kimura 10.08.09, 22:45 Widziałam dzis w księgarni, co o tym sądzicie? Według mnie treść nie nadaje się dla przedszkolaków co może sugerować okładka, treść tragiczna, pełna zwrotów typu:sperma, plemniki, spirala, całowanie sie z języczkiem itp. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
gopio1 Re: "Jestem chlopcem, jestem dziewczynką" 11.08.09, 08:46 kimura napisała: > Według mnie treść nie nadaje się dla przedszkolaków I słusznie. W opisie jest napisane że od lat 6 - a więc dla dzieci szkolnych. > treść tragiczna, pełna zwrotów typu:sperma, plemniki, A co jest tragicznego w tych nazwach? Przecież to element naszego życia. Obrusza Cię nazywanie rzeczy po imieniu? Trudno Ci przechodzi przez gardło, że Twoje dziecko powstało z plemnika? Przecież to prawda. Dziecko 6-7-8 letnie nie jest za małe na taką wiedzę. Akurat w kwestii spermy czy plemników nie ma jakiś super zastpczych zwrotów. Jak dla mnie - chyba nawet nie potrzeba. Słowem plemnik posługiwały się moje dzieci w wieku 3 lat - nie widzę tu nic zdrożnego, jeśli jest słowo użyte jest w odpowiednim kontekście. Książki nie widziałam, nie znam, ale według opisu wygląda sympatycznie. Rzucę okiem przy okazji - nie zarzekam się - może zmienię zdanie i też się zgorszę ;) Takie książki mają właśnie pomóc przełamywać tabu rodziców, którzy nie chcą z dziećmi rozmawiać na tematy intymne, może nie potrafią albo zwyczajnie się wstydzą... Odpowiedz Link
kimura Re: "Jestem chlopcem, jestem dziewczynką" 11.08.09, 09:40 absolutnie nie mam nic przeciwko nazywaniu rzeczy oi imieniu, mam natomiast sporo przeciwko tej ksiazce.Nie chodzi tu o używanie wymienionych przez gopio1 słów ale o to w jaki sposób maja one trafić do dziecka.Kolejny moj zarzut to, to do czego dziecku 6-7 letniemu potrzebna wiedza na temat spirali?Brakuje to wytlumaczenie niektorych kwestii, podane są jedynie informacje. Z niecierpliwością czekam na innne opinie, bo może to ja jakaś zacofana jestem;) Odpowiedz Link
mama_kotula Re: "Jestem chlopcem, jestem dziewczynką" 11.08.09, 23:53 ****************************************************** Kolejny moj zarzut to, to do czego dziecku 6-7 letniemu potrzebna wiedza na temat spirali? ****************************************************** Ostatnio jak byłam z dziećmi w Biedronie, syn w kolejce do kasy zapytał, co to za czarne pakunki ze stworkami. Odpowiedziałam że prezerwatywy. Zażądał dalszych wyjaśnień, więc spokojnie wyjasniłam, że to są cienkie gumowe ochraniacze na penisa, aby plemniki nie dostały się do komórki jajowej i jej nie zapłodniły, i że używa się tego wtedy, jak ktoś nie chce mieć dzieci - plemniki wpadają do pojemniczka. Syn zainteresował się jeszcze, czy to można potem zdjąć, czy trzeba nosić cały czas i czy to działa tak samo jak moje tabletki antykoncepcyjne (nie, nie tak samo). Po czym stwierdził, że on nie będzie tego kupować, bo na razie to chce mieć dzieci (z rozpędu dodał również, że nie będzie też kupować wódki, bo wódkę kupują tylko pijaki, a on pijakiem też nie chcę być ;-)). Cała kolejka słuchała ciężko zszokowana, a pani w kasie szepnęła konfidencjonalnie: - Trzeba było mu powiedzieć, że to karty do gry. Może tak lepiej, co by dziecko małoletnie traumy nie dostało??? ;-);-);-) Po co dziecku 6-7-letniemu wiedza na temat spirali? Po to, po co każda inna wiedza. Kolejnym pytaniem moich dzieci (6 i 5) zaraz po tym, jak się TECHNICZNIE produkuje dzieci, było pytanie - "I to tak za każdym razem, jak się odbywa stosunek, to wychodzi z tego dziecko?" - nie, nie za każdym razem. No to jak to się robi, mamo, że nie zawsze?? Słowo "plemniki" dzieci moje znały w wieku lat 3. Ostatnio pięciolatce wytłumaczyłam na jej prośbę na czym polega cykl miesięczny kobiety i co to jest dojrzewanie płciowe. Z użyciem takich brzydkich słów jak śluzówka macicy, włosy łonowe oraz brodawki sutkowe. Kiedy syn, szukając informacji o świętach ludowych, wyguglał Międzynarodowy Dzień Geja, wytłumaczyłam bezproblemowo co to homoseksualizm. I akurat nie dalej jak kilka godzin temu dostałam ochrzan od mojej mamusi, że dzieciom o takich rzeczach opowiadam. Tylko, że zapomniał wół jak cielęciem był - jak miałam 3 lata, czyli 25 lat temu, zszokowałam babcię dźgając palcem zdjęcie żurnalowe faceta w slipkach i informując "ten pan tu posiada penis oraz jądra". I wtedy moja mama dostała ochrzan gigant od swojej matki, że małym dzieciom o takich rzeczach opowiada ;-). Zaciekawiła mnie ta książka :), będę musiała poszukać. Odpowiedz Link
neospasmina Re: "Jestem chlopcem, jestem dziewczynką" 12.08.09, 22:38 Moja córka (lat 6) bardzo się zainteresowała tą książeczką; przeczytałyśmy (częśc o dziewczynce) coś z 5 razy (o chłopcu 2); temat antykoncepcji wprowadziłam (jeszcze przed książką) razem z tematem zachodzenia w ciążę; była i spirala, i tabetka, i prezerwatywa; cholera - chyba o plastrach nie wspomniałam... książkę polecam, choć wymaga od rodzica wielu komentarzy i wyjaśnień; i o miesiączce moim zdaniem za mało dali... Odpowiedz Link
mamapodziomka Re: "Jestem chlopcem, jestem dziewczynką" 13.08.09, 09:36 Antykoncepcji jeszcze nie przerabialismy, bo mloda strasznie sie domaga rodzenstwa, wiec wolalam nie ryzykowac potwornego focha ;) . Fajnie w sumie brzmi ksiazeczka, wrzucam sobie na liste. Odpowiedz Link
verdana Re: "Jestem chlopcem, jestem dziewczynką" 13.08.09, 11:46 O antykoncepcji moje dzieci wiedza "od zawsze' - choćby dlatego, ze tlumaczylam, po co biore tabletki. Nie przeszkadza mi tumaczenie dziecku, co to jest spirala, moze przynajmniej zapamieta, ze trzeba stosować zabezpieczenia. Podobnie mowilam przedszkolakom o AIDS, a z osmiolatkiem dyskutowalam na temat tego, czy parada gejowska jest zjawiskiem pozytywnym, czy nie. Odpowiedz Link
steffa Re: "Jestem chlopcem, jestem dziewczynką" 21.08.09, 21:56 Też muszę zapoznać się z książką. Mój syn słowo plemnik też szybko przyswoił, tak jak penis, o posiadaniu którego zapewniał całą kamienicę (oraz informował, że kobiety mają waginę, może się czegoś nauczyli w tej kamienicy). Jak dochodzi do zapłodnienia już wie od dawna, na 4 urodziny dostał książkę o plemniku Willym. Antykoncepcji nie wprowadzaliśmy. :) Odpowiedz Link
steffa Re: "Jestem chlopcem, jestem dziewczynką" 21.08.09, 21:58 Cha cha cha, ciekawa recenzja na stronie merlina. Odpowiedz Link
mama_kotula Re: "Jestem chlopcem, jestem dziewczynką" 21.08.09, 23:50 > Cha cha cha, ciekawa recenzja na stronie merlina. Cholera, zniszczyłam tożsamość dziecka. Wie, na czym technicznie polega stosunek seksualny. Poległam wychowawczo. Możecie mi odebrać prawa rodzicielskie. Prawdę mówiąc, zastanawia mnie, jak się o rozmnażaniu mówi "w sposób budujący tożsamość dziecka". Przychodzą mi na myśl treści w rodzaju "dzieci się biorą z miłości i bliskości rodziców" (taki sposób tłumaczenia zresztą widziałam w kilku artykułach jako odpowiedni dla 3-4-latka) - i ja może jakaś dziwna jestem, ale jak dla mnie takie tłumaczenie to kompletna abstrakcja dla kilkulatka. Moje dzieci żądały konkretów. Co, gdzie, jak i dlaczego. Sfera metafizyczno-uczuciowa owszem, ale jakoś odrębnie od tematów czysto biologiczno-fizjologicznych. I być może jestem prosta baba, ale imho jak dziecko pyta, skąd się biorą dzieci, to mu raczej o metafizykę nie chodzi, tylko o konkret, coś w rodzaju "skąd się biorą żelki" czy "skąd się bierze cukier". Nota bene syn po wyjaśnieniach stwierdził, że wprowadzanie penisa do pochwy jest jakieś dziwne i musi być niewygodne ;-), ale on rozumie, że to najkrótsza droga aby plemnik dostał się do komórki jajowej i nie umarł po drodze. Po czym płynnie przeszedł do opowieści o tym, że ropuchy czy tam żaby nie odbywają stosunków, bo jedno składa jajka, a drugie je oblewa plemnikami. Oraz, że ślimaki to jednocześnie mają to i to, i czy to nie fascynujące ;-). Odpowiedz Link
abepe Re: "Jestem chlopcem, jestem dziewczynką" 22.08.09, 09:51 Temat ślimaków omówiliśmy tydzień temu, przy okazji oglądania "Mikrokosmosu" u babci biolożki:)Trochę się zacięliśmy przy wymianie materiału genetycznego. Odpowiedz Link
adota Re: "Jestem chlopcem, jestem dziewczynką" 05.10.09, 22:21 Własnie do nas dotarła. Bardzo fajna książka. Nie ma żadnych wulgaryzmów, informacje są wplecione w opowieść o konkretnej dziewczynce i konkretnym chłopcu, którzy sporo rozmawiają z rodzicami. Jest położony nacisk na związek seksu z miłością, jest mowa o uczuciach i o potrzebie ich wyrażania. Jest o antykoncepcji. Właściwie wszystkie tematy są przedstawione w sposób, który rodzic może kontynuować w rozmowie z dzieckiem, jesli akurat dziecko tego potrzebuje, a może tez zamknąć temat, jeśli uzna, że jest za wcześnie na wyjaśnienia. I czcionka jest duża i wyraźna - akurat taka, żeby siedmiolatek mógł sobie samodzielnie przeczytać i pomyśleć :) adota Odpowiedz Link