fuck_pl
03.07.09, 18:52
Witam Was,
pamiętacie jeszcze mój wątek? w skrócie: z pamiętnika męża
dowiedziałam się że zdradzal mnie w czasach studenckich jeszcze
przed slubem (prawie 7 lat temu). W niedzielę w zeszlym tygodniu
rozmawialam z nim i wyszla na jaw inna zdrada (już po slubie).
Romans zakonczył się parę tygodni temu.
Jestem w zaawansowanej ciązy i ustaliłam z mężem, że przez parę
miesięcy po urodzeoniu dziecka jeszcze może z nami mieszkac. A potem
won i fora ze dwora.
On teraz chodzi i płacze, wziął urlop wczesniej bo twierdzi, że nie
jest w stanie isc do pracy.
Mowi, że skonczy się to jego depresją!
Czy to jest sznataz emocjonalny?
Nie je, nie śpi, pali jednego za drugim na balkonie, pije ukradkiem
(mówi ze może dzieki temu zasnie). I tak juz caly tydzien udaje
cierpiętnika. Jest żałosny! Oczywiscie patrzy na mnie jak zbity pies
i przeprasza 100 razy dziennie, chrzani ze mnie kocha. A ja chrzanię
taką miłość!
Zaczyna mnie denerwować.
mało tego - pożaliłam się przyjaciółce. I co?
I ona mi powiedziała, że to nie były tylko dwie zdrady, że wie o
jeszcze jednej, ale takiej na jedną noc. I okazalo się, że znam tę
dziewczynę, taka jego znajoma! Ona zresztą też ma męża. Ludzie są
po...ku...eni.
Tamta zdrada na jedną noc miala miejsce dwa lata temu czyli tez już
po slubie.
Dowiedzialam się o tym w środę i aż się zaczęłam śmiać. Ile tego
bylo to tylko on wie. Ale u mnie jest skreslony! To jakiś obcy
facet.
Nie mam żalu do przyjaciólki ze mi nie powiedziała,ale kuuuurde...
Ona tłumaczyla, że on miał wyrzuty sumienia więc dala spokój. no i
nie chciała zostać oskarżona o niszczenie związku.
Klamstwo ma krotkie nogi panowie i panie.
A mój mąż jest nałogowym kłamczuchem, mam nadzieję że dziecko tego
po nim nie odziedziczy.
Teraz tylko czekam na poród, potem zajmę się dzieckiem i go wywalę.
Mam go dość.
Odkochalam się!!!
I nie żałuję drania:)