marvitka
24.12.09, 12:50
z duszą na ramieniu wstałam dziś rano aby zdążyć się wyspowiadać. Właściwie
to nie spałam i tylko czuwałam na odpowiednią godzinę ... Nakarmiłam synka,
przytuliłam córeczkę i pobiegłam.
dziękuję za łaskę dobrego spowiednika ('z przypadku', nieznany mi ksiądz).
Usłyszałam od niego ważne, dobre słowa (co nie znaczy, że dla mnie łatwe) -
'wiedział' co chciałabym - albo lepiej - czego potrzebuję usłyszeć w moim
stanie ducha, w zagubieniu, wstydzie.
bo ja cały czas poszukuję, jestem (bywam?) Mu wierna a za jakiś czas cofam
się, odwracam w innym kierunku. Ciężko mi trwać w wierze...
ale ta spowiedź to znak, że Bóg jest i czuwa. Że jest miłosierny.
On sprawia, że kruszeje chłód mojego serca, że jestem bardziej człowiekiem. I
za to dziękuję
Życzę Wam dobrego przeżycia Świąt Narodzenia Pańskiego.
marvitka