soczewica
19.11.03, 12:45
jak podchodzicie do sprawy studiów? ja studiowałam dziennie i nie wyobrażam
sobie innej sytuacji. nie chodzi tu o jakiś snobizm że ci ze studiami są
lepsi a ci bez nie, ale interesuje mnie co sądzicie o zaocznych.
na moim wydziale wyglądało to tak, że zaoczne studia gromadziły grupkę pań,
którym kazano się dokwalifikować albo młodych ludzi, ukierunkowanych
wyłącznie na zrobienie kariery, a studia potrzebne im były tylko w
charakterze: studia dadzą kasę, to studiujemy, ale absolutnie się nie
wysilamy. chodzi tylko o papierek.
część z tych ludzi pracowała, więc w życiu studenckim wcale nie
uczestniczyli - i nie chodzi mi tutaj o jakieś popijawy ale zwyczajne wyjście
do kina, teatru, spotkanie z przyjaciółmi. byłoby ich na to stać - byli albo
bananową młodzieżą z pieniążkami tatusia, albo pracującymi młodymi ludźmi,
nie obciążonymi rodziną i dziećmi. ale nie.
zupełnie nie czytali książek, nie interesowało ich nic, polityka, nagroda
nike, premiery ambitniejszych filmów - zero.
skłaniam się ku stanowisku, że zaoczne studia to coś upośledzonego. dają
wiedzę, owszem, nawet dużą jeśli tylko ktoś chce ją osiągnąć, ale nie dają
poczucia "studenckości", przynależenia do INTELIGENCJI, nie dają pewnego
sznytu (który, niejednokrotnie, posiadają osoby bez wyższego wykształcenia),
głodu wiedzy. zaoczni nie lubią swoich studiów. nie twierdzę że wszyscy, ale
ci z którymi się spotkałam. studia są przedłużeniem szkółki którą się kończy,
żeby skończyć bo tak trzeba.
moim zamiarem nie jest nikogo obrazić. powiedzcie jak na to patrzycie.