violik
26.09.06, 10:07
Byłam w sobotę z pociechami na promocji/czytaniu/zabawianiu na powyższy
temat - czyli "Wędrówki Pyzy" na 'Czułych czytankach' w Czułym Barbarzyńcy.
Pyza była książką mojego dzieciństwa - mętnie pamiętam treśc, ale raczej z
sympatią.
Natomiast teraz, kiedy Pani Jungowska czytała o "buciczkach, podeszewkach i
przennej klusce..." jakoś nie bardzo mnie to bawiło.
Ale nie o tym...
Chodzi o to, że dzieci moje (inne w większości też) w ogóle nie były
zaiteresowane treścią tej książki. Mam podejrzenie, że byla dla nich
niezrozumiała.
I tu nasuwa mi się pytanie, jak Wasze dzieci reagują na czytanie archaicznej
(niestety) Pyzy?
Zastanawiam się po prostu, czy jest sens wtłaczać w dzieci treśc książek
naszego dzieciństwa (Pyza to już kolejna porażka u nas), czy jednak dążyć
drogą poszukiwań i eksperymentów (a może obie drogi są właściwe?).
Pozdrawiam,