wampir-wampir
26.04.11, 18:53
... od wybuchu reaktora w Czarnobylu. O tym, że coś groźnego się stało świadczył brak pochodu 1-majowego. Zamiast niego był wiec. 2-go maja urwaliśmy się z klasą ze szkoły na pontonowy spływ z Krasiczyna. Była piękna pogoda. Jakieś łamistrajki zostały i doniosły nauczycielom, więc po południu na brzegu Sanu w Przemyślu czekał na nas komitet powitalny wszystkich prawie rodziców. Tego dnia rozdawano w szkole płyn lugola. Łykaliśmy go skruszeni w przychodni na Smolki. Współczucie z powodu napromieniowania, jakie nas dotknęło, spowodowało, że żadnych konsekwencji tych wagarów nie ponieśliśmy.
Po katastrofie opowiadano mnóstwo kawałów. Ja pamiętam ten związany z Wyścigiem Pokoju, który wtedy po raz pierwszy chyba dojeżdżał do Kijowa. Jego etapy według Radia Erewań to prolog - onkolog - nekrolog.
A jakie Wy macie wspomnienia sprzed 25 lat?