06.10.05, 21:20
Przemiany w Polsce po 1989 roku objęły wszystkie dziedziny życia społecznego.
Również w żeglarstwie podjęto próbę zmiany totalitarnych regulacji i
dostosowania prawa do standardów przyjętych przez wolne państwa o dużej
tradycji morskiej. Niestety, działania te były połowiczne i przyniosły bardzo
ograniczone efekty, zwłaszcza z dzisiejszej perspektywy. Ot, drabinę
żeglarskich stopni zmniejszono o jeden szczebelek, reszcie nieco rozszerzono
uprawnienia, i... właściwie więcej nic. Popuszczono nieco smycz, ale nałożona
na żeglarstwo jeszcze w latach stalinowskich obroża pozostała.

Wszelkie próby dalszej liberalizacji nie powiodły się. Co najgorsze, stało
się tak przede wszystkim dzięki postawie jedynego reprezentanta naszych
interesów, jakim mienił się PZŻ. Nie udało się też tworzenie niezależnych
organizacji, które skupiałyby żeglujących turystycznie. Jedyne zarejestrowane
Stowarzyszenie Armatorów Jachtowych po okresie początkowej aktywności z
różnych przyczyn zaprzestało działalności, a inne znaczące inicjatywy nie
pojawiły się.

Upowszechnienie się Internetu pod koniec lat 90 ułatwiło swobodną wymianę
myśli na dowolny temat i między innymi zaowocowało powstaniem
największego "forum" żeglarzy - grupy dyskusyjnej pl.rec.zeglarstwo. To
właśnie tutaj zostały wyartykułowane nasze oczekiwania, pojawiały się różne
idee oraz konkretne pomysły. W 2002 roku rozpoczęto działania na rzecz
powołania ogólnopolskiego Stowarzyszenia Żeglarstwa Swobodnego z siedzibą w
Gdańsku. Ogólnopolska formuła, która miała być atutem, stała się przyczyną
niepowodzenia już na starcie. Z powodu "rozśrodkowania" założycieli nie można
było wprowadzić żądanych przez organ rejestracyjny zmian w dokumentach. Po
tym nieudanym podejściu w kwestii żeglarskiej reprezentacji nastąpiła cisza,
przerwana dopiero jesienią 2003 roku informacją o rejestracji w Lublinie
TŻ "Bryfok".

O potrzebie powołania podobnej organizacji dyskutowano również w Warszawie.
Cykl spotkań w tawernie Kliper wiosną 2004, na których prowadzono jeszcze
dość ogólne rozmowy, został przerwany naturalnym zjawiskiem, jakim było
rozpoczęcie się sezonu. Nagłośniony na p.r.z. jesienią 2004 roku projekt
nowelizacji Ustawy o Kulturze Fizycznej, z całym błogosławieństwem PZŻ
ograniczający swobodę żeglowania jeszcze bardziej niż obecnie, skłonił nas do
wznowienia działań. W jeden z grudniowych czwartków w Kliprze, po krótkiej
dyskusji poprzedzonej lekturą przygotowanych materiałów (karta programowa,
statut) zdecydowaliśmy się zostać założycielami Stowarzyszenia. W ten sposób
już po 2 godzinach mieliśmy komplet dokumentów niezbędnych do rejestracji.
Mieliśmy też nazwę: Stowarzyszenie Żeglarskie "Samoster", w skrócie SŻS.
Skrót ten znalazł się zresztą w statucie nieprzypadkowo, ma on bowiem
pozytywne konotacje wśród żeglarzy.

Nasze Stowarzyszenie w dniu 10.01.2005 uzyskało wpis do ewidencji, czyli
osobowość prawną i jest stowarzyszeniem kultury fizycznej (wg ustawy o KF).
Wśród 16 członków-założycieli jest: 1 kj, 7 sj, 6 żj, w tym 2 iż. Pięciu
członków stowarzyszenia jest armatorami (od Oriona do Nefryta).

www.samoster.w.szu.pl/index.php?dzial=3
Obserwuj wątek
    • ignorant11 Re: SŻS 07.10.05, 00:02
      nauticat napisał:

      >> Wszelkie próby dalszej liberalizacji nie powiodły się. Co najgorsze, stało
      > się tak przede wszystkim dzięki postawie jedynego reprezentanta naszych
      > interesów, jakim mienił się PZŻ. Nie udało się też tworzenie niezależnych
      > organizacji, które skupiałyby żeglujących turystycznie.

      Sława!

      Dlaczego piszesz,że nie powidły się, skoro w 1997 roku znacznie zliberalizowano
      system stopni zeglarskich, a pozatem to walsnie PZŻ szykuje dlaszą
      liberalizacje...

      Ja wiem, że projekt jest krytykowany z wielu stron, ale to jest dopiero
      projekt, wiec normalne są kontrowersje wokół niego.

      Sam napisaleś,że próby zakładania innych niezaleznych od PZZ organizacji
      żeglarskich niepowiodły się.

      Ale przecież to nie są juz czasy stalinowskie, gdy zabraniano tworzenia innych
      organizacji, teraz mamy wolnośc stowarzyszeń czyli wolny rynek takich
      organizacji.

      A na wolnym rynku skor jakaś organizacja nie przyjmuje sie, to znaczy,że nie
      jest potrzebna, chyba niektórym środowiskom chodzi o tworzenie kanap
      sladających sie z zarzadow i bez czlonków.

      Podobna sytuacja jest w wielu innych krajach, np w UK tez mocno krytykowano
      RYA, ale chyba nadal RYA pozostaje najbardziej reprezentatywna organizacja u
      Wyspiarzy...

      Myslę, że stowarzyszeń moze być kilka, choć warto zachować naczelną role PZŻ
      ale jako izby zeglarskiej


      Pozdrawiam i zapraszam na:
      Forum Słowiańskie
    • ignorant11 W sumie to bardzo małe stowarzyszenie 07.10.05, 00:12

      Sława!

      Wielkościa odpowiadające niewielkim klubom...

      Pozdrawiam i zapraszam na:
      Forum Słowiańskie
      • aiki54 Re: W sumie to bardzo małe stowarzyszenie 02.11.05, 21:45
        Od ziarnka do ziarnka....
        No i jeszcze opowieść o Dawidzie i Goliacie.

        AIKI
        • seaskipper Re: W sumie to bardzo małe stowarzyszenie 03.11.05, 00:11
          aiki54 napisał:

          > Od ziarnka do ziarnka....
          > No i jeszcze opowieść o Dawidzie i Goliacie.
          >
          > AIKI



          Ahoj!

          NO dobrze, jest ok to co piszesz.

          Ale ja mialem na mysli,że caly ten ruch jest bardzo słaby i ma marginalne
          wpływy, mimo że dośc jest hałasliwy głownie za sprawą swojej tuby czyli portalu
          sailho.


          Chcesz zaokrętować się na Żeglarstwo morskie, wejdź na deck, czyli klinij tu:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka