bret_bret
24.08.09, 16:00
Od jakiegos czasu spotykam się z pewnym facetem i choc na początku wszystko bylo O.K to teraz zaczynają mnie niepokoic pewne sytuacje dotyczące pieniędzy. On ma 30 lat, jest 4 lata starszy ode mnie. Oboje zarabiamy mniej więcej tyle samo, nie są to moze kokosy ale wystarcza nam na dosc wygodne, skromne zycie. On jednak caly czas przelicza, wylicza, wymienia ile co kosztuje. Na początku nie zwracalam na to uwagi ale zaczelo mnie wkurzac, ze nawet w sms-ie do mnie musi wymienic co za ile kupil - np. 'szybki obiad jadlem u chinczyka- tylko 12 zł!'. Jakis kolega zaprosil go na urodziny które mialy byc w jakims klubie to on stwierdzil, że nie pojdzie bo ' co to za urodziny jak on ma jeszcze placic za wejscie'. Jak jechalismy na chrzciny do coreczki jego brata to skrupulatnie musialam oddac mu za swój bilet (60 zl). Kurcze, nie chodzi mi nawet o te 60 zl ale o zasade- ze zawsze musi po rowno. To byla piewrwsza wizyta u niegow domu, kupilam dla malego prezent na chrzciny, dla siebie nową sukienkę, buty itd. a on nawet przy takiej okazji nie mogl kupic biletów i juz nie wyliczac się. Jak bylismy w jakims pubie i wybralam drinka za 20 zl (wlasciwie prawie w ogole nie pijam alkoholu więc 'pozwolilam' sobie na slodkiego drinka) to oczywiscie zauwazyl, ze moglby miec za to 3 piwa i sie nie oplaca'. Nie wiem czy warto kontynuowac taką znajomosc - facet ma wiele zalet ale nie chcę się czuc jak jakis kopciuszek i dusigrosz... Co o tym myslicie?