Gość: matka
IP: *.oliwa.multicon.pl / *.multicon.pl
20.12.03, 20:27
Wczoraj minęła piata rocznica naszego slubu.
Mój małżonek 3 dni temu musiał wyjechać służbowo na drugi koniec Polski i
wracał dzisiaj rano pociągiem (czyli juz po rocznicy).
Wczoraj rozmawialiśmy parę razy przez telefon, on nic nie wspomniał o naszym
święcie.
Potem o 23 -ciej juz z pociągu wysłał smsa że jedzie, ale dalej nic nie
wspominał.
Dzisiaj rano miał byc w domu po 7-mej.
Obudziłam się i czekam....... Jego nie ma , w końcu o 8.06 wysłałam smsa co
się dzieje i gdzie jest?
Okazało się że pociąg ma opóźnienie przez strajki i będą za godzinę.
więc dalej czekałam.
Wszedł o 9.10 do domu i przez 1,5 godziny nie wspomniał nic o naszej
rocznicy. Zrobiło mi się tak przykro, że świat mi się zawalił.
A po wyjaśnieniach okazało się że chciał mi powiedzieć coś na ten temat przy
śniadaniu.....
Czy to jest w porządku?
Tak chyba nie powinno być w dobrym małżeństwie?