Dodaj do ulubionych

pieniądze...

24.08.09, 16:00
Od jakiegos czasu spotykam się z pewnym facetem i choc na początku wszystko bylo O.K to teraz zaczynają mnie niepokoic pewne sytuacje dotyczące pieniędzy. On ma 30 lat, jest 4 lata starszy ode mnie. Oboje zarabiamy mniej więcej tyle samo, nie są to moze kokosy ale wystarcza nam na dosc wygodne, skromne zycie. On jednak caly czas przelicza, wylicza, wymienia ile co kosztuje. Na początku nie zwracalam na to uwagi ale zaczelo mnie wkurzac, ze nawet w sms-ie do mnie musi wymienic co za ile kupil - np. 'szybki obiad jadlem u chinczyka- tylko 12 zł!'. Jakis kolega zaprosil go na urodziny które mialy byc w jakims klubie to on stwierdzil, że nie pojdzie bo ' co to za urodziny jak on ma jeszcze placic za wejscie'. Jak jechalismy na chrzciny do coreczki jego brata to skrupulatnie musialam oddac mu za swój bilet (60 zl). Kurcze, nie chodzi mi nawet o te 60 zl ale o zasade- ze zawsze musi po rowno. To byla piewrwsza wizyta u niegow domu, kupilam dla malego prezent na chrzciny, dla siebie nową sukienkę, buty itd. a on nawet przy takiej okazji nie mogl kupic biletów i juz nie wyliczac się. Jak bylismy w jakims pubie i wybralam drinka za 20 zl (wlasciwie prawie w ogole nie pijam alkoholu więc 'pozwolilam' sobie na slodkiego drinka) to oczywiscie zauwazyl, ze moglby miec za to 3 piwa i sie nie oplaca'. Nie wiem czy warto kontynuowac taką znajomosc - facet ma wiele zalet ale nie chcę się czuc jak jakis kopciuszek i dusigrosz... Co o tym myslicie?
Obserwuj wątek
    • skarpetka_szara Re: pieniądze... 24.08.09, 16:06
      Mysle ze powinnas wpisac go do rankingu "najbardziej skapy facet"

      lepiej pomysl juz teraz czy chcesz z takim facetem meczyc sie do
      konca zycia. Moim zdaniem ma zle maniery i jest skapy, a to co
      innego niz czlowiek oszczedny.
      • nederlandka Re: pieniądze... 24.08.09, 16:12
        Nienawidzę takiego liczenia się co do grosika,wyliczania,co moje a
        co Twoje.Niektórzy ludzie są poprostu skąpi z natury i ma to
        dendencje do pogłębianaia się z czasem.Jeśli teraz Ci mówi ,że drink
        za 20 zł to zły wybór ,to pomyśl co będzie po ewentualnym ślubie.
        A tak na marginesie,zauważyłam,że większość znanych mi z chytrości
        facetów jest spod znaku koziorożca.
        • dziewczynawitryna Re: pieniądze... 24.08.09, 20:30
          No patrz, a ja nie wiem, spod jakiego "znaku" jest większość znanych mi facetów.
        • mimozajka Re: pieniądze... 25.08.09, 08:31
          hi, hi, hi, mój ex ( powód, dla którego załozyłam ten sławetny watek
          z rankingiem o skąpych facetach) tez był koziorożcem :DDDD
    • yannika Re: pieniądze... 24.08.09, 16:14
      Będzies się tak czuła. Patologiczne skąpstwo nie jest jednoznaczne z
      oszczędnością. Zresztą kupowanie najtańszego świństwa (bo jedzeniem to nazwać
      ciężko) czy przeliczanie drinków na piwo (dobrze, że nie na czystą żytnią) też
      nie. Daruj sobie, chcesz potem przechodzić przez cały radosny cyrk jak przyjdzie
      dzieciom wyprawkę do szkoły kupować? Wstydzić się, jak zacznie wyliczać który
      ołówek tańszy?
      • bret_bret Re: pieniądze... 24.08.09, 16:19
        Juz czasem próbuję go nieco usprawiedliwiać bo mial bardzo cięzkie dziecinstwo, takze pod względem materialnym. Ale wiecie, z drugiej strony on kupuje markowe ubrania, kręcą go jakies drogie gadżety typu okulary przeciwsłoneczne za 1000 zł czy zegarki. A potem wylicza że moj drink kosztowal 20 zl...
        • yannika Re: pieniądze... 24.08.09, 16:27
          Powiem Ci tak: moj facet wróciwszy kiedyś do domu z nowym iPodem miał w plecaku
          drugiego dla mnie, w dodatku w ulubionym kolorze. Nigdy nawet się nie zająknął o
          kosztach, chociaż moja "stara" mp3 jest absolutnie sprawna a na prezent nie było
          okazji. Mi też się zdarza kupić mu coś mniej lub bardziej kosztownego i nie
          zastanawiać się ile by z tego było piwa czy litrów benzyny do auta.

          Jesteś naprawdę pewna, że w udanym związku wylicza się sobie koszty drinków,
          zwłaszcza jeśli jak mówisz stać was na nie bez problemu? Trudne dzieciństwo to
          ulubiona wymówka dupków, moje usłane różami też nie było, a obsesji finansowej
          nie mam, przeciwnie, cieszę się jak cholera, że wreszcie mogę sobie kupić te
          cholerne czekoladki a facetowi dobre wino bez zastanawiania się nad każdą złotówką.
        • cloclo80 Re: pieniądze... 25.08.09, 00:43
          To nie jest facet dla ciebie, niepotrzebnie go usprawiedliwiasz.
          Później będzie już tylko gorzej, będzie ci wyrzucać codziennie, że on zarabia,
          ale ty wydajesz (czytaj marnujesz) pieniądze.
    • ogromne.oko Re: pieniądze... 24.08.09, 16:34
      No tak. Oszczędność to jedno, a skąpstwo to drugie. Mozesz sie chociaz
      pocieszyc, ze nie rozpusci Waszego przyszlego majatku na prawo i lewo. Ale
      kupienie Ci tego drinka czy biletu to nie jest bezmyslne i straszliwe
      rozpuszczanie kasy, nie da sie ukryc.(zwlaszcza ze sama w ten prezent itp
      zainwestowalas, a nie musialas, czego on nie zauwazyl chyba) Nie sadze zeby to
      byl powod, dla ktorego mialabys przekreslac, fajnego skadinad, czlowieka.
      Nie zmienia to faktu, ze prawdopodobnie w wielu sytuacjach bedzie Ci moze troche
      wstyd albo co gorsze, po prostu przykro.
      • 83kimi Re: pieniądze... 24.08.09, 16:44
        Nie wróży to dobrze. Byłam w związku z podobnym facetem i sytuacja na dłuższą
        metę jest nie do wytrzymania. Dla mnie najgorsze było rozliczanie się co do 5
        gr, porażka. Wydaje mi się, że jeśli poza tym, cała reszta jest super, to
        jedynym wyjściem (przy wspólnym mieszkaniu) są osobne konta, ale i tak wielu
        problemów nie da się uniknąć. Facet może Ci robić awantury, że kupiłaś jogurt
        danone, a nie jakiś tańszy nieznanej marki.
      • spacecoyote Re: pieniądze... 24.08.09, 16:44
        Popieram Oko. Nie musisz go od razu przekreslac, bo w koncu nikt nie
        jest bez wad i mniejsze czy wieksze obsesje kazdy ma. Zalezy, jak
        bardzo Cie to denerwuje. Samo gadanie na temat tego, co ile
        kosztowalo jest wkurzajace, ale nieszkodliwe. Mam kogos takiego w
        rodzinie, naprawde super osoba, ale na wspolnych wakacjach troche
        mnie wkurza takie gadanie, ze tu kupilismy kartki za 50 groszy, a
        stragan dalej byly za 45 ;) Ale ostatecznie to tylko gadanie. Ludzie
        miewaja gorsze wady.

        Poza tym u niektorych to sie zmienia. Moj facet kiedys tez tak mial.
        Powiedzialam mu, co mysle o dzieleniu kazdego wydatku na pol, i
        przestal.
      • marzeka1 Re: pieniądze... 24.08.09, 17:52
        "On jednak caly czas przelicza, wylicza, wymienia ile co kosztuje. "- brrrr, nie
        znoszę bezsensownego wyrzucania kasy, ale takie sknerstwo aż boli. Nie będzie ci
        z nim łatwo.
    • silic Będę się czepiał. 24.08.09, 17:00
      >Jak jechalismy na chrzciny do coreczki jego brata to skrupulatnie musialam
      > oddac mu za swój bilet (60 zl)

      I co w tym dziwnego ? To był twój bilet. Trzeba było samej kupić te bilety ( dla
      niego i dla siebie) to problemu by nie było. Czemu oczekujesz , że on ma płacić
      za ciebie ?

      >kupilam dla malego prezent na chrzciny, dla siebie nową sukienkę, buty >itd. a
      on nawet przy takiej okazji nie mogl kupic biletów i juz nie >wyliczac się.

      Ponieważ kupiłas dla SIEBIE sukienkę i buty to on miał z tego powodu zapłacić za
      TWÓJ bilet ? Ty chyba ty masz tu problem z pieniędzmi.

      >to oczywiscie zauwazyl, ze moglby miec za to 3 piwa i sie nie oplaca'.

      Wyraził swoje zdanie , że zamiast takiego drinka woli 3 piwa. Gdzie tu problem ?

      >facet ma wiele zalet ale nie chcę się czuc jak jakis kopciuszek
      > i dusigrosz... Co o tym myslicie?

      Myslę, że mylisz pojęcia. Nie możesz się czuć jak kopciuszek bo masz własne
      pieniądze , które wydajesz jak chcesz a także nie możesz się czuć jak dusigrosz
      bo wydajesz pieniądze lekką ręką. Jego zachowanie nie ma na to wpływu.
      Natomiast z jakiegos powodu oczekujesz, że pan będzie płacił za ciebie. Moim
      zdaniem sama stwarzasz problem dopowiadając to co nie istnieje.
      • princess_yoyo Re: Będę się czepiał. 24.08.09, 18:05
        no nie wiem czy to tak do konca jest. facet opisany przez autorke
        doprowadzilby mnie do obledu i to dosc szybko:-) nie znosze
        wyliczania na polowy, poza grubymi wydatkami typu czynsz za
        mieszkanie czy wakacje lub bilety lotnicze (zwlaszcza te drozsze)
        ale wydzielanie pieniedzy na drinki czy obiad to lekka przesada, dla
        mnie osobiscie to idiotyzm. tak jakby sie nie dalo placic na zmiane
        po prostu, nie przyszloby mi do glowy bedac przy barze skomentowac
        drinka faceta kiedy ja mam ochote na wode np, albo wypominac komus
        za ile zamowil obiad bo to ja dzisiaj place, szczyt prostactwa.
        • silic Re: Będę się czepiał. 24.08.09, 19:11
          Możesz wskazać gdzie jest napisane , że on wydziela pieniądze na drinki czy
          obiad lub też gdzie jest o wypominaniu za ile ktos zamówił obiad na koszt
          wypominającego?
          Pomówienia i wymysły.
          • princess_yoyo Re: Będę się czepiał. 24.08.09, 19:56
            z pierwszego postu wynika ze na drinki wydziela, rozumiem ze inne
            wydatki dziela co do grosza wiec wydzielania nie ma, ale z takimi co
            dziela do grosza to chyba trudno zyc (bez wzgledu na to czy to
            kobieta czy mezczyzna). proponuje jeszcze raz przeczytac co nam
            zapodala autorka.
            • silic Re: Będę się czepiał. 24.08.09, 20:28
              "Jak bylismy w jakims pubie i wybralam drinka za 20 zl (wlasciwie prawie w ogole
              nie pijam alkoholu więc 'pozwolilam' sobie na slodkiego drinka) to oczywiscie
              zauwazyl, ze moglby miec za to 3 piwa i sie nie oplaca'. "

              Konkretnie gdzie jest o wydzielaniu ? WYMYSŁY.
              Tak naprawdę nie do końca wiadomo czy on zapłacił za tego drinka czy ona. Ja
              obstawiam, że ona. Teks nie rozstrzyga tej kwestii.
              Ty wymysliłas "przewinienia" pana i na tej podstawie go krytykujesz. Trochę
              obiektywizmu.
              • wanilinowa Re: Będę się czepiał. 24.08.09, 20:36
                silic napisał:

                > "Jak bylismy w jakims pubie i wybralam drinka za 20 zl (wlasciwie prawie w ogol
                > e
                > nie pijam alkoholu więc 'pozwolilam' sobie na slodkiego drinka) to oczywiscie
                > zauwazyl, ze moglby miec za to 3 piwa i sie nie oplaca'. "
                >
                > Konkretnie gdzie jest o wydzielaniu ? WYMYSŁY.
                > Tak naprawdę nie do końca wiadomo czy on zapłacił za tego drinka czy ona. Ja
                > obstawiam, że ona. Teks nie rozstrzyga tej kwestii.
                > Ty wymysliłas "przewinienia" pana i na tej podstawie go krytykujesz. Trochę
                > obiektywizmu.
                >

                bardzo wybiórczo cytujesz, silic. niezależnie od tego jak zacięcie będziesz
                uruchamiał solidarność plemników, większość kobiet uzna takiego typa za
                niewartego uwagi :)
                • silic Re: Będę się czepiał. 24.08.09, 20:42
                  Więc zacytuj niewybiórczo. Chętnie się dowiem gdzie jest o wydzielaniu pieniędzy
                  na drinki.
                  Mnie solidarnosć plemników nie interesuje. Staram się być obiektywny w tym
                  zalewie estrogenowych mądrosci...
                  • wanilinowa Re: Będę się czepiał. 24.08.09, 20:46
                    silic napisał:

                    > Więc zacytuj niewybiórczo. Chętnie się dowiem gdzie jest o wydzielaniu pieniędz
                    > y
                    > na drinki.
                    > Mnie solidarnosć plemników nie interesuje. Staram się być obiektywny w tym
                    > zalewie estrogenowych mądrosci...
                    >

                    nie użyłam słowa "wydzielanie" to po pierwsze.
                    po drugie, gderanie jej nad głową, że jej drink się nie opłaca może być
                    bardzo irytujące (jeśli solidarność Ci to przesłania, to spróbuj sobie wyobrazić
                    odwrotną sytuację - lepiej już?)
                    po trzecie, pisząc o wybiórczym cytowaniu miałam na myśli to, że w jej opisie
                    dot. chrzcin zauważyłeś tylko to że ona chciała wymigać się od płacenia za bilet
                    i zwrot za kasę zainwestowaną w buty i sukienkę. przepiękna manipulacja tekstem.
                    • silic Re: Będę się czepiał. 24.08.09, 20:53
                      Więc może skoro miałas cos na mysli nie pisząc tego trzeba było umiescić post w
                      bardziej odpowiednim miejscu drzewka ?
                      Jedno zadnie " że się nie opłaca" to gderanie ? Od kiedy ?
                      Ja nie zmanipulowałem żadnego tekstu. Skupiłem się tylko na najważniejszym.
                      • wanilinowa Re: Będę się czepiał. 24.08.09, 20:57
                        silic napisał:

                        > Więc może skoro miałas cos na mysli nie pisząc tego trzeba było umiescić post w
                        > bardziej odpowiednim miejscu drzewka ?

                        umieściłam tam gdzie mi się spodobało, masz z tym problem? :)

                        > Jedno zadnie " że się nie opłaca" to gderanie ? Od kiedy ?

                        "jedno zdanie"?? mój Ty mały manipulatorze... :)

                        > Ja nie zmanipulowałem żadnego tekstu. Skupiłem się tylko na najważniejszym.
                        >

                        oczywiście że tak, przecież to istota manipulacji: wybrać jeden szczegół i
                        wyolbrzymić pomijając resztę opisu, która nie zgadza się z tezą.
                        • silic Re: Będę się czepiał. 24.08.09, 21:05
                          > "jedno zdanie"?? mój Ty mały manipulatorze... :)

                          Za pomocą cytatów z teksu wykaż, że manipuluję. Jesli nie potrafisz to
                          przynajmniej się nie pogrążaj.

                          > umieściłam tam gdzie mi się spodobało, masz z tym problem? :)

                          Nie mam problemu. Wziąłem cię tylko za osobę, które wie co pisze. Mój błąd.

                          > oczywiście że tak, przecież to istota manipulacji: wybrać jeden szczegół i
                          > wyolbrzymić pomijając resztę opisu, która nie zgadza się z tezą.

                          Powinnas napisać to większosci pań wypowiadających się w tym temacie.
                          • wanilinowa Re: Będę się czepiał. 24.08.09, 21:13
                            silic napisał:

                            > > "jedno zdanie"?? mój Ty mały manipulatorze... :)
                            >
                            > Za pomocą cytatów z teksu wykaż, że manipuluję.

                            wykazałam: z opisu wyjazdu na chrzciny wybrałeś dwa szczegóły, szczęśliwie (dla
                            Twojej tezy) pomijając to, że została zaproszona do jego rodzinnego domu, kupiła
                            prezent dla małego i tak naprawdę wkurzyło ją jego upominanie się o kasę, a nie
                            sama konieczność zapłacenia.

                            >
                            > > umieściłam tam gdzie mi się spodobało, masz z tym problem? :)
                            >
                            > Nie mam problemu. Wziąłem cię tylko za osobę, które wie co pisze. Mój błąd.

                            nie poddawaj się tak szybko

                            >
                            > > oczywiście że tak, przecież to istota manipulacji: wybrać jeden szczegół
                            > i
                            > > wyolbrzymić pomijając resztę opisu, która nie zgadza się z tezą.
                            >
                            > Powinnas napisać to większosci pań wypowiadających się w tym temacie.
                            >

                            co jeszcze powinnam zrobić? wymienić torebkę którą dzisiaj kupiłam na 500
                            eko-foliówek? :)
                      • iberia.pl Re: Będę się czepiał.- i ja też :-P 24.08.09, 21:49
                        silic napisał:


                        > Jedno zadnie " że się nie opłaca" to gderanie ? Od kiedy ?


                        autorka WYRAZNIE napisala, ze robi to rowniez w innych sytuacjach,
                        no ale "masz racje" pewnie powinna tu zacytowac wszystkie takie jego
                        teksty :-D
                  • iberia.pl silic-tekst roku!!!!! 24.08.09, 21:47

                    silic napisał:
                    > Mnie solidarnosć plemników nie interesuje. Staram się być
                    obiektywny w tym
                    > zalewie estrogenowych mądrosci...


                    LOL do szescianu :-DDDD, tak sie sklada, ze uwazam, ze z reguly
                    kazdy placi za siebie, nie oczekuje, ze facet bedzie za mnie placil
                    ale jesli sprobowalby tak wypominac MOJE zakupy, wydatki itd. to
                    bylby rychly koniec.
        • dolly19 Mieszkam na śląsku i u nas... 25.08.09, 15:27
          nie wiem dlaczego, ale jest tak, ze to facet płaci...
          chodzi mi np. o drinki, jedzenie, bilety ns impreze...
          ostatnio jak chciałam sobie sama zaplacić za wstep na impreze, to
          chlopak sie na mnie prawie obraził;)
          • kora3 o krajanka :) 26.08.09, 08:51
            czesc Dolly - jestem slazaczką (teraz ieszkam gdzie indziej) i
            potwierdzam :) - u nos chyba by chop pod,jakby mu baba chciała za
            kino dawac kase:), albo za drinka :)
            Dodam, ze mnie za siebie nie pozwalali placic koledzy z klasy, a
            potem kumple ze studiów:), choc tu akurat licze suę z tym, ze była
            to też kwestia proporcji, w kalsie byłam jedna i w grupie też. Zdaje
            sobie sprawe, ze gdyby w grupie był jeden facet, a dziewczyn np. 10
            to raczej nie wydoliłby płacic za wszystkie kolezanki :)

            Musze wszelako dodac, ze w innych zcesciach Polski też nie ejst
            jeszcze z tymi panami tak źle - nie sotkalam jeszcze faceta
            pozazawodowo, mam na mysli kontakt czysto towarzyski, nie randkowy,
            by nie oponował, kiedy chce za siebie zapłacic. To, czy zgodze sie
            na pokrcie kosztów kawy, czy czegos innego zalezy od paru rzeczy,
            ale to inna bajka :)
            • dolly19 Re: o krajanka :) 26.08.09, 10:41
              kora3 napisała:

              > czesc Dolly - jestem slazaczką (teraz ieszkam gdzie indziej) i
              > potwierdzam :) - u nos chyba by chop pod,jakby mu baba chciała za
              > kino dawac kase:), albo za drinka :)
              > Dodam, ze mnie za siebie nie pozwalali placic koledzy z klasy, a
              > potem kumple ze studiów:), choc tu akurat licze suę z tym, ze była
              > to też kwestia proporcji, w kalsie byłam jedna i w grupie też.
              Zdaje
              > sobie sprawe, ze gdyby w grupie był jeden facet, a dziewczyn np.
              10
              > to raczej nie wydoliłby płacic za wszystkie kolezanki :)
              >
              > Musze wszelako dodac, ze w innych zcesciach Polski też nie ejst
              > jeszcze z tymi panami tak źle - nie sotkalam jeszcze faceta
              > pozazawodowo, mam na mysli kontakt czysto towarzyski, nie
              randkowy,
              > by nie oponował, kiedy chce za siebie zapłacic. To, czy zgodze sie
              > na pokrcie kosztów kawy, czy czegos innego zalezy od paru rzeczy,
              > ale to inna bajka :)


              no dokładnie;) heh... widać jednak u nas dobre chłopy są ;p
              mi też jeszcze nigdy się nie zdarzyło, zebym musiala za coś
              płacić... kiedyś na pierwszej randce zawsze mowiłam, ze zaplace za
              siebie, ale teraz juz przestałam, bo nie warto... mam wrazenie, ze
              oni wtedy czują sie niemęscy i obraza ich to...
              ale to fajny zwyczaj...tak mi sie przynajmniej wydaje;)
              pozdrawiam;*
      • iberia.pl Re: Będę się czepiał? męska solidarność plemników? 24.08.09, 18:16
        silic napisał:

        > >Jak jechalismy na chrzciny do coreczki jego brata to skrupulatnie
        musialam > oddac mu za swój bilet (60 zl)
        >
        > I co w tym dziwnego ? To był twój bilet. Trzeba było samej kupić
        te bilety ( dla
        > niego i dla siebie) to problemu by nie było. Czemu oczekujesz , że
        on ma płacić
        > za ciebie ?


        chocby dlatego, ze to byl wyjazd do JEGO rodziny a dziewczyna kupila
        dziecku prezent.

        > >to oczywiscie zauwazyl, ze moglby miec za to 3 piwa i sie nie
        oplaca'.
        >
        > Wyraził swoje zdanie , że zamiast takiego drinka woli 3 piwa.
        Gdzie tu problem
        > ?

        problem w tym, ze on tak wylicza coraz czesciej....tez tak masz?
        Bo ja sie mam za osobe wzglednie oszczedna ale tak nie mam, nie
        przeliczam wszystkiego np. na litry paliwa:-D
        • silic Re: Będę się czepiał? męska solidarność plemników 24.08.09, 19:16
          > chocby dlatego, ze to byl wyjazd do JEGO rodziny a dziewczyna kupila
          > dziecku prezent.

          No i co z tego ? Jakos jak wybieram się do kogos z prezentem to nie oczekuję
          zwrotu kosztów dojazdu. Jajnikowa przypadłosć ?

          > problem w tym, ze on tak wylicza coraz czesciej....

          A to skąd wiesz ? Wymysliłas to sobie. Jego prawo, że nie podziela jej
          preferencji przy zakupie drinka. Nie zauważyłem, żeby zabraniał jej zakupów za
          jej pieniądze.
          Autorka ma do niego pretensje o pieniądze , których on nie wydaja na nią... Litosci.
          • iberia.pl Re: Będę się czepiał? męska solidarność plemników 24.08.09, 19:26
            silic napisał:

            > > chocby dlatego, ze to byl wyjazd do JEGO rodziny a dziewczyna
            kupila
            > > dziecku prezent.
            >
            > No i co z tego ? Jakos jak wybieram się do kogos z prezentem to
            nie oczekuję
            > zwrotu kosztów dojazdu. Jajnikowa przypadłosć ?


            nie moj drogi, nie jajnikowa przypadlosc, uwazam, ze skoro to jest
            wyjazd do JEGO rodziny to moglby (co nie oznacza ze MUSI) zaplacic
            za podroz/bilet.


            >
            > > problem w tym, ze on tak wylicza coraz czesciej....
            >
            > A to skąd wiesz ? Wymysliłas to sobie.


            co ty bredzisz???????????????????????

            Przeczytaj raz jeszcze pierwszego posta.....

            >Jego prawo, że nie podziela jej
            > preferencji przy zakupie drinka. Nie zauważyłem, żeby zabraniał
            jej zakupów za
            > jej pieniądze.


            co nie zmienia faktu, ze takie przeliczanie na KAZDYM kroku jest
            moze byc baaaaaaaaaaardzo irytujace.

            > Autorka ma do niego pretensje o pieniądze , których on nie wydaja
            na nią... Lit
            > osci.
            >
            i co z tego? Chodzi o PODEJSCIE do kasy, rozumiesz?
            Wybacz, ale szlag by mnie trafial jakbym codziennie slyszala, ze
            zamiast tego mozna byc kupic 5 tamtego.
            • stinefraexeter Re: Będę się czepiał? męska solidarność plemników 25.08.09, 10:10
              Szkoda klawiatury na silica. ;)
              On doskonale wie, o co chodzi, tylko się czepia, bo lubi dokuczać.
              Najśmieszniejsze jest to, że uważa się za niezwykle racjonalnego ("to jej
              bilet", "to jej drink"), podczas gdy analizuje sytuację bez kontekstu,
              wydłubując z niej tylko to, co mu pasuje. Manipulatorstwo w czystej postaci.
      • yannika Re: Będę się czepiał. 24.08.09, 18:26
        Drogi Silic: pieniądze sa środkiem nie celem. W momencie jak wyjazd jest do jego rodziny a ona kupuje prezent jego bratanicy to chyba może liczyć chociaż na transport?
        Wypominanie biletów, drinków i tym podobnych rzeczy to buractwo w najczystszej formie. A burak nadaje się na ćwikłę a nie na partnera życiowego.
        • silic Re: Będę się czepiał. 24.08.09, 19:08
          Jesli jej nie stać na bilet to powinna jasno powiedzieć , że chce żeby on za nią
          zapłacił. Jesli ktos mnie zaprasza do siebie nie oczekuję, że zapłaci za moją
          podróż.

          > Wypominanie biletów, drinków i tym podobnych rzeczy to buractwo w najczystszej
          > formie. A burak nadaje się na ćwikłę a nie na partnera życiowego.

          Bardzo ładnie podsumowałas autorkę. Nie powinna mu tego wypominać a jednak tak robi.
          • iberia.pl silic masz problem z czytaniem i rozumieniem? 24.08.09, 19:28
            silic napisał:

            >
            >
            YANNIKA > Wypominanie biletów, drinków i tym podobnych rzeczy to
            buractwo w najczys
            > tszej
            > > formie. A burak nadaje się na ćwikłę a nie na partnera życiowego.
            >
            > Bardzo ładnie podsumowałas autorkę. Nie powinna mu tego wypominać
            a jednak tak
            > robi.
            >
            hahahah czytasz to co bys chcial zobaczyc, to jest podsumowanie
            skapego faceta a nie autorki watku:-D
            • silic zastosuj swe rady do siebie 24.08.09, 20:24
              Proste zadanie: odszukaj w tekscie fragmenty o wypominaniu a potem zobacz kto
              owego wypominania się dopuszcza. Jeszcze powinnas cos pamiętać z terminów:
              podmiot, orzeczenie...
              • zeberdee24 Re: zastosuj swe rady do siebie 24.08.09, 20:39

                Jak bylismy w jakims pubie i wybralam drinka za 20 zl (wlasciwie prawie w ogole
                nie pijam alkoholu więc 'pozwolilam' sobie na slodkiego drinka) to oczywiscie
                zauwazyl, ze moglby miec za to 3 piwa i sie nie oplaca'.

                To jest wypominanie, co prawda w formie "rzuconej w powietrze uwagi", ale jednak
                wyrzut w kierunku autorki jest tu niezaprzeczalny i czytelny.
                • iberia.pl silic i tak tego nie pojmie albo będzie udawał, że 24.08.09, 21:45
                  autorka w ogole tego nie napisala :D.
      • kora3 Re: Będę się czepiał. 24.08.09, 19:50
        silic napisał:
        >
        > I co w tym dziwnego ? To był twój bilet. Trzeba było samej kupić
        te bilety ( dl
        > a
        > niego i dla siebie) to problemu by nie było. Czemu oczekujesz , że
        on ma płacić
        > za ciebie ?

        na przyklad dlatego Sillicu, ze to ON ja zaprosiła na chrzciny swego
        bratanka, czy siostrzeńca, wiec jako zapraszajacy był zobligowany do
        zawiezienia jej tam, a ona jako osoba zaproszona wcale do zakupu
        prezentu nie była zobiligowana, a mimo to to zrobila.
        >
        > Ponieważ kupiłas dla SIEBIE sukienkę i buty to on miał z tego
        powodu zapłacić z
        > a
        > TWÓJ bilet ? Ty chyba ty masz tu problem z pieniędzmi.
        >
        > Wyraził swoje zdanie , że zamiast takiego drinka woli 3 piwa.
        Gdzie tu problem
        > ?

        w kulturze - po prostu - nie wypada komentowac cudzych zakupów, a
        jeśli sie kogos zaprasza (o ile tak było) puszczac takich uwqg - to
        elementarne zasady kultury.
        >
        • silic Natępna dysfunkcyjna. 24.08.09, 20:35
          > na przyklad dlatego Sillicu, ze to ON ja zaprosiła na chrzciny swego

          Pokaż gdzie to jest napisane. W tekscie nie ma słowa o zapraszaniu w kontekscie
          chrzcin.


          > w kulturze - po prostu - nie wypada komentowac cudzych zakupów

          Chciałas chyba napisać - nie wypada szczerze komentować.
          • wanilinowa Re: Natępna dysfunkcyjna. 24.08.09, 20:40
            silic napisał:

            > > na przyklad dlatego Sillicu, ze to ON ja zaprosiła na chrzciny swego
            >
            > Pokaż gdzie to jest napisane. W tekscie nie ma słowa o zapraszaniu w kontekscie
            > chrzcin.
            >
            >
            > > w kulturze - po prostu - nie wypada komentowac cudzych zakupów
            >
            > Chciałas chyba napisać - nie wypada szczerze komentować.
            >

            hehe, dlaczego tak nerwowo reagujesz, czyżby rozchodziło się o Ciebie?

            PS: chciałabym zobaczyć reakcję szanownego silica na gderanie kobiety, że wydał
            20 zł na coś co według niej jest bez sensu
            • silic Re: Natępna dysfunkcyjna. 24.08.09, 20:47
              Po czym wnosisz o mojej nerwowej reakcji ? Może ty potrafisz wskazać w tekscie
              ten fragment o zapraszaniu na chrzciny ?
              Mojej reakcji nie zobaczysz. Ja nie mam problemów z tym, że ktos nie podziela
              moich wyborów.
              • wanilinowa Re: Natępna dysfunkcyjna. 24.08.09, 20:51
                silic napisał:

                > Po czym wnosisz o mojej nerwowej reakcji ?

                po tym, że zaczynasz rzucać inwektywami.

                > Może ty potrafisz wskazać w tekscie
                > ten fragment o zapraszaniu na chrzciny ?

                sugerujesz, że ona (nie znając jeszcze jego rodziny) postanowiła pojechać na
                chrzciny do obcego dziecka i zaproponowała mu żeby jej towarzyszył?

                > Mojej reakcji nie zobaczysz. Ja nie mam problemów z tym, że ktos nie podziela
                > moich wyborów.
                >

                cóż innego miałbyś teraz napisać jak to, że bardzo lubisz jak kobieta jest
                oszczędna i zamienia w sklepie w koszyku heinekena na piwo by biedronka
                • silic Re: Natępna dysfunkcyjna. 24.08.09, 21:01
                  > po tym, że zaczynasz rzucać inwektywami.

                  Zauważenie, że ktos widzi w tekscie słowa , których tam nie ma to inwektywa ?

                  > sugerujesz, że ona (nie znając jeszcze jego rodziny) postanowiła pojechać na
                  > chrzciny do obcego dziecka i zaproponowała mu żeby jej towarzyszył?

                  Ja sugeruję, że nie wiemy czy on ją zaprosił. Mógł dla przykładu powiedzieć "
                  Wybieram się do rodziny na chrzciny. Może chcesz się ze mną wybrać ?". Wiem
                  natomiast czego w tescie nie NAPISANO.

                  Nie piję piwa i sam robię swoje zakupy. Cały czas strzelasz slepakami, spróbuj
                  napisać cos w temacie a nie o mnie.
                  • wanilinowa Re: Natępna dysfunkcyjna. 24.08.09, 21:07
                    silic napisał:

                    > > po tym, że zaczynasz rzucać inwektywami.
                    >
                    > Zauważenie, że ktos widzi w tekscie słowa , których tam nie ma to inwektywa ?

                    nie, szukaj dalej.

                    >
                    > > sugerujesz, że ona (nie znając jeszcze jego rodziny) postanowiła pojechać
                    > na
                    > > chrzciny do obcego dziecka i zaproponowała mu żeby jej towarzyszył?
                    >
                    > Ja sugeruję, że nie wiemy czy on ją zaprosił. Mógł dla przykładu powiedzieć "
                    > Wybieram się do rodziny na chrzciny. Może chcesz się ze mną wybrać ?".

                    tak właśnie brzmi zaproszenie.

                    >
                    > Nie piję piwa i sam robię swoje zakupy. Cały czas strzelasz slepakami, spróbuj
                    > napisać cos w temacie a nie o mnie.
                    >

                    to był przykład misiu, w miejsce piwa wstaw sobie cokolwiek ze swoich ulubionych
                    rzeczy. a jeśli chodzi o samodzielne zakupy - to jeśli się nie mylę ona też sama
                    sobie kupiła drinka, mimo to sknerus musiał jej to wypomnieć.
                    nie piszę o Tobie bezpośrednio, staram Ci się wyjaśnić sytuację, skoro
                    abstrakcyjne przykłady do Ciebie nie przemawiają (pewnie słodkich drinków też
                    nie lubisz).
                    • silic Re: Natępna dysfunkcyjna. 24.08.09, 21:14
                      >a jeśli chodzi o samodzielne zakupy - to jeśli się nie mylę ona też sam
                      > a sobie kupiła drinka, mimo to sknerus musiał jej to wypomnieć.

                      Brawo! W końcu cos w temacie. Skoro już doszłas do takiego wniosku to może
                      napiszesz cos princess_yoyo, że manipuluje tekstem pisząc o tym, że pan
                      wydzielał pieniądze na drinki? Czy może manipulacji mogę się dopuszczać jedynie
                      ja bo estrogeny chronią przed tym ?
                      • wanilinowa Re: Natępna dysfunkcyjna. 24.08.09, 21:18
                        silic napisał:

                        > >a jeśli chodzi o samodzielne zakupy - to jeśli się nie mylę ona też sam
                        > > a sobie kupiła drinka, mimo to sknerus musiał jej to wypomnieć.
                        >
                        > Brawo! W końcu cos w temacie. Skoro już doszłas do takiego wniosku to może
                        > napiszesz cos princess_yoyo, że manipuluje tekstem pisząc o tym, że pan
                        > wydzielał pieniądze na drinki?

                        sam nie umiesz, musisz chować się za moją spódnicą?

                        > Czy może manipulacji mogę się dopuszczać jedynie
                        > ja bo estrogeny chronią przed tym ?

                        oł yeah, mój ulubiony argument kiedy zabraknie tych rzeczowych. a co powiesz na
                        to, że zeberdee też uznał opisanego faceta za irytującego? jak widzisz, opinia
                        nie zawsze determinowana jest płcią
                        • silic Re: Natępna dysfunkcyjna. 24.08.09, 21:22
                          > sam nie umiesz, musisz chować się za moją spódnicą?

                          Ja już to napisałem. Nie jestem zdziwiony , że nie doczytałas tego.

                          > oł yeah, mój ulubiony argument kiedy zabraknie tych rzeczowych.

                          Bardzo się cieszę z tego stwierdzenia. Takiego argumentu użyłas zaraz na
                          początku wymiany postów ze mną. Czyżbys prezentowała brak argumentów już od
                          początku dyskusji ?....
                          • wanilinowa Re: Natępna dysfunkcyjna. 24.08.09, 21:26
                            silic napisał:

                            > > sam nie umiesz, musisz chować się za moją spódnicą?
                            >
                            > Ja już to napisałem. Nie jestem zdziwiony , że nie doczytałas tego.

                            nie czytałam tej gałęzi: między innymi dlatego nie uda Ci się mnie naszczuć na
                            kogokolwiek


                            > > oł yeah, mój ulubiony argument kiedy zabraknie tych rzeczowych.
                            >
                            > Bardzo się cieszę z tego stwierdzenia. Takiego argumentu użyłas zaraz na
                            > początku wymiany postów ze mną. Czyżbys prezentowała brak argumentów już od
                            > początku dyskusji ?....

                            nie, to było nawiązanie do Twojego postu:
                            forum.gazeta.pl/forum/w,16,99371129,99377808,Re_Bede_sie_czepial_meska_solidarnosc_plemnikow.html

                            nie mam w zwyczaju sięgać po takie niskie odzywki, ale uznałam, że skoro sam
                            wyznaczyłeś taki poziom argumentów, to właśnie coś takiego do Ciebie trafi.
                            • silic Re: Natępna dysfunkcyjna. 24.08.09, 21:38
                              > nie mam w zwyczaju sięgać po takie niskie odzywki, ale uznałam, że skoro sam
                              > wyznaczyłeś taki poziom argumentów, to właśnie coś takiego do Ciebie trafi.

                              W sprawie wyznaczania poziomu argumentów do do iberi z gratulacjami.
          • kora3 czyżby, ja?:) 24.08.09, 21:02
            silic napisał:

            > > na przyklad dlatego Sillicu, ze to ON ja zaprosiła na chrzciny
            swego
            >
            > Pokaż gdzie to jest napisane. W tekscie nie ma słowa o zapraszaniu
            w kontekscie
            > chrzcin.

            no wybacz Sillicu, ale jeśli np. ja zaprasam kogoś do nieznanej mi
            osoby jako os. tow. na wesele np. to licze sie z tym, ze ja polrywam
            koszty dojazdu i prezentu - proste

            >
            >
            > > w kulturze - po prostu - nie wypada komentowac cudzych zakupów
            >
            > Chciałas chyba napisać - nie wypada szczerze komentować.

            cudzych zakupów -nie. To nie Twoja sprawa ze ktoś kupił sobie
            kanape, za która ty mozesz miec 200 karimat :)
            >
            • silic Re: czyżby, ja?:) 24.08.09, 21:09
              > no wybacz Sillicu, ale jeśli np. ja zaprasam kogoś do nieznanej mi
              > osoby jako os. tow. na wesele np. to licze sie z tym, ze ja polrywam
              > koszty dojazdu i prezentu - proste

              Tylko , że dalej nie zmienia to faktu, że w tekscie autorki nie ma słowa o
              zapraszaniu ( w kontekscie wyjazdu). To są wyłącznie twoje spekulacje i na
              podstawie tych spekulacji krytykujesz tego pana.

              > cudzych zakupów -nie. To nie Twoja sprawa ze ktoś kupił sobie
              > kanape, za która ty mozesz miec 200 karimat :)

              A to ciekawe swoją drogą. Pierwsze słyszę, że nie można powiedzieć komus, że
              kupił ładną kanapę. Oczywiscie nie można powiedzieć, że kupił brzydką -
              szczerych wypowiedzi społeczeństwo nie toleruje- ale o tym już napisałem.
              • bakejfii Re: czyżby, ja?:) 24.08.09, 21:12
                E O CO TU BIEGA O KANAPE CZY KANAPKE BO NIE CZAJE.
              • kora3 Re: czyżby, ja?:) 24.08.09, 21:19
                silic napisał:
                >
                > Tylko , że dalej nie zmienia to faktu, że w tekscie autorki nie ma
                słowa o
                > zapraszaniu ( w kontekscie wyjazdu). To są wyłącznie twoje
                spekulacje i na
                > podstawie tych spekulacji krytykujesz tego pana.

                nikogo nie krytykuje stwierdzam fakty Sillicu. Najakiej podstawie
                pojawiła sie autorka watku na chrzcinach? jako osoba towarzyszaca
                tego pana.
                Moze posłuze się pewnym rzykładem, który mam świezo w pamieci, bo
                pisałam na ten temat a innym forum.Otóz zostałam zaproszona do
                kolezankii kolegi na wesele. Mój partner ich zna o tyle o ile ale
                zna. Wyszło jednak tak, ze musiał w tym czasie wyjechac na wyjazd,
                którego nie mogł odwolac, taka praca.
                Na wesele zaprosilam kolegę, który młodą pare zna z widzenia jedynie.
                Naturalnie wraz z parneremaplanowalismy wczesniej kwote, którą
                mielismy dać młodej parze, byla preferowana gotówka, ja poprosiłam
                znajomego o odbiór z wesela łacznie z odwiezieniem kolegijakies 25
                km.
                Kolega zadeklarował wszelako, ze chce dac prezent od siebie, alezeby
                nie robic zamieszania dołozył kwote swą do naszej koperty, co
                oczywiscie ie owocowało z naszej strony zmniejszeniem kwoty dla
                młodej pary. Stwierdził tez,ze zanocuje u kuzyna a moim msiecie i
                odwozić go potrzeby nie ma.
                Jest to człowiek kulturalny i miły. Po prostu. Ale niezaleznie od
                tego, ze o tym wiem ani ie liczyłam, ze sobie sam wróci w nocy 25 km
                po kielichu weselnym, ani na to, ze sie doruci do koperty. Ja go
                zaprosiłam i na nas spoczywał obowiazek zapewnienia prezentu i
                transportu - proste.

                >
                > > cudzych zakupów -nie. To nie Twoja sprawa ze ktoś kupił sobie
                > > kanape, za która ty mozesz miec 200 karimat :)
                >
                > A to ciekawe swoją drogą. Pierwsze słyszę, że nie można powiedzieć
                komus, że
                > kupił ładną kanapę. Oczywiscie nie można powiedzieć, że kupił
                brzydką -
                > szczerych wypowiedzi społeczeństwo nie toleruje- ale o tym już
                napisałem.
                >
                Owsze,, ze ładna wypada, ale ze za droga - nie. Nie wiem jak Ci to
                wyłumaczyć - nie obracam sie w towarzystwoe ludzi, któzry cudze
                zaupy przeliczają na własbe gusre i mozliwosci.
              • iberia.pl silic-czyzbys sugerowal, ze autorka wprosila sie 24.08.09, 21:54
                na chrzciny?

                Skoro byla na tej uroczystosci to zakladam, ze ktos -czyli ON-ja na
                te uroczystosc zaprosil tak?
                Kupila prezent -choc jak pisala Kora NIE musiala, wiec nie rozumiem
                Twojego swietego oburzenia, ze facet dokladnie sie rozliczal co do
                zlotowki za dojazd.
                • silic Re: silic-czyzbys sugerowal, ze autorka wprosila 24.08.09, 22:03
                  Ja nie sugeruję. Ja piszę na postawie tego co jest napisane a nie co mi się wydaje.

                  > Kupila prezent -choc jak pisala Kora NIE musiala, wiec nie rozumiem
                  > Twojego swietego oburzenia, ze facet dokladnie sie rozliczal co do
                  > zlotowki za dojazd.

                  Ja się nie oburzam z powodu tego, że pan się rozliczał z wyjazdu.
                  To wy się oburzacie.
                  • kora3 Sillicu nie ustosunkowaleś się 24.08.09, 22:13
                    do mego przykladu z weselem - widać nie był po twej mysli ...

                    no, ale ja mam do Ciebie pytanie, jeśli mozna:
                    Otóz
                    - kolezanka pokazuje mi buty i mowi,z zaplcila 300 zeta - mam jej
                    powiedziec, ze moglsby miec za to 2 pary innych?
                    - Moj facet ostatnio zplacl 1300 zeta za pewną no sa ptzyjemnosc -
                    mam mu powiedziec,ze to za drogo i dwie moje przyjemnosci, albo
                    trzy?
                    Ja uwazam ze to chamskie
                    • silic Re: Sillicu nie ustosunkowaleś się 24.08.09, 22:29
                      Ale mnie ten przykład ani ziębi ani grzeje - to nie ma nic wspólnego z
                      przypadkiem o którym piszemy tutaj więc się nie ustosunkowywałem. To , że ktos
                      zachował się tak nie oznaczy , że ktos inny też tak musi. Nie musisz gdybać na
                      temat mojego myslenia.
                      Mnie chodzi o to, że nie można wymyslać sobie przebiegu zdarzeń o których nic
                      nie wiemy i na podstawie tych wymysłów krytykować kogos.

                      > - kolezanka pokazuje mi buty i mowi,z zaplcila 300 zeta - mam jej
                      > powiedziec, ze moglsby miec za to 2 pary innych?

                      Ja bym nie miał oporów przed powiedzeniem , że to MOIM zdaniem np. drogo. Gdyby
                      pytała się tylko czy ładne to inna sprawa, ale jesli sam wychodzi z rozmową o
                      cenie ...

                      > Moj facet ostatnio zplacl 1300 zeta za pewną no sa ptzyjemnosc -
                      > mam mu powiedziec,ze to za drogo i dwie moje przyjemnosci, albo
                      > trzy?

                      Ja gdybym uważał, że to z drogo to bym powiedział. Jesli dla ciebie to nie jest
                      za drogo to nie masz co mówić, jesli jednak jest - czemu masz się kryć ze swoim
                      zdaniem ?
                      • wanilinowa Re: Sillicu nie ustosunkowaleś się 24.08.09, 22:32
                        silic napisał:

                        > Ale mnie ten przykład ani ziębi ani grzeje - to nie ma nic wspólnego z
                        > przypadkiem o którym piszemy tutaj więc się nie ustosunkowywałem. To , że ktos
                        > zachował się tak nie oznaczy , że ktos inny też tak musi. Nie musisz gdybać na
                        > temat mojego myslenia.
                        > Mnie chodzi o to, że nie można wymyslać sobie przebiegu zdarzeń o których nic
                        > nie wiemy i na podstawie tych wymysłów krytykować kogos.


                        silic, przecież to co Ty tu oprawiasz to czysta fikcja literacka, normalnie
                        jakbyś horoskop pisał. weźmy przykład zaproszenia: wszyscy jakoś zrozumieli że
                        matka założycielka wątku została zaproszona (co zresztą potwierdziła sama
                        wprost) a Ty jeden twierdziłeś że było zupełnie inaczej
                      • kora3 Re: Sillicu nie ustosunkowaleś się 24.08.09, 22:38
                        silic napisał:

                        > Ale mnie ten przykład ani ziębi ani grzeje - to nie ma nic
                        wspólnego z
                        > przypadkiem o którym piszemy tutaj więc się nie ustosunkowywałem.
                        To , że ktos
                        > zachował się tak nie oznaczy , że ktos inny też tak musi.

                        Musi nie musi, ale sa pewne zasady - zapraszam kkogoś jako os. tow.
                        to ja sie troszcze o prezent i transport - proste. A to,ze dana
                        osoba CHCE się do prezentu dołozyc, czy dać od siebie, nie chce
                        sprawiac kłpotu, albo glupio jej, co zrozumiale:) ze kobieta ma
                        transport zalatwiac to już inna bajka.

                        Nie musisz gdybać na
                        > temat mojego myslenia.

                        nie gdybałam , odp. pokazuje,ze nie jest po twej mysli :)

                        > Mnie chodzi o to, że nie można wymyslać sobie przebiegu zdarzeń o
                        których nic
                        > nie wiemy i na podstawie tych wymysłów krytykować kogos.

                        alez nikt nie ymyslal, aytirka wątku na końcu wyjasnila ze pan ja na
                        chrzciny zaprosil, dla osob chyba mniej rozgarnietych, sorry, bo
                        inne się domysliły tej oczywistosci:)

                        >
                        > > - kolezanka pokazuje mi buty i mowi,z zaplcila 300 zeta - mam jej
                        > > powiedziec, ze moglsby miec za to 2 pary innych?
                        >
                        > Ja bym nie miał oporów przed powiedzeniem , że to MOIM zdaniem np.
                        drogo. Gdyby
                        > pytała się tylko czy ładne to inna sprawa, ale jesli sam wychodzi
                        z rozmową o
                        > cenie ...

                        a teraz to Ty gdybasz Sillicu - skąd wiesz, ze autorka zaczela o
                        cenie drinka?:) Moze pan cene zobaczył w karcie?:) Moze widzial jak
                        zań placi i stąd wiedział ile kosztuje?:)

                        >
                        > > Moj facet ostatnio zplacl 1300 zeta za pewną no sa ptzyjemnosc -
                        > > mam mu powiedziec,ze to za drogo i dwie moje przyjemnosci, albo
                        > > trzy?
                        >
                        > Ja gdybym uważał, że to z drogo to bym powiedział.

                        w jakim celu? :)


                        Jesli dla ciebie to nie jest
                        > za drogo to nie masz co mówić, jesli jednak jest - czemu masz się
                        kryć ze swoim
                        > zdaniem ?

                        Bo to nie moja kasa i nie moja sprawa np. :) a poza tym wiesz
                        pojecie drogo/tanio jest dosc rekatywne, to raz. Czegos takiego
                        taniej nie zrobisz, po prostu, ale to nie zenia faktu, ze ja bym za
                        to nie dała nawet 10 razy mniej bo mi to na nic :)

                        Tego rodzaju dyskusje mozna wg mojej oceny prowadzić na poziomie
                        wspólnego gospodarstwa, gdy owe cos naszym zdaniem za drogie
                        powoduje problemy finansowe wspólne. Jesli nie to nie wypada
                        rozliczac kogoś z jego pieniedzy, a już szczególnie rzedu 20
                        złotych hehe
                        • silic Re: Sillicu nie ustosunkowaleś się 24.08.09, 23:00
                          > alez nikt nie ymyslal, aytirka wątku na końcu wyjasnila ze pan ja na
                          > chrzciny zaprosil, dla osob chyba mniej rozgarnietych, sorry, bo
                          > inne się domysliły tej oczywistosci:)

                          Stosunki międzyludzkie to nie matematyka. To, że ktos z kims gdzies pojechał to
                          nie znaczy , że ktos kogos zapraszał. Mogło tak być, ale nie musiało. Wszystkie
                          panie przyjęły bezrefleksyjnie takie założenie.
                          Ja wiem, że moje podejscie nie jest popularne ale przynajmniej podchodzę
                          obiektywnie.

                          > a teraz to Ty gdybasz Sillicu - skąd wiesz, ze autorka zaczela o
                          > cenie drinka?:) Moze pan cene zobaczył w karcie?:) Moze widzial jak
                          > zań placi i stąd wiedział ile kosztuje?:)

                          Hola hola! Ja nie to tym pisałem - odpowiedziałem na teoretyczne pytanie
                          odnosnie koleżanki z butami. Proszę nie przypisywać moich odpowiedzi do innych
                          kwestii.

                          > > Ja gdybym uważał, że to z drogo to bym powiedział.
                          >
                          > w jakim celu? :)

                          Bo miałbym (lub nie) na to ochotę. Powód wystarczający.

                          Ty nie lubisz poruszać takich kwestii i nie poruszasz, ktos inny nie ma przed
                          tym oporów i już.
                          • kora3 Re: Sillicu nie ustosunkowaleś się 25.08.09, 07:57
                            silic napisał:

                            >
                            > Stosunki międzyludzkie to nie matematyka.

                            no własnie i iczyc się do grosza nie wypada :)

                            To, że ktos z kims gdzies pojechał to
                            > nie znaczy , że ktos kogos zapraszał. Mogło tak być, ale nie
                            musiało. Wszystkie
                            > panie przyjęły bezrefleksyjnie takie założenie.

                            Nie bezrefleksyjnie:) - po prostu tak było najprawdopodobniej :0 Ine
                            mozliwosci, ze pani pojechała z panem na chrzciny jego siostzenca?
                            - pani sie wprosila, błagała, zeby zobaczyć jakieś dziecko z jego
                            rodziny?
                            - pan jst inwalida i potrzebował wsparcia w podrózy - odpada, bo nie
                            płaciłby wcale za bilet :)

                            > Ja wiem, że moje podejscie nie jest popularne ale przynajmniej
                            podchodzę
                            > obiektywnie.

                            wcale nie - obiektywne sa zasady sv na ogół a one mówia jakie
                            obowiazki spoczyają na zapraszajacym.

                            >
                            > Hola hola! Ja nie to tym pisałem - odpowiedziałem na teoretyczne
                            pytanie
                            > odnosnie koleżanki z butami. Proszę nie przypisywać moich
                            odpowiedzi do innych
                            > kwestii.

                            no, ale pan skrytykował koszt drinka pani - skąds, podałam
                            mozliwosci, wiedział ile to kosztuje. Nadal uwazsz za ok komente
                            tego rodzaju
                            ?

                            >
                            > Bo miałbym (lub nie) na to ochotę. Powód wystarczający.

                            Otóz nie, bo ten do kogo kierujesz wypowiedz moze sobie nie zyczyć
                            komentarzy JEGO zakupów, nie pojmijesz tego?

                            >
                            > Ty nie lubisz poruszać takich kwestii i nie poruszasz, ktos inny
                            nie ma przed
                            > tym oporów i już.
                            >
                            Bo jest źle wychowany z całym szacunkiem. :)
                            • kora3 "kariera" ludzi podliczajacych innych 25.08.09, 08:34
                              taka historyjka rodzinna mi się przypomniała Sllicu :) a ropos
                              dyskusji z Tobą.
                              Otóz mam w rodzinie kuzyna, na szczescie rzadko widywanego :), który
                              od kiedy pamietam "wyliczał" z kasy innych. Oczywsce nie ze swojej,
                              tylko z ICH kasy. Najprawdopodobbniej nauczył sie tego w domu
                              rodzinnym, słyszac, jak jego rodzce komentuja miedzy sobą tojak, na
                              co i dlaczego SWOJE pieniądze wydali inni. Sa to bardzo skapi
                              ludzie, zazdroszczacy innym wszystkiego, choc sami niebiedni, ale
                              zyjacy jak sami mówia i podkreslają bardzo skromnie.
                              Kuzyn kiedy był mały nie wiedział, ze rodzice tak miedzy sobą, a w
                              szerszym gronie kimentowac nie wypada i komentował. Oczywiscie
                              weszksoc ludzi sie z tego smiala, bo to był dziecak, a rodzice
                              upominałi go pzy innych, ze tak sie nie mówi.
                              No, ale wiesz jak jest:) lata leciałoy z kuzyna zrobił się
                              nastolatek o takim nawyku, potem student, a potem dorosły gosc. Nie
                              dziwi Cie chyba specjalne, ze człowiek ten nie iał przyjaciół, ani
                              znajomych za wielu, bo przemądrzałe uwagi jego w temacie cudzej kasy
                              raczej odstreczały, poza tym przynzjae jest to snob rzadkiej masci:)
                              Do wyliczania doszła mu jeszcze "maniera" doradzania wszsytkim w
                              sprawach wszelkich osobistych i zawodowych:)- co zwazywszy, ze nie
                              lwej czesci tych spraw się zwyczajnie nie znał bywało kommiczne.

                              Z reguły unikałysmy z siostra kontaktu z tym typem na ile sie dało,
                              ale razu pewnego usłyszwszy, ze się wybieamy z moja paczką na
                              pewnien wyjazd do miejsca dlań atrakcyjnego poprosił, czy moze się
                              zabrać.
                              zachwycona nie byłam, ale popmyslalam,ze moze chłop juz
                              wydoroslał :) - jakiez było moje rozczarowanie, gdy juz w podrózy
                              zaczeła się jazda:)
                              Gosc zaczał pouczać aktualnie kierujacego samochodem - kierowce z
                              duzym stazem i instruktora nauki jazdy notabene, ze źle prowadzi i
                              zniszczy silnik, a takze instruował go, gdzie jest najtańsza benzyna
                              po trasie:) Gsc mu podziekował za rady i poinformował, ze to
                              samochód na rope :) - co było widać p oznaczeniu :) typ nie stracił
                              rezonu, zaczał opowiadac o wadach ropniaków:). nastepnie krytykował
                              wybór trasy (jeździlismy tam czesto i testowalismy - ta była
                              najkrótsza i najbardziej komfortowa). Później, kiedy zatrzymaliśmy
                              się w zajeździe po tejze trasie "pouczył" całe towarzystwo po kolei,
                              co do wartosci odzywczej i ceny tego co zamierzają zjesc i wypic -
                              oczywiscie poza nim, który jadl kanapki od mamy swej i popijał
                              herbatą, wszyscy jedlismy niewłasciwe na drogę zarcie , pilismy złe
                              napje i przepłacilismy słono. :)
                              Trasa była długa, ludzie zmeczeni i wszyscy trakyowali to z
                              przymruzeniem oka po prostu:)

                              Na miejscu natychmiast chciałorzejąc ster :) w temacie poszukiwania
                              lokum, choć jako stali bywalcy mielismy swoje upatrzone. Wg niego,
                              młodzi ludzie na wakacjach powinni zrezygnować z lokum z łazienką i
                              wynając tanie,bez wygód, bo tak jest fajnie. Tylko on uwazał, ze to
                              fajne, wiec kolega zaproponowal, zeby sobie taie własnie wynajał, a
                              innym pozostawił wybór :)
                              Jakoś samtniena to nie przystał, ale bardz labidził z powodu niskiej
                              poniekad ceny lkalu, ze za wysoka:) i to uzalal sie nie nad swoim ,
                              ale naszymi portfelami.
                              Podobnie - usiłował nam organizowac co mamy jesc (konserwy!!!), o
                              której wstac z łozek (o godz. 6.00), co danego dnia robić itd.
                              Oczywiscie nikt się do tego nie stosował, bo niby dlaczego :), ale
                              wqrzało to ludzi niepomiernie :) Kilkukrotnie dostawał jasny sygnał,
                              zeby się opamietał, bo nie ejst tu jakims "kierownikiem turnusu, ani
                              kaowcem na promie:)", ale bezskutecznie. Ja sie domyslasz, był to
                              jego ostatni wyjazd w naszym gronie.
                              Tearz to juz bardzo dorosly :) gosc, pare lat ode mnie starszyi
                              zbiera ostre baty od zycia i otoczanie za swe "maniery", których nie
                              umie się wyzbyć za nic.
                              Jak wspomniałam widuje toto rzadko i niechętnie, ale i wówczas widze
                              jak go ludzie traktują- wiem,ze sobie na to zasluguje ale mimo
                              wszystko mi czasem typa zal :)

                              Ostatnio widzielismy się u mojej siostry, która usiłował "uczyc" jak
                              ma się zajmowac swoim małym dzieckiem. Kobieta zmeczona, dziecko 2
                              miechy, ona po ciezkim porodzie, wiec mu odparowała, ze jak sobie
                              urodzi własne, to bedzie tak robił, jak jej radzi. I tak grzeczna
                              reakcja. Obcy ludzie sa mniej dla kuzyna wyrozumiali i nic dziwnego.
                              Jak zaczął pouczac mojego faceta w jego temacie zawodowym - dodam,
                              ze nie ma on o tym zleonego pojecia, moze tam z pare ksiazek o tym
                              przeczytał, to zaś nie wystarczy do bycia hihi ekpertem - to mu
                              grzecznie, ale wprost powiedział "Krzysztofie, bredzisz , jakbyś
                              litre wóki na czczo wypił:). trzymaj się trmatów, na których choc
                              TROCHE sie znasz, albo gadaj z takimi, co się na niczym nie znaja,
                              moze bedziesz "robił" za fachowaca:)"
                              tak mniej wiecej przedstawia sie "kariera" zyciowa osób
                              wchrzaniających się w cudze sprawy :) - są samotne i nie wiedzą
                              najgorsze to, dlaczego:)
                            • silic Re: Sillicu nie ustosunkowaleś się 25.08.09, 09:54
                              > no własnie i iczyc się do grosza nie wypada :)

                              Pieniądze to nie stosunki międzyludzkie. Ja pisałem o przewidywaniu zachowań.

                              > wcale nie - obiektywne sa zasady sv na ogół a one mówia jakie
                              > obowiazki spoczyają na zapraszajacym.

                              Przeprasza, ale jakies zasady sv nie mają nic do tej sytuacji. Równie dobrze
                              można się powoływać na kodeks Legii Cudzoziemskiej albo zasady BHP.

                              > no, ale pan skrytykował koszt drinka pani - skąds, podałam
                              > mozliwosci, wiedział ile to kosztuje. Nadal uwazsz za ok komente
                              > tego rodzaju ?

                              Napisałas, że sam teoretyzuję podczas gdy pisałem odpowiedź na twoje TEORETYCZNE
                              pytanie. W moją wypowiedź o cenie butów wrzuciłas nie wiedzieć z jakiego powodu
                              pytnia a kartę i o cenę drinka a pytalas mnie o BUTY. Nie wiem skąd pan znał
                              cenę, to naprawdę nieistotne. Natomiast w tej teoretycznej sytuacji o koleżance
                              z butami to skoro sama wychodzi z informacjami o cenie to niech sie nie dziwi ,
                              że ktos cos powie na ten temat - i tylko tyle napisałem.

                              > Otóz nie, bo ten do kogo kierujesz wypowiedz moze sobie nie zyczyć
                              > komentarzy JEGO zakupów, nie pojmijesz tego?

                              Tak jak ja mogę sobie nie życzyć informowania mnie o cenie butów. A jesli ktos
                              nie chce takich komentarzy to mówi to osobie komentującej a nie zakłada temat na
                              forum publicznym.

                              > Bo jest źle wychowany z całym szacunkiem. :)

                              Już pisałem o społecznym odbiorze prawdy.
                              • kora3 Oj Sillicku:) 25.08.09, 10:50
                                silic napisał:
                                >
                                > Pieniądze to nie stosunki międzyludzkie. Ja pisałem o
                                przewidywaniu zachowań.

                                ależ podejscie do pieniedzy, zasady zachowań zwiazanych z nimi to
                                spory dział stosunków miedzyludzkich:)

                                >
                                > Przeprasza, ale jakies zasady sv nie mają nic do tej sytuacji.

                                Nie jakies Sillicku, nie jakieś :) to są ogólnie przyjete zasady, ze
                                np. nie wypada zaprosi ludzi na urodziny, wesele itp i wystawic im
                                rachunku za jadło i napitek - przykladowo. :)
                                To sa formy pomagające ludziom lepiej, korzystniej dla nich, bardzej
                                komfortowo zyc, po prostu.:)


                                Równie dobrze
                                > można się powoływać na kodeks Legii Cudzoziemskiej albo zasady BHP.

                                nie Sillicku. To na co sie powołujemy zalezy od kontekstu. Mzemy
                                sobie tak "gdybac" np. czy wypada nieznajomą panią złapać za
                                tyłek :), no ne, ale jesli ja ratujesz z pożaru to pal licho zasady
                                dobrego wychowania. :) - a uratowana pewnie sie nie obrazi wcale:)

                                ale w normalnych warunkach, nieekstremalnych obowiazuja jakies
                                zasady, np. takie, ze jesli TY zapraszasz, to TY stawiasz. ZAPROŚ
                                kolegów, zeby nie było, ze kobiete :) na drinka i powiedz im, zeby
                                sami zapłacili sobie :) jak popatrzysz na reakcję, zrozumiesz co
                                jest nie tak :)

                                >
                                > Napisałas, że sam teoretyzuję podczas gdy pisałem odpowiedź na
                                twoje TEORETYCZN
                                > E
                                > pytanie. W moją wypowiedź o cenie butów wrzuciłas nie wiedzieć z
                                jakiego powodu
                                > pytnia a kartę i o cenę drinka a pytalas mnie o BUTY.

                                O matko - chcialam Ci pokazac, ze komenty co do butów sa tak samo
                                bezsensowne jak co do drinka, czy czegokolwiek innego, co sobie dana
                                osoba kupuje za SWOJE PIENIADZE, w przypadku zaproszenia kogoś na
                                drinka taka uwaga jest nie na miejscu nawet gdy płacimy my.
                                Mam zapytanie: skoro jestes za tym, zeby tak podliczac innych, to
                                czy robisz tak z KAZDYM? Np. ze swoim szefem, albo inna osoba, od
                                której jesteś zalezny? Np. mówisz swemu przełozonemu, ze kupił sobie
                                za drogie w utrzymaniu auto i ty bys kupił tańsze, a za resztę np.
                                postawił altanke?:)


                                > że ktos cos powie na ten temat - i tylko tyle napisałem.

                                no rozumiem, ale czsem ktos pyta o cenę z czystej ciekawosci i
                                udziela się takiej informacji czasami, co wcale tej osoby nie
                                upowaznia do podliczania udzielajacego informacji w temacie jego
                                własnej kasy :)

                                >
                                > Tak jak ja mogę sobie nie życzyć informowania mnie o cenie butów.

                                Mozesz, choc to juz małostkowosc wg mnie, zawsze wszelakomozesz te
                                informacje puscic mimo uszu, albo jesli juz ak cie zabolała :)
                                pwoeidzieć"Ale mnie nie interesuje ile kosztowały Twoje buty" :)


                                A jesli ktos
                                > nie chce takich komentarzy to mówi to osobie komentującej a nie
                                zakłada temat n
                                > a
                                > forum publicznym.

                                poto jest forum, zeby wymieniac opinie, takze w zadanym temacie - wg
                                tego co piszesz w zasadzie na zaden temat nie moznaby się
                                wypowiadać:) i zakładac wątków

                                >
                                > > Bo jest źle wychowany z całym szacunkiem. :)
                                >
                                > Już pisałem o społecznym odbiorze prawdy.
                                >
                                Masz Sillicu, ze tak napiszę Ci prawde, wypaczony poglad zarówno na
                                to co to jest prawda, jak i na to, jaki jest jej społeczny odbiór.
                                mam nadzieję,ze bedziesz w stanie te prawdę przyjąc:)

                                Otóz jak tu jedna forumowiczka ma w stopce : prawda jest jak d..pa
                                kazdy ma własna. Mowa rzecz jasna o prawdzie subiektywnej, wbrew
                                pozorom takie pojecie istnieje. Nasze gusta np. to sa prawdy
                                subiektywne. Jesli ja napiszę,ze nie lubie śledzi, to jest to prawda
                                której nIKT nie podważy. Jest cały zespół takich prawd nie do
                                obalenia. :) Istnieja tez prawdy obiektywne, głownie naukowe :).
                                Nieszczesciem wiekszosci ludzi jest to, ze transponują swoje
                                subiekywne prawdy na rlacje z innymi.
                                Czyż zdanie "Dla mnie, jako maki, moje dziecko jest najpiekniejsze
                                na swiecie" jest fałszem? Nie, ale juz zdanie takiej mamy "moje
                                dziecko jest najpiekniejsze na swiecie" jest fałszem niewatpliwie, a
                                co gorsza próbą narzucenia innym swego subiektywnego oczucia:)

                                W wyrazaniu prawdy wazne jest tez CMSC:) czas, miejsce, sposób i
                                cel.
                                naczej bedzie pojmowana krytyka kogoś w obecnosci innych, inaczej w
                                4 oczy. np. Inaczej konstruktywna, inaczej obliczona na tzw.
                                dokopanie.

                                Posłuze się moze babskim takim przykladem. Jeśli kolezanka mnie
                                poprosiła o pomoc w wybirze sukni slubnej, to znaczy ze ma zaufanie
                                do mnie i mego gustu, dlatego jeśli w czyms bedzie wygladala xle na
                                pewno bede jej to odradzała, anie słoziła, zeby jej zrobic
                                przyjemnosc.
                                Ale jeśli kolezanka jakas na swoim weselu zapyta mnie, czy łafnie
                                wyglada to NIE powiem jej, ze nie i to jeszcze przy panu mlodym i
                                klikunastu gosciach. Dlaczego? Bo i po co? Nic to niezmieni poza jej
                                nastrojem na gorszy - jaki cel powiedzenia takiej prawdy - w tym
                                przypafku subiektywnej, nawet jeśli nas ktoś pyta?
                                tak jest prawie ze wszystkim - nie w pore, przy ludziach, bez
                                pytania wypowiedziane opinie bedące najczesciej prawda subiektywna,
                                czesto pransponowana na ogół nie są mile widziane i to jest
                                normalne.


                                Wyobraź sobie, ze spotykamy sie my, w jakims gronie ja wiem, ze ty
                                jesteś Sillic, a Ty wiesz, ze ja jestm Kora. No i ja mówię: Silic to
                                skaiec i facet, który nawet drinka kobiecie nie postawi, no tak
                                pisał na forum. To prawda tak Cie odbieram ja i co z tego? Po co
                                wygłaszam te opinię nie pytana, bez okazji powodując zazenowanie
                                otoczenia, albo i co gorsza dyskusję w temacie z tobą w roli
                                głownej ?:)
                                • silic Re: Oj Sillicku:) 26.08.09, 01:29
                                  > ależ podejscie do pieniedzy, zasady zachowań zwiazanych z nimi to
                                  > spory dział stosunków miedzyludzkich:)

                                  Podejście do pieniędzy to nie pieniądze. Nie widzisz różnicy ?

                                  >to są ogólnie przyjete zasady, ze
                                  > np. nie wypada zaprosi ludzi na urodziny, wesele itp i wystawic im
                                  > rachunku za jadło i napitek - przykladowo. :)

                                  Ale wypada posumować , że ktoś dał mało w kopercie.. Dziękuję, ja wysiadam.
                                  Kogoś bawi sv niech sie tym zajmuje, ja wolę używać rozumu.

                                  > Mam zapytanie: skoro jestes za tym, zeby tak podliczac innych, to
                                  > czy robisz tak z KAZDYM? Np. ze swoim szefem, albo inna osoba, od
                                  > której jesteś zalezny? Np. mówisz swemu przełozonemu, ze kupił sobie
                                  > za drogie w utrzymaniu auto i ty bys kupił tańsze, a za resztę np.
                                  > postawił altanke?:)

                                  Nie mam z tym problemów. Swojemu szefowi powiedziałem np. że cena jego zegarka
                                  nie przekłada się w żaden sposób na wartość jaką ten przedmiot prezentuje.
                                  Pewnie cię zaskoczę ale nawet się ze mną zgodził. On zna moje poglądy na zakup
                                  zegarków z dziesiątki tysięcy zł i w żaden sposób to nie wpływa na naszą
                                  współpracę.

                                  > Wyobraź sobie, ze spotykamy sie my, w jakims gronie ja wiem, ze ty
                                  > jesteś Sillic, a Ty wiesz, ze ja jestm Kora. No i ja mówię: Silic to
                                  > skaiec i facet, który nawet drinka kobiecie nie postawi, no tak
                                  > pisał na forum.

                                  Masz prawo mówić co ci się tylko podoba. Twoje prawo. Nie kłam tylko, że
                                  napisałem gdzieś, że nie postawię drinka. Nigdzie nic takiego nie znajdziesz.
                                  Podziwiam szczerze objętość wypowiedzi, mnie by się tyle nie chciało pisać.
                                  • kora3 Re: Oj Sillicku:) 26.08.09, 08:00
                                    silic napisał:
                                    >
                                    > Podejście do pieniędzy to nie pieniądze. Nie widzisz różnicy ?

                                    widze, ale nie wiem skad to pytanie:)

                                    >
                                    > Ale wypada posumować , że ktoś dał mało w kopercie.. Dziękuję, ja
                                    wysiadam.
                                    > Kogoś bawi sv niech sie tym zajmuje, ja wolę używać rozumu.

                                    alez to zasady oparte na rozumie własnie :)

                                    >
                                    >
                                    > Nie mam z tym problemów. Swojemu szefowi powiedziałem np. że cena
                                    jego zegarka
                                    > nie przekłada się w żaden sposób na wartość jaką ten przedmiot
                                    prezentuje.

                                    jakos nie za bardzo Ci wierze, ale niech Ci bedzie :) - jesli
                                    jeszcze szef jest twoim kuplem, to nie jstem zaskoczona :)

                                    > Pewnie cię zaskoczę ale nawet się ze mną zgodził. On zna moje
                                    poglądy na zakup
                                    > zegarków z dziesiątki tysięcy zł i w żaden sposób to nie wpływa na
                                    naszą
                                    > współpracę.

                                    sam fakt, z gadasz z szefem o jego hobby swiadczy o tym,ze
                                    pozostajecie w pozaoficjalnych stosunkach:)
                                    No to niech bedzie, ze nie wyjedzieszz z takimi madrosciami do
                                    waznego kontrahenta, którego masz podjąc :) i nie znasz zzbyt
                                    dobrze :)

                                    >
                                    > Masz prawo mówić co ci się tylko podoba. Twoje prawo. Nie kłam
                                    tylko, że
                                    > napisałem gdzieś, że nie postawię drinka. Nigdzie nic takiego nie
                                    znajdziesz.

                                    ależ o moje SUBIETYWNE odczucie :) mam prawo uwazac co chce, nie?:)

                                    > Podziwiam szczerze objętość wypowiedzi, mnie by się tyle nie
                                    chciało pisać.
                                    >
                                    Widzisz - ani podziwiasz, ani szczerze - ot i padla Twa teoria o
                                    mówieniu prawdy :)
                                    • silic Re: Oj Sillicku:) 26.08.09, 10:23
                                      > jakos nie za bardzo Ci wierze, ale niech Ci bedzie :) - jesli
                                      > jeszcze szef jest twoim kuplem, to nie jstem zaskoczona :)

                                      Domyślam się , że mi nie wierzysz, to nie pasuje do twoje linii myślenia. Mój
                                      szef nie jest moim kumplem.

                                      > ależ o moje SUBIETYWNE odczucie :) mam prawo uwazac co chce, nie?:)

                                      Dopiero co sama napisałaś o prawdzie subiektywnej i obiektywnej a teraz
                                      twierdzisz , że fakt , że coś jest gdzieś napisane jest SUBIEKTYWNY ?
                                      Ja albo napisałem gdzieś , że nie postawię drinka albo tego nie napisałem. Tu
                                      nie ma miejsca na dowolność interpretacji. Można napisać prawdę albo skłamać.
                                      Możesz mówić, że w twoim odczuciu jestem sknerą itd. ale powiedzenie, że
                                      napisałem coś, co nie miało miejsca jest kłamstwem.

                                      > Widzisz - ani podziwiasz, ani szczerze - ot i padla Twa teoria o
                                      > mówieniu prawdy :)

                                      Ja chyba wiem czy podziwiam czy nie. Jak rozumiem przyzwyczajenie , że otoczenie
                                      kłamie w twojej obecności nie pozwala ci na przyjęcie tak prostego oświadczenia.
                                      • kora3 Re: Oj Sillicku:) 26.08.09, 10:32
                                        silic napisał:

                                        >
                                        > Domyślam się , że mi nie wierzysz, to nie pasuje do twoje linii
                                        myślenia. Mój
                                        > szef nie jest moim kumplem.

                                        sillicku nie tyle nie pasuje do mej linii myslenia, co mam troche
                                        wyobraźni i doswiadczenia. Jeśli nawet nie ejst Twoim kumlem to
                                        zawodowa przepascmiedzy wami nie ejst ogromna - np. stąd to wnosze,
                                        ze wiesz o hobby szefa i rozmawiasz im na ten temat. Gdybyś był
                                        powiedzmy kasjerem w banku, to prezesowi cenrali tegoz banku inie
                                        wyjechałbyś z tekstem, ze jego zegarek jest taki sobie na te cene :)
                                        nie?

                                        >
                                        > Dopiero co sama napisałaś o prawdzie subiektywnej i obiektywnej a
                                        teraz
                                        > twierdzisz , że fakt , że coś jest gdzieś napisane jest
                                        SUBIEKTYWNY ?

                                        nie, mówie "Silic tak pisze na forum, ze postrzegam go jako skapca,
                                        który nie postawiłby kobiecie drinka dla zasady"

                                        > Ja albo napisałem gdzieś , że nie postawię drinka albo tego nie
                                        napisałem.

                                        Patrz zdanie powyzej - JA cie tak postrzegam po Twoim pisaniu :) -
                                        ogólnym, a nie takim konketnym zdaniu.
                                        >
                                        > Ja chyba wiem czy podziwiam czy nie. Jak rozumiem
                                        przyzwyczajenie , że otoczeni
                                        > e
                                        > kłamie w twojej obecności nie pozwala ci na przyjęcie tak prostego
                                        oświadczenia
                                        > .
                                        :) no dalejj to samo, wcale nie ejstes szczery, starsz się
                                        nieudolnie zresztą byc złosliwy:)
                  • iberia.pl silic-wzorcowo odwróciłeś kota ogonem, szacun, n/t 25.08.09, 18:33

                    • silic Zalecam czytanie własnych tekstów. 26.08.09, 00:41
                      Przeczytaj zdanie , które napisałaś, a które zacytowałem, a potem pisz o
                      odwracaniu kota ogonem.
      • dzikoozka Re: Będę się czepiał. 25.08.09, 09:53
        Ona kupiła prezent na chrzciny dziecka z JEGO rodziny, pan nawet na
        to nie wpadł, ze wypada kupić prezent.
        Tego SILIC jakoś nie zauważył?
        • silic Re: Będę się czepiał. 25.08.09, 09:56
          Zauważył. Chciała kupić prezent to kupiła. Chyba nie zrobiła tego w celu
          uniknięcia opłaty za pociąg ?...
          Chciała też kupić sukienkę i na podstawie tego zakupu argumentuje zasadnosc nie
          ponoszenia kosztów biletu - tego jakos nie zauważyłas ?
          • dzikoozka Re: Będę się czepiał. 25.08.09, 10:34
            1. Na chrzciny pojechała, BO została zaproszona. Sama się nie
            wprosiła. Skoro "są razem" nie wypadało chyba jej odmówić udziału w
            tej uroczystoś
            2. Prezent kupiła, bo TAK SIE ROBI jak sie jedzie na chrzciny lub
            ślub. Gdyby ona nie kupiła, to ON MUSIAŁBY kupić jakiś prezent.
            Wiec - ona go wyręczyła tak? Nie zastanawiała sie czy jej zwróci
            kasę czy nie, zrobiła to z ludzikiej przyzwoitości, po prostu
            stosujac się do pewnych norm obyczajowych.
            3. Zapewne założyła, ze on tez stosuje podobne normy ocyczajowe, i
            jak widać pomyliła się. Bo da niego - jak ktoś Kalemu zrobi prezent
            to OK, jak Kali komuś zrobic prezent - to fuj.

            Zrozumiałęś czy mam jeszcze prosciej to tłumaczyć?

            A tak nawiasem mówiac - z Twoich innych wypowiedzi (troche tego sie
            pamięta z tylu lat) widać, ze kwestia pieniedzy jest Ci baaardzo
            nieobojętna. Tak tylko zauważam pewnien rfakt, Ciekawe, czemu
            rzuciło mi sie to w oczy? ;))
            • silic Re: Będę się czepiał. 26.08.09, 00:52
              > 2. Prezent kupiła, bo TAK SIE ROBI jak sie jedzie na chrzciny lub
              > ślub. Gdyby ona nie kupiła, to ON MUSIAŁBY kupić jakiś prezent.
              > Wiec - ona go wyręczyła tak?

              Tego nie wiemy. Może kupiła prezent za ich dwoje, może kupiła prezent tylko od
              siebie a on kupił od siebie. Nie wiemy czy go wyręczyła. Kolejna porcja gdybania.

              >Bo da niego - jak ktoś Kalemu zrobi prezent
              > to OK, jak Kali komuś zrobic prezent - to fuj.

              A to na jakiej podstawie piszesz ? Wymyśliłaś to sobie. W opisie autorki nie ma
              nic na ten temat.

              Skoro zaś coś ci się rzuca w oczy to zapewne sama wiesz najlepiej dlaczego. Może
              podzielisz się tą wiedzą ?
              A, jesli kwestia pieniędzy jest ci obojętna chętnie podam numer konta, możesz mi
              wysłać kilka tysięcy. Co to dla ciebie.
          • kora3 wybacz Sillicku, ale czy ty rozrózniaszx 25.08.09, 11:15
            RÓZNE sytuacje w zyciu, czy masz taki schemat w głowie jakiś oparty
            na tym, ze facet nie oze kobiecie nic postawic, nawet jeśli logika i
            dobre wychowanie to nakazuje?

            jeśli mozesz odpowiedziec na pare pytań to byłabym wdzieczna, chyba,
            ze nie masz odwagi:)

            Otóz wyobraź sobie nastepujaca sytuację.

            Kolega, nazwijmy go Tomek ZAPRASZA Sillicka na swe urodziny. Kto
            zdaniem SILLICKA ma zapłacic za napoje i jedzenie?
            - Sillick za swoje
            - Tomek za Sillicka
            - jak sie komu zachce

            Kto w takiej sytuacji powinien kupic prezent dla Tomka?
            - niech sobie sam kupi
            - Sillick jesli mu się zachce
            - nikt
            - iini powinni siliick nie

            Piszesz, ze jsteś dorosły, wiec czas jakis egzystujesz w
            społeczeństwie moze i zawodowo, a wiec:
            Soliick zaprasza kontrahenta na negocjacje do swej firmy. Kto
            powinien zadnbac o posiłek, katering
            - nikt, każdy sobie zje kanapkez domu
            - silic i jego firma- zaptaszajacy
            - zaproszeni kontrahenci ?

            wybacz, ale ja mam wrzenie, ze Ty egzystujesz w jakims matriksie :)
            gdzie nie ma zadnych zasad, poza Twoja,zeby nikomu czasem nic nie
            postawic:) tylko czyhac,zeby ktos za Ciebie załatwił sprawe
            prezentu, zaproszenia, dojazdu itp.
            przy tym wcale nie dostrzegasz, ze tak krytykowane przez Ciebie
            rzekome, albo i prawdziwe "naciaganie" facetow przez kobiety,
            gloryfikujesz w swoim wykonaiu najwyraźniej co widac po tym, iz
            uwazasz, ze zapraszajacy moze olać sobie np. transport.
            To jest zwyczajne wykorzystywanie przecież - JA CHCE zebys ze mną
            Silllicku pojechał 400 km za moim interesem, rodzinna sprawą itp.
            ale Ty Silicku sam sobie zapłac za dojazd, kup co tam potrzeba dla
            mjej rodziny, a ja to z Toba wrecze:) - no niezłe podejscie nie? Jak
            ci sie podoba?:)
            • silic Re: wybacz Sillicku, ale czy ty rozrózniaszx 26.08.09, 01:11
              A czy ty masz taki schemat w głowie , że mężczyzna ma stawiać kobiecie ?

              > Kolega, nazwijmy go Tomek ZAPRASZA Sillicka na swe urodziny. Kto
              > zdaniem SILLICKA ma zapłacic za napoje i jedzenie?
              > - Sillick za swoje
              > - Tomek za Sillicka
              > - jak sie komu zachce

              Świetnie się składa bo mam kolegę Tomka, na niejednych urodzinach byliśmy.
              Wszystkie odpowiedzi są prawidłowe. Najbardziej pierwsza i trzecia.


              > Kto w takiej sytuacji powinien kupic prezent dla Tomka?
              > - niech sobie sam kupi
              > - Sillick jesli mu się zachce
              > - nikt
              > - iini powinni siliick nie

              Druga i trzecia. Nikt nie ma powinności w kupowaniu prezentu, to jest tylko dla
              chętnych.

              > Soliick zaprasza kontrahenta na negocjacje do swej firmy. Kto
              > powinien zadnbac o posiłek, katering
              > - nikt, każdy sobie zje kanapkez domu
              > - silic i jego firma- zaptaszajacy
              > - zaproszeni kontrahenci ?

              Raczej druga. Może się zdarzyć , że kontrahent będzie małostkowy i będzie robił
              problem z kanapki.

              > wybacz, ale ja mam wrzenie, ze Ty egzystujesz w jakims matriksie :)
              > gdzie nie ma zadnych zasad, poza Twoja,zeby nikomu czasem nic nie
              > postawic:) tylko czyhac,zeby ktos za Ciebie załatwił sprawe
              > prezentu, zaproszenia, dojazdu itp.

              Możesz mi wskazać miejsce gdzie przedstawiłem taki pogląd ? Czy to może kolejna
              porcja domysłów opartych na przeczuciach ?
              Ja żyję w takim oto matriksie w których nie oczekuję, że ktos za mnie zapłaci,
              coś za mnie załatwi, wyręczy mnie w czymś. Jak gdzieś jadę to jestem gotów
              ponieść koszta tego, jak gdzieś idę to wiem na ile mogę sobie pozwolić, jak
              kupuję prezent to nie po to , żebym dostał zwrot kosztów podróży, biorę na
              siebie konsekwencje swoich wyborów. Ja wiem , że to może być niepojęte dla
              czesci ludzi, trudno. To się nazywa niezależność.

              > iz uwazasz, ze zapraszajacy moze olać sobie np. transport.

              A co w tym dziwnego ??? Jak koleżanka zaprasza cię do siebie na urodziny to
              oczekujesz , że zapłaci za twój dojazd taksówką/samochodem/ komunikacją miejską
              ? Litości, bo parsknę śmiechem.

              > JA CHCE zebys ze mną
              > Silllicku pojechał 400 km za moim interesem, rodzinna sprawą itp.
              > ale Ty Silicku sam sobie zapłac za dojazd, kup co tam potrzeba dla
              > mjej rodziny, a ja to z Toba wrecze:) - no niezłe podejscie nie? Jak
              > ci sie podoba?:)

              Bo to raz tak robiłem ? Jak mam ochotę w czymś uczestniczyć to wyliczam ile
              muszę wydać na wyjazd - jeśli mnie stać. Jeśli ktoś potrzebował twojej pomocy to
              liczyłaś komuś za dojazd ?! Jesteś pewna , że to chciałaś napisać ?
              • kora3 Re: wybacz Sillicku, ale czy ty rozrózniaszx 26.08.09, 08:15
                silic napisał:

                > A czy ty masz taki schemat w głowie , że mężczyzna ma stawiać
                kobiecie ?

                nie - a skąd masz taki pomysł, sama wszak pisze np. oczywistosc,ze
                stawia zapraszajacy, bez względu na to jakiej jest płci :)



                >
                > Świetnie się składa bo mam kolegę Tomka, na niejednych urodzinach
                byliśmy.
                > Wszystkie odpowiedzi są prawidłowe. Najbardziej pierwsza i trzecia.

                a umiesz to jakos uzasadnic?
                >
                > Druga i trzecia. Nikt nie ma powinności w kupowaniu prezentu, to
                jest tylko dla
                > chętnych.

                oczywiscie, dla chetnych na przyjscie a impreze, racja :)
                >
                > Raczej druga. Może się zdarzyć , że kontrahent będzie małostkowy i
                będzie robił
                > problem z kanapki.

                słucham?
                >
                >
                > Możesz mi wskazać miejsce gdzie przedstawiłem taki pogląd ? Czy to
                może kolejna
                > porcja domysłów opartych na przeczuciach ?

                na podstawie Twoich wypowiedzi

                > Ja żyję w takim oto matriksie w których nie oczekuję, że ktos za
                mnie zapłaci,
                > coś za mnie załatwi, wyręczy mnie w czymś.

                mam inne wrazenie - chocby to, ze oczekiwalbys,ze ktos Ciebie
                wyreczy w organizacji ransportu, w tym przypadku zaproszona osoba :)


                Jak gdzieś jadę to jestem gotów
                > ponieść koszta tego, jak gdzieś idę to wiem na ile mogę sobie
                pozwolić, jak
                > kupuję prezent to nie po to , żebym dostał zwrot kosztów podróży,
                biorę na
                > siebie konsekwencje swoich wyborów. Ja wiem , że to może być
                niepojęte dla
                > czesci ludzi, trudno. To się nazywa niezależność.

                Nie Sillicku, to się nazywa niealeznosc, ale wówczas, gdy jestes na
                serio gotów ponosic koszty, a nie ogladasz sie na innych:)

                >
                > > iz uwazasz, ze zapraszajacy moze olać sobie np. transport.
                >
                > A co w tym dziwnego ??? Jak koleżanka zaprasza cię do siebie na
                urodziny to
                > oczekujesz , że zapłaci za twój dojazd taksówką/samochodem/
                komunikacją miejską

                nie:) natomiast jesli ja zapraszam kogos na wyjazd , jako osobe i
                towarzysząca to nie oczrkuje,ze mi zwróci za benzyne - nie wiem
                czego nie pojmujesz.

                > ? Litości, bo parsknę śmiechem.


                parskaj sobie do woli, pewnie masz wprawe, bo musisz "odparskiwać"
                kiedy ludzie parskaja widząc Twe skapstwo :)

                >
                > Bo to raz tak robiłem ? Jak mam ochotę w czymś uczestniczyć to
                wyliczam ile
                > muszę wydać na wyjazd - jeśli mnie stać. Jeśli ktoś potrzebował
                twojej pomocy t
                > o
                > liczyłaś komuś za dojazd ?! Jesteś pewna , że to chciałaś napisać ?


                Nie wykrecaj kota ogonem, bycie osoba towarzyszaca na imprezie to
                nie jest pomoc. Pomoc to jest wówczs np. kiedy chora sasiadke
                podwieziesz samochodem do lekarza i wiesz co? Normalny człowiek nie
                oczekuje za to zrotu kosztów, ani nawet rewanzu, ale sasiadka w
                ramach tej pomocy nie oczekujeze bedziesz ją codziennie za friko
                woził do skepu, do kosciola, do koleżanek itp.
                a tym z grubsza to plega - kwestia proporcji.


                >
                >
                >
                >
          • gryzikiszka Re: Będę się czepiał. 25.08.09, 12:27
            silic napisał:

            > Zauważył. Chciała kupić prezent to kupiła. Chyba nie zrobiła tego w celu
            > uniknięcia opłaty za pociąg ?...
            > Chciała też kupić sukienkę i na podstawie tego zakupu argumentuje zasadnosc nie
            > ponoszenia kosztów biletu - tego jakos nie zauważyłas ?
            >
            Najwyraźniej jesteś takim samym typem, jak opisany tu facet i dlatego nie łapiesz, o co chodzi... Oczywiście on jej nie wydziela, nie zabrania itp. bo to jej kasa, więc co miałby wydzielać? Po prostu nie da się żyć z takimi uwagami i takim podejściem - wiem, co mówię. Przeciętnego człowieka trafia, gdy druga osoba (która w dodatku mówi że kocha) nie może sobie odpuścić uwagi na temat drinka za 20 zł. A Twoje czepianie się każdego słowa w poście autorki świadczy o tym, że masz takie samo podejście jak jej faceti nie rozumiesz, że ona nie ma pretensji o brak biletu czy czegoś tam, ale o samo podejście faceta.
            • silic Re: Będę się czepiał. 26.08.09, 01:15
              >A Twoje czepianie się każdego słowa w poście autorki świadczy o tym, ż
              > e masz takie samo podejście jak jej facet

              A ja myślałem, że świadczy o tym, że się nie zgadzam z jej poglądami. Zapewne
              nie zgadzanie się z poglądami rolnika świadczy o tym, że mam podejście jak krowa
              - lub inne zwierze hodowlane....
    • karo_linchen Re: pieniądze... 24.08.09, 18:24
      Sprobuj z nim porozmawiac i wszystko mu tak opowiedziec i przedstawic, jak nam
      na forum. Moze otworzy oczy i poskutkuje..?
      • kasiaczek181987 Re: pieniądze... 24.08.09, 19:08
        będzie ci trudno...
    • qw994 Re: pieniądze... 24.08.09, 19:44
      Trafiłaś na chorobliwego skąpca. Serdecznie współczuję, bo z tego, co się
      orientuję, to typ nienaprawialny.
    • agattka_84 Re: pieniądze... 24.08.09, 20:21
      Nie kontyunować.
    • tezromantyczka Re: pieniądze... 24.08.09, 20:23

      > ma 30 lat, jest 4 lata starszy ode mnie. Oboje zarabiamy mniej > >
      > więcej tyle samo
      > , nie są to moze kokosy ale wystarcza nam na dosc wygodne, skromne
      zycie

      On jest do tyłu z karierą czy Ty tak bardzo do przodu? ;)
      • diabel.lancucki Re: pieniądze... 25.08.09, 14:38
        tezromantyczka napisała:

        >
        > On jest do tyłu z karierą czy Ty tak bardzo do przodu? ;)


        O to piękne bardzo. Naprawde.
    • zeberdee24 Re: pieniądze... 24.08.09, 20:32
      A znam takiego typka, impreza z nim to najlepiej piwo z biedronki przegryzane
      zwyczajną "spaloną" na przenośnym grillu(oczywiście z keczupem tesco). Tacy
      ludzie są nie do życia.
    • 2szarozielone Re: pieniądze... 24.08.09, 20:51
      To jest cecha, która mnie wkurza w ogóle u ludzi, a nie tylko u mojego partnera.
      Nie wyobrażam sobie, żeby się co do grosza rozliczać z kolegami z pracy (często
      jedna osoba leci do sklepu i przynosi zakupy dla wszystkich - jak ktoś nie ma
      akurat paru groszy, albo drobnych żeby wydać resztę - to i tak nie ma tematu; na
      dłuższą metę się wszystko wyrównuje), ze współlokatorką (jedzenie, piwo, zakupy
      do mieszkania...), z bratem, z kumplami, kiedy gdzieś jedziemy razem albo pijemy
      razem w knajpie, albo wspólnie wracamy taksówką...

      Milion dwieście takich przykładów. Jak ludzie się lubią i mają do siebie
      zaufanie elementarne, to nie muszą się tak rozliczać. Raz ty - raz ja. Zwłaszcza
      że stawianie komuś, kogo się lubi, czegoś fajnego - to jest przyjemność. Relacje
      międzyludzkie są ważniejsze niż kasa.

      A w związku to już w ogóle normalne. Facet dusigrosz wkurzałby mnie
      niesamowicie. A jednocześnie sama na facecie nie żeruję, uważam, że to normalne,
      że jak ja go gdzieś zapraszam, to ja płacę, jak zapraszam do domu, to nie żądam
      zwrotu kasy za jedzenie (i robociznę w kuchni), robię prezenty bez okazji.

      A ten opisany facet żyje z kalkulatorem w głowie :(
    • qw994 Re: pieniądze... 24.08.09, 21:05
      > Jak bylismy
      > w jakims pubie i wybralam drinka za 20 zl (wlasciwie prawie w ogole nie pijam
      alkoholu więc 'pozwolilam' sobie na slodkiego drinka) to oczywiscie zauwazyl, ze
      > moglby miec za to 3 piwa i sie nie oplaca'.

      Powinien zostać w domu, a piwo kupić w Biedronce, miałby za 20 zł jeszcze
      więcej. Co za żałosny typ.
      • bret_bret Re: pieniądze... 24.08.09, 21:59
        O jejku, ale dyskusja rozgorzała z tymi chrzcinami:). Otóż on ZAPROSIŁ mnie na te chrzciny. A pytanie dlaczego mialby płacić za moją podróz? Po prostu według mnie wyglądałoby to elegancko, gdyby kupil bilety bez wyliczania się, te 60 złoty to nie jest jakas problematyczna kwota ani dla mnie ani dla niego. Dla mnie ten wyjazd, pierwszy raz do jego calej rodziny był stresujący i po prostu byloby mi miło gdyby inaczej się zachował. A ze swojej strony kupilam prezent, tę głupią sukienkę itd. i to był wydatek kilkuset złotych. Ale po prostu niektórzy tu na forum nie rozomumieją, ze nie chodzi tu o pieniądze jako takie. I zapewniam, że nie jestem osobą, która oczekuje od faceta, ze będzie za nią płacił.
        • 2szarozielone Re: pieniądze... 24.08.09, 22:03
          ale to jest oczywiste, co piszesz. To jak zaprosić kogoś na wesele czy
          studniówkę i oczekiwać składki :/
        • yoko0202 a z nim rozmawiałaś na ten temat? 24.08.09, 23:01
          To że kupiłaś kieckę, to bym akurat odpuściła:)
          Ale prezent powinien kupić on, i za bilet zapłacić też, to jest oczywiste.
          Jeżeli poprosił cię o zwrot tych 60 zł, moim zdaniem powinnaś była grzecznie
          powiedzieć wprost, że i tak już kupiłaś prezent, więc uważasz że będzie fair
          jeżeli on zasponsoruje podróż i pobyt.
          To jest dla mnie sytuacja oczywista, natomiast te codzienne, cóż, dla każdego co
          innego jest normą - dla niego obiad u chińczyka za 12 zł jest ok, dla innej
          osoby nie do pomyślenia bo jada wyłącznie w drogich restauracjach, a dla jeszcze
          innej nie do pomyślenia, bo za 12 zł ma obiad dla całej rodziny.
          Ciężko powiedzieć, gdzie leży ogólna granica między skąpstwem a rozsądkiem
          finansowym, bo dla każdego leży gdzie indziej i zależy to od sytuacji obecnej,
          ale również doświadczeń z przeszłości itp.
          Ciężko powiedzieć, czy lepiej mieć do czynienia z osobą będącą w naszym
          mniemaniu sknerą, czy też np. bardzo rozrzutną.
          Idealnie byłoby, gdyby ludzie łączyli się w pary z osobami zarabiającymi
          podobnie, o podobnej strukturze wydatków i podobnym podejściu do gospodarowania
          finansami, ale tak jest rzadko:-)
          W każdym razie, są ludzie z większymi wadami; myślę że szczera rozmowa, czy też
          na początek choćby delikatne uwagi w podobnych sytuacjach mogłyby pomóc, przede
          wszystkim zrozumieć jego dziwny dla ciebie punkt widzenia.
          • adela38 Re: a z nim rozmawiałaś na ten temat? 25.08.09, 07:19
            Jego nie zmienisz, siebie tez nie...Uznaj go za kolege , a za partnerem zyciowym
            sie rozejrzyj wokolo.Znajdz kogos, kto bedzie mial podobne podejsce do pieniedzy
            jak ty.To nie jest trudne.On niech sobie poszuka pani, co tez jest jak on.Razem
            beda oszczedzac i licytowac sie na najtansze jedzenie i beda ze soba szczesliwi...
            • mimozajka Re: a z nim rozmawiałaś na ten temat? 25.08.09, 08:29
              Witaj!
              Zapraszam do rankingu "Najbardziej skąpy facet " :D ZAłozyłam go juz
              jakies wieki temu, a widze, ze wciąz utzrymuje się w czołówce. Hm,
              powiem Ci tak - ja nie dałam rady. Po kilu miesiącach dałam sobie
              spokój i do dzis ciarki mnie przechodzą na samą myśl o moim ex.
              Zdaje sobie sprawe, ze miał mnóstwo fantastycznych zalet, ale to
              ciągłe wyliczanie doprowadzało mnie do furii. Sama jestem oszczedna
              ( samotna mama), no ale bez przesady...
              PS> Na pocieszenie powiem CI, ze teraz mam naprawde super faceta,
              zarabia co prawda o wiele wiecej niz tamten, fakt, uwaza, na co
              wydaje pieniadze, ale nie mam już akcji pt "wez jabłka za 3, 50 a
              nie za 4" :D
              Powodzenia i trafnych decyzji zycze :D
    • ewapuzdrowska Re: pieniądze... 25.08.09, 08:47
      Proponowalalabym, zebys sie zastanowila nad 2 rzeczami;

      po pierwsze, sposob, w jaki mezczyzna zachowuje sie wobec kobiety jest czesto
      dobrym barometrem jego uczuc do niej, Kiedy jest nieprzytomnie zakochany,
      interesuje go to, jak zrobic na partnerce dobre wrazenie, stara sie okazywac
      hojnosc, wielkodusznosc, a jego zainteresowanie ogniskuje sie wokol jej osoby, a
      nie wokol ceny jej drinkow.
      Dzielenie sie kosztami po rowno jest absolutnie stosowne w przypadku znajomych
      czy kolegow z pracy, ale w pezrypadku zwiazku erotycznego swiadczy raczej o tym,
      ze dziewczyna nie zajmuje wiele miejsca w myslach mezczyzny.
      Co nie oznacza, ze kobieta powina naciagac faceta na placenie za nia -
      absolutnie nie. warto zaproponowac, ze sie dolozy do tego czy innego rachunku
      czy w inny sposob zrewanzowac sie. Ale warto tez przygladac sie jak mezczyzna
      traktuje kwestie finansowe w zwiazku, bot o dobry barometr rowniez w kwestii
      drugiej:

      Jka beda wygladac wasze finase, jesli wasz zwiazek przeksztalci sie w cos
      powazniejszego. Co bedzie gdy zachorujesz, pojdziesz na urlop wychowawczy, czy
      stracisz prace i czasowo znajdziesz sie na jego utrzymaniu? Czy hojnie i
      wielkodusznie bedzie dbal o twoje ekonomiczne bezpieczenstwo, czy tez wypomni ci
      kazda wydana na ciebie zlotowke? I czy ty, majac w pamieci jego wczesniejsze
      zachowanie, bedziesz w stanie wspierac go calym sercem i portfelem w przypadku
      utraty pracy czy choroby?

      Byc moze ten czlowiek ma inne zalety, ktore rekompensuja opisane przez ciebie
      wady, ale czy on naprawde darzy cie tym wielkim uczuciem jakiego masz prawo
      oczekiwac od swojego mezczyzny? Pomysl o tym.
    • menk.a Re: pieniądze... 25.08.09, 09:11
      Irytujące zachowanie. Co najmniej irytujące. Na dłuższą metę spotykanie się z
      kimś takim byłoby dla mnie zbyt meczące. Wszystko jedno czy spotykam się z
      facetem czy w większym gronie... 'nie ścigam suki do Krakowa za 1 zł'. I
      rozliczanie się co do 1 grosza uważam za brak taktu. Nie ma nic wspólnego z
      oszczędnością.
    • mahadeva Re: pieniądze... 25.08.09, 10:41
      spojrz na to globalnie, jesli potrafisz
      moj facet jeszcze sie nie rozwiodl, ma dwojke prawie doroslych
      rzeczy, mamy problemy z kasa, z seksem, ze wszystkim - ale to jest
      facet na ktorego czekalam kilka lat i ja lubie wyzwania, gdy mi cos
      nie pasuje, gdy mnie bardzo rani (oj rani) to mu zwracam uwage, bo
      ogolnie jestem z niego zadowolona i go kocham
      Ty tez zdrowo ocen faceta, zawsze w zwiazku sa jakies problemy, ale
      trzeba wiedziec na co przymknac oko
      IMHO to co piszesz swiadczy ogolnie dosc zle o facecie, ja bym
      takiego nie chciala, wiadac, ze ma problemy z zarabianiem kasy i ze
      wspolzyciem spolecznym, ale moze Tobie to nie przeszkadza, moze go
      kochasz - wtedy ok
    • pretensjaa Re: pieniądze... 25.08.09, 10:46
      Precz ze skapcami!

      Na Twoim miejscu nie zastanawialabym sie ani chwili. Tylko uwazaj,
      bo moze chciec sie rozliczyc z tego, co ewentualnie wydal "na
      Ciebie" podczas Waszej znajomosci. :]

      Polecam watek Najbardziej skapy facet-ranking. :)
      • pretensjaa Re: pieniądze... 25.08.09, 10:48
        forum.gazeta.pl/forum/w,16,72618380,72618380,Najbardziej_skapy_facet_ranking_.html
    • li_lah Re: pieniądze... 25.08.09, 22:22
      rzuć go, zwlaszcza, ze sama nieźle zarabiasz, a on ci mowi co masz jesc albo
      pić. pokazałabym mu środkowy palec i tyle by z tego było.
      gosc zachowuje się jak burak, totalny brak klasy i dobrego wychowania. jesli
      jakims cudem wpadly na to zeby się żenić, to pewnie przyniósłby ci pierścionek z
      bazaru za 5 zł.
      i zeby zlamac teorie o trudnym dziecinstwie, to napisze, ze moze moje jakieś
      trudne nie bylo, natomiast pieniądze się nie przelewały, a teraz jakos nie mam
      problemu z tym, zeby kupić cos naprawdę drogiego jesli wiem, ze ja na to
      pracowalam i ze jest mi to niezbędne, albo po prostu sprawi mi przyjemnosc.
    • gobi05 Re: pieniądze... 25.08.09, 23:47
      > oddac mu za swój bilet (60 zl). Kurcze, nie chodzi mi nawet o te 60 zl ale o za
      > sade- ze zawsze musi po rowno.

      To twoja zasada. Jego zasadą jest, że on najlepiej
      radzi sobie z pieniędzmi
      . To oznacza, że choćbyś
      zarabiała 20 tysięcy miesięcznie, to on i tak będzie
      starał się kontrolować wasze finanse i karmić cię
      pasztetową.

      Abstrahując od tego przypadku, podwójnie smutne jest
      to, że skąpcy wcale nie umieją lepiej wydawać
      pieniędzy - wręcz przeciwnie, to osoba wydająca sporo
      lepiej zna ceny i miejsca odpowiednie do zakupów.
      • wanilinowa Re: pieniądze... 26.08.09, 08:18
        wzruszyłam się, moja pierwsza dedykacja na sygnaturce, chlip. uprzedź mnie jak
        będziesz zakładał adres mailowy na moją cześć, chciałabym się jakoś przygotować
        na uroczystość.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka