Dodaj do ulubionych

Chyba zgodziłam się na sponsoring.....

    • jedynyoptant Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 06.09.09, 07:52
      od ciebie także zależy, w jakim kierunku może rozwinąć się wasza
      znajomość, np.:
      1. zostajecie parą, a on dzieli się z tobą swoim szczęściem, czytaj
      walorami majątkowymi,
      2. działasz, jak prostytutka, oferując określony serwis za ustaloną
      opłatę, przy czym jeżeli on będzie jedynym klientem i zapewni ci
      minimum wymaganego przez ciebie poziomu życia przechodzisz do
      kategorii utrzymanek.
    • oko-5 Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 06.09.09, 09:28
      Chyba naoglądałas się za dużo telenowel albo Pretty Women. Życie to nie film. Jeśli faceta nie znasz to musisz byc przygotowana na wszystko. Także na to, że kiedyś może przyjśc z kimś i nie bedziesz ju pracować dla siebie, ale i dla kogoś kto zadba o twoje "bezpieczeństwo". Skad masz pewnośc, że facet nie jest na wabia, że on obiecuje ci przyjemne z pożytecznym, a później okaże sie, że to ty bedziesz zarabiac dla niego i swoją ochronę? Zastanów się czy chcesz z tą formą dorabiania związać sie na dłużej, bo tego wykluczyć nie możesz i czy dasz rade fizycznie i psychicznie. Teraz sie jeszcze zastanawiasz, później mozesz nie miec wyboru.

      > Pytałam o higienę, bezpieczeństwo, wszystko wygląda ok....

      Tu już przeczysz sobie. Nigdy nie wyglada to ok. Możesz próbować zmniejszyc ryzyko, ale go nie wyeliminujesz.
      Życze Ci powodzenia, mam nadzieje że znajedziesz inne wyjscie ze swojej sytuacji.
    • cytrynka123 cienki lód 06.09.09, 18:14
      Oferta finansowa niszczy czyste relacje. Będziesz się, autorko
      watku, odcinała od negatywnych emocji, kontrolowała swoje uczucia,
      miotała się między obrzydzeniem a tęsknotą. Po ten sposób
      podreperowania budżetu sięgnęłabym, gdybym miała dziecko czy chorego
      członka rodziny i znalazłabym się w podlym położeniu. Przekreślisz
      szanse na przyszłe szczęście. Facet, który płaci za seks, nie chce
      od Ciebie miłości. Jak jej zechce, nie zapłaci ani centa sięgnie po
      inną kobietę. Jeżeli lubisz seks i pieniądze stanowią pikanterię i
      lubisz ryzyko... droga wolna. Po fakcie możesz poczuć się zbrukana,
      oszukana i samotna. A niby wszystko bylo jasne i ustalone...
      • wielo-kropek Re: cienki lód 06.09.09, 22:52
        cytrynka123 napisała:


        > Facet, który płaci za seks, nie chce
        > od Ciebie miłości. Jak jej zechce, nie zapłaci ani centa sięgnie
        po
        > inną kobietę.
        Dokladnie. Dodam wiecej, jak mozna kochac kobiete ktora idzie
        za pieniadze? W moim oprzypadku byloby to niemozliwe. Mysle ze
        autorka wcale nie chce milosci, tylko kase. Dla kasy ludzie
        czasem szastaja soba.
    • bell82 Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 06.09.09, 19:28
      no coz bedziesz typową d.z.i.w.k.ą...a haczyki? mozliwe ze facet jest zonaty i
      dzieciaty i szuka rozrywek na boku
    • reniatoja Radziłabym zdobyć się na odrobinę szczerości 06.09.09, 22:41
      szczerości przede wszystkim wobec samej siebie, bo cóz moze mnie
      obchodzic, czy na forum jesteś szczera wobec nieznajomych ludzi, czy
      nie. Ale do rzeczy. Chodzi mi o to, ze tak pięknie zatytułowałaś ten
      wątek, chyba zgodziłam się na sponsoring, no i w treści taki niby
      mały dylemacik, co wy na to, ale w sumie to sumienie mam elastyczne
      plaplapla.


      Powiedz sobie prosto w twarz. Zamierzam zostać prostytutką. Czy
      interesuje mnie droga kariery w tym zawodzie? Czy to mnie rozwinie,
      poszerzy horyzonty, czy pensja i inne świadczenia będą adekwatne do
      włożonej pracy? CZy chcę zatem zostać prostytutką? I móc to potem
      już zawsze wrzucic do swojego CV? Jesli na wszystkie te pytania
      odpowiedź jest tak, to naprawdę nie ma nad czym się zastanawiać.

      Uzywanie okreslenia sponsoring jest wyrazem takiego samego
      tchórzostwa i braku jaj, jak np przekazywanie trudny
    • reniatoja Radziłabym zdobyć się na odrobinę szczerości 06.09.09, 22:41
      szczerości przede wszystkim wobec samej siebie, bo cóz moze mnie
      obchodzic, czy na forum jesteś szczera wobec nieznajomych ludzi, czy
      nie. Ale do rzeczy. Chodzi mi o to, ze tak pięknie zatytułowałaś ten
      wątek, chyba zgodziłam się na sponsoring, no i w treści taki niby
      mały dylemacik, co wy na to, ale w sumie to sumienie mam elastyczne
      plaplapla.


      Powiedz sobie prosto w twarz. Zamierzam zostać prostytutką. Czy
      interesuje mnie droga kariery w tym zawodzie? Czy to mnie rozwinie,
      poszerzy horyzonty, czy pensja i inne świadczenia będą adekwatne do
      włożonej pracy? CZy chcę zatem zostać prostytutką? I móc to potem
      już zawsze wrzucic do swojego CV? Jesli na wszystkie te pytania
      odpowiedź jest tak, to naprawdę nie ma nad czym się zastanawiać.

      Uzywanie okreslenia sponsoring jest wyrazem takiego samego
      tchórzostwa i braku jaj, jak np przekazywanie trudnych i
      niewygodnych wiadomości przez SMS
      • wielo-kropek Re: Radziłabym zdobyć się na odrobinę szczerości 06.09.09, 23:02
        Tytul, chyba zgodzilam sie zostac prostytutka rownie dobrze by tu
        pasowal. Ja roznicy zbytnio tu nie widze. Jedna szuka sponsora
        (sponsorow) by zarobic, druga poprostu klientow. Jedna i druga
        bierze kase i swiadczy uslugi za oplata.
        • reniatoja Re: Radziłabym zdobyć się na odrobinę szczerości 06.09.09, 23:12
          a co to znaczy jedna szuka sponsora, a druga klientow. Ten niby
          sponsor to przeciez właśnie tez klient. T o jest taka roznica jak
          miedzy lekcją w szkole a korkami w domu. I tę i tę lekcje prowadzi
          nauczyciel. Czy go nazwiemy profesor, czy korepetytor, to jest po
          prostu nauczyciel. I opisywane tu zajęcie, jakby go pięknie nie
          nazywac to jest prostytucja. Zawód jak każdy, kwestia powołania. Ja
          np nie chciałabym być hutnikiem, rolnikiem, prostytutką,
          księgową.... Możliwe ze ktoś inny o tym marzy.
          • wielo-kropek Re: Radziłabym zdobyć się na odrobinę szczerości 06.09.09, 23:24
            Juz pisalem, roznicy nie widze, taksamo jak i ty. Jedyna
            roznica tu jest w nazwie, na co chialem zwrocic uwage. Swiadome
            prostytutki nie uzywaja raczej okreslenia sponsor, tylko klient,
            a te ktore dopiero zaczynaja swoja kariere prostytutki nazywaja
            to sponsorstwem lub czasem nawet miloscia (ha, ha) za finansowe
            wsparcie.
            • reniatoja Re: Radziłabym zdobyć się na odrobinę szczerości 06.09.09, 23:30
              bo mają taką maleńka cichuteńką nadzieję, że może im sie uda oszukać
              same siebie.....

              Kupa jest kupą.

              Czy jesli kupą ubrudzisz piękny śnieżnobiały ręcznie haftowany
              obrus, to nawet jeśli go wypierzesz, nawet jesli nie zostanie
              widoczna plama, to czyc nie będzie to juz zawsze obrus, na którym
              była kupa?
              • wielo-kropek Re: Radziłabym zdobyć się na odrobinę szczerości 06.09.09, 23:40
                Mysle ze jezeli ona godzi sie na ten sponsoring z pelnym
                przekonaniem, ba, zapalem moze, to ona siebie wcale nie oszukuje.
                Ona sie poprostu realizuje, spelnia swoje marzenia itp.
                • reniatoja Re: Radziłabym zdobyć się na odrobinę szczerości 06.09.09, 23:50
                  chyba z pelnym przekonaniem sie nei godzi, bo ten watek to pytanie
                  co sądzicie, zrobic to czy nie zrobic - wlasnie swiadczy o tym
                  swiadczy najdobitniej, ze tego pelnego przekonania nie ma. I to jest
                  naturalne, ze nie ma. Decyzja o zostaniu prostytutką raz na zawsze
                  zmienia coś w człowieku i dziewczyna to intuicyjnie wie, nawet
                  niewiele ma tu do rzeczy "elastyczne" sumienie. Bo tu chodzi o cos
                  wiecej.
                  • wielo-kropek Re: Radziłabym zdobyć się na odrobinę szczerości 06.09.09, 23:58
                    Byc moze ma przekonanie ale chodzi jej o to co spoleczenstwo mysli
                    o tym, czy popiera. Dlatego pewnie zalozyla ten watek. Moze chce
                    swoim kolezankom w realu powiedziec, pochwalic sie ze jest tak
                    atrakcyjna ze facet(faceci) jej nawet pieniadze placi. Sumienie
                    zawsze mozna w sobie zagluszyc, ale zagluszone sumienie pozostawia
                    puste miejsce, obojetnosc i zimnote. Nic dziwnego ze te
                    dziewczyny nazywane sa pustymi.
    • wielo-kropek Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 07.09.09, 00:01
      No pewnie ze przejmowac sie nie ma czym. Jedynie tym, kiedy
      przestanie jej placic powinna sie przejac. Wtedy pewnie wystawi
      sie na ulice, choc moze nastepny sponsor sie trafi. Frajerow nie
      brakuje.
      • reniatoja Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 07.09.09, 00:03
        Wielokropku proszę nie karm trolla
    • mistrz_i_asia Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 08.09.09, 10:10
      haczyki mogą być:
      1) facet nie zna się na seksie ... niestety to może byc prawda, na szczęście jest coś takiego jak to:
      szkolenie

    • ursyda Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 02.02.15, 11:58
      ja rozumiem, że temat akutalny ale po co wyciągać te stare wątki?
      • six_a Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 02.02.15, 14:41
        > ja rozumiem, że temat akutalny ale po co wyciągać te stare wątki?
        chyba właśnie kutalny.
        :D
    • tiuia Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 02.02.15, 14:08
      A nie możesz się spotykać na to bzykanie bez otrzymywania za to pieniędzy? Przynajmniej sumienie nie musiałoby być aż tak elastyczne:P
    • men_53 Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 02.02.15, 14:41
      Ryzykujesz, ale czymś zupełnie innym.
      Załóżmy, że po jakimś czasie spotkasz faceta, w którym się na prawdę zakochasz. Z wzajemnością.
      Gdybym to ja był tym facetem i dowiedział się, że moja ukochana była prostytutką ... .
      To byłoby traumatyczne przeżycie, ale jakikolwiek związek byłby wykluczony.
    • panzerrover Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 02.02.15, 14:51
      Taki sponsor ma pewnie kilka, kilkanaście kochanek niekoniecznie stałych i może roznosić rozmaite choróbska. Zażądaj badań na HIV, HBS, HCV, opryszczki i te wszystkie inne przenoszone w czasie seksu i nie tylko.
      • stokrotka_a Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 02.02.15, 14:58
        panzerrover napisał(a):

        > Taki sponsor ma pewnie kilka, kilkanaście kochanek niekoniecznie stałych i może
        > roznosić rozmaite choróbska. Zażądaj badań na HIV, HBS, HCV, opryszczki i te w
        > szystkie inne przenoszone w czasie seksu i nie tylko.

        Za późno o ponad 5 lat! Już pewnie pół Poslki zaraził.
        • panzerrover Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 02.02.15, 15:05
          ;)) Rzeczywiście to historyczny temat z 2009 r. a autorka chyba już nie pisze, więc...
          • stokrotka_a Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 02.02.15, 15:10
            panzerrover napisał(a):

            > (...) więc...

            Te trzy kropki dają do myślenia...
            • panzerrover Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 02.02.15, 15:20
              To może był ten murzyn (wolno tak pisać?) Simone Mol co mu laski wskakiwały do łóżka za friko.
              Znaczy, żeby go nie dyskryminować i wykazać politpoprawność.
              A po co ten wątek ktoś odkopał?
              • stokrotka_a Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 02.02.15, 15:31
                panzerrover napisał(a):

                > To może był ten murzyn (wolno tak pisać?)

                Nie wolno.

                > Znaczy, żeby go nie dyskryminować i wykazać politpoprawność.

                Od poprawności się nie umiera. Lepsza jest niż chamstwo i język nienawiści.

                > A po co ten wątek ktoś odkopał?

                Nie warto się zastanawiać.
                • panzerrover Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 02.02.15, 15:37
                  stokrotka_a napisała:

                  > panzerrover napisał(a):
                  >
                  > > To może był ten murzyn (wolno tak pisać?)
                  >
                  > Nie wolno.

                  A "Murzynek Bambo" będzie zabroniony? Murzynek wielką literą.

                  > > Znaczy, żeby go nie dyskryminować i wykazać politpoprawność.
                  >
                  > Od poprawności się nie umiera. Lepsza jest niż chamstwo i język nienawiści.

                  Pisano w Gazecie, że kilka umarło od tego Mole.

                  > > A po co ten wątek ktoś odkopał?
                  >
                  > Nie warto się zastanawiać.

                  Ale jak w ten wykopany dołek wpadłam.
                  • stokrotka_a Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 02.02.15, 15:56
                    panzerrover napisał(a):

                    > A "Murzynek Bambo" będzie zabroniony? Murzynek wielką literą.

                    No jasne! A co ty sobie myślałaś?

                    > Pisano w Gazecie, że kilka umarło od tego Mole.

                    Od głupoty się umiera, i to niezaleznie od koloru skóry.

                    > Ale jak w ten wykopany dołek wpadłam.

                    Oj, biednaś ty! Pocieszyć cię?
                    • koszmarna.baba Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 02.02.15, 16:10
                      A mnie też mogłabyś pocieszyć?
                      Ostatnio mam zgryza i teraz zaczynam wpadać w doła.
                      Plisss.
                      • stokrotka_a Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 02.02.15, 16:23
                        koszmarna.baba napisała:

                        > A mnie też mogłabyś pocieszyć?
                        > Ostatnio mam zgryza i teraz zaczynam wpadać w doła.
                        > Plisss.

                        Pocieszam niniejszym! Nie dziękuj.
                        • koszmarna.baba Re: Chyba zgodziłam się na sponsoring..... 02.02.15, 18:48
                          Cmok, cmok, cmok. ;) :)
    • maver78 Sponsoring to kwestia daty 03.02.15, 01:02
      Znam dość dobrze jedną historię związaną ze sponsoringiem, ale zanim o tym, to wcześniej mały wstęp związany z moim tytułem. Otóż niedawno założyłem tu wątek o tym jak poznałem dziewczynę, zaangażowałem się i po paru miesiącach intensywnej znajomości ona sobie zniknęła mówiąc, że to nie to. Jak można było przypuszczać forumowiczki uznały, że dziewczyna miała prawo się rozmyślić i ogólnie nie ma sprawy (jak dla kogo). Ale celowo pominąłem wątek finansowy, bo przecież natychmiast forumowiczki stwierdziły by, że zapewne jestem materialistą itp. itd. A ta dodatkowa informacja brzmi, że dziewczyna wymyślała gdzie to by ona nie pojechała, co przez parę miesięcy kosztowało mnie paręnaście tysięcy. Miała wymagania zdecydowanie wielogwiazdkowe, a jej wkład w tę znajomość to zero złotych (polskich nowych). Ni kawy, ni ciastka na jakimś wyjeździe, nic.
      Jeśli spojrzeć na fakty, to po pierwsze ona nic do mnie nie czuła, a poza tym miałem wspólne wieczory, spacery, seks, kino, wyjazdy i to ja płaciłem. Przypomina to coś komuś? Sponsoring z definicji. Tak to wygląda, gdy kurz już opadł. I co z tego, że poznając ją wierzyłem, że to kobieta mojego życia? Podobno wierzycie w równouprawnienie i chcecie oceniać nas po czynach, więc my was też.

      Co do Twojej historii. Moja przyjaciółka, taka z piaskownicy z podwórka wplątała się w podobną znajomość. W pewnym momencie, po kilku latach nie wytrzymała tego psychicznie i mi się wygadała. Zaczęło się od problemów z pracą, a że akurat była w trakcie studiów, to finanse jej doskwierały i zdecydowała się na taką znajomość. Trwało to niemal rok. Facet zmienił sobie obiekt. Ona poznała jeszcze kogoś. Jak stwierdziła to są łatwe pieniądze. Nie czuła się jak prostytutka, bo nikt jej do niczego nie zmuszał, spotykała się raz w tygodniu, a nie 10 razy dziennie, a i seks też był fajny. Wkrótce potem dziewczyna poznała "normalnego" faceta, zakochała się, wyszła za mąż, ma dziecko, a z tym sponsorem oczywiście skończyła (czy on z nią).
      Po jakimś czasie sytuacja się powtórzyła. Problemy finansowe. I wróciła do tego. Wtedy nikt się nie dowiedział, teraz też tak będzie - tak rozumowała. Poza tym, jak mówiła, dreszczyk emocji romansu jest uzależniający i ta kasa, łatwa i przyjemna. A pieniędzy nigdy dość. Poza tym, ona się nie angażuje (takie niby usprawiedliwienie wobec męża). Opamiętanie przyszło ponoć w momencie, gdy już miała dwóch sponsorów i zaczęła się gubić w bajeczkach "sprzedawanych" mężowi. Nie wiem, czy już z tego zrezygnowała, ale miała taki zamiar. Mówiła jednak, że apetyt rośnie w miarę jedzenia i czuję się zwyczajnie uzależniona. Raz od pieniędzy, bo za parę dni w miesiącu ma 3 swoje poprzednie pensje, dwa od emocji związanych z sytuacją. To wkręca, mimo, że na początku uznała, że to ma być tylko jeden raz.
      Wnioski sama wyciągnij. Życzę zimnej głowy ;) i powodzenia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka