Dodaj do ulubionych

Meskie "bajery" i niestety kobieca

08.04.09, 21:16
"logika" ...

Dziewczyny, to ogólnie, nie do kogos personalnie. Jestem kobietą,
ale chyba cos nie tak ze mną. Bo nie mogę zdzierżyc czytając
niektóre watki.
Moze mi ktos wytłumaczy, czego ja nie umiem pojac.

Czyam historie w stylu: "poznaliśmy się na czacie (albi i nie)
pisał ,ze ma dziewczyne, ale poszlismy do łozka i teraz on sie nie
odzywa, dlaczego?" albo "powiedział mi na początku, ze nie chce
zwiazku, spotykalismy sie , było fajnie, miło się gadało, fajny seks
i w końcu powiedział,z e to koniec. Dlaczego nie chce się spotykac"

Pytania sa powalające logika, a odpowiedzi tudzież: "faceci to
kłamcy i swibie", "zbajerował Cie i oszukał, tacy oni są", "tak
robia, rozkochaja i znikają bez tłumaczeń" - wybaczcie, ale jak to
czytam to zaczynam sie zastanawiac co siedzi w głowach innych kobiet
i czy logicznie myslą.

Nie jestem aż taka zołza, zeby nie rozumieć, ze komus jest przykro,
ze ktos na cos liczył, ale ...

No przepraszam, ale jesli na cos sie iczy bez pokrycia w słowach i
czynach drugiej osoby, to się liczy na własne ryzyko.
Zbajerowanie to jest wówczas, gdy ktos KŁAMIE, ze oczekuje czegos
wiecej niz niezobowiazujacej znajomosci, KŁAMIE, ze nie ma
dziewczyny, zony, partnerki. Rozkochuje - no powiedzmy gdy stwarza
sytuacje, w której kobieta ma prawo oczekiwać, ze sa para, ma prawo
do wyjaśnień w razie rozstania.
W opisywanych przykładach tak nie jest: faceci stawiaja sprawe
jasno, a to, ze kobitki mimo to się zaurocza, zakochaja, licza na
zmiany to niestety jest ich problem.
Obserwuj wątek
    • jan_hus_na_stosie Re: Meskie "bajery" i niestety kobieca 08.04.09, 21:18
      Po prostu tak jak niektórzy faceci myślą penisem tak samo niektóre kobiety myślą
      macicą, ot cała filozofia...
      • kora3 za proste tłumaczenie 08.04.09, 21:24
        te kobiety wierzą, ze zosały oszukane, ze facet zachował sie jak
        swinia, nie rozumieeją, ze przystajac na jakiś układ (byc moze w
        nadziei, ze on sie zieni) dały do zrozumienia, ze im on odpowiada.
        • jan_hus_na_stosie Re: za proste tłumaczenie 08.04.09, 21:29
          kora3 napisała:

          > te kobiety wierzą, ze zosały oszukane, ze facet zachował sie jak
          > swinia, nie rozumieeją, ze przystajac na jakiś układ (byc moze w
          > nadziei, ze on sie zieni) dały do zrozumienia, ze im on odpowiada.

          ale to w żaden sposób nie wyklucza tego, że myślą macicą
          • kora3 a tak praktycznie 08.04.09, 21:43
            co pzez owo "myeslenie" roumiesz?
            • jan_hus_na_stosie Re: a tak praktycznie 08.04.09, 21:48
              głęboka wieź i zaufanie do drugiej osoby powinny się rodzić stopniowo, w miarę
              jak się jak poznaje się drugą osobę. Zaufanie, zrozumienie, miłość, na to
              potrzeba czasu.

              Ale głupie lale chcą mieć wszystko szybko, od razu, bez zbędnego czekania.
              Szybko miłość, szybko seks, szybko zaufanie...
              • kora3 Re: a tak praktycznie 08.04.09, 21:53
                ale rzezcz w tym, ze ci faceci NIC nie mówią o miłosci i zaufaniu.
                Daleka jestem od "umoralniania" - chce ktos seksu szybko, jego
                sprawa, zresztą "szybko" to pojecie relatywne jakos tam.
                Tu nie ma mowy o miłosci i zaufaniu sprawa jest prosta, bo faceci
                prosto ja stawiają.
                • jan_hus_na_stosie Re: a tak praktycznie 08.04.09, 21:58
                  kora3 napisała:

                  > ale rzezcz w tym, ze ci faceci NIC nie mówią o miłosci i zaufaniu.

                  No ale jak facet mówi dziewczynie miłe słowa, uprawia z nią seks, pieści jej
                  ciało to wiele kobiet dorabia sobie do tego historyjkę o jego rzekomej miłości i
                  zakochaniu...
                  • kora3 Re: a tak praktycznie 08.04.09, 22:01
                    no i własnie NIE rozumiem dlaczego :)
                    Pół biedy, jak nic nie mówi, ale jesli mówi otwartym tekstem, ze ma
                    kogoś, albo, ze nie chce zwiazku to chyba nie sa głuche?
                • jan_hus_na_stosie Re: a tak praktycznie 08.04.09, 22:00
                  ej no, w końcu to Ty tu jesteś kobietą i powinnaś wiedzieć o takich zachowaniach
                  wśród niektórych współjajników ;P
                  • kora3 Re: a tak praktycznie 08.04.09, 22:06
                    no, ale Qrde nie wiem , bo ja ... no jakby to powiedziec .. .
                    przewaznie małam kolegów (taka szkoła srednia, takie pierwsze
                    studia) i tak mi zostało, mam kolezanki, ale na ogół podobne do
                    mnie.siostre tez taka mam.

                    Na poczatku znajomosci z moim facetem nie myslałam o zwiazku, po
                    prostu on mnie zaciekawił, zadbał o spotkania, towarzyskie w tym
                    etapie. Nie brałam tego na zasadzie
                    "wielkiego podrywu" - ot kolejny znajomy. Sporo mnie kosztował
                    emocjonalnie poprzedni zwiazek (taki serio) wiec niespecjalnie
                    myslałam o nowym. Z czasem sie rozwineło, ale na zasadzie deklaracj,
                    działania faceta, nie mojego wyobrzenia, ze tak bym chciała.
                    • jan_hus_na_stosie Re: a tak praktycznie 08.04.09, 22:11
                      kora3 napisała:

                      > Z czasem sie rozwineło, ale na zasadzie deklaracj,
                      > działania faceta, nie mojego wyobrzenia, ze tak bym chciała.

                      No właśnie, "z czasem". Nie śpieszyłaś się, nie chciałaś szybko się angażować,
                      wolałaś poczekać jak sytuacja się rozwinie, czy warto inwestować uczucia czy nie.

                      Natomiast takie kochliwe lale nie chcą czekać z niczym, chcą mieć wszystko już
                      zaraz, od razu...
                      • kora3 moze cie rozczaruje 08.04.09, 22:20
                        ale wcale nie myslałam w ten sposób, czy warto inwestowac uczucia,
                        raczej nie chciałam sie angazowac, to na pewno.
                        Swietej nie bede przed Toba i innymi odstawiac - jak na mnie
                        seks "stal się" relaywnie szybko. ale nie myslałam tak : o bylismy w
                        łozku, kocha , ach. Raczej miałam moralniaka, ze tak szybko :). tak
                        sie złozyło, ze on musiał zarz potem wyjechac zawodowo, nawet się
                        cieszyłam, ze cos przemyslę w temacie, bo moralniak palił:)
                        "Niestety" pisał, dzwonił codzinnie. Ja odpisywałam, gadałam. tak to
                        wygladało. Potem był współny wyjazd, spotkania niemal codziennie,
                        poznanie jego rodzeństwa. I tak pare miesiecy, w końcu zaproponwał,
                        zebyśmy razem zamieszkali. Wiem, rozczarowałam Cie, nie
                        jestem "porzadna" :)
                        • jan_hus_na_stosie Re: moze cie rozczaruje 08.04.09, 22:28
                          miałaś szczęście, nie dostałaś po raz drugi po dupie, a była taka możliwość :)

                          kora3 napisała:
                          > Wiem, rozczarowałam Cie, nie
                          > jestem "porzadna" :)

                          A to już akurat nie moja sprawa czy jesteś czy nie :)
                          • kora3 Re: moze cie rozczaruje 08.04.09, 22:35
                            jan_hus_na_stosie napisał:

                            > miałaś szczęście, nie dostałaś po raz drugi po dupie, a była taka
                            możliwość :)


                            oj nie:) ja dostałam w inny sposób wczeniej i nie mozna było
                            porównywac. na taim etapie nie uznałabym tego za "dostanie po
                            dupie " Janie, bo nie angazowałam sie na zasadzie jakis domysłow,
                            czy "nadziei". wiem, moze byc ci trudno to zrozumiec, ale ja w sumie
                            nie szukałam zwiazku. Nie ze byłam na "nie" zdeklarowana , ale na
                            pewno nie nastwiona, to poniekąd moja natura :)

                            >
                            > kora3 napisała:
                            > > Wiem, rozczarowałam Cie, nie
                            > > jestem "porzadna" :)
                            >
                            > A to już akurat nie moja sprawa czy jesteś czy nie :)

                            dokladnie. Chciałam Ci tylko rzec, ze nie jestem "swieta
                            "
                            >
                • lacido Re: a tak praktycznie 08.04.09, 23:43
                  uogólniasz, znakomita większość wciska kity o tym, że marzą, śnią o danej kobiecie
                  • kora3 jasne 09.04.09, 10:56
                    i to sie nazywa "bajerowanie"
        • lacido Re: za proste tłumaczenie 08.04.09, 23:42
          ciekawe, że ja np nie spotkałam nigdy faceta, który by powiedział: to koniec,
          między nami nic nie będzie, za to spotkałam takich, którzy znikali po angielsku
          - czy w takiej sytuacji kobieta nie ma prawa być rozczarowana?
          • kora3 Re: za proste tłumaczenie 09.04.09, 10:58
            Lacido - jasne, ZE MA prawo bc rozczarowana. Przeciez ja poruszyłam
            sprwe KONKRETNYCH sytacji, a nie całokształtu spraw d-m.
        • erillzw Re: za proste tłumaczenie 08.04.09, 23:47
          Dobra a na bardziej serio..
          Wiele kobiet ulega typowemu zludzeniu, ze "dla mnie on sie zmieni"..
          I jest takie.. ze no skoro ja zmienilam zdanie to dlaczego on nie?
          I tez dlatego, ze co stwierdzam niestety... wiele kobiet jest
          zwczyajnie glupich...
      • erillzw Re: Meskie "bajery" i niestety kobieca 08.04.09, 23:44
        jan_hus_na_stosie napisał:

        > Po prostu tak jak niektórzy faceci myślą penisem tak samo niektóre
        kobiety myśl
        > ą
        > macicą, ot cała filozofia...

        I mają ch*** w oczach :D:D:D:D:D
        >
    • poprostu_basia Re: Meskie "bajery" i niestety kobieca 08.04.09, 22:07
      Myślę że to taki mechanizm obronny. Dziewczyna poznaje faceta i-mimo, że on z
      miejsca zapowiada że nie chce związku- robi sobie nadzieję że on się w niej
      zakocha/zmieni/zrozumie/zostawi zonę itd. Później on postępuje dokładnie zgodnie
      z tym co na początku komunikował, jej jest przykro i czuje się zawiedziona bo
      naprawdę uwierzyła w te zmiany. I wtedy wygodniej jej zwalić "winę" na niego
      zamiast się przyznać "byłam głupia/naiwna" (co dla większości ludzi jest niezbyt
      przyjemne). Ponadto, takie podejście do sprawy prowadziłoby tez do konieczności
      zastanowienia się nad sobą i podjęcia pewnych zmian.
      Zrzucając cała winę na faceta "okłamał mnie, wykorzystał, uwiódł, etc"
      dziewczyna utrzymuje swoje dotychczasowe mniemanie o sobie, nie musi się
      zastanawiać nad swoimi błędami,a także-często otrzymuje wsparcie i zrozumienie
      od koleżanek.
      I sądzę że większość tych procesów odbywa się nieświadomie.
      • kora3 Re: Meskie "bajery" i niestety kobieca 08.04.09, 22:11
        ciekawa analiza. Ale przecież jak ktos pisze cos to potem ma oakzje,
        tak jak tu na forum własne słowa przeczytac. I co? Nie widzi co jest
        grane?
        Zauwazyłam tez, ze sporo ludzi postronnych takocenia sytuacje, z
        ta "winą" faceta, choc naja fakty.,
        • doktorhaust Re: Meskie "bajery" i niestety kobieca 08.04.09, 22:14
          kora3 napisała:


          > Zauwazyłam tez, ze sporo ludzi postronnych takocenia sytuacje, z
          > ta "winą" faceta, choc naja fakty.,

          Po pierwsze solidarność jajników
          Po drugie własne traumatyczne doznania.
        • poprostu_basia Re: Meskie "bajery" i niestety kobieca 08.04.09, 22:20
          hm, idąc dalej tym tropem można pokusić się o założenie, że wiele kobiet
          postępuje w podobnie naiwny sposób z mężczyznami więc gdyby któraś przyznała "to
          Twoja wina, byłaś głupia" w pewien sposób przyznałaby się przed sobą że sama
          także postąpiła głupio. No ale to takie tylko moje dywagacje:) Może np grupa
          kobiet odpowiadających na tego typu posty charakteryzuje sie dużą niechęcią lub
          wrogością względem mężczyzn i po prostu daje im satysfakcję oczernianie ich?

          Ale przecież jak ktos pisze cos to potem ma oakzje,
          > tak jak tu na forum własne słowa przeczytac. I co? Nie widzi co jest
          > grane?
          a wiesz, może nie zauważyć. Ludzie często popełniają takie błędy logiczne, które
          innym wydają się oczywiste ale oni sami nie są w stanie ich dostrzec.
          • kora3 Re: Meskie "bajery" i niestety kobieca 08.04.09, 22:23
            poprostu_basia napisała:

            > hm, idąc dalej tym tropem można pokusić się o założenie, że wiele
            kobiet
            > postępuje w podobnie naiwny sposób z mężczyznami więc gdyby któraś
            przyznała "t
            > o
            > Twoja wina, byłaś głupia"

            O głupocie nie pisałam , ale pozwoliłam sobie napisac, ze to
            nielogiczne.

            głupio. No ale to takie tylko moje dywagacje:) Może np grupa
            > kobiet odpowiadających na tego typu posty charakteryzuje sie dużą
            niechęcią lub
            > wrogością względem mężczyzn i po prostu daje im satysfakcję
            oczernianie ich?

            hmmm moze
            >

            > a wiesz, może nie zauważyć. Ludzie często popełniają takie błędy
            logiczne, któr
            > e
            > innym wydają się oczywiste ale oni sami nie są w stanie ich
            dostrzec.

            moze masz rację.
            • poprostu_basia Re: Meskie "bajery" i niestety kobieca 08.04.09, 22:36
              > przyznała "t
              > > o
              > > Twoja wina, byłaś głupia"
              >
              > O głupocie nie pisałam , ale pozwoliłam sobie napisac, ze to
              > nielogiczne.
              ojj to taki skrót myślowy był. chodziło mi o to, że krytykując kogoś kto
              postępuje jak my, pośrednio krytykujemy siebie. więc stąd taki aplauz i poparcie.

              Ludzie często popełniają takie błędy
              > logiczne, któr
              > > e
              > > innym wydają się oczywiste ale oni sami nie są w stanie ich
              > dostrzec.
              >
              > moze masz rację.
              prosty przyład: osoba która przeżywa rozstanie (pomińmy chwilowo przyczyny)
              często myśli "już nigdy nikt mnie nie pokocha". czy to jest logiczne? nie jest
              bo przecież nikt nie jest w stanie przewidzieć przyszłości. a jednak ta osoba
              naprawdę tak sądzi i nie przekonasz jej łatwo że jest nielogiczna:)
              • kora3 Re: Meskie "bajery" i niestety kobieca 08.04.09, 22:45
                poprostu_basia napisała:

                >
                > ojj to taki skrót myślowy był. chodziło mi o to, że krytykując
                kogoś kto
                > postępuje jak my, pośrednio krytykujemy siebie. więc stąd taki
                aplauz i poparci
                > e.

                wiem, ale jako kobieta nie czuje tego włanie, o to mi biegało :)
                .
                > prosty przyład: osoba która przeżywa rozstanie (pomińmy chwilowo
                przyczyny)
                > często myśli "już nigdy nikt mnie nie pokocha". czy to jest
                logiczne? nie jest
                > bo przecież nikt nie jest w stanie przewidzieć przyszłości. a
                jednak ta osoba
                > naprawdę tak sądzi i nie przekonasz jej łatwo że jest nielogiczna:)

                no to prawda, zgadzam się :) ale to co innego, to jest taki załam
                ogólny, a tu szczególny: sama pisze baba, ze gosc nic nie zrobił
                złego jej, a potem naklreca, ze zrbił i rszta potakuje.
    • mari-is Re: Meskie "bajery" i niestety kobieca 08.04.09, 22:21
      Jeśli facet mimo posiadania dziewczyny (NIE żony) czy nie chęci do
      poważnych związków, zaczyna ze mną jakiś romansowy kontakt, to moja
      logika podpowiada mi, że mam pewne szanse wygrać związek. Że ta
      znajomść może mieć przyszłość. Że ktoś wybierze wkońcu MNIE. Bo
      jeśli bym mu się nie podobała, to by nie zaczynał. Jeśli przegrywam,
      to czuję się zawiedziona i oszukana, że ktoś zrobił świadomie
      nadzieję i zwiał.

      Kora, a nie zastanawiasz się gdzie logika u facetów, którzy mówią,
      że nie chcą związków/mają kogoś a potem zaczynają się spotykać i
      znikają?.
      • poprostu_basia Re: Meskie "bajery" i niestety kobieca 08.04.09, 22:29
        > Jeśli facet mimo posiadania dziewczyny (NIE żony) czy nie chęci do
        > poważnych związków, zaczyna ze mną jakiś romansowy kontakt, to moja
        > logika podpowiada mi, że mam pewne szanse wygrać związek. Że ta
        > znajomść może mieć przyszłość. Że ktoś wybierze wkońcu MNIE. Bo
        > jeśli bym mu się nie podobała, to by nie zaczynał. Jeśli przegrywam,
        > to czuję się zawiedziona i oszukana, że ktoś zrobił świadomie
        > nadzieję i zwiał.

        ale czy on rzeczywiście zrobił nadzieję? przecież powiedział jasno że ma
        kogoś/nie chce związku. Dlaczego słysząc taka deklarację od mężczyzny zakładasz
        z góry że nie wie co mówi albo zmieni zdanie?

        > Kora, a nie zastanawiasz się gdzie logika u facetów, którzy mówią,
        > że nie chcą związków/mają kogoś a potem zaczynają się spotykać i
        > znikają?.
        Ja sądzę że logika jest bardzo prosta-mają ochotę na seks/romansik bez zobowiązań:)
        • kora3 tak jest Basiu :) 08.04.09, 22:32
          poprostu_basia napisała:

          > > ale czy on rzeczywiście zrobił nadzieję? przecież powiedział
          jasno że ma
          > kogoś/nie chce związku. Dlaczego słysząc taka deklarację od
          mężczyzny zakładasz
          > z góry że nie wie co mówi albo zmieni zdanie?

          no to mnie własnie nurtuje. Nawet nie zakladanie, naiwnych nie bra,
          tylko zal do goscia potem, ze nie zmienił zdania.

          >
          > związków/mają kogoś a potem zaczynają się spotykać i
          > > znikają?.
          > Ja sądzę że logika jest bardzo prosta-mają ochotę na seks/romansik
          bez zobowiąz
          > ań:)

          Ale jesli to mówia, to w czym jest haczyk?
          • poprostu_basia Re: tak jest Basiu :) 08.04.09, 22:40
            > no to mnie własnie nurtuje. Nawet nie zakladanie, naiwnych nie bra,
            > tylko zal do goscia potem, ze nie zmienił zdania.
            bez przesady, każdy ma prawo do marzeń i juz taka nasza kobieca natura że wiele
            z nas wierzy ze facet nas pozna, zakocha sie i zmieni:)
            • kora3 Re: tak jest Basiu :) 08.04.09, 22:42
              poprostu_basia napisała:

              > bez przesady, każdy ma prawo do marzeń i juz taka nasza kobieca
              natura że wiele
              > z nas wierzy ze facet nas pozna, zakocha sie i zmieni:)

              no ok, ale dlaczego on zaraz "bajerant
              " i "Swinia" ?
              • poprostu_basia Re: tak jest Basiu :) 08.04.09, 22:46
                Juz napisałam wcześniej co myślę:) ochrona swojej samooceny poprzez i "zwalenie
                winy" na faceta (zamiast autokrytyki i wyciągania nieprzyjemnych wniosków) co
                przy okazji zapewnia wsparcie koleżanek.
                a Ty jak sądzisz-dlaczego? nie wierzę że nie masz jakiejś teorii:)
                • kora3 Re: tak jest Basiu :) 08.04.09, 22:47
                  nie mam, bo to poza moja logiką.

                  sklaniam się ku temu co pizesz, ale Basiu, na litośc boska, brak
                  refleksji w temacie sklaniac moze zainteresowane do dalszych błedów
                  tego rodzaju.
                  • poprostu_basia Re: tak jest Basiu :) 08.04.09, 22:51
                    a mało jest takich dziewczyn co to ciągle trafiają na popaprańców?:)
                    nie przeczę, część z nich trafia na nich nie ze swojej winy (w sensie braku
                    refleksji nad sobą) tylko np z powodu złych wzorców zaczerpniętych z domu, ale
                    sądzę że niektóre są właśnie ofiarami tego mechanizmu.
                    • kora3 no właanie jakiego mechanizmu? 08.04.09, 23:05
                      pomijam scieme, haczyki, jakies niedomwienia.
                      Sprawa wyglada tak: ktos Ci mówi: Basiu, daj mi swoja wyplate, ja ja
                      potroje. Oczekujesz potrojenia (no moześ naiwna, ale Twoja sprawa i
                      Twoja wyplata). Nie bedzie potrojenia - mozesz byc zła.

                      a ktos inny mówi to samo ja ja dobrze zainwestuje. Masz prawo
                      oczekiwac zysków? Masz. Moze sie nie udac, ale ktos zapewnia, ze
                      sie jakos tam uda, nieknkretnie, mozesz na tym miec 10 zeta.

                      I pada takie zdanie z teskstem "jesli chcesz, ale z góry mowię, ze
                      ja to chce przehukac". Oczekujesz zysków, zwrotu?
                      Moze temat "kasowy" nieadekwatny, ale nie wiem jak wytłumaczyc. To,
                      zr Ty sobie pomyslisz " ataki nie jest, zeby cudza kase
                      orzehulał" , "pewnie udaje" itepe, to TWÓJ problem. Nie masz prawa
                      się dziwic, ani złoscic, ze przehulał. Zpowiedział, ogłas na to nie
                      iśc.
                      • poprostu_basia Re: no właanie jakiego mechanizmu? 08.04.09, 23:16
                        Kora, ja naprawdę rozumiem o co Ci chodzi:) oczywiście że patrząc z boku to JEST
                        nielogiczne:) tylko kwestie uczuciowe nie są tak przejrzyste jak finansowe,
                        łatwo tutaj troszkę odwrócić kota ogonem:) człowiek naprawdę jest sobie
                        (nieświadomie) wiele wmówić żeby uchronić swoją samoocenę.
                        • kora3 Re: no właanie jakiego mechanizmu? 08.04.09, 23:26
                          raz, a potem ?
                          • poprostu_basia Re: no właanie jakiego mechanizmu? 08.04.09, 23:28
                            sądzę że to samo. "mam pecha do facetów", "zawsze trafiam na takich którzy mnie
                            oszukują" etc.
                            • kora3 Re: no właanie jakiego mechanizmu? 08.04.09, 23:33
                              no wałsnie, własnie .. jestem w stanie pojac takie podejkscie naiwne
                              u 20 latki, ale u 30 latki to juz patologia.
                              • poprostu_basia Re: no właanie jakiego mechanizmu? 08.04.09, 23:41
                                eee tam, z patologia to bym nie przesadzała:)
                                a tak poza tym to czy takich kobiet jest dużo? Sądzę, że jednak sporo z nich
                                wyciąga wnioski i uczy się na błędach, a jakaś mniejsza część pomstuje na
                                forum:) z reszta jedno drugiemu nie przeszkadza-można sobie powygadywać na
                                faceta na forum, dać upust emocjom a później i tak wyciągnąć wnioski:)
                                • kora3 pocieszajce 08.04.09, 23:57
                                  serio :)
                              • cytrynka_ltd miałaś po prostu szczęście,ale nie można 09.04.09, 19:20
                                nazywać naiwności innych kobiet, patologią.
                                za ostre są twoje wyroki.
                                ja nie jestem taka naiwna i nigdy nie wierzyłam, że facet zmieni się.
                                sama czasami ostro napiszę o pewnych głupotach, ale nigdy nie nazwę tych kobiet
                                "patologią"
                                jeśli piszesz z takim janem husem na stosie akceptując jego manipulację i brak
                                szacunku do kobiet, to sama nie masz tak naprawdę szacunku do siebie i tak
                                naprawdę, jakby ktoś przyjrzał się twojemu związkowi, mógłby być on właśnie taką
                                patologią, o której piszesz.
                                • cytrynka_ltd czasami te kobiety są po prostu bardzo opiekuńcze 09.04.09, 19:31
                                  marzenia nie są złe. tylko one tak bardzo chcą kogoś kochać i być kochane, że
                                  zapominają o instynkcie samozachowawczym.
                                  a, mężczyźni to wykorzystują.
                                  jeśli jesteś taka mądra, to powinnaś wiedzieć, że niektórzy mężczyźni potrafią
                                  dobrze kłamać, aby tylko zaciągnąć kobietę do łóżka.
                                  lecą tacy jak mucha na lep, na taki słaby i ciepły głosik kobiety. wiedzą, która
                                  kobieta najlepiej da się im oszukać.
                                  ja mam taki 7 zmysł i doskonale umiem obserwować czyjeś reakcje:)
                                  • kora3 O kłamstwie nie mówimy :)_ 10.04.09, 09:04
                                    cytrynka_ltd napisała:

                                    > marzenia nie są złe. tylko one tak bardzo chcą kogoś kochać i być
                                    kochane, że
                                    > zapominają o instynkcie samozachowawczym.
                                    > a, mężczyźni to wykorzystują.

                                    Cytrynko:) nie twierdze, ze marzenia sa złe, powiedziałabym nawet,
                                    ze sa b. dobre , a dązenie do ich pełnienia jest czyms naturalnym.

                                    Dlatego rozumiem ludzi , którzy "puszczają" totka, ale takich co
                                    całą kase na totka postawia, juz nie.

                                    > jeśli jesteś taka mądra, to powinnaś wiedzieć, że niektórzy
                                    mężczyźni potrafią
                                    > dobrze kłamać, aby tylko zaciągnąć kobietę do łóżka.

                                    Cytrynko - cyba nie czytasz ze zrozumeniem:)
                                    Nie mówimy tu o sytuacji, kiedy ktos kłamie!!!!!
                                    To zupełnie inna sytuacja i wcale mnie nie dziwi, ze osoba
                                    oszukiwana oszukiwana się czuje. To NORMALNE.
                                    My tu gadamy o sytuacji, w której facet stawia sprawe jasno, np:
                                    jestem żonaty i nie odejde od żony, nigdy.
                                    To chyba jasno postawione stanowisko, co?

                                    No i własnie gdy kobieta - kochanka godzi sie na taki układ to
                                    niezrozumiałe jest dlaczego po jakims czasie:
                                    a) oczekuje, ze facet powinien zmienic stanowisko, choć nic na to
                                    nie wskazuje
                                    b) ma pretensje do niego, że nie spedza z nią tyle zcasu ile by
                                    chciała
                                    c) zwala na niego swoje poczucie marnowania czasu i frustracje.


                                    > lecą tacy jak mucha na lep, na taki słaby i ciepły głosik kobiety.
                                    wiedzą, któr
                                    > a
                                    > kobieta najlepiej da się im oszukać.
                                    > ja mam taki 7 zmysł i doskonale umiem obserwować czyjeś reakcje:)

                                    OK, rozumiem, ale czytaj ze zrozumieniem, ok?:)
                                • kora3 z czym miałam "szczescie" ? 10.04.09, 08:58
                                  Wiesz, szczescie to jest wówczas, gdy ktoś robi cos co mu moze
                                  zaszkodzić, ale tak sie splecie, ze nie zaszkodzi, przykładowo:)

                                  Nie nazywam kobiet patologia, tylko taka naiwnosc w pewnym juz wieku
                                  nia nazywam.
                                  Po prostu wg mojej oceny oczywiscie, jeśli 15 - latka twierdzi
                                  uparcie,z e jest zakochana bez pamieci po 1 randce, to ja jej wierzę
                                  i uśmiecam się wduchu, bo młode to dziewcze, naiwne i tyle. Tak
                                  czuje, bo jescze nie wie co jest grane. ale jeslibym usłyszała cos
                                  takiego od 30 latki, to uznałabym ze jest patologicznie naiwna i
                                  niedojrzała emocjonalnie.

                                  Cłkowicie zdaje sobie sprawe z tego, że dla kogos mój sposób zycia
                                  moze byc patologiczny.
                                  Np. katolicy nie akceptuja życia bez sakramentu małzeństwa i dla
                                  nich zarówno konkubinat, jak i cywilne małzeńśtwo to patologia.
      • kora3 Re: Meskie "bajery" i niestety kobieca 08.04.09, 22:30
        mari-is napisała:

        > logika podpowiada mi, że mam pewne szanse wygrać związek. Że ta
        > znajomść może mieć przyszłość. Że ktoś wybierze wkońcu MNIE.

        Ale Mówi, ze nie szuka zwiazku. Moze Ci twoja logika podpowiadać, ze
        masz PWNE szanse wygrac zwiazek (słuszne z tym pewne) ale zakładasz
        chyba margines błedu, w końcu masz tylko pewne szanse :) ?

        Bo
        > jeśli bym mu się nie podobała, to by nie zaczynał.

        Owszem, ale podobanie się to cos innego niż zakochanie w Tobie. nie?


        Jeśli przegrywam,
        > to czuję się zawiedziona i oszukana, że ktoś zrobił świadomie
        > nadzieję i zwiał.

        Tego nie rozumiem własnie. NIE robił nadziei, sama sobie robiłas.
        Pwiedział konkretnie a ty na to idziesz ze swoimi nadziejami. To
        tak, jakbym Ci powiedziała, ze nie chce czegoś kupic, ale jeśli masz
        ochote to MOZESZ mi opowiedziec o jakims produkcie który chcesz
        sprzedac. Upraszczam, ale wuesz i co chodzi. Chcesz opowiedzieć -
        mów, ale ni licz , ze ja to kupię.
        >
        > Kora, a nie zastanawiasz się gdzie logika u facetów, którzy mówią,
        > że nie chcą związków/mają kogoś a potem zaczynają się spotykać i
        > znikają?.

        Nie. Mówia jak jest - jesli ktos na to idzie uznaja, ze przyjmuje
        takie warunki.
        • mari-is Re: Meskie "bajery" i niestety kobieca 08.04.09, 23:16
          Napisałam jak jest u mnie. Tylko i wyłącznie u mnie. Czuję się
          zawiedziona i oszukana. I tyle. Bo miałam nadzieję, że wygram i nic
          z tego nie wyszło. Jak gram w totka i nie wygram, też się czuję
          zawiedziona i oszukana. Mimo, że znam reguły gry. Tu jest
          analogicznie. Margines błędu marginesem, ale zawsze chciałoby się
          wygrać.

          Nigdzie nie napisałam, że uważam wtedy faceta za świnie czy
          bajeranta. Nie uważam. Mówił jak jest, i oboje byliśmy świadomi gry.

          ALE: po pierwsze znikanie bez słowa jest zawsze przykre i chamskie
          nie zależnie od tego czy face deklaruje chęć do poważnego związku
          czy nie. Po drugie, podejmowanie takiej gry przez faceta, gdy jest w
          związku bądź nie ma na niego ochoty, uważam za nie fair.

          A co do robienia nadzieji i zwijania żagli, to jakoś nigdy nie
          spotkałam się z sytuacją, żeby facet powiedził mi wprost "chce sex
          bez związku". Zawsze były jakieś podchody, polowanie czy coś co
          sugerowało mi że mam jakieś szanse wygrać sytuacje (w końcu
          dziewczyny też się zmienia) czyli robił nadzieję.
          • kora3 Re: Meskie "bajery" i niestety kobieca 08.04.09, 23:32
            mari-is napisała:

            > Napisałam jak jest u mnie. Tylko i wyłącznie u mnie. Czuję się
            > zawiedziona i oszukana. I tyle. Bo miałam nadzieję, że wygram i
            nic
            > z tego nie wyszło. Jak gram w totka i nie wygram, też się czuję
            > zawiedziona i oszukana. Mimo, że znam reguły gry. Tu jest
            > analogicznie. Margines błędu marginesem, ale zawsze chciałoby się
            > wygrać.

            jasne, ale mozesz pozłoscic się na siebie,a nie na Totka :)

            >
            > Nigdzie nie napisałam, że uważam wtedy faceta za świnie czy
            > bajeranta. Nie uważam. Mówił jak jest, i oboje byliśmy świadomi
            gry.

            nie pamietam Twego watku i nie napisałam tego "pod " nikogo.
            >
            > ALE: po pierwsze znikanie bez słowa jest zawsze przykre i chamskie
            > nie zależnie od tego czy face deklaruje chęć do poważnego związku
            > czy nie.

            Ale rzecz w tym, ze ja nie mowie o "bez słowa" - mówie o sytuacji
            kiedy facet MÓWI, ze nie ma sensu, ze papa.


            Po drugie, podejmowanie takiej gry przez faceta, gdy jest w
            > związku bądź nie ma na niego ochoty, uważam za nie fair.

            a moment. Jeśli Powie, to co tu nie fair? Nie fair to jest wobec
            swej dziewczyny, partnerki, zony - wobec kobiety której to mówi JEST
            fair - mówi jak jest, mozna nie wchodzic, nie?

            podobnie jesli ie chce zwiazk - mówi- daje wybór, mozna na taki
            układ nie iśc. Przymus?

            >
            > A co do robienia nadzieji i zwijania żagli, to jakoś nigdy nie
            > spotkałam się z sytuacją, żeby facet powiedził mi wprost "chce sex
            > bez związku".

            Ale ja o takich sytuacjach mowie, tu sa na forum napisane wątki.
            zresztą, wiesz dopóki ktos nie rbi nic, nie mówi nic zeby pokazc, ze
            CHCE, to znaczy razcej, ze nie chce.

            Zawsze były jakieś podchody, polowanie czy coś co
            > sugerowało mi że mam jakieś szanse wygrać sytuacje (w końcu
            > dziewczyny też się zmienia) czyli robił nadzieję.

            e tam
          • white-lizette Re: Meskie "bajery" i niestety kobieca 09.04.09, 00:40
            O co chodzi z tym "wygraniem zwiazku". Czy o to, ze masz nadzieje, ze jestes
            taka piekna i wspaniala, ze facet w koncu zmieknie i padnie przed toba na
            kolana? Nie spotkalam sie nigdy z takim okresleniem wiec tak sie tylko pytam z
            ciekawosci.
    • lacido Re: Meskie "bajery" i niestety kobieca 08.04.09, 23:38
      pieprzenie kotka za pomocą młotka Pani najbardziej logicznie myśląca na świecie
      :))))))))
      • kora3 Re: Meskie "bajery" i niestety kobieca 08.04.09, 23:40
        lacido napisała:

        > pieprzenie kotka za pomocą młotka Pani najbardziej logicznie
        myśląca na świecie
        > :))))))))
        a mozesz tak bardziej rowinac te teze?:)
        • lacido Re: Meskie "bajery" i niestety kobieca 08.04.09, 23:45
          czepisz się, uogólniasz i gloryfikujesz mężczyzn
          • kora3 Re: Meskie "bajery" i niestety kobieca 08.04.09, 23:55
            lacido napisała:

            > czepisz się, uogólniasz i gloryfikujesz mężczyzn

            broń mnie Bóg , tyle razy naisałam tu ze facet kłamie (wg mojej
            oceny oczywiscie) i wiem tez jakie wałki umieja krecic. .

            Nie uogólniam, bo nie isze,m ze wszystkei kobiety tak mysla, jak
            opisłam. Nie czepiam się - pytam dlaczego?

            wracajac do rzekomego glorfikowania :) - jestem od tegoz jak
            najdalsza. Dla mnie nie ma znaczenia kto oszukuje, kłamie zdradza -
            facet czy babka.
            Zawsze co byc mze uszło Twej uwadze podkreslam, ze jeśli "misio"
            zdradza to w pierwszej kolejnosci pretensje do "misia" a nie do "tej
            drugiej".

            Irytuje mnie tylko schemat: misio zdradził , winna inna (no swieta
            nie jest na pewno, ale mis zawsze czysty, uwiedziny bieduś), facet
            mówi jak jest i trzyma się tego, winny facet. Zwyczajnie tego nie
            pojmuje, gdzie jest w tym rozsądek?
            • lacido Re: Meskie "bajery" i niestety kobieca 09.04.09, 00:00
              założyłaś, że faceci uprzedzają kobiety o tym, że są one jednorazową przygodą -
              bzdura, nie znam żadnego nawet ze słyszenia, który by tak powiedział

              uogólniasz pisząc o głupich kobietach, które nabierają się na gadki

              co do gloryfikowania, mężczyźni wg tego co piszesz są uczciwi i prostolinijni
              (mówią ze chca seksu) a kobiety naiwne bo myślą żę z tego będzie miłość.
              Czytanie forum to no jak na takie wnioski

              spłycasz straszliwie i uogólniasz
              • kora3 Re: Meskie "bajery" i niestety kobieca 09.04.09, 00:01
                lacido napisała:

                > założyłaś, że faceci uprzedzają kobiety o tym, że są one
                jednorazową przygodą -
                > bzdura, nie znam żadnego nawet ze słyszenia, który by tak
                powiedział
                >
                > uogólniasz pisząc o głupich kobietach, które nabierają się na gadki
                >
                > co do gloryfikowania, mężczyźni wg tego co piszesz są uczciwi i
                prostolinijni
                > (mówią ze chca seksu) a kobiety naiwne bo myślą żę z tego będzie
                miłość.
                > Czytanie forum to no jak na takie wnioski
                >
                > spłycasz straszliwie i uogólniasz
                • kora3 sorry nacisnełam enter ) 09.04.09, 00:07
                  > lacido napisała:
                  >
                  > > założyłaś, że faceci uprzedzają kobiety o tym, że są one
                  > jednorazową przygodą -
                  > > bzdura, nie znam żadnego nawet ze słyszenia, który by tak
                  > powiedział

                  pisałam w tematyce forum Lacido. Jeśli babka pisze, ze facet
                  zaowiedział, ze nie chc zwiazków, albo ma dziewczyne (zone,
                  partnerke), to czemu mam nie wierzyć?
                  > >
                  > > uogólniasz pisząc o głupich kobietach, które nabierają się na
                  gadki

                  włanie nie na gadki.. poczytaj odp. w TYM watku, nie musi byc gadka.
                  Ja rozumiem kogos kto nabrał się na gadkę.
                  > >
                  > > co do gloryfikowania, mężczyźni wg tego co piszesz są uczciwi i
                  > prostolinijni
                  > > (mówią ze chca seksu) a kobiety naiwne bo myślą żę z tego będzie
                  > miłość.


                  ależ kobiety same to przyznaja, naturalnie niektóre.

                  > > Czytanie forum to no jak na takie wnioski
                  > >
                  > > spłycasz straszliwie i uogólniasz
                  >
                  >
                  Nie, bo nie pisze, ze zawsze, wszystkie, ale niketóre tak i chce sie
                  dwiedziedzić własnie - co nimi powoduje.
                  Jedna z pań napisała, ze jest to szansa na zwiaek. Prosty przykład:
                  szansa, awiec zakłada, ze moze nie wyjsc. Ale jak nie wyjdzie nie
                  jest zła na los na siebie, ze nie majac przesłanego "postawiła
                  " na to tylko na faceta.
                  • lacido Re: sorry nacisnełam enter ) 09.04.09, 00:11
                    i co ma na celu Twój wątek? Kampania społeczna jakaś?

                    właśnie nie piszesz niektóre, czasem itp


                    > Jedna z pań napisała, ze jest to szansa na zwiaek.

                    Co się czepiasz szansy, może Ty jak tylko poznałaś faceta byłaś na 100% pewna ze
                    będzie z tego związek, inni widać widzą szansę, mają nadzieję itp
                    • kora3 Re: sorry nacisnełam enter ) 09.04.09, 00:16
                      lacido napisała:

                      > i co ma na celu Twój wątek? Kampania społeczna jakaś?

                      nie rczej ciekwosc , po prostu:)
                      >
                      > właśnie nie piszesz niektóre, czasem itp

                      pisze :)
                      przecie, ze nie wszyskie...

                      >
                      >
                      > > Jedna z pań napisała, ze jest to szansa na zwiaek.
                      >
                      > Co się czepiasz szansy, może Ty jak tylko poznałaś faceta byłaś na
                      100% pewna z
                      > e
                      > będzie z tego związek, inni widać widzą szansę, mają nadzieję itp

                      nie byłam , nigdy przeciez się nie da. Ale nie brałam za wielka
                      miłosc goscia jak mi powiedział, ze mam ładne oczy, ani , ze go
                      pociagam. Nie oczekiwałam, ze zakochay, Nigdy.
                      To mnie wcale nie uchroniło przed błedami, zdradą, ale nie
                      zakładałam z góry, ze kazdy facet z którym sie spotykam (tak o na
                      zsadzie spoytykania, zero delaracji itepe) to zaraz mnie kocha, chce
                      zwiazku...Nawet gdy miałam 20 lat :)

                      >
                      • lacido Re: sorry nacisnełam enter ) 09.04.09, 00:26
                        kora3 napisała:

                        > nie byłam , nigdy przeciez się nie da. Ale nie brałam za wielka
                        > miłosc goscia jak mi powiedział, ze mam ładne oczy, ani , ze go
                        > pociagam. Nie oczekiwałam, ze zakochay, Nigdy.
                        > To mnie wcale nie uchroniło przed błedami, zdradą, ale nie
                        > zakładałam z góry, ze kazdy facet z którym sie spotykam (tak o na
                        > zsadzie spoytykania, zero delaracji itepe) to zaraz mnie kocha, chce
                        > zwiazku...Nawet gdy miałam 20 lat :)
                        >

                        to może po prostu udzielaj tych konstruktywnych rad w konkretnych wątkach a nie
                        wrzucaj wszystkich do jednego wora
                        • kora3 Re: sorry nacisnełam enter ) 09.04.09, 00:33
                          lacido, ale to nie rada i nie wór. Domyslam sie, ze ciebie to
                          osobiscie nie dotyczy. Po prosyu pytam
                    • jan_hus_na_stosie Re: sorry nacisnełam enter ) 09.04.09, 07:52
                      lacido napisała:

                      > inni widać widzą szansę, mają nadzieję itp

                      zwłaszcza jak na 2 czy 3 randce lądują w łóżku, wówczas jeśli seks jest fajny
                      nadzieja na związek u wielu kobiet wzrasta niemal do 100%...
                      • lacido Re: sorry nacisnełam enter ) 09.04.09, 18:42
                        ciekawe tylko, do kogo w takim razie mieć pretensje, gdy się czeka z seksem do
                        ślubu a mimo to związek się rozpada ;/
    • mira.bella Re: Meskie "bajery" i niestety kobieca 08.04.09, 23:46
      kazdy popelnia bledy, tyle ze po popelnieniu jednego, drugiego sie strzeze.
      mozna tez uczyc sie na bledach innych (malo popularny wariant). tak czy siak,
      jesli ciagle sie powtarzaja watki o tych samych problemach, tzn. ze albo ktos
      nie przewertowal archiwum forum, szukajac odpowiedzi, albo uwaza ze jego (jej)
      problem jest unikalny.

      jesli znajdziesz uniwersalna odpowiedz na "te problemy", to daj znac. bo to
      bedzie lekarstwo na lenistwo i glupote
      • kora3 jest lekarstwo :) 08.04.09, 23:59
        spoko. Słuchac co mówi drugi człowiek i nie dorabiac do tego
        własnych oczekiwań. Jesli sie juz dorabia - liczyc sie z
        konsekwencjami.
        • mira.bella Re: jest lekarstwo :) 09.04.09, 00:14
          kora3 napisała:

          > spoko. Słuchac co mówi drugi człowiek i nie dorabiac do tego
          > własnych oczekiwań. Jesli sie juz dorabia - liczyc sie z
          > konsekwencjami.

          jestes idealistka :) wyklucz sluchanie, bo to nie jest realne. gdyby sluchaly,
          nie mialyby takich problemow :) wiec albo znajdziesz lekarstwo na glupote, albo
          sie pogodz, ze ona jest. i bierz na nia poprawke
          • kora3 Re: jest lekarstwo :) 09.04.09, 00:18
            ale dlaczego wykluczac?
            W innych sytuacjach na ogół ludzie biorą pod uwagę to co MÓWIĄ
            wprost inni.
            • mira.bella Re: jest lekarstwo :) 09.04.09, 00:30
              nie. wlasnie w tym rzecz. ludzie nie sluchaja innych, bo wiedza lepiej
              • kora3 Re: jest lekarstwo :) 09.04.09, 00:35
                mira.bella napisała:

                > nie. wlasnie w tym rzecz. ludzie nie sluchaja innych, bo wiedza
                lepiej

                no to maja problem, ale niestety sówj i tylko swój
                • mira.bella Re: jest lekarstwo :) 09.04.09, 00:42
                  kora, no nie tak swoj, bo cie wkurzyl :) stad ten watek, ktory zalozylas. inna
                  rzecz, ze problemy powinny zostawac przy tych, ktorzy je tworza :)
                  zalatw lek na glupote, a fk zniknie :D
        • poprostu_basia to nie takie proste 09.04.09, 00:18
          przecież wszystko co słyszymy. odbieramy ze świata zewnętrznego przechodzi przez
          filtr naszych wcześniejszych doświadczeń, przekonań a takze-do pewnego
          stopnia-naszych oczekiwań. ponieważ czasami się zdarza że nasze oczekiwania w
          pewien sposób się potrafią "samorealizować". chociaż może nie koniecznie akurat
          w tym przypadku;)
          • kora3 ok, dobra 09.04.09, 00:21
            jestem w staie pojąc, ze to naczej niz z "prozaicnymi" sprawami. Ale
            nawet jesl coś przechodzi przez filtr to mamy swiaomsc, ze pzrez
            takowy przepuszczamy.
            • poprostu_basia Re: ok, dobra 09.04.09, 00:31
              polemizowałabym:) wydaje mi się że to jest raczej proces mocno automatyczny,
              który przebiega w duzym stopniu poza udziałem świadomości. Np ofiara gwałtu może
              odczuwać silny lęk czy stres na widok podobnego miejsca, podobnego głosu,
              podobnie ubranego mężczyzny czy czegos jeszcze czego sobie wcale nie uświadamia.
              co nie zmienia faktu, że uniknęlibyśmy wszyscy wielu problemów i nieporozumień
              gdybyśmy włożyli ciut wysiłku w usłyszenie tego co mówią do nas inni:)
              ale chyba odbiegłam mocno od meritum:)
              • kora3 Re: ok, dobra 09.04.09, 00:34
                racja , tylko osoba odczuwająca lek, analogiznie aka, która miała
                juz sytuacje "przerosyu"oczekiwań to raczje unika, nie?
              • mira.bella Re: ok, dobra 09.04.09, 00:37
                poprostu_basia napisała:

                > polemizowałabym:) wydaje mi się że to jest raczej proces mocno automatyczny,
                > który przebiega w duzym stopniu poza udziałem świadomości. Np ofiara gwałtu moż
                > e
                > odczuwać silny lęk czy stres na widok podobnego miejsca, podobnego głosu,
                > podobnie ubranego mężczyzny czy czegos jeszcze czego sobie wcale nie uświadamia
                > .
                > co nie zmienia faktu, że uniknęlibyśmy wszyscy wielu problemów i nieporozumień
                > gdybyśmy włożyli ciut wysiłku w usłyszenie tego co mówią do nas inni:)
                > ale chyba odbiegłam mocno od meritum:)

                nie, nie odbieglas :)
                chodzi mi o ta czesc w szczegolnosci

                > co nie zmienia faktu, że uniknęlibyśmy wszyscy wielu problemów i nieporozumień
                > gdybyśmy włożyli ciut wysiłku w usłyszenie tego co mówią do nas inni:)

                ludzie nie sluchaja innych, i to jest problem. wszyscy lubia mowic, stad takie
                watki, masowo sie pojawiajace, a wystarczyloby poszukac odpowiedzi na podobne
                tematy. zreszta, to nie dotyczy tylko forum. wszyscy wola mowic, niz sluchac. a
                szkoda. bo sluchajac, mozna sie wiele dowiedziec :)
                • kora3 Re: ok, dobra 09.04.09, 00:39
                  no i ja sie własnie dowiedziałam: ze kobiety maja pretensje
                  (niektóre jasna sorawa tu ukłon w strone Lacido i nie tylko) o
                  trzymanie się ustataleń przez facetów.
    • white-lizette Re: Meskie "bajery" i niestety kobieca 09.04.09, 00:31
      Jest taka pewna prawidlowosc, ze faceci ktorym zalezy tylko na tym aby zaciagnac
      dziewczyne do lozka, po 2-3 rankach zazwyczaj sie ulatniaja, obojetne czy
      dopieli swego czy nie. Dlatego dobrze jest czasem wziazc na przeczekanie, jak
      sie liczy na prawdziwy zwiazek. Nie wiem dlaczego wiecej dziewczyn tego nie wie.
    • sylenth zasada 80/20 tu też obowiązuje! 09.04.09, 08:09
      80% kobiet jest głupiutkich, a 20% mądrych (25 ze 125 osobowej grupy)

      wśród tych mądrych aż 80% jest starych – zostaje 5 młodych i mądrych

      wśród tych młodych 80% jest brzydkich, a 20% ładnych – w 125 osobowej grupie
      kobiet jest tylko jedna, która jest mądra, młoda i ładna. Tak się cieszę, że na
      nią trafiłem!!! :)
      • kora3 Re: zasada 80/20 tu też obowiązuje! 09.04.09, 11:00
        sylenth napisał:

        > 80% kobiet jest głupiutkich, a 20% mądrych (25 ze 125 osobowej
        grupy)
        >
        > wśród tych mądrych aż 80% jest starych – zostaje 5 młodych i
        mądrych

        pesymsta jesteś !!!! skajny - mam lepsze zdanie o kobietach.
        znacznie lepsze. :)
        • kalam07 Re: zasada 80/20 tu też obowiązuje! 09.04.09, 12:15
          kora3 napisała:

          > sylenth napisał:
          >
          > > 80% kobiet jest głupiutkich, a 20% mądrych (25 ze 125 osobowej
          > grupy)
          > >
          > > wśród tych mądrych aż 80% jest starych – zostaje 5 młodych i
          > mądrych
          >
          > pesymsta jesteś !!!! skajny - mam lepsze zdanie o kobietach.
          > znacznie lepsze. :)
          >
          >

          80-20
          vilfredo de pareto
    • jack20 Re: Meskie "bajery" i niestety kobieca 09.04.09, 10:07
      Nie mozesz zdzierzyc kobiecej psychiki, rozumiem?
      Kobiety najczesciej swym uczuciem "macierzynskim" chca mezow,
      kochankow, obdarowywac. Sa "tkliwe, ckliwe i wyrozumiale".
      No i tak to jest, ze ich idealy najczesciej siegaja bruku i stad te
      ochy, achy, dlaczego.
      Z reguly "normalni" mezczyzni , mowia na poczatku chcac uniknac
      pozniejszych komplikacji, ze swoje zony kochaja oczywiscie i domu
      nie porzuca. Ale chec kobieca byc lepsza od innej kobiety jest tak
      silna ze dzialaja ze spotegowana sila i przekonaniem.
      Samotni czy single zas czasem znajac opiekuncza strone kobiet celowo
      z premedytacja nawijaja im o swoich nieszasciach, samotnosci i
      podobnych duperelach bo ulatwia im to znacznie podboj nowych
      obszarow uciech cielesnych.
    • july-july Re: Meskie "bajery" i niestety kobieca 09.04.09, 10:34
      Tylko, że Ty piszesz o sytuacjach, gdy facet jasno deklaruje swoje
      stanowisko, a kobieta mimo tego swoje sobie uroi. Z moich obserwacji
      wynika, ze takei sytuacje to mniejszosć. Wiecej jest takich gdzie
      koles ściemnia. A najwiecej takich, gdzie zbywa lub nie deklaruje
      sie wcale. Wtedy wina jest jakby po obu stronach - on powinien
      powiedzieć prosto z mostu o co chodzi (ale po co, wieksze korzysci
      będą z bajerowania lub przemilczenia spraw, poza tym spojrzeć
      prawdzie w oczy - wielu tego nie umie), a ona, widzac że sytuacja
      jest niejasna, nie robic sobie złudzeń i bardziej mysleć o sobie
      (ale serce nie sługa, poza tym a nóż widelec...).


      Sytuacji gdy facet jasno deklaruje "to tylko seks, związku z tego
      neie będzie" i podobnych, a kobieta widzi siebie z nim przed
      ołtarzem, też nie łapię.:)
      • jan_hus_na_stosie Re: Meskie "bajery" i niestety kobieca 09.04.09, 10:44
        july-july napisała:

        > Tylko, że Ty piszesz o sytuacjach, gdy facet jasno deklaruje swoje
        > stanowisko, a kobieta mimo tego swoje sobie uroi. Z moich obserwacji
        > wynika, ze takei sytuacje to mniejszosć. Wiecej jest takich gdzie
        > koles ściemnia.

        Ale jak głupia musi być kobieta, która słysząc od faceta na 2 czy 3 randce, że
        on ją kocha aby w to uwierzyć? A wierz mi, że są faceci którzy puszcza takie
        teksty a kobiety się na to łapią. No ale cóż, za własną głupotę i skrajną
        naiwność trzeba płacić...
        • kora3 Re: Meskie "bajery" i niestety kobieca 09.04.09, 11:01
          no to tez prawda, "wynaanie miłosci" na 3 randce nauwa skojarzenia:
          albo chłop jst przedszkolak (na ogół mozna wykluczyć bez problmu),
          albo ma nie pokolei, albo bajeruje
        • july-july Re: Meskie "bajery" i niestety kobieca 09.04.09, 12:03
          Chyba po prostu niektórzy ludzie, w niektórych sytuacjach, wierzą w
          to w co chcą wierzyć. Nie wiem czy to tylko dlatego żeby sie lepiej
          poczuć, czy nie potrafią inaczej, czy maja nadzieje na cos w rodzaju
          samospełniajaącej sie przepowiedni.
    • menk.a Re: Meskie "bajery" i niestety kobieca 09.04.09, 12:48
      Dupa zbita. Babska dupa zbita. Dorosłe, wydawałoby się, kobiety, a
      same chcą wierzyć w bajki i pobożne życzenia. Panowie nawet nie
      muszą się wysilać. Same wgrają sobie do głowy filmik i już widzą od
      razu happy end pt. 'i żyli długo i szczęśliwie'. ;)
      Na brak rozumu, powściągliwości ne ma specyfiku.;)
      • melixsa Re: Meskie "bajery" i niestety kobieca 09.04.09, 19:53
        No ale spójrzcie jak grupa wiekowa takie wątki zakłada. Zwykle to panienki,
        które dopiero bravo girl przestały czytać i przerzuciły się na cosmo ;) , a od
        czytania tego kolorowego świństwa strasznie się w główce pomieszać może.
        Po drugie-werteryzm- kobiety chcą cierpieć, lubią być męczennicami,
        spokojne,udane życie męczy większość młodych podlotków. Chcą się co 5 min
        zakochiwać na zabój, płakać na umór i tak na zmianę :P

        Sami faceci chyba tu mało istotni są, a te tz. ich "bajery", tylko przykrywką,
        no bo ktoś musi być winny :)
        • menk.a Re: Meskie "bajery" i niestety kobieca 10.04.09, 11:22
          Zapewne tak. Ale ileż to historii zaczyna się od 'za mąż wyszłam z
          miłości... pojawił się on... ' ? :D
    • as.iak kobieta vs. mezczyzna 09.04.09, 22:50
      poruszasz od dawna dreczaca mnie tematyke kobieta - mezczyzna,
      pewnie nie tylko mnie...
      najsampierw:) moje spostrzerzenia, odnosnie psychiki
      kobieta
      - ma "glebsze" potrzeby niz facet, chodzi tu o uczucia,
      - do uczucia, dorasta szybciej wiec kiedy ona jest juz psychicznie
      dorosla, facet- rowiesnik, nie jest jeszcze gotow, a facet "dorosly"
      strszy o 20-30 lat, juz przeszedl faze "uczuc" i chce w wiadomy
      sposob urozmaicic swoj zwiazek, zmienic cos w swym zyciu itd, itp,
      oczywiscie chodzi o drobna chwilowa zmiane, mala przygodke
      wiec czy na jednego czy na drugiego by trafila- PECH, nabiera sie
      biedna naiwna baba:)
      wniosek- powinna szukac facetow 6-10lat starszych, ale tych w jej
      otoczeniu malo, wiec trafia na tych niewlasciwych
      oczywiscie to wielki ogolnik, ale... moze cos w tym jest...
      - nie wszytskie kobiety sa tak naiwne, ze wierza w slowa facetow,
      niektore chca wierzyc gdyz do tego stopnia brak im nie seksu lecz
      uczucia,
      - seks- na niego liczy wiekszosc, facetow, dla wielu kobiet
      wazniejsze jest uczucie, dla seksu faceci mowia, banalne slowa, a
      kobiety dla uczucia je "lykaja" oczywiscie wszytsko obraca sie wokol
      ich naiwnosci

      logika-
      pieta Achillesa 90%(tak rzucilam, wg mych spostrzezen zanizylam)
      kobiet, wiec nie wymagaj od kobiet logicznego myslenia, one maja
      wiele innych cech, ktorych nie posiadaja mezczyzni, ale logika
      wiekszosci jest obca.

      Właściwie odpowiedziałam na Twoje pytania, wydaje mi się , że
      kobiety liczą na uczucie, facet na seks. Nawet jesli facet otwarcie
      mowi o tym czego chce kobieta:
      a. myśli- zmieni zdanie, kiedy sie we mnie zakocha(czyli nigdy)
      b. facet jest dla niej wyzwaniem, on mnie nie chce- sprawie , że
      będzie chciał (a ta SZTUKA wychodzi 1 na 500)

      gdy im się nie udaje, zatrzymać przy sobie faceta- odnosza osobista
      porazke- jestem beznadziejna, nie udalo mi sie, a starlam sie ze
      wszytskich sil,
      w kolejinej "fazie porzucenia" dopiero "analizuja" przez pryzmat
      wlasnego spostrzezenia były zwiazek i wtedy dopiero pojmuja slowa i
      bajere faceta- w ten wlasnie sposob nastepuje wybielenie siebie
      oczarnienie faceta i durne watki:)
      pzdr



      • kora3 Re: kobieta vs. mezczyzna 10.04.09, 09:08
        Bardzo, bardzo ciekawa analiza, serio.

        Nie jestem przekonana jednak co do tego, by wiekszoscikobiet
        logiczne myslenie było obce.
        No i takie postawienie sprawy: kobita liczy na uczucia, facet na
        seks też jak mi sie wydaje było pewnego rodzaju skrótem myslowym?:)
        tak czy owak - dzięki za chłodne spojrzenie.
        • as.iak Re: kobieta vs. mezczyzna 10.04.09, 10:52
          Nie jestem przekonana jednak co do tego, by wiekszoscikobiet
          > logiczne myslenie było obce.

          to moje spostrzezenie, glownie z pracy, co do znajomych mi kobiet,
          wiekszosc z nich ma problemy ze soba, kolezanki nie maja i choc ich
          inteligencja faunkcjonuje swietne w innych sferach to logiczna-
          matematyczna jest ostro w tyle

          > No i takie postawienie sprawy: kobita liczy na uczucia, facet na
          > seks też jak mi sie wydaje było pewnego rodzaju skrótem myslowym?:)
          > tak czy owak - dzięki za chłodne spojrzenie.

          tak to wielki skrot i wielkie uogolnienie:) dotyczylo tylko tej
          grupy kobiet opisanej w gl watku przez Ciebie:) i nadal uogolnioej...

          oki
          • kora3 Re: kobieta vs. mezczyzna 10.04.09, 11:00
            as.iak napisała:
            >
            > to moje spostrzezenie, glownie z pracy, co do znajomych mi kobiet,
            > wiekszosc z nich ma problemy ze soba, kolezanki nie maja i choc
            ich
            > inteligencja faunkcjonuje swietne w innych sferach to logiczna-
            > matematyczna jest ostro w tyle

            hmmm no nie wiem - u mnie na studiach domiowali panowie, panie mozna
            było autentycznie ziczyć na palcach jednej dłoni. Generalnie nie
            małyśmy problemów ze sferą matmatyczno-logiczna, a nawet czysto
            techniczną, ale moze tez i dlatego, ze jesli juz kobieta wybrała
            taki kierunek to nieprzypadkowo, fakt.

            Tak czy owak, ja bym tego nie brała w ogóle w kontekscie
            inteligencji (takiej czystej), bo jak mozna zauwazyć w innych
            dziedzinach życia, poza uczuciami te kobiety dobrze funkcjonija w
            pracy, na uczelni, w zwyczajnym zyciu. Na pewno robia zakupy:) biorą
            kredyty, albo zakładają lokaty, płaca rachunki, a wiec rdzą sobie z
            kalkulacjami. :)
            Myśle,ze chodzi bardziej o zyczeniowosc i brak zrozuminia natury
            meskej.
      • jan_hus_na_stosie Re: kobieta vs. mezczyzna 10.04.09, 09:36
        as.iak napisała:

        > wydaje mi się , że
        > kobiety liczą na uczucie, facet na seks.

        Pierd_olenie... Bo kobiety to oczywiście na seks nie liczą :D
        • as.iak Re: kobieta vs. mezczyzna 10.04.09, 10:46
          oczywiecie, takze licza na seks,nie mowie tu o prowokantkach ale...
          o tych konkretnych przypadkach, przedstawionych przez kora3-
          dlaczego to kobieta placze, ze facet zostawil? dlaczego to ona
          wyzala sie na forum? dlaczego to facet odszedl po seksie?

          gdyby liczyla tyllko na seks nie wylewalaby zalu na forum:)
      • bugmenot2008_2 Re: kobieta vs. mezczyzna 10.04.09, 09:52
        ciekawe to co napisalas, rly
        • as.iak Re: kobieta vs. mezczyzna 10.04.09, 10:53
          w ramach pelni ksiezyca i perspektywy nie przespanej nocy:)
    • tarantinka Re: Meskie "bajery" i niestety kobieca 10.04.09, 10:31
      uczucie samotności bywa dla kobiety tak dotkliwe, że aby je
      przytłumić godzi się na różne układy, to nie ma nic wspólnego z
      logiką, nie oceniałabym zbyt surowo kobiet tylko datego że mają inną
      wrażliwość, czy nam się to podoba czy nie bardziej zależy nam na
      stałości uczuć i jednym partnerze - rodzina itp, niż na skakaniu i
      potwierdzaniu swojej atrakcyjnosci. Kobieta mysli o spotkaniu
      miłości swojego życia praktycznie od 20 roku zycia az do śmierci, a
      facet raptem koło 30 a jesi nie wyjdzie odpuszcza sobie i żyje
      dalej. Okres w którym potrzeby się zbiegają to jakies 5 lat, a że
      panowie wolą młodsze no to statystycznie cięzko jest spotkac wolnego
      i nastawionego na małżeństwo. To nie brak logiki czy inteligencji
      pcha kobietę w związek/relacje bez przyszlości, po prostu na
      horyzoncie innych brak, a zycie bez bliskości(kobieta) seksu
      (facet) daje pole do wielkich manipulacji, bo obie strony mieszają
      te pojecia w zależnosci jak pasuje. Kobieta mówiac że brakuje jej
      bliskosci ma na mysli taką głebię że idzie sie w niej utopic, a
      facet z tego tekstu rozumie tylko tyle że bedzie ją łatwo zdobyć.
      Sama mam za sobą różne relacje - zdarzyło mi się pomylic seks z
      bliskością, interpretacja zalezy od nastawienia, trudno się połapać,
      facet ci mówi nie chce związku, a z drugiej strony zachowuje się
      lepiej - takie tam oznaki zainteresowania, zaangazowania miłe
      kobiecie od tego który teoretycznie chce relacji na dłużej ale
      kompletnie nie ma pojecia jak się zachować. I nie skreślałabym z
      góry takich relacji bo życie jest nieprzewidywalne a i takie na
      pozór popaprane relacje dają satysfakcję. Jasne można żyć
      higienicznie i zadawać się tylko z porządnymi chłopcami gotowymi na
      poważne związki no ale kurcze blade nie ma ich wielu a życie bez
      seksu, imprezy, wyjazdów itp itd to takie trochę danie dieteczny co
      z tego ze zdrowe jak niesmaczne.
      • jan_hus_na_stosie Re: Meskie "bajery" i niestety kobieca 10.04.09, 10:38
        Całkiem ciekawy i inteligentny post :)
      • kora3 oj cyba się nie zrozumiałysmy 10.04.09, 10:44
        tarantinka napisała:

        >. To nie brak logiki czy inteligencji
        > pcha kobietę w związek/relacje bez przyszlości, po prostu na
        > horyzoncie innych brak, a zycie bez bliskości(kobieta) seksu
        > (facet) daje pole do wielkich manipulacji, bo obie strony
        mieszają
        > te pojecia w zależnosci jak pasuje.

        Jak widze czytając ten akapit :)

        Nie oceniam negatywnie tego, ze ktoś (obojetnie facet, czy babka)
        jest w zwiazku bez tzw. przyszłosci, naprawde.
        Rzecz w trzeźwej ocenie sytuacji:
        np:
        facet mówi: Jestem zonaty, nie odejde od żony
        sytuacja jest jasna i kobieta ma wybór co do tego, czy chce się
        wikłac w taki układ, czy też nie.
        Jeśli tak - ok, ale MUSI liczyc sie z tym, ze sytuacja
        prawdopodobnie nie ulegnie zmianie. Mzoe tez pracowac nad tym, by
        uległa zmianie, ale nadal liczac sie z tym, ze moze sie nie udać.

        > facet ci mówi nie chce związku, a z drugiej strony zachowuje się
        > lepiej - takie tam oznaki zainteresowania, zaangazowania miłe
        > kobiecie od tego który teoretycznie chce relacji na dłużej ale
        > kompletnie nie ma pojecia jak się zachować.

        Tak , jka chce majac na uwadze to co facet mówił.


        I nie skreślałabym z
        > góry takich relacji bo życie jest nieprzewidywalne a i takie na
        > pozór popaprane relacje dają satysfakcję. Jasne można żyć
        > higienicznie i zadawać się tylko z porządnymi chłopcami gotowymi
        na
        > poważne związki no ale kurcze blade nie ma ich wielu a życie bez
        > seksu, imprezy, wyjazdów itp itd to takie trochę danie dieteczny
        co
        > z tego ze zdrowe jak niesmaczne.

        Tu tez pełne niezrozumienie. Kazdy moze wejsc w relacje czy układ
        jaki chce. Moją ciekawosc budzi jedynie to, dlacego przy JASNYM
        postawieniu sprawy kobiety maja do facetów pretensje, ze nie
        zmienija zdania. :)
        • tarantinka Re: oj cyba się nie zrozumiałysmy 10.04.09, 11:11
          korcia, jest deficyt wolnych, fajnych, odpowiedzialnych facetów i
          bynajmniej nie datego ze facet to swinia i nadpodaż gotowych
          zakochac się aż po grób kobiet, to rodzi ogromne pole do różnych
          historii bez happy endu, wcale nie uważam że powiedzenie wprost, że
          chodzi tyko o seks jest usprawiedliwieniem chamskiego zachowania. A
          dla mnie w tych opisach róznych historii, nie uderza mnie brak
          logiki tylko brak manier czy jak to zwał. Serio mnie to bardzo razi,
          jak facet po 3 tygodnaich ulatnia się bez głupiego życzę ci
          wszystkiego dobrego, dzieki za miłe chwile itp, itd, dla mnie to
          buractwo. Unikam osobistych wkrętów, ale jedno rozstanie to pamiętam
          do dziś - bo było w dobrej knajpie, przy dobrym winie -facet był z
          tych, z którym chciałam/liczyłam na coś wiecej niż kilka miesiecy, w
          kanjpie przy winie trudno robić sceny, on po prostu wiedział jak się
          do tego zabrać zeby by efekt, bo po tym rozstaniu nie miałam doła,
          nie czułam się nic nie wartą itp itd. Dla mnie forma ma czasami
          wieksze znaczenie od tresci, niestety niektórzy panowie/panie nie
          mają o niej zielonego pojecia i wydaje im się że jak nie odbierają
          telefonu czy cos równie burackiego to są usprawiedliwieni bo to nie
          było na poważnie.
          • kora3 Re: oj cyba się nie zrozumiałysmy 10.04.09, 12:11
            tarantinka napisała:

            > korcia, jest deficyt wolnych, fajnych, odpowiedzialnych facetów i
            > bynajmniej nie datego ze facet to swinia i nadpodaż gotowych
            > zakochac się aż po grób kobiet,

            Tarantinko - wiesz jestem w stanie uwierzyć, ze jest taki deficyt w
            pewnym przedziale wiekowym (choć nie dostrzegam tego:), ale nie
            powiesz mi, ze w wieku tzw. studenckim wszyscy są zonaci, albo
            pozarezcani - no nie przesadzajmy. Teraz ludzie później niz kiedys
            zakładają rodziny, wchodzą w powazne związki.

            wcale nie uważam że powiedzenie wprost, że
            > chodzi tyko o seks jest usprawiedliwieniem chamskiego zachowania.

            Tu się zgadzamy nareszcie TEZ tak nie uwazam. Tyle tylko, ze mznaby
            się pozastanawiac nad tym, że sporo pań za "chamskie" uwaza po
            prostu takie, które im nie leży. Pzrykładowo: gosc powiedział, ze
            nie chce zwiazku, ona zaakceptowała, mają układ znajomosci erotyczno-
            towarzyskiej. W pewnym momencie gosc mówi, że zaczyna mu brakowac na
            to czasu, ma inne plany, poznł kogoś - czy to jest chamstwo? Wg mnie
            nie.

            A
            > dla mnie w tych opisach róznych historii, nie uderza mnie brak
            > logiki tylko brak manier czy jak to zwał. Serio mnie to bardzo
            razi,
            > jak facet po 3 tygodnaich ulatnia się bez głupiego życzę ci
            > wszystkiego dobrego, dzieki za miłe chwile itp, itd, dla mnie to
            > buractwo.

            Dla mnie też - przyznaję

            . Dla mnie forma ma czasami
            > wieksze znaczenie od tresci, niestety niektórzy panowie/panie nie
            > mają o niej zielonego pojecia i wydaje im się że jak nie odbierają
            > telefonu czy cos równie burackiego to są usprawiedliwieni bo to
            nie
            > było na poważnie.

            Facet z klasą to był, co do reszty masz rację.
            • wmega Re: oj cyba się nie zrozumiałysmy 10.04.09, 12:54
              przeczytalam caly watek i na jego podstawie wysuwam wniosek ze
              kobiety chca tylko uczuc, a mezczyzni tylko seksu. no przepraszam ja
              bardzo, ze niby mezczyzni mysla wylacznie ta jedna glowka? z drugiej
              strony, ze niby kobieta nie chce seksu? no to chyba zarty ..

              a tak wracajac to meritum watku, kora3 piszesz bardzo rozsadnie i
              logicznie. zgadzam sie z Toba w 100%.
              • kora3 Re: oj cyba się nie zrozumiałysmy 10.04.09, 12:57
                wmega napisała:

                ze niby mezczyzni mysla wylacznie ta jedna glowka? z drugiej
                > strony, ze niby kobieta nie chce seksu? no to chyba zarty ..

                no tu już pare osób wyjasniało, ze pisząc to stosowały skrót
                myslowy, pewne uprosczenie na zasadzie chyba takiej: kobieta
                rozpaczliwie pragnaca uczucia trafia na faceta szukającego tylko
                seksu i pomimo, ze o to jasno powie ona liczy na uczucia.
                >
                > a tak wracajac to meritum watku, kora3 piszesz bardzo rozsadnie i
                > logicznie. zgadzam sie z Toba w 100%.

                dzięki :)
        • stinefraexeter Re: oj cyba się nie zrozumiałysmy 16.04.09, 16:18
          kora, przebrnęłam przez wszystkie sto wypowiedzi i nie pojmuję, czemu jeszcze
          ciągniesz ten wątek.
          DOstałaś naprawdę dużo wyczerpujących odpowiedzi.
          Tu nie ma nic więcej do dodania.
          A ty z uporem pytasz "jak to?", "no przecież to nielogiczne". Tak jakbyś chciała
          odciąć się od tych naiwnych, emocjonalnych kobiet marzących o znalezieniu
          księcia z bajki i podkreślić, że ty jesteś zupełnie inna, w domyśle bardziej
          "logiczna".

          Nie wmawiaj mi, że nie rozumiesz tych dziewczyn ani ich motywacji. Możesz nie
          pochwalać takiego zachowania, możesz uważać za głupie i nie prowadzące do
          niczego poza kolejnym poczuciem krzywdy, ale na boga, nie udawaj kosmitki, która
          z szeroko rozwartymi oczyma dziwi się, że świat jest zły, a ludzie (a nie,
          przepraszam, wyłącznie kobiety) nieracjonalni.
          • kora3 stinefraexeter 17.04.09, 11:26
            stinefraexeter napisała:
            Tak jakbyś chciał
            > a
            > odciąć się od tych naiwnych, emocjonalnych kobiet marzących o
            znalezieniu
            > księcia z bajki i podkreślić, że ty jesteś zupełnie inna, w
            domyśle bardziej
            > "logiczna".

            Wiesz, fakt, jestem bardziej logiczna i wcale nie jest to jakaś
            przechwałka, a ja nie jestem jakims ewenemenem, bo całkiem sporo
            znam takich babek.
            >
            > Nie wmawiaj mi, że nie rozumiesz tych dziewczyn ani ich motywacji.

            Nie rozumiem - wierz, albo nie wierz. Rozumiem doskonale ludzi,
            którzy sa w róznych ukladach damsko-meskich, małzeńskich,
            towarzyskich, zawodowych w których ja bym nigdy nie była, bo mi nie
            odpoiwiadałyby, ale jeśli komuś odpowiadają - całkowicie rozumiem.

            Jestem w stanie też pojąc naiwnosc nastolatek, no nawet 20-latki:)
            ale jeśli dorosła kobieta roi sobie coś nie mając na o pokrycia w
            słowach i czynach drugiej osoby, to przepraszam, ale w jej wykonaniu
            to juz nie jest słodziutka naiwnosc dziewczecia, ale głupota po
            prostu.

            Możesz nie
            > pochwalać takiego zachowania, możesz uważać za głupie i nie
            prowadzące do
            > niczego poza kolejnym poczuciem krzywdy, ale na boga, nie udawaj
            kosmitki, któr
            > a
            > z szeroko rozwartymi oczyma dziwi się, że świat jest zły, a ludzie
            (a nie,
            > przepraszam, wyłącznie kobiety) nieracjonalni.

            Przypuszcam, ze nie wyłącznie kobiety, ale niestety mam wrazenie, ze
            czesto kobiety, moze czesciej niż faceci. I nie udaję kosmitki.
            • stinefraexeter Re: stinefraexeter 17.04.09, 11:52
              A ja wciąż odnoszę wrażenie, że jednak trochę z tej kosmitki masz ;)

              Wiesz, ja się zgadzam co do joty z twoimi postulatami, że to głupota,
              nielogiczne, samooszukiwanie się, itd.

              ALE

              Nie uwierzę, no po prostu nie uwierzę, że osoba, która nie jest socjopatą (a na
              taką nie wyglądasz ;) ), nie jest w stanie zrozumieć takiego postępowania. Nie
              chodzi mi o akceptację broń boże, ale o coś, co wymaga po prostu elementarnej
              empatii.

              Może my inaczej rozumiemy słowo "rozumiem". Ja ROZUMIEM motywacje takich
              trzydziestoletnich nawet kobiet, podobnie jak ROZUMIEM dlaczego ktoś kogoś
              zdradza, nawet jeśli sama bym postąpiła inaczej i uważam takie zachowanie za
              błąd. Dla mnie ROZUMIEM = WIEM DLACZEGO.

              Zwłaszcza że sama jestem kobietą. I nawet jeśli pozwolę sobie również nazwać
              siebie "racjonalną" i "logiczną", to wiem skąd takie a nie inne zachowania u
              innych kobiet się bierze. Trudno nie wiedzieć, tak naprawdę...

              Wiesz, naprawdę trochę brzmisz albo jak siedemnastolatka, która baaardzo
              idealistycznie podchodzi do życia, bo po prostu o nim nic nie wie (typ "ja
              nigdy/ja zawsze") albo jak nieco mądrzejsza już dziewczyna, która udaje że nie
              wie, na jakim świecie żyje.

              Bo wiesz, racjonalne osoby wiedzą, że cechą typowo ludzką jest właśnie działać
              IRRACJONALNIE.

              I jeszcze jedno, odnoszę coraz silniejsze wrażenie, że jest w tobie coś z
              seksistki-mizoginki. Stwierdzenie, że kobiety są bardziej nielogiczne niż
              mężczyźni świadczy, imho, o tym, że bazujesz wyłącznie na stereotypach.
              Mężczyźni również są irracjonalni (są w końcu ludźmi, a nie jakimiś pół-bogami).
              Twoje przykładowe historie tylko to potwierdzają: facet - wie, czego chce, nie
              owija w bawełnę, jest bezpośredni i prostolinijny; kobieta - naiwna, głupia,
              emocjonalna, rojąca sobie rzeczy, których nie ma. Takie proste historie to
              naprawdę ułamek wszystkich tego typu sytuacji. Ale ktoś ci już to wcześniej
              przecież tłumaczył...
              • kora3 Re: stinefraexeter 17.04.09, 12:16
                stinefraexeter napisała:

                > A ja wciąż odnoszę wrażenie, że jednak trochę z tej kosmitki
                masz ;)

                czyzby kobieta, która nie słyszy tego czego nie mówia i kobieta,
                której sie nie zdaje, ze jej zamysły mają moc sprawcza zaraz była z
                kosmosu?:)

                >
                > Wiesz, ja się zgadzam co do joty z twoimi postulatami, że to
                głupota,
                > nielogiczne, samooszukiwanie się, itd.
                >

                no to tez mozes z kosmosu?:)

                > ALE
                >
                > Nie uwierzę, no po prostu nie uwierzę, że osoba, która nie jest
                socjopatą (a na
                > taką nie wyglądasz ;) ), nie jest w stanie zrozumieć takiego
                postępowania.

                No nie zdiagnozowano mnie jako socjopatki
                :)
                Mimo to nie rozumiem takiego postepowania - serio.

                >
                > Może my inaczej rozumiemy słowo "rozumiem". Ja ROZUMIEM motywacje
                takich
                > trzydziestoletnich nawet kobiet, podobnie jak ROZUMIEM dlaczego
                ktoś kogoś
                > zdradza, nawet jeśli sama bym postąpiła inaczej i uważam takie
                zachowanie za
                > błąd. Dla mnie ROZUMIEM = WIEM DLACZEGO.

                Hmmmm no to moze inaczej rozumiemy, choć nie do samego końca:)
                Ja współczuje takiej zawiedzionej kobitce, serio, ale to nie zmienia
                faktu, iż zdaję sobie sprawe, ze ylko i wyłacznie ona sama
                doprowadziła do tej sytuacji. To tak, jak z człowiekiem który złamał
                kregosłup skacząc do płytkiej wody w niedozwolonym miejscu.
                Współczuję kalectwa i tragedii, ale mam swiadomosc, ze sam sobie to
                uczynił.

                Jeśli chodzi o to "wiem dlaczego" - oeszem dociera do mnie motywacja
                tu przedstawiana. tyle tylko ze nie moge pojąc dlaczego ktoś stawia
                wszystko na jedną i w dodatku całkowicie niepewną karte. To tak, jak
                z ludźmi grajacymi w totka. Prawdopodobieństwo trafienia 6. jest
                minimalne, ale jest, wiec ludzie grają. Wiekszosc traktuje to jako
                zabawe, ale sa inni stukający się w czoła i mówiacy "ooo zapłacił
                podatek od naiwnosci":). Jesli ktos na poczet takiej niepewnej
                wygranej zaciaga kredyty, buduje sobie zamki na piasku, bo "trafię
                szóstkę" to też wiesz dlaczego? No oze wiesz, ale wiesz też,z e
                całkiem normalny to chyba nie jest, prawda?

                >
                > Zwłaszcza że sama jestem kobietą. I nawet jeśli pozwolę sobie
                również nazwać
                > siebie "racjonalną" i "logiczną", to wiem skąd takie a nie inne
                zachowania u
                > innych kobiet się bierze. Trudno nie wiedzieć, tak naprawdę...

                Ale ja też jestem kobietą. I NIGDY jakos mi sie nie zdawało, ze
                facet z którym raz sie na kawe umówiłam np. mnie zaraz "kocha" nawet
                jeśli tak mówił :) No litosci!!!!
                I naprawde nie chodzi mi o to, co dana kobieta zrobi. Nie chodzi o
                to, ze np. idzie na pierwszej randce do łozka! Chce - niechze idzie,
                ale choćby nie z włąsnego a z innych kobitek doswiadczenia powinna
                wiedziec, ze jak się przespał to nie znaczy zarz ze kocha :)

                >
                > Wiesz, naprawdę trochę brzmisz albo jak siedemnastolatka, która
                baaardzo
                > idealistycznie podchodzi do życia, bo po prostu o nim nic nie wie
                (typ "ja
                > nigdy/ja zawsze") albo jak nieco mądrzejsza już dziewczyna, która
                udaje że nie
                > wie, na jakim świecie żyje.

                Mam całkiem sporo wiecej lat, ale takei poglady mam od zawsze:)
                To nie znaczy, ze zyłam w idalnym swiecie i ze nie popełniałam
                błedów, takze na polu d-m. Gdyby tak było tobym sie nie rozwiodła :)
                chociazby.
                Ale fakt - nigdy mi sie nie zdarzyło sobie roic ze ktos jest we mnie
                zakochany np.

                >
                > Bo wiesz, racjonalne osoby wiedzą, że cechą typowo ludzką jest
                właśnie działać
                > IRRACJONALNIE.

                owszem, ale cechą ludzką jest tez zdolnosc analizy faktów i
                czerpania wiedzy z własnych i nie tylko doswiadczeń :)

                >
                > I jeszcze jedno, odnoszę coraz silniejsze wrażenie, że jest w
                tobie coś z
                > seksistki-mizoginki. Stwierdzenie, że kobiety są bardziej
                nielogiczne niż
                > mężczyźni świadczy, imho, o tym, że bazujesz wyłącznie na
                stereotypach.

                stinefraexeter - nie mam przekonania, ze mezczyźni sa bardziej
                logiczni, anize zawsze działaja racjonalnie - tak samo jak nie mam
                przekonania, ze sa lepszymi kierowcami od kobiet np. :)
                Natomiast w opisywanej tematyce to był po prostu wniosek z forum i
                nie tylko.

                > Mężczyźni również są irracjonalni (są w końcu ludźmi, a nie
                jakimiś pół-bogami)

                naturalnie:)
                > .
                > Twoje przykładowe historie tylko to potwierdzają: facet - wie,
                czego chce, nie
                > owija w bawełnę, jest bezpośredni i prostolinijny; kobieta -
                naiwna, głupia,
                > emocjonalna, rojąca sobie rzeczy, których nie ma.

                Te przykładowe historie były zywcem z tego forum. I nie chodziło o
                to,ze faceci ZAWSZE wiedzą czego chcą i sa prostolinjni. Chodziło o
                konkretne sytuacje.
                sama się postaw w takiej: poznajesz faceta, na drugiej randce
                wyznaje ci, ze jest zonaty i nie ma zadnej mozliwosci zmiany tego co
                robisz? Przykładowo:
                - informujesz go, ze mozecie zostać tylko znajomymi
                - nie przeszkadza Ci to, masz ochote na niezobowiazujacy seks
                - udajesz ze ci to nie przeszkadza i masz nadzieję,ze zmeni zdanie?

                w przypadku odp. 3 - facet nie zmienia zdania po powiedzmy roku co
                robisz?
                - informujesz go, ze tak dalej byc nie moze i kończysz znajomosc
                - informujesz go jak wyzej i zadasz, aby sie rozwiódł i był z Tobą,
                jeśli nie chce - jak wyzej - kończysz znajomosc
                - czekasz nadal na zmiany i piszesz na forum?


                Takie proste historie to
                > naprawdę ułamek wszystkich tego typu sytuacji.

                oczywiscie:) chciałam się dowiedziec jak to jest z tym ułamkiem :)
    • july-july Trochę a'propos, ale wręcz przeciwnie :) 10.04.09, 12:48
      wyborcza.pl/1,76842,6368013,Trudno_byc_seksownym_bez_kasy.html?as=3&ias=4&startsz=x

      "Stereotyp kobiety jako uduchowionego anioła skłonnego do
      romantycznych uniesień i przyziemnego mężczyzny zajętego pracą się
      nie sprawdza?

      - Nie znajduje potwierdzenia w badaniach. Amerykanki Susan Sprecher
      i Sandra Metts spytały kilkuset młodych ludzi, kiedy uświadomili
      sobie, że kochają swojego partnera. Co piąty mężczyzna zakochał się
      w trakcie trzech pierwszych spotkań. Po dwunastu - dwie trzecie
      panów było już pewnych, że kocha. Kobietom miłość nie przychodzi tak
      łatwo. Tylko 15 proc. zakochało się po trzech randkach, a po
      dwunastu - połowa pań nadal nie była pewna, czy kocha.

      A kto się łatwiej odkochuje?

      - Też nie mężczyźni. To kobiety częściej podejmują inicjatywę i
      zrywają związki.

      Prą do rozwodów?

      - Nie, małżeństwo rządzi się innymi prawami. Kobiety szybciej
      zrywają związki przedmałżeńskie, są też bardziej stanowcze, gdy chcą
      skończyć. Mężczyźni dłużej trzymają się straconej sprawy i cierpią
      mocniej, są bardziej przygnębieni, nieszczęśliwi. Warto wspomnieć,
      że w tak różnych krajach jak Polska i USA liczba samobójstw
      popełnianych przez mężczyzn z powodu zawodu miłosnego jest
      kilkakrotnie wyższa niż kobiet - u nas cztero-, a za oceanem
      trzykrotnie większa.

      Skąd zatem obiegowa opinia, że faceci to cyniczni seksualni łowcy, a
      kobiety są ofiarami ich nienasyconego pożądania?

      - Panie mają tendencję do silniejszego przeżywania wszelkich uczuć,
      zarówno pozytywnych, jak i negatywnych. Mocniej przeżywają swoją
      miłość i czują się bardziej uzależnione od stałych partnerów.

      Można zatem powiedzieć, że kobiety są bardziej uczuciowe, choć
      mężczyźni bardziej kochliwi."
    • saraisa męska obłuda :> 12.04.09, 16:09
      No cóż, ja niestety rozumiem kobiety, które są zawiedzione takim "obłudnym" zachowaniem facetów.
      Niedawno spotkała mnie taka sytuacja: na zajęciach poznałam faceta, spodobał mi się, czego nie potrafiłam ukryć ;), on widocznie to podłapał, bo zaczęliśmy ze sobą często rozmawiać, odprowadzał mnie do domu po zajęciach, rozmawialiśmy dosyć sporo, choć może nie na osobiste tematy. Zdawało mi się, że wszystko zmierza do klasycznego podrywy, aż w końcu powiedział mi, że on tak w zasadzie to "pomieszkuje" u znajomej i.. jakby czekał na moją reakcję. :P
      To właśnie dla mnie jest męską obłudą. On by się pewnie zapierał rękami i nogami, że przecież postawił sprawę jasno, jakbym była chętna i by mi to nie przeszkadzało, mogłabym być "tą drugą". A mnie się w głowie nie mieści, że można taką propozycję złożyć kobiecie!! Uważam, że nie pokazuję swoim zachowaniem, że interesują mnie niezobowiązujące znajomości - więc czuję się urażona, że on mnie tak potraktował. =/
      No, niestety, po tym doświadczeniu zawiodłam się na facetach w ogóle - cóż, człowiek ma skłonność do generalizacji... =/
      • kora3 hmmm czy to obłuda ? 16.04.09, 08:36
        nie powiedziałabym. W ogóle poniekąd nie wiadomo jak z tą znajomą
        jest.

        Piszę tak ze tak powiem z własnego doswiadczenia:) Jeszcze na
        studiach zdarzyło mi sie czas jakiś dzielić mje mieszkanie z
        przyjacielem ze sredniej szkoły. Bez zadnych podtektsów -po prostu
        taka miał sytuacje życiową, ze w domu nie chciał meszkać, a w
        akademiku nie mógł. Oczywiscie ludzie spoza naszego kregu znajomych
        na początku mysleli, ze jesteśmy parą, ale nasi koledzy ze sredniej
        szkoły wiedzeli, ze po prostu przyjaźnimy sie od lat i tyle, a on
        sie znalazł w naprawde trudnej sytuacji.

        Nie tak bardzo dawno, juz gruuuubo po bezgrzesznych :) studnckich
        latach, ja z kolei :) po rozstaniu z byłym jakis zcas dzieliłam z
        nim mieszkanie. Kiedy poznałam mojego becnego faceta powiedzałam mu
        o tym, oczywiscie nnie na pierwszym spotkaniu. Nie zastanawiałam sie
        jaka bedzie reakcja, po prostu wołałam, zeby wiedział ode mnie o
        tym, niz dowiedzał się np. od kogoś znajomego.

        Sądzisz, ze to bła z mojej strony obłuda? :)

        Co do twego znajomego trudno ocenić, skoro wiecej szczegółów nie
        znasz. Byc moze faktycznir była to zawoalowana propozycja
        niezobowiazkującego układu, byc moze nie.
        Korcia
        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez
        żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
        • saraisa Re: hmmm czy to obłuda ? 16.04.09, 15:58
          Mnie się wydaje, że jednak to była niezobowiązująca propozycja, bo on młody już
          nie jest (a konkretniej sporo starszy ode mnie), więc wydaje mi się, że po
          prostu z wygody u niej "pomieszkuje"... Ale nie wyklucza, że może "trafi" mu się
          "coś" lepszego... A poza tym, gdyby to była zwykła współlokatorka, po prostu by
          u niej mieszkał, a nie pomieszkiwał =/
          • kora3 być moze 17.04.09, 11:19
            człowieka nie znam przecie i nie wiem jaka jest prawda.
            z ciekawosci ja osobiscie zapytałabym o to "pomieszkiwanie"
            kolesia:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka