24.12.09, 12:50
z duszą na ramieniu wstałam dziś rano aby zdążyć się wyspowiadać. Właściwie
to nie spałam i tylko czuwałam na odpowiednią godzinę ... Nakarmiłam synka,
przytuliłam córeczkę i pobiegłam.

dziękuję za łaskę dobrego spowiednika ('z przypadku', nieznany mi ksiądz).
Usłyszałam od niego ważne, dobre słowa (co nie znaczy, że dla mnie łatwe) -
'wiedział' co chciałabym - albo lepiej - czego potrzebuję usłyszeć w moim
stanie ducha, w zagubieniu, wstydzie.

bo ja cały czas poszukuję, jestem (bywam?) Mu wierna a za jakiś czas cofam
się, odwracam w innym kierunku. Ciężko mi trwać w wierze...

ale ta spowiedź to znak, że Bóg jest i czuwa. Że jest miłosierny.

On sprawia, że kruszeje chłód mojego serca, że jestem bardziej człowiekiem. I
za to dziękuję

Życzę Wam dobrego przeżycia Świąt Narodzenia Pańskiego.

marvitka



Obserwuj wątek
    • isma Re: spowiedź 24.12.09, 13:28
      Kazdemu trudno trwac!
      Na szczescie jest Boza milosc, ktora przez sakrament pozwala czlowiekowi
      dostrzec to, co najwazniejsze, odrobine mniej niejasno wink)).
      Dobrych Świat, Marvitko.
    • mader1 Re: spowiedź 25.12.09, 23:58
      piękne podziękowania.
      i ja spotykam od ostatnich dni sierpnia najlepszych pod słońcem
      spowiedników. A konkretnie - dwóch. Gdyby nie oni, pewnie
      rozwaliłabym się zupełnie. Bardzo dużym zaskoczeniem było dla mnie,
      że pierwszego z nich nie musiałam specjalnie szukać, sam się znalazł,
      pojawił się , kiedy trzeba, ze słowami jakimi trzeba. Tyle razy, ile
      trzeba było.
      A przed świętami zupełnie inny pochylił się z troską smile i znowu
      wiedział lepiej ode mnie, jakich słów mi trzeba smile
      dziękuję im serdecznie i tutaj, skoro pojawił się taki wątek smile
      • wiesia140 Re: spowiedź 26.12.09, 22:07
        A ja już wiem ,że będę musiała swojego spowiednika wspierać i obym dała
        radę.
    • 11.jula Re: spowiedź 27.12.09, 17:10
      Ja też od niedawna mam swojego spowiednika. Zna całą moją sytuację
      domową, wie w czym najbardziej upadam, nie muszę za każdym razem
      nakreślać całej sytuacji. Jeśli potrzebuję spowiedzi, mam numer jego
      komórki, dzwonię, przychodzę. Nie jest to spowiedź w konfesjonale,
      najczęściej w kancelarii, pokoju gościnnym "twarzą w twarz". Za
      pierwszym razem to był stres, a teraz nie, bo nie tylko sie
      spowiadam, ale także rozmawiamy, czasem pytam o sprawy poruszane tu
      na forum. Polecam każdemu, aby miał stałego spowiednika, u mnie
      trochę Pan Bóg "namieszał", bo ja właściwie wybrałam sobie kogoś
      innego, ale sprawy tak sie potoczyły, że został kto inny.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka