Dodaj do ulubionych

macierzyński dżihad

08.12.03, 15:17
przeglądałam niedawno niektóre wątki i zauważam pewną schizofremię. kiedy
kobieta zamierza usunąć ciążę zasypywana jest błagalnymi listami aby jednak
urodziła i oddała do adopcji. kiedy zdecyduje sie urodzić i oddaje do
adopcji, to zasypywana jest wyrazami oburzenia... domy dziecka są pełne ofiar
takiego stylu myślenia - matki tych dzieci urodziły i nie oddadzą nikomu
obcemu. to co ma zrobić kobieta jeśli miała i pecha w kwestii antykoncepcji
(nie ma metody 100% pewnej), i skrupuły moralne, a nie potrafi poczuć się
matką?

zawsze mi się wydawało, że najważniejsze jest szczęście dziecka i miłość,
która go będzie otaczać. ważniejsze bywa dobre samopoczucie innych matek.
bywają równie pokojowe co talib na Manhattanie.
Obserwuj wątek
    • Gość: Linn Re: macierzyński dżihad IP: *.dialup.tiscali.it 08.12.03, 15:19
      Dobrze Ci sie wydawalo. Reszta to tzw. mniejsze zlo.
    • Gość: hehe Re: macierzyński dżihad IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.12.03, 15:20
      hehe ostrzega - rozpetujesz nastepną wojnę!!
    • sagan2 Re: macierzyński dżihad 08.12.03, 15:44
      lilith76 napisała:

      > to co ma zrobić kobieta jeśli miała i pecha w kwestii antykoncepcji
      > (nie ma metody 100% pewnej), i skrupuły moralne, a nie potrafi poczuć się
      > matką?

      przeciez mozna zrzec sie praw rodzicielskich i oddac dziecko do adopcji. zdaje
      sie, ze wtedy latwo znalezc niemowlakowi dom.
      najwieksze klopty sa z dziecmi w domach dziecka, gdzie rodzice wciaz maja prawa
      rodzicielskie - takich dzieci nie mozna oddac do adopcji.

      a ze innym matkom (ludziom generalnie) nic do tego, to swieta prawda.
    • atlantis75 Re: macierzyński dżihad 08.12.03, 15:58
      lilith76 napisała:

      > przeglądałam niedawno niektóre wątki i zauważam pewną schizofremię. kiedy
      > kobieta zamierza usunąć ciążę zasypywana jest błagalnymi listami aby jednak
      > urodziła i oddała do adopcji. kiedy zdecyduje sie urodzić i oddaje do
      > adopcji, to zasypywana jest wyrazami oburzenia...

      Lilith, wydaje mi się, że trochę przesadzasz doszukując się dżihadu odbiorze tematu aborcji.
      Kontrowersyjny temat zawsze będzie wzbudzał emocje, podniosą sią głosy oburzenia lub
      poparcia. Tak się składa, że także czytałam ten wątek (na FZK) i nie zauważyłam niczego
      zaskakującego. Jestem przeciwniczką aborcji, ale nie błagam i nie piszę moralniaków, bo
      wiem, że to "wołanie na puszczę". Szczególnie w internecie. Co innego, gdybym spotkała taką
      kobietę w realu. Na pewno starałabym się ją przekonać, ale nie darłabym szat...
      Nie określiłabym tego mianem schizofrenii, tylko różnicy poglądów w niezmiernie ważnej
      sprawie. Ważnej społecznie, moralnie, medycznie itd. Stąd taka rozpiętość między poglądami.
      Wśród przeciwników aborcji spotykam się raczej ze zdaniem, że można urodzić i oddać
      dziecko do adopcji. Oczywiście, potem podnoszą sią głosy, że co to za wyrodna matka itp.
      Zawsze znajdą się ludzie, których jedynym wyrazem twarzy jest oburzenie.


      >to co ma zrobić kobieta jeśli miała i pecha w kwestii antykoncepcji
      > (nie ma metody 100% pewnej), i skrupuły moralne, a nie potrafi poczuć się
      > matką?

      Moim zdaniem nie powinna poddawać się aborcji, ale to już jej wybór. I żadna postronna osoba
      tak naprawdę nie ma na tę decyzję 100 proc. wpływu.

      > zawsze mi się wydawało, że najważniejsze jest szczęście dziecka i miłość,
      > która go będzie otaczać. ważniejsze bywa dobre samopoczucie innych matek.
      > bywają równie pokojowe co talib na Manhattanie.

      W tym kontekście takie pojęcia jak "szczęście dziecka" i "miłość" wydają mi się równie
      abstrakcyjne jak "życie" dla kobiet usuwających ciążę...
      • lilith76 Re: macierzyński dżihad 08.12.03, 16:48
        nie założyłam tego wątku aby wzniecać kolejna bitwę o aborcję. widzę tylko
        niekiedy niekonsekwencje i hipokryzję w ludzkich postawach. czytałam tylko
        komentarze osób na temat historii kobiety, która zdecydowała się oddać swoje
        piąte dziecko do adopcji - błoto jakim ją obrzucono. te same osoby dziewięć
        miesięcy wcześniej namawiały by ją aby lepiej urodziła i oddała do adopcji...
        pozdrawiam :)
        • Gość: moboj Re: macierzyński dżihad IP: *.magma / 62.233.250.* 08.12.03, 18:42
          Lilith, myślę tak jak Ty. jak ktos napisze, że nie chce dziecka to są błagalne
          listy "nie usuwaj, oddaj do adopcji, bo tyle ludzi nie może mieć dziecka" i
          obrzucanie błotem. jak kobieta decyduje się urodzić i oddać do adopcji to też
          jest obrzucana błotem. to się dopiero nazywa rozdwojenie jaźni:(:(:(
      • l2m Re: macierzyński dżihad 08.12.03, 18:27
        Bardzo dobrze to ujęłaś, Atlantis

        Pozdrawiam :-)
        • atlantis75 :) n/t 09.12.03, 13:37

    • Gość: Bilala Re: macierzyński dżihad IP: *.uz.zgora.pl 10.12.03, 11:12
      Jeżeli zdarza się jakieś nieszczęście, kobieta czemuś MUSI urodzić dziecko, a
      nie ma ŻADNEJ możliwości opiekować się nim i wychowywać, to z pewnością lepiej
      oddać do adopcji, a nie kisić w beczce z kapustą, co jak wiadomo też się
      zdarza. Ale po to istnieje antykoncepcja, po to istnieje odrobina oleju w
      głowie, żeby w takich sytuacjach WCALE nie mieć dzieci, a nie potem całe życie
      rozmyślać, co się z nimi dzieje, czy nie dotknęło ich jakieś nieszczęście itp.
      Widzimy czasem w telewizji, jak dzieci rozłączone w dzieciństwie szukają się
      potem po latach. Myślę, że matki dzieci oddanych do adopcji nigdy już nie są
      tak naprawdę szczęśliwe.
      Stanowczo w tego rodzaju sytuacjach wolałabym aborcję (oczywiście wszyscy zaraz
      się oburzą, ale cóż).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka