Dodaj do ulubionych

Samotny...

01.11.15, 20:16
Witam, jestem 24 letnim facetem, mam 175cm wzrostu brązowe włosy i niebieskie oczy. Opiszę swoją sytuację bez owijania w bawełnę. jestem totalnie rozbity psychicznie, łańcuch wydarzeń które zdarzyły się przez ostatni rok doprowadził mnie do depresji. Kiedyś byłem pewny siebie i uśmiechnięty, taka dusza towarzystwa a teraz stałem się zakompleksionym, bojącym się ludzi samotnikiem którego jedynymi aktywnościami są wizyty u psychiatry i psychologa. Całkowicie wycofałem się z życia towarzyskiego, wywaliłem wszelkie konta na portalach społecznościowych. Brakuje mi rozmowy z kimkolwiek, w domu udaję że wszystko jest ok, codziennie walczę o każdą sekundę życia, myśli samobójcze nie pozwalają mi spać. Nie szukam dziewczyny gdyż nie mam w tej chwili podstaw aby cokolwiek budować, poszukuje kogokolwiek do rozmowy, kogoś kto wysłucha bądź przeczyta, nie będzie mnie oceniał z powodu tego kim się stałem. Nie szukam również pomocy lecz wsparcia i zwykłej ludzkiej empatii. Nie chce już gonić szczęścia niczym kojot strusia pędziwiatra...
moje gg 51233721
Obserwuj wątek
    • noajdde Re: Samotny... 01.11.15, 20:21
      Skoro psycholog i psychiatra nie są w stanie Ci pomóc, co zresztą nie stanowi dla mnie zaskoczenia, nie liczyłbym na pomoc ze strony tego forum. Najprędzej uznają, że sam jesteś sobie winien sad Najważniejsze byś był fizycznie zdrowy. Jesteś zdrowy to nie martw się, wszystko się ułoży.
      • 69eliza Re: Samotny... 01.11.15, 20:33
        Ty Noa to jednak potrafisz pocieszyć
        myślisz, że skoro Ty masz takie nastawienie to ma je każdy facet
        ja też chodzę do psychologa i nie wstydzę się o tym mówić i wiesz co uważam, że mi te wizyty w jego gabinecie pomagają.....
        • noajdde Re: Samotny... 02.11.15, 22:43
          Na małą ranę plaster jak znalazł. Na uciętą nogę pasuje jak garbaty do ściany.
      • tapatik Re: Samotny... 04.11.15, 12:46
        Skoro psycholog i psychiatra nie są w stanie pomóc to co pomoże?
    • mmiimmii40 Re: Samotny... 02.11.15, 07:26
      Bardzo współczuję. Kryzys w życiu spowodowany przez lawinę niepomyślnych wydarzeń może człowieka nieźle sponiewierać. Nie mam rozwiązania. Ale daj sobie czas. Daj czas lekarzom którzy się tobą zajmują, lekom które moze przyjmujesz, a przede wszystkim sobie. Nie od razu, nie na już, ale życie wróci do normy. Może norma będzie już inna, może będziesz innym człowiekiem, ale znowu kiedyś będzie dobrze. To dobrze będzie już nieco inne niż wcześniej, ale będzie. Tylko przetrwaj. A znowu wrócisz do siebie. W każdym razie bardzo ci tego życzę. A nie masz przy sobie kogoś bliskiego, kto mógłby powiem to bez ogródek monitorować twój stan i cię pilnować ?Żeby głupie myśli przeganiać z głowy. Trzymaj się ciepło wink
    • goniestrusia Re: Samotny... 03.11.15, 17:13
      Dziękuję wszystkim za odpowiedź.
      noajdde - Fizycznie jestem zdrowy jak ryba, i z moimi kończynami wszystko jest w porządku^^
      69eliza - Wizyty u psychologa pomagają mi doraźnie( max na 2 dni).
      mmiimmii40 - Czasami wydaje mi się że już nie mam czasu, bo nie potrafię sobie poradzić tu i teraz, że już nie może być dobrze, że po prostu na to nie zasługuję....
      Generalnie nie obchodzi mnie co pomyślą inni ale nie twierdzenie że sam sobie jestem winien bez zapoznania się ze szczegółami jest delikatnie krzywdzące. nie mam przy sobie nikogo kto może mnie "monitorować" zostałem sam. Dzięki i trzymajcie się wszyscy.
      • noajdde Re: Samotny... 03.11.15, 20:12
        Skoro jesteś fizycznie zdrowy to możesz jeszcze wszystko i przed tobą piękne życie. Kiedyś tego nie rozumiałem.
    • goniestrusia Re: Samotny... 03.11.15, 21:18
      Widocznie jestem na takim etapie, od roku jest coraz gorzej, nie widzę sensu egzystencji, zastanawiam się dlaczego pewne sprawy potoczyły się tak a nie inaczej.
      • tapatik Re: Samotny... 03.11.15, 21:39
        A po co ci sens egzystencji?
        Ciesz się życiem tu i teraz.

        Próbowałeś pływać na desce?
        • goniestrusia Re: Samotny... 03.11.15, 21:50
          Chodzi o to że zastanawiam się codziennie po co to wszystko... wiem co bym chciał, wiem co by mnie uszczęśliwiło ale nie mam zielonego pojęcia w jaki sposób to osiągnąć....Nigdy nie próbowałem pływać na desce...mimo to wiem o co chodzi : " zajmij się czymś, znajdź pasje"...osobiście nie chce unikać spraw które mnie trapią wolałbym je po prostu przetrawić. Wiem to co pisze jest strasznie głupie sam siebie czasami nie rozumiem.
          • mmiimmii40 Re: Samotny... 03.11.15, 22:05
            Ok ale co innego unikać spraw które bolą, a co innego to ciągle przeżuwać. A może trzeba przemyśleć sprawę, wyciągnąć wnioski i iść do przodu mając w głowie doświadczenia z przeszłości. Takie podejście pozwoli ci wrócić powoli do równowagi i życia. I jest nadzieja, że wtedy dobrze/ lepiej się poczujesz
          • tapatik Re: Samotny... 03.11.15, 22:10
            "Mnich, który sprzedał swoje Ferrari".
            • goniestrusia Re: Samotny... 04.11.15, 11:26
              naprawdę myślę o tym wszystkim codziennie, przez każda sekundę dnia... myślę że wyciagnolem odpowiednie wnioski, mimo tego najbardziej boli mnie fakt że czasu nie cofnę , że już stało się i jest za późno, może to wszystko jest tylko i wyłącznie moja winą... tego nie wiem. staralem się być jak najlepszy, żyć zgodnie ze swoimi przekonaniami, byłem pewien że takie badziewie nigdy mi się nie trafi... dzięki za książkę poataram się ją zakupić.
              • tapatik Re: Samotny... 04.11.15, 14:51
                Zaraz, zaraz, o czym Ty piszesz?
                Czego nie cofniesz?
                • goniestrusia Re: Samotny... 04.11.15, 16:20
                  mam 24 lata i jestem po rozwodzie, moja była żona mnie zdradzala... ot cala historia. od tego się wszystko zaczelo...
                  • mmiimmii40 Re: Samotny... 04.11.15, 19:48
                    Oj to ciężkie przeżycia za tobą naprawdę współczuję. Ale jesteś jeszcze taki młody i to nie banał- całe życie jest jeszcze przed tobą. Zły los jeszcze się odmieni. Nie warto zamykać się na świat/ życie/ szczęście na początku drogi, nawet jeśli masz za sobą tak okropne doświadczenia. Żałoba po związku musi potrwać. I dobrze. Ale może rok to już czas aby powoli powracać do żywych ?? Wyjdziesz na prostą, dużo w tej sprawie zależy od ciebie
                    • kevinjohnmalcolm Re: Samotny... 04.11.15, 22:34
                      To może nie być takie proste. Po tym jak moja luba "z autobusem Arabów zdradziła mnie" nie mogłem się otrząsnąć przez prawie 10 lat. Już jest lepiej, ale "nigdy już sobą nie będę, o nie".
                      • mmiimmii40 Re: Samotny... 04.11.15, 23:00
                        Ok, rozumiem że to nie jest proste. Ja też kiedy zostałam artystycznie puszczona w trąbe przez lubego długo do siebie dochodziłam. Ale powiedz, z perspektywy czasu nie żałujesz że aż 10 lat straciłeś na trawieniu czegoś co i tak nie jest do trawienia ? Nie żal ci straconych w pewien sposób szans, które cie ominęły ( bo np. pogrążony w żalu czegoś nie zauważyłeś ) ?Może nie warto rezygnować z życia aby się umartwiać nieszczęściem ?( jest to też pytanko, które czasami stawiam sobie )
                        • kevinjohnmalcolm Re: Samotny... 04.11.15, 23:46
                          Straconych szans? Żadnych szans raczej nie było, bo ostatni raz kobietę która by mi się podobała i jednocześnie była sama, spotkałem kilkanaście lat temu (została moją dziewczyną). Niezależnie od tego czy szukałem kogoś czy nie, wszystkie, ale to dokładnie wszystkie interesujące kobiety jakie spotkałem były już od dawna zajęte.
                          • goniestrusia Re: Samotny... 05.11.15, 06:28
                            ok. Wszyscy wiemy że nie warto się zamartwiać , pozostaje tylko pytanie jak to zrobić?? Co zrobić żeby to wszystko przestało bolec?? Może to źle zabrzmi ale jak teraz zaufać komukolwiek?? Od jakiegoś czasu wydaje mi się że wszyscy dookoła mnie chcą mnie skrzywdzic , że cały świat obrócił się przeciwko mnie... Nie potrafię się ogarnąć, probowalem już wszystkiego. Nie chce dalej żyć w ten sposób z głową pełną czarnych myśli...



                            • kevinjohnmalcolm Re: Samotny... 05.11.15, 11:15
                              Potrzebujesz jakiejś rewolucji w życiu. Mi na przykład pomógł wyjazd do innego kraju. Tak, było nadal źle, ale gdybym został i regularnie odwiedzał miejsca związane z byłą, spotykał wspólnych znajomych, itd., to dopiero miałbym doła. Taki kompletny reset życia pozwolił mi jakoś przetrwać pierwszy okres, miałem wtedy nawet więcej energii niż teraz.
                  • tapatik Re: Samotny... 05.11.15, 14:03
                    goniestrusia napisał(a):

                    > mam 24 lata i jestem po rozwodzie, moja była żona mnie zdradzala...
                    > ot cala historia. od tego się wszystko zaczelo...

                    Mój kumpel też miał jaja z żoną, bo nie chciał wyrazić zgody na rozwód.
                    Ponoć 4 lata się bujał, aż wreszcie odpuścił.
                    Od kilku miesięcy na nową żonę.
                    Tak więc - da się.

                    Moim zdaniem - zamiast rozkminiać przeszłość - olej ją i poszukaj normalniejszej kobiety.

                    Od przeszłości nie da się uciec, ale nie przeszłość nie może kierować naszym życiem, bo żyjemy nie w przeszłości tylko w teraźniejszości.
                    • goniestrusia Re: Samotny... 07.11.15, 10:15
                      Teraźniejszość.... Praca, dom i tak w kółko... W domu nawet nie mam z kim pogadac, czuje się jak kosmita. Wydaje mi się że już zawsze tak będzie, że do końca życia będę sam. Nie wiem jak zmienić myślenie i nastawienie.
                      • kevinjohnmalcolm Re: Samotny... 07.11.15, 12:46
                        goniestrusia napisał:
                        > Teraźniejszość.... Praca, dom i tak w kółko... W domu nawet nie mam z kim
                        > pogadac, czuje się jak kosmita.

                        napisał też wcześniej:
                        > Całkowicie wycofałem się z życia towarzyskiego,
                        > wywaliłem wszelkie konta na portalach społecznościowych.

                        Skoro wycofałeś się z życia towarzyskiego, to oczywistym jest to że nie masz z kim pogadać. Masz 24 lata, w tym wieku o życie towarzyskie jest bardzo łatwo, wręcz trudno się od niego opędzić, ale rozumiem że szukasz czegoś więcej, rozmowy na innym poziomie. Ja proponuję żebyś jednak odzyskał kontakt ze znajomymi nawet jeżeli nie są to osoby do intymnych zwierzeń, bo izolując się od nich tylko pogarszasz swój stan, coraz głębiej zanurzasz się w smutku. Tak, wiem jakie to uczucie po intensywnym wieczorze ze znajomymi "otworzyć drzwi i nie mówić już nic do czterech ścian", ale bez tego choćby iluzorycznego kontaktu z ludźmi jest jeszcze gorzej. Zmuszaj się do wychodzenia, rób dobrą minę do złej gry, ale nie siedź sam w domu, bo to najgorsze rozwiązanie.
                        • goniestrusia Re: Samotny... 07.11.15, 19:07
                          Masz racje... postaram sie cos z tym zrobic, mam nadzieje ze to pozwoli przynajmniej na chwile zapomniec.
    • notonlymum Re: Samotny... 04.11.16, 12:42
      hej ... napisz , po prostu napisz co się stało , wyrzuć to z siebie ... przeżyłam w życiu wiele i mało rzeczy potrafi mnie zadziwić , jeśli to jest w stanie Ci coś pomóc , odezwij się do mnie ...nie oceniam , bo nie chcę by inni mnie oceniali , bardzo trudno jest wczuć się w położenie drugiej osoby , choćby nie wiem jak ktoś chciał ... napisz , czasem prosta rozmowa może zdziałać cuda ... wiem coś o tym ... mój mail to : befree40@wp.pl
      • yzek Re: Samotny... 04.11.16, 14:48
        Jaka jest szansa, że po roku OP to śledzi i odpisze? Wal na podany numer GG.
        Y.

        PS. Wielokropki... wcale nie dodają... głębii wypowiedzi... ani tajemniczości.
        • notonlymum Re: Samotny... 04.11.16, 22:02
          No i tak jak myślałam . Ty przeczytałeś . Może On też . I wierzę , że już dziś śmieje się z tego wszystkiego . Jest jeszcze jedna opcja , że już tu nie wchodzi bo nie ma po co , i jest wszystko OK . Pozdrawiam . A te wielokropki ..to już tak mam .
          • tapatik Re: Samotny... 05.11.16, 19:47
            Yzek jest na tym forum od dłuższego czasu i można go nazwać stałym bywalcem, natomiast Struś wpadł tu na chwilę, założył jeden wątek i zniknął jak efemeryda.

            Pisz na GG.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka