yannika
07.08.09, 13:51
Tak mnie właśnie naszło:
dlaczego do jasnej anielki ludzie twierdzą, że oznaką braku szacunku kobiety
dla samej siebie są przygodne związki seksualne, a jakoś nikt nie postrzega w
kategorii "braku szacunku" dobrowolnego zrobienia z siebie wycieraczki i
samobieznego robota obsługującego pana i władcę? Dlaczego odpowiedzialne,
podkreślam: odpowiedzialne korzystanie z uroków życia (w tym seksu) jest
deprecjonowane, zaś nikt nie powie "ona się nie szanuje" o kobiecie, która
zarabia na utrzymanie męża nieroba i dodatkowo jeszcze go obsługuje? No coś tu
jest bardzo nie halo, kurcze.