Dodaj do ulubionych

Rzucić wszystko i wyprowadzić się

07.07.09, 10:34
Miałyście tak kiedyś, kobiety?
Mam 25 lat i czuję ogromną potrzebę zmiany życia. Już od kilku m-cy. Coraz częściej biorę pod uwagę rzucenie całego mojego dotychczasowego życia - wyprowadzkę na drugi koniec Polski, gdzieś w Bieszczady, gdzie spokój i cisza.

Wiem, że rodzina tego nie zrozumie i będa mieli pretensje i żale. Znajomi też spojrzą na mnie jak na dziwaka. Ale mnie ciągnie w góry, lasy... Nie na wakacje, na całe życie:]

Zrobiłyście kiedyś coś takiego? Rzuciłyście wszystko i wyjechałyście gdzieś daleko zacząć wszystko od nowa?
Obserwuj wątek
    • pienodisperanza Re: Rzucić wszystko i wyprowadzić się 07.07.09, 10:40
      Nie zrobiłam tak, ale mam czasem na to wielką ochotę. Już kiedyś o tym myślałam.
      Jednak wiem że z dala od rodziny bym cierpiała. Ale jeśli Ty nie masz takiego
      problemu - spróbuj, zrób coś szalonego . Przecież jak się nie uda, możesz
      wrócić! A jakie wspomnienia :-)
    • zosia_sa_mosia Re: Rzucić wszystko i wyprowadzić się 07.07.09, 10:42
      Ja również miewam takie ciągoty - zawsze chciałam mieszkać w takiej głuszy, ale
      względy praktyczne przeważają. Poza tym trudno uciec dotychczasowego życia i ot
      tak, i rozpocząć nowe.
      Obiecałam sobie, że na emeryturę tak zrobię:)Na razie muszę zarobić na taki luksus.
      Najważniejsze, aby taka przeprowadzka nie była ucieczką od życia, ale
      zaplanowaną kontynuacją. Zmiana życia jest jak najbardziej możliwa, ale z głową,
      aby po kilku miesiącach w Bieszczadach nie pojawiło się pytanie - co dalej?
      • mahadeva Re: Rzucić wszystko i wyprowadzić się 07.07.09, 10:50
        mozna np zamieszkac w lesie pod warszawa, jesli chce sie miec blisko
        nature
        • zosia_sa_mosia Re: Rzucić wszystko i wyprowadzić się 07.07.09, 10:56
          Ja mam o tyle szczęście, że do końca roku przeprowadzam się do jednej z
          najbardziej ekologicznych wsi w Polsce, a praca mi na to pozwala, więc powoli
          wcielam swój plan w życie. Z połową chcemy kupić sobie działeczkę w podgórskich
          terenach i spokojnie chatę wybudować. Do emerytury mamy czas:)
    • mahadeva Re: Rzucić wszystko i wyprowadzić się 07.07.09, 10:43
      u mnie bywa tak, ze rzucam wszystko dla milosci :) to jedyna rzecz,
      dla ktorej moge rzucic wszystko
      bo jednak jestem racjonalna
      osobiscie nie radze Ci tego - no chyba, ze masz zrodlo utrzymania na
      cale zycie :) ale zwykle tak nie jest...
      poza tym - tam jest malo ludzi, kultury - zdziczejesz...
      zmiana zycia - ok - nawet psycholodzy to polecaja, ale zmiana
      racjonalna :) spokoj i cisze mozna miec tez w centrum wawy - tylko
      trzeba wszystko odpowiednio ulozyc :) a do natury jezdzic w
      weekendy, albo wieczorami - np ja biegam po lesie, jezdze konno...
      • jan_hus_na_stosie Re: Rzucić wszystko i wyprowadzić się 07.07.09, 11:17
        mahadeva napisała:

        > u mnie bywa tak, ze rzucam wszystko dla milosci :)

        A potem miłość rzuca Ciebie i zostajesz na lodzie, cool ;D
        • mahadeva Re: Rzucić wszystko i wyprowadzić się 07.07.09, 19:53
          jeszcze mi sie to nie zdarzylo - ale nie mam tez glugiej historii, moja obecna
          milosc jest drugą dopiero
    • mahadeva Re: Rzucić wszystko i wyprowadzić się 07.07.09, 10:44
      ps. ja poczulam chec zmiany gdy mialam 28 lat :) zmienilam prace,
      okazalo sie, ze na gorsza, ale szukajac wsparcia w zwiazku z tym,
      poznalam milosc - potem pojawily sie jeszcze wieksze zmiany :)
    • pienodisperanza Re: Rzucić wszystko i wyprowadzić się 07.07.09, 10:47
      A może chcesz przed czymś uciec? to wymaga naprawde duuuzej odwagi
    • idasierpniowa28 Re: Rzucić wszystko i wyprowadzić się 07.07.09, 11:05
      Ja tak kiedyś zrobiłam :) Dosłownie z dnia na dzień spakowałam manatki i wyjechałam, nie do innego miasta, a do innego kraju. Z... miłości :) Rodzina i znajomi początkowo, po wyjściu z pierwszego szoku patrzyli na mnie jak na osobę niespełna rozumu, traktowali to jak chwilowy kaprys... Na początku nie było mi łatwo, to fakt, ale po miesiącu z kawałkiem przylecieliśmy w odwiedziny i wtedy przekonali się, że to nie chwilowa zachcianka i z czasem pogodzili się z tą decyzją.
      Tak więc- można :)
    • gomme Re: Rzucić wszystko i wyprowadzić się 07.07.09, 11:10
      Tracja, miałam tak kilkanaście lat temu, wyjechałam na Zachód z 50 dolcami w
      kieszeni, autostopem, zimą. To było grubo przed UE, nie miałam wiz, granice
      przechodziłam lasem, poważnie :D Wylądowałam na totalnym lodzie i zostałam tam
      rok, bo nie było odwrotu. Bez języka, wykształcenia i kasy powolutku zbudowałam
      od zera całkiem sporo, a po roku wróciłam bardzo umocniona w sobie i do dzisiaj
      w krytycznych chwilach mówię sobie z pełnym przekonaniem: jakby co, umiem zacząć
      od zera, naprawdę od zera. Teraz nigdy już pewnie nie zacznę od zera, ale wiem,
      że jakby, to już to umiem, może być tylko lepiej.
      Nie wiem, co masz na myśli pisząc o Bieszczadach. Jeśli wyjazd na wariata, to
      patrz wyżej. Jeśli racjonalną wyprowadzkę z kasą na kupno gospodarstwa, to nie wiem.
    • sumire Re: Rzucić wszystko i wyprowadzić się 07.07.09, 11:11
      marze o wyprowadzce w gory, bo je uwielbiam. i zamierzam to zrobic w
      ciagu najblizszych 2-3 lat. natomiast na spokoj i cisze tam nie
      licze. przeciwnie, podejrzewam, ze czekalaby mnie tam ciezsza praca.
      czytalam swego czasu dajacy do myslenia reportaz o tym, jak wielu
      ludzi wraca do miasta po pierwszej zimie na wsi... ;)
    • stinefraexeter Re: Rzucić wszystko i wyprowadzić się 07.07.09, 11:14
      Myślę, że wiele osób, zwłaszcza w tym wieku, myśli o czymś takim. W sumie, jeśli
      masz się kiedykolwiek decydować, to najlepiej chyba teraz - dzieci, jak
      rozumiem, brak, nic cię nie trzyma, czemu nie?

      Natomiast odpowiedz sobie na pytanie, czego naprawdę chcesz. Czy rzeczywiście
      życie w lesie jest twoim celem, a może co innego? Może po prostu przed czymś
      uciekasz bądź czegoś szukasz?
      Natura wydaje się kusząca, zwłaszcza ludziom z miast, ale rzadko kiedy jest
      celem sama w sobie. Musisz pewna, że to jest TO.
      Jeśli jednak jesteś po prostu osobą wciąż poszukującą, to może jakieś mniej
      drastyczne kroki na początek? Np. wolontariat lub staż gdzieś przez rok - by
      zrobić coś nowego, wyrwać się na jakiś czas z kieratu codziennych obowiązków i
      nabrać dystansu do pewnych spraw?
      • gomme Re: Rzucić wszystko i wyprowadzić się 07.07.09, 11:17
        > odpowiedz sobie na pytanie, czego naprawdę chcesz. Czy rzeczywiście
        życie w lesie jest twoim celem, a może co innego?

        NO właśnie po to trzeba wyjechać. Takiej odpowiedzi nie sposób dać sobie "na sucho".
        • stinefraexeter Re: Rzucić wszystko i wyprowadzić się 07.07.09, 11:51
          Ok, czyli jesteś osobą poszukującą.

          Pewne rzeczy można wiedzieć już na sucho. Np. wiem po sobie, że nie nadaję się
          na żadne wolontariaty, bo nie mam w sobie żyłki społecznika.
          To tak na marginesie.

          Zastanów się tylko, czy twój wyjazd byłby ucieczką DO (wymarzonego dzikiego
          ustronia) czy ucieczką OD (od życia, które cię nie satysfakcjonuje).

          Uważam, że warto próbować nowych ścieżek, tylko z głową.
          • gomme Re: Rzucić wszystko i wyprowadzić się 07.07.09, 13:10
            Już nie szukam, znalazło się :)
            Wyjazd był OD, oczywiście. To był okropny czas, bo opcja była tylko "od", po
            prostu nie znałam żadnych "do", tworzyłam na potrzeby swoje i rodziny doraźne
            wizje "do", które sypały się jak domki z kart. Ściemniałam.
            Wyjechałam, bo po raz pierwszy uczciwie powiedziałam sobie, że nie wiem, czego
            chcę, i że nie będę już udawać.
            Takie skoki na głęboką wodę są racjonalne, bo racjonalny jest wybór dowolnej
            opcji wyciągającej nas z tego, w czym się dusimy. Nawet piekielnie radykalnej i
            ryzykownej. To jest jedyna szansa na życie, nawet jeśli właśnie życiem
            ryzykujesz. Nie da się przygotować racjonalnego miękkiego lądowania, bo sensem
            takiej ucieczki jest kompletne przewartościowanie punktu wyjścia, a potem
            swobodny wreszcie wybór: wracam albo odchodzę. To musi być uczciwy, twardy
            wybór, bez opcji "a może tak wrócę do starego ciepełka".
            Tego, co dzieje się z człowiekiem podczas takiej jazdy, nie da się zasymulować
            "na sucho". To jakiś rodzaj inicjacji, przejścia - pozwolenia sobie na
            absolutnie dowolną decyzję, w sterylnych, pozornie zewnetrznych warunkach.
            Jasny gwint, nie potrafię tego opisać.
            Czułam się wpisana i zmuszana, wyjechałam, po roku stanęłam przed wyborem. Nie
            było przymusu, wręcz odwrotnie, wróciłam mimo mnóstwa rzeczy, ale od tej pory
            byłam już zawsze tutaj u siebie. Świadomie wybrałam powrót, dziabnęłam cyrklem w
            swoje miejsce na globusie. Nie jestem w Polsce z racji urodzenia, wróciłam tutaj
            świadomie. To dotyczy nie tylko krajów, ale też miast, wiosek, dowolnych kręgów
            kulturowych. Żeby w nich naprawdę być, trzeba uciec i wrócić, nie tylko się urodzić.
            • stinefraexeter Re: Rzucić wszystko i wyprowadzić się 07.07.09, 13:23
              Ach, przepraszam, pomyliłam cię z autorką.

              Rozumiem (chyba), o co ci chodzi, a przynajmniej staram się sobie wyobrazić. Ja
              też swego czasu wyjeżdżałam, ale była to kombinacja od/do i ryzyko było jednak
              minimalne. W takim sensie, że nie paliłam za sobą mostów.
              Widzę, że tobie się udało. Może rzeczywiście skoczyłaś na głęboką wodę, ale
              zachowałaś głowę na karku i nie biegłaś na oślep? A może po prostu nie miałaś
              wyboru?

              Chyba za dużo widzę wokół siebie takich miotających się osób, które chcą właśnie
              rzucić wszystko i gdzieś pognać, tylko nie wiedzą gdzie. Niektórzy poprzestają
              na snuciu planów, inni podejmują jakieś kroki, ale w większości są to działania
              na oślep: może tu, może tam. Z obserwacji środowisk emigracyjnych wnioskuję
              również, że dla wielu ludzi ucieczka za granicę zakończyła się pod przysłowiową
              "rynną".
              Nie wiem, może też zależy od czego się ucieka? Jeżeli przed czymś, co tkwi w nas
              samych, to wtedy ucieczka jest z gruntu niemożliwa.
              Może motywacja też jest różna. Wielu z tych "uciekających" ma w sobie coś z
              dziecka: jest kapryśnych, szybko się zapala i szybko nudzi (NUDA - to jest
              często ich motywacja. Nie wiem do końca, czy to wystarczy). Jak widać, przypadki
              ludzkie są najróżniejsze. W każdym razie, gratuluję tobie ucieczki zakończonej
              sukcesem.
    • jan_hus_na_stosie najpierw zaplanuj 07.07.09, 11:16
      gdzie byś mieszkała i za co byś się utrzymywała. Jak wyglądałby Twój normalny
      dzień. A jak już zejdziesz z bujania w chmurkach na ziemię życie znów wyda Ci
      się piękniejsze :D
    • dzikoozka Re: Rzucić wszystko i wyprowadzić się 07.07.09, 11:31
      życie na wsi to nie je bajka :))
      harówka, i to fizyczna. Dzieci maja daleko do szkoły. Samochód sie
      psuje. śnieg zasypuje, piec nawala, zwierzęta czasami chorują,
      trzeba być naprawdę twardym. MOj facet marzy o wyprowadzce w
      Bieszczady, ale ja wiem, jak to wygląda z bliska i wiem ze fizycznie
      nie dam rady...
    • princess_yoyo Re: Rzucić wszystko i wyprowadzić się 07.07.09, 12:54
      tak, zrobilam i nie zaluje, 7 lat temu. mialam 24 lata i zadnego sensownego
      pomyslu na zycie i mialam dosc wszystkiego wlacznie z najblizszym otoczeniem
      wiec wybylam za granice. do polski juz raczej nie wroce glownie dlatego ze moje
      wyksztalcenie i doswiadczenie jest scisle uzaleznione od systemu prawnego ktory
      w polsce jest zupelnie inny:)
      teraz mam czasem ochote zeby uciec od cywilizacji ale mnie na to nie stac:(
      chociaz moze sie zanosic na przeprowadzke do kraju gdzie latwiej jest zyc blizej
      natury w ciagu najblizszych 5 lat - najprawdopodobniej RPA albo Stany.
    • julyana Skojarzyło mi się :) 07.07.09, 13:23
      Egzamin na uczelni:
      Profesor odpytuje studentkę:
      -Proszę podać imię i nazwisko ministra pracy w rządzie Jana Krzysztofa
      Bieleckiego, obecnie doradzającego premierowi Tuskowi bezpartyjnego fachowca.
      Dziewczyna milczy.
      -No to co Pani wiadomo na temat Jednomandatowych Okręgów Wyborczych,
      sztandarowego projektu Platformy Obywatelskiej?
      Dziewczyna milczy.
      -A wie Pani kto to jest Julia Pitera? A nazwisko Komorowski z jaką funkcją w
      Państwie kojarzy się Pani?
      Dziewczyna nadal milczy.
      Profesor myśli, że może studentka ma kłopoty z wymową.
      -A skąd Pani pochodzi?
      -Z Bieszczad Panie profesorze.
      Profesor podszedł do okna, wygląda na ulice, chwile się zastanawia i drapiąc się
      po brodzie mówi do siebie:
      -A może by tak pierre-dolnąć wszystko i wyjechać w Bieszczady…?
    • mrs.solis Re: Rzucić wszystko i wyprowadzić się 07.07.09, 17:03
      Bedac w twoim wieku spakowalam swoje dotychczasowe zycie w dwie
      walizki i fruuu za ocean.
      • iiona Re: Rzucić wszystko i wyprowadzić się 07.07.09, 18:56
        :)tez o tym myslę :) ciekawy wątek. własnie dzis chcę podjąć
        ostateczną decyzję o moim wyjezdzie bądź nie za ocean. mam dość
        swojego obecnego życia, wszystko mi się wali, czuję, że za chwilę
        się w nim uduszę. z drugiej strony nic mnie tutaj nie trzyma. mam
        prawie całą rodzinę tam. miotam się tak juz jakis czas, bez przerwy
        myślę CO POWINNAM ZROBIĆ???? tutaj od lat nie mogę znalezc pracy,
        dodatkowo chrzani sie moje życie z mężem. może powinnam
        odetchnąć..... kurcze, nie wiem.
    • skarpetka_szara Re: Rzucić wszystko i wyprowadzić się 07.07.09, 20:01
      tak. dlatego gram w lotto.
    • cafem Re: Rzucić wszystko i wyprowadzić się 07.07.09, 23:41
      Tak.
      Za dwa miesiace rzucam prace w UK, przyjaciol, ktorych powoli sobie uzbieralam, nowego faceta (decyzje o wyjezdzie podjelam, gdy poprzedni facet mnie po dlugim zwiazku zostawil, a tego dopiero poznalam i chyba nie chce sie wiazac na powaznie)... i wyjezdzam w Alpy, do Szwajcarii - nowa swietna praca i nowe zycie.
      Mimo wszystko raczej warto:)
      • cafem Re: Rzucić wszystko i wyprowadzić się 07.07.09, 23:44
        Notabene - mieszkalam juz ponad rok w Niemczech, w UK od lat ponad czterech - tak ze wyprowadzka do Szwajcarii jest trzecia tego typu decyzja w moim zyciu. Zadnej nie zaluje, mimo iz wszedzie zaczynalam zycie budowac od nowa:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka