Dodaj do ulubionych

Słoń, który... a reszta?

12.03.08, 07:35
Przyszedł czas na doktora Seussa w naszym domu, a konkretniej
na "Słonia, kóry wysiedział jajko":-) Jest to obecnie
niekwestionowany hit. Kapitalny tekst i ilustracje, które mi się jak
żywo z ilustracjami Walentnowicza z "Koziołka" kojarzą.
No i się zastanawiam, czy pozostałe książki autora będą tak samo
bawić prawie czerolatkę? A może są zdecydowanie dla starszej
dzieciarni?
Obserwuj wątek
    • mama_kasia Re: Słoń, który... a reszta? 12.03.08, 08:12
      U nas "Kot Prot" czytany był jako pierwszy, w wieku 2 lat :) -
      namiętnie był czytany ;-)))) Maciek chłonął każde niezrozumiałe
      dla niego słowo, wciągnął go rym i rytm.
      • abepe Re: Słoń, który... a reszta? 12.03.08, 13:29
        U nas na razie były dwa Koty Proty (reszta Seussa jednakowoż czeka w
        przechowalniach:)- tekst oczywiście jest trudny, pozawijany z wersa
        na wers, trzeba się nieźle napocić, żeby dobrze zinterpretować
        czytając. Moim zdaniem urok tych książek nie polega na dokładnym
        zrozumieniu tekstu, ale na zabawie rytmem i rymem. Grześ z rok temu
        rzucał cytatami - całymi stronami.
        Mój mąż to uwielbia:)) Więcej Barańczaka dla dzieci (BTW zastanawiam
        się, jak Barańczak by zrobił wersze Milne'a?).
        • zo_79 Re: Słoń, który... a reszta? 12.03.08, 18:49
          Barańczak zrobił wiersze Milnego (Nieposłuszna mama)! Ale ja akurat wolę
          Rusinka. Za to słoń Konstanty jest genialny. Na drugim miejscu w naszym domowym
          rankingu są Zielone Jajka.
    • ewamamaolka3 Re: Słoń, który... a reszta? 12.03.08, 17:29
      No i się zastanawiam, czy pozostałe książki autora będą tak samo
      > bawić prawie czerolatkę?

      My mamy Seussa w oryginale. Jezeli chodzi o teksty to jest to autor
      fenomenalny. Zainteresuje trzylatka jak i siedmiolatka,
      zaczynajacego czytac. U nas w domu sa to jedyne ksiazki ktore nie
      wywoluja sprzeciwu wspolnego czytania.
      Jezeli chodzi o mnie to nie podchodzi mi kreska. Nie moje klimaty
      • martheatre Re: Słoń, który... a reszta? 12.03.08, 18:39
        Jednak oryginalna, angielska wersja różni się znacząco od polskiego
        przekładu/adaptacji. Seuss pisał Kota Prota jako tekst do nauki czytania i
        wymowy, jako alternatywę dla nudnych czytanek; użył prostszych słów, gier
        słownych. Barańczak by sprostać rytmowi i melodyce oryginału użył słownictwa
        dużo trudniejszego, stworzył za to tekst, który czyta się przecudnie (zwłaszcza
        głośno!)- ten rytm, ta melodia!!!
        • abepe Re: Słoń, który... a reszta? 12.03.08, 19:37
          martheatre napisała:

          > Jednak oryginalna, angielska wersja różni się znacząco od polskiego
          > przekładu/adaptacji. Seuss pisał Kota Prota jako tekst do nauki
          czytania i
          > wymowy, jako alternatywę dla nudnych czytanek; użył prostszych
          słów, gier
          > słownych. Barańczak by sprostać rytmowi i melodyce oryginału użył
          słownictwa
          > dużo trudniejszego, stworzył za to tekst, który czyta się
          przecudnie (zwłaszcza
          > głośno!)- ten rytm, ta melodia!!!

          Masz rację, ale pewnie tego się nie da przełożyć tak, żeby i w
          polskim były wyrazy łatwe. W ogóle w polskiej literaturze dla dzieci
          nie ma takich specjalnych książek dla początkujących czytelników.
          Ciekawe, czy język polski nie da się tak uystematyzować - na łatwe i
          trudne słowa?
          Cheche, jako miłośnicy wierności w przekładzie powinniśmy odrzucić
          Barańczaka:) Ale przekładanie poezji to chyba zawsze adaptacja,
          prawda?
          • martheatre przekład/adaptacja 13.03.08, 08:57
            Ja nie mam nic przeciwko przekładowi Barańczaka, mamy dzięki niemu wspaniałego
            Kota Prota autorstwa Seussa i Barańczaka. A wersja oryginalna to dla polskiego
            czytelnika świetna wprawka do nauki angielskiego. Nie mam nic przeciwko szkole
            tłumaczenia jakiej hołduje Barańczak, takiej swobodnej adaptacji. Warto po
            prostu wiedzieć, że do oryginału ma się to czasem nijak. W przypadku Seussa
            Barańczak jednak uratował to, co jest największym walorem tych książek - rytm,
            melodię i humor.

            > W ogóle w polskiej literaturze dla dzieci
            > nie ma takich specjalnych książek dla początkujących czytelników.
            > Ciekawe, czy język polski nie da się tak uystematyzować - na łatwe i
            > trudne słowa?

            Wydaje mi się, że i polski początkujący "czytacz" ucieszyłby się z takich
            czytanek a la Seuss/Prot. Angielski/amerykański maluch ma takich
            książeczek-wprawek mnóstwo, bardziej fascynujących od "Ala ma Kota" ;-)
            Mój sześciolatek uczy się czytać na lekturach swojego dziewięciomiesięcznego
            brata - podpisy pod obrazkami, krótkie wierszyki Brzechwy. Syn znajomych nauczył
            się czytać na Janoschu, ja wprawiałam się na komiksach "Kajko i Kokosz". Trzeba
            sobie radzić ;-)
    • silije.amj Re: Słoń, który... a reszta? 13.03.08, 10:21
      Nasze uwielbiane książki :-) "Słoń" na pierwszym miejscu, na drugim bez
      wątpienia "Kto zje zielone jajka sadzone", Alistar polecam dla twojej czterolatki!
      • alistar1 Re: Słoń, który... a reszta? 18.03.08, 07:20
        Dzięki Silije. O Jajkach sadzonych właśnie myślałam pod kątem
        kolejnego zakupu. Ale czekam na jakąś promocję w internetowch
        sklepach. Czy w najbliższm czasie nie ma może jakiegoś Dnia
        Książki???
        • i2h2 Re: Słoń, który... a reszta? 18.03.08, 07:23
          alistar1 napisała:

          > Czy w najbliższm czasie nie ma może jakiegoś Dnia Książki???

          Jest - na początku kwietnia :-)
          • alistar1 Re: Słoń, który... a reszta? 18.03.08, 07:39
            O, Bossssska;-) Dzięki!
            • alistar1 Re: Słoń, który... a reszta? 18.03.08, 07:43
              23 kwietnia. Już szykuję róże:-)
              • abepe Re: Słoń, który... a reszta? 18.03.08, 13:17
                A wiecie, że Kacper urodził się w wigilię?...Dnia Książki,
                oczywiście:))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka