ani-a-35
28.06.09, 17:24
Jestem kobietą po trzydziestce.
Jak to się teraz mówi singielką.
Chciałabym to zmienić jednak nie potrafię.
Nie wierzę, że spotkam kogoś kogo pokocham i kto pokocha mnie.
Skoro żyje na tym świecie tyle lat i nie spotkałam miłości to
widocznie nie jest ona mi pisana.
Strasznie ciężko żyć z tą świadomością.
Cierpie widząc zakochane pary, czy też rodziny z dziećmi.
Czuje się wyobcowana, inna, dziwna.
Miałam swoje pasje, zainteresowania jednak teraz nic nie daje mi
satysfakcji, całą radość życia odbiera samotnośc.
Przestałam dbać o siebie. Po co, dla kogo?
Wie, że omija mnie w życiu coś najważniejszego i najpiękniejszego -
miłość.
Jak pomyślę, że do końca życia będę zasypiać i budzić się sama to
wyć mi się chce.
Musiałam to z siebie wyrzucić, w ten sposób najłatwiej.
Dzięki za wysłuchanie.