisalam mu esa, czy nie ma mojej bransoletki, bo
takowa zgubilam. Odpowiedzial, ze nie, ale potwierdzi, jak wroci do
domu. Pozniej napisal, ze nie ma, ze jest zmeczony i ja na pewno tez
i mi pozyczyl udanej nocy. Nic na to nie odpowiedzialam.

Od tamtego czasu minal tydzien. Nic od niego nie slyszalam i tak
mnie to wkurza, ze az nie moge. Niebawem mam egzamin i w ogole nie
moge sie skupic na nauce. Nie wiem, jak moglam byc tak latwa na
jedna noc(wczesniej mialam tylko dwoch partnerow i to takich
chlopakow z ktorymi chodzilam przez x lat), glupia, pijana i jak
moja kol mogla mnie po prostu zostawic nie mowiac ani slowa. Nigdy
jeszcze nie zdarzylo mi sie, zeby mnie ktos tak olal. Bo ja
rozumiem, zeby sie chociaz probowal umowic ze mna na kolejny seks, a
tu kompletnie nic!

Czy ktos tez tak mial??!! Wydaje mi sie, ze jestem najwiekszym
debilem pod sloncem!

Poradzcie jak o tym nie myslec, bo ten gosc nie jest tego zupelnie
wart, a ja mysle o tym w kolko. Mam ochote do niego napisac,
dlaczego tak sie zachowuje, ale wiem, ze byloby to najglupsze, co
moglabym zrobic. A tak w ogole, to mam ochote mu przywalic i sobie
tez!
Obserwuj wątek
    • au_lait Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 21:40
      No właśnie ja też nie wiem, jak tak mogłaś. Byłaś zdecydowanie zbyt
      łatwa. Zbyt łatwa. Nie pij tyle na przyszłość.
      • varna771 Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 21:44
        koles po prostu zabawił sie... akurat na Ciebie padło!!gdyby nie był
        bogaty tez umówiłabys sie z nim, skoro wizualnie, intelektualnie Ci
        nie odpowiada?
        • roza.z.kolcami Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 21:59
          Nie, gdyby kolezanka nie powiedziala mi, ze bedziemy sie sobie
          podobac, to nawet bym na niego nie zwrocila uwagi. Gdyby pracowal w
          mojej firmie, to by nie mial zadnych szans w porownaniu z innymi. Ta
          kasa chyba nie byla az tak istotna, bo ja mam sama pelno kasy, co
          tym bardziej mnie zadziwia w samej sobie.
          • varna771 Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:10
            roza.z.kolcami napisała:

            > Nie, gdyby kolezanka nie powiedziala mi, ze bedziemy sie sobie
            > podobac, to nawet bym na niego nie zwrocila uwagi. Gdyby pracowal
            w
            > mojej firmie, to by nie mial zadnych szans w porownaniu z innymi.
            Ta
            > kasa chyba nie byla az tak istotna, bo ja mam sama pelno kasy, co
            > tym bardziej mnie zadziwia w samej sobie.
            Olej paszkwila !!! nie spotykaj sie z nim, nie odpowiadaj na smsy po
            prostu ignoruj go !!! a jak Ci cos przykrego powie, to powiedz mu ze
            jest brzydki i ma małego penisa i nie jestes zainteresowana jego
            osobą !
            • zdegrengolowany_mizogin Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:14
              >nie spotykaj sie z nim, nie odpowiadaj na smsy po
              > prostu ignoruj go !!!
              Mysle, ze nie bedzie miala okazji. Wlasnie o to chodzi, ze to on ja olewa i jej tak bardzo zle z tego powodu. Smieszny watek na dobranoc. Czekam na kolejne zlote rady, do 23 mam czas. :)
              • varna771 Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:16
                zdegrengolowany_mizogin napisał:

                > Mysle, ze nie bedzie miala okazji. Wlasnie o to chodzi, ze to on
                ja olewa i jej
                > tak bardzo zle z tego powodu. Smieszny watek na dobranoc. Czekam
                na kolejne zl
                > ote rady, do 23 mam czas. :)
                skoro tak Cie smieszy to po co udzielasz sie w tym watku, po prostu
                ignoruj go:)
                • zdegrengolowany_mizogin Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:19
                  > skoro tak Cie smieszy to po co udzielasz sie w tym watku

                  odpowiedz masz w pytaniu
          • sumire Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:12
            hmm, jeśli masz pełno kasy, to czemu ci na taryfę dawał?...
            i czemu chcesz, żeby zadzwonił facet, na którego w innych okolicznościach nawet byś nie spojrzała? ;) trochę mi się to wszystko kupy nie trzyma, bo po takich historiach ma się raczej nadzieję, że nigdy więcej się tego człowieka nie spotka.
            • lstiti Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:13
              A może to historia jak z pięknej i bestii. Na początku niby brzydki niby się nie
              podoba a na koniec wielka miłość :D
            • roza.z.kolcami Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:19
              Dokladnie! Wlasnie tu sama siebie zadziwiam, bo wszystkim innym
              powiedzialabym to samo, a ja jestem glupia i o tym mysle i zawale
              egz:(
              • varna771 Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:20
                roza.z.kolcami napisała:

                > Dokladnie! Wlasnie tu sama siebie zadziwiam, bo wszystkim innym
                > powiedzialabym to samo, a ja jestem glupia i o tym mysle i zawale
                > egz:(
                zabezpieczyliscie sie w ogóle ?czy tez nie pamietasz?
                • lstiti Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:21
                  > zabezpieczyliscie sie w ogóle ?czy tez nie pamietasz?

                  Nie stresuj jej :D
                  • varna771 Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:24
                    lstiti napisał:

                    > > zabezpieczyliscie sie w ogóle ?czy tez nie pamietasz?
                    >
                    > Nie stresuj jej :D
                    mój profesor ze studiów mawiał iż "stres jest miara postepów" :)
                    Istiti to wazne nawet bardzo:)
                    • roza.z.kolcami Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:42
                      Tak, przynajmniej pamietam jak sie mnie zapytal, czy ma wlozyc
                      kondom. A ja: tak, oczywiscie (kurna, co za tekst). Pozniej i tak za
                      dlugo nie podzialal, bo go zaraz zwalilam z siebie. Chyba mnie
                      jeszcze pytal, czy mam ochote na wiecej, a ja ze chce spac.
                      Porazka!!!! To nawet nie bylo hot. Moze dlatego nie dzwoni, bo bylam
                      najgorsza pod sloncem. Oh my God
                      • teklana Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:44
                        Ja już mam dość po opisie wydarzeń,a on był tam z
                        Tobą.Masakra.Wstydź się,wstydź.
                        • varna771 Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:48
                          nie rozumiem dziewczyno czego oczekujesz od kolesia?
                          rozmowy,przeprosin, ponownego spotkania? piszesz ze ci sie nie
                          podoba, jest obrzydliwie bogaty podobnie jak Ty, ma głupawe teksty o
                          dziwo jest swietnie wykształcony !!
                          Twoj problem ze nie dzwoni ??? no cóz ? Nie ma nic gorszego jak
                          gniew wzgardzonej kobiety!!!
              • sumire Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:21
                nie nie, ja chciałam tylko zwrócić uwagę na niespójności w zeznaniach ;)
              • teklana Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:33
                Oj dałas doopy historycznie.Kontroluj alkoholozowanie się.Masz kaca
                po "przygodzie",oby tylko on Ci pozostał.Koleżanka do spuszczenia.
                3maj się
    • niebieski_lisek Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 21:48
      > miedzy nami sprawy potoczyly sie bardzo szybko, tzn.
      > ja bylam tak pijana, ze nawet nie pamietam jak mnie rozebral.

      Myślę że można to podciągnąć pod gwałt, dlatego tak kiepsko się czujesz. Przykro mi.
      • roza.z.kolcami Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:08
        Wiesz, ze jest w tym troche prawdy. Ja z tego pamietam tylko urywki,
        jednym z ktorym jest to, ze on mi wklada lape w majtki, a ja probuje
        ja stamtad wyjac albo jak go z siebie zwalilam ostakami sil. Po
        prostu masakra, ja nawet nie pamietam jak mi sciagnal kozaki, ktore
        ja sama sciagam z wielkim trudem. Nic nie pamietam.

        Moze z drugiej strony przesadzam, bo gosciu sie przytulal, ale mnie
        sie tylko niedobrze robilo.

        Sama sie prosilam - taka prawda...
        • naparstnica_purpurowa Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:12
          Już się tak nie biczuj.
          Zrobiłaś głupio, masz nauczkę.
          Źle się z tym czujesz - zapamiętaj to zażenowanie i nie rób tego
          samego.
          Spróbuj goscia olać i tyle.

          On Ci się nie podoba - boli urażona duma i ambicja - że byłaś nic
          nieznaczącym epizodem. Taki nasz kobiecy charakter.
          Uszy do góry.
        • niebieski_lisek Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:14
          > Moze z drugiej strony przesadzam, bo gosciu sie przytulal, ale mnie
          > sie tylko niedobrze robilo.

          To nie ma znaczenia.

          > Sama sie prosilam - taka prawda...

          Nieprawda, gość Cię spił, a potem wykorzystał. Nie wiem czy uda CI się (albo czy
          w ogóle będziesz chciała) zgłosić to na policję, ale nie zostawiaj tak tego.
          Porozmawiaj z kimś, najlepiej z psychologiem.
          • alpepe Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:18
            spić to można dziecko lub głupiego.
            Pannica dorosła.
            No tak, ale głupia, w sumie masz rację.
            • niebieski_lisek Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:26
              To że ona była nieświadoma, to nie znaczy że można z nią robić co się chce!!!!
              Czy jeśli ktoś jest pijany to można go bezkarnie gwałcić, okraść zabić? Tylko
              dlatego ze jest to łatwiejsze??
              • varna771 Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:29
                niebieski_lisek napisała:

                > To że ona była nieświadoma, to nie znaczy że można z nią robić co
                się chce!!!!
                > Czy jeśli ktoś jest pijany to można go bezkarnie gwałcić, okraść
                zabić? Tylko
                > dlatego ze jest to łatwiejsze??
                ależ oczywiscie ze nie! kto pochwala eskalację przemocy i
                okrucieństwa?
              • lstiti Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:30
                Pytanie tylko czy ona została zgwałcona, okradziona lub zabita?

                No okradziona może tak, coś wspominała o zgubionej bransoletce.
                • niebieski_lisek Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:40
                  > Pytanie tylko czy ona została zgwałcona

                  A to jest opis czego? Gry wstępnej?

                  "Ja z tego pamietam tylko urywki,
                  jednym z ktorym jest to, ze on mi wklada lape w majtki, a ja probuje
                  ja stamtad wyjac albo jak go z siebie zwalilam ostakami sil."

                  Jak babka jest nieprzytomna to facet NIE MA PRAWA jej wykorzystywać. Nie można
                  domniemywać że ona wyraża na to zgodę, skoro NIE wie co się z nią dzieje.
                  • lstiti Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:44
                    Ja nie wiem. Ja tam nie byłem, obdukcji też jej nie robiłem. Jeśli została
                    zgwałcona to powinna zgłosić się na policję. Ale jak na razie to jedyne z czym
                    ma problem to, że facet nie dzwoni.
                    • niebieski_lisek Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:53
                      Żadne z nas nie było, dla mnie jej opis jest jednoznaczny. Szkoda że tak trudno
                      zrozumieć, że brak kontroli nad sobą NIE oznacza przyzwolenia na wszystko, tym
                      bardziej na seks. W takich momentach, zwłaszcza jeśli nie zna dziewczyny, gość
                      powinien spasować.
                      • lstiti Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:57
                        Powinien, ale nie spasował. Choć gdzieś wyżej pisała, że sama mu o gumce
                        przypominała, więc chyba jednak nie do końca była przeciwna.

                        Co nie usprawiedliwia faceta, który leci na pijaną laske
                      • varna771 Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:57
                        niebieski_lisek napisała:

                        > Żadne z nas nie było, dla mnie jej opis jest jednoznaczny. Szkoda
                        że tak trudno
                        > zrozumieć, że brak kontroli nad sobą NIE oznacza przyzwolenia na
                        wszystko, tym
                        > bardziej na seks. W takich momentach, zwłaszcza jeśli nie zna
                        dziewczyny, gość
                        > powinien spasować.
                        zgadzam sie z Tobą ! ale czy nie bylo kontroli? przeciez pytal ja
                        • varna771 Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 23:00
                          varna771 napisała:

                          > niebieski_lisek napisała:
                          >
                          > > Żadne z nas nie było, dla mnie jej opis jest jednoznaczny.
                          Szkoda
                          > że tak trudno
                          > > zrozumieć, że brak kontroli nad sobą NIE oznacza przyzwolenia na
                          > wszystko, tym
                          > > bardziej na seks. W takich momentach, zwłaszcza jeśli nie zna
                          > dziewczyny, gość
                          > > powinien spasować.
                          > zgadzam sie z Tobą ! ale czy nie bylo kontroli? przeciez pytal ja
                          czy ma zalozyc gume? odpowiedziala ze "tak"czyli kontrola byla!
                          gdyby nie chciala seksu moze do niczego nie doszłoby i koleś
                          zostawiłby naszą Różę:)
                          • roza.z.kolcami Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 23:08
                            Niestety, mysle, ze masz poniekad racje:( Bo z tych wszystkich chwil
                            przeblysku jakos mi sie nie pamieta, zebym powiedziala cos w stylu:
                            nie dotykaj mnie... Wiem, ze nie pamietam kompletnie jak mnie
                            rozebral. Jak juz zaczelo dochodzic do gumki, to mnie troche
                            oswiecilo i szybko to skonczylam. Ale ze w ogole do tego doszlo, no
                            porazka
                      • sumire Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:59
                        powinien, owszem, ALE.
                        są, delikatnie mówiąc, doopki, które wykorzystują sytuacje, zawsze byli i będą, i niestety nie mają tego wypisanego na czole. miałam okazję zrozumieć, że jeśli uwalam się w sztok, to pretensje wobec moich związanych z tym przygód mogę kierować tylko do siebie.
                        to, że nie ma przyzwolenia, możemy sobie niestety wykrzykiwać w próżnię do woli i nadal liczyć na własny rozum.
                  • sumire Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:46
                    taak, zgadzam się, tylko jak mu to przypomnieć, jeśli nie jest się w stanie wymówić własnego imienia?
                    niestety nie każdy spotkany w knajpie facet to szlachetny rycerz. jest całkiem sporo takich, którzy bez skrupułów wykorzystają okazję i sprawiedliwość ich za to nie dosięgnie, cokolwiek o tym wiem. lepiej takim może tej okazji nie dawać.
                    • lstiti Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:47
                      No i to jest najdziwniejsze. Jak można mieć ochotę na seks z laską, która nawet
                      nie ma sił sama stać, a co dopiero mowa o przyjmowaniu jakiś ciekawszych pozycji ;P
                    • niebieski_lisek Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:50
                      Zgadzam się że lepiej nie tracić kontroli nad sobą, ale jeśli to się już stanie,
                      to nie znaczy to że można taką osobę wykorzystywać.
                  • pannna.migotka Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 23:01
                    Jasne, tylko co z tym domniemywaniem, skoro ona sama pisze, że pytał ją czy ma
                    założyć prezerwatywę, a ona odpowiedziała twierdząco. Puściła się z facetem bo
                    jej obiecał Wal (cokolwiek to jest, może skrót od czegoś?) w Wenecji, a może tak
                    dla rozrywki po prostu... Sorry, ale nie umiem usprawiedliwiać takich łatwych
                    panienek, co dają d... ledwo co poznanemu gościowi (bo koleżanka powiedziała...
                    motywacja jak cholera) i potem mają żal nie wiadomo do kogo i o co. Sama się nie
                    szanuje, a oczekuje że on będzie ja szanował?
                    • roza.z.kolcami Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 23:11
                      Sluchaj, ja nie chce zeby on mnie szanowal, ale zeby chociaz chcial
                      mnie drugi raz przeleciec, a tu nic. I to mnie wkurza, ze mnie
                      olal!!! Big time
                      • lacido Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 18.02.09, 00:01
                        jej koncert zyczeń
                      • sumire Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 18.02.09, 07:18
                        no i co byś wtedy zrobiła, zaklaskała uszami z radości, że jakiś nieciekawy, ale bogaty fagas chce sobie jeszcze raz poużywać?...
                        szczerze pisząc, dawno nie czytałam tutaj takiej bzdury.
                        • lacido Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 18.02.09, 22:45
                          wtedy mogłaby powiedzieć że nie chcę z tym fagasem i to ona by odmówiła a nie on
                          zrezygnował ;)
              • sumire Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:31
                hmm, trochę bardziej serio odpowiem, chociaż cały ten wątek wydaje mi się jakiś dziwny - może nie mówmy tu od razu o gwałcie, nie było nas przy tym, nie?
                nie bronię facetów wstrętnie wykorzystujących sytuacje, ale - mimo że mam mnóstwo wybryków na koncie, ba, może właśnie dlatego - uważam, że trzeba MYŚLEĆ. i znać swoje granice, a nie najpierw chlać ile wlezie, a potem rano dziwić się, czyje to mieszkanie i co to za goły gość po prawej.
    • pan_szczepan [...] 17.02.09, 22:03
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • pani.marto Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:07
        "Cham, nie pan" - jak to u Dołęgi-Mostowicza było...
      • kitek_maly Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:07

        > Gratuluję! "Raz kur.wa, zawsze kur.wa", jak to mawiał klasyk.

        Oczywiście mówisz i o niej i o nim?
        • zdegrengolowany_mizogin Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:14
          Myslisz, ze on sie czuje wykorzystany ?
          • kitek_maly Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:37

            Ale koledze chyba chodziło raczej o uprawianie seksu z kimś przypadkowym a nie
            fakt poczucia wykorzystania lub nie.
            • zdegrengolowany_mizogin Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 23:08
              No tak, ale kolega mowil o niej, nie rozumiem po co do tego mieszasz tego kolesia. Zreszta czy to cos zmienia? Co z tego, ze nazwiemy ich obrazliwie skoro tylko jedno z nich sie zle czuje z tym co zrobil.
              Dla Ciebie to taka "polityczna poprawnosc", no bo przeciez jak tak mozna nazwac kobiete, pomijajac tego pana skoro zrobili to razem. Mysle, ze gdybys tak nazwala kolesia to by Cie zniszczyl smiechem, a ona no coz widac, ze zle sie z tym czuje.
              Poza tym ten watek zaczyna zalatywac trollem.
              • kitek_maly Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 23:38

                O raaaaany, ale chodzi mi o ocenę jej postępowania.
                Że aż zacytuję 'raz kur - zawsze kur', tak to kolega napisał, prawda? Więc w
                taki sposób chciał jej dopiec. Bo przecież kobietom nie wolno uprawiać
                przygodnego seksu - od razu dostaje się łatkę kur**. A mężczyzna uprawiający
                taki seks, to po prostu maczo.
                Czyż nie tak?

                > Poza tym ten watek zaczyna zalatywac trollem.

                Być może, przeczytałam tylko parę wpisów.
                • pannna.migotka Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 23:52
                  Nie mam nic przeciwko uprawianiu seksu na pierwszej choćby randce, jeśli między
                  kobietą i mężczyzną iskrzy jak cholera, to w imię "zasad" nie ma co się
                  umartwiać, ale po pijaku, z kimś kto w normalnych warunkach nawet nie zwróciłby
                  jej uwagi? Wybacz, ale taka kobieta nie zasługuje, aby ją wysoko oceniać,
                  natomiast facet musiałby być rycerzem, żeby nie skorzystać z chętnej laski,
                  zwłaszcza że sam nie był najtrzeźwiejszy. Nie oznacza to, że jego nie należy
                  krytykować, ale to nie on tutaj się żali, że panna nie chce drugi raz go
                  przelecieć...
                • lstiti Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 23:56
                  Bo przecież kobietom nie wolno uprawiać
                  > przygodnego seksu - od razu dostaje się łatkę kur**.

                  Bo to już tak jest, że faceci lubią takie kobiety, ale poczucie, że nie byli
                  jedyni i wyjątkowi ich dobija, więc muszą się dowartościować jakoś.
                • zdegrengolowany_mizogin Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 18.02.09, 22:03
                  O raaaaaaaaaaany :P

                  >Bo przecież kobietom nie wolno uprawiać
                  > przygodnego seksu - od razu dostaje się łatkę kur**

                  To jego zdanie, ma do niego prawo. Ale fakt, ze trzeba to robic z glowa.

                  Tutaj chodzi o odczucia mezczyzn i kobiet. Nazywasz mezczyzne dziwkarzem i on ma to gdzies, obrazisz kobiete, a ona powoluje sie na rownouprawnienie. Inny poziom wrazliwosci i zaangazowania w tych sprawach. Mam nadzieje, ze rozumiesz o co mi chodzi. Powinny to robic kobiety z twardym tylkiem, zeby pozniej oszczedzic sobie kompromitujacych postow na forum, a takim jest (wedlug mnie) obrazanie tego kolezki.
                  Dziekuje, dobranoc. :)

                  > Być może, przeczytałam tylko parę wpisów.

                  Nie wierze. :p

      • marguyu Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:09
        Kiedys starsi mawiali "Baba pijana, dupa sprzedana!"
        I mieli racje.
        Czasami warto posluchac starszych chocby dlatego zeby uniknac
        obrzydliwego moralnego kaca.

        ps. czy wy, mlode i wyksztalcone kobiety, musicie chlac do oporu i
        padniecia? Takjak menele spod kiosku?
    • zdegrengolowany_mizogin Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:08
      Nigdy
      > jeszcze nie zdarzylo mi sie, zeby mnie ktos tak olal. Bo ja
      > rozumiem, zeby sie chociaz probowal umowic ze mna na kolejny seks, a
      > tu kompletnie nic!

      :)

      Po co tyle pisania, jakbys sie spiela to dalabys rade ujac to w 2-3 zdaniach.

      Nie widze problemu, pobzykal i zapomnial.
      • roza.z.kolcami Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:15
        No wlasnie, chyba to mnie tak wkurza, bo w moim otoczeniu jest pelno
        przystojnych i cudownych facetow, ktorych ja olewam. A na dodatek,
        lepiej, ze gosc mnie olal od razu, bo jest zerem i nigdy bym go
        nawet nie pokazala swoim znajomym. Tylko mnie wkurza, ze mnie to
        wkurza. Ojeju!
        • zdegrengolowany_mizogin Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:18
          >A na dodatek,
          > lepiej, ze gosc mnie olal od razu, bo jest zerem i nigdy bym go
          > nawet nie pokazala swoim znajomym.
          Wiem, ze probujesz teraz deprecjonowac kolesia, aby poczuc sie lepiej. Nie musisz go obrazac bo on nic zlego nie zrobil. Ty w sumie tez, ale sama wystawiasz sobie negatywna ocene. Bzykasz sie z kolesiem, a pozniej nazywasz go zerem.
          • lacido Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:37
            chyba żartujesz, taką noc ekstra ciachem jeszcze jakoś można przeżyć ;)
    • lstiti Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:17
      Nie no fajnie tylko na przyszłość staraj się mniej pić, bo zamiast do domu
      jakiegoś brzydkiego kolegi trafisz pod śmietnik z jakimś żulem. To by był
      dopiero szok :D
      • roza.z.kolcami Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:31
        Wlasnie to jest chyba moj problem!!! Bo ja wiedzialam (sprawdzilam w
        miedzyczasie:), ze to jest gosc powiedzmy o pewnym statusie (super
        wykszalcony, bla bla). I wiecie co? Na poczatku tego feralnego
        wieczoru zaprosil mnie na Wal do Wenecji, a ja na to: zobaczymy,
        zobaczymy. Po prostu ksiezniczka myslala, ze on sie zabije, zeby
        mnie do W wyciagnac. I ze sie pokroi, zeby tylko moc sie ze mna
        spotkac. A on mnie, upil, przelecial i olal. Trafil swoj na swego.
        Az mi niedobrze jest z tego jaka jestem glupia. A tak w ogole to ja
        tak duzo nie pije. Kurcze no
        • lstiti Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:36
          >A on mnie, upil, przelecial i olal.

          Jeśli Cię związał i wlewał alkohol na siłę, to zgłoś to na policje. Jeśli jednak
          sama sobie go wlewałaś, to sama się upiłaś.

          A tak w ogole to ja
          > tak duzo nie pije.

          Nie no pewnie, że nie. Tylko tyle żeby wskoczyć do łóżka facetowi, który Ci się
          nie podoba i niewiele z tego pamiętać.
          • sumire Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:50
            > Nie no pewnie, że nie. Tylko tyle żeby wskoczyć do łóżka facetowi, który Ci się
            > nie podoba i niewiele z tego pamiętać.

            wiesz, może to i lepiej... ;)) ja bym wolała nie pamiętać, gdyby mi się zdarzyło poczuć przypływ namiętności do jakiegoś gnoma :)
            • lstiti Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:54
              > wiesz, może to i lepiej... ;)) ja bym wolała nie pamiętać, gdyby mi się zdarzył
              > o poczuć przypływ namiętności do jakiegoś gnoma :)

              Pewnie, wykorzystać i zapomnieć. Ehh te nowoczesne kobiety ;P
              • sumire Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 23:06
                ee, u mnie kiepsko z tą nowoczesnością :) mojego gnoma już się trzymam jakiś czas i staram się nie wykorzystywać go bez wiedzy i zgody ;P
                • lstiti Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 23:12
                  > ee, u mnie kiepsko z tą nowoczesnością :) mojego gnoma już się trzymam jakiś cz
                  > as i staram się nie wykorzystywać go bez wiedzy i zgody ;P

                  I za każdym razem się upijasz żeby nie pamiętać? ;P
        • mareczekk77 Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:40
          A co z tym zabezpieczeniem? pamiętasz czy koleś miał gumkę w ogóle? bo jak nie
          to możesz mieć pamiątkę po tej przygodzie....

          I skoro jesteś bogata, to czemu wzięłaś od niego kasę na taxę? nic z tego nie
          rozumiem.
          • teklana Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:42
            oj mareczek-bo gotówkę przepiła;-)
            • roza.z.kolcami Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:45
              Dokladnie! Kase przepilam - tez nie moge w to uwierzyc!
              • lstiti Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:46
                > Dokladnie! Kase przepilam - tez nie moge w to uwierzyc!

                Przepiłaś kase? Przecież ponoć to on Cię upił. Więc jak to jest?
                • roza.z.kolcami Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:50
                  Wszyscy stawiali i ja tez. Tak jak juz pisalam - sama jestem sobie
                  winna i mniw e to strasznie wpienia!
                  • teklana Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:52
                    Prawda.Sama sobie jesteś jesteś winna swojego moralnego kaca.
                    Bywa.Upodliłaś się,więc jesteś kobietą upadłą.Teraz zacznij się
                    podnosić;-)
                    • roza.z.kolcami Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 23:03
                      Ha ha. Racja w sumie. Dzieki!!!
              • teklana Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:47
                Tylko sie nie pochlastaj.Stało się.Nie cofniesz.A moralniak jeszcze
                pomęczy-byle nie do następnego razu.
    • lacido Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:36
      Kobieto nie pij tyle, nie wiesz kiedy film Ci się urywa?
      Jednorazowy seks jeszcze rozumiem, ale fakt ze nie miałaś świadomości powinien
      Ci dać do myślenia ;/
    • ten.typ.tak.ma Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:48
      daj spokój, po prostu stałaś się kobietą nowoczesną.
      • zdzisiamisia Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:55
        To jakaś prowokacja?
      • roza.z.kolcami Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:58
        No wlasnie, ja wiem, ze moje kolezanki tak robia i traumy nie maja.
        Wiec nie wiem, dlaczego mnie to tak dotknelo. Moze liczylam, ze w
        zyciu uda mi sie zamknac w trzech facetach, a tu nici! A tu jeszcze
        gosc sie do mnie kompletnie nie odzywa, nawet mu sie nie chce
        sprobowac a nuz przeleciec mnie kolejny raz. Ja to mam szczescie -
        albo nuda sie ciagnie latami, albo polprzytomny raz na jedna noc i
        koniec.
        • ten.typ.tak.ma Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 23:35
          półprzytomnA a nie półprzytomnY
          • roza.z.kolcami Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 23:42
            ha ha, w sumie racja, juz mi sie smiac z tego chce. Chociaz on to
            wlasciwie byl polprzytomny, a ja cwiercprzytomna w gruncie rzeczy:(
    • li_lah Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 22:59
      laska Ty sobie lepiej zrob test ciążowy i jakies badanie na choroby przenoszone
      drogą plciową, a o takim gosciu jak on po prostu zapomnij,, to normalne ze
      czujesz sie olana i wykorzystana, a brak odpowiedzi tylko Cie wkurza. tak
      jestesmy zaprogramowani niestety. daj sobie spokoj i olej typa.
      • mruff Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 18.02.09, 22:16
        1.stało się i już się nie odstanie
        2.spróbuj o tym zapomnieć i wyciągnąc nauczkę.
        3.wyluzuj, każdy popełnia głupie błędy.
    • obrotowy ale czermu? 17.02.09, 23:14
      bylo pieknie ? - czy nie?

      a sprawe branzoletki da sie wyjasnic.
      • varna771 Re: ale czermu? 17.02.09, 23:17
        obrotowy napisał:

        > bylo pieknie ? - czy nie?
        >
        > a sprawe branzoletki da sie wyjasnic.

        Puknij sie słowniczkiem ortograficznym w główkę!!! wtedy bedzie
        piękna polszczyzna!!!
        • maly.jasio Re: ale czermu? 18.02.09, 09:48
          varna771 napisała:
          > Puknij sie słowniczkiem ortograficznym w główkę!!! wtedy bedzie
          > piękna polszczyzna!!!


          ale mowimy chyba o pieknych o Polkach, a nie o polszczyznach?

          I czy cos ci sie branzluje w glowce, drogie dziewcze?
          • varna771 Re: ale czermu? 18.02.09, 14:43
            maly.jasio napisał:

            > varna771 napisała:
            > > Puknij sie słowniczkiem ortograficznym w główkę!!! wtedy bedzie
            > > piękna polszczyzna!!!
            >
            >
            > ale mowimy chyba o pieknych o Polkach, a nie o polszczyznach?
            >
            > I czy cos ci sie branzluje w glowce, drogie dziewcze?

            obrotowy napisał:

            > bylo pieknie ? - czy nie?
            >
            > a sprawe branzoletki da sie wyjasnic.

            miałam na myśli "branSoletkę" mówiąc o słowniczku ortograficznym
            chłopcze ...
            • maly.jasio Re: ale czermu? 18.02.09, 18:18
              miałam na myśli "branSoletkę" mówiąc o słowniczku ortograficznym
              > chłopcze ...


              ja natomast - as usual - mialem na mysli kobieca glupote
              laczaca bransoletkie z branzlowaniem :)

              any questions more?
      • roza.z.kolcami Re: ale czermu? 17.02.09, 23:23
        Bylo okropnie, gosc mnie olal, a ja nastepnego dnia w pracy jeszcze
        bylam pijana. A brans raczej poszla z dymem, wlasciwie to
        najmniejsza strata.

        Pewnie za jakis czas to oleje, ale teraz musze sie uczyc, a w kolko
        o tym mysle. ahhh
        • pannna.migotka Re: ale czermu? 17.02.09, 23:31
          Było okropnie, a Ty chcesz, żeby on chciał jeszcze raz? Może on też tak to
          ocenia i woli poderwać kolejną idiotkę, z którą być może będzie fajniej.
    • poecia1 Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 17.02.09, 23:53
      Na Twoim miejscu zastanawiłabym się przede wszystkim nad znajomością
      z tą koleżanką. To, że się ktoś upije to się zdarza, ale że ona
      sobie zwyczajnie pojechała nawet cię nie informując, dla mnie byłby
      sygnałem do całkowitego zerwania znajomości.
      A tej sprawy po prostu nie rozpamiętuj, masz nauczkę na przyszłość i
      tyle.
      • marguyu Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 18.02.09, 00:15
        poecia,
        ta kolezanka po prostu podlozyla autorke watku kolesiowi,
        a sama zwiala.
        Kiedys to sie nazywalo rajfurzenie.
        • poecia1 Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 18.02.09, 00:32
          Dla mnie to niewyobrażalne. Nie raz piłam i nie zamierzam robić z
          siebie świętej i nie raz któraś z moich koleżanek przesadziła. Ale
          wtedy reszta, lub jedna najtrzeźwiejsza dbała oto by każdy wrócił do
          domu (swojego) cały i zdrowy.
          • riki_i Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 18.02.09, 17:45
            W oczach tego kolesia też byłaś nienadzwyczajna skoro milczy.

            Albo ma ciśnienie na one night standy. Są teraz tacy idioci, znajomą emablował
            taki właśnie typ, dała mu na drugiej randce i on zamilkł. A to jest naprawdę
            super atrakcyjna laska i pcha się nieźle, więc nie ma argumentu że coś z nią nie
            teges. A ten facio odezwał się z głupia frant ("co słychać"?) po 2 miesiącach! I
            jeszcze był zdziwiony że go spuściła do klozetu
    • stinefraexeter Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 18.02.09, 21:19
      Hej, powiedz sobie, trudno stało się. Z tego co piszesz wnioskuję, że to był
      pojedynczy incydent. WIęc odchoruj kaca moralnego przede wszystkim (może trochę
      potrwać) i więcej nie dopuszczaj do takich sytuacji. Jeden raz jeszcze nie czyni
      z ciebie kobiety upadłej.

      Ale nad znajomością z tą koleżanką to się poważnie zastanów. Tacy znajomi są
      gorsi od wrogów.
    • roza.z.kolcami Dzieki za posty!!! 19.02.09, 00:51
      Bardzo wszystkim dziekuje za slowa zarowno otuchy, jak i krytyki.
      Dzis juz o tym prawie nie myslalam, a egzamin przelozylam zamiast
      sie biczowac swiadomoscia, ze nie jestem wystarczajaco przygotowana.

      W ogole nie wiem, skad mi do glowy przyszlo, ze chcialam, zeby sie
      ze mna kontaktowal, podczas gdy ja go w ogole nie chce znac.
      Naprawde po wczoraj poczulam ulge... Przynajmniej przyszlo mi
      polknac te gorzka pigulke z kims, kto by w rzeczywistosci nie
      zwrocil mojej uwagi i (na szczescie!!!) nigdy go juz nie bede
      musiala widziec. A nie z kims wyjatkowym, czego bym sobie nie
      wybaczyla.

      No nic to - przynajmniej dzieki forum moge ten przykry incydent
      zachowac dla siebie. Gdyby Was tu nie bylo, to musialabym sie
      wygadac i zszargalabym sobie reputacje. No coz, przynajmniej teraz
      wiem, jaka tak naprawde jestem...

      A kwestia kolezanki... Znow mam nauczke: "Chron mnie, Panie, od
      dobrych przyjaciol, od nieprzyjaciol ochronie sie sam". Tyle juz
      razy sie nacielam na te swoje kolezanki. Ahhhhhhhh

      • lacido Re: Dzieki za posty!!! 19.02.09, 00:54
        Gdyby Was tu nie bylo, to musialabym sie
        > wygadac i zszargalabym sobie reputacje.

        reputację szarga się rówznież czynami więc chyba tego nie uniknęłaś ;/
    • andreas3233 Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 19.02.09, 01:21
      Spojrz na sloneczna czesc zabiegu: wazne, ze nie zaszlas w ciaze....
      • 83kimi Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 19.02.09, 10:07
        Olej faceta. Masz nauczkę na przyszłość, a teraz nie ma się co zadręczać. Przed
        Tobą całe życie i inni faceci.
    • roonya Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 19.02.09, 11:54
      Po pierwsze wszystkim pindziom, które prawie chćą ciebie
      ukamieniowac- odwalcie się, same pewnie takie świete jesteście i
      tylko z mężem po ślubie, przez dziure w koszuli i po ciemku to
      robicie...pruderia na maxa. Daj sobie na luz, stało się i masz
      nauczkę, ostroznie z alkoholem, bo może cie gorsza przygoda niz ta
      spotkać, a co do gościa : OLEJ!!!! i za żadne skarby nie odpowiadaj
      jak cos napisze a jak go spotkasz i zapyta co słychać wymysl jakąś
      super historyjkę żeby wiedział, gdzie go masz.
      • alpepe Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 19.02.09, 12:12
        roonya wytrzeźwiała i natknęła się na lekko nieświeży wątek i się udziela.
        Śmiech na sali. Tak, ja tylko przez dziurkę i po ciemku i z mężem.
        • roonya Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 19.02.09, 12:41
          Oj alpepe nawet nie pamietam kiedy ostatnio piłam alkohol a chodzi
          mi o to , że chyba każdy zrobił w życiu coś głupiego nie trzeba od
          razu go wyzywac od głupich. A ludzie wypowiadający się w taki sposób
          sa dla nie troszeczke podejrzani...może ty się kiedys tak upiłaś a i
          tak nikt cię nie wykorzystał ...:)
          • meavess Re: Przygoda na jedna noc - a jednak boli 23.02.09, 15:30
            A ja myslę, że ją strasznie wkurza,że on jej nie chce. Dlatego o nim
            mysli i sie wścieka. No bo jak takie nic może jej nie chcieć, nawet
            na powtórny seks. Tak to często bywa, że chcemy tego czego nie
            możemy mieć. Gdyby ją chciał, wykazał zainteresowanie, starał sie,
            to raczej by go olała i wyśmiala.
            Jak myslicie ?
    • eastern-strix czyli Cie zgwalcil, tak? 21.02.09, 18:49
      cytuje: .... Ja do niej dzwonie, a ona juz siedzi w taksowce. Kolega
      poszedl spac, a miedzy nami sprawy potoczyly sie bardzo szybko, tzn.
      ja bylam tak pijana, ze nawet nie pamietam jak mnie rozebral.
      Pozniej tylko obudzilam sie w srodku nocy i powiedzialam, ze ide do
      domu.....


      Wedlug polskiego prawa uprawianie seksu z osoba pod wplywem alkoholu ktora nie
      zdaje sobie sprawy z tego,co sie dzieje, to gwalt.

      Zrob badania na HIV, zoltaczke itp

      Zastanow sie tez, dlaczego czekasz na dalszy kontakt z takim gnojem. Spil Cie i
      wykorzystal. Naprawde az tak niskie masz poczucie wlasnej wartosci?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka