Dodaj do ulubionych

Zwyczajność

05.06.17, 08:11
Szłam kiedyś, pod jakiś adres, śpieszyłam się do kogoś, kogo już nie było.
Padało, parasol mi się połamał, czekałam aż otworzysz mi swój,
uśmiechniesz się, by ciepło się zrobiło, wszystko przestało być istotne.
Tam w kamienicy na pierwszym piętrze pochylony zegarmistrz siedzi,
z właściwą sobie precyzją, nie chce spłoszyć wskazówek,
stara się czas zatrzymać, a może przywrócić światu?
Na stole pokrytym ceratą wyszczerbiony kubek z zimną herbatą,
obok kromka razowca posmarowany masłem.
Dwa drewna jak serca do rozpalonego kominka,
i pamięć bzu w zaciśniętej dłoni.
Drobiazgi, jak poukładane puzzle, układanka, tak różne i tak podobne,
kolejna scena, los, po prostu życie.
Obserwuj wątek
    • roman_to_ja Re: Zwyczajność 05.06.17, 15:19
      O co chodzi z publikowaniem tego trochę egzaltowanego tekstu w rożnych miejscach?
      • vise_niena Re: Zwyczajność 05.06.17, 17:31
        roman_to_ja napisał:

        > O co chodzi z publikowaniem tego trochę egzaltowanego tekstu w rożnych miejscac
        > h?

        Pani reklamuje inne forum dyskusyjne.
        Do mnie napisała nawet na priv...
        Tapatik zdecyduje co z nią zrobić wink
        • tapatik Re: Zwyczajność 05.06.17, 20:50
          O, do mnie też napisała.
          O ile zostawi tylko ten wierszyk, to niech sobie pisze, jak zacznie spamować, to poleci.

          Mój komentarz do wierszyka:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka