mareczekk77
30.06.09, 11:26
Mam do was prośbę, której spełnienie jest dla mnie bardzo ważne. Chodzi o
bardzo przykrą i pogmatwaną rodzinną sprawę spadkową, dlatego też proszę o
odpowiedzi forumowiczów którzy na pewno wiedzą co mówią.
Kilkanaście lat temu, żył ze starszym Panem w jego mieszkaniu syn którego po
rozwodzie wywaliła za zdrady małżonka. Starszy Pan miał dwoje dzieci, córkę
starszą i syna młodszego. Córka z mężem poszli na swoje i mają dziecko, a
synuś starszego pana mieszka z nim. Nagle zdarza się tragiczny wypadek, i
starszy pan trafia do szpitala gdzie jego dni są policzone, i gdzie jest jako
tako przytomny przez krótki okres czasu a potem będąc ciągle pod wpływem
morfiny już nie.
Mieszkanie starszego pana jest rok czy dwa przed jego wypadkiem wykupione
przez niego i jest własnościowe. Jest tam zameldowany synek starszego pana.
I tenże synek, wiedząc że śmierć starszego pana czyli jego ojca jest bliska,
bierze notariuszkę i udaje się w panice do szpitala, gdzie jakimś sposobem
namawia umierającego staruszka na darowiznę dla niego mieszkania. W ten
sprytny sposób nie musi się dzielić mieszkaniem pół na pół z siostrą, a
prawnie jedynie dłużny jest jej ustawowy zachówek czyli ¼ wartości mieszkania.
Oczywiście całą operację darowizny przeprowadza w tajemnicy przed siostrą o
której to dowiedzieli się zainteresowani wiele lat później.
Starszy Pan umiera. Brat jest dla siostry bardzo miły, usłużny, przyjacielski,
na nieśmiałe zapytania o spadek albo wscieka się (a był i jest człowiekiem
który w furii jest bardzo groźny i nieobliczalny) albo mówi że będzie dobrze i
jak dziecko siostry dorośnie, pomoże mu finansowo z mieszkaniem. Siostra ufa
bratu, a też się go boi więc zostawia tą sprawę licząc na jego obietnice.
Jednak mija trochę lat, i brat z miłego przeradza się najpierw w opryskliwego,
a potem zrywa całkiem kontakty. Ale zanim dojdzie do zerwania kontaktów,
pojawia się jeszcze jedna sporna kwestia. Starszy pan oprócz mieszkania
posiadał działkę z domem, na którą miał wielką chęć braciszek. Chciał ją całą,
ale siostra tu już zrobiła sprawę o podział majątku, brat był wściekły ale nie
mógł nic zrobić – dostali po połowie.
Gdy syn siostry miał kupować mieszkanie, siostra nieśmiało poprosiła brata o
spełnienie obietnicy i wspomożenie jej pieniędzmi. Brat jednakże powiedział że
da 10 tysięcy (!) za połowę należącej do niej działki, która jest warta
znacznie więcej. Siostra się nie zgodziła, a wściekły i obrażony brat zerwał
kontakt.
Minęło parę lat, i syn oszukanej siostry dowiedziało się o całej sytuacji.
Wysłał list do swojego wujka w którym apeluje o honorowe zachowanie i
uregulowanie kwestii zachówku – odpowiedź to jedynie milczenie. Sprawa wygląda
tak – poprzez działanie w tajemnicy brat wydarł siostrze mieszkanie, i nie
spełnił obowiązku zachówku. To że wielokrotnie oszukiwał pomińmy. Zachówek
przedawnia się po 3 latach. I teraz mam pytania:
1.Czy da się w jakiś sposób ten zachówek odzyskać mimo minięcia kilkunastu lat?
2.Na sprawie sądowej o podział działki, sędzia nie spytał o mieszkanie, co
chyba jest błędem bo by się mógł zorientować że coś jest nie tak – czy
powinien o to spytać?
3.Czy jest jakiś prawny obowiązek poinformowania przez spadkobiorcę o zachówku
rodzinę której się należy?
4.Czy może można w jakiś sposób zaskarżyć tą darowiznę robioną gdy starszy pan
był umierający? Prawie pewne jest że musiał być przy tym lekarz, który za
wzięcie w łapę poświadczy wszystko więc tu pewnie nie ma zaczepienia.
5.Czy macie jakiekolwiek sugestie żeby temu człowiekowi który w perfidny
sposób oszukał, zadrwił, i powiedzmy to wprost – okradł swoją siostrę,
przytrzeć nosa chociażby?
Bardzo liczę na wasze podpowiedzi i z góry za nie dziękuję.