Czym jest dla Was spotkanie z drugim człowiekiem?
Czym jest spotkanie z Bogiem?
A może spotkanie ze sobą samym?
Czy można kogoś spotkać, ale nie Spotkać? Czy przywitanie się na ulicy i
obgadanie "co słychać" jest już spotkaniem? Czy wspólny spacer nim jest?
Rozmowa?
Czy może trzeba otworzyć duszę? Dać siebie i przyjąć Innego?
Uwielbiam Spotkania. Mam to szczęście, że mi się przydarzają.
Życzę Wam wszystkim pięknych i głębokich Spotkań w tym wakacyjnym czasie.
Przeżyć i przeżycia. I Dotknięcia.
Jutro bladym świtem wyjeżdżamy. Chciałabym, żebyście dużo pisali jak mnie nie
będzie, żebym gdy wrócę mogła się przerazić, kiedy ja to wszystko przeczytam
Tadeusz Gadacz (filozof, uczeń ks. prof Tischnera) o spotkaniu:
"Słowo to /spotkanie/ ma oczywiście pewien sens potoczny. Ale ma także sens
metafizyczny. Prawdziwe spotkanie nie jest zdawkowym rzuceniem pozdrowienia
znajomemu, któego właśnie mijamy na ulicy, ale nie jest także jakimkolwiek
kontaktem z drugim człowiekiem. Właśnie ze względu na źródła, z których to
myślenie pochodzi, sądzę, że znakomitym zobrazowaniem spotkania może być
Biblia. Spotkanie Jezusa z Samarytanką czy spotkanie syna marnotrawnego z
ojcem to spotkania, które można by zinterpretować jako coś wyjątkowego. Takie
spotkanie zdarza się być może raz. Być może nigdy. Cały tragizm na tym
polega, że człowiek może przeżyć życie i tak naprawdę nie spotkać innego"