Dodaj do ulubionych

Ramię w ramię z Niemcami ale od gorsi

IP: *.cg-dialup.net 07.07.15, 23:09
Większość będzie rozczarowana - to nie o Ukraińcach. Ale bardzo ciekawe.


Jak zajęcie Zaolzia w 1938 roku zostało przyjęte przez opinię publiczną w Czechosłowacji?

Można było wtedy porównać to, co działo się na terenie Sudetów, zajętym przez Niemców, z tym co działo się na Zaolziu. Dla większości ludzi okupacja polska była jeszcze gorsza niż ta niemiecka. Przy niemieckiej nie było odwetu, tak jak działo się to na Zaolziu. Na terenach czeskich ze stycznia 1919 roku było wyrównywanie rachunków i krzywd za to, co stało się 19 lat wcześniej. Czeskie rodziny wysiedlano, nierzadko z użyciem siły. W archiwum w Brnie są relacje setek pobitych osób. Ludzie mówili: „Od Niemców można było tego oczekiwać, ale od słowiańskich braci – nie”.
Zamiarem polskiej dyplomacji było rozbicie czeskiej republiki. To nie był przypadek, że Polska szła ramię w ramię z Niemcami. Zamiar rozbioru Czechosłowacji istniał wcześniej, a dyplomacja polska była w kontakcie z niemiecką. Są na ten temat dokumenty zebrane przez polskiego naukowca Jerzego Tomaszewskiego.

Jak ludność czeska, mieszkająca na Zaolziu, zareagowała na wejście polskich wojsk? Były jakieś manifestacje?

Były organizowane strajki górnicze w Radvanicach, Michalkovicach. Interweniowały organizacje kościelne. Niektóre gminy starały się w komisji delimitacyjnej o to, żeby zostać w republice i w kilku wypadkach to się udało.

Jak w październiku 1938 roku zachowało się czechosłowackie wojsko? Czy doszło do jakichś walk z wkraczającym Wojskiem Polskim?

Nie. Na podstawie porozumienia głównych sztabów był harmonogram przekazywania obszaru Zaolzia. Zbrojne incydenty były między organizacjami wojskowymi. Ludzie się też bronili. Ale w naszym wypadku nie były to dywersyjne organizacje, jak w przypadku Polaków kierowane i sterowane przez główny sztab wojska, ale oddolna inicjatywa. Powstał Slezky Odboj – śląski ruch oporu.

Czy genezy zajęcia Zaolzia przez Wojsko Polskie w 1938 roku nie należy szukać w wydarzeniach z 1919 roku? Zbrojna akcja Czechów doprowadziła wtedy do zajęcia ważnego węzła kolejowego w Boguminie, do zajęcia Karwiny, Cieszyńskiego...

W pewnym sensie tak. Czy była sprawiedliwość w takim, a nie innym podziale terytorialnym, to co innego. Historia nie zawsze jest sprawiedliwa. Jak coś się dzieli, to ktoś zawsze może czuć się pokrzywdzony. To całe nieszczęście tych terenów. Ważne, żeby wczuć się w racje jednej i drugiej strony. Państwo powstaje na podstawie prawa międzynarodowego akceptowanego przez innych. Tak było w przypadku Czechosłowacji czy innych krajów. A działalność grup dywersyjnych na Zaolziu czy Rusi Zakarpackiej w 1938 roku była wbrew temu prawu. Tak, jak umowa monachijska, która już podczas wojny została uznana przez państwa alianckie za nieważną.

Czy akcja zajęcia Zaolzia miała wpływ na współpracę rządów Czechosłowacji i Polski podczas drugiej wojny światowej?

Miała. Była wspólna deklaracja o współpracy, ale każda ze stron inaczej widziała sprawę Zaolzia. Czesi w granicach przed październikiem 1938 roku, a Polacy odwrotnie. W tej kwestii nie można było się dogadać, choć i tak największą przyczyną fiaska porozumienia były stosunki z ZSRR, który to uniemożliwił. Nie było też współpracy w ruchu oporu. Tu czasami dochodziło wręcz do konfrontacji. Inna rzecz, że na Zaolziu czeski ruch oporu nie był tek zorganizowany, jak polski. Ale to też dlatego, że po zajęciu tego obszaru przez Polskę w 1938 roku 30 tys. aktywistów czeskich zostało stamtąd wysiedlonych.

Rozmowa red. Michała Zichlarza
z doc. dr. Mecislavem Borak’iem historykim, ptracownikiem Instytutu Śląskiegow Opawie.
Gazeta Wyborcza-Katowice -02. X 2003r.

Obserwuj wątek
    • Gość: antyprowokator Re: Ramię w ramię z Niemcami ale od gorsi IP: *.toya.net.pl 08.07.15, 08:00
      ... piexpszysz pan i tyle
    • chris1970 Re: Ramię w ramię z Niemcami ale od gorsi 08.07.15, 08:37
      Stanowisko pana eksperta z Czech nie dziwi mnie, ale bulwersuje retoryka iście z Kremla.
      Po rozpadzie Austro - Węgier Czesi byli wyjątkowo perfidni wobec podróżujących przez to terytorium do Wiednia. Czescy pogranicznicy konfiskowali podróżnym wszystkie walory pieniężne. Niech pan ekspert z Czech powie, jak to było z wojskiem czeskim grasującym po polskiej stronie Śląska Cieszyńskiego. Ładnie nazywa sytuację z 1938 roku jako odwetową, a jako największą zbrodnię uważa wysiedlenie rodzin czeskich, gdzie Czesi 19 lat wcześniej nie wysiedlali, a zwyczajnie mordowali. Pan ekspert nie wspomina, że w 20 leciu międzywojennym na terenie Śląska Cieszyńskiego po czeskiej stronie 95% ludności to Polacy.
      Czy ktoś pamięta jak ś.p. prezydent Kaczyński przeprosił Czechy za Zaolzie? A jaki był wtedy oddźwięk po czeskiej stronie? Ogromne zdziwienie. To chyba podsumowuje wszystko.
      • Gość: dark Re: Ramię w ramię z Niemcami ale od gorsi IP: *.dynamic.chello.pl 08.07.15, 08:59
        Wszędzie Polacy byli bezbronnymi ofiarami, prześladowanymi przez "innych", nawet u siebie w kraju. Najbardziej pokojowy naród na świecie.
        • chris1970 Re: Ramię w ramię z Niemcami ale od gorsi 08.07.15, 10:16
          Super, tylko co do tematu wnosi twój sarkastyczny i do tego skrajny komentarz?
          Coś opartego na faktach umiesz przytoczyć?
          • solist Re: Ramię w ramię z Niemcami ale od gorsi 08.07.15, 12:26
            A wnosi np. ukraińskie roszczenia, to dużo i mało
            • matigrypl Re: Ramię w ramię z Niemcami ale od gorsi 08.07.15, 18:55
              odczas walk żołnierze czescy dopuścili się szeregu okrutnych morderstw na bezbronnych jeńcach polskich i cywilnych mieszkańcach Zaolzia. Bodajże najlepiej udokumentowaną z wielu zbrodni popełnionych na Polakach jest bestialski mord w Stonawie 26 stycznia 1919 roku, gdzie kilkunastu wziętych do niewoli żołnierzy 12. Pułku Piechoty zostało zakłutych bagnetami i uśmierconych uderzeniami kolb karabinowych. Pamięć o tym dramatycznym wydarzeniu zawdzięczamy przede wszystkim dzielnej postawie księdza Franciszka Krzystka, proboszcza miejscowej parafii, który nie zważając na grożące mu niebezpieczeństwo ze strony Czechów, zidentyfikował i pochował zamordowanych. Ofiary były nagie, a ich dokumenty i rzeczy osobiste zabrali oprawcy. Kapłan zlecił także wykonanie zdjęć zmasakrowanych ciał. Kolejnym zachowanym świadectwem zbrodni jest przejmująca relacja innego mieszkańca Stonawy – Andrzeja Raszka. Oto jej fragment: „Zobaczyłem, jak wyprowadzili rannego żołnierza i bijąc go, zaprowadzili w stronę kościoła. Spotkał go ten sam los, co wielu innych – został zakłuty bagnetem. [...] Został również przebity bagnetem ranny polski żołnierz koło szkoły ludowej w Stonawie, na drodze. Daremnie prosił o darowanie mu życia, gdyż ma żonę i dzieci. Zostali też zakłuci żołnierze ukryci w sianie, w stodołach u Febra w przysiółku Dolany i u Wałoszka na Górzanach".

              A tu link;www.historia.uwazamrze.pl/artykul/961107a

              Ciekawe czy zainteresuje "dociekliwych?"!
              • Gość: Hryć Trochę faktów IP: *.nplay.net.pl 09.07.15, 09:55
                "audi". Typowe chrzanienie nacjonalisty ukr. Nie mając argumentów na odparcie zarzutów o ludobójstwie swych rodaków (no bo jakie mogą być) - pisze o Zaolziu. Oni tacy są, zaraz będzie o przesiedleniach szkopów po wojnie, potem Jedwabne, potem Afganistan itd. Tylko, żeby nie powiedzieć - broń Boże - o zbrodniach UPA. Co do tematu. 1. Zaolzie zostało zbrojnie, wbrew ustaleniom zagarnięte przez Czechów w 1919 r. Dopuszczali się zbrodni, a przez cały okres - dyskryminowali miejscowych. 2. RP nie współpracowała z Niemcami w oderwaniu Sudetów - w Monachium nie było Polaków. 3. Przyłączenie Zaolzia odbyło się wbrew Niemcom, np. Polacy zajęli Bohumin na który oni mieli chrapkę. Tyle. Radzę ci przeczytaj jakąś prace hist. dotyczącą problemu, a dopiero potem sie odzywaj.
                • Gość: {...] Re: Trochę faktów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.15, 22:37
                  W sumie to masz rację - wszystko to było, nawet więcej bo pretensje do AK mają jeszcze Białorusini czy Litwini, swoje o żołnierzach wyklętych wiedzą Słowacy, a Ukraińcy spod Przemyśla którzy z Wołyniem nie mają nic wspólnego, powiedzą że tu to raczej ich mordowano i jednym tchem wymienią co najmniej kilkanaście miejscowości gdzie ginęli cywile od Pawłokomy czy Małkowic poczynając. Ty oczywiście na każdą zbrodnię znajdziesz jakieś wytłumaczenie. Jakieś taki mądrala to rusz głową i napisz za co Ukraińcy tak nienawidzili Polaków na Wołyniu.
                  • Gość: hryćko Re: Trochę faktów IP: *.dynamic.chello.pl 15.07.15, 17:44
                    To co wypisujesz - to typowe dla nacj. ukr. - ucieczka przed problemem, ucieczka przed nazwaniem zbrodni zbrodnią, a nawet ludobójstwem. To stały motyw chwalców zbrodni i zbrodniarzy. Już pisałem, że nie mogę zrozumieć jak gościu w miarę wykształcony, posiadający jakąś etyke i trochę wiedzy może czcić zbrodniarzy. To niepojęte. Co do twojego postu. To normalne, że dziad nie lubi pana, można to widzieć na przykładzie Latynosów do Amerykanów. Nie my Latynosy jesteśmy winni, ale za swoje dziadostwo obciążamy Stany. Tak jest i w tym przypadku. Latynosi ze wschodu, podbechtywani kilkoma wiekami przez Moskwę za tarczę strzelniczą uczynili Polaków. Tak własnie - oni maja odpowiedzieć za przeszłość teraźniejszość oraz oczywiście za przyszłość dziadów ze wschodu. To po pierwsze. Co do sąsiadów, o których piszesz to. Słowacy wzieli udział w agresji na Polskę w 1939 r. i jakoś nie przepraszają, Czesi nie przepraszają za 1919 r., ale mówią o Zaolziu w 1938 r., Litwini jakoś nie chcą przeprosić za zbrodnie w Ponarach, Plechawicziusa i in. bandytów, a twoi rodacy to szkoda gadać. To własnie moralność w stylu latynowskim. Co do Wołynia i Przemyśla. Można kogoś nie lubić, ale żeby mordować? Pwałokoma to odwet, a co było wcześniej to nie piszesz. I jeszcze jedno; nie ma prawdy polskiej ani prawdy ukr. - prawda jest jedna. Tak samo jak są zbrodniarze i są ofiary. Tyle.
                    • Gość: ? Re: Trochę faktów IP: *.cg-dialup.net 16.07.15, 23:35
                      Odwet i wszystko OK - dość łatwo ci przychodzi usprawiedliwianie mordu. Taki krąg kulturowy czy po prostu zdegenerowany osobnik?
                      • Gość: hryćko Re: Trochę faktów IP: *.dynamic.chello.pl 17.07.15, 11:57
                        Oczywiście, że nie. Ale pisząc trzeba napisać wszystko, a nie tylko trochę. Co do odwetu. Otóż OUN-UPA rozpaliła nienawiść i mordy, które wywoływały kontrakcję. W których ginęła także ukr. ludność cywilna. Ale: 1. Nie mało to charakteru zaplanowanej rzezi; w akcjach odwetowych AK na Wołyniu rozstrzeliwano mężczyzn niezameldowanych w określonej wsi. W walkach było różnie, gdy zdobywano ufortyfikowane wsie np. Sahryń. Były i in. sytuacje, ale powtarzam - nie były systemową, zaplanowaną rzezią, tak jak w przypadku band uPA. 2. Tak więc za zabitych ukraińskich cywilów odpowiedzialność spada na bandy UPA i tych którzy chłopom ukr. włożyli broń do ręki, wyposażyli w ideologię i horyłkę. Dzisiaj piewcy obłąkanej ideologii, która zrodziła zbrodnię chowają się za zabitych Ukr. i mówią proszę oni tzn. Polacy też. Na tej samej zasadzie by można współczuć niemieckim cywilom ginącym podczas bombardowań i mówić, że alianci to zbrodniarze. A kto rozpoczął wojnę w której cywile stali sie ofiarami - no to już jest nieważne.
                        Puenta: za śmierć cywiłów ukr., za akcję W - odpowiadają ci, którzy wywołali zbrodnię, w wyniku której ucierpieli Ukraińcy. To oni powinni mieć pretensje do OUN-UPA.
    • 99venus Re: Ramię w ramię z Niemcami ale od gorsi 14.07.15, 08:39
      mój boże,biedni Czesi.....
      czego to się dzisiaj za ruble nie mówi i nie pisze......
      • Gość: jobrave Re: Ramię w ramię z Niemcami ale od gorsi IP: 213.205.251.* 16.07.15, 08:21
        No, ciekawe, to o tych "zbrodniach" Polaków na Zaolziu. Przede wszystkim poczytaj sobie o wkroczeniu Niemców, do Sudetów i nie porównuj tego z odbieraniem Zaolzia. Po drugie: Polska była wówczas państwem suwerennym i podejmowała samodzielne decyzje. Owszem wykorzystała słabość Czechosłowacji, tak jak ona wykorzystała wcześniej słabość Polski. Skoro te czeskie archiwa są takie pełne dokumentów, o brutalnym wysiedlaniu Czechów, to dlaczego, chociażby w czeskiej wikipedii nie ma o tym słowa, zresztą tam polskiej interwencji na Zaolziu poświecono zaledwie trzy, cztery zdania, dużo, dużo mniej niż w polskiej. Wpisałem w google, po czesku "Zbrodnie Polaków na Zaolziu 1938" i ni chu,chu. Gdyby coś było, to obchodzono by jakieś rocznice, jakiś "polski Teresin" byłby, czy inne miejsca kaźni. Ale nawet jeśli były jakieś ofiary tego wysiedlania, to na pewno nie miała ona charakteru eksterminacji Czechów, nikt "oczyszczał" terenu, tak, jak czynili, to banderowcy, wszyscy przeżyli, nikt obcinał piersi, nie gwałcił, nie częstował siekierą, piłą. nie wypruwał płodów. Większość Czechów w ogóle nie ma pojęcia o walkach o Zaolzie, a jeżeli mają, to nawet tym nie mówią.
        • Gość: Rudi Re: Ramię w ramię z Niemcami ale od gorsi IP: *.cg-dialup.net 16.07.15, 23:29
          Większość Ukraińców nie ma pojęcia o walkach na Wołyniu. Jeśli nawet czczą UPA to na pewno nie za Wołyń.
          Wg ukraińskich historyków na Wołyniu zginęło 20 tys. Ukraińców ale większość Ukraińców nie ma o tym pojęcia.
          Wg raportów polskiego podziemia Ukraińców mordowano w bestialski sposób.
          Polacy w czasie II wojny światowej Polacy zabili więcej Żydów niż Niemców ale większość Polaków nie ma o tym pojęcia itd
          • Gość: hryćko Re: Ramię w ramię z Niemcami ale od gorsi IP: *.dynamic.chello.pl 17.07.15, 08:10
            Twój bełkot jest próbą zakrzyczenia i zatupania zbrodni twoich rodaków spod znaku Bandery. Powyższy bełkot nie wymaga komentarza.
            • Gość: /// Re: Ramię w ramię z Niemcami ale od gorsi IP: *.cg-dialup.net 03.08.15, 23:14
              Ciekawe że każdy temat w końcu musicie sprowadzić do Ukraińców - za wpisy o FSB nic nie płaci?
              • matigrypl Re: Ramię w ramię z Niemcami ale od gorsi 04.08.15, 08:11
                Jeśli masz IQ około pięćdziesięciu to na pewno zauważysz że dyskusję prowokuje zawsze V-ta kolumna banderowska! Oni mają takie zadanie i je wykonują. Gdyby tego nie robili to z miejsca zajmie się nimi banderowska bezpeka a co to oznacza to dobrze wiemy z praktyki i historii!
                • Gość: \\\ Re: Ramię w ramię z Niemcami ale od gorsi IP: *.cg-dialup.net 04.08.15, 09:55
                  Z moim IQ mam absolutna pewność że najaktywniejsi są tu:
                  1) pożyteczni idioci (z nienawiści do Ukraińców będą się bratać choćby z diabłem;
                  2) miękka i twarda agentura Kremla;
                  3) impotenci, którym wszystko kojarzy się z Banderą (zamiast z seksem, jak u normalnych ludzi;-)
                  • matigrypl Re: Ramię w ramię z Niemcami ale od gorsi 04.08.15, 10:56
                    I to jest punkt widzenia banderowca!!!
                    • Gość: /// Re: Ramię w ramię z Niemcami ale od gorsi IP: *.cg-dialup.net 04.08.15, 22:53
                      Z braku argumentów argument ostateczny
                      IQ około pięćdziesięciu?
                      • matigrypl Re: Ramię w ramię z Niemcami ale od gorsi 05.08.15, 06:08
                        Popatrz się na swoje "argumenty" typowe dla sfanatyzowanych banderowców. A teraz powiedz czy takiemu młotowi intelektualnemu można cokolwiek wytłumaczyć. Zwłaszcza że te twoje wpisy to wypisz wymaluj - wypisy z banderowskiej propagandy prezentowane przez członków V-tej kolumny banderowskiej setki razy dziennie. Jeśli zadasz sobie trud prześledzenia jak się rozwijała propaganda upowska to na pewno zauważysz /nawet z twoim IQ/ że nic się w niej nie zmieniło od czasów przedwojennych. Te same "fakty" i ta sama argumentacja a zwłaszcza debilne gadki o każdym który kocha prawdę że jest agentem moskwy? Wiem że to nic nie da bo indoktrynacja i strach przed bezpeką są silniejsze od zdrowego rozsądku.
                        • Gość: Hryć Re: Ramię w ramię z Niemcami ale od gorsi IP: *.dynamic.chello.pl 06.08.15, 16:19
                          Masz rację, ale powiem coś innego. Nacjonaliści ukr. przeciw Polsce i Polakom pójdą - z każdym. Nawet z Rosjanami, tak jak to wcześniej ochoczo współpracowali z Sowietami w wyniszczeniu Polaków podczas pierwszej okupacji 1939-41. A potem także z nimi w okresie wojny i po wojnie. Tylko, że sowieci (jak wcześniej Niemcy) owszem przyjmowali współpracę na tej płaszczyźnie (b. często np. nie reagowali na ataki band UPA na wsie polskie po zajęciu Kresów w 1944 r. - niech ich wyniszczą), ale oczywiście mieli własne cele wsród których nie było mowy na żadną autonomiczną działalność kogokolwiek, a więc też nacjonalistów. Ale gdyby Rosja np. by "zaproponowała" nacjonalistom pomoc w "odzyskaniu" Przemyśla - to... poszliby. 100/100.
                          • Gość: lelek kozodoj Re: Ramię w ramię z Niemcami ale od gorsi IP: *.toya.net.pl 07.08.15, 13:49
                            Niewdzięczny Ukrainiec. Służył w Wojsku Polskim, a później... pacyfikował polskie wsie i tłumił Powstanie Warszawskie
                            natemat.pl/150753,niewdzieczny-ukrainiec-sluzyl-w-wojsku-polskim-a-pozniej-pacyfikowal-polskie-wsie-i-tlumil-powstanie
                            Gdy w 1921 roku ukraiński oficer walczący dotąd z bolszewikami został internowany w Polsce, otrzymał kredyt zaufania. Wkrótce mógł nawet zrobić karierę wojskową przywdziewając mundur z orzełkiem. Wybuch wojny w 1939 roku zmienił jednak wszystko – także stosunek Petra Diaczenki do Polski i Polaków.
                            W Wojsku Polskim
                            Diaczenko dobrze znał kraj nad Wisłą, miał wobec niego swoisty dług wdzięczności. W polskiej armii mógł służyć tylko jako tzw. oficer kontraktowy – tak, jak każdy inny cudzoziemiec. Dosłużył się stopnia majora. W przededniu wojny, zgodnie z procedurami wojskowymi, otrzymał przydział do Ośrodka Zapasowego – najpierw w Białymstoku, potem w Wołkowysku. Mimo to, w trzeciej dekadzie września 1939 roku wziął udział w kampanii polskiej, służąc prawdopodobnie w 103 Pułku Szwoleżerów Mazowieckich (w składzie Brygady Rezerwowej "Wołkowysk").

                            Internowany na Litwie, znalazł się w rękach Niemców. Ci zaoferowali mu posadę w Suwałkach – został tam szefem placówki wywiadowczej. Musieli znać Diaczenkę już jakiś czas – najprawdopodobniej ten nawiązał kontakt z niemieckimi służbami specjalnymi przed wojną, stając się współpracownikiem Abwehry (kontrwywiadu). Na Litwie organizował działalność antysowiecką, później związał się z ukraińskim ruchem narodowym.

                            Ukraiński Legion w akcji
                            W 1943 roku współtworzył na Wołyniu Legion Samoobrony, do którego zaciągano ukraińskich nacjonalistów – zwolenników tzw. Frakcji "M" (melnikowców – od przywódcy OUN-M Andrija Melnyka). Na początku 1944 roku Legion przerzucono na Lubelszczyznę. Znany jest jego udział w spaleniu dwóch wsi powiatu krasnystawskiego – Chłaniowa i Władysławina. Zginęły wówczas 44 osoby.

                            W końcu Legion Diaczenki trafił do okupowanej stolicy. Część badaczy wskazuje, że oddział walczył na Czerniakowie oraz bił się z oddziałami 1 Armii Wojska Polskiego. Nie ulega wątpliwościom, że Diaczenko brał udział w jednym z ataków na Powiśle. Znany jest raport strat poniesionych przez jego oddział w dniach 4-13 września: 10 zabitych i 34 rannych.

                            Żołnierze Legionu popełnili w powstańczej Warszawie szereg zbrodni – zaliczano do nich m.in. mord na pacjentach i członkach personelu jednego ze szpitali, a także zgwałcenie trzech bezbronnych kobiet. Wiadomo, że pod koniec września Legion dokonał pacyfikacji wsi Zaborówek (zginęło co najmniej dwóch Polaków, aresztowano 49 pozostałych mieszkańców). Ukraińcy realizowali w ten sposób niemiecką akcję "Spadająca Gwiazda", której celem była likwidacja oporu powstańców w Puszczy Kampinoskiej.

                            Spokojna starość
                            Po kapitulacji powstania żołnierze Diaczenki zostali przetransportowani do Małopolski, następnie – wiosną 1945 roku – weszli w skład ukraińskiej Dywizji SS „Galizien” (stacjonowała w Słowenii), której członkowie walczyli z komunistyczną partyzantką. Sam dowódca Legionu zaciągnął się do Ukraińskiej Armii Wyzwoleńczej, dowodził Brygadą "Wolna Ukraina", która następnie weszła w skład Ukraińskiej Armii Narodowej. Awansowany pod koniec wojny na generała, mógł dumnie nosić na piersi niemiecki Krzyż Żelazny 1 klasy, którym otrzymał "w uznaniu zasług".

                            Tak, jak wielu niemieckich zbrodniarzy - katów Warszawy, ukraiński oficer nie odpowiedział za zbrodnie. Po wojnie żył spokojnie w Niemczech Zachodnich, gdzie związał się z amerykańskim wywiadem. Potem na stałe osiadł za Oceanem. Zmarł nieosądzony w wieku 70 lat w USA.

                            Tymczasem takich, jak on, członkowie polskiego ruchu oporu rozstrzeliwali na miejscu. Przykładem może być los innego ukraińskiego oficera – sierżanta WP Michaiła Serediuka, który zginął w egzekucji z wyroku Polski Podziemnej – za to, że służył w czasie Powstania w tzw. Policji Przemysłowej (Werkschutzpolizei). A Diaczenko? Nie dalej jak pół roku temu został uczczony przez ukraiński parlament...
                            • Gość: stiopa Re: Ramię w ramię z Niemcami ale od gorsi IP: *.toya.net.pl 07.08.15, 14:25
                              z sieci:
                              ~x do ~wpac: Juz sie wzięli. Właśnie w sejmie powstał zespół złożony z posłów i jednego senatora, który oficjalnie stawia sobie za cel dbanie o interesy Ukraińców i Ukrainy w Polsce.
                              Jak napisano Regulaminie Zespołu dostępnym na stronie Sejmu, do jego zadań należy w szczególności:

                              1) wspieranie działań na rzecz rozwoju społecznego i gospodarczego Ukraińców w Polsce

                              2) promocja i upowszechnianie wiedzy o historii, tradycji, kulturze i języku ukraińskim, oraz wspieranie szkolnictwa ukraińskiego w Polsce

                              3) monitorowanie wprowadzania w życie ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz języku regionalnym

                              4) współpraca z organizacjami społecznymi mniejszości ukraińskiej w Polsce

                              5) wspieranie inicjatyw związanych z reformami w Ukrainie

                              6) współpraca z deputowanymi Rady Najwyższej Ukrainy i lokalnymi samorządami 7) podejmowanie inicjatyw i występowanie z wnioskami do organów Sejmu i Senatu w sprawach wymienionych w pkt. 1-6.

                              W skład zespołu wchodzi 12 osób (11 posłów i jeden senator). Zdecydowana większość (11) członków pochodzi z Platformy Obywatelskiej. Jedyny wyjątek to posłanka Urszula Pasławska z PSL.

                              Pełny skład zespołu:

                              Sycz Miron /PO/ – przewodniczący

                              Czechyra Czesław /PO/ – wiceprzewodniczący

                              Pasławska Urszula /PSL/ – sekretarz

                              Cichoń Janusz /PO/

                              Kaczor Roman /PO/

                              Konopka Marek /PO/ (senator)

                              Nykiel Mirosława /PO/

                              Pahl Witold /PO/

                              Plocke Kazimierz /PO/

                              Sosna Aleksander /PO/

                              Van der Coghen Piotr /PO/

                              Woźniak Małgorzata /PO/


                              wiadomosci.onet.pl/swiat/verheugen-ukrainie-grozi-socjalna-i-polityczna-katastrofa/m84mcy
                              • Gość: qwerty Re: Ramię w ramię z Niemcami ale od gorsi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.15, 22:33
                                Mimo wszystko to lepsze niż wysługiwanie się KGB-bistom z Kremla
    • lech.junosza Krótko o historii dywizji SS-Galizien. Poczatki. 08.08.15, 13:37
      Decyzja władz niemieckich o utworzeniu 14 SS-Freiwilligen Grenadier Division "Galizien" (14 Ochotnicza Strzelecka Dywizja SS "Galicja") została podana do publicznej wiadomości w dniu 28 kwietnia 1943 roku przez gubernatora dystryktu galicyjskiego Generalnej Guberni SS-Brigadefuhrera dr Otto Wachtera. Nabór do dywizji spośród ludności ukraińskiej był dobrowolny , do 2 czerwca w Biurze Werbunkowym znalazło się 82 000 zgłoszeń, z których przyjęto 53 000 ochotników. Do dywizji tej zgłaszali wschodniomałopolscy Rusini i Ukraińcy, przede wszystkim członkowie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i ich sympatycy. Było wsród nich także sporo byłych strażników z hitlerowskich obozów koncentracyjnych. Jak pisze w swej pracy A.Korman "Wśród pierwszych ochotników SS-Galizien znaleźli się synowie duchownych greckokatolickich i bogatych chłopów, inteligenci i półinteligenci , elementy kryminalne i zdeklasowane, oraz będąca pod wpływem ukraińskiej ideologii faszystowskiej, młodzież. Pobór do dywizji miał też czasami charakter przymusu i moralnego nacisku. Część przymusowo zwerbowanej młodzieży zdezerterowała, ukrywała się po lasach lub wstąpiła do UPA. Dezerterowali także ci , którzy na rozkaz OUN znaleźli się w dywizji na przeszkoleniu." Korpus oficerski dywizji był w zasadzie niemiecki . Dowódcą dywizji został generał Fritz Freitag, zaś szefem sztabu mjr Wolf-Dietrich Heike, a adiutantem Ukrainiec płk. Dmytro Palijiw. W sumie Niemcy stanowili około 11% stanu osobowego dywizji , obsadzając prawie wszystkie stanowiska dowódcze w sztabach, pułkach i batalionach. Godłem dywizji był lew na tle błękitnego ryngrafu i trzy złote korony ułożone w kształcie trójkąta. Z okazji powołania dywizji SS-Galizien w kwietniu 1943 roku katedrze greckokatolickiej (unickiej) pod wezwaniem św. Jura we Lwowie odbyło się uroczyste nabożeństwo, z udziałem władz niemieckich, celebrowane przez biskupa J.Slipyja. Podobne uroczystości z udziałem władz niemieckich odbywały się także w innych miastach takich jak choćby Stanisławów, Sambor, Bóbrka . Także w Przemyślu, w lipcu 1943 roku, greckokatolicki biskup przemyski J.Kocyłowski odprawił na stadionie sportowym mszę św. i błogosławił ochotników wstępujących do tej dywizji. Wszystkim tym działaniom jak też bardzo aktywnemu włączeniu się w tworzenie dywizji SS-Galizien oraz wstępowaniu do niej duchowieństwa unickiego nie przeszkadzał metropolita greckokatolicki A.Szeptycki, który zaakceptował także o. dra Wasyla Łabę na stanowisko referenta duszpasterstwa tej formacji.
      • Gość: cytat z rzepy Re: Krótko o historii dywizji SS-Galizien. Poczat IP: *.cg-dialup.net 25.08.15, 23:11
        W Polsce nie było ani rządu marionetkowego, ani polskich oddziałów SS czy innych ochotniczych formacji kolaboracyjnych. Ma to jednak związek bardziej z polityką ówczesnych Niemiec wobec Polaków niż z brakiem chętnych do takiej współpracy. Hitler po prostu nie przewidywał takich form kolaboracji dla Polski...
        • Gość: skałat Re: Krótko o historii dywizji SS-Galizien. Poczat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.15, 12:39
          To, co piszesz świadczy o twojej nieznajomości tematu. Niemcy mieli oczywiście znany stosunek do Polaków, ale w rożnych okresach czasu próbowali (może sondowali) pewnej współpracy. Jesienią 1939 r. (rozmowy z Witosem i innymi politykami), w 1943 r. tzw. akcja Berta (próby porozumienia na płaszczyźnie antybolszewickiej), próby dogadania się z AK na Kresach i nie tylko, zob. sprawa płk. Albrechta, Gorelenvolk i jeszcze kilka inicjatyw. Ale mieli problem - nie było chętnych do takiej współpracy. Z nazwiskiem, dorobkiem itd. Tyle w temacie.
          • Gość: cd Re: Krótko o historii dywizji SS-Galizien. Poczat IP: *.cg-dialup.net 26.08.15, 23:32
            Bynajmniej nie popisuję się swoją, dość przeciętną zresztą, znajomością tematu - napisane zresztą jak wół że to cytat z Rzeczpospolitej; mam jednak tę właściwość że nie patrzę jednak na historię Polski jak na dzieje Chrystusa narodów, niepokalaną itp.

            Dlatego np. słyszałem o Polskiej Policji Generalnego Gubernatorstwa, z niem. Polnische Polizei im Generalgouvernement. Sporo osób tam służyło i wcale nie na rozkaz AK....

            • Gość: skała.t. Re: Krótko o historii dywizji SS-Galizien. Poczat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.15, 17:07
              Dobrze słyszałeś. Oczywiście, że były instytucje w rodzaju policji granatowej (tak nazywana była powszechnie - byle nie polska) o której piszesz. Gdybyś wiedział to byś napisał, że stawiennictwo policjantów do służby - było obowiązkowe. Kto się nie stawił to ryzykował kule w łeb, o czym "uprzejmie" komunikował gub. Frank. Niemcy zostawili też okaleczone szkolnictwo powszechne czyli podstawowe, ale bez hist. lit. polskiej, geografii i jeszcze bez czegoś, sądownictwo ws. pyskówek czy bójki na weselu, administracji i jeszcze trochę instytucji. Ale nie miały żadnych możliwości działania - były kierowane przez szkopów. A przeciez kolejarze, zakłady. Taka wyliczanka jest bez sensu bo we np. we Francji było szkolnictwo francuskie na wszystkich szczeblach, całkowicie francuskie, kręcono filmy, działała administracja francuska, którą Niemcom podlegała, ale działała autonomicznie i autonomicznie czyli z własnej chęci brała udział np. w Holocauście. Wracając do twojego wpisu to powtórzę jeszcze raz - w okupowanej Polsce nie było widocznych środowisk kolaboracyjnych i znaczących polityków współpracujących z Niemcami. Oczywiście - swołoczy nie brakowało. Innymi słowy - mimo pewnych prób niemieckich nie było zjawiska kolaboracji. Tyle.
              • Gość: cd Re: Krótko o historii dywizji SS-Galizien. Poczat IP: *.cg-dialup.net 27.08.15, 23:27
                Gdzieś słyszałem jeszcze o: Brygada Świętokrzyska NSZ, 107 Batalion Schutzmannschaft, 202 Batalion Schutzmannschaft i Polnische Wehrmacht. Kolaborowali dobrowolnie.
                Niestety nie można powiedzieć, że "i tyle"....
                • Gość: skała.t. Re: Krótko o historii dywizji SS-Galizien. Poczat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.15, 12:26
                  Ciągniesz swoją beznadziejna wyliczankę, zupełnie bez sensu.... Jeszcze raz. Swołoczy w okupowanej Polsce nie brakowało. Ale środowisk kolaboracyjnych, współpracujących z Niemcami - brakowało. Powiedz mi o takowych, jeżeli masz takie informacje - nie zachowuj ich dla siebie. Środowiska kolaboracyjne owszem istniały, ale były to OUN-y z bandami UPA i in. zbrodniarze w rodzaju tej dywizji o której nagłówek. Zwracam ci także uwagę na kolaboracyjne środowiska białoruskie Ostrowskiego i in. tworzące policje uczestniczącą w Holocauście i pacyfikacji wiosek na Wileńszczyźnie i nie tylko. Z AK nie walczyli, bo zawsze dostawali w d. od naszych chłopaków. Podobnie jak szaulisi i inna hołota nazistowska. Sadzę, że ty i tacy jak ty wyszukują najdrobniejsze źdźbła i przejawy - marginalnych zachowań kolaboracyjnych wśród Polaków - by nie powiedzieć o belce - zbrodniach swoich rodaków, pospolitych zbrodniarzy i więcej ludobójców z UPA. Mamy fajną historię, w II wojnie walczyliśmy po właściwej stronie, a społeczeństwo zachowywało sie przyzwoicie. I takiej historii zazdrości nam hołota, czyli chwalcy UPA i ich zbrodni.
                  • Gość: cd Re: Krótko o historii dywizji SS-Galizien. Poczat IP: 79.141.160.* 03.09.15, 20:31
                    Czytasz bez zrozumienia tekstu:
                    "Hitler po prostu nie przewidywał takich form kolaboracji dla Polski."

                    Polska Armia Krajowa na Litwie. Collaboration between Nazis and Polish AK. Mass killings by AK
                    www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=d_BWHvR4eQk
                    • Gość: skała t. Re: Krótko o historii dywizji SS-Galizien. Poczat IP: *.dynamic.chello.pl 04.09.15, 10:41
                      Daj sobie chłopie (?) spokój z takimi z takimi obrazkami. Już po raz ostatni, bo brakuje ci argumentów na moje podstawowe pytanie o środowiska i ludzi (reprezentantów tych środowisk) kolaborujących z Niemcami w okupowanej Polsce, poza nacj. ukr., biał. oraz litewskimi. Wskaż mi te środowiska i tych ludzi wśród Polaków o co - jeszcze raz - gorąco proszę. I jeszcze raz do znudzenia: nie brakowało swołoczy, ale to był margines polskiego społeczeństwa. To po pierwsze. Po drugie mylisz się bardzo w stosunku Hitlera do Polski i Polaków. Aż do IV 1939 r. przewidywał własnie wspólpracę z RP, ale nie znalazł partnera. Póżniej mu to przeszło, ale różni jego ludzie na róznych szczeblach z gub. Frankiem próbowali znaleźć środowiska gotowe do wspólpracy, ale chętnych nie było. We wcześniejszym poście podałem ci kilka takich inicjatyw,a ty ani be, ani me. Dyskusja powinna być wymianą angumentów, polemiką z argumentami oponenta, itd, ale przede wszystkim trzeba znać temat. Poczytaj trochę, bo z myśleniem - jak sądzę - masz kłopoty, więc cię na to nie namawiam, Koniec.
                      • Gość: imigrant Re: Krótko o historii IP: *.toya.net.pl 05.09.15, 21:16
                        Doopa z zaszłościami, mogą istnieć antagonizmy polsko ukraińskie jak to miedzy regionami, jednak w obecnej rzeczywistości więcej nas łączy i jesteśmy na siebie skazani jak bracia.
                        Mamy wspólne chrześcijańskie tradycje, słowiańską kulturę i możemy żyć razem.
                        W obliczu zmieniającej się europy dążacej do multikulturowości która musi skończyć się dominacja islamu bowiem w tamtej kulturze nie ma rozdziału sacrum od profanum a kazda sfera zycia ma apekt religijny więc nie imigranci nie przyjma europejskich wartości bo nie po to przybywają, oni europę zmienią na swoją modłę legalnie i demokratycznie za pomocą zwykłej demografii. Ze jest to możliwe w bólach ale bez wojny pokazał choćby przyład RPA gdzie biali stali się mniejszością.
                        Słowiańska unia jest jedyną nadzieją na zachowanie świata jaki znamy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka