Dodaj do ulubionych

Show must go on

19.10.09, 00:14
Małżeństwo umierało latami, nowa miłość - cóż - nie wyszła - nikt
nie mówił, że będzie łatwo. Miałam odwagę zaryzykować i nie udało
się smile. Nie wiem co będzie dalej, nie wiem sam o sobie samym.
Załamuję się w jednej chwili i dźwigam w drugiej. Wyjeżdżam, poznaję
ludzi, realizuję w pracy, zaczęłam snuć marzenia. Będzie dobrze
(?) smile
Obserwuj wątek
    • petea1 Re: Show must go on 19.10.09, 15:28
      mogę napisać tylko jedno - zazdroszczę Ci tego że potrafisz
      zaryzykować! I tak trzymaj! BĘDZIE DOBRZE!!!!!!!!!!
    • sebtrom Re: Show must go on 19.10.09, 16:38
      to nie kwestia ryzyka, uważam że łatwo jest rzucic
      ale przywiązania, odpowiedzilnosci za siebie i kogoś, otoczenia...
      nic nie jest proste
      jak się wydaje
      a najgorsze są te różne dodatki do decyzji...
      • glump Re: Show must go on 19.10.09, 17:25
        nic nie jest proste
        jak się wydaje

        wszystko jest proste jak drut, problem jest tylko z jego wygięciem..
      • tuuletaria Re: Show must go on 19.10.09, 18:13
        wcale nie jest łatwo rzucić. Mi zajęło to ponad 10 lat. Wydaje mi
        się, że zrobiłam wszystko co mogłam, bo odejście uważam za porażkę,
        a ja porażek "nie lubię" wink Były rozmowy (zawsze nie w czas), próby
        terapii (bez entuzjazmu), listy (bo w nich łatwiej opisać bez
        zbędnych emocji to co boli) itp. itd. Nic nie da się zrobić jak
        druga strona nie chce zauważyć problemów. Jak się dużo zaangażowało
        to wcale łatwo nie jest się wycofać - to jak hazard, człowiek
        wierzy, że wreszcie się "odegra" i inwestuje coraz więcej i więcej.
        A trzeba w pewnym momencie zdać sobie sprawę, że już się nic z tego
        co się zainwestowało nie "wyjmie". I chyba lepiej stracić dużo niż
        jeszcze więcej.
        Nic nie jest proste. Boję się jak to będzie, choć wiem, że ja zawsze
        we wsystkim daję sobie radę. Poradzę sobie i tym razem tylko jakim
        kosztem?
        • claire.ampres Re: Show must go on 19.10.09, 18:26
          wow... 10 lat i tyle energii poświęcone ratowaniu czegoś, co wadliwie
          działało... no kurcze nie potrafiłabym. podziwiam cierpliwość, chociaż nie
          jestem pewna, czy dziesięcioletnia szarpanina jest godna podziwu czy bardziej
          współczucia...

          poradzisz sobie na pewno. skoro tyle przeszłaś, to zahartowałaś się porządnie.
          "wyglądasz" na silną kobietę. i tak jak napisałaś - będzie dobrze. bo tego
          chcesz i do tego dążysz smile
          • tuuletaria Re: Show must go on 19.10.09, 18:33
            Dzięki claire.ampres, ale to jest być może właśnie problem: jestem
            może za silna? Staram się z dwoje? Nie potrafię odpuścić? Zależy mi
            za bardzo? Już nie raz zauważyłam, że jak olewam sytuację to
            wszystko jest ok., a jak tylko zaczynam sie angażować (w sytauację,
            w ludzi) to wszystko "bierze w łeb".
            • claire.ampres Re: Show must go on 19.10.09, 18:43
              bo coś w tym jest, że z niektórymi ludźmi trzeba postępować jak z... kotami.
              mrg79 Ci to lepiej wytłumaczy.

              (moooorg! mógłbyś wyjaśnić damie o co mi chodzi? wink )

              poza tym w każdej relacji musi być zachowana równowaga, obustronność. gdy to
              zaczyna się zbyt mocno chwiać, to zaczynają się dziać smutne rzeczy, o których
              piszesz.
              • tuuletaria Re: Show must go on 19.10.09, 18:53
                No i co z tego, że wiem, że nie było równowagi. Tyle to ja już sama
                stwierdziłam spory czas temu i starałam się zaradzić, bo przecież
                nie ma ludzi idealnych, a przecież "najłatwiej odejść" wink Moment
                wycofania się również był - zrobiłam mu "miejsce" - no tak, aby mógł
                się wykazać wink ale to co zaczęło dziać się w finansach, w domu... po
                prostu koszmar, chaos: z niczym sobie nie pradził - jak dziecko... I
                co z tego, że wiem to wszystko - jak w grę wchodzą dzieci wszystko
                zaczyna się komplikować... sad
                • claire.ampres Re: Show must go on 19.10.09, 19:06
                  dobrze, że to wiesz. może to Twoja polisa na przyszłość?
                  (ciągle chwytam się do Twojego pierwszego wpisu w tym wątku. napisałaś, że
                  zaczęłaś snuć marzenia. i tego się też trzymaj.)

                  pozdrawiam serdecznie
                  • tuuletaria Re: Show must go on 19.10.09, 19:09
                    Wiem, wiem, może tylko staram się usprawiedliwić, bo nie jestem do
                    końca przekonana, czy rodzic ma prawo realizować siebie kosztem
                    dzieci?
                    • claire.ampres Re: Show must go on 19.10.09, 19:22
                      to już jest skomplikowana bardzo sprawa, nie da się tak w dwóch zdaniach, więc
                      pozwól, że tu ustąpię pola innym smile
                      • tuuletaria Re: Show must go on 19.10.09, 21:16
                        nie ma chętnych wink bo to nie jest wesołe i inni też podejmowali by
                        decyzję 10 lat sad
                    • sebtrom Re: Show must go on 19.10.09, 21:31
                      kosztem dzieci....tzn ?
                      sądzisz ze życie dziecka w "normalnym domu" z rodzicami wrogo milczącymi lub
                      udającym ze jest OK jest w porządku ?dzieci zazwyczaj bardzo szybko wyłapuja
                      takie sytuacje i jak walna pytaniem to w pięty idzie....
                      i nie oszukasz udając szczeescie
                      albo jest albo go nie ma
                      ie jest łatwo wyjść z układu w którym żyje się tyle lat - wiec jestes dzielna
                      ale
                      nie jest łatwo facetowi żyć z ideałem czyli kobieta która nawet mówi za
                      niego....psychicznie trudno zdzierżyć
                      natomiast to są tylko wolne myśli bo każda sytuacja jest indywidualna i nijak do
                      niej przykładać "dobre rady"
                      sama czujesz czy dobrze czynisz - i to jest najważniejsze
                      howgh smile
                      • tuuletaria Re: Show must go on 19.10.09, 21:50
                        Wiem, że jestem perfekcjonistką i wcale mnie to nie dotyka, że
                        piszesz, no może trochę ironicznie "ideałem" wink) ("Lubimy ludzi,
                        którzy mówią co myślą...), ale ja znacznie odpuściłam, na wiele
                        rzeczy nie zwracam już dziś uwagi, na wiele patrzę przez palce.
                        Chodzi ciągle o to, że skoro jesteśmy (byliśmy) tak różni to oboje
                        powinniśmy się trochę do siebie dopasować, a dobrze było tylko
                        wtedy, kiedy ja ślepo akceptowałam swojego "wybranka" i nie
                        dostawałam nic w zamian. Jemu było dobrze tak jak było, bo
                        miał "wikt i opierunek", a kiedy zaczynałam się buntować, to od razu
                        zarzucał mi, że atmosferę psuję, że szukam dziury w całym, że
                        wyszukuję problemy itp. itd.
                        Czy czuję, że dobrze robię? Dla siebie na pewno. W chwilach, gdy
                        przebijam się przez warstwę rozczarowania, pojawia się taki
                        dziecięcy optymizm i euforia: że mogę wyjechać i nie pytać czy mogę,
                        że wyaję na siebie to co zarobię, bo zapracowałam na to, że mam
                        super koleżanki i że razem idziemy na kawę i ta kawa nie odbiera mi
                        już czasu z mężem, że jadę z dziećmi i jestem cała dla nich i nie ma
                        tego smutku, że niby jesteśmy z mężem razem, a jednak tak jakby go
                        nie było.
                        Ale z drugiej strony, jak mój mąż wyciąga ciężkie działa i zarzuca
                        mi, że jestem egoistką i myślę teraz tylko o sobie, a nie o
                        dzieciach i podważa moje twierdzenie, że dzieci są dla mnie ważne to
                        wpadam w panikę. Boję się, że rozwalę rodzinę, zniszczę psychikę
                        dzieci, wpiszę im rozód w życiorys...
                        • sebtrom Re: Show must go on 19.10.09, 22:04
                          tylko Ty wiesz jak to wygląda....oczywiscie tylko ze swojej strony
                          każdy ocenia to subiektywnie
                          dziec po rozwodzie...przecież teraz to standardowa sytuacja a nie tylko serial
                          amerykański..
                          ważne żeby z klasą bo to jest moim zdaniem dladzieciaków trudne do zniesienia,
                          kiedy rodzicie zaczynają ustalać winę i karę...
                          faceci nigdy nie sa nogdy idealni i mają sporo wad...ale rzeczywiście trzeba si
                          e dopasować
                          czasem to na tym polega żeby się uśmiechnąć i powiedzieć prez zaciśnięte zęby
                          "oczywiscie kochanie" smile
                          • tuuletaria Re: Show must go on 19.10.09, 22:34
                            no niby tak, ale jak dziesięć lat zaciskasz, to szczęka boli. Jestem
                            skołowana. Z jednej strony wierzę, że mam prawo walczyć o swoje
                            życie i nie chcę godzić się na życie w układzie, popadając w marazm,
                            a z drugiej, czytając różne wypowiedzi na różnych wątkach
                            tematycznych nie wiem, czy chcę dołączyć do "szczęśliwych" i
                            poszukujących "atrakcji" singielek
                            • sebtrom Re: Show must go on 20.10.09, 12:54
                              no i własnie w tym problem, poczytać zawsze można, najłatwiej "radzić
                              teoretycznie" a i tak TY podejmujesz decyzje
                              i to jest włąsnie przerąbane smile
                              przy radzeniu nie ma żadnej odpowiedzialnosci, posłuchac można ale i tak nijak
                              zwykle ma się to do Twojej konkretnej sytuacji...
                              to tak jak w kawale jak facio prosił chłopca o pomoc w cofaniu
                              i dzieciak pomagał..
                              ciofaj, ciofaj, ciofaj...
                              już nie ciofaj...zobacz co zrobiłeś smile
                              powodzenia
              • mrg79 Re: Show must go on 22.10.09, 01:18
                metoda "na kota"

                1. definicja (znaczy się - w skrócie wink - nie narzucać się

                2. dowód - jak wiadomo kota można głaskać tylko wtedy, kiedy on/a tego chce
                (zwłaszcza jeśli kot jest właśnie poznawany wink - stąd prosty wniosek - kota
                należy ignorować, rzecz jasna bacznie pilnując, czy przypadkiem nie zechce
                łaskawie być już wystarczająco wkurzonym, że ktoś go olewa.. wink
                wtedy wspomniany kot przyłazi sam i wtedy.. można go już (a nawet należy wink
                zagłaskać na śmierć.. ;D

                ..i tak w kółko.. wink)

                3. autor teorii przetestował ją na kilku kotach, kilku kobietach oraz jednym
                dziecku autystycznym - w każdym razie - sprawdza się smile
                • claire.ampres Re: Show must go on 22.10.09, 15:11
                  fenkju wink
                  • mrg79 Re: Show must go on 24.10.09, 04:36
                    jor łelkom.. wink
                • tuuletaria Re: Show must go on 23.10.09, 04:14
                  metoda "na kota" jest super, bardzo mi się podoba, potrzebny mi ktoś
                  by na nim "poćwiczyć" wink))
                  • mrg79 Re: Show must go on 24.10.09, 04:34
                    se kota kup ;PP

                    to będzie trening "u źródła".. ;D

                    (autystyków kupić o wiele trudniej, a i poprzeczka sporo wyżej zawieszona.. wink no, o kupnie treningowej kobiety, to już nie wspominam.. ;PP )
    • fallen86 Re: Show must go on 23.10.09, 07:25
      tuuletaria napisała:

      > Będzie dobrze(?) smile

      Hehe, wiele czynników na to wpływa big_grin
      Ty możesz decydować o "rzeczach materialnych" - sprawach codziennych, ale o
      uczuciach już nie... Więc jest 50 / 50
      • tuuletaria Re: Show must go on 23.10.09, 09:51
        Tak, tak fallen86, ja wiem, że zasłaniasz się maską ironizmu i
        takiego lekkiego "co mi tam", ale nie ma - co pocieszyć umiesz jak
        nikt inny wink. 50/50 mówisz? Myślę, że statystyka jest mniej
        optymistyczna - bilans: poranienia - tak łatwo już nie pójdę na
        kompromis, 2 dzieci i 30 na karku dla kobiety to dosyć duże
        obciążenie - nie mam złudzeń. Decydując się na rozstanie zdaję sobie
        sprawę, że prawdopodobnie decyzuję się na samotność.
        • fallen86 Re: Show must go on 23.10.09, 14:07
          Oj tam, ja nie pocieszam wink
          Bo ogólnie nie jest to powód do pocieszania wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka