sulla
16.04.09, 17:51
Tak mnie natchnął wątek o tym, czy grubość portfela wpływa na zaangażowanie we
wspólnocie. Była tam mowa o tym, że czasem ktoś ma problem z przyjmowaniem
pomocy. I pomyślałam sobie, ze ja chyba jestem jedną z takich osób. Od czasu
do czasu moja siostra albo mama męża, czasem moja mama, pomagają nam - zostają
na jeden dzień z Małą, kiedy obydwoje akurat musimy iść z mężem do pracy. Ja
mam zawsze problem, że nie mam jak się za tę pomoc odwdzięczyć.
Myślę sobie, że może jest tak z tą pomocą, że odwdzięczać się mamy w ogóle?
Nie temu,kto nam pomaga, tylko pomagając tym,którym możemy?
Kiedyś, na studiach jeszcze, siedziałam w barze mlecznym przy stoliku z panem
typu "prastary mieszkaniec śmietniska na Pradze". I ten pan, widząc,że jem
tylko zupę, zaoferował się, że kupi mi drugie danie. Podziękowałam ładnie, bo
wiedziałam, że na pewno mam więcej pieniędzy przy sobie niż on, a sama zupa mi
wystarczała po prostu. Ale gest wydał mi się oszałamiający. Pan mi wyjaśnił,
że w czasie wojny prawie już umierał z głodu i wtedy jakaś kobieta go
nakarmiła. I dla niego to było tego rodzaju przeżycie,że od tej pory on jak
tylko może stara się, żeby nikt w jego otoczeniu nie był głodny.
I tak sobie myślę, czy nie o to właśnie chodzi - pomagać komu można, nie
oczekując rewanżu, i umieć z wdzięcznością przyjąć pomoc od innych?