psc0
04.05.09, 23:57
Jesteś dobrym człowiekiem, nie robisz nic co by mogło skrzywdzić innego
człowieka, nic co by się mogło komukolwiek nie spodobać na większą skalę.. -
co? Dostajesz w d..e bo jednocześnie nie potrafisz walczyć o swoje.
Walczysz o swoje idziesz po trupach a żeby coś osiągnąć, nie ważne czy to
ogromny cel, czy tylko błahostkę -dostajesz w d..e jeszcze bardziej..
Ironia losu ?
A może faktycznie jakaś siła w kosmosie kieruje tym wszystkim..
Zerwałam z facetem.. 2letni związek..
Mieliśmy wspólnego przyjaciela..
Chyba musiałam mieć kogoś blisko.. on też.
Spotykaliśmy się, ale aby nikt nie wiedział .. bo po co.
Tak nam pasowało..
Były cierpiał, stwierdziłam, że dość bycia męczennicą, robię to na co mam
ochotę.. jeśli ktoś cierpi, to nie znaczy, że ja muszę razem z nim.
Ironia losu?
Spotkałam ich, we dwójkę, na imprezie.. były za rękę z jakąś dziewuszką
(złość, choć wiem że bezpodstawna nie da mi powiedzieć o niej bez ironii)
a przyjaciel z inną kobietą na kolanach.
Jakiż to był ból, w stosunku do jednego (byłego) ból - spowodowany tym, że
jeszcze się nie odzwyczaiłam, że jego nie ma.
Z powodu przyjaciela- zraniona duma- "toż to nie ja!" choć nic sobie nie
obiecywaliśmy...
... życie jest złośliwe.
Na złość całemu światu zaczęłam się całować z pewnym dobrze znanym mi
przedstawicielem płci męskiej.. lecz co mi z tej zemsty skoro nawet nikt już
nie widział.
Nie widział mojego daremnego manifestu mówiącego MAM WAS W GŁEBOKIM POWAZANIU !
.. kretynka.