wczoraj w moim "gabinecie" porad psychologicznych wraz z towarzyszem
chrupeksem poruszyliśmy temat Dr Housa czyli po polsku Doktóra Domu.
Niestety wnętrzności nie pozwoliły mi dokończyć wywodu o tym jakże zacnym
serialu.]
Napiszę to teraz hehe
uwaga! nie musicie czytać, ja tak terapeutycznie sobie popiszę.
sceny z przychodni są po prostu genialne, wybitnie śmieszne dialogi, zwłaszcza
kwestie Housa.
mimo, że bohaterowie są powiązani przeróżnymi związkami, nieważne czy są
przyjaciółmi, narzeczonymi czy kochankami, mówią do siebie po nazwiskach.
dużo by tak można gadać bo to fajny serial jest
oglądam też wyspę harpera, ale to zawsze kończy się koszmarami
dziękuję za odwagę yyyyyy tzn uwagę