Dodaj do ulubionych

"Perełki" u historyków i nie tylko.

06.10.07, 22:37
Proponuję wątek w którym umieszczane będę kłamstwa, błędy, i
nieścisłości występujące w publikacjach zawodowych historyków, jak
również w wydawnictwach popularno-naukowych i wspomnieniach.
Oczywiście chodzi mi o wydawnictwa dotyczące stosunków polsko-
ukraińskich na terenie obecnego województwa podkarpackiego.
Obserwuj wątek
    • mat120 Re: "Perełki" u historyków i nie tylko. 07.10.07, 01:14
      Bardzo słuszna inicjatywa. Brawo. Na początek proponuję sprostowanie
      uparcie podnoszonego przez historyka PUK kłamstwa o tym jakoby
      w maju 1945r. UPA paktowała z nieznaną nauce, tajemniczą
      organizacją o nazwie AK-WIN. W/g dostępnych wiarygodnych źródeł
      w tym okresie AK już nie istniała a WIN jeszcze nie powstała.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=48782&w=67508064&a=67677758
      • darino przypuszczalnie byli to zwykli polscy bandyci 07.10.07, 03:22
        I oni to walczyli z Sowietami, kradnąc im konie, i od czasu do czasu
        zabijając żołnierza na zabawie tanecznej :))
      • mariusz9959 "Tajemnicza organizacja o nazwie AK-WiN" 07.10.07, 13:08
        Jako pierwszy w założonym przeze mnie wątku napisał Mat. Niestety
        nie do końca zrozumiał jakiego typu wpisy zaproponowałem tu
        umieszczać.(zrobię jakiś wpis dla przykładu by Mat zrozumiał o co tu
        chodzi).
        Oczekiwałem, że ktoś spotykając się z nieprawdziwymi informacjami u
        historyków opisze je i w miarę możliwości uzasadnia dlaczego uważa
        je za nieprawdziwe. Przyczepianie się do nazewnictwa używanego przez
        historyków i oczekiwanie sprostowań (chyba ode mnie) mija się
        całkowicie z ideą tego wątku.
        Napiszę jednak coś na ten temat, chociaż znając Mata z poprzednich
        dyskusji nie wierzę by zmieniło to jego opinię. Napiszę, bo może
        ktoś kiedyś tu trafi i czegoś się na ten temat dowie.

        Faktem jest, że u osób które nie czytają opracowań historyków (lub
        czytają tylko publikacje wydane do 1990 r.) a znają akurat daty
        rozwiązania AK i powołania WiN, zdziwienie może wywołać użycie w
        opisywanych wydarzeniach z maja 1945r określenia AK-WiN. Jest to
        jednak nazewnictwo stosowane przez najpoważniejszych historyków
        piszących o tamtych czasach. Oto kilka przykładów:

        G.Motyka, R.Wnuk – „Pany i rezuny”
        str.144:
        „W maju 1945 roku, w czasie podpisywania umowy przedstawicieli
        Okręgu Lubelskiego AK-WiN z UPA…”
        str. 145:
        „Ten ostatni warunek trzeba rozpatrywać pamiętając o toczonych w tym
        samym dniu rozmowach UPA z AK-WiN w Rudzie Różanieckiej.” (chodzi o
        dzień 21 maja 1945r – Mariusz9959)

        G.Motyka – „Tak było w Bieszczadach”
        str. 266:
        „Niewykluczone, że pierwsza akcja przeprowadzona wspólnie przez
        oddziały OUN-UPA i AK-WiN miała miejsce już 27 maja 1945r. we wsiach
        Waręż i Chorobrów powiatu hrubieszowskiego”

        Niektórzy historycy posuwają się jeszcze dalej i piszą np. w taki
        sposób:
        T.Biedroń – „Kontakty Obszaru Południowego NIE DSZ i WiN-u z UPA
        (1945-1946) w (Dzieje Podkarpacia tom 3 )
        str. 346:
        „Do następnych kontaktów AK z UPA w pasie przygranicznym we
        wschodniej części województwa rzeszowskiego doszło w kwietniu 1945r.”

        Nie spotkałem się nigdy z tym by jakiś poważny znawca tematu
        zarzucał któremuś z historyków używającemu określenia AK-WiN
        stosowanie niewłaściwego nazewnictwa, nie mówiąc już o zarzucaniu
        kłamstwa jak to robi Mat. Oczywiście, Matowi jako laikowi wolno
        formułować takie myśli i nie można mieć o to do niego pretensji.
        Robi to tylko trochę niegrzecznie jak na osobę, która chce się
        czegoś na ten temat dowiedzieć.

        Historia stosowania nazewnictwa organizacji polskiego podziemia
        jak : AK, Nie, DSZ, WiN czy ukraińskiego jak: OUN i UPA ma w naszym
        kraju ciekawą historię.
        Do 1956r. wszystkie one były w oficjalnych publikacjach nazywane
        bandami, wręcz nie można było o nich pisać nie dopisując tego
        określenia. Od końca lat pięćdziesiątych do 1989r. przestano bandami
        nazywać oddziały AK, pozostałe jednak organizacje nadal były
        bandyckimi. Po 1989 r. pozostała pewna nieliczna grupa „historyków”
        i „miłośników historii” którzy usilnie nie chcą dopuścić do łączenia
        AK z WiN i chociaż w większości nie nazywają już WiN-u bandami
        walczą z używaniem przez historyków określenia AK-WiN. Są jednak bez
        wątpienia skazani na porażkę. Nikt obecnie z poważnych historyków
        nie uważa określenia AK-WiN za błędne jak również nie używa w
        stosunku do UPA nazwy banda.
        • mat120 Re: "Tajemnicza organizacja o nazwie AK-WiN" 08.10.07, 00:01
          Niech już Mariusz przestanie pieprzyć i powie wprost, że oczekiwał
          wpisów, które będą zgodne z jego bandzierowską logiką.
          Panowie Hrihoruj i W. mają dopiero zadatki na poważne traktowanie.
          Poważny historyk, jakim bez wątpienia jest Konieczny używa w
          stosunku do polskiej partyzantki w maju 1945r. określenia formacje
          poakowskie. Mariuszowi też to radzę jeśli chce żebym chociaż ja
          traktował go poważnie.
          • mariusz9959 Re: na wypowiedz Mata 08.10.07, 16:48
            Mat napisał:
            „Niech już Mariusz przestanie pieprzyć i powie wprost, że oczekiwał
            wpisów, które będą zgodne z jego bandzierowską logiką.”

            Cóż można odpowiedzieć na tego typu tekst. Nie potrafi gość
            przedstawić argumentów tylko pisze takie bzdety.


            Dalej Mat pisze:
            ”Panowie Hrihoruj i W. mają dopiero zadatki na poważne traktowanie.”

            Co chce gość osiągnąć nazywając G.Motykę – „Hrihoruj” a R.Wnuka –
            „W.”. Czy myśli, że obniża w ten sposób ich wartość, czy chce ich
            obrazić, ośmieszyć, nie wiem?.
            Myślę, że szkoda się nawet nad tym zastanawiać.


            Dalej Mat informuje:
            ”Poważny historyk, jakim bez wątpienia jest Konieczny używa w
            stosunku do polskiej partyzantki w maju 1945r. określenia formacje
            poakowskie.”

            Nawet ja potrafiłem wykazać, że Konieczny publikuje bzdury a
            uważanie go za poważniejszego historyka od Motyki świadczy o
            całkowitym braku wiedzy na tematy, o których piszą ci Panowie.
            Jeżeli jest inaczej niech gość wytknie Motyce coś takiego jak ja
            wytknąłem Koniecznemu. Czekam, chociaż wiem, że się nie doczekam.


            Mat udziela rad:
            „ Mariuszowi też to radzę, jeśli chce żebym chociaż ja traktował go
            poważnie.”

            Tak się składa, że najgłupszych bywalców forum Mat traktuje
            poważnie. Panie Mat błagam nie traktuj mnie Pan poważnie.
            • mat120 Re: na wypowiedz Mata 08.10.07, 18:58
              Dyskusja z Mariuszem wydaje sie bezsensowna póki nie uzna
              powielanego przez siebie kłamstwa jakoby UPA paktowała w maju 1945r
              z organizacją, która nazywała się rzekomo AK-WIN. Jak Mariusz
              przyzna się do rozpowszechniania oczywistych bzdur i mataczenia
              faktami to winien dać sam radę odpowiedziom na postawione przez
              siebie samego kwestie.
              Sława ncji...
              • mariusz9959 Re: na wypowiedz Mata 10.10.07, 21:33
                Mat napisał:
                „Dyskusja z Mariuszem wydaje się bezsensowna póki nie uzna
                powielanego przez siebie kłamstwa jakoby UPA paktowała w maju 1945r
                z organizacją, która nazywała się rzekomo AK-WIN.”

                Ciekawy jestem dlaczego więc Mat czyta to co publikuje G. Motyka
                przecież gdyby był konsekwentny powinien do Motyki wysłać list z
                ostrzeżeniem że:
                „ póki nie uzna powielanego przez siebie kłamstwa jakoby UPA
                paktowała w maju 1945r z organizacją, która nazywała się rzekomo AK-
                WIN.” nie będę czytał Pana książek.
                Myślę, że Pan Motyka przejąłby się tym co najmniej tak jak ja.

                Tłumaczenie Mata, że nie będzie ze mną rozmawiało, bo nie używam
                nazewnictwa które mu odpowiada jest co najmniej śmieszne. Przypomina
                czasy, gdy tylko ten mógł publikować i uczestniczyć w konferencjach
                naukowych, kto używał określenia „bandy AK”. Inne czasy ale
                filozofia podobna.

                Dalej Mat pisze:
                „Jak Mariusz przyzna się do rozpowszechniania oczywistych bzdur i
                mataczenia faktami to winien dać sam radę odpowiedziom na postawione
                przez siebie samego kwestie.”

                Co do: „oczywistych bzdur i mataczenia faktami” to wiem już od
                dawna, że Mat zna ten zwrot na pamięć i jak sądzę wydaje mu się, że
                gdy go używa podnosi wartość swoich wypowiedzi.
                Szkoda, że do dat nie ma tak dobrej pamięci.
                To co pisze dalej o stawianych kwestiach i odpowiedziach jest dla
                mnie za trudne, nie wiem o co mu chodzi.

                Na koniec napisał:
                „Sława ncji...”
                Odchyły zostawiam bez komentarzy.
    • mariusz9959 Konieczny o sołtysie z Lublińca Starego 07.10.07, 16:52
      Zdzisław Konieczny w swojej książce „Stosunki polsko-ukraińskie na
      ziemiach obecnej Polski w latach 1918-1947” umieścił na str.
      następujący tekst:
      „Czerwiec 1945 r. Lubliniec Stary, pow. Lubaczów: UPA powiesiła
      miejscowego sołtysa Zagraja (Ukraińca) za nie sprzyjanie UPA”

      Władysław Foryt szef PUBP w Lubaczowie w latach 1945-46 pisze na
      temat sołtysa w ten sposób:
      „Nawiązałem kontakt z sołtysem z Lublińca, który służył nam cennymi
      informacjami, lecz niedługo.”

      Czy osoby donoszące do UB na akowców też mamy nazywać „nie
      sprzyjającymi” AK i oburzać się, że akowcy wykonali na nich wyroki
      śmierci.
      • mariusz9959 Re: Konieczny o sołtysie z Lublińca Starego- cd. 07.10.07, 16:55
        Wspomniany tekst Konieczny umieścił na str. 308
      • mat120 Re: Konieczny o sołtysie z Lublińca Starego 08.10.07, 18:42
        obywatelxxyx napisał:

        "Czy osoby donoszące do UB na akowców też mamy nazywać „nie
        > sprzyjającymi” AK i oburzać się, że akowcy wykonali na nich wyroki
        > śmierci."

        Czy w związku ze swoją "logiką", Mariusz oburza się na oddział NSZ,
        który za donoszenie na partyzantów do UB dokonał masakry ludności
        Wierzchowin?
        • mariusz9959 Mat się nie wysilił a może się mylę 08.10.07, 19:40
          Mat odniósł się do mojego postu o sołtysie z Lublińca Starego w
          następujący sposób:

          „Czy w związku ze swoją "logiką", Mariusz oburza się na oddział NSZ,
          który za donoszenie na partyzantów do UB dokonał masakry ludności
          Wierzchowin?”

          Oczywiście by napisać takiego bzdeta nie trzeba mieć żadnej wiedzy
          na temat krytykowanego przeze mnie tekstu Koniecznego. Więcej, tak
          pisze tylko ktoś, kto nie umie nic sensownego napisać na poruszany
          temat a koniecznie chce zabrać głos.

          PS.
          Macie „Tak było w Bieszczadach” czeka, szukaj błędów, szukaj.
        • wielki_wuj Re: Konieczny o sołtysie z Lublińca Starego 09.10.07, 21:40
          > Czy w związku ze swoją "logiką", Mariusz oburza się na oddział
          NSZ,
          > który za donoszenie na partyzantów do UB dokonał masakry ludności
          > Wierzchowin?

          A mozna coś bliżej o tym donoszeniu? Kto, gdzie, kiedy itp? Bo
          kiedyś podczasa kłótni z pracownikiem IPN zapytałem go o nazwiska
          członków PPR, AL, bądź konfidentów z Wierzchoiwin.
          Odpowiedzi nie uzyskałem do dziś.
    • mat120 Re: "Perełki" u historyków i nie tylko. 08.10.07, 22:51
      Kolejny gniot - "9 lat w bunkrze" Omelan Płeczen, którą to pozycję,
      po wcześniejszy zdyskredytowaniu wszystkiego co na temat band UPA
      napisali niektórzy polscy autorzy, tak reklamuje we wstępie niejaka
      Mirosława Kawecka: '"Prezentowana pozycja zasługuje na uwagę
      przynajmniej z kilku względów; po pierwsze nie jest to fikcja
      literacka...."
      Po czym następują bajania, których lektura mogłaby wprawić
      w osłupienie, polskich, pamiętających działalność band UPA,
      mieszkańców "Zakerzonia"... Okazuje się, że nawet pomagali
      banderowcom. Najlepszy fragment następuje jednak przy końcu tej
      bajeczki. Otóż tytułowy bohater będąc w Olsztyńskiem i maszerując
      pieszo z Sągnicy do Kiwajn zobaczył nagle odległe o 500 km więzienie
      we Wronkach. Oddajmy zresztą głos naszemu bohaterowi; "Gdzieś na 10
      kilometrze drogi zobaczyliśmy oświetlony reflektorami budynek. Bolek
      przestraszył się i został w tyle a ja przyspieszyłem kroku.
      W budynku mieściło się więzienie, miejscowość nazywała sie Wronki."
      Czyzby banderowcy posiadali jakieś nadzwyczajne zdolności widzenia
      na 500km?:))
      • mariusz9959 Mat napisał 13.10.07, 21:28
        Mat napisał:
        „Kolejny gniot - "9 lat w bunkrze" Omelan Płeczen”

        Dla jednych gniot dla drugich nie, ale dlaczego kolejny tego nie
        wiem.
        Czy chodzi Matowi o to, że to kolejny gniot na jego półce z
        książkami czy kolejny gniot po wymienionej przeze mnie wcześniej w
        tym wątku książce Koniecznego?

        Dalej pisze Mat wiele, ale to tylko jego ocena książki.
        Na koniec jest konkret z cytatem (brakuje podania strony, no trudno)
        ale cytat z błędem jest. Problem tylko w tym, że znowu Mat nie do
        końca zrozumiał o co chodzi w tym wątku.
        Należy wytykać błędy w publikacjach ale historyczne a nie
        geograficzne czy ortograficzne,
        ale jak mówią do trzech razy sztuka.
        • mat120 Wyleź w końcu z tego bunkra! (technicznego) 14.10.07, 01:22
          Niech już Mariusz wylezie z tego bunkra i zdejmie polski mundur.
          Omelan zrobił to juz 50 lat temu a Mariusz ciągle tkwi w tym
          smrodzie. Wojna się skończyła i czas na powrót do ojczyzny lub na
          wyjazd do Kanady.:}))
      • tawnyroberts Więcej o "9 lat w bunkrze" 15.10.07, 13:27
        We wspomnieniach Płeczenia jest więcej nieścisłości, chociaż akutat
        ta wymieniona przez Mata wydaje mi się mało istotna. Przykładowo
        opisując pacyfikacje ludności ukraińskiej w Bachowie i Berezce
        (obecnie Brzuska) Płeczeń podaje (str. 59-61):

        "...Bachów przypominał mi tragiczne wydarzenia 1945 roku. (...)
        Polscy bandyci napadli na Bachów i Berezkę 18 grudnia 1945 r. (...)
        W Bachowie i Berezce zamordowano wówczas 465 bezbronnych ludzi, dwie
        trzecie których stanowiły kobiety! Wśród nich zginęła również żona
        Czornjuka. Liczba ofiar nie jest przesadzona. Żyją jeszcze ludzie,
        którzy pamiętają ten mord i dysponują spisem pomordowanych osób. Ilu
        bezbronnych ukraińskich wieśniaków zginęło na całym "Zakierzoniu"?"

        Po pierwsze Płeczeń błędnie datuje opisywane wydarzenia, które
        rzeczywiście miały miejsce 11 kwietnia 1945 r. i to jest sprawa
        bezsporna. Po drugie liczba ofiar, pomimo zapewnień autora, wydaje
        się być przesadzona. Według relacji Iwana Kriwuckiego "Arkadija",
        referenta OUN na tym terenie, zginęły wówczas łącznie 282 osoby (95
        w Bachowie i 187 w Berezce). Wspomnienia Kriwuckiego zamieścił G.
        Motyka w "Tak było w Bieszczadach" na str. 254:

        "Na drugi dzień, 12 kwietnia, na miejscu zbrodni układałem listę
        ofiar. W Berezce zapisałem 187 osób, a w Bachowie 95. Wśród nich
        było sześcioro niemowląt, a jedno z zabitych dzieci miało sześć dni."

        Iwan Kriwucki "Arkadij" był jednym z delegatów strony ukraińskiej
        (obok prowidnyka "Borysa"), podczas podpisywania porozumień z
        polskim podziemiem poakowskim w Siedliskach, po których na
        opisywanym terenie zapanował względny spokój.

        Pomimo pewnych niedociągnięć, książka Płeczenia jest dla mnie cennym
        źródłem informacji na temat działań UPA na Pogórzu. Informacji,
        które jednak należy sprawdzać... Aha, i dzięki zawartym tam opisom
        odnalazłem trochę mogił żołnierzy UPA na tym terenie (to takie moje
        prywatne hobby).
    • mariusz9959 Stanisław Jastrzębski 02.12.07, 10:58
      W książce „Martyrologia polskiej ludności w województwie lwowskim w
      latach 1939-1947. Zbrodnie popełnione przez nacjonalistów
      ukraińskich” autor Stanisław Jastrzębski przedstawia na ponad 500
      stronach opisy mordowania przez Ukraińców, Polaków zamieszkujących
      woj. lwowskie. Czy można jednak mieć zaufanie do przedstawionych tam
      informacji, gdy już we wstępie autor pisze:
      ”Dzisiejsza Ukraina jest państwem korzystającym z rosyjskich
      zdobyczy. W jej posiadaniu, oprócz zajętych polskich terenów, jest
      mienie stanowiące od pokoleń własność obywateli polskich i narodu
      polskiego. W posiadaniu państwa ukraińskiego są przede wszystkim
      zagrabione przez Rosję polskie dobra kultury: biblioteki, galerie,
      dzieła sztuki itp. Pozostało tam również mienie Polaków wysiedlonych
      a także mienie publiczne: zakłady przemysłowe, fabryki i różne
      obiekty użyteczności publicznej.”

      Już sobie wyobrażam jaki krzyk podniósłby pan Jastrzębski, gdyby
      dokładnie to samo napisali Niemcy o Polakach na temat zachodnich
      ziem obecnej Polski.
      Ciekawy jestem jak wypadłoby w Polsce referendum z pytaniem:
      Ukraińcy oddają nam ziemie należące do II RP a my oddajemy im
      otrzymane po wojnie ziemie zachodnie.
      Oczywiście panu Jastrzębskiemu nie o to chodzi on chce zwrotu od
      Ukraińców ale nie ma zamiaru oddawać komukolwiek ziem zachodniej
      Polski. Ten typ tak już ma.
      • darino Stanisław Jastrzębski - no way ! 02.12.07, 12:04
        Pan Jatrzębski, oprócz liczenia kilka razy tych samych osób (zapewne
        dla zbudowania napięcia), przekręca ciagle nazwiska i nazwy
        miejscowości, więc jego informacje należy traktować "z pewną dozą
        ostrożności".
        • mariusz9959 Re: Stanisław Jastrzębski - no way ! 02.12.07, 20:07
          Masz rację, ten Jastrzębski to wyjątkowa niechluja i fantasta.
          W dwóch linijkach tekstu trzy błędy: Giedkarowej zamiast
          Giedlarowej, Wierzchowicach zamiast Wierzawicach, Ruchowy zamiast
          Rzuchowa. Nie dość, że pisze gość bzdety, to nawet nazw miejscowości
          nie chce mu się sprawdzić.
          Pisałem niedawno u Piotra na forum o księdzu z Piskorowic:
          ”Tego księdza postrzelił gość z mieszanej rodziny, uważający się za
          Polaka do którego ks. Jan Poręba chodząc z kolędą nie przyszedł.”
          Ten „orzeł” jest jeszcze lepszy nie kłamie, że postrzelili go
          banderowcy napisał, że go zastrzelili : „3 stycznia 1945 roku na
          drodze z Rzuchowy do Piskorowic banderowcy zamordowali księdza
          katolickiego Jana Porębę, proboszcza miejscowej parafii.”
          We wstępie pyszałek napisał: „Teraz, gdy nie mogą już zabijać,
          szerzą kłamstwa w słowie i piśmie wobec zaszłości, które miały
          miejsce na Kresach podczas drugiej wojny światowej i bezpośrednio po
          jej zakończeniu. Spośród wielu publikacji tego rodzaju wymienię dla
          przykładu książkę Romana Drozda pt. Ukraińska Powstańcza Armia.
          Dokumenty – struktury. Warszawa 1998 oraz książkę G.Motyki pt. Tak
          było w Bieszczadach. Walki polsko-ukraińskie 1943-1948, Warszawa
          1998. Prawdy nie da się jednak ukryć fałszowaniem wydarzeń.
          Postanowiłem więc na podstawie NIEZAPRZECZALNYCH DOWODÓW wykazać
          oczywiste zbrodnie dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na
          ludności polskiej w województwie lwowskim.
          Ot szmaciarz sie znalaz, że tak go określę w gwarze jego
          dzieciństwa.
          Poczytają takie bzdety „badacze historii” i wypisują potem głupoty
          po różnych forach polsko-ukraińskich.
          • tawnyroberts Edward Prus & the others 02.12.07, 21:43
            W tece edukacyjnej IPN "Stosunki polsko-ukraińskie w latach 1939-
            1947" wydanej w 2002 r., w rozdziale zatytułowanym "Historiografia
            polska i ukraińska dotycząca stosunków polsko-ukraińskich w latach
            1939-1947" jest taki fragment:

            "W PRL badania nad konfliktem polsko-ukraińskim, jak chyba wszystkie
            tematy historyczne, podlegały ideologicznej wykładni. Ingerencje
            cenzury polegały na przemilczaniu jednych, a fałszowaniu innych
            epizodów. Przemilczane były zagadnienia związane z antypolską akcją
            OUN-UPA z lat 1943-1944 na Wołyniu i w Galicji Wschodniej.
            Ograniczano się tu do ogólnego stwierdzenia, że na Wołyniu
            dochodziło do niezwykle okrutnych mordów na polskiej ludności,
            dokonywanych przez UPA. Zaraz też dodawano, niezgodnie z prawdą, że
            były to działania prowadzone w ścisłym porozumieniu lub wręcz na
            zlecenie Niemców (chodziło o zrobienie z UPA formacji kolaborantów).
            Na temat wydarzeń wołyńskich ukazywały się jedynie przyczynkarskie
            prace lub wspomnienia, głównie poświęcone obecności Polaków w
            szeregach partyzantki radzieckiej. Nie pozwalano nawet na próby
            policzenia zabitych tam osób ani na jakiekolwiek ich upamiętnienie.
            O wydarzeniach w Galicji Wschodniej nie pisano w ogóle. Zupełnie
            inaczej natomiast traktowano wydarzenia z lat 1945-1948 związane z
            wysiedleniami Ukraińców. Tu nie tylko pozwalano na badania nad
            działalnością UPA, lecz nawet zachęcano do dopisywania tej formacji
            niepopełnionych przez nią zbrodni. Zdarzało się nawet fałszowanie
            źródeł historycznych. Przykładowo, Jan Gerhard w głośnej
            powieści "Łuny w Bieszczadach" potrafił rzeczywisty atak UPA na
            oddział Wojsk Ochrony Pogranicza przedstawić jako zasadzkę na
            transport chorych i rannych żołnierzy. W tym samym duchu pisał także
            Edward Prus. W publikacjach, które otrzymały akceptację cenzury,
            sugerowano, że akcja "Wisła" była zwycięskim zakończeniem konfliktu
            wywołanego przez UPA na Wołyniu. O zbrodniach popełnionych na
            ludnosci ukraińskiej nie wspominano nawet słowem, zaś przymusowe
            wysiedlenia określano eufemistycznie jako "ewakuację". Celem tego
            typu działań była chęć wytworzenia w społeczeństwie polskim
            stereotypu "Ukraińca-nacjonalisty, który jest rezunem" i w ten
            sposób wpojenie przekonania, że niepodległa Ukraina z założenia musi
            być antypolska.

            [...]

            Historiografia polska po 1989 r. jest w dużej mierze reakcją na
            wcześniejsze uniki i przekłamania. Część autorów - między innymi
            Władysław Filar, Ewa i Władysław Siemaszkowie, Jerzy Węgierski -
            zajęła się zatem odtwarzaniem działalności polskiego podziemia i
            dokumentowaniem martyrologii Polaków. Inni - na przykład Bohdan
            Skaradziński, Tadeusz A. Olszański, Ryszard Torzecki - starali się w
            swoich publikacjach odnosić do kłamstw literatury PRL i w ten
            sposób, niekoniecznie świadomie, rewidować negatywny obraz Ukraińca.

            Pomiędzy przedstawicielami obydwu nurtów toczyła się, nierzadko
            poparta emocjami, dyskusja. Obecnie nastąpiło zbliżenie stanowisk na
            gruncie faktograficznym - spór coraz częściej dotyczy wyłącznie
            interpretacji. Nikt nie ma wątpliwości, że antypolska akcja w latach
            1943-1944 została przeprowadzona przez UPA i miała krwawy przebieg.
            Dyskusja w istocie dotyczy tego, czy Ukraińcy chcieli wymordować
            wszystkich Polaków czy też ich wypędzić przy wykorzystaniu wszelkich
            dostępnych metod. Co do akcji "Wisła", żaden poważny autor nie
            uznaje jej za etyczną. Nikt nie neguje, że wysiedlenia przyniosły
            społeczności ukraińskiej wiele cierpień. Spór dotyczy tego, czy
            wysiedlenia były konieczne dla likwidacji ukraińskiej partyzantki,
            czy też nie.

            Nadal jednak pojawiają się liczne publikacje, w których przedstawia
            się ówczesny konflikt polsko-ukraiński podobnie jak w PRL.
            Najbardziej znanym autorem tego nurtu jest Edward Prus. Jego prace,
            zawierające wiele błędów faktograficznych, pozbawione są znaczenia
            naukowego."

            Wygląda na to, że Stanisław Jastrzębski jest kolejnym
            przedstawicielem tego nurtu...
            • mat120 Tanie chwyty 03.12.07, 00:46
              Tawnyroberts napisał:

              "Dyskusja w istocie dotyczy tego, czy Ukraińcy chcieli wymordować
              wszystkich Polaków czy też ich wypędzić przy wykorzystaniu wszelkich
              dostępnych metod."

              Czy sądzisz, że banderowcy byli tak ograniczeni, że podejmując akcję
              na Wołyniu nie wiedzieli, że polscy wieśniacy nie mieli dokąd
              uciekać?

              Tawnyroberts napisał
              "Co do akcji "Wisła", żaden poważny autor nie uznaje jej za etyczną.
              Nikt nie neguje, że wysiedlenia przyniosły społeczności ukraińskiej
              wiele cierpień. Spór dotyczy tego, czy wysiedlenia były konieczne
              dla likwidacji ukraińskiej partyzantki, czy też nie."


              Za etyczną może nie ale za to za konieczną uważa ją wielu. I wbrew
              temu co piszesz wcale nie chodzi tylko o likwidację UPA /to było
              pewnie możliwe kosztem jeszcze kilku lat i następnych tysięcy
              krwawych ofiar/ ale rzecz tyczy sprawy o wiele ważniejszej;
              zapewnienie integralności państwa polskiego i definitywne
              rozwiązanie problemu nacjonalizmu ukraińskiego w Polsce. A to, że AW
              położyła kres działalności banderowców tego nikt rozsądny już nie
              neguje.

              Tawnyroberts napisał:
              Nadal jednak pojawiają się liczne publikacje, w których przedstawia
              się ówczesny konflikt polsko-ukraiński podobnie jak w PRL.
              Najbardziej znanym autorem tego nurtu jest Edward Prus. Jego prace,
              zawierające wiele błędów faktograficznych, pozbawione są znaczenia
              naukowego."

              A jak ten "konflikt" przedstawiano w PRL? Cokolwiek fałszywie
              malujesz ten obraz. Nadal tkwicie w jakimś irracjonalnym
              przekonaniu, że stworzyli go jak nie Prus to Jastrzębski lub jeszcze
              ktos inny bo pomylili się w tym czy w tamtym. Nie możecie zrozumieć,
              że obraz tego co się działo np. na Kresach przynieśli i utrwalili
              ci, którym udało się ujść spod banderowskiego topora a nie żadni
              historycy. Stąd też było oburzenie po publikacjach "wczesnego"
              Motyki, które to publikacje mocno odbiegały od tego co przeżyli ci,
              którzy tam byli. W swojej ostatniej książce G. Motyka zrewidował
              wiele swoich wcześniejszych pogladów i choć jeszcze ze sporymi
              zastrzeżeniami ale można ją przyjąć jako zbliżone odzwierciedlenie
              prawdziwego obrazu wydarzeń.

              Tawnyroberts napisał:
              Wygląda na to, że Stanisław Jastrzębski jest kolejnym
              przedstawicielem tego nurtu...

              Przecież z faktu, że Grzegorz Motyka pisze o porozumieniach w maju
              1945 UPA-AK-WIN a Drozd lub Misiło bzdurnie interpretują różne
              dokumenty i fakty nikt nie wyciąga wniosku, że ich prace pozbawione
              są znaczenia naukowego.

              pozdrawiam
              • tawnyroberts Re: Tanie chwyty 05.12.07, 12:46
                Na początek mała uwaga. Tekst, który zacytowałem nie jest mojego
                autorstwa. Pochodzi z broszury "Stosunki polsko-ukraińskie w latach
                1939-1947", wydanej przez IPN w 2002 r. Pod tym fragmentem tekstu
                akurat nikt się nie podpisał (jest to tylko wstęp do
                rozdziału "Historiografia polska i ukraińska dotycząca stosunków
                polsko-ukraińskich w latach 1939-1947"), ale niewykluczone, że jego
                autorem jest Grzegorz Motyka, który dość mocno udzielał się w tym
                projekcie. Nie oznacza to jednak, że nie zgadzam się ze
                sformułowaniami zawartymi w cytacie.

                W sumie nie jest dla mnie aż tak istotne, czy banderowcy "chcieli
                wymordować wszystkich Polaków czy też ich wypędzić przy
                wykorzystaniu wszelkich dostępnych metod". Wiele wskazuje na to, że
                jednak tylko wypędzić, ale marna to pociecha, skoro dla "zachęty" do
                opuszczenia Wołynia i Galicji Wchodniej przez Polaków, wymordowali
                kilkadziesiąt tysięcy bezbronnych cywilów.

                Co się tyczy akcji "Wisła", to nie uważam, aby była ona konieczna do
                zwalczenia ukraińskiej partyzantki w Polsce. Pisałem o tym
                wielokrotnie i nie chcę się powtarzać. W 1947 r. UPA nie była już
                tak silna, jak wcześniej. Upowcom zaczynały poważnie doskwierać
                braki w uzbrojeniu i umundurowaniu, nasilały się dezercje. Wielu
                żołnierzy nie widziało już sensu dalszego "siedzenia po lasach".
                Moim zdaniem, Wojsko Polskie poradziłoby sobie z UPA (przy
                zastosowaniu takich sił i środków, jakich użyto podczas "Wisły"),
                bez uciekania się do niesprawiedliwych wysiedleń. Przewaga militarna
                była tutaj miażdżąca. Ówczesnym władzom chodziło raczej
                o "definitywne rozwiązanie problemu ukraińskiego w Polsce" (cytując
                Ciebie celowo pomijam słowo "nacjonalizmu"). Zgadzam się z Tobą,
                że "AW położyła kres działalności banderowców". Tylko nie dzięki
                wysiedleniom, lecz równocześnie prowadzonym działaniom zbrojnym
                przeciwko UPA, w wyniku których sotnie zostały rozbite, rozproszone
                lub przepędzone.

                W PRL-u antypolska akcja OUN-UPA była raczej tematem tabu, stąd też
                ludzie, "którym udało się ujść spod banderowskiego topora" nie mieli
                tutaj zbyt wiele do powiedzenia. Prawdziwych wspomnień dawnych
                mieszkańców Kresów wówczas nie publikowano.

                Co do Motyki, to odnoszę wrażenie, że Twoim jedynym, poważnym
                zarzutem pod jego adresem jest to, że zamiast pisać
                porozumienia "podziemie poakowskie - UPA", pisze "AK-WiN - UPA". W
                sumie nie ma to dla mnie aż takiego znaczenia, bo przecież chodzi o
                tych samych ludzi. Ty pewnie myślisz inaczej, ale w świetle
                powyższego wnioskuję, że z tym Motyką to nie jest u Ciebie aż tak
                źle.

                Ja również pozdrawiam!
                • mat120 Re: Tanie chwyty 10.12.07, 23:48
                  tawnyroberts napisał:

                  > W sumie nie jest dla mnie aż tak istotne, czy banderowcy "chcieli
                  > wymordować wszystkich Polaków czy też ich wypędzić przy
                  > wykorzystaniu wszelkich dostępnych metod". Wiele wskazuje na to,
                  że jednak tylko wypędzić, ale marna to pociecha, skoro
                  dla "zachęty" do > opuszczenia Wołynia i Galicji Wchodniej przez
                  Polaków, wymordowali > kilkadziesiąt tysięcy bezbronnych cywilów.

                  Masz rację. Liczby ofiar czynią ten spór czysto akademickim.

                  tawnyroberts napisał:
                  Co się tyczy akcji "Wisła", to nie uważam, aby była ona konieczna do
                  zwalczenia ukraińskiej partyzantki w Polsce.

                  Tego zdania jest większość historyków. Również je podzielam.

                  tawnyroberts napisał:
                  Ówczesnym władzom chodziło raczej o "definitywne rozwiązanie
                  problemu ukraińskiego w Polsce".

                  Tak, ale zapomniałeś dodać, że problem ten polegał ogólnie na tym,
                  że przed AW był Wołyń i działalność ukraińskich nacjonalistów
                  w Polsce międzywojennej. Zważ, że w takim kontekście nie było
                  problemu litewskiego czy białoruskiego. Dlatego też tej ludności nie
                  zmuszano do przesiedleń.

                  tawnyroberts napisał:
                  Zgadzam się z Tobą, że "AW położyła kres działalności banderowców".
                  Tylko nie dzięki wysiedleniom, lecz równocześnie prowadzonym
                  działaniom zbrojnym przeciwko UPA, w wyniku których sotnie zostały
                  rozbite, rozproszone lub przepędzone.

                  A to ciekawe. Czytałem opinię Szankiwśkiego. On twierdzi, że było
                  odwrotnie niż Ty uważasz. Nie militarna kleska ale pozbawienie UPA
                  zaplecza doprowadziło ją do upadku.

                  tawnyroberts napisał:
                  Prawdziwych wspomnień dawnych mieszkańców Kresów wówczas nie
                  publikowano.

                  No były jednak wyjątki jak chociażby "Czerwone noce" Cybulskiego.
                  Czy mam rozumieć, że były jeszcze jakieś nieprawdziwe wspomnienia?
                  Publikacji było mało i to nie one kształtowały opinię publiczną
                  o przedmiotowych wydarzeniach. Wbrew temu co często się słyszy to
                  nie Gerhard czy Prus lub Jastrzębski są "winni" kształtowaniu
                  pewnych stereotypów, które wykazują zadziwiajacą żywotność.
                  Ja np. wiedzę czerpałem z przekazów niepublikowanych. Jak zresztą
                  zdecydowana większość ludzi mieszkających dziś miedzy Bugiem a Odrą.
                  Mieszanie do tego PRL-owskiej propagandy jest kompletnym
                  nieporozumieniem.

                  tawnyroberts napisał:
                  Co do Motyki, to odnoszę wrażenie, że Twoim jedynym, poważnym
                  > zarzutem pod jego adresem jest to, że zamiast pisać porozumienia
                  "podziemie poakowskie - UPA", pisze "AK-WiN - UPA".
                  W sumie nie ma to dla mnie aż takiego znaczenia, bo przecież chodzi
                  o tych samych ludzi. Ty pewnie myślisz inaczej, ale w świetle
                  > powyższego wnioskuję, że z tym Motyką to nie jest u Ciebie aż tak
                  > źle.

                  No, to nie jedyny zarzut. Dostrzegam jednak ewolucję w poglądach
                  tego historyka. Wczesny Motyka to jednak nie ten sam co w
                  pracy "Ukraińska partyzantka..".
                  Jeśli zaś chodzi o stosowane przez niego nazewnictwo w postaci AK-
                  WIN dla okresu, w którym jedna formacja była już rozwiązana a druga
                  jeszcze nie istniała to Motyki jako historyka kompletnie nie
                  rozumiem. I nie przekonuje mnie wcale Twoje twierdzenie, że często
                  byli to, w przypadku AK, ci sami ludzie. Bo często nie byli to ci
                  sami ludzie a po drugie rozwiązanie AK i nakazanie rozformowania
                  oznaczało, że oddziały te przestały podlegać centralnemu ośrodkowi
                  wojskowemu a za jego pośrednictwem politycznemu zwierzchnictwu rządu
                  w Londynie. Idąc dalej oznaczało to, że wszelkie działania
                  poszczególni dowódcy podejmowali odtąd na własną rekę i
                  odpowiedzialność. Mieszanie do tego "firmy" pod nazwą AK jest zatem
                  zwykłym nadużyciem lub co najmniej nieporozumieniem.
                  Że przytoczę tu chociaż przykład ostatniego wywiadu prez.
                  Juszczenki. Takie stawianie sprawy jest po prostu zwykłym
                  fałszerstwem. Stawia to też w zupełnie innym swietle rozmowy
                  niektórych byłych akowców z UPA.
                  • mariusz9959 Tanie chwyty i bujna wyobraźnia 11.12.07, 23:06
                    Oto Mat szeroko ustosunkował się do wypowiedzi Tawnyroberts.
                    Napisał między innymi coś takiego:
                    „Dostrzegam jednak ewolucję w poglądach tego historyka. Wczesny
                    Motyka to jednak nie ten sam co w pracy "Ukraińska partyzantka..".
                    Dziwię się, że Mat bierze do ręki książkę G.Motyki ( Ukraińska
                    partyzantka 1942-1960) w której autor pisze o porozumieniu UPA z AK-
                    WiN. W dodatku zauważa „ewolucję w poglądach” Motyki, nie dotyczy to
                    chyba jednak używanego przez niego nazewnictwa. No cóż, każdy ma
                    prawo widzieć to co chce.

                    Napisał też:
                    „Wbrew temu co często się słyszy to nie Gerhard czy Prus lub
                    Jastrzębski są "winni" kształtowaniu pewnych stereotypów, które
                    wykazują zadziwiajacą żywotność. Ja np. wiedzę czerpałem z przekazów
                    niepublikowanych. Jak zresztą zdecydowana większość ludzi
                    mieszkających dziś miedzy Bugiem a Odrą. Mieszanie do tego PRL-
                    owskiej propagandy jest kompletnym nieporozumieniem.”

                    Możliwe, że Mat tak jak pisze „…wiedzę czerpałem z przekazów
                    niepublikowanych.” ale na jakiej podstawie twierdzi, że tak wiedzę o
                    UPA zdobywało również większość Polaków, trudno powiedzieć. Gdyby
                    jeszcze napisał, że przypuszcza iż większość Polaków zdobywało
                    wiedze tak jak on, ale nie, on nie przypuszcza, on wie, że tak było.
                    Pozazdrościć pewności poglądów.
                    Książka „Łuny w Bieszczadach” była w PRL lekturą w liceach
                    ogólnokształcących, technikach i zasadniczych szkołach zawodowych.
                    Egzemplarz który posiadam jest z 1973 roku i jest to 9 wydanie w
                    nakładzie 90.000, a nie było to przecież ostatnie wydanie.
                    Wszyscy którzy nie zakończyli swojej edukacji na szkole podstawowej
                    mieli obowiązek zapoznać się z „twórczością” Gerharda. Pozostawiam
                    to bez komentarza.
                    Zdanie Mata; „Mieszanie do tego PRL-owskiej propagandy jest
                    kompletnym nieporozumieniem.”, skomentuję natomiast fragmentem
                    pewnej piosenki „ Oj naiwny, naiwny, naiwny…”

                    No i najważniejszy dla mnie wątek wypowiedzi Mata ten dotyczący
                    używania określenia AK-WiN. Piszę najważniejszy, bo ze względu na
                    to, że go używam Mat obiecał mi więcej się do mnie nie odzywać. Co
                    prawda obietnicy nie dotrzymał, ale nie mam o to do niego pretensji.
                    Czułem, że to są tylko obiecanki cacanki.
                    Tawnyroberts napisał:
                    „…Twoim jedynym, poważnym zarzutem pod jego (Motyki-moje) adresem
                    jest to, że zamiast pisać porozumienia "podziemie poakowskie - UPA",
                    pisze "AK-WiN - UPA". W sumie nie ma to dla mnie aż takiego
                    znaczenia, bo przecież chodzi o tych samych ludzi.”
                    Mat mu odpisał:
                    „…nie przekonuje mnie wcale Twoje twierdzenie, że często byli to, w
                    przypadku AK, ci sami ludzie. Bo często nie byli to ci sami ludzie…”

                    WiN był oczywiście czymś innym niż AK, przede wszystkim nie była to
                    tak jak AK organizacja zbrojna lecz tworząca struktury konspiracji
                    cywilnej. Została jednak zawiązana przez byłych akowców. Stworzyli
                    ją w czasie tajnego spotkania 2.09.1945r na Żoliborzu:
                    Rzepecki, Bokszczanin, Sanojca, Szczurek-Cergowski, Niepokólczycki,
                    Rybicki. Wszyscy oni byli z Komendy Głównej AK.
                    Jeżeli natomiast chodzi o rozmowy i porozumienia z UPA to zaryzykuję
                    stwierdzenie, że uczestnicy wszystkich takich rozmów ze strony
                    polskiej należeli kiedyś do AK. Uogólniając można napisać, że
                    rozmowy z UPA prowadzili tylko i wyłącznie byli żołnierze AK i nikt
                    inny. Bujna wyobraźnia Mata ( „Bo często nie byli to ci sami
                    ludzie…”) niczego tu nie zmieni. Cóż chce to Mat zmienić, lecz
                    spóźnił się o kilkadziesiąt lat, to już jest historia nie można jej
                    zmienić, można ją już tylko próbować zakłamać, nie życzę powodzenia.
                    • krouk propaganda "wybielaczy" OUN-UPA 12.12.07, 09:20
                      Żenująco stronniczy zwolennicy wybielania OUN-UPA w rodzaju
                      mariusza9959, darina, piotrazr sugerują co jakiś czas, że tak bardzo
                      złą opinię u Polaków OUN-UPA zawdzięcza propagandzie funkcjonującej
                      w tej kwestii w okresie PRL. U osób znających historię takie próby
                      wybielania ukraińskich nacjonalistów mogą co najwyżej wzbudzić
                      uśmieszek politowania, bowiem prawda jest taka, że w/w propaganda
                      była produktem z gatunku „soft” w porównaniu z będącymi
                      gatunku „hard” faktami dotyczącymi zbrodni OUN-UPA na Kresach, o
                      czym tak jak i w ogóle o Kresach, w PRL nie wolno było informować.
                      Reasumując – jeśli w PRL zamiast tej propagandy informowałoby się
                      rzetelnie o działaniach ukraińskich nacjonalistów wobec polskiej
                      ludności cywilnej to obecnie mieliby oni zapewne w polskim
                      społeczeństwie jeszcze gorszą opinię niż to ma miejsce, ponieważ
                      pewne fakty byłyby powszechnie znane, a nie są – czymże jest bowiem
                      np. taka kłamliwa informacja podana przez Gerharda, o grupie
                      polskich żołnierzy zmuszonych do przejścia po polu minowym (którą
                      można było przeczytać w „Łunach….”) wobec np. prawdziwej informacji
                      o zarąbaniu przez członków OUN-UPA za pomocą siekier związanych
                      uprzednio Polaków, którym obiecano, że „nic im się nie stanie” (27
                      rodzin), bez różnicy płci i wieku (łącznie z niemowlętami)
                      zamieszkałych w m. Parośle, o którym to fakcie można dowiedzieć się
                      dopiero w demokratycznej Polsce np. z książki G. Motyki „Ukraińska
                      partyzantka ….” ? itp. itp.
                      • mariusz9959 propaganda „utrwalaczy” wizerunku OUN-UPA 12.12.07, 19:30
                        Krouk napisał między innymi o mnie, ze jestem żenująco stronniczy.
                        Nie przeszkadza mi to specjalnie, ponieważ by zasłużyć u Krouka na
                        miano „żenująco stronniczego” wiele nie trzeba. Ostatnio oberwało
                        się Panu Misile a żenująco stronniczym jest wg. Krouka dlatego, że
                        odmówił udziału w konferencji, gdyż nie odpowiadały mu tematy i
                        część prelegentów. Myślę, że gdyby tak Krouk dokładnie przyjrzał się
                        dyskutantom z forów mało kto ostałby się bez łatki stronniczego a
                        pewnie i sobie też musiałby ją przypiąć
                        Krouk napisał:
                        „stronniczy zwolennicy wybielania OUN-UPA w rodzaju mariusza9959,
                        darina, piotrazr sugerują co jakiś czas, że tak bardzo złą opinię u
                        Polaków OUN-UPA zawdzięcza propagandzie funkcjonującej w tej kwestii
                        w okresie PRL. U osób znających historię takie próby wybielania
                        ukraińskich nacjonalistów mogą co najwyżej wzbudzić uśmieszek
                        politowania,”
                        Na początek chce podziękować Panu Kroukowi, ze umieścił mnie w tak
                        dobrym towarzystwie, bo gdyby tak dopisał tu jeszcze np. Mata120
                        chyba jest dla wszystkich oczywistym, że miałbym pełne prawo poczuć
                        się urażonym.

                        Propaganda PRL zajęła się działalnością UPA tylko na terenie obecnej
                        Polski. Nie przedstawiała uczciwie tego co wydarzyło się na tym
                        terenie pomiędzy Polakami i Ukraińcami. Pamiętam świetnie do dzisiaj
                        jak na początku lat dziewięćdziesiątych wyśmiewali mnie Polacy
                        wychowani w PRL, gdy mówiłem, że w walkach pomiędzy Polakami i
                        Ukraińcami zginęło więcej Ukraińców niż Polaków. (dotyczyło to
                        oczywiście terenu obecnej Polski). W głowie im się to nie miesciło..
                        Szkoda, że Krouk nie napisał czemu zawdzięczała UPA zła opinię u
                        Polaków w okresie PRL jeżeli nie komunistycznej propagandzie . Mat
                        twierdzi, że „przekazom niepublikowanym” Krukowi blisko do Mata więc
                        może ma to samo na myśli. Twierdzenie, że propaganda PRL starała się
                        zdyskredytować UPA jest faktem, oczywiście Pan Krouk jako znawca
                        historii może się uśmiechać ale wątpię by tym uśmiechem zmienił ten
                        fakt.

                        Może mieć natomiast Krouk rację pisząc:
                        „jeśli w PRL zamiast tej propagandy informowałoby się rzetelnie o
                        działaniach ukraińskich nacjonalistów wobec polskiej ludności
                        cywilnej to obecnie mieliby oni zapewne w polskim
                        społeczeństwie jeszcze gorszą opinię niż to ma miejsce,”
                        Wszak pod jednym warunkiem, że informacja objęłaby również
                        wydarzenia na terenach obecnej Ukrainy, bo gdyby omawiano tak jak
                        robiono to w PRL wydarzenia tylko z obecnych terenów Polski, to
                        mogliby Polacy mieć jednak lepsze zdanie np. o UPA niż maja obecnie.

                        PS
                        Szkoda jednak, że Krouk chce tylko informować „… rzetelnie o
                        działaniach ukraińskich nacjonalistów wobec polskiej ludności
                        cywilnej” bo niestety świadczy to o chęci przedstawienia Polakom
                        konfliktu polsko-ukraińskiego z „żenującą stronniczością”.
                        Cóż wielu ma taką manierę, pokazywać tylko martyrologię polskiego
                        narodu i nic więcej.
                        • krouk Re: propaganda „utrwalaczy” wizerunku 09.01.08, 15:04

                          Upraszam o dokładne czytanie moich wpisów przed napisaniem
                          odpowiedzi – wywody mówiące, że w PRL pomijano w kwestii OUN-UPA
                          wydarzenia na Kresach oraz pokazywano odpowiednio ukształtowany w
                          kierunku negatywnym jej obraz nie były potrzebne, bowiem z mojego
                          wpisu jasno wynikało, że mam świadomość zarówno jednego jak i
                          drugiego.

                          Chodziło mi o to, iż rzeczywistość dot. OUN-UPA (Kresy+Zakerzonie),
                          jaką poznaliśmy w III RP okazała się straszliwsza niż jej
                          propagandowa wersja obecna w PRL i dot. tylko Zakerzonia. Z tego
                          wniosek, że gdyby w PRL informowano o OUN-UPA rzetelnie, czyli
                          niczego nie pomijając i niczego nie dodając oraz omawiając zarówno
                          Kresy jak Zakerzonie to wizerunek tej organizacji wśród Polaków
                          byłby jeszcze gorszy niż to miało i ma miejsce. Kilkakrotnie
                          odnosiłem wrażenie, że próbujesz sugerować, iż byłoby akurat
                          odwrotnie, widzę jednak, że w tej sprawie akurat się ze mną
                          zgadzasz, co mnie cieszy.

                          „…..oberwało
                          się Panu Misile a żenująco stronniczym jest wg. Krouka dlatego, że
                          odmówił udziału w konferencji, gdyż nie odpowiadały mu tematy i
                          część prelegentów……”

                          W tym przypadku chodzi o całokształt tj. wycofanie udziału oraz
                          treść przysłanego do IPN uzasadnienia, w którym było coś jeszcze b.
                          ważnego oprócz tego, o czym piszesz, już zapomniałeś ? – rozumiem,
                          że Tobie w przeciwieństwie do Tawnyrobertsa i mnie podoba się
                          to „misiłowe” uzasadnienie oraz, że odmowa udziału w sesji + treść
                          uzasadnienia nie jest wg. Ciebie dowodem jego stronniczości ? Czy
                          tak ?

                          „…..chce podziękować Panu Kroukowi, ze umieścił mnie w tak
                          dobrym towarzystwie……”

                          Nie ma za co. Wiedziałem, że czujesz się najlepiej między
                          ukraińskimi szowinistami (darino+piotrzr) no to cię między nimi
                          umieściłem :))


                          „…….Szkoda, że Krouk nie napisał czemu zawdzięczała UPA złą opinię u
                          Polaków w okresie PRL jeżeli nie komunistycznej propagandzie………”

                          Uwaga bez sensu, bo ja wcale nie pisałem, że UPA nie zawdzięczała w
                          okresie PRL złej opinii komunistycznej propagandzie – zawdzięczała –
                          m.in. Po pierwsze trzeba sobie jasno powiedzieć, że OUN i UPA swoją
                          złą opinię u Polaków tak w okresie PRL jak i obecnie zawdzięczają
                          głównie samym sobie (faktom a nie propagandzie) tzn. zbrodniom jakie
                          popełniły oraz nacjonalistyczno-faszystowskiej ideologii będącej
                          podstawą ich działań – propaganda PRL tylko ten negatywny wizerunek
                          w korzystny dla siebie sposób deformowała. Jak pisze G.
                          Motyka: „….wspólną cechą wydanej w tym czasie literatury było
                          pomijanie jednych i niewspółmiernie akcentowanie innych faktów….”
                          (….) Jednak wbrew pozorom władze (…) nie zmuszały historyków do
                          kłamstwa. W opracowaniach naukowych, skierowanych do niewielkiego
                          grona odbiorców (…) nie wolno było co prawda polemizować z (…)
                          oficjalnymi tezami propagandy ale (…) nie musiano kłamać. (…)
                          ….natomiast w książkach popularnonaukowych skierowanych do szerszego
                          kręgu odbiorców obowiązywała zasada ubarwiania (…) a nawet
                          przypisywania UPA zbrodni nie popełnionych”.
                          („Tak było w Bieszczadach” str. 15-16)
                          Oprócz powyższego istotnym źródłem informacji na temat OUN-UPA były
                          przekazy ustne, w tym pochodzące od Polaków z Kresów. Chociaż temat
                          OUN-UPA na Kresach był w literaturze PRL prawie nieobecny to jednak
                          relacje ustne nie były jedynym źródłem informacji. Trzeba tu przede
                          wszystkim wskazać na wspomnienia dowódcy polskiej samoobrony w m.
                          Przebraże na Wołyniu – Henryka Cybulskiego pt. „Czerwone noce”. Z
                          braku innych książek dotyczących zagadnienia książka cieszyła się
                          dość dużą popularnością – oprócz dziejów samoobrony w Przebrażu
                          zawierała też ogólny, skrótowy zarys sytuacji na Wołyniu a także np.
                          autentyczną, szczegółową relację naocznego świadka z wymordowania
                          przez OUN-UPA ludności polskiej zgromadzonej na mszy w kościele w
                          Kisielinie. Ukazało się też np. kilka wspomnieniowych książek Józefa
                          Sobiesiaka – wprawdzie z ideologiczną „podbudową” ale także z
                          garścią faktów.

                          Z powyższego wynika, iż na złą opinię OUN-UPA u Polaków w okresie
                          PRL składały się dwa podstawowe czynniki:
                          1) Autentyczne zbrodnie popełnione przez OUN i UPA oraz
                          nacjonalistyczno-faszystowska ideologia będąca podstawą ich działań,
                          o czym Polacy dowiadywali się z różnych, w/w źródeł.
                          2) Komunistyczna propaganda działająca tak, jak pisze o tym w
                          cytowanym fragmencie p. Motyka.
                          „….Szkoda jednak, że Krouk chce tylko informować „… rzetelnie o
                          działaniach ukraińskich nacjonalistów wobec polskiej ludności
                          cywilnej” bo niestety świadczy to o chęci przedstawienia Polakom
                          konfliktu polsko-ukraińskiego z „żenującą stronniczością”.
                          Cóż wielu ma taką manierę, pokazywać tylko martyrologię polskiego
                          narodu i nic więcej……”
                          A na jakiej podstawie tak twierdzisz ?. Może chodzi Ci o wypowiedź,
                          w której wyrażam niezadowolenie, iż na tablicach pamiątkowych w
                          Pawłokomie i Piskorowicach nie ma wymienionych polskich sprawców
                          zbrodni na ukraińskiej ludności ? A może o wcześniejszą w której
                          stwierdzam, że nie widzę żadnego usprawiedliwienia dla zbrodni w
                          Pawłokomie ?
                          Takie uwagi pochodzące akurat od Ciebie są bardzo zabawne, a także
                          nieco bezczelne, bo akurat w tej sprawie skompromitowałeś się
                          doszczętnie już dawno i na Twoim miejscy nie ruszałbym tematu –
                          wielokrotnie różne osoby zwracały Ci uwagę, że nie wykazujesz nawet
                          minimum obiektywności, sam przyznałeś zresztą, że prezentujesz
                          wyłącznie ukraiński punkt widzenia, ponadto wyznałeś, że zawsze w
                          dyskusji stajesz po stronie tego, kto ma rację – łącząc jedno z
                          drugim widzimy, iż wg. Ciebie rację mają zawsze wypowiadający się na
                          forum Ukraińcy, bo stajesz przecież zawsze po ich stronie – bardzo
                          obiektywne. Tawnyroberts już kilka miesięcy temu wygarnął ci, że
                          tego typu Twoją postawę uważa za zupełnie Cię kompromitującą i do
                          tej pory jeszcze mu na ten post nie odpowiedziałeś – mimo, iż
                          obiecałeś – domniemam, że nie wiedziałeś co odpowiedzieć i wcale się
                          nie dziwię. Jeszcze nigdy nie potępiłeś, nie skrytykowałeś na forum
                          niczego co było „ukraińskie” nawet wtedy, gdy chodziło
                          o „ukraińskie” zbrodnie lub wpisy ukraińskich kumpli polegające np.
                          na demonstracyjnym pisaniu słowa Polska z małej litery (darino) lub
                          bezkrytycznej akceptacji dla stawiania na Ukrainie pomników
                          zbrodniarzom wojennym (darino+piotrzr) – zaraz, zaraz ... to się
                          chyba nazywa „żenująca stronniczość" ? ;))

                          • mariusz9959 Do Krouka 10.01.08, 08:20
                            Ma Pan duże ciągoty do oceniania bywalców forum i podpierania się w
                            tych ocenach tym co mówią o nich inni. Śmieszne to i nudne, ale cóż
                            każdy robi to co lubi.
                            Zrobię wyjątek i napiszę coś na temat, który Pan tak często
                            przywołuje a mianowicie zarzutów stronniczości.
                            Napisał Pan parę razy coś krytycznego o mordach dokonanych przez
                            Polaków na Ukraińcach i wydaje się Panu, że jest Pan strasznie
                            obiektywny.

                            Zarzuca mi Pan: prezentowanie wyłącznie ukraińskiego punktu
                            widzenia, stronniczości, nie wypowiadania się na niektóre tematy
                            itd.
                            Uważam, że każdy ma prawo wypowiadać się tylko w tematach, które go
                            interesują i z dowolnego punktu widzenia. Ważne jest tylko jedno, by
                            pisał prawdę o wydarzeniach które komentuje.

                            Pański kolega Mat (dla mnie „oł” ale jak dla Pana niech
                            będzie „120”) o mordzie w Piskorowicach napisał:
                            „Żaden z nich nie nazywa po imieniu rozstrzelanych w Piskorowicach.
                            Czynią to dopiero H. Komański i Sz. Siekierka w swojej
                            monumentalnej, dokumentacyjnej pracy „Ludobójstwo w woj.
                            lwowskim”.Na str. 272 czytamy : „w marcu 1945 r. oddział „Wołyniaka”
                            dokonał akcji obronno-odwetowej i rozstrzelał 85 Ukraińców, członków
                            SKW i UPA z Piskorowic za to, że brali udział w napadach, rabunkach
                            i mordowaniu Polaków w pow. Jarosław.”

                            Dopóki ja nie napiszę czegoś w stylu Matoła np.:

                            Żaden z nich nie nazywa po imieniu tego co wydarzyło się w latach
                            czterdziestych na Wołyniu. Czyni to dopiero Jurij Borec w swojej
                            książce „ Szlakami rycerzy idei i czynu”
                            „ W czasie II Wojny Światowej Polska należała do koalicji
                            antyhitlerowskiej, ale ludność polska nawet będąc w niewoli
                            niemieckiej marzyła o polskim imperium „ od morza do morza”. Nie
                            walczyli z Niemcami a wysłali tysiące żołnierzy podziemnej AK z
                            zadaniem opanowania naszych ziem pod mającą powstać nowa Polskę.
                            Bojówki AK na Wołyniu i w Galicji postępowały z Ukraińcami jak
                            okupanci: mordowali ukraińską ludność, palili wsie itp. Wkrótce
                            oddziały UPA pokazały tym bohaterom, gdzie raki zimują. Kiedy
                            zrozumieli, ze to nie przelewki resztki wojowników AK uciekły z
                            Wołynia i Galicji…”

                            powinien Pan zastanowić się nad tym co Pan na mój temat głosi.

                            Jeżeli ma Pan przynajmniej trochę przyzwoitości to dopóki nie
                            poradzi Pan sobie z Matołem nie powinien Pan w stosunku do innych
                            używać słowa stronniczość.
                            • krouk Re: Do Krouka 10.01.08, 11:51
                              Wbrew temu co napisałeś zbrodnie na Ukraińcach potępiałem nieco
                              częściej niż „kilka razy” ponadto pisałem w podobny sposób także np.
                              o wysiedleniach Ukraińców jak również o kilku innych sprawach ale
                              mniejsza z tym – w każdym razie zarzut ten jest śmieszny, bowiem
                              Ciebie nie było nigdy stać na napisanie nawet tyle w odniesieniu np.
                              do zbrodni Ukraińców na Polakach lub odnośnie innych kwestii, w
                              których można byłoby "coś Ukraińcom zarzucić" – w związku z tym
                              chyba nie będziemy ciągnęli dalej tego tematu, prawda ?

                              Jeśli chodzi o Mata120 to już pisałem, że z częścią jego poglądów
                              się zgadzam a z częścią się nie zgadzam – odmienność swoich poglądów
                              wobec niektórych poglądów Mata nie raz jasno wyrażałem. Zarzut ten
                              także jest zabawny, bo Ciebie jak dotychczas nie stać było nawet na
                              tyle w odniesieniu do niektórych łągodnie mówiąc kontrowersyjnych
                              poglądów, wypowiedzi swoich ukraińskich kumpli (piotrzr+darino) – w
                              związku z tym chyba nie będziemy ciągnęli dalej tego tematu, prawda ?
                              • mariusz9959 Oj Panie Krouk 10.01.08, 21:33
                                Wydaje mi się, że nie zrozumiał Pan mojego postu. Postaram się
                                wyjaśnić.
                                Nie pretenduję do miana bezstronnego i co o mnie myślą na ten temat
                                inni jest mi obojętne.
                                Nie zarzucałem też nikomu w dyskusji, że jest stronniczy itp. To nie
                                w moim stylu.
                                Jak dla Pana, umówmy się, że jestem „żenująco stronniczy”.
                                W związku z tym co powyżej napisałem całkowicie nie na temat była
                                Pańska wypowiedz:
                                „w każdym razie zarzut ten jest śmieszny, bowiem Ciebie nie było
                                nigdy stać na napisanie nawet tyle w odniesieniu np. do zbrodni
                                Ukraińców na Polakach lub odnośnie innych kwestii, w których można
                                byłoby "coś Ukraińcom zarzucić" – w związku z tym chyba nie będziemy
                                ciągnęli dalej tego tematu, prawda ?”
                                oraz
                                „Zarzut ten także jest zabawny, bo Ciebie jak dotychczas nie stać
                                było nawet na tyle w odniesieniu do niektórych łagodnie mówiąc
                                kontrowersyjnych poglądów, wypowiedzi swoich ukraińskich kumpli
                                (piotrzr+darino) – w związku z tym chyba nie będziemy ciągnęli dalej
                                tego tematu, prawda ?”

                                Ja nie chcę się absolutnie z Panem porównywać.

                                W poście pisałem o tym, że to Pan jako osoba zarzucająca innym
                                stronniczość sam jest stronniczy.
                                Podałem Panu przykład z Matem Sens mojej wypowiedzi był następujący:
                                jeżeli Krouk twierdzi, że ja jestem „żenująco stronniczy” to jak
                                powinien nazwać Mata, który wypowiada się w sposób ( podałem
                                odpowiedni przykład.)

                                Tłumaczę dokładniej:
                                jeżeli mnie nazywa Pan „żenująco stronniczym” to Mata powinien Pan
                                nazywać co najmniej ”zajebiście stronniczym”. (ten wyraz ponoś
                                wszedł do słownika i nie jest już wulgaryzmem)

                                Bym stronniczością dorównał Matołkowi musiałbym pisać w następujący
                                sposób:

                                Żaden z nich nie nazywa po imieniu tego co wydarzyło się w latach
                                czterdziestych na Wołyniu. Czyni to dopiero Jurij Borec w swojej
                                książce „ Szlakami rycerzy idei i czynu”
                                „ W czasie II Wojny Światowej Polska należała do koalicji
                                antyhitlerowskiej, ale ludność polska nawet będąc w niewoli
                                niemieckiej marzyła o polskim imperium „ od morza do morza”. Nie
                                walczyli z Niemcami a wysłali tysiące żołnierzy podziemnej AK z
                                zadaniem opanowania naszych ziem pod mającą powstać nowa Polskę.
                                Bojówki AK na Wołyniu i w Galicji postępowały z Ukraińcami jak
                                okupanci: mordowali ukraińską ludność, palili wsie itp. Wkrótce
                                oddziały UPA pokazały tym bohaterom, gdzie raki zimują. Kiedy
                                zrozumieli, ze to nie przelewki resztki wojowników AK uciekły z
                                Wołynia i Galicji…”

                                a póki co tak jeszcze nie piszę.

                                Reasumując. Jest Pan perfidnie stronniczy, bo zarzuca Pan to innym a
                                sam o „zajebiście stronniczych” (Mat) potrafi tylko napisać:
                                „Jeśli chodzi o Mata120 to już pisałem, że z częścią jego poglądów
                                się zgadzam a z częścią się nie zgadzam – odmienność swoich poglądów
                                wobec niektórych poglądów Mata nie raz jasno wyrażałem”
                                Ale się Pan wysilił.

                                Jak Pan wymaga czegoś od innych niech Pan najpierw pokaże, że wymaga
                                tego od siebie.
                                Objaśniam:
                                Jeżeli zarzuca się innym stronniczość trzeba najpierw pokazać, że
                                samemu się nie jest stronniczym.

                                Gdyby Pan odpowiadał rzeczowo na mój poprzedni post powinien Pan
                                wykazać, że jestem bardziej stronniczy od Mata i dlatego mnie Pan
                                tak nazywa a jego nie.

                                PS.
                                Przepraszam, ale już bardziej dostępnie nie umiem wyjaśnić tego co
                                napisałem w poprzednim poście.
                                • krouk Oj, Pane Mariusz :) 11.01.08, 09:09
                                  Twój wpis bardzo dobrze zrozumiałem w związku z czym
                                  wywody „wyjaśniające” na jego temat znowu nie były potrzebne :)

                                  Ty natomiast znowu nic nie zrozumiałeś z mojej odpowiedzi, albo
                                  udajesz, ze nie zrozumiałeś. Bardziej prawdopodobna wydaje mi się to
                                  drugie dlatego nie będę się specjalnie wysilał na wyjaśnienia,
                                  ograniczając się do minimum.

                                  1) Na początek mała uwaga – kłamiesz, pisząc, że nikomu nie
                                  zarzucasz stronniczości, bowiem np. mnie ją zarzuciłeś, a teraz
                                  zrobiłeś to ponownie – nawiasem mówiąc w tym samym poście, w którym
                                  stwierdzasz, że nigdy tego nie robisz :)))))))))
                                  2) A teraz wyjaśnienie – to w jaki sposób (dostateczny lub
                                  niedostateczny) oceniasz akcentowanie przeze mnie odmienności
                                  pogladów z niektórymi poglądami Mata jest Twoją sprawą, natomiast
                                  jak na razie to Ty nie zdobyłeś się nawet w 1/10 na coś takiego
                                  względem np. darina, piotrazr, WK, romanapidlaszuka itd i
                                  elementarna przyzwoitość wskazywałaby, abyś do czasu gdy w tej
                                  kwestii nie dorównasz mojej skromnej osobie trzymał w przedmiotowej
                                  sprawie „buzię na kłódkę” – lub też inaczej – do czasu gdy mi w tej
                                  kwestii nie dorównasz, możesz sobie wszelkie uwagi dot. powyższego
                                  po prostu „wsadzić w buty” bo tyle one dla mnie właśnie znaczą,
                                  takie masz upoważnienie moralne, aby je zgłaszać.
                                  3) I jeszcze suplement do wyjaśnienia – jak już pisałem,
                                  pierwszy (i jak na razie jedyny) obiektywny wpis, po wielu
                                  miesiącach podlizywania się ukraińskim nacjonalistom umieściłeś na
                                  forum w grudniu br. Przypominam, iż wtedy, gdy np. zapytałem Cię czy
                                  uważasz, że właściwe jest pisanie przez darina słowa Polska z małej
                                  litery najpierw „wiłeś się jak piskorz” aby tylko nie udzielić
                                  jednoznacznej odpowiedzi, nawijając jakieś bzdety o zasadach
                                  ortografii, a w końcu przyparty do muru „wydukałeś”, że nie widzisz
                                  w tym nic złego – już wtedy się skompromitowałeś, bowiem wybrałeś
                                  tym samym lojalność wobec swojego kumpla, ukraińskiego szowinisty
                                  darina a odrzuciłeś zwykłą przyzwoitość. I Ty chcesz mi wskazywać,
                                  jak mam postępować względem Mata ? :))))))))

                                  Sorry za nieco prostackie wyłożenie sprawy, ale byłem zmuszony,
                                  bowiem wersji nieco aluzyjnej po prostu nie zrozumiałeś :)
                                  • darino bo ty powiedziałeś, a nie zrozumiałeś ... 11.01.08, 10:10
                                    Wszystko wzięło się z tego, że ty powiedzialeś, że Mariusz
                                    powiedział, że ty powiedzialeś, a on nie zrozumiał, że to co
                                    powiedziałeś, on powiedział wcześniej, bo ty przecież mówiłeś o tym,
                                    co on powiedział, a nie zrozumiał ...

                                    Jesteś bardzo przydatny jako wypełniacz - spróbuj pomóc w
                                    zwiększeniu ilości postów na forum polska-Ukraina, bo chyba
                                    uczestnicy odczuli spadek formy. A przecież ilośc wpisów jest miarą
                                    popularności forum ...
                                    • krouk Re: bo ty powiedziałeś, a nie zrozumiałeś ... 11.01.08, 10:48
                                      darino napisał:
                                      "....Jesteś bardzo przydatny jako wypełniacz..."

                                      To i tak nieźle, bo ty nie jesteś przydatny w żadnej formie :)))
                                    • mariusz9959 Re: bo ty powiedziałeś, a nie zrozumiałeś ... 11.01.08, 14:56
                                      Masz Darek rację ta dyskusja to błazenada. Dałem się drugi raz
                                      wciągnąc w bzdurne rozważania, mam nadzieję ostatni.
                            • mat120 Re: Do Matacza Mykoły 11.01.08, 20:08
                              Co tu Mykoła znowu mataczy? Zamiast pieprzyc od rzeczy powinien
                              sobie wbic w ten kuriozalny, banderowski łeb słowa G. Motyki
                              z „Ukraińskiej partyzantki…”.
                              cyt. „Akcje polskie wymierzone w ukraińską ludnośc cywilną
                              normalnie wywołałyby spore zakłopotanie, ale bledną one przy
                              zestawieniu ofiar poniesionych przez stronę polską /i przy
                              niebywałym zwierzęcym, banderowskim barbarzyństwie – przyp. Mat120/.
                              (…) Polscy historycy spierają się, czy akcje odwetowe można
                              usprawiedliwiac czy nie , ale zasadniczo zgodni są, że nie doszłoby
                              do nich, gdyby nie poczynania UPA. I nie można –szczególnie na
                              Wołyniu/ stawiac znaku równości między polskimi i ukraińskimi
                              działaniami”. Koniec cytatu.
                              Mykoła musi mieć świadomośc , że tu raczej wszyscy wiedzą - historia
                              nie rozpoczęła się w banderowskich ośrodkach – Pawłokoma czy
                              Piskorowice – rozstrzelaniem winnych i niewinnych Ukraińców.
                              Wcześniej mordowano tam Lachów i zmuszano ich do opuszczenia
                              rodzinnej ziemi zgodnie z hasłem – Lachy za San! Na P-U cytowałem
                              wypowiedź w tej sprawie jednego z sotennych hersztów. Podpierając
                              się w/w cytatem z G. Motyki chcę tylko zwrócic Mykole uwagę, że kto
                              wiatr sieje ten często burzę zbiera. Ukraińcy powinni się strzec
                              takich typów jak Mykoła. Posłużę się raz jeszcze cytatem z G.
                              Motyki:
                              cyt. „Problem oceny antypolskiej akcji /OUN-UPA/ do dziś pozostaje
                              nierozstrzygnietą kwestią polityczną i zadrą w relacjach Polaków i
                              Ukraińców. W jego rozwiązaniu nie pomagają osoby relatywizujące a
                              czasami wręcz negujące fakt popełnienia przez UPA mordów na
                              polskiej ludności.” Koniec cytatu. Mykoła się bez wątpienia do
                              takich osób zalicza. Występując przy tym w polskim przebraniu i w
                              doborowym towarzystwie ukraińskich szowinistów jest już nie tylko
                              żenujący ale żałosny i karykaturalny.
                              Jeszcze jedno.
                              Żadnych zbrodni nie pochwalam. O ile jednak, chociaż z trudem,
                              mogę zrozumiec to co się wydarzyło w Pawłokomie i Piskorowicach jak
                              również akcję Wisła to nie jestem w stanie pojąc masowego
                              mordowania siekierami i widłami ludzi w XX wieku, w tym potomstwa
                              mieszanych małżeństw, będącego wg wyznania grekokatolickiego
                              Polakami. Tego nie czynili ani Niemcy, mający na sumieniu holocaust,
                              ani rosyjskie NKWD.
                              Zatem OUN-UPA do Hagi i na śmietnik historii! Ci, którzy dziś
                              stawiają tej hołocie pomniki i mają nadzieję, że w szkołach nie
                              będzie się o niej mówiło „bandy” – sami sobie wystawiają
                              świadectwo. Jak było pamiętamy i nie zapomnimy.
                      • tawnyroberts Jeszcze o propagandzie PRL-u 12.12.07, 22:43
                        Ubiegł mnie nieco Mariusz swoim wpisem więc nie będę się za wiele
                        powtarzał.

                        Propaganda PRL-u dotyczyła wyłącznie działań UPA na terenie
                        dzisiejszej Polski i była, co powinno być dla wszystkich oczywiste,
                        kłamliwa. Przedstawiała upowców jako zwykłych bandytów i morderców
                        działających w imię najniższych pobudek. Żaden z perelowskich
                        autorów nawet nie silił się na obiektywizm, nikt nie próbował
                        przedstawić racji drugiej strony konfliktu. Z jednej strony
                        przypisywano UPA wszelkie możliwe zbrodnie, celowo zawyżając liczbę
                        ofiar po polskiej stronie, z drugiej zaś pomijano milczeniem
                        pacyfikacje ukraińskich wsi z udziałem Wojska Polskiego. Dzisiaj w
                        świetle poznanych dokumentów okazuje się, że UPA, na terenie
                        dzisiejszej Polski, nie była aż taka zła.

                        Zupełnie inaczej sprawa wygląda jeśli chodzi o Wołyń i Galicję
                        Wschodnią. W PRL-u to był temat zakazany i może Mat ma trochę racji
                        mówiąc o czerpaniu wiedzy z "przekazów mówionych". Wielu uchodźców i
                        przesiedleńców z dawnych kresów Rzeczypospolitej opowiadało o
                        masakrach, które miały tam miejsce. Tych relacji nie można było
                        jednak publikować, stąd o wielu wydarzeniach dowiedzieliśmy się
                        dopiero w demokratycznej Polsce (np. wspomniane przez Krouka
                        Parośle).

                        Podsumowując UPA zyskuje na terenie dzisiejszej Polski, a
                        zdecydowanie traci na Kresach. Gdyby skoncentrować się tylko na
                        terenie Zakerzonia to UPA była przede wszystkim formacją próbującą
                        zapobiec wysiedleniom ludności ukraińskiej (fakt, że często za
                        pomocą drastycznych metod), a to zupełnie inny obraz niż ten znany
                        choćby z "Łun w Bieszczadach".
                        • mariusz9959 Ukraińcy, UPA, Wołyń, Bieszczady i III RP 13.12.07, 19:55
                          Ciekawym problemem w kontekście działań propagandy PRL mających na
                          celu zohydzenie UPA a i przy okazji Ukraińców, jest stosunek tych
                          ostatnich do konfliktu polsko-ukraińskiego lat 1943-47. Chodzi mi
                          tylko o Ukraińców mieszkających po wojnie w Polsce.
                          Jak negatywnie reagował przeciętny Polak w PRL na słowo Ukrainiec
                          czy UPA nie musze chyba nikogo przekonywać. Los tej narodowości w
                          Polsce po wojnie był nie do pozazdroszczenia. Przez lata narastało u
                          wielu z nich poczucie krzywdy, gdyż pamiętali jak ich Ukraińców
                          Polacy napadali, grabili, mordowali a jednocześnie słyszeli dookoła
                          tylko o tym jacy Ukraińcy to bandyci. Nadszedł w końcu rok 1989 i
                          można było powoli odkłamywać to co w latach czterdziestych wydarzyło
                          się na Podkarpaciu i Lubelszczyźnie.
                          Skutkiem roku 1989 było jednak pojawienia się, co w pełni zrozumiałe
                          nowego tematu a mianowicie wydarzeń w czasie wojny na Wołyniu i
                          Galicji Wschodniej, nie istniejącego dotychczas oficjalnie w
                          stosunkach polsko-ukraińskich. Tematu, który bez wątpienia strasznie
                          obciąża Ukraińców i jak sądzę nikt nigdy nie znajdzie wytłumaczenia
                          dla dokonanych tak wielu mordów na Polakach. Można oczywiście szukać
                          powodów tak strasznych zachowań UPA ale nie sposób znaleźć
                          jakiegokolwiek logicznego usprawiedliwienia.
                          Obecnie więc Ukraińcy próbujący odkłamać historię polsko-ukrańskiego
                          konfliktu lat czterdziestych na ziemiach polskich, mają obok wiszące
                          nad nimi straszne obciążenie w postaci stosunków polsko-ukraińskich
                          na tzw. kresach II RP.
                          Przyznam, że nie mam wielkich nadziei na uczciwą ocenę całości tego
                          co wydarzyło się pomiędzy Polakami i Ukraińcami w latach
                          czterdziestych.
                          Wzajemne urazy odgrywają jeszcze tak duża rolę, że osoby próbujące
                          powiedzieć „wybaczamy i prosimy o wybaczenie „ znajdą wciąż krytyków
                          tak po polskiej jak i ukraińskiej stronie.
                          • krouk Re: Ukraińcy, UPA, Wołyń, Bieszczady i III RP 09.01.08, 16:00
                            Zgadzam się z całością tej b. ciekawej i obiektywnej wypowiedzi -
                            patrzę i oczom nie wierzę – po raz pierwszy, po wielu miesiącach
                            dyskutowania na różnych forach zdobyłeś się na napisanie czegoś, co
                            nie byłoby mile widziane przez ukraińskich nacjonalistów !!!
                            Miałem nadzieję, że jest to początek zrywania przez Ciebie z
                            wizerunkiem „żenująco stronniczego” dyskutanta. Jeśli kolejne
                            wypowiedzi byłyby równie obiektywne to wypada się tylko cieszyć -
                            pisze w czasie przeszłym bowiem zapoznałem się właśnie z Twoją
                            wypowiedzią na forum P-uK, w której namawiasz admina, do więkzej
                            gorliwości w wycinaniu "troli" :

                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=45535&w=73461234&a=73531163
                            Po pierwsze tej gorliwości adminowi (piotrzr) nigdy nie brakowało, a
                            po drugie wiadomo, że dla niego "trollem" jest każdy, kto ośmiela
                            się krytykować OUN-UPA - to dla niego podstawowe kryterium, które
                            stosował dotychczas - Twój wpis trzeba w tej sytuacji traktować jako
                            nawoływanie do jeszcze gorliwszego niż dotychczas banowania każdego,
                            kto ośmieli się na tamtym forum skrytykować, potepić OUN-UPA - chyba
                            znowu mamy do czynienia z żenującą stronniczością z Twojej strony.

                            Widzę, że swoim zachowaniem zwracasz uwagę coraz większej ilości
                            dyskutantów - na forum Birczy znalazłem taki oto wierszyk :

                            "...Piotrusiu bądż mądrzejszy
                            Nie słuchaj chłopca Mariuszka
                            Bo chyba nic nie kuma
                            Powinien iść do łóżka
                            Jeśli chcesz coś dobrego
                            dla naszych stosunków zrobić
                            Pozwól mądrym i głupim
                            PO forum Twoim chodzić..."

                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23313&w=73843031
                            ;)))

                            • mariusz9959 Re: Ukraińcy, UPA, Wołyń, Bieszczady i III RP 09.01.08, 20:29
                              Od wielu lat robię to co uważam, że powinienem w danej sytuacji
                              zrobić i wypowiadam się tak jak uważam, że powinienem się
                              wypowiedzieć. Jest mi jak najbardziej obojętne czy będzie się to
                              podobało i czy zostanę właściwie zrozumiany. Szczególnie nie ma dla
                              mnie żadnego znaczenia to czy ktoś uważa, że moje wypowiedzi są
                              obiektywne czy też żenująco stronnicze.
                              Wiem jaki jestem a co o mnie myślą inni to dla mnie nudny temat i
                              bardzo rzadko prowadzę tu dyskusję.
                              Interesuje się historią i dyskusja na jej temat to dla mnie
                              przedstawianie przez adwersarzy opisów, dowodów, dokumentów.
                              Zarzuty w stylu:
                              - nie wypowiadasz się na tematy na które chciałbym byś się
                              wypowiadał,
                              - jesteś jednostronny, powinieneś być za a nawet przeciw,
                              - mataczysz faktami ( aha z dodatkiem „skądinąd znanymi”),
                              - przeinaczasz prawdę, itd., itd.,
                              to dla mnie dyskusja na poziomie wykładu Kwaśniewskiej o bezach.

                              PS.
                              Jest na forum paru gości, którzy szczególnie interesują się pewnym
                              zakresem historii Ukraińców czy stosunków polsko-ukraińskich.
                              Wygląda na to, że mają na te tematy sporą wiedzę a na pewno większą
                              niż ja. Mogę się czegoś z ich wypowiedzi dowiedzieć i jest mi jak
                              najbardziej obojętne czy są stronniczy czy nie stronniczy ważne, że
                              mają wiedzę i piszą o faktach.


                              • krouk Re: Ukraińcy, UPA, Wołyń, Bieszczady i III RP 10.01.08, 11:42
                                Jeśli miał to być jakiś "przekaz" dla mnie to zupełnie niepotrzebnie
                                się trudziłeś, ponieważ dla mnie liczą się fakty, o których
                                napisałem tzn. to, jak postępujesz natomiast Twoje przemyślenia na
                                temat swojego postępowania w ogóle mnie nie obchodzą. Niezaleznie
                                od powyższego zaznaczam, iż Twoją wypowiedź o której wspomniałem
                                nadal uważam za ciekawą, mądrą i obiektywną i była ona dla mnie
                                miłym zaskoczeniem - szkoda tylko, że jest ona u Ciebie ewenementem,
                                ale nie tracę nadziei, że to się jeszcze zmieni ;)
                        • mat120 Re: Jeszcze o propagandzie PRL-u 13.12.07, 20:43
                          Nie wiem dlaczego pomijasz tu opinię Motyki, że sytuacji na terenach
                          dzisiejszej Polski nie da się porównać z tym co się działo na
                          Wołyniu i pozostałych obszarach Młp. Wsch. UPA na terenach
                          dzisiejszej Polski płd. wsch. realizowało te same zadania co na
                          Wołyniu czy Podolu. Zadanie to było jednak trudniejsze. Ludobójczej
                          strategii OUN-UPA stanęło tu w poprzek silne polskie podziemie.
                          W tej sytuacji "chłopci" z Pawłokomy i Piskorowic za wiele podziać
                          nie mogli. A i narazili swoich pobratymców na represje, traktowane
                          dziś jako tzw. odwet. Nie zdawali sobie sprawy, że kto wiatr
                          sieje ...
                          Odnośnie propagandy PRL to podzielam zdanie Krouka. Gdyby
                          przedstawiano prawdziwy wymiar tych zbrodni i ich bestialstwo to
                          opinia o bandach UPA były znacznie gorsza niż jest obecnie,
                        • krouk Re: Jeszcze o propagandzie PRL-u 16.01.08, 15:58
                          tawnyroberts napisał:

                          UPA, na terenie
                          > dzisiejszej Polski, nie była aż taka zła.
                          (...)
                          Gdyby skoncentrować się tylko na
                          > terenie Zakerzonia to UPA była przede wszystkim formacją próbującą
                          > zapobiec wysiedleniom ludności ukraińskiej (fakt, że często za
                          > pomocą drastycznych metod), a to zupełnie inny obraz niż ten znany
                          > choćby z "Łun w Bieszczadach".

                          --------------------------------------------------

                          Pogląd ten jest prawdziwy ale tylko w odniesieniu do okresu, w
                          którym trwały wysiedlenia.
                          Warto pamiętać, że okresie wcześniejszym, co najmniej od jesieni
                          1943 r. na Zakerzoniu prowadzona była przez OUN-UPA „antypolska
                          akcja” na wzór tej z Wołynia i Galicji Wschodniej mająca na celu
                          depolonizację tego terenu. Skala akcji była oczywiście z uwagi na
                          siłę polskiego podziemia jak też inne proporcje narodowościowe wśród
                          miejscowej ludności znacznie mniejsza niż na Kresach ale metody
                          podobne – ulotki wzywające Polaków, aby wynosili się z
                          tych "ukraińskich" terenów pod groźbą śmierci, indywidualne i masowe
                          zbrodnie na polskiej ludności cywilnej.
                          Wspomniane ulotki pojawiły się na terenie powiatów: Włodawa, Chełm,
                          Hrubieszów, Lubaczów a także w Bieszczadach, czyli w zasadzie na
                          całym Zakerzoniu - od krańców północnych do południowych - wspomina
                          o tym zarówno G. Motyka ("Tak było w Bieszczadach") jak i R.
                          Torzecki ("Polacy i Ukraińcy").

                  • tawnyroberts Jeszcze o zwalczaniu UPA i skrócie AK-WiN 12.12.07, 21:52
                    Dla poparcia mojej (i nie tylko) tezy, mały cytat z "Tak było w
                    Bieszczadach" Motyki na temat podejścia władz komunistycznych do
                    zwalczania UPA i celowości wysiedleń ludności ukraińskiej:

                    "Zaznaczyć należy, że aż do wiosny 1947 r. polscy komuniści nie
                    przykładali większej wagi do zwalczania UPA. Znacznie większy
                    problem stanowili dla nich polscy antykomuniści. Dlatego nie
                    wykorzystywano wszystkich możliwości wojska, angażując je w różne
                    akcje propagandowe skierowane przeciwko "polskim reakcjonistom".
                    Właśnie z powodu użycia wojska do akcji fałszowania wyborów do Sejmu
                    w styczniu 1947 r., nie przeprowadzono zimą 1946/1947 r., w
                    najlepszym do tego okresie, operacji przeciwpartyzanckiej. Mogła
                    ona, jeśli nie całkowicie zlikwidować ukraińskie podziemie, to
                    przynajmniej, jak to się stało na zachodniej Ukrainie, zmusić jego
                    kierownictwo do rozwiązania oddziałów partyzanckich. Do miary
                    symbolu urasta fakt, że Grupa Operacyjna KBW, która zlikwidowała we
                    wrześniu 1947 r. przywódcę OUN-UPA Jarosława Starucha "Stiaha",
                    swoją działalność na Rzeszowszczyźnie rozpoczęła od zniszczenia
                    oddziału NZW "Mewy".
                    Zamiast zwalczać UPA przy pomocy zdecydowanych i dobrze
                    przygotowanych operacji wojskowych władze uciekły się do etycznie
                    nagannych masowych wysiedleń ludności cywilnej. Teza, jakoby były
                    one jedyną szansą na likwidację UPA, jest z pewnością nieprawdziwa.
                    Wszak w dwudziestoleciu międzywojennym władze polskie poradziły
                    sobie, bez uciekania się do przesiedleń, z ukraińską i białoruską
                    partyzantką, działającą na znacznie większym terytorium."

                    I coś ekstra dla Mata - Motyka tłumaczy się z używania skrótu AK-WiN
                    (również z "Tak było w Bieszczadach"):

                    "Wyjaśnienia wymaga używany tu skrót AK-WiN. Używam go w celu
                    nadania tekstowi większej przejrzystości. W latach 1945-1947
                    konspiracja poakowska na interesujących nas terenach w różnych
                    okresach nosiła różne nazwy. Po rozwiązaniu AK spotykamy się z
                    określeniami: Ruch Oporu Armii Krajowej, Społeczny Ruch Oporu,
                    Zbrojny Ruch Oporu i wielu innymi. Za nazwami tymi nie kryły się
                    żadne nowe organizacje. Były to wyłącznie nowe szyldy starej siatki.
                    Pomiędzy AK i WiN istniała nieprzerwana ciągłość kadr i struktur.
                    Uznałem, iż w tym kontekście posługiwanie się skrótem AK-WiN będzie
                    uzasadnione."
                    • mat120 Re: Jeszcze o zwalczaniu UPA i skrócie AK-WiN 13.12.07, 20:10
                      Przemyślenia G. Motyki odnośnie likwidacji UPA bez wysiedeń można by
                      potraktować z należytą uwagą gdyby władzom polskim tylko o to
                      chodziło. Przed akcją Wisła był jednak Wołyń. W tym kontekście takie
                      rozważania nie mają jednak żadnego sensu. Opinia Motyki odnośnie
                      poradzenia sobie z "partyzantką" ukraińską bez wysiedleń
                      w dwudziestoleciu międzywojennym nie wytrzymuje krytyki w kontekście
                      stwierdzeń prof. Sowy, że odbudowała się ona błyskawicznie w latach
                      wojny.
                      Jeśli chodzi o AK-WIN - z tego co przytoczyłeś widać wyraźnie, że
                      G. Motyka stworzył to daleko idące uproszczenie, niezgodne z prawdą
                      historyczną, na własny użytek i w określonym tylko kontekście.
    • tawnyroberts Jeszcze raz o Edwardzie Prusie 07.01.08, 15:00
      W reportażu Pawła Smoleńskiego "I pryjde tretij deń", zamieszczonym
      w książce "Pochówek dla rezuna", kolejna fałszywka Edwarda Prusa.
      Ręce opadają!!!

      Rok 1990. Kuluary Sejmu, w niektórych poselskich przegródkach
      zapisane równym drukiem kartki: "Zależy nam także na rozbiciu narodu
      polskiego i na osłabieniu "Solidarności" To wszystko ma służyć
      osłabieniu Polski, a w przyszłości doprowadzić nawet do zupełnej
      dekompozycji państwa polskiego — co leży w interesie dalekosiężnej
      polityki Ukrainy, w której siłą awangardową była, jest i będzie rewo-
      lucyjna OUN. Mocarna Ukraina wchodzi w ścisły alians gospodarczy i
      zbrojny ze zjednoczonymi Niemcami. Wymusza na osłabionej Polsce
      zwrot Ukrainie «zacurzonii». Ukraina realizuje dawny plan ścisłego
      aliansu Kijowa z Berlinem i dzieli się ze zjednoczonymi Niemcami
      strefami wpływów w Europie. Doprowadza do kolejnego rozbioru Polski
      między imperialną Ukrainę i zjednoczone Niemcy. Granica — na Wiśle.
      Mniej więcej taka, jak to zakładał pakt Ribbentrop-Mołotow. W ciągu
      100, 150 lat naród polski zniknie, zniknie raz na zawsze państwo
      polskie, zarzewie niepokoju w Europie Środkowej."

      To tekst uchwały Prowodu OUN, podjętej ponoć 22 czerwca 1990 roku,
      fałszywki tak paranoicznej jak "Protokoły mędrców Syjonu".
      W książce "Za samostijna Ukrainę" przytoczono list, wysłany przez
      środowiska kombatantów 27. Wołyńskiej Dywizji AK:
      "Uchwała Prowodu dotarta do nas za pośrednictwem Jacka Wilczura,
      tego, który kręci się koło naszego środowiska, udając wielkiego
      przyjaciela 27. Dywizji, a wroga Ukraińców. Po przyciśnięciu
      oświadczył, że otrzymał tekst od Edwarda Prusa, profesora historii i
      politologii, wykładowcy Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Katowicach."
      • lokis1271 Plany OUN wobec Polski 07.01.08, 18:59
        Szanowny panie Tawny Roberts !
        To jak w takim razie brzmiał oryginalny tekst uchwały Prowydu OUN, skoro podany przez E. Prusa jest sfałszowany ?
        Pytam, ponieważ ze zrozumiałych względów ciekaw jestem planów ukraińskich nacjonalistów wobec Polski i Polaków, a nasi Bracia z PuK są niezwykle wstrzemięźliwi w słowach.
        Pozostaję z szacunkiem
        L. Bodio
        • darino uch wała 07.01.08, 23:53
          Jak widać, każdy może napisać uchwałę Prowydu na miarę swoich
          potrzeb :)))
          Co do tekstu, to właśnie ten jest oryginalny - Prusowy :)))
          Zupełnie bez szacunku, Darino !
        • tawnyroberts Nie było takiej uchwały 08.01.08, 11:17
          Problem w tym, że takiej uchwały Prowodu OUN w ogóle nie było.
          Edward Prus wyssał ją sobie z palca. Propagandowa zagrywka w starym,
          dobrym komunistycznym stylu. Niektórzy to kupili...
          • lokis1271 Re: Nie było takiej uchwały 08.01.08, 11:38
            Szanowny Panie Tawny Roberts !
            E. Prus wyssał tą uchwałę z palca, czy W. Poliszczuk ? Słyszałem, że
            ten ostatni jako pierwszy podał informację o tej uchwale OUN do
            publicznej wiadomości, natomiast Prus i inni tylko ją powtórzyli.
            Inna rzecz, czy OUN-z , obecnie jako Światowy Kongres Ukraińców w
            Kanadzie nie podejmuje uchwał i działań w stosunku do Polski ? I czy
            znane są opini publicznej ich rzeczywiste zamiary choćby w
            odniesieniu do tzw. "Zakierzoni" ? Może mi Pan dać gwarancje, że W.
            Poliszczuk fantazjował ?
            Bardzo agresywna postawa szefów Związku Ukraińców w Polsce , a na
            forach GW Panów z PuK, wobec Kresowian i ich spadkobierców świadczy
            o tym , że jednak coś jest na rzeczy.
            Jeszcze jedno Panie Tawny, proszę mi i innym Kresowianom nie
            wchodzić na ambicję z zarzutem komunizowania, bo pod tym względem
            neobanderowcy biją nas na głowę, starczy na Twoim forum zajrzeć do
            wątku o Pawłokomie, w części dotyczącej wydarzeń w Afganistanie,
            natomiast do tej pory nie doczekałem się przedstawienia Ordre de
            Bataile UON-UPA na Podkarpaciu, choć nie raz o to prosiłem. To jest
            dopiero finezja dialektyki, sam Lenin by się nie powstydził !!

            Pozsotaję z szacunkiem
            L. Bodio
            • tawnyroberts "Uchwała" według Poliszczuka 08.01.08, 14:38
              Poliszczuk zamieścił fragmenty "uchwały" w swojej książce "Gorzka
              prawda - zbrodniczość OUN-UPA" w 1995 r.

              www.kki.krakow.pl/piojar/polemiki/rubiez/osad/uchwala.html

              Z linkowanej strony wynika, że tekst "uchwały" pojawił się w obiegu
              dużo wcześniej:

              "Powyższy tekst po przetłumaczeniu Agencja Konsularna RP we Lwowie,
              pismem z dnia 20 marca 1991 r. przesłała do Komisji Sejmowej d/s
              Polski w Warszawie, do Ministerstwa Spraw Zagranicznych dept. Prasy
              i Informacji w Warszawie, do Instytutu Historii PAN w Warszawie i
              kilku innych miejsc. Poza tym materiał został wydrukowany dnia 12-14
              kwietnia 1991 r. w gazecie "Polska Zbrojna", organie Ministerstwa
              Obrony Narodowej."

              Co do autentyczności "uchwały" Poliszczuk nie ma żadnych wątpliwości:

              "Po przeanalizowaniu tekstu fragmentów "uchwały", po skonfrontowaniu
              ich z innymi publikacjami, doszedłem do wniosku, że "uchwała", a
              raczej jej fragmenty, jest oryginalną uchwałą OUN-b. Wskazuje na to
              treść uchwały, która jest adekwatna do strategii, polityki i
              ideologii OUN-b. Tekst "uchwały" jest odzwierciedleniem mentalności
              kierowniczych kół OUN-b."

              Wynika stąd, że "uchwałę" ktoś Poliszczukowi podrzucił.
              Niewykluczone, że Edward Prus. Z tym, że fragment prezentowany przez
              Smoleńskiego w "Pochówku dla rezuna" to jakby esencja tych 60 stron
              maszynopisu "uchwały" w oryginale.

              P.S. Czy to prawda, że Edward Prus już nie żyje?

              pl.wikipedia.org/wiki/Edward_Prus
              • piotrzr Re: "Uchwała" według Poliszczuka 08.01.08, 17:41
                Paplanie o owym prowidzie i tej uchwale to kolejna bajka w stylu wianuszka czy
                ciągle nieustalonej liczbie polskich ofiar Wołynia.
                Nikt rozsądny nie podważałby dzisiejszych granic w Europie - zwłaszcza że powoli
                zanikają :) - a po drugie jaką moc sprawczą miałby taki prowid?? :).
                Przy czym nocny szachista z tczewa, mój kochany brat-Polak - odurzonym błotnymi
                oparami dolnej Wisły i tak będzie gadał swoje wraz z matami i liberami - dla
                samego tylko paplania :)
                • lokis1271 Re: "Uchwała" według Poliszczuka 08.01.08, 18:11
                  Szanowny Panie Tawny Roberts !
                  Do tego odgałęzienia dyskusji dodam tylko, że nikt rozsądny nie kwestionuje faktu ludobójstwa ludności polskiej na dawnych Kresach II RP, ale banderowcy i ich apologeci akurat nie należą do ludzi rozsądnych i nigdy nie było inaczej.
                  Nie spodziewam się aby i teraz było inaczej, dlatego wierzę W. Poliszczukowi, a nie neobanderowcom.
                  Pozostaję z szacunkiem
                  L. Bodio

                  PS.
                  Doczekam się w końcu od Braci-Ukraińców Ordre de Bataile OUN-UPA na tzw. Zakierzoniu za lata 1944-1948 ?
                  LB
                  • darino po co tak czekać ? 09.01.08, 01:57
                    Proszę poprosić o Ordre de Bataile Poliszczuka - na pewno napisze.
                    Do Prusa proszę się już nie zwracać ...
                    • mariusz9959 Jeszcze o uchwale. 15.02.08, 21:53
                      Wy tu Panowie chcecie L.B przekonać, że uchwały nie pisali ounowcy,
                      lecz jesteście bez szans. Kumpel Lokisa z pobliskiej Gdyni już dawno
                      przeprowadził postępowanie dowodowe i wykazał, że ustawę napisali
                      ounowcy.
                      Zapewne nie znacie materiału dowodowego, lecz nie dziwię się temu,
                      bo ukazał się on w „Głosie kresowian” a te bzdety czytają tylko
                      kresowiacy no i ja.

                      „Głos kresowian” nr 13/2003
                      Artykuł niejakiego Zbigniewa M. pt. Chytre wywody Grzegorza Motyki
                      w „Dzienniku Polskim”

                      „Co najmniej od czasu ukazania się Gorzkiej prawdy Wiktora
                      Poliszczuka, tj. od 1995 roku, ujrzała w Polsce światło dzienne
                      treść fragmentów uchwały krajowego prowidu OUN z 22 czerwca 1990
                      roku, dotyczących naszego kraju i Narodu. Ounowcy tak byli
                      zaskoczeni ujawnieniem tego dokumentu, że czym prędzej ogłosili go
                      jako fałszywkę.
                      A ponieważ bez przerwy kłamią, dwa kłamstwa wzajemnie się znoszą i
                      pozostaje prawda.
                      Dokument zredagowany został przez OUN.”

                      PS.
                      Gdyby ktoś sądził, że to nie możliwe by tacy idioci pisywali
                      w „Głosie kresowian” zapewniam, niestety to prawda.
                      • darino Re: Jeszcze o uchwale. 18.02.08, 11:16
                        "Ounowcy tak byli zaskoczeni ujawnieniem tego dokumentu, że czym
                        prędzej ogłosili go jako fałszywkę. A ponieważ bez przerwy kłamią,
                        dwa kłamstwa wzajemnie się znoszą i pozostaje prawda".

                        Niezłe, smaczne ...
                        • piotrzr perełki , perełki 15.12.08, 19:34
                          czekam Mariuszu na dalsze jw perełki - wątek wart podtrzymania i rozwinięcia :)
    • mariusz9959 Czesław Partacz. Ponoć profesor. 28.12.08, 13:28
      Przeglądając ostatnio stare numery „Na rubieży” trafiłem na referat Czesława
      Partacza (z 2005r.). Ponoć jest on historykiem z tytułem profesora. Jeżeli tak
      jest rzeczywiście to mamy przykład potwierdzający regułę: by otrzymać tytuł
      profesora nie trzeba być wybitnie inteligentnym wystarczy być pracowitym.

      Ale do rzeczy. Czesław Partacz omawia i stawia postulaty badawcze na temat
      mordów OUN-UPA i SB OUN. Oto fragment:
      „Książki pracownika IPN, dra Grzegorza Motyki pełne są eksperymentalnych tez,
      często niemających pokrycia w źródłach. W swoich publikacjach Rafał Wnuk i G.
      Motyka uważają siebie za badaczy wielo perspektywicznych, tzn. piszących
      obiektywnie o zbrodniach i krzywdach obu stron, co według mnie jest nieprawdą.
      O ostatniej mojej książce: Cz.Partacz, K.Łada „Polska wobec ukraińskich dążeń
      niepodległościowych w czasie drugiej wojny światowej” (Toruń 2004, s.412)
      napisali, że autorzy reprezentują historiografię mono perspektywiczną, tzn.
      piszą tylko o krzywdach strony polskiej. Dr Rafał Wnuk mimo, że pracuje w IPN,
      jest według mnie bardzo stronniczy. Pisze on, że „musimy na nowo odtworzyć
      pogranicze”. Jeżeli to będzie trudne to musimy go na nowo wymyślić” Jest to
      absurd wyjęty żywcem z teorii i praktyki nacjonalistycznej OUN”.

      Nie jest to wycięty z kontekstu fragment. Przed i po tym fragmencie Partacz
      pisze na inny temat.

      Czytałem książki i artykuły R. Wnuka i nie miałem problemów ze zrozumieniem
      tekstu. Niestety nie mogę zrozumieć, co zarzuca R. Wnukowi Cz. Partacz. Czy to
      oznacza, że Wnuk chce odtwarzać wielokulturowość pogranicza, ( przesiedlenia?) a
      jeżeli mu się to nie uda to będzie tą wielokulturowość wymyślał? Może chodzi o
      to a może o co innego. Coś mi się wydaje, że delikatnie pisząc, umiejętność
      precyzyjnego formułowania myśli nie jest najmocniejszą stroną profesora Partacza.
      Zastanawia mnie, dlaczego badaniem mordów na Wołyniu itp. zajmują się zazwyczaj
      ludzie mający trudności z w miarę precyzyjnym wyrażeniem swoich myśli.

      PS.
      Zamówiłem książkę Partacza, sprawdzę czy słusznie się oburza na zarzuty Motyki i
      Wnuka, ponieważ poza opisywaniem krzywd doznanych przez Polaków opisuje również
      krzywdy wyrządzone przez Polaków.
      • darino Re: Czesław Partacz. Ponoć profesor. 29.12.08, 18:48
        Ja nie zamówię książki, żeby nie wbijać go w dumę (2 egzemplarze sprzedane).
        Poczekam na Twoją opinię. Pozdrowienia !!!
        • piotrzr Re: Czesław Partacz. Ponoć profesor. 03.01.09, 10:44
          U siebie reklamowałem kiedyś jedną jego książkę - Ty Darku też ją chyba masz
          albo czytałeś - tytuł bodaj "Od badeniego do Potockiego" - o polityce
          polsko-ukraińskiej w XIX wiecznej Galicji - całkiem dobrze napisane!!!
    • zaplutykarzelupa Re: "Perełki" u historyków i nie tylko. 06.01.10, 03:35
      Przegladalem ostatnio pobieznie "Ukrainska Partyzantke" Motyki.
      Jedna rzecz mnie uderzyla. W rozdziale poswieconym tzw mordom na Wolyniu ten uznany przez ludzi z obu stron polsko-ukrainskiej "barykady" historyk opiera sie glownie na "dzielach" Siemaszkow. Powtorze sie - nie znam ich ksiazek zupelnie, ale ustawiczne powolywanie sie na nie przez roznych ukrainofobow jest dla mnie ich (ksiazek) dostateczna kompromitacja.
      Ja rozumiem ze moze jeszcze nie ma wielostronnych badan problemu Wolynia, ale jak tak jest, to obiektywny historyk powinien to dobitnie powiedziec a nie sadzic w przypisach ibidem, ibidem, ibidem
      • hiob2666 Re: "Perełki" u historyków i nie tylko. 28.11.13, 16:03
        www.youtube.com/watch?v=EzGThvyOjws

        proszę to krótka wypowiedź prof. Partacza którego szanuję bo miałem szanse być jego studentem.
        Pozdrawiam i zalecam nie obrażać na podstawie krótkich informacji mających role komentarza ,a nie rozprawy naukowej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka