balalalka
22.04.09, 22:11
Hej:)
Chciałam Was zapytać o radę. Może macie pomysł, wskazówki, które mi pomogą podjąć właściwą decyzję.
W tym roku kończę prawo. Nie był to wybór z miłości, może nawet nie z rozsądku. W chwili kryzysu końca liceum dałam sobie to wcisnąć, rodzina mnie namówiła, ja bardzo się bałam zrobić coś innego. Marzyłam o polonistyce, dziennikarstwie. W sumie znaczenie miało też to, że bałam się ich oceny, że studiuję coś głupiego i będę nikim w przyszłości.
Teraz, minęło 5 lat, powinnam podjąć decyzję odnośnie mojej przyszłości... I tu pojawia się problem. Z jednej strony wiem, że prawo nie jest tym co chciałabym robić. Ale boję się że już jest za późno żeby coś zmienić. Kończę studia, chcę się usamodzielnić.
Wymyśliłam, że pójdę na filologię romańską, wiem że czułabym się dobrze pracując jako tłumacz. Ale droga do tego celu jest bardzo długa. Nie mam pieniędzy żeby się utrzymać sama. Bardzo trudno mi będzie pracować na cały etat i studiować tak trudny kierunek.
Tu pojawia się pokusa, że może powinnam zacząć pracować w kancelarii, a zmienić coś później, może zrobić studia podyplomowe...
Ale boję się, że utknę całkiem w prawie i będę nieszczesliwa robiąc coś, czego nie lubię.
Co mi radzicie? Jeśli pójdę na filologię, czeka mnie kolejne 3-4 lata bardzo ciężkiej pracy. Boję się, że nie jestem na tyle silna. Może nie jestem na tyle pewna że chcę być tłumaczem, żeby to robić.
Może lepiej być "rozsądną", zostać adwokatem (mam bardzo dobre wyniki, wiem że jest to w zasięgu moich możliwości).
Zaplątałam się całkiem...