hanah_20
22.02.06, 21:58
Mam 21 lat. Brzmi to zupełnie jak z tego wiersza "Ocalony". Za karzdym razem
kiedy z kimkolwiek rozmawiam na temat samotności i mówie mu o moich uczuciach
to od razu ten ktoś wybucha gromkim śmiechem. "Ty jesteś jeszcze taka młoda
masz całe życie by przeżyć jeszcze niejedną miłość". A jednak czuje że jest
inaczej. Stwierdzenie dość łzawe i sentymentalne. Większości czytającym moje
słowa mogą się wydać nudne i przytłaczające. Kolejna która nie ma co robić
tylko robi wielkie halo z niczego.A jednak.... Nie mam zamiaru nikomu
przynudzać. Choć może jednak to robię. Samotność tworzy pustkę która zaczyna
mnie trawić od wewnątrz. Czy sytuacja jest beznadziejna. Może....chyba
wybrałam sobie zły nick i powinnam się nazwać beznadziejna. Dlaczego to pisze
i dlaczego tutaj. Nie wiem. Ktokolwiek to przeczyta mam nadzieje że nie
wpadnie w taką beznadzieje jak ja.
P.S. Jeśli ktoś dopatrzył się błędów ortograficznych to z góry przepraszam.
Jestem dyslektykiem.