Dodaj do ulubionych

samotność

28.06.09, 17:24
Jestem kobietą po trzydziestce.
Jak to się teraz mówi singielką.
Chciałabym to zmienić jednak nie potrafię.
Nie wierzę, że spotkam kogoś kogo pokocham i kto pokocha mnie.
Skoro żyje na tym świecie tyle lat i nie spotkałam miłości to
widocznie nie jest ona mi pisana.
Strasznie ciężko żyć z tą świadomością.
Cierpie widząc zakochane pary, czy też rodziny z dziećmi.
Czuje się wyobcowana, inna, dziwna.
Miałam swoje pasje, zainteresowania jednak teraz nic nie daje mi
satysfakcji, całą radość życia odbiera samotnośc.
Przestałam dbać o siebie. Po co, dla kogo?
Wie, że omija mnie w życiu coś najważniejszego i najpiękniejszego -
miłość.
Jak pomyślę, że do końca życia będę zasypiać i budzić się sama to
wyć mi się chce.
Musiałam to z siebie wyrzucić, w ten sposób najłatwiej.
Dzięki za wysłuchanie.
Obserwuj wątek
    • murzynier tędy proszę 28.06.09, 17:27
      cafe.pl/ecafe/0,0.html
    • weekenda Re: samotność 28.06.09, 19:12
      ani-a-35 napisała:
      > Nie wierzę, że spotkam kogoś kogo pokocham i kto pokocha mnie. >

      To uwierz. Jeśli będziesz czegoś chciała to się spełni :)
      • silic Re: samotność 29.06.09, 12:41
        > To uwierz. Jeśli będziesz czegoś chciała to się spełni :)

        A jak będzie chciała polatać to wyrosną jej skrzydła ?
    • idasierpniowa28 Re: samotność 28.06.09, 19:18
      Głowa do góry :) I absolutnie nie jesteś ani inna ani dziwna. Rozejrzyj się dookoła, jest masę singli .

      > Skoro żyje na tym świecie tyle lat i nie spotkałam miłości to
      widocznie nie jest ona mi pisana.

      Nie zgadzam się. Nigdy nie wiesz kiedy spotkasz tego jedynego. A już na pewno nie wolno Ci zakładać, że skoro przekroczyłaś 30 to się zatrzasnęły drzwi do szczęścia. Tylko wiadomo że nie spotkasz nikogo siedząc np w domu i roztrząsając jaka to Ty jesteś " gorsza"
      • bakejfii Re: samotność 28.06.09, 19:29
        Co Ci ludzie jak pragne zdrowia nic tylko stekaja. Zacznijcie pisac komu jest
        dobrze.Jak wszyskie sprawy pomyslnie zalatwiacie Co juz osiagneliscie,bo tego
        biadolenia mamy juz dosc.Niektore trole to uwielbiaja. Troche zabawy trzeba i
        rozryki ludkowie.
        • ani-a-35 Re: samotność 01.07.09, 22:32
          Jak mogę pisać, że jest mi dobrze, skoro jest mi źle i czuję się
          nieszczęśliwa. Nie potrafię robić dobrej miny do złej gry.
      • ani-a-35 Re: samotność 01.07.09, 22:30
        W moim otoczeniu są niestety same pary.
        Może właśnie dlatego czuję się dziwna, inna i gorsza.
        Mimo, że tak właściwie nikt nie daje mi tego odczuć.
    • izabellaz1 Re: samotność 28.06.09, 19:33
      ani-a-35 napisała:

      > Jak pomyślę, że do końca życia będę zasypiać i budzić się sama to
      > wyć mi się chce.

      Nie dramatyzuj. Jakbyś kogoś znalazła, to po pewnym czasie zaczęłabyś wyć, bo
      "zasypiasz i budzisz się obok Niego":DDD
      • ani-a-35 Re: samotność 01.07.09, 22:35
        Chodzi właśnie o to by spotkać kogoś przy kim chce się zasypiać i
        budzić zawsze.
        • sheep2 Re: samotność 07.07.09, 00:32
          tylko, ze to "zawsze" trwa na ogol kilka lat ;)
          znajdz sobie kochanka
          • ani-a-35 Re: samotność 07.07.09, 13:40
            Ja wierzę w to, że mozna stworzyć taki związek, że do końca życia
            będzie się chciało być z tą osobą.
            Tylko problem w tym, aby wreszcie takiego faceta spotkać.
    • maracooja Re: samotność 28.06.09, 19:40
      Dbać o siebie trzeba zawsze.
      • cloclo80 Re: samotność 28.06.09, 20:06
        Święta racja choćby dlatego, że faceci zwracają uwagę na wygląd (ale nie swój
        :-) ).
      • ani-a-35 Re: samotność 01.07.09, 22:40
        Teoretycznie się zgadzam, w praktyce ciężko jeśli nie ma kogoś kto
        by to zauważył i docenił.
        Oczywiście nie mam na myśli podstawowych zasad higieny, myję się i
        chodzę czysto ubrana.
        Brak mi motywacji do robienia np. makijażu itp.
    • skarpetka_szara Re: samotność 28.06.09, 19:40
      Ja gleboko wierze, ze osoby pozytywne, z wiara, otwraci na nowe
      znajomosci - przyciagaja ludzi do siebie. ostatnio moze troszke
      zwatpilas ale trzeba stanac znowu na nogi, otrzepac sie i isc na
      przod. Najgorsze co mozesz zrobic to sie poddac.
      Popytaj znajomych czy znaja kogos z kim mogliby cie ustawic
      na ...powiedzmy podwojna randke. Badz otwarta na usmiechy, sama
      dawaj ich duzo.
      Wiesz, mam taka kolezanke, ktora mnie zadziwia: gdziekolwiek nie
      pojdzie zostaje oblegana przez ludzi - dziewczyny, faceci, starsi,
      mlodsi - wszyscy uwielbiaja przebywac kolo niej. Jest magnetem.
      Ale jest to osoba wyjatkowo otwarta, w wielka dusza, glosnia,
      rozesmiana, latwo nawiazujaca kontakty, jak siedzi sama w poaciagu,
      to po pieciu minutach wszystkich zna. Ale jest bardzo lubiana (nie
      taka z rodzaju wscipskich). I mysle ze gdybys wlasnie otworzyla sie
      na ludzi - szczescie by do ciebie przyszlo. Tez tego sie nauczylam
      ale cwiczac joge.
      • ani-a-35 Re: samotność 01.07.09, 22:43
        Jakoś nie potrafię uwierzyć w to, że i do mnie szczęście się
        uśmiechnie.
        Chyba zbyt długo już na nie czekam i nie mogę się doczekać.
        • filona.may Sama zadbaj o swoje szczęście, zacznij działać! 03.07.09, 09:48
          Dziewczyno, nie czekaj, aż szczęście się samo uśmiechnie, bo możesz się nie
          doczekać.
          Sama zadbaj o swoje szczęście, zacznij działać!

          Tak, jak Ci tu ludzie radzą.
          • ani-a-35 Re: Sama zadbaj o swoje szczęście, zacznij działa 03.07.09, 15:09
            To znaczy konkretnie, co robić żeby je przyciągnąć?
            Jakieś pomysły.
    • julyana Re: samotność 28.06.09, 21:21
      Z taki telenowelowym podejściem - ja biedna, nieszczęśliwa singielka kontra
      zakochane pary które na pewno maja permanentny orgazm bo sie tak bardzo kochają
      - to ciężko Ci będzie.

      Ja uważam, że jeśli ktoś nie jest szczęśliwy z samym sobą, to w związku też nie
      będzie, a przynajmniej nie długo. Jeśli sądzisz, że a) człowiek w związku jest
      szczęśliwszy niz Ty bo jest w związku, b) związek przywróci Ci chęć do
      realizowania pasji, działania, dbania o siebie, to mozesz sie rozczarować.
      • mahadeva Re: samotność 28.06.09, 22:21
        sa takie zwiazki, ktore, ze tak powiem inspiruja :) ale sa i meczace - ale w
        nich tez moze byc milosc - chyba wiekszosc taka jest
        • julyana Re: samotność 29.06.09, 08:53
          No ale chyba nie wtedy, gdy ktoś traktuje związek jak koło ratunkowe.
          • ani-a-35 Re: samotność 04.07.09, 01:44
            Nie traktuje związku jak koło ratunkowe.
            Wiem, że z większością spraw w swoim życiu potrafię sobie poradzić,
            tylko z miłością sobie nie radzę.
            Jest to brakujące ogniwo do tego bym czuła się szczęśliwa i
            spełniona.
            Samotność rzutuje na wszystkie inne dziedziny mojego życia, nie
            pozwala w pełni cieszyć się sukcesami czy też zwykłymi drobiazgami
            dnia codziennego.
      • ani-a-35 Re: samotność 01.07.09, 22:48
        Miłość daje chęć do życia, energie do działania.
        Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że życie we dwoje nie zawsze
        jest usłane różami.
        Jednak samotność jest naprawdę straszna.
        Ciężko patrzeć jak kolejne koleżanki się zakochują, wychodzą za mąż,
        a człowiek wciąż sam i sam.
        Jak długo można być szczęśliwym tylko z samym sobą?
    • summerlove Re: samotność 28.06.09, 21:34
      A gdzie mieszkasz??
    • mahadeva Re: samotność 28.06.09, 22:15
      ale to nigdy nikogo nie mialas, czy po prostu od jakiegos czasu?
      hehe tez wlasnie pomyslalam, ze milosc jest najwazniejsza, ale wiesz co? milosc
      nie spada z nieba, tylko trzeba ja wypracowac - musisz zmienic podejscie,
      myslisz, ze te pary to zostały ustrzelone przez amora? nie - one stwierdzily, ze
      zwiazek to priorytet i zakasaly rekawy do pracy nad nim
      • zeberdee24 Re: samotność 28.06.09, 22:29
        Ty to się naprawdę urodziłaś przodownikiem:D
      • hermina25 Re: samotność 28.06.09, 22:31
        czy ja wiem czy związek to priorytet? Raczej uzupełnienie,a podejście
        ,hmmm-jeśli jest się za bardzo zdesperowanym i za bardzo się chce,to można
        odstraszać takim zachowaniem.
        Jak dla mnie bycie singlem jest rewelacyjne,ale też rewelacyjne jest bycie z
        kimś bliskim...,bo w każdej sytuacji trzeba umieć się odnaleźć :)
        • bakejfii Re: samotność 28.06.09, 22:40
          Ciekawe,a niektore kobiety do dzis twierdza ,ze nie kochaja wogole.
        • ani-a-35 Re: samotność 01.07.09, 23:26
          W byciu singlem nie ma nic rewelacyjnego.
          To jest fajne na chwile, ale jeśli trwa długo to jest straszne.
          Mimo, że mam dość swojej samotności to nie zachowuje się jak
          desperatka i nie rzucam się na facetów.
      • ani-a-35 Re: samotność 01.07.09, 22:50
        Aby pracować nad związkiem trzeba najpier mieć z kim ten związek
        stworzyć. W tym właśnie problem.
    • tank83 Re: samotność 28.06.09, 22:27
      I właśnie tacy faceci jak ja cały czas szukają takie samotne kobiety. Jesteś sporo starsza ale doskonale wiem o czym piszesz...singielstwo to przekleństwo:/
      • ani-a-35 Re: samotność 01.07.09, 22:51
        Dokładnie tak singielstwo to przekleństwo.
    • just-for-fun Re: samotność 29.06.09, 08:20
      Ania, zamiast narzekac, siedzieć tutaj i truć wyjdź do ludzi.
      Znajdzi sobie jakąs nową pasję, może zapisz się na jakiś kurs.
      Nigdy nie wiesz gdzie, kiedy i jak spotkasz kogoś kto będzie dla
      Ciebie. Więcej wiary, optymizmu.
      A dba sie dla siebie:).
      • ani-a-35 Re: samotność 01.07.09, 22:54
        Nie potrafię tej wiary i optymizmu z siebie wykrzesać.
        Pracuje, kończe kolejne studia.
        Skończyłam różne kursy.
        Wokół mnie jest sporo ludzi, tylko tej jednej, jedynej osoby wciąż
        nie ma.
    • juleczka.889 zmiana podejścia - konieczna - ważne! 01.07.09, 22:52
      Właśnie to zrezygnowanie i bierność zmniejsza Twoje szanse. Bądź
      pełna życia i pasji, dbaj o siebie, nie rezygnuj z niczego, co
      sprawia Ci radość. Mężczyźni kochają wesołe kobiety z pasją w oku. I
      odwrotnie: Ty także zakochasz się w kimś, kto zachwyci Cię poczuciem
      humoru, uśmiechem, błyskiem w oku, energią - którą dają plany i
      marzenia.
      • ani-a-35 Re: zmiana podejścia - konieczna - ważne! 01.07.09, 23:03
        Mądrze napisane. Masz racje.
        Wiem, że taką marudzącą, zaniedbaną kobietą nikt się nie
        zainteresuje.
        To jest takie błędne koło, z którego nie potrafię wyjść.
        • juleczka.889 Re: zmiana podejścia - konieczna - ważne! 02.07.09, 00:21
          Był w moim życiu taki czas, że dosłownie wszystko nagle się
          zawaliło: byłam sama, w dodatku bez pracy. Miałam strasznego doła i
          nie chciało mi się żyć. Chodziłam jednak intensywnie na spotkania w
          sprawie pracy - udawałam, że tryskam energią i humorem. W kontaktach
          z ludźmi byłam tak pogodna i otwarta, że wszyscy podejrzewali mnie
          o sukcesy i o wspaniałe życie. W domu oczywiście ryczałam do
          poduszki. Bardzo szybko ludzie kupili jednak mój wizerunek i
          znalazłam pracę o jakiej marzyłam, a przez kontakty służbowe
          poznałam ukochanego. Wszystko działo się szybko - zakochaliśmy się w
          sobie nawzajem oboje i od pierwszego wejrzenia.
          Myślę, że gdybym na początku trochę nie udawała i nie robiłabym
          dobrej miny do złej gry - dziś byłabym nadal zapłakana. Więc moze
          jeśli nie potrafisz teraz cieszyć sie życiem - to na początek trochę
          się przymuś, poudawaj szczęśliwą, a szybko fikcja zmieni się w
          rzeczywistość.
          • ani-a-35 Re: zmiana podejścia - konieczna - ważne! 02.07.09, 13:14
            Właśnie teraz jestem w takim momencie życia.
            Mam pracę, ale nie taką jaką chcę i jaką powinnam mieć.
            Męczę się w niej, a nie mogę pozwolić sobie na to by nie pracować.
            No i na dokładke dobija mnie samotność.
            Mam nadzieję, że podobnie jak Tobie i mi w końcu wszystko się ułoży.
            Znajdę fajną pracę i zakocham się z wzajemnością.
            Twoje słowa dodały mi trochę wiary, że może i dla mnie kiedyś
            zaświeci słońce.
            Nie jest mi łatwo w to uwierzyć, ale będę się starać.
            • anzi100 Re: zmiana podejścia - konieczna - ważne! 02.07.09, 23:01
              A usiadłaś kiedyś i zastanowiłaś się dlaczego jest tak jak jest?
              Spróbuj poszukać przyczyn, może coś da się zmienić?
              I wiem, że może to trochę górnolotnie "zabrzmi", ale odnajdź
              najpierw szczęście w sobie, pokochaj bycie sam na sam ze sobą - to
              inwestycja na całe życie , no i szansa, że jak już znajdziesz
              faceta, to nie zagłaszczesz i niezakochasz go na śmierć :)
              Powodzenia!
              • ani-a-35 Re: zmiana podejścia - konieczna - ważne! 03.07.09, 01:10
                Rzecz w tym, że znudziło mi się bycie z samą sobą.
                Chcę być wreszcie z kimś kogo pokocham i kto pokocha mnie.
                Chcę go zagłaskać i zakochać na śmierć.
                • filona.may Re: > Chcę go zagłaskać i zakochać na śmierć. 03.07.09, 10:34
                  > Chcę go zagłaskać i zakochać na śmierć.

                  Dziewczyno, zmień podejście!!!
                  W takim nastawieniem, to nawet jak ktoś się trafi, to związek nie będzie zbyt
                  długo satysfakcjonujący.

                  Nawet jeśli chwilowo wydaje Ci się, że masz takie niezdrowe pragnienia, postaraj
                  się zachowywać tak, jakby było inaczej. Zachowuj sie jak kobieta, która jest
                  wartościowa i zadowolona z życia. Której wartość nie wynika tylko z wartości
                  faceta u jej boku. Udawaj radosną, zadowoloną z zycia i szczęśliwą, a szybciej
                  stworzysz satysfakcjonujący związek.
                  • ani-a-35 Re: > Chcę go zagłaskać i zakochać na śmierć. 03.07.09, 11:02
                    Zgadzam się z Tobą w zupełności.
                    Mnie samą zawsze denerwowały kobiety uwieszone na ramieniu faceta,
                    dla których poza nim nie liczyło się nic więcej.
                    Teraz sama chcę zachowywać się podobnie.
                    Chyba zbyt długa samotność rzuciła mi się na mózg.
    • jogi_nka Re: samotność 02.07.09, 17:21
      Jak koniecznie chcesz miec kogos kto cie bedzie kochal to zrob sobie dziecko. Na
      facetow nie ma co liczyc. Mówie z doswiadczenia.
      • beata.1968 Re:do ani 02.07.09, 19:04
        hej! mam podobny problem, jak chcesz to napisz do mnie na gazetowego
        maila,pozdrawiam Beata.
      • ani-a-35 Re: samotność 03.07.09, 01:11
        No to mnie pocieszyłaś.
        • bakejfii Re: samotność 03.07.09, 01:26
          ludzie wy jeszcze na forum.
          • ani-a-35 Re: samotność 04.07.09, 01:29
            Samotna kobieta nie ma ciekawszych zajęć więc siedzi nocą przy
            komputerze.
        • just-for-fun Re: samotność 03.07.09, 08:50
          Mam nadzieję, że Twój dół troszkę się zmiejszył.
          Zobaczysz, że kiedyś wszystko się odmieni. Los się w końcu do Ciebie
          uśmiechnie - musi:). Tylko nie poddawaj się, nie rezygnuj.
          • ani-a-35 Re: samotność 03.07.09, 11:10
            Coraz mniej w to wierzę, że i do mnie los się uśmiechnie.
            Jednak dzięki za ciepłe słowa.
    • mrsnice Re: samotność 03.07.09, 09:59
      mam ciocię, która miała ten sam problem. W wieku 40 lat zapisała się
      do biura matrymonialnego. Znalazła dobrego męża. Mają wspaniałą
      córkę i są szczęśliwi.
      • ani-a-35 Re: samotność 04.07.09, 01:33
        Mam wrażenie,że takie rzeczy spotykają innych ludzi, a mi pisana
        jest samotność na wieki wieków.
        • vijet Re: samotność 04.07.09, 09:27
          To jakas prowokacja? Nie wierze, zebys nie miala zadnych adoratorow.
          A jezeli zaden (albo bardzo malo) Ci nie pasowal przez XXX lat, to
          znaczy, ze problem jest, ale z Twoimi wymaganiami i wyobrazeniami na
          temat zwiazkow.
          • vijet Re: samotność 04.07.09, 09:29
            No i sprawiasz wrażenie takiej marudy, która non-stop powtarza to
            samo. Może masz jakieś zaczątki depresji?... W każdym razie głowa do
            góry, obniż wymagania, zadbaj o siebie, a będzie dobrze :)
            • ani-a-35 Re: samotność 10.07.09, 23:56
              To samotność sprawiła, że stałam się marudna, zgorzkniała, wszystko
              widzę w czarnych barwach i już niczym nie potrafię się cieszyć.
          • ani-a-35 Re: samotność 04.07.09, 12:01
            Niestety to nie jest prowokacja.
            To moje prawdziwe, marne życie.
            • lesialesia Re: samotność 04.07.09, 12:37
              idź się od razu utop. ręce mi opadają jak słyszę takie miałczenie, że życie bez
              samca/samicy to nie życie. znajdź sobie serdeczną przyjaciółkę, a ona Ci zapełni
              samotne wieczory, zabierze do kina, przytuli. a do przyjaciółki dokup wibrator
              • ani-a-35 Re: samotność 04.07.09, 14:02
                Niestety ani przyjaciółka, ani tym bardziej wibrator nie zastąpią
                ukochanej osoby.
                • raohszana Re: samotność 04.07.09, 21:55
                  No, ale co - nie poznajesz nikogo? Wychodzisz w ogóle gdzieś? Co było nie tak ze
                  spotykanymi do tej pory facetami?
                  • lesialesia Re: samotność 04.07.09, 22:16
                    przyjaciółkę i wibrator też można kochać!
                    czekasz aż ktoś tutaj na forum znajdzie Ci receptę na księcia z bajki i
                    będziecie żyli długo i szczęśliwie. niestety rozczaruję Cię- taka recepta NIE
                    ISTNIEJE. być może do końca życia będziesz sama, bo nie znajdziesz miłości. a Ty
                    to życie marnujesz na użalanie się nad sobą zamiast znaleźć SUBSTYTUT, coś co
                    zajmie Twoje myśli tak skutecznie, że zapomnisz o tym całym księciu.
                    • raohszana Re: samotność 04.07.09, 22:38
                      Ale zaraz, po co od razu księcia? Niech no sobie znajdzie, ja wiem? Na ten
                      przykład jakiego szambelana, marszałka dworu. Albo maga nadwornego. A jak i nie
                      to - to i z bardem można przyjemności zażyć.
                      • ani-a-35 Re: samotność 05.07.09, 01:09
                        Dokładnie tak.
                        Wcale nie czekam na jakiegoś księcia z bajki.
                        Wystarczy zwykły facet, wcale nie idealny.
                        Tylko taki, który tak zwyczajnie mnie pokocha, i którego pokocham ja.
                    • ani-a-35 Re: samotność 05.07.09, 01:44
                      Wiem o tym doskonale, że nikt nie da mi recepty na szczęście.
                      Chcę się tylko wygadać i spojrzeć na swoje problemy oczami innych.
                      Całe moje dotychczasowe życie to substytuty, kolejne studia, kursy,
                      wycieczki.
                      Chcę wreszcie radość ze skończonych studiów, kursów dzielić z
                      ukochaną osobą, a na wycieczke nie jechać sama czy też z koleżanką
                      tylko wreszcie z facetem z krwi i kości, a nie księciem z bajki.
                  • ani-a-35 Re: samotność 05.07.09, 01:05
                    Tym, którzy podobali się mi nie podobałam się ja, a z kolei mi nie
                    podobali się Ci, którzy zwracali na mnie uwagę.
                    Często też jest tak, że fajni faceci są już zajęci.
                    • raohszana Re: samotność 05.07.09, 12:24
                      A jak u Ciebie z wyjściami 'do ludzi' ?
                      • ani-a-35 Re: samotność 05.07.09, 23:54
                        Pracuje, studiuje, kończe różne kursy.
                        Mam sporo znajomych.
                        Na imprezy nie chodze, bo znajomi chodzą w parach i czuje się
                        dziwnie idąc sama.
    • justen1204 Re: samotność 04.07.09, 22:45
      oj koleżanko, z takim podejściem to ty raczej nie jesteś singielką tylko starą panną, w końcu to różnica. zmień to. głowa do góry :)
      • ani-a-35 Re: samotność 05.07.09, 01:01
        Zgadza się jestem starą panną, czuje się jak stara panna i zachowuje
        się jak stara panna.
        Wiem o tym tylko nie potrafię tego zmienić.
    • anahella Ania, popracuj nad swoimi marzeniami! 05.07.09, 01:52
      One naprawdę mogą się spełnić, tylko musisz uwierzyć że tak jest.

      Zrób takie ćwiczenie: stań przed lustrem i powiedz na głos: "jestem wspaniałą
      kobietą wartą miłości".

      Na początku nie przejdzie Ci to przez gardło. Potem będzie cichutko, a potem
      coraz głośniej, głośniej i z większą pewnością siebie.

      Życzę abyś uwierzyła, że jesteś warta najlepszej miłości jaką tylko możesz od
      losu dostać.
      • ani-a-35 Re: Ania, popracuj nad swoimi marzeniami! 05.07.09, 23:51
        Długo wierzyłam, że prędzej czy później kogoś poznam, że przestanę
        byc sama.
        Jednak ostatnio coś we mnie pękło, nie potrafię wierzyć w to, że tak
        zwyczajnie ktoś mnie pokocha.
        Może zbyt długo byłam sama i nie potrafię już sobie wyobrazić innej
        sytuacji?
    • filona.may Re: samotność 05.07.09, 11:35
      Mam teraz chwilę czasu, młody poszedł z ojcem na spacer, a obiadu nie muszę dziś
      gotować, bo idziemy do teściów :) więc napiszę więcej.


      Po pierwsze: z czym masz problem?
      Nie poznajesz nowych, wolnych mężczyzn?
      Poznajesz ludzi, ale zakochanie nie przychodzi?
      Czy też poznajesz odpowiednich facetów, zakochujesz się, ale bez wzajemności?
      A może problem jest jeszcze w czymś innym?

      Zastanów się nad tym.



      Proponuję:

      1. Wpierw uświadom sobie, czego szukasz w życiu. I jakiego szukasz faceta
      (facet musi współgrać z pozostałymi Twoimi celami życiowymi, np. zawodowymi,
      samorozwojem itp.). Jakie cechy powinien mieć, jakie dobrze żeby miał, jakich
      absolutnie nie może mieć.
      Jeśli będziesz świadoma swoich kryteriów, Twoje zmysły automatycznie wyostrzą
      się na wyłapywanie facetów, z którymi masz szansę stworzyć satysfakcjonujący
      związek.
      Nie spiesz spiesz się z tworzeniem listy kryteriów, poświeć na to parę dni albo
      i więcej czasu, poprawiaj, zmieniaj, aż dojdziesz poczujesz, że to jest to.

      2. Zastanów się, gdzie takich facetów możesz spotkać i zacznij tam bywać.
      Jesteś osobą aktywną, szkolisz się, masz znajomych, więc nie powinnaś mieć z tym
      kłopotów.

      3. Naucz się, jak zainteresować sobą interesującego Cię faceta., gdy juz takiego
      spotkasz. To szeroki temat, a Ty potrzebujesz w tym sporo "przeszkolenia", więc
      nie będę się tu rozpisywać, a odeślę Cię do poczytania poradników. Poradniki te
      być może są mało ambitną lekturą, ale bywają pomocne. Idź do księgarni i
      przejrzyj tego typu książki, wybierz jedną, dwie, trzy, które będą Ci
      najbardziej odpowiadały i naucz się, jak zainteresować sobą faceta, jak go
      poderwać
      (oczywiście tak, żeby myślał, że to on Ciebie poderwał), jak zacząć
      związek tak, by był dla Was obojga fascynujący.
      Np. www.empik.com/alchemia-uwodzenia-ksiazka,2628582,p

      Możesz też poszukać tego typu wskazówek w internecie i sprawdzić, pod jakim
      względem musisz zmienić swoje zachowanie.



      I jeszcze jedno: Dbaj o swój wygląd! Wyglądaj młodo i świeżo, ładna cera,
      gęste włosy (a jeśli nie masz gęstych, to staranni dobrana fryzura tak, by sie
      wydawały zdrowe i gęste). Uśmiech! Elegancki sposób poruszania się. Ładny tembr
      głosu.

      Jeśli nie masz motywacji do dbania o siebie, to się do tego zmuś. To bardzo
      ważne. Szkoda by było, gdyby z powodu niewłaściwego wizerunku wartościowy facet
      Cię olał.
      A do tego jeśli będziesz się dobrze prezentować, to będziesz pewniejsza siebie,
      pełna wiary, że się wkrótce uda. I tak też się stanie.
      • filona.may link 05.07.09, 11:49
        Zanim pójdziesz do księgarni, możesz też przeczytać to:
        www.kobieta.pl/uczucia-i-seks/psychologia/zobacz/artykul/alchemia-uwodzenia/
        Może Cię to natchnie w kwestii zmiany swojego nastawienia i zmiany zachowań.
        • makova_panenka Re: link 06.07.09, 14:51
          Żeby stosować NLP trzeba być naprawdę niezłym. Mareczek77 to znakomity przykład
          jak robić "mind fuck" zgromadzonym tutaj babkom.
          Dla ludzi bardziej przyziemnych proponuje "Marsjanie i Wenusjanki na randce"
          autorstwa Johna Graya.
          • filona.may Re: link 06.07.09, 23:37
            makova_panenka napisała:

            > Żeby stosować NLP trzeba być naprawdę niezłym.

            Tak, to prawda. I na pewno nie da się tego nauczyć po przeczytaniu artykułu,
            książki czy nawet kilku.

            Dlatego z linka, który podałam powyżej, warto sobie na początek wziąć do serca
            wszystko poza 8 i 9 stroną.
        • ani-a-35 Re: link 06.07.09, 22:45
          Dzięki. Przeczytam uważnie.
          Postaram się chociaż część wcielić w życie.
      • ani-a-35 Re: samotność 05.07.09, 14:41
        Dzięki, pomogłaś mi.
    • madunia0 Re: samotność 10.07.09, 17:06
      Czuje dokładnie to samo.
      Też jestem samotna i ostatnio straciłam już nadzieje, że kogoś
      spotkam.
      Wiem, że to Cię nie pocieszy, ale może będzie Ci chociaż troszkę
      lżej na duszy wiedząc, że ktoś boryka się z podobnym nieszczęście.
      Uważam, że samotność na dłuższą mete to nieszczęście.
      • yomu Re: samotność 10.07.09, 21:27
        Musisz zrozumieć jedną z najbardziej podstawowych rzeczy na swiecie.
        Nie będziesz mogła pokochać NIKOGO ani NIKOMU nie dasz szansy żeby
        Ciebie pokochał dopóki nie pokochasz SAMA SIEBIE
        • ani-a-35 Re: samotność 10.07.09, 22:25
          Tylko jak to zrobić?
          Czuję się taka gorsza od innych, brzydsza, głupsza.
          Skoro nikt mnie nie kocha to chyba taka jestem.
      • ani-a-35 Re: samotność 10.07.09, 23:54
        Zgadzam się samotność to nieszczęście.
    • lansiara Re: samotność 11.07.09, 01:00
      A mi pies nasikal na dywan i już znalazłam sens zycia na ulopie :)

      Też jestem singlem ale pamietaj ze to Twoje myśli kształtuja Twoje życie
      • ani-a-35 Re: samotność 12.07.09, 13:08
        Wiem o tym.
        Długo myślałam pozytywnie, wierzyłam w to, że na pewno kogoś spotkam.
        Jednak ostatnio nie potrafię, straciłam nadzieję.
        Chyba zbyt długo jestem samotna?
        • jack20 Re: samotność 12.07.09, 13:35
          Czy ty nie wplatalas sie w spirale depresji?
          Nie widzisz wyjscia ze swego polozenia bo nie chcesz go widziec. Watpisz w
          jakakolwiek swoja akcje i porady rozsadne innych.
          A przeciez niesmialosc nie jest tylko twoja domena bo bardzo wielu na nia
          cierpi. Z czasem niesmialiosc winna zanikac a nie sie potegowac.
          A wiec winnas zdecydowac sie na dzialanie wbrew swoim przekonaniom jesli chcesz
          z tego kregu wyjsc i nabrac zaufania doi tego co w tym kierunku bedziesz robic.
          • ani-a-35 Re: samotność 12.07.09, 13:57
            Możliwe, że przez to wszystko dopadła mnie depresja.
            Nie widzę wyjścia ze swojej samotności, nie wierzę, że nawet jeśli
            podejmę jakies działanie, aby to zmienić, dadzą one jakiś pozytywny
            skutek.
            Czuję się jak zamknięta w szklanej kuli i oglądająca życie i
            szczęście innych ludzi przez szkło, dla mnie niedostępne.
            • jack20 Re: samotność 12.07.09, 14:02
              Wiesz, ze depresja jest choroba i to z powaznymi konsekwencjami.
              I obawiam sie ze ja masz i musisz przemoc sie i znalezc jak najszybciej i jak
              najlepszego lekarza w tym kierunku.
              Nie wierze po tym co tu piszesz, ze jestes w stanie sama z tego wyjsc.
              • ani-a-35 Re: samotność 12.07.09, 14:13
                Pomyślę o tym.
                • green_basik Re: samotność 12.07.09, 14:43
                  Widzę, że depresja od jakiegoś czasu, to jakiś temat przewodni na tym forum.

                  ani-a-35 napisała:

                  > Pomyślę o tym.

                  Pomyśl.
                  Pomyśl, że szczęśliwie zakochane parki z reguły kończą
                  tak

                  Lub poczytaj sobie o tym na forum.
                  • ani-a-35 Re: samotność 12.07.09, 15:36
                    Wydaje mi się, że masz podobny problem.
                    Tylko u mnie przejawia się to zrezygnowaniem, a u Ciebie brakiem
                    złudzeń.
                    • green_basik Re: samotność 12.07.09, 18:04
                      > a u Ciebie brakiem
                      > złudzeń.

                      Ostatni rok, był rokiem kluczowym.
                      Dużo się nauczyłam i to, jak sądzę, jeszcze nie koniec.

                      Lifes a piece of Shit
                      When you look at it


            • filona.may a co już dla siebie zrobiłaś? 12.07.09, 19:01
              ani-a-35 napisała:

              > Nie widzę wyjścia ze swojej samotności, nie wierzę, że nawet jeśli
              > podejmę jakies działanie, aby to zmienić, dadzą one jakiś pozytywny
              > skutek.


              Hej, hej, a jakie działania już podjęłaś z "programu naprawczego", który
              zaproponowałam tutaj? :
              forum.gazeta.pl/forum/w,16,97216541,97477252,Re_samotnosc.html
              • ani-a-35 Re: a co już dla siebie zrobiłaś? 12.07.09, 19:26
                Zadbałam o siebie, nowa fryzura, ciuchy.
                Wybieram się z koleżanką na impreze.
                Mam nadzieję, że kogoś poznam na kim będę mogła te rady przećwiczyć.
                Uważam, że są bardzo ciekawe i przydatne.
                Tylko jeszcze z psychiką i dobrym nastrojem nie jest najlepiej, ale
                będę się starać, chociaż to nie takie proste.
                • filona.may Re: a co już dla siebie zrobiłaś? 12.07.09, 22:28
                  Super! Czyli nie stoisz w miejscu, a działasz.

                  Z nastrojem jest trochę tak, że jeśli zaczniesz się zachowywać tak, jak gdybyś
                  była dobrym nastroju, uśmiechać, dostrzegać pozytywne strony życia, wesoło
                  rozmawiać z ludźmi, to wkrótce naprawdę humor Ci się polepszy. To najlepszy
                  sposób na wpłynięcie na swój nastrój.

                  Zastanowiłaś się, jakiego chcesz faceta, co jest dla Ciebie w nim ważne?
                  Zastanów sie nad tym przed imprezą, by już od tej imprezy przyciągać tylko tych
                  właściwych, by ich nie przeoczyć i by nie tracić czasu na nieodpowiednich.


                  Aha, na spotkania z ludźmi idź zawsze w dobrym nastroju, uśmiechaj się, idź z
                  nastawieniem, że będziesz się dobrze bawić i swoim dobrych humorem zarażać
                  innych.
                  To potrafi zdziałać cuda. W końcu nikt nie lubi smutasów.

                  Dobrej zabawy!
                  • ani-a-35 Re: a co już dla siebie zrobiłaś? 12.07.09, 22:47
                    Serdeczne dzięki.
                    Naprawdę Twoje rady bardzo mi pomagają.
                    Jakiego chce faceta to już wiem od dawna, teraz pozostaje tylko
                    takiego spotkać.
                    Sama nie lubie smutasów, a niestety ostatnio takim się stałam.
                    Postaram się i to zmienić.
                    • filona.may Re: a co już dla siebie zrobiłaś? 12.07.09, 22:50
                      Trzyma kciuki. Pewnie nie ja jedna. Napisz kiedyś, jak się sprawy toczą.
    • green_basik Re: samotność 12.07.09, 13:37
      > Cierpie widząc zakochane pary, czy też rodziny z dziećmi.

      Zabawne, ja na nic nie cierpię, gdy widzę sparowanych.
      Po tym roku mam delikatniutką awersję do panów, muszę odczekać chwilunię.

      Widząc matki z dziećmi, odczuwam współczucie ( wiem ile to pracy ).
      Jeszcze większe współczucie odczuwam, gdy widzę kobiety w ciąży. Nieporadne, jak
      wieloryby wyrzucone na brzeg.

      Rękę dam sobie uciąć, że gdyby to mężczyźni musieli zachodzić w ciążę, to
      aborcja byłaby na życzenie, bez skierowania nawet, jak ekstrakcja zęba.
      • ani-a-35 Re: samotność 12.07.09, 17:20
        Mimo wszystko życie tylko dla siebie to smutne życie.
        • lily26 Re: samotność 12.07.09, 19:10
          Podejrzewam,ze osoby ktore tu pocieszaja sa sparowane albo same przez krotki
          czas.Nie wierze w to ze wiarą i optymizmem mozna przyciagnac kogos, to jakies
          bzdury.Tak jak piszesz przez dlugi czas bylas optymistka(ja mialam to samo)i co?
          i gowno.W koncu czlowiek traci nadzieje i jest to calkowicie uzasadnione.Wiem,ze
          to niedobrze ale w pewnym momencie kiedy czlowiek sobie wkreca ze na pewno kogos
          pozna czuje jakby sie samooszukiwal.Pisesz,ze masz sporo znajomych i wszyscy sa
          sparowni i dlatego nie chce Ci sie chodzic z nimi na imprezy.Powinnas wiec
          znalesc jakichs samotnych znajomych z ktorymi bedziesz sie dobrze czula i wiecej
          wychodzila.To chyba jednyna rada,zawsze szanse sie troche zwiekszaja.Niestety
          prawda taka,ze do znalezienia milosci trzeba szczescia przede wszystkim.Widac
          nie wszystkim jest ono pisane.Zawsze tez pozostaje internet,szkoda tylko ze
          pochlania tyle czasu i nerwow.
          • ani-a-35 Re: samotność 12.07.09, 19:29
            Zgadzam się.
            Trzeba działać, dawać coś z siebie, ale aby znaleźć drugą połówkę
            trzeba przy tym wszystkim mieć sporo szczęścia, którego mi także
            brakuje.
            • bakejfii Re: samotność 12.07.09, 19:37
              Chlopa dajcie , chlopa.Pocieszne te babska.
          • filona.may Re: samotność 12.07.09, 22:49
            lily26 napisała:

            > Nie wierze w to ze wiarą i optymizmem mozna przyciagnac kogos,
            > to jakies bzdury.


            Samym optymizmem nie. Ale jeśli wychodzisz do ludzi, to koniecznie w dobrym
            nastroju, uśmiechnięta, robiąca wrażenie zadowolonej z życia, zarażająca dobrym
            humorom innych.
            To oczywiście nie oznacza koniecznie rozchichotanej trzpiotki (choć czasem można
            i tak), ale osobę zadowoloną z siebie i życia, dobrze bawiącą się w towarzystwie
            ludzi, z którymi w danym momencie przebywa. Osobę, z którą inni się dobrze
            bawią, z którą się dobrze rozmawia.

            Jasne, że to samo w sobie nie gwarantuje związku. Ale tak łatwiej sprawić, by
            nowo poznane osoby Cię polubiły, chciały ponownie widzieć. Smutasowi jest dużo
            trudniej!






            I druga sprawa:

            > Niestety prawda taka,ze do znalezienia milosci trzeba
            > szczescia przede wszystkim.

            Szczęściu trzeba pomóc! Koniecznie! Dlatego pisałam, że należy sobie uświadomić,
            kogo szukamy, jaka powinna być ta druga osoba. Wtedy jest większa szansa, że
            znajdziemy odpowiednią osobę.

            Gdy idziesz na egzamin tez liczysz tylko na szczęście, na to że trafią Ci się
            odpowiednie pytania? Pewnie nie, pewnie starasz się swojemu szczęściu pomóc
            przygotowując się do egzaminu. Nawet solidne przygotowanie nie daje gwarancji
            zdania, ale znacząco zwiększa szansę. Tak samo jest z szukaniem partnera. Warto
            zwiększyć swoje szanse.

            Oprócz posiadania świadomości cech poszukiwanego partnera, trzeba się też
            nauczyć nawiązywać kontakty. Ale nie koleżeńskie, a takie z podtekstem, umieć
            poflirtować itp. Dla tych, którzy tego nie potrafią albo zdążyli trochę
            zapomnieć, polecałam poszukać poradników do poczytania, czasem mogą zainspirować.






            > Pisesz,ze masz sporo znajomych i wszyscy sa
            > sparowni i dlatego nie chce Ci sie chodzic z nimi na
            > imprezy.Powinnas wiec
            > znalesc jakichs samotnych znajomych z ktorymi bedziesz sie dobrze
            > czula i wiecej wychodzila.

            Dobra rada, podoba mi się!
          • filona.may Re: samotność 12.07.09, 23:13
            lily26 napisała:

            > Podejrzewam,ze osoby ktore tu pocieszaja sa sparowane
            > albo same przez krotki czas.

            Nie wiem jak inni, napiszę o sobie. Owszem, jestem sparowana, szczęśliwie
            sparowana od paru lat. Obecnie jesteśmy już małżeństwem i mamy dziecko, być może
            wkrótce postaramy się o kolejne.

            Ale nie zawsze tak było. Ja nad swoim szczęściem też musiałam popracować. Co z
            tego, że byłam dość ładna, dość inteligentna itd, skoro co wartościowszych
            facetów zgarniały dla siebie sprytniejsze koleżanki. Potrafiły takiego
            wypatrzyć, dobrze ocenić jakim będzie partnerem, teraz i w przyszłości.
            Potrafiły odpowiednio do niego podejść, nawiązywać kontakty nie czekając aż on
            to zrobi. Potrafiły tak pokierować znajomością, że facet wręcz nie widział innej
            drogi, niż być z nią.

            A ja nie wiedziełm, że tak się da, a jak już zauważyłam, co one wyprawiają, to
            takie zachowania uważałam za idiotyczne, trochę wręcz niegodne. I co? Czekałam z
            założonymi rękami z nastawieniem, że co ma być, to będzie. I było - niewłaściwi
            faceci. Tacy, którzy mi nie odpowiadali, z którymi nie bardzo chciałam być, nie
            chciałam budować wspólnej przyszłości.

            Aż w pewnym momencie postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce. Nie pamiętam już,
            co było impulsem, pewnie gdzieś wyczytałam mądre porady. Potem sama zaczęłam się
            zastanawiać nad tym tematem, szukać innych porad, wyciągać swoje wnioski i
            wrażać to wszystko w życie.

            Zatem uwagi które piszę w tym wątku wynikają z mojego doświadczenia, nie są
            uwagami "teoretyka"!

            Życzę, by Wam też się powiodło tak, jak mi.
            • ani-a-35 Re: samotność 13.07.09, 09:33
              Mam nadzieję, że dzięki min. Twoim dobry radom mi także uda się
              zmienić swoje życie.
              • haris.pilton Re: samotność 11.08.09, 19:01
                Śledzę ten wątek i zastanawiam się czy po miesiącu coś się zmieniło?
                • ani-a-35 Re: samotność 11.08.09, 22:11
                  Faceta nie znalazłam, jeszcze.
                  Jednak powoli udaje mi się zmieniać swoje życie.
                  Dbam o swój wygląd.
                  Częściej się uśmiecham, stałam się bardziej otwarta w stosunku do
                  ludzi.
                  Regularnie chodzę na basen, myślę o zapisaniu się na jakieś kursy.
                  Zamierzam też częściej wychodzić do klubów.
                  Obecnie nie mam z kim, wszystkie koleżanki sparowane.
                  Jednak we wrzesniu wraca koleżanka, która tez jest sama i obie mamy
                  zamiar od czasu do czasu zaszaleć.
                  Mam nadzieję, że i jakiś fajny facet się trafi.
                  Oczywiście nachodzą mnie jeszcze smutne myśli, jednak staram się,
                  aby na długo nie gościły w mojej głowie.
                  • mamamira Re: samotność 11.08.09, 22:21
                    I rób tak dalej,nie poddawaj się,świat do odważnych należny.Trzymam kciuki i
                    życzę powodzenia
                  • haris.pilton Re: samotność 12.08.09, 07:29
                    Gratuluję zmiany podejścia:) Życzę Ci powodzenia.
                    Ja zdałam sobie sprawę niedawno, że będę singielką, właśnie wczoraj
                    nią zostałam (niby z własnej woli, bo to ja uznałam że związek jest
                    bez przyszłości) i mam straszne obawy przed
                    samotnością....Pozdrawiam.
                    • ani-a-35 Re: samotność 12.08.09, 10:53
                      Gratuluję odwagi.
                      Nie każda kobieta ma w sobie tyle siły by zakończyć związek, który
                      nie spełnia jej oczekiwań.
                      Życzę Ci tego samego co sobie, znalezienia faceta, z którym uda się
                      stworzyć szczęśliwy związek. Pozdrawiam.
                      • haris.pilton Re: samotność 12.08.09, 12:37
                        Póki co to jakoś ciężko mi jest uznać, że wykazałam się
                        odwagą...Wiem tylko tyle - musialam tak zrobić:(
                        • ani-a-35 Re: samotność 12.08.09, 17:38
                          Podjęcie takiej decyzji nie jest łatwe, jeszcze długo będzie boleć.
                          Nie pozwól sobie na negatywne myśli.
                          Ja wpędziłam się właśnie w taką spiralę negatywnego myślenia i byłam
                          w okropnym stanie, czego wyrazem był ten wątek.
                          W tej chwili staram się myśleć pozytywnie.
                          Może dzięki temu, że zakończyłaś ten związek spotkasz faceta, z
                          którym stworzysz jeszcze lepszy?
                          • haris.pilton Re: samotność 13.08.09, 09:51
                            Staram się być cały czas zajęta...Tylko wtedy udaje mi się nie myśleć o
                            tym wszystkim.
                            Mam nadzieję, że kogoś spotkam, chociaż momentami zdarza mi się wpaść w
                            melancholię i widzę siebie samotną i bezdzietną, bo mogę nie zdążyć
                            spotkać kogoś kim ułożę sobie życie:(
                            • ani-a-35 Re: samotność 13.08.09, 11:03
                              Oczywiście mnie też dopadają takie myśli, że nie spotkam nikogo, że
                              zawsze będę sama, bez męża, dzieci.
                              Jedyne co możemy zrobić to starać się nie dopuszczać do siebie
                              takich myśli i mocno wierzyć, że będzie inaczej.
                              Moja znajoma w miesiąc po rozwodzie poznała super faceta.
                              Cieszę się jej szczęściem, a z drugiej strony myślę sobie jak to
                              jest, że niekóre nie mają problemu z poznaniem fajnego faceta, a
                              inne np. ja tak.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka