Dodaj do ulubionych

Twarza w twarz

12.12.07, 12:51
Dzisiaj mam dzien linkowny:

II Dzień Rozmów TWARZĄ W TWARZ
a.

17 grudnia 2007, tydzień przed Wigilią Świąt Bożego Narodzenia
obchodzony będzie II Dzień Rozmów Twarzą w Twarz. Zachęcamy, by tego
dnia zrezygnować z kontaktu za pomocą smsów, rozmów telefonicznych,
e-mali, for i komunikatorów internetowych na rzecz tradycyjnych,
bezpośrednich rozmów.

Niech ten dzień będzie dla nas okazją do częstszych spotkań z
rodziną i znajomymi - apelują organizatorzy. - Warto uświadomić
sobie jak wielkie znaczenie ma obcowanie jednego człowieka z drugim,
że większą wartość ma prawdziwy uśmiech niż komputerowa uśmiechnięta
ikonka.

Więcej informacji o akcji można znaleźć w specjalnym serwisie
www.17grudnia.zaufaj.pl. W serwisie znajdują się między innymi
propozycje spędzenia 17 grudnia "twarzą w twarz", przysłane przez
internautów, a także za pomocą serwisu można zgłosić swój udział w
akcji.

Starajmy się, aby nowoczesne formy kontaktu były tylko formami
uzupełniającymi, a nie zastępczymi. Zachęcamy wszystkich do udziału
w akcji i życzymy powodzenia! - mówią inicjatorzy akcji.

Akcja ma charakter ogólnopolski. Trwa jeden dzień. Pierwsza edycja
akcji odbyła się w niedzielę, 17 grudnia 2006.

info.wiara.pl/index.php?grupa=4&art=1197440023

Co myslicie? Bo ja mam wrazenia mieszane. Gdyby np. ktos oglosil
dzien bez noza...?
Obserwuj wątek
    • mader1 Re: Twarza w twarz 12.12.07, 13:02
      Oczywiście, nie należy zapominać o zwykłych rozmowach, nie nalezy
      odwracać się od człowieka do komputera.
      Ale... czasem chęć nie wystarczy... No bo teraz na ten przykład...
      Moja teściowa jest sama w swoim domu. Mój synek nie nadaje się ani
      do odwiedzania babci, ani do przedszkola - siedzimy więc sobie tak
      odcięci i od świata i od siebie. Gdyby nie telefon, byłoby trudniej.
      To tylko przedmioty - jak ich użyjemy, zalezy od nas.
    • mama_kasia Re: Twarza w twarz 12.12.07, 14:11
      Rzeczywiście może być tak, że społeczność internetowa stanie
      nam się bliższa niż np. ludzie obok nas - bo łatwiej w internecie
      mówić o sobie, o swoich problemach, pytać itp. A przecież tych ludzi
      obok nas (spoza internetu) mamy również "zadanych". Ale z
      drugiej strony podkreśliłabym słowo "również". Czuję się jakoś tam
      odpowiedzialna za kontakty interetowe. Tutaj też chcę słać
      uśmiechy. I gdy ślę "smile", to jest to autentycznie mój uśmiech.

      Druga sprawa to kontaktowanie się z moimi bliskimi, znajomymi,
      przyjaciółmi za pomocą sms-ów czy maili. Czasami jest to jedyny
      sposób na kontakt, bo ktoś jest daleko, ale także dlatego, że
      tak jest ...łatwiej. Te krótkie sms-y mogą być sposobem
      na przełamanie się do większej rozmowy.
    • minerwamcg Re: Twarza w twarz 12.12.07, 16:50
      > Co myslicie? Bo ja mam wrazenia mieszane. Gdyby np. ktos oglosil
      > dzien bez noza...?

      Dzień bez noża, tydzień bez masła, dekada bez kaloszy. Wszystko
      można, tylko po cholerę? Mam siedemnastego jechać specjalnie do
      Krakowa, żeby tego dnia spotkać bliskich, przyjaciół i znajomych, z
      którymi gadam przez telefon i net? Kraków to jeszcze pół biedy, ale
      co z tymi z Chicago i Sydney?

      Jest w dobrym tonie ubolewać, że tempo życia, że media, że nowe
      technologie etc. zabijają osobisty kontakt. Taki sam dobry powód do
      utyskiwania jak każdy inny, tyle, że ja widzę, jak dzięki netowi
      nawiązuje się coraz więcej kontaktów, które przechodzą potem w
      spotkania osobiste, potem w przyjaźń, czasem w całkiem sensowne
      małżeństwo... Mówiło się, że telefon zabił epistolografię. Wychodzi
      na to, że internet ją wskrzesił - mam duże zbiory niesłychanie
      interesujących maili, pisanych w najlepszym stylu
      dziewiętnastowiecznej korespondencji i protokoły gg - zapisy równie
      pasjonujących rozmów. Oczywiście, osobiste spotkania mają wartość
      nieocenioną. Nie wolno jednak odmawiać jej rozmowom, które ma się
      zapisane na dysku, do których można wracać, czytać wielokrotnie,
      upewniając się, że co prawda verba volant, ale za to scripta manent.
      Chętnie podkreślana jest "bezduszność" maszyn, "bezosobowośc"
      internetu. G..no prawda. Za tym drugim ekranem siedzi żywy człowiek,
      jego emocje, jego poglądy, jego obraz świata. Mordka z uśmiechem nie
      zastąpi prawdziwego uśmiechu - ale może sprawić, że czyjaś wypowiedź
      mnie ucieszy, wzruszy, wkurzy. Nie przekaże w pełni emocji - ale
      może je wywołać.
      • isma Re: Twarza w twarz 12.12.07, 17:03
        No tak. Ale pamietaj, ze mowiac o sobie, o nas - mowisz o osobach,
        ktorych ta kultura nie ksztaltowala. Dojrzewalismy w innej, a te,
        powiedzmy, zaadaptowalismy, jako narzedzie.

        Ja tez raczej maile pisze jak listy (gg i skype'a nie uzywam ;-O).
        Ale w czasach, kiedy sekretarzowalam olimpiadzie polonistycznej,
        dostawalam sporo maili od rocznikow 90', i one, no, pisaly tak, jak
        gdyby czlowieka zaczepialy na ulicy, pytajac o droge: "Do kiedy sie
        oddaje prace? Edyta." (zadnych wstepow, zadnych kurtuazyjnych tam
        ozdobnikow - prosto z mostu wink)).

        Myslcie i mowcie. Wirtualnie wink)).
        • minerwamcg Re: Twarza w twarz 12.12.07, 19:42
          Odpowiem jednym z ulubionych "minerwizmów" - tak i nie smile))
          Po pierwsze - kto jest "targetem" akcji? Pokolenie z peselem na
          dziewiątkę, czy może właśnie takie stare konie na biegunach jak my -
          ludzie o ugruntowanych przyzwyczajeniach, trochę już wygodniccy,
          rozdarci między gryką a informatyką, podatni na zachłyśnięcie się
          nową technologią (trudno zachłystywać się czymś, w czym się
          wyrosło). Ludzie już jakoś tam opiniotwórczy, coś tam
          reprezentujący, w jakiś tam sposób wychowujący następne pokolenie -
          czy może faktycznie, małolaty urodzone w domu z komputerem. Bo
          myślę, że jedna akcja do obu tych grup to nie jest dobry pomysł...
          Są zbyt różne.

          Po drugie - jak pewnie wiadomo, należymy z Arthurem do pewnej
          społeczności, która choć powstała i działa w necie, spotyka się
          także w realu (za trzy dni mamy wspólną Wigilię). Przedział wiekowy
          towarzystwa to 14-40. I co? I właśnie małolatom z peselem na
          dziewiątkę nasz styl korzystania z netu podoba się najbardziej. Góry
          korespondencji mailowej, o których wspominałam, powstały z moich
          dyskusji z ludźmi piętnasto-szesnasto-siedemnastoletnimi! Nawiasem
          mówiąc niedawno na socjologii UW powstała o nas praca magisterska
          pt. "Kształtowanie się grup społecznych za pośrednictwem
          internetu" smile))
    • samboraga to dziś... 17.12.07, 10:11
      dzień bez internetu - przypominam jakby ktoś miał ochotę popościćwink)
      ja nie mogę, mam dyżur, ładnie mnie Siostra moderatorka urządziławink)
      • isma Re: to dziś... 17.12.07, 10:16
        Noooo!
        W rmach tegoz dnia, poniewaz musze zawiezc L4 do pracy, to moge
        kogos zaprosic na kawe, tradycyjnie do Miodu i Maliny, po 17 wink)).
        Aka jest dobra w takich niespodziewanych spotkaniach np.
        • samboraga Re: to dziś... 17.12.07, 11:24
          > kogos zaprosic na kawe, tradycyjnie do Miodu i Maliny, po 17 wink)).

          www.kawamiodimalina.pl?...wink

          swoją drogą - tak mówiło jeszcze niedawno moje dziecko -
          ja: 'umyj ręce', on: 'www.umyjrece.pl?'
          to może coś na rzeczy z tym postem internetowym dla młodszych roczników...
          • isma Re: to dziś... 17.12.07, 11:35
            Prawie trafilas:
            www.miodmalina.pl/
            To jest miejsce w realu, gdzie Marzek podczas wizyty Benedykta XVI,
            ominawszy szczesliwie TO okno kurii metropolitalnej krakowskiej,
            wyladowala w towarzystwie samych ksiezy wink)).

            Na szczescie szybko przyszlysmy jej z odsiecza wink)).
    • otryt Ktoś podrzucił świnię 17.12.07, 10:42
      >Zachęcamy, by tego dnia zrezygnować z kontaktu za pomocą smsów,
      >rozmów telefonicznych, e-mali, for i komunikatorów internetowych na
      >rzecz tradycyjnych, bezpośrednich rozmów.

      A dlaczego nie ma nic o listach tradycyjnych, pisanych na papierze?
      Przecież to również nie jest bezpośredni kontakt twarz a w twarz. W
      czym mail jest gorszy? Myślę sobie, że to przedsiębiorstwo Poczta
      Polska podrzuciła świnię telekomom. W tym roku po raz pierwszy
      rezygnuję z wysyłania kartek świątecznych. Nie zrobiłem tego w
      październiku, więc nie ma szans, aby doszło przed świętami. A nie
      chcę, aby przyszło w lutym lub marcu. Zastanawiam się jaka jest
      przyczyna, ze poczta sięgnęła aż takiego dna? W normalnym,
      nieświątecznym czasie listy i rachunki przychodzą nierzadko po
      ponad miesiącu. Gdybym nie mógł w internecie podejrzeć, ile mam
      zapłacić za rachunek i w terminie nie przesłał tego poprzez bankowe
      konto internetowe płaciłbym wciąż kary, bo rachunki poczta przysyła
      grubo po terminie płatności. W czasach kolei warszawsko-wiedeńskiej
      i dyliżansu list przychodził na następny dzień, a gdy był wysłany w
      tym samym mieście, kilka godzin później. Kto mi wytłumaczy ten
      paradoks?


      • isma Pospiech 17.12.07, 10:59
        Ha!

        Jest gorszy, jest. Wlasnie w tym, ze oczekujesz odpowiedzi
        NATYCHMIAST. A cierpliwosc jest cnota wink)).
        (napisala w goracej wodzie kapana Isma, dzieki wschodniej naurze
        slubnego forsownie szkolona w cnocie powyzszej, na razie jednakowoz
        z miernym efektem).

        Powaznie zas - ja nie lubie Umberto Eco, ale w "Imieniu Rozy" jest
        taki fajny dialog

        "- Co przeraza cie najbardziej w czystosci? - spytalem.
        - Pospiech - odparł Wilhelm."

        I tak rzeczywiscie jest w kontaktach elektronicznych - jak sie nie
        dostaje odpowiedzi na sms czy maila natychmiast (przy czym nie
        mowimy tu o sprawach w oczywisty sposob pilnych), a nie daj Boze w
        tym samym dniu, to sie czlowiek zaczyna Bog wie czego domyslac,
        irytowac, zazdrosnie żądac dla siebie tego kontaktu.
        W kontaktach elektronicznych wymagamy od drugiego czlowieka
        dyspozycyjnosci.
        A chyba nie zawsze powinnismy.

        Twarza w twarz jest inaczej. Od kilkunastu dni usilowalismy sie
        umowic u nas w domu na obiad z jednym z naszych znajomych. Najpierw
        M. byla mocno chora, potem ja sie rozlozylam, w koncu, wygladalo, ze
        w niedziele jednak uda sie nam spotkac. Zadzwonil chwile przed
        umowiona godzina - "wiecie, jestem chory, mam troche goraczki,
        katar - lepiej do dziecka sie z tym nie pchac". Co bylo ujmujacym
        wyrazem naprawde serdecznej troski, bo jest to czlowiek bezdzietny.

        I wtedy, takie "spotkanie, ktorego nie bylo", tez ma swoja wartosc.
        • mader1 Re: Pospiech 17.12.07, 11:09
          ale poczta polska naprawdę listy przesyła coraz wolniej. To jest
          fakt. Kiedyś trzy dni to było długo. Teraz one idą tygodniami smile
          A... żeby nie żadać dyspozycyjności od wszystkich naokoło... trzeba
          pamietać, trzeba.
          U nas też w niedzielę spotkanie nie wypaliło - przez choróbsko smile
          Pozostał telefon.
    • maadzik3 Re: Twarza w twarz 05.12.08, 11:36
      Rozumiem wezwania do bezposrednich kontaktow w sytuacji gdy mozemy je miec - z
      osobami fizycznie bliskimi (kolega z drugiego pokoju, sasiadka, ze o mezu i
      dzieciach nie wspomne). Ale co zlego w komunikowaniu sie na odleglosc gdy inna
      forma nie jest mozliwa? Czy lepszy jest brak kontaktu? Zdecydowanie nie.
      Technika nie jest ani dobra ani zla. Dobry lub zly uzytek moze z niej zrobic
      czlowiek. Tylko czy niekorzystanie z niej jest dobre? Taka generalna rezygnacja
      bez rozpatrywania powodow i szczegolow?
      Nie zgadzam sie z tym. Musialabym przestac rozmawiac z rodzicami (2500 km
      odleglosci raczej nie daje czestych szans na osobisty kontakt), z przyjaciolmi w
      Polsce i innych krajach i miastach niz to w ktorym mieszkam, z Wami. To nie
      kwestia zamiany kontaktu telefonicznego czy mailowego na osobisty. To czesto
      kwestia kontaktu lub jego braku. W tej sytuacji zawsze wybieram kontakt. Wiem
      jak w trudnych chwilach pomaga mi mail lub telefon od osob ktore choc daleko
      pamietaja, troszcza sie, sa mysla przy mnie i daja temu wyraz. Staram sie nie
      zostawiac innych samych, a przeciez nie zawsze mozna do nich po prostu pojsc.
      Gdyby kontakty twarza w twarz uznac za jedyne mialabym dzis kontakt z synem i
      lekarzem do ktorego sie z synem wybieram. I tyle. A pzreciez ja pamietam o
      bliskich a oni o mnie. A bardzo ich dzis potrzebuje.
      Rozumiem potrzebe osobistego kontaktu wszedzie tam gdzie jest on mozliwy ale nie
      tracmy z oczu mozliwosci techniki kontaktu na odleglosc. Uzaleznienie od
      techniki i kontakt mailowy z malzonkiem w drugim pokoju budza niepokoj.
      Rezygnacja z telefonu i maila i ograniczenie sie do kontaktow osobistych
      spowodowaloby zerwanie wielu wiezi, wiele bolu i przywrociloby czasy gdy
      przeprowadzka dalej oznaczala brak wiadomosci i kontaktu czesto na lata. Temu
      mowie NIE
      • mader1 Re: Twarza w twarz 05.12.08, 14:04
        no właśnie... z niektórymi ludźmi po prostu nie mogłabym się pewnie
        w życiu spotkać. A tak " spotykam się"...
        Wiele osób, choćby na tym forum pomogło mi. rozmawiajac ze mną,
        pisząc do mnie. To wielki dar.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka