ha-jo
17.12.03, 14:19
wczoraj w tramwaju nakrylem swoja polska kolezanke, calkiem ladna laske, jak
sie lizala z jakims nawalonym amerykancem, ktory co roz pociagal sobie z
butelki piwsko, rechotal na caly tramwaj, i doslownie bez przerwy gadal, co
roz rzucajac fuckami, i shitami.taki typowy podpity amerykanski turysta,
jakich tu w miescie pelno.wpadl pewnie na dwa dni.ona zauroczona, choc
trwala na swoim miejscu cichutko, bez slowa, pewnie rozumiala co 10
zdanie.wiekszosc niemcow w tramwaju milczaco wparywala sie w sceny oblesnych
pocalunkow o smaku cieplego piwa, jako ze dwa rzedy siedzen ustawione sa do
siebie,kazdy rzad oparty o szybe.pfuj.ona jakby niechetna, w koncu ludzie
patrza, ale daje sie calowac,hehe.i nagle mnie dostrzegla.zupelna panika!!!
czerwien zalala jej twarz, przez moment nie wiedzala, co ze soba zrobic.jej
kolezanka rowniez od razu spowazniala.zdaje sie, ze sama swoja obecnoscia
popsulem im zabawe, hehe.nie wiem, czemu.na jej przystanku ami ruszyl do
drzwi, przy ktorych stalem. ona za nim nienaturalnie jakos, i kiedy czekali
az sie otwarza, ami znowu obrzydliwie i natarczywie zanurzyl jej jezor w
buzi.pol metra ode mnie.fuuuuj.kiedy przechodzila obok, nie odezwalem sie,
tylko sie usmiechnalem.na jej twarzy zazenowanie, strach. poszli cala trojka
w strone jej chaty, ami dzielnie dzierzac w lapie butelke piwa.tak sobie
mysle, czego sie w zasadzie wstydzila?