Za górami, za lasami... Chołowice

07.04.11, 09:17
Pierwsza wzmianka o Chołowicach pochodzi z 1436 roku. Wieś była wtedy własnością Michała z, a jakże, Chołowic. Jeszcze w tym samym wieku, jako królewszczyzna, stała się częścią starostwa przemyskiego. W XVI w. weszła w skład niedużego trzywioskowego starostwa niegrodowego w Krzeczkowej, do którego należały jeszcze Olszany. Podczas zaborów austriackich Chołowice zostały włączone do rządowych dóbr kameralnych, a następnie sprzedane na licytacji prywatnym osobom. Ostatnim właścicielem tutejszego majątku był Czech Jan Chwapil, do którego należały także Krzeczkowa i Mielnów.

Chołowice były wsią niemalże czysto ukraińską. W 1921 r. było tutaj 61 domów i 390 mieszkańców (365 grek., 9 rzym., 16 mojż.).

W latach siedemdziesiątych XX w. pomiędzy Mielnowem i Chołowicami planowano budowę niewielkiej zapory na Sanie. Pod wodą, oprócz Chołowic, miały się znaleźć także Kupna, Chyrzynka i Chyrzyna. Na szczęście z pomysłu ostatecznie zrezygnowano, ale aż do początku lat dziewięćdziesiątych w wymienionych wsiach nie wolno było niczego budować, co niemalże całkowicie zahamowało ich rozwój. Obecnie w Chołowicach powstaje sporo domków letniskowych, czemu niewątpliwie sprzyja urokliwe położenie osady w dolinie Sanu i bliskie sąsiedztwo gór i lasów.

Skoro Chołowice zamieszkiwała prawie wyłącznie ludność ukraińska, to znaczy, że powinna być tutaj cerkiew. I owszem jest, chociaż jeszcze do niedawna jej stan był opłakany. Ale to już temat na oddzielny wpis...
    • tawnyroberts Cerkiew w Chołowicach 08.04.11, 08:04
      Cerkiew w Chołowicach

      Dawna greckokatolicka cerkiew filialna p. w. św. Michała Archanioła, zbudowana w 1857 r. Murowana, trójdzielna, z dużą kruchtą od frontu. Wyższa i szersza nawa zwieńczona dużą kopułą na ośmiobocznym bębnie. Prezbiterium zamknięte trójbocznie, z dwoma zakrystiami. Nad kruchtą i babińcem dachy dwuspadowe, w pozostałej części wielopołaciowe. Wejście na plac cerkiewny przez kamienną dzwonnicę-bramę, wzniesioną w latach 30-tych XX w., mieszczącą trzy współczesne dzwony, odlane w 1991 r. przez ludwisarnię Walerii i Jana Felczyńskich w Przemyślu. Ocalałe fragmenty kamiennych nagrobków z dawnego cmentarza cerkiewnego zebrano w jednym miejscu, obok wejścia do świątyni.

      W latach 1939-1941 kopuła chołowickiej cerkwi służyła radzieckim pogranicznikom jako punkt obserwacyjny. Następnie została przez Sowietów podpalona w czasie ucieczki przed nacierającymi Niemcami. Niektóre źródła podają, że świątynia częściowo spłonęła w wyniku ostrzału wojsk hitlerowskich. Przez kilkadziesiąt kolejnych lat budowla stała z wypalonym dachem, a mimo to miejscowa ludność nie dopuściła do rozbiórki, nakazanej przez ówczesne władze. Dzięki ofiarności mieszkańców okolicznych wsi, cerkiew odbudowano w pierwotnym kształcie w latach 1993-1996, jako „Kościół Pojednania” p.w. Ducha Świętego, otwarty dla wiernych różnych obrządków. Obecnie we wnętrzu zachwyca „Krzyż Pojednania” w ołtarzu głównym, na ramionach którego przedstawiono zwierzchników Kościołów Wschodu i Zachodu oraz piękna polichromia, namalowana przez muzułmanina Timura Karima, ukazująca działalność Ducha Świętego.

      fotoforum.gazeta.pl/uk/Cerkiew%2520w%2520Cho%25B3owicach,tawnyroberts.html
      • tawnyroberts Remont cerkwi w Chołowicach 18.04.11, 09:17
        Na cytowanej już niejednokrotnie na tym forum stronie internetowej rzymsko-katolickiej parafii p.w. św. Marcina w Krasiczynie znajduje się kronika remontu cerkwi-kościoła w Chołowicach, zamieszczona tam przez ks. Stanisława Bartmińskiego - niegdysiejszego wieloletniego krasiczyńskiego proboszcza. Moim zdaniem rzecz jest na tyle interesująca, choćby z uwagi na początkową ideę stworzenia w Chołowicach polsko-ukraińskiej "Świątyni Pojednania", że warto zamieścić ją w tym wątku niemalże w całości, co też zamierzam uczynić, poddając uprzednio tekst drobnym korektom.


        "Remont kościoła w Chołowicach"

        Chołowice, to stara i ludna wieś królewska, położona na południowym brzegu Sanu, 8 km na wschód od Krasiczyna, w górę biegu Sanu. Pierwsza wzmianka o wsi pochodzi z 1436 r. Wioska była wtedy własnością Michała z Chołowic. Później stała się królewszczyzną i weszła w skład starostwa niegrodowego w Krzeczkowej. W czasie rozbiorów sprzedano ją prywatnym właścicielom. Przed II wojną światową największy majątek należał do Jana Chwapila. Na potoku zbudowano małą elektrownię wodną, która wytwarzała prąd dla pobliskiego majątku oraz tartaku. Wioska liczyła wtedy ponad 100 numerów. W latach 70-tych XX w. projektowano budowę zapory na Sanie pomiędzy Chołowicami a Mielnowem. Chołowice miały znaleźć się na dnie zbiornika i właśnie z tego powodu do lat 90-tych nie wolno było budować nowych domów.

        Ponieważ cerkiew pochodząca z 1867 r. była za mała dla swych wiernych, w 1935 r. postanowiono ją rozbudować. Mimo uroczystego poświęcenia, prac nie ukończono do wybuchu II wojny światowej. Położona tuż nad brzegiem Sanu, wzdłuż którego po 17.09.1939 r. przebiegała granica między Rosją a Niemcami, stanowiła dogodny punkt obserwacyjny sowieckich pograniczników. Ulokowani w kopule ostrzeliwali z karabinów maszynowych ludzi uciekających na stronę niemiecką. Niestety, 21.06.1941 r. w chwili napaści Niemców, uciekający pogranicznicy podpalili cerkiew, która spłonęła niemal doszczętnie. W czasie wojny i późniejszych walk polsko-ukraińskich także sama wieś została doszczętnie spalona i obecnie liczy 12 numerów, w których mieszka niespełna 70 osób.

        Po wojnie świątynia była w opłakanym stanie, we wnętrzu wyrosły drzewa. Przeznaczoną ją, podobnie jak większość cerkwi, na magazyn nawozów dla miejscowej Spółdzielni Produkcyjnej istniejącej w Chołowicach w latach 1953-1957. Następnie materiał z rozbiórki miał być przeznaczony na umocnienie brzegów Sanu. Zdecydowana postawa ludzi uchroniła cerkiew przed tymi zakusami. Jednak dzieła niszczenia dopełniał czas i ludzie. Ksiądz proboszcz z Krzywczy zabrał resztki rynien i płytki posadzkowe na remont tamtejszego kościoła.
        Mieszkańcy, należący do parafii w Krzywczy, wielokrotnie zabiegali o odbudowę cerkwii, zarówno u swojego proboszcza ks. Stanisława Lorenca jak i proboszcza z Krasiczyna ks. Stanisława Bartmińskiego, jednak obaj proboszczowie pozostawali głusi na ich prośby.

        Kronika remontu cerkwi w Chołowicach

        12.01.1989 r. – w czasie pogrzebu śp. Jana Śmigielskiego kilku mieszkańców Chołowic poprosiło obydwu proboszczów na ruiny cerkwi i grzecznie, ale stanowczo („mamy prawo i chcemy”) wymogło na nich decyzję o odbudowie.
        – To jest kościół, w którym odprawiały się Msze św., a dziś stał się miejscem przynoszącym wstyd całej okolicy, bo dach zawalony, poniewierają się części dawnego wyposażenia, mury porośnięte kilkunastoletnimi drzewami, pełno śmieci i nieczystości. Obraza boska – mówili. – Jesteśmy gotowi powołać Komitet Odbudowy i pokryć koszty, byleby tylko księża dogadali się między sobą i nie robili trudności, ale owszem, pomogli w załatwieniu formalności w Gminie i Kurii Biskupiej.
        W tej sytuacji, obaj z ks. Stanisławem Sroką, niedawno mianowanym proboszczem z Krzywczy, zajęliśmy takie stanowisko:
        „Popieramy propozycję remontu cerkwi na kościół rzymsko-katolicki, popieramy prośbę jaką zamierzają ludzie wysłać do Kurii Biskupiej w sprawie przyłączenia Chołowic do parafii w Krasiczynie. Proboszcz z Krasiczyna postara się o załatwienie formalności w Gminie. W nowej rzeczywistości, po wspólnym z grekokatolikami przygotowaniu Milenium Chrztu Rusi-Ukrainy, jest możliwe, a nawet wskazane, powołanie Komitetu Miedzyobrządkowego do remontowania tej cerkiewki jako „Kościoła Pojednania? Pokoju? Soboru? Jedności?” - czytamy w Kronice parafii Krasiczyn.

        19.01.1989 r. – mieszkańcy w liście podpisanym przez całą wieś zwrócili się do Naczelnika Gminy o przekazanie w użytkowanie b. cerkwi i cmentarza, zaś 31.01.1989 r. zwrócili się do Kurii Biskupiej w Przemyślu z prośbą o przyłączenie do Krasiczyna. Kuria dekretem z dnia 18.10.1990 r. nr. 2455/90 zadośćuczyniła ich prośbie. Proboszcz krasiczyński zwołał na 27.01.1989 r. w Krasiczynie zebranie zainteresowanych w celu omówienia remontu, ale przyszła tylko jedna osoba. Jednak na następnym zebraniu, 15.02.1989 r. z udziałem 15 osób, postanowiono powołać Komitet w celu remontu kościoła.

        18.02.1989 r. – zainteresowani obejrzeli ruiny byłej cerkwi i na plebanii odbyło się kolejne zebranie, w czasie którego powołano Komitet w składzie: Henryk Szuban, Jan Wójtowicz, Jan Osika i Franciszek Rakoczy, wszyscy z Chołowic oraz Marian Zasadziński z Krasiczyna, Waldemar Wiglusza, Stanisław Stępień i Augustyn Fenczak z Przemyśla ze strony polskiej oraz Włodzimierz Pilipowicz, Włodzimierz Pajtasz i Romana Zołotnyk ze strony ukraińskiej.
        Rozdzielono zadania miedzy poszczególnych członków Komitetu. Zaraz też zaczęto gromadzić materiały i pieniądze. Zaczynają się pierwsze dyskusje i nieporozumienia: czy będzie to kościół, czy cerkiew? Postanowiliśmy zewnętrznie odtworzyć dawną architekturę, ale wnętrze dostosować do wymogów liturgii łacińskiej. Mieszkańcy zakupili cegłę rozbiórkową w Przemyślu, zwożą drzewo z lasu. Wpływają pierwsze ofiary, remontem i zbieraniem pieniędzy zajmuje się Komitet – wynika z wpisów w Kronice parafialnej.

        20 i 21.09.1989 r. – przystąpiono do oczyszczania murów, na które założono zabezpieczający wieniec żelbetowy, a po 25.09 cieśle z Dybawki i Tarnawiec Józef Fedasz i Stawarz postawili krokwie, zaś blacharze z Ciemięrzowic pokryli blachą część prezbiterium i nawy nad chórem (najmniej zniszczone).

        12.11.1989 r. – z udziałem ks. kanclerza Kurii Zdzisława Majchra, ks. dziekana przemyskiego Mariana Burczyka i wielu parafian odprawiono w remontowanym kościele pierwszą msze św.

        17.06.1990 r. – wznowiono remont. Kazimierz Szuban, rodak chołowicki mieszkający w Norwegii, ufundował 3 nowe dzwony: „Maria” – pamięci swojej matki, „Anna” – pamięci swojej żony i trzeci – „Dla upamiętnienia wizyty Jana Pawła II na przemyskiej ziemi” o łącznej wadze 350 kg: 190, 100 i 60 kg, a następnie ufundował blachę miedzianą na pokrycie kopuły. Pośrednikiem i „ojcem chrzestnym” tej inicjatywy był jego krewny, mieszkaniec Kupnej Stanisław Bajda, związany z Chołowicami więzami rodzinnymi.

        Październik 1990 r. – Włodzimierz Pilipowicz z Przemyśla rozpoczął, bezpłatnie, prace przy poprawie murów prezbiterium i obu zakrystii. Po zabetonowaniu stropów nad zakrystiami całość przykryto blachą, wykorzystując bardzo dobrze zachowane resztki blachy z dawnego dachu.

        1991 r. – upłynął na gromadzeniu materiałów budowlanych, głównie drewna z lasu wiejskiego, które musiało przeschnąć. Niektórzy składają znaczne ofiary (150 dolarów, 1000 dolarów), pragnąc jednak zachować anonimowość.
        • tawnyroberts Remont cerkwi w Chołowicach - cz. II 21.04.11, 08:32
          11.03.1992 r. – parafia wystąpiła do Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków z prośbą o wyrażenie zgody na odtworzenie kopuły według fotografii z roku 1935 i otrzymała ją 12.03.1992 r.

          16.04.1992 r. – Komitet zlecił inż. Andrzejowi Siepiole, właścicielowi Zakładu Instalacyjno-Elektrycznego z Przemyśla wykonanie instalacji elektrycznej. Koszt w wysokości 30 milionów pokryła parafia, a mieszkańcy wnieśli duży wkład pracy, głównie przy wykopach pod kabel ziemny.

          5.05.1992 r. – parafia podjęła oficjalne starania o wpis cerkwi do rejestru zabytków i uzyskała pozytywną decyzję dnia 6.06.1992 r. Opracowanie projektu rekonstrukcji kopuły zlecono mgr Jerzemu Lewosiukowi, inżynierowi z Przemyśla, jeszcze w kwietniu 1991 r. Teraz po zatwierdzeniu projektu przez konserwatora, rekonstrukcji kopuły podjął się inż. Andrzej Parol z Przemyśla. Jeszcze 30.03.1993 r. podpisano z nim umowę wstępną, a 9.05 – ostateczną na rekonstrukcję. Zakres obejmował roboty ciesielskie wraz z oszalowaniem pod blachę i roboty blacharskie. Termin do 30.09.1992 r. Koszt 50 milionów złotych. Na prośbę parafii Wojewódzki Konserwator Zabytków nadzór inwestorski zlecił W. Sobańskiemu z Jarosławia, który 17.06 dokonał ostatecznej kontroli merytorycznej, wyceny i odbioru wykonanej pracy, zatwierdzając rachunek opiewający na 55 221 033 złotych.

          25.05.1992 r. – parafia upoważniła, zgodnie z wymogami prawa cywilnego, sołtysa wsi i jednocześnie członka Komitetu Henryka Szubana do wypłacenia wykonawcy wynagrodzenia za pracę „do wysokosci posiadanych środków uzyskanych ze sprzedaży drewna z lasu wiejskiego zgodnie z decyzją podjętą przez zebranie wiejskie w Chołowicach”.

          6.07.1992 r. – na szczycie odrestaurowanej kopuły umieszczono krzyż żelazny, kuty, zachowany z przedwojennej cerkwi i rozpoczęto szalowanie kopuły deskami z zewnątrz.

          10.11.1992 r. – zakończono krycie kopuły blachą miedzianą ofiarowaną przez Kazimierza Szubana z Kupnej. Pieniądze na opłacenie blacharza (20 milionów złotych) zebrali mieszkańcy miedzy sobą, przy niewielkim wsparciu parafii z tacy zebranej na ten cel 29.11 w całej parafii. Przyniosła ona 2 004 350 złotych.

          Zima 1993 r. - pan Stanisław Bajda z Kupnej, wicewojewoda przemyski, ufundował do kościoła dębowe drzwi frontowe wykonane w stolarmi w Nehrybce kosztem 16 milionów złotych. Przy znacznym zaangażowaniu mieszkańców dobiegła końca przebudowa dzwonnicy. Bardzo zniszczone, spajane gliną, mury należało przebudować od podstaw, nie wytrzymałyby ciężaru dzwonów. Zrobiono nową konstrukcje, którą bezpłatnie pospawał i przywiózł z warsztatu w Przemyślu pan Leszek Chwalisz. Całość przykryto blachą miedzianą.

          7.06.1993 r. - Zarząd Gminy na wniosek mieszkańca wioski Franciszka Rakoczego, który jest wiceprzewodniczącym Rady Gminy w Krasiczynie, przeznaczył 20 milionów złotych na ogrodzenie bardzo zaniedbanego cmentarza komunalnego. Za pieniądze te zakupiono materiały i pokryto cześć robocizny. Większość prac, jak wykopy, transport żwiru, betonowanie wykonali społecznie mieszkańcy wioski.

          11. 07.1993 r. - na zebraniu wiejskim podjęto uchwałę o kolejnym przeznaczeniu pieniędzy ze sprzedaży drewna z lasu wiejskiego oraz przekazaniu 15 kubików drzewa na remont kościoła.

          W wyniku tych kilkuletnich prac zrujnowany kościół został uratowany, zaś proboszcz występując 20.09.1994 r. do Konserwatora Zabytków o przyznanie, zgodnie z ustawą, 23% zwrotu poniesionych kosztów może się pochwalić: „Oczyszczono z drzew i krzewów zamakające od 50 lat mury, przemurowano górne warstwy, odtwarzając dawny wygląd i wykorzystując zachowane w dobrym stanie cegły. Odtworzono spaloną konstrukcję dachową nad prezbiterium oraz nawą i pokryto je blachą ocynkowaną. Odtworzono kopułę w dawnym kształcie kosztem 55 milionów złotych i pokryto ją blachą miedzianą. Odgruzowano i osuszono obiekt, odnowiono zniszczone przez pożar okna metalowe, które częściowo oszklono szkłem kolorowym. Założono instalację elektryczną kosztem 30 milionów złotych. Najwięcej kosztował kabel ziemny długości 140 metrów, odremontowano dawną dzwonnicę według projektu inż. Lewosiuka, odkrzaczono i ogrodzono cmentarz. Koszty wyceniono i udokumentowano rachunkami i oświadczeniami na sumę ponad 300 milionów złotych”. Jednak pismo pozostało bez odpowiedzi. Po pewnym czasie okazało się, że wskutek przeoczenia Urząd Konserwatorski gromadził dokumenty w dwóch teczkach, z powodu błędnie przyjętej pisowni: Hołowice i Chołowice.

          Po roku 1994 wystąpiło znaczne zmęczenie mieszkańców przeciągającym się remontem. Bardzo trudna sytuacja materialna polskiej wsi przyhamowała także dotychczasową dużą ofiarność. Nie bez wpływu na zaistniałą sytuację miały niesnaski we wiosce, która dotychczas uchodziła w gminie za wzór gospodarności i zgody sąsiedzkiej. Jednak prace, choć w mniejszym natężeniu, trwały nadal.

          Komitet podpisał w Gminie umowę na wytynkowanie kościoła. Po przetargu ogłoszonym we „Wieściach Krasiczyńskich” wybrano R. Sidora, murarza z Chyrzyny, który za sumę 36 milionów złotych podjął się otynkowania kościoła z zewnątrz i wewnątrz. Mieszkańcy przywieźli piasek z Hurka, zakupili potrzebne wapno, cement oraz zobowiązali się do pomocy w tych pracach. Ponieważ pieniądze na remont pochodziły z funduszy wiejskich (za sprzedane z lasu gromadzkiego drzewo) kontrolę nad nimi sprawował Zarząd Gminy, zaś prac doglądał Komitet, który od początku, prawie bez udziału proboszcza, prowadził remont. Niestety, niesolidny wykonawca przeciągał pracę do jesieni i w końcu, z powodu wczesnej zimy w 1995 r., nie zdołał jej wykończyć.

          Z początkiem roku 1996 zastojem na budowie zainteresował się Stanisław Bajda, który został wojewodą przemyskim. Z jego inicjatywy parafia krasiczyńska wystąpiła ponownie do Urzędu Wojewódzkiego z prośbą o „sfinansowanie prac konserwatorskich wnętrza cerkwi w Chołowicach”.
          „Przewidywany koszt zaplanowanych na rok 1996 prac oszacowano na ok. 20 tysięcy złotych. Złożyłoby się na nie: zakończenie tynkowania, zakończenie szklenia okien, zrobienie sufitów nad prezbiterium i chórem, zakończenie szalowania kopuły, wstawienie kilku drzwi oraz położenie posadzki. Program ten, w formie projektu remontu, opracowany przez Jerzego Lewosiuka z Przemyśla, został zaakceptowany przez Konserwatora Wojewódzkiego w Przemyślu pismem PSOZ-I-4041/2/96 z dnia 20.03.1996 r.”.
          W następstwie tych zabiegów wojewoda przyznał ostatecznie na remont 15 tysięcy złotych. 26.04.1996 r. podpisano umowę między wojewodą przemyskim a parafią na wykonanie remontu według zatwierdzonego projektu i 25.05.1996 r. przystąpiono do pracy.
        • tawnyroberts Remont cerkwi w Chołowicach - cz. III 27.04.11, 08:32
          ETAPY REALIZACJI ZADANIA

          Prace prowadzono systemem gospodarczym. Przez kilka miesięcy pracowali Czesław Jabłecki, Marek Sus, obaj ze Śliwnicy, Edward Sekuła z Krasiczyna i przez pewien czas jego brat Zbigniew Sekuła z Przemyśla. Prace wykonali rzetelnie, ku zadowoleniu mieszkańców i uznaniu Wojewody Przemyskiego i Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.

          24.05 – 15.06.1996 r. – zakupiono drewno, przetarto na deski i brusy, przygotowano boazerię i deski na podłogi. Zakupiono inne potrzebne materiały.

          17 – 21.06 – wykonano boazerię na chórze, dodatkowo zakonserwowano przeciw owadom i grzybom wiązania dachowe, wykonano 9 krężyn, przybito i trzykrotnie pomalowano lakierem bezbarwnym boazerię, założono ocieplenia z wełny mineralnej i paroizolację, poprawiono mury (styk murów z boazerią) i otynkowano okno na chórze.

          24 – 30.06 – wymieniono stare krężyny nad prezbiterium, założono nowe, zabezpieczono więźbę dachową na prezbiterium, poprawiono tynki w prezbiterium.

          1.07 – 8.07 – postawiono rusztowanie w kopule, dodatkowo przeprowadzono nieprzewidziane poprawki blacharskie (blachą ołowianą uszczelniono przeciekające okna, zasilikowano złącza), przeprowadzono poprawki więźby kopuły przywracając symetrię ścian, zamontowano dodatkowe krężyny w lunetach okien kopuły.

          9.07 – 19.07 – przybito boazerię w kopule. Z postawionych na zewnątrz kościoła rusztowań oczyszczono okna i zakończono tynkowanie murów z zewnątrz. Oszklono wszystkie okna.

          22.07 – 27.07 – przygotowano dalsze partie boazerii. Zakończono tynkowanie, pomalowano antykorozyjnie ankrowania kościoła, założono płytki ceramiczne jako okapniki pod wszystkimi oknami na zewnątrz kościoła.

          29.07 – 3.08 – odwodniono kościół z zewnątrz, osadzono 4 futryny i wykonano bądź poprawiono 4 drzwi. Zakończono układanie boazerii, ocieplono kopułę wełną mineralną, trzykrotnie pomalowano całość lakierem bezbarwnym.

          9.08 – 12.08 – rozebrano rusztowanie, przeprowadzono drobne poprawki, wykończono balustradę chóru, założono prowizoryczne oświetlenie kościoła.

          15.08 – odbyła się uroczysta Msza św. z udziałem p. wojewody Stanisława Bajdy, p. Konserwatora Marka Gosztyły, władz samorządowych z Gminy w Krasiczynie oraz wielu wiernych z całej parafii i okolicy. Zebrana w parafii składka walnie przyczyniła się do sfinansowania prac. Wykaz ofiarodawców zamieszczam w tej książeczce.

          19.08 – 3.09 – zdjęto stare, słabe podłoże betonowe pod posadzkę, wykonano wylewki betonowe, izolację i ułożono nową posadzkę, wyfugowano i położono cokoliki przyścienne.

          5.09 – 7.09 – zdjęto resztki starej posadzki w prezbiterium, wykonano wylewki, izolację, położono legary pod drewnianą podłogę w prezbiterium.

          9.09 – 21.09 – wykonano i ułożono podłogę w prezbiterium z desek sosnowych i zamontowano balaski. Przeprowadzono renowację ołtarzyka z dawnej cerkwi.

          24.09 – po wyczerpaniu wszelkich funduszy zakończono roboty, nie realizując wszystkich zaplanowanych prac. Parafia przesłała do Urzędu Wojewódzkiego w Przemyślu rozliczenie otrzymanej od wojewody dotacji.

          8.01.1997 r. – komisja złożona z przedstawicieli wojewody, mgr Elżbiety Nowak-Wołek, Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków mgr Krzysztofa Szuwarowskiego, autora projektu Jerzego Lewosiuka i miejscowego proboszcza po oględzinach odrestaurowanego kościoła odebrała wykonaną pracę.

          Rok 1997

          10 stycznia 1997 r. państwowa Służba Ochrony Zabytków poinformowała, że w planie budżetu Wojewody Przemyskiego na rok 1997 ujęto dofinansowanie dalszych prac konserwatorskich w wysokości 10 tys. złotych. W związku z tym parafia złożyła szereg stosownych dokumentów, wystarała się o zatwierdzenie projektu wystroju wnętrza opracowanego przez artystkę z Lublina Blankę Olszewską i zleciła prace stolarskie Czesławowi Jabłeckiemu ze Śliwnicy. Projekt przewidywał m.in.:

          I etap.
          - Pomalowanie ściany prezbiterium na kolor błękitny jako tło pod wielki, bogato zdobiony i złocony krzyż z namalowanym wizerunkiem Pana Jezusa (krzyż św. Franciszka) i postaciami Matki Bożej i patrona kościoła. Założenie oświetlenia: nowego żyrandola i kinkietów mosiężnych..
          - Polichromowanie Drogi Krzyżowej. Jest to rzeźba wykonana przed ok. 12 laty przez Jana Stadnika do kaplicy na plebaniii, obecnie znajduje się w Tarnawcach, należy ją przewieźć do Chołowic i zaadaptować do wnętrza dawnej cerkwi. Płaskorzeźba, a nie malowidło zaznaczy bardziej zachodni niż wschodni wystrój wnętrza.
          - Wykonanie tablicy informacyjnej w kruchcie tzn. pod chórem. Uwzględni ona kolejne etapy historii byłej cerkwi.

          II etap.
          - Opracowanie projektu polichromii na ściany kościoła i wykonanie jej przez Blankę Olszewską.
          - Wykonanie projektu, a następnie ławek, konfesjonału, siedzisk dla księdza i ministrantów w prezbiterium.
          - Uporządkowanie placu wokół kościoła: przeniesienie zdewastowanych nagrobków w jedno miejsce, uporządkowanie cmentarza grzebalnego oraz urządzenie terenu zielonego z zaplanowaną zielenią niską i wysoką.

          Na pismo o pomoc finansową i w opracowaniu planów geodezyjnych, skierowane do Urzędu Gminy, otrzymano dnia 16.10.1996 r. (znak: UG 7212/49/96) odpowiedź odmowną. Koszty więc poniesie parafia.

          W roku 1997 najważniejszym wydarzeniem była pierwsza po odbudowie kościoła wizytacja kanoniczna. W ramach przygotowania zamontowano w kościele 2 mosiężne pająki i 8 kinkietów na ścianach, sprawiono nowe naczynia liturgiczne, a p. Jabłecki wykonał krzyż, który wyzłociła Maria Tyzenhauz z Lublina. 6 października 1997 r. kościół wizytował ks. arcybiskup Józef Michalik, metropolita przemyski. Wizytacja przebiegała uroczyście. W imieniu dzieci powitała arcypasterza Magda Rakoczy, w imieniu całej wspólnoty zawsze wymowny Henryk Szuban z Eugenią Rakoczy, wręczającą kwiaty. Henek przedstawił historię odbudowy kościoła. Metropolita przemyski nadał odnowionej świątyni wezwanie Ducha Świętego. Odpust ustaliliśmy na drugi dzień Zielonych Świąt, bo w pierwszym są zwykle uroczystości ogólno diecezjalne, na przykład święcenia kapłańskie, obchody ludowe itp. Dzień był słotny, po mszy św. ks. arcybiskup chciał odwiedzić w Kupnej chorą matkę wojewody Stanisława Bajdy, ale udało mi się odwieść go od tego zamiaru, ze względu na późną porę i nie przygotowanie chorej.
    • tawnyroberts Janusz z Chołowic 26.04.12, 12:39
      Za górami, za lasami, w Chołowicach mieszka Janusz Śmigielski, poeta, drwal, rolnik, jak sam siebie określa, a także mój dobry znajomy, z którym już nie raz miałem okazję popracować na cmentarzach w Chołowicach, Kupnej oraz w cerkwi w Chyrzynce. Jakiś czas temu ukazał się tomik jego wierszy pod tytułem "To wszystko co mam... Chołowicko-bieszczadzkie chwile zatrzymane". Pamiętam, że mój egzemplarz książeczki otrzymałem w prezencie od Janusza w budynku Starostwa Powiatowego w Przemyślu, tuż przed ważną naradą w sprawie cerkwi w Chyrzynce. I właśnie zapomniane cerkwie, cmentarze, nieistniejące wsie, góry, lasy, połoniny, ciężka praca drwala, czyli wszystko to, czym żyje Janusz na co dzień, możemy znaleźć w jego poezji. Zresztą, najlepiej będzie, gdy opowie Wam o tym sam autor, przepytywany przez Andrzeja Potockiego w programie TVP Rzeszów "Kalejdoskop".

      www.tvp.pl/rzeszow/kultura/kalejdoskop/wideo/3003/6919235
    • tawnyroberts Re: Za górami, za lasami... Chołowice 26.04.13, 15:09
Pełna wersja