Dodaj do ulubionych

Plastuś- Za zywopłotem

22.03.06, 22:32
Zupełnie nie rozumiem mojego małego synka, co on w tej ksiązce widzi...
strasznei nudny ten tom Plastusia, musze delikatnie przeredagowywać w trakcie
czytania...
Jest to jakaś perwersja, ja czytając prawie usypiam z nudów, a ten przezywa
niesamowitą fascynacje...każe sobie niektóre sceny (z ropuchą i sroką po
kilka razy odczytywac)
Emil poszedł w kąt, inni też ..katuje mnie dziecko moimi starymi ksiązkami,
bo na zmaine z Zywopłotem mam Elemelka..
Czy dzieci kogoś z Was lubią takie starocie?
Obserwuj wątek
    • spacey1 Re: Plastuś- Za zywopłotem 24.03.06, 09:45
      Ja uwielbiałam Za żywopłotem, nie znałam prawdę mówiąc Plastusiowego pamiętnika,
      tylko to. Więć trochę się nie dziwię fascynacji synka.
      Natomiast moje dzieci (6 lat i 4 lata) niespecjalnie garną się do moich starych
      książek. Ileż to razy proponowałam "O kuchciku, o nadziei i o drzwiach
      zamkniętych" albo "Klechdy sezamowe"... Jakoś ich nie rusza. Może ich nędzna
      szata graficzna odstrasza. Dla mnie były to ukochane książki, a że wtedy
      bajecznie kolorowych książek nie było, więc te były wystarczająco atrakcyjne.
      Na przykład Baśnie Andersena, o których marzyłam i w końcu dostałam, są małe,
      grube i bez obrazków.
      W ogóle to mam refleksję - chociaż czytamy sporo, moje dzieci lubią słuchać jak
      czytam, nie marzą o książkach... To znaczy nie są to takie marzenia, jak o nowym
      robocie albo innej zabawce. Jak przynoszę książkę, to nie widzę, aby skakały z
      radości. Smuci mnie to, bo ja byłam w dzieciństwie maniaczka ksiązek i naprawdę
      były to najbardziej upragnione prezenty. Albo czasy się zmieniły, albo ja coś
      skrewiłam jako matka. No, nie załamuje się, może jeszcze się to zmieni.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka